Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 stycznia 2019

Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.2) Polityka obronna


 Polityka obronna

Konsekwencje nuklearyzacji Środkowoeuropejskiego Teatru Działań Wojennych

Polityka obronna naszego kraju musi uwzględniać zmianę globalną, jaką jest redefiniowanie swojej roli przez USA. Amerykanie nie będą chcieli umierać za przesmyk suwalski (skandaliczna nazwa)! Co więcej, nikt na Zachodzie nie ma zamiaru umierać, ani za Polskę, ani za kraje bałtyckie, nie mówiąc już o Ukrainie! W ogóle istotnym jest pytanie, czy oni – poza USA – nadają się w ogóle do jakiejkolwiek walki? Bajdurzenie o standardach prawa międzynarodowego i porządku międzynarodowym jest dla słabych. Silni w ogóle o tym nie muszą rozmawiać, ponieważ nikt nawet nie myśli o kwestionowaniu ich pozycji. To silni ustalają zasady, tak było na świecie od początku jego istnienia już w starożytności. Rewolucja przemysłowa pozwoliła Zachodowi na utrwalenie swoich posiadłości kolonialnych. dzisiaj tą samą rolę pełnią światowe finanse, powiązane systemami rynków finansowych, gdzie średniej wielkości amerykańskie firmy mają większe dochody niż nie jedno państwo. Aktualnym jest pytanie na ile Zachód potrafi tylko “mieszać”, a na ile jest w stanie realnie stanąć do walki? Jeszcze jest daleko za wcześnie, żeby położyć na nim krzyżyk, jednak kryzys Zachodu, w tym w szczególności Europy Zachodniej jest faktem obiektywnym. Mówią przecież o tym nasi rządzący politycy.

Musimy sobie uświadomić, że status quo w tej części Europy, jest pochodną Jałty. To w Jałcie ustalono, że będzie tak jak jest w tej chwili. Można wiele powiedzieć na ten temat, jednak w sumie, to bardzo długi okres stabilizacji, naprawdę nie zwykły w tej części Europy. To się wszystkim opłaca. Dlaczego więc Amerykanie chcą to zmienić wprowadzając swoje pociski z bronią jądrową, których zakazano traktatem jeszcze w czasach ZSRR? Przy czym Stany Zjednoczone są daleko w tyle w technologii rakietowej za Federacją Rosyjską. Systemy typu “Iskander” są w stanie totalnie zdominować pole walki, a testowana i wprowadzana do użytku broń hipersoniczna jest w stanie pokonać amerykańską obronę kontynentalną. Dlaczego więc w warunkach braku przewagi Amerykanie grają tak ostro? Może zapytajmy wprost – dlaczego sprowadzają ryzyko wojny jądrowej na swoich sojuszników, których nie są w stanie obronić, ani nie są w stanie skutecznie odwzajemnić ataku. Jałta wiecznie żywa? Los Ukrainy jest jednoznaczną próbką intencji i działań sprawczych Zachodu, przecież sankcje przeciwko Rosji, od której kupuje się gaz, ropę i całą tablicę Mendelejewa, a równocześnie nakłada się embargo na eksport polskich czy litewskich serów – to kpina, naprawdę w Moskwie się z tego śmieją.

W praktyce, jeżeli przyjmujemy na siebie ryzyko wojny jądrowej na naszym terytorium, w której nasza strona jako NATO może być agresorem, to należy się przygotować na skutki zadziałania tej broni, np. chociażby w wyniku wypadku. To podstawowa sprawa, o której się w ogóle nie mówi i zupełnie to lekceważymy. Jeżeli jednak mamy pozwolić na to, żeby w Redzikowie lub gdzieś indziej, mogła być broń jądrowa, ewentualnie jeżeli w swoich planach strategicznych godzimy się na użycie taktycznej broni jądrowej na naszym terytorium, to trzeba zabezpieczyć ludność, przygotować infrastrukturę. To wielkie koszty, wielka mobilizacja, wymagająca prawie zupełnego przeorganizowania sił i zdolności kraju. Wzorcem jest współczesny Izrael i Prusy końca XIX i początku XX wieku.

Planowany zakup baterii przeciwlotniczych i przeciwrakietowych systemu “Patriot”, to dobry wybór ze względu na możliwości tego zestawu i jego interoperacyjność z NATO. Jednak musimy mieć świadomość, że ilość baterii jakie chcemy kupić, nie pozwoli nam na ochronę miast, może poza Warszawą. Celami pierwszoplanowymi będą elektrownie węglowe i infrastruktura przesyłająca energię oraz lotniska. Oznacza to, że nasza obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, powinna uwzględniać ochronę kluczowych z punktu widzenia państwa obiektów i instalacji. Skandalem jest to, że nie planuje się w zasadzie żadnego wzmocnienia obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wybrzeża. To od strony Bałtyku należy się spodziewać ataku pocisków manewrujących! Tymczasem my nie posiadamy żadnego okrętu, który byłby zdolny do realnego zwalczania celów powietrznych nawet na średnie odległości. To żenujące, żeby prawie 40-to milionowy kraj z ambicjami przewożenia olbrzymiej ilości gazu szlakami morskimi, nie był w stanie posiadać np. 6 korwet z prawdziwego zdarzenia i 2 fregat pełnomorskich? Okręty kosztują, jednak bezpieczeństwo nie jest za darmo.

O Marynarce Wojennej trzeba myśleć poważnie nie tylko ze względu na piękno gal banderowych, tylko z bardzo prostego powodu – jeżeli zamierzamy importować energię drogą morską, która doskonale wiemy jaka jest, to musimy mieć siły i środki zdolne do zabezpieczenia tego importu na ostatnim odcinku szlaku żeglugowego, jak również pozwalające na punktowe interwencje i dozór stref zagrożenia na morzach i oceanach świata.Tego problemu nie było do póki importowaliśmy względnie tani i doskonałej jakości surowiec z Rosji. Rozwój Marynarki Wojennej trzeba wliczyć w koszty dywersyfikacji źródeł dostaw energii.

Rozbudowa Sił Zbrojnych – nagląca konieczność

Siły Zbrojne mamy za małe. Jest za mało Żołnierzy, oni mają za mało sprzętu i przeważnie jest za stary. Ciężko powiedzieć, na ile dni prowadzenia wojny starczy nam materiałów wojennych. Z wypowiedzi jednego z generałów lotnictwa, wiadomo że Siły Powietrzne „wystarczą” na pół dnia walki. Jeżeli traktujemy obronę narodową poważnie, to musimy za wszelką cenę zwiększyć ilościowo armię, jak również wyposażyć ją we wszystko w co tylko jesteśmy w stanie.

Oznacza to konieczność zwiększenia nakładów na obronność. Dużo powyżej 2-2,5% PKB! Realnie w naszej sytuacji powinniśmy myśleć o 4% PKB stałego finansowania wprost z budżetu centralnego oraz dodatkowo jeszcze jakieś 0,5-1% przeznaczanego na cele specjalne jak np. zakup nowego uzbrojenia szczególnej wartości. INACZEJ NIE MA CO MYŚLEĆ O FINANSOWANIU WOJSKA. Ponieważ koszty stałe zawsze będą wysokie, a w dobie wzrostu płac, jeżeli można więcej zarobić na warszawskiej budowie, niż w Wojsku Polskim, to nie oczekujmy, że ludzie będą się z ochotą garnąć. Do tej kwestii jeszcze odniesiemy się poniżej.

Przykładem potrzeb niezbędnych i najpilniejszych jest flota podwodna. Jeżeli chcemy na poważnie traktować swoje bezpieczeństwo musimy posiadać liczące się siły podwodne. Okręty podwodne są straszną bronią. Ich specyfika działania powoduje, że najskuteczniejsze są jeżeli działają parami. Potrzebujemy co najmniej cztery pełnowartościowe, nowoczesne okręty podwodne, przystosowane do działania na Bałtyku. Do tego jakąś ilość różnego rodzaju podwodnych dronów, które w połączeniu z okrętami podwodnymi przenoszą zdolności bojowe naszej Marynarki Wojennej w XXI wieku. 

Osobnym aspektem obronności jest powrót do konieczności odwieszenia Zasadniczej Służby Wojskowej. To absolutna konieczność, chyba że koszty takiego rozwiązania będą większe od racjonalnego i możliwego do sfinansowania rozwoju armii zawodowej wspartej komponentem ochotniczym. Niestety to nie będzie proste politycznie, społeczeństwo odzwyczaiło się od obowiązków na rzecz państwa. Dlatego niezbędną koniecznością jest danie alternatywy – jeżeli nie chcesz służyć – to płacisz więcej, niż inni. W ten sposób moglibyśmy gromadzić pieniądze na finansowanie armii zawodowej i rozwój ochotniczych formacji Obrony Terytorialnej. To oczywiście pomysł kontrowersyjny, ale lepiej jest go wprowadzić teraz stopniowo, jak jeszcze nie ma żadnej zewnętrznej presji i przygotować się na gorsze czasy, niż później robić to samo na zasadzie “gaszenia pożaru”. Chodzi o to, żebyśmy mądrze wykorzystali czas jaki mamy przed sobą.

Obrona Cywilna i Obrona Terytorialna

Obrona Cywilna i Obrona Terytorialna to zupełnie różne formacje, mające zupełnie odmienne przeznaczenie, jednak ich funkcjonalność jest wspólna, to siły wspomagające siły główne w prowadzeniu wojny (Obrona Terytorialna) oraz siły i środki zabezpieczające odporność i trwanie społeczeństwa w jej trakcie (Obrona Cywilna). Wielką zasługą rządów dobrej zmiany jest to, że doszło w ogóle do rozwoju koncepcji Obrony Terytorialnej, jednak wykonanie tej idei jest najdelikatniej mówiąc dyskusyjne. To musi się zmienić, tak żebyśmy mogli wykorzystać potencjał tkwiący w strukturach tego typu, przy minimalizacji kosztów ich funkcjonowania. 

Podstawowym warunkiem dalszego rozwoju Wojsk Obrony Terytorialnej jest rozważenie zasadności włączenia ich do Wojsk Lądowych, to działanie wydaje się naturalne zgodnie z przeznaczeniem tego rodzaju jednostek, jako ubezpieczenie i uzupełnienie dla wojsk operacyjnych. Postuluje to wielu wojskowych, poza tym w ten sposób wyeliminowalibyśmy kwestię zasadniczą – konkurencji o budżet MON. Pieniądze przeznaczane na WOT byłyby częścią środków przeznaczanych w ogólnej puli. Ma to swoje znaczenie, zwłaszcza jak się wysłucha argumentów o tym, że WOT jest droższy od Wojsk Specjalnych, a jeżeli chodzi o skuteczność to jakiekolwiek porównywanie po prostu nie ma sensu.

Obrona Cywilna musi być traktowana poważnie, a to będzie możliwe tylko jeżeli powierzy się ją „na serio” samorządowi terytorialnemu i pozwoli na jej finansowanie w sposób zgodny z jego logiką budżetową. Tutaj nie potrzeba cudów, ani olbrzymich nakładów. Niezbędna jest mrówcza praca, planowanie i wieloletnie dokładanie kolejnych elementów do systemu, tak żeby go rozbudowywać i wzmacniać na wszelkie możliwe sposoby. Tylko samorządy w warunkach gospodarki kapitalistycznej, w której nie jesteśmy właścicielami większości majątku we własnym kraju, mogą przeprowadzić mobilizację i organizację sił i środków gospodarki narodowej na skalę ogólnokrajową. Oczywiście od strony profesjonalnej niezbędne jest włączenie wszelkich działań w struktury istniejące przy Państwowej i Ochotniczych Strażach Pożarnych.

Potrzebujemy zapasów państwowych z prawdziwego zdarzenia, tak żeby nasze miasta mogły przetrwać bez prądu i wody przez – podejdźmy ambitnie – 30 dni, a po zniszczeniach, żeby była możliwość szybkiego odbudowania infrastruktury. Logistyka jest podstawą każdej wojny, w tym logistyka cywilna czasu wojny, albowiem ma ona wybitnie ważne znaczenie w oddziaływaniu na morale społeczeństwa. Zapewniając podstawy przetrwania jak największej liczbie ludzi, zapewniamy sobie bezpieczeństwo i trwanie państwa.

Obronność będzie kosztować – konieczne nakłady na sprzęt

Generalnie nie miejmy najmniejszych złudzeń. Obronność będzie nas kosztować bardzo dużo, a jeżeli mamy na serio myśleć o skuteczności podejmowanych planów, to musimy nie tylko wydawać więcej pieniędzy, ale przede wszystkim czynić to w sposób bardziej użyteczny i efektywny, dający większą “stopę zwrotu” w postaci wzrostu potencjału obronnego z każdej Złotówki. Nie można się zamykać na żadne koncepcje współpracy ponadnarodowej, w tym oczywiście o koncepcję armii Unii Europejskiej. W zależności od tego, jak taki twór miałby funkcjonować, należy się w niego odpowiednio zaangażować. Nie chodzi o to, że robimy w ten sposób konkurencję dla NATO, chodzi o to, żebyśmy nie zostali z mokrymi oczkami jak Amerykanie zabiorą swoje zabawki i wyniosą się z Europy na serio. W tym kontekście bajki o “Fort Trump” możemy sobie darować. Poza tym Amerykanie nie są idiotami, doskonale wiedzą, że wszystko co jest zlokalizowane w Polsce jest na pierwszej linii możliwego rażenia taktyczną bronią jądrową i środkami precyzyjnymi już w ciągu 7-15 minut od rozpoczęcia konfliktu. Z tej prostej przyczyny magazynowanie u nas uzbrojenia, czy też bytowanie dużych ilości sił żywych – NIE MA ŻADNEGO SENSU. Natomiast jak najbardziej  w naszym kraju powinny być siły zdolne do wzmocnienia naszego oporu, jednak najważniejszy zawsze będzie nasz własny potencjał. Wizja wydania 2 mld USD na “prysznice” dla US Army to błąd strategiczny, ponieważ te pieniądze można lepiej wydatkować.

Wspomniana kwota, to co najmniej 20 nowych samolotów F-16, przy założeniu że kupilibyśmy je po 100 mln USD. To praktycznie zwiększa o połowę potencjał naszego lotnictwa bojowego, w zasadzie pozwalając na skasowanie samolotów produkcji ZSRR. Po zakupie takich maszyn mielibyśmy 68 samolotów F-16, a to zdecydowanie lepiej, niż mieć ich tylko 48. Chociaż ze względu na to, że kupiliśmy i będziemy dalej kupować pociski manewrujące (JASSM i JASSM-ER), należy pomyśleć o samolocie dwusilnikowym, który po pierwsze miałby większe możliwości operacyjne, a po drugie miałby większe możliwości przenoszenia uzbrojenia wspomnianego typu. W świetle dostępnych obecnie samolotów na rynku warto pomyśleć o francuskich Rafale lub europejskich Eurofighter, chociaż prawdopodobnie najkorzystniejsze finansowo byłyby amerykańskie F-18. Jednak pewna dywersyfikacja sprzętowa bardzo by się nam przydała, stąd sugestia w kierunku maszyn francuskich, które są w zasadzie niezależne technologicznie od konstrukcji i technologii amerykańskich. Trzeba myśleć w ten sposób, bo warto zawsze mieć opcję na plan B! Jakkolwiek koszty takiego rozwiązania byłyby znaczne.

Nie zapominajmy również o śmigłowcach. Są niezbędne, konieczne, potrzebujemy ich jak grzyby deszczu! Po pierwsze Wojska Specjalne przewożone ciężarówkami, najdelikatniej mówiąc bardzo tracą sens. To mniej więcej tak, jakbyśmy kupili super lokomotywę do pociągu dużych prędkości, ale w ogóle nie ułożyli torów. Potrzebujemy śmigłowców transportowych ogólnego przeznaczenia, śmigłowców morskich, zdolnych do działań SAR i zwalczania okrętów podwodnych a także wyspecjalizowanych śmigłowców ratujących życie Żołnierzy na polu walki. Niestety zmarnowaliśmy szansę na kooperację z przemysłem europejskim, a pomimo upływu trzech lat – dobra zmiana nie potrafiła skorzystać z potencjału działających w kraju producentów śmigłowców. na szczęście kupiono pierwsze maszyny dla Policji, ale to mniej niż kropla wody na pustyni.

Zapraszamy jutro na część trzecią rozważań na temat potencjału obronnego w kontekście potencjału odstraszania.

Tags: , , , , , ,

32 komentarze “Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.2) Polityka obronna”

  1. jerzyjj
    2 stycznia 2019 at 05:08

    W TYM ROKU MOŻECIE POLACY TĘ BEZNADZIEJNĄ SYTUACJĘ RADYKALNIE ZMIENIĆ ODSUWAJĄC PIS OD WŁADZDY — WYBORY …

  2. Inicjator
    2 stycznia 2019 at 05:09

    Słuszny artykuł.

    Prawidłowe wnioski i kierunki działania.

    Ale destabilizacja tej części Europy narasta.

    I to przy dużym udziale polskich elit z ich rusofobią.

    Na całe szczęście Rosja nie kwestionuje jeszcze ustaleń Jałty …

    To by się działo!

  3. Howgh
    2 stycznia 2019 at 05:51

    Podsumowanie że Jałtwa wiecznie żywa uważam za kluczowe dla rozumienia naszej rzeczywistośdci w prostym sformułowaniu zawiera się cała prawda o naszej rzeczywiostości

  4. Kardynał
    2 stycznia 2019 at 06:12

    Nic dodać, nic ująć…

  5. wlodek
    2 stycznia 2019 at 07:35

    I jeszcze jedno pytanie. Czy my jako społeczeństwo gdzie podziały są tak silne jesteśmy zdolni do wysiłku zbrojnego”Z kim i przeciwko komu,w imię czyich interesów?Obrona to jedno a podżeganie do wojny i prowokacje to drugie!

  6. Zbigniew
    2 stycznia 2019 at 08:15

    Życzyć sobie możecie ale to droga donikąd. Prędzej zgodzę się na zupełną zmianę formuły i przeniesienie całości Sił Zbrojnych do Obrony Terytorialnej oraz całkowite przedefiniowanie tej struktury. Podobnie jak zmianę Obrony Cywilnej oraz jej upowszechnienie realne a nie tylko zapisane frazami żartobliwie nazywanymi “prawem”.
    bez zmiany myślenia będzie tylko rozprawianie kategoriami tego CO MINĘŁO a nie tego CO JEST i tego CO MA BYĆ, a skutkiem kolejnych “jałt” o których będziemy rozprawiać PO FAKCIE będzie terytorium Polski oparte o granice rzek Regi i Parsęty ze stolicą w Paprociach a najpewniej w Głąbie.

  7. wlodek
    2 stycznia 2019 at 08:31

    Ps.a po wczorajszych marszach neobanderowcow warto przypomnieć ich hasło “Ukraina do Sanu” i wtedy jest się przed kim bronić! Jakoś nie słyszałem ze strony Rosji o pretensjach terytorialnych. Wręcz odwrotnie gwarantem naszych zachodnich granic jest Rosja jako spadkobierca ZSRR!

  8. Wojciech
    2 stycznia 2019 at 10:36

    Czyste szaleństwo. Najlepiej aby ta wojna jądrowa wybuchła jak najszybciej. Znowu wyzwolą tę ziemię Rosjanie, tylko na tej ziemi nie wyrosną już nawet pokrzywy.
    Gdzie indziej piszą, że Jemenie co 10 minut umiera dziecko. Od amerykańskich bomb. I nikogo to nie wzrusza.

  9. krzyk58
    2 stycznia 2019 at 10:52

    W noc sylwestrową z 31 grudnia 1978 na 1 stycznia 1979 – zmarł w szpitalu na ul. Szaserów w Warszewie Bolesław Piasecki (1915-1979). Przed wojną najpierw członek-założyciel ONR, więzień Berezy Kartuskiej, a potem lider RNR-Falanga, w czasie wojny więzień Gestapo (Pawiak, Rakowiecka) stał na czele Konfederacji Narodu, Komendant Uderzeniowych Batalionów Kadrowych (UBK).
    ———————–

    Powszechne jest przekonanie, że Bolesław Piasecki w nieomal wszystkich sporach politycznych i przełomowych momentach historii PRL opowiadał się przeciwko środowiskom „reformatorskim”, stojąc po stronie „twardogłowych” (np. rok 1956, rok 1968, stosunek do powoli się rozwijającej nielegalnej opozycji w latach 70-tych). Analogicznie zarzuca mu się, że namawiał prymasa Wyszyńskiego i w ogólności Kościół Katolicki w Polsce do przyjmowania przesadnie ugodowego stanowiska w relacjach z władzami. Czy te zarzuty są uzasadnione? A jeśli tak, to z czego wynikała taka postawa Piaseckiego i kierownictwa PAX? Płytki koniunkturalizm? Przekonanie, że w ostateczności nawet dyktat „twardogłowych” jest lepszy niż dopuszczenie do głosu tzw. “opozycji demokratycznej” (której wielu przedstawicieli jeszcze niedawno było najbardziej zawziętymi stalinowcami)? A może – jak twierdzą niektórzy – Piasecki przeceniał siłę ZSRR i uważał, iż w ostateczności Sowieci i ich „twardzi sprzymierzeńcy” są gotowi na wszystko, a zatem otwarte przeciwstawianie się im jest z góry pozbawione sensu?
    – Takie stawianie sprawy jest uproszczeniem. W 1956 roku Piasecki opowiedział się nie po stronie „twardogłowych”, tylko przeciwko prowokowaniu Rosji, a tego dokonywali byli najbardziej dogmatyczni stalinowcy, którzy nagle stali się „reformatorami”. Piasecki widział, że ich grupowe interesy były dla nich ważniejsze niż los Polski, ba, że Polska jest dla nich tylko piłką w grze. Jeszcze latem 1956 roku spotkał się z Romanem Zambrowskim i przekonywał go, że tak nie można robić, ale pozostawało to bez echa. Piasecki wcale nie popierał wtedy „Natolina”, czyli tzw. twardogłowych, a oni sami uważali go za „faszystę” i zwalczali na każdym kroku.
    W 1968 roku, to też mit, Piasecki wcale nie współdziałał ściśle z moczarowcami. Owszem, był za wyczyszczeniem partii z elementów poststalinowskich (głównie Żydów), ale jednocześnie uważał, że to nie wystarczy, że trzeba modernizować kraj, wyrwać się z tzw. małej stabilizacji, w którą wpędził nas Gomułka. Piasecki uznał też słynne przemówienie Gomułki z marca 1968 za demagogiczne, nie podobało mu się także potraktowanie przez I sekretarza Pawła Jasienicy, którego wyciągnął z wiezienia w 1948 roku. Aluzje Gomułki w stosunku do Jasienicy (sugestia, że był agentem) mogły uderzyć także w Piaseckiego. Powiem jeszcze więcej – Piasecki uważał bunt młodzieży za słuszny, chciał go nawet skanalizować na korzyść PAX-u, osłabiając wpływy PZPR na uczelniach. Jednocześnie ostro zwalczał tzw. komandosów, uważając, że manipulują młodzieżą i realizują obce Polsce interesy. Tak więc, nie jest prawdą, że PAX na każdym zakręcie sprzeciwiał się zmianom, to nieprawda. Piasecki był na to zbyt inteligentny i miał większe ambicje niż tylko przytakiwanie „konserwatystom” z PZPR.
    Artykuł Bolesława Piaseckiego „Instynkt Państwowy” z roku 1956 został powszechnie odebrany jako utożsamienie się autora z przeciwnikami “odwilży” oraz jako groźba użycia siły wobec “nieposłusznych” przez władze i Związek Radziecki. Tymczasem Ryszard Reiff w swoim „Archiwum Stowarzyszenia PAX” tłumaczy, iż w tekście zawarta była “przestroga, że nie wybiła jeszcze godzina wyzwolenia” oraz że “wielu publicystów zniekształciło myśli artykułu, przedstawiając zawarte w nim ostrzeżenie jako życzenie”. Jak Pan interpretuje ową pamiętną publikację kierownika PAX?
    – Jak już mówiłem wcześniej, Piasecki był przerażony taktyką polityczna byłych stalinowców, którzy po utracie poparcia Moskwy (Chruszczow miał powiedzieć w marcu 1956 roku, że za dużo u nas „Abramowiczów”) nagle stali się antysowieccy. Polaków bardzo łatwo złowić na hasła antyrosyjskie i Piasecki o tym wiedział. „Instynkt państwowy” był rzeczywiście takim ostrzeżeniem, nie wydumanym, jak pokazał przykład Węgier. Ludzie nieuprzedzeni tak to odczytali, jednak obóz, nazwijmy go – „żydokomuny” – wykorzystał go do odwrócenia uwagi od siebie, od swoich zbrodni. Piasecki stał się nagle, w ciągu kilku dni, wrogiem numer 1, człowiekiem, który miał wręcz odpowiadać za całe zło stalinizmu. Było to dla „żydokomuny” bardzo wygodne – PAX stał się swego rodzaju odgromnikiem, dzięki któremu odwracano uwagę od własnych zbrodni. Być może niektórzy stalinowcy bali się, że Piasecki tym artykułem dał sygnał Moskwie: „Patrzcie, partia zawiodła, zdradziła was, zostałem tylko ja, oddajcie mi władzę”. Uważam, że część aparatu partyjnego tak właśnie myślała – Piasecki, człowiek Sierowa, doczekał się swojej chwili i teraz, przy pomocy „antysemickiej” Moskwy złapie nas za gardło.

    Ryszard Reiff (i inni zwolennicy Piaseckiego, np. Przetakiewicz) podkreślają, że „wieloświatopoglądowość”, „potrójne zaangażowanie” i „przezwyciężanie zwycięzcy” były podjętą przez Piaseckiego tymczasową taktyką obliczoną na „przetrzymanie” okresu PRL. Ale przecież nie wszyscy o tym wiedzieli (Reiff twierdzi, że pełnię wiedzy o planach i taktyce PAX posiadały cztery osoby, jak można sądzić: Piasecki, Hagmajer, Przetakiewicz i on sam). Czy więc z upływem lat szło to w tę stronę, że młodsi działacze PAX zaczynali traktować oficjalną doktrynę stowarzyszenia jako wartość samą w sobie i cel ostateczny? A z drugiej strony – w jakim stopniu PAX uległ oportunizmowi i bezideowemu karierowiczostwu?
    – Reiff przesadza, pisał swoje wspomnienia po 1989 roku, więc trochę dorabia ideologię. Piasecki traktował swoje ideowe zaangażowanie bardzo poważnie. Uważał, że po 1945 roku Polski wcale nie spotkała katastrofa, m.in. dlatego, że pozbyła się wpływów liberalnego kapitalizmu, który uważał za największe zagrożenie (zresztą Wyszyński też myślał podobnie). Taktyka na „przeczekanie” mogła dominować w latach 1945-1947, ale nie potem, kiedy stało się jasne, że w najbliższym czasie nic się nie zmieni. Piasecki grał na ewolucję systemu, na wyrwanie zębów ateizmowi, na dopuszczenie do systemu dwupartyjnego. Te zmiany miały się dokonywać w ramach porządku, jaki zapanował po 1945 roku i w oparciu o realia geopolityczne, czyli sojusz z Rosją. Piasecki stracił złudzenia w połowie lat 60., kiedy uznał, że PZPR nie jest zdolna do ewolucji, a „zmiana przyjdzie ze Wschodu”. Opozycji nigdy nie popierał, bo uważał, że albo jest ideologicznie niedojrzała albo jest zagraniczną (amerykańską) agenturą. Nie wiemy co by zrobił, gdyby dożył do czasów Solidarności i do roku 1989… “Piasecki zawsze myślał o Polsce”. http://www.mysl-polska.pl/1772

  10. bob
    2 stycznia 2019 at 11:07

    Rosja prowadziła i prowadzi wojny w obronie interesów Gazpromu. Tak było w 2008 roku w Gruzji, tak jest w Syrii gdzie Rosjanie nie chcą dopuścić do powstania gazociągu z Kataru. Także na Ukrainie Rosjanie chcieli po prostu zablokować eksploatację gazu ze złóż wokół Krymu. Polska jest na celowniku bo chce być niezależna i buduje infrastrukturę do importu gazu z innych kierunków niż Rosja. Jednak głównym wrogiem Rosji przynajmniej od rewolucji w wydobyciu gazu z łupków jest Ameryka ale w przyszłości także państwa arktyczne jeżeli zaczną eksploatować tamtejsze złoża. W naszym interesie jest aby Gazprom nie miał monopolu w Europie więc będziemy sojusznikiem Ameryki i Skandynawii. Tak więc broń powinniśmy kupować właśnie tam. Na Bałtyk nie potrzebujemy dużych okrętów. Zresztą to morze jest w zasięgu rakiet na wyrzutniach lądowych(plus lotnictwo) i tak naprawdę wszystkie nawodne okręty Floty Bałtyckiej nie mają szans na operowanie na Bałtyku w warunkach wojny. Pilnowaniem zaś transportu gazu z Ameryki i Arktyki zainteresowane będą głównie państwa eksportujące surowiec a one posiadają dużo nowoczesnych okrętów. Kilka naszych nie zrobiłyby różnicy a koszt dla nas byłby znaczny. Lepiej zainwestować w lotnictwo. F 18 byłby super zwłaszcza jako nosiciel JASSMów. Jednak organizacyjnie i finansowo lepiej byłoby zwiększyć liczbę F 16. Zwłaszcza, że wschodnia flanka inwestuje w te maszyny. Rumuni chcą zwiększyć liczbę posiadanych F 16 a Słowacy i chyba także Bułgarzy zdecydowali się na najnowszą wersję tego samolotu.

  11. You didn't know
    2 stycznia 2019 at 14:43

    Bardzo interesująco podane fakty i opinie nie ze wszystkim się zgadzam jednak uważam że jest to bardzo wartościowe interesujące pod względem kształtowanie opinii dla osób które są zdolne do krytycznego myślenia.

  12. Kamczatka
    2 stycznia 2019 at 16:00

    @bob

    “А из-за леса, из-за гор
    Показал мужик топор.
    Hо не просто показал:
    Его к ххх привязал!”

    Bob, flanka ty wschodnia, tak naprawdę (twoje ulubione przysłowie 😉), to masz  problem.
    BO dopóki nie nauczysz się “rozumieć” ruskie czastuszki jesteś skazany dreptać w trójkącie Rumunia – Skandynawia – “Polskie” F-16.
    Zacznij od prostego, najbardziej dostępnego do zrozumienia, np. czastuszki  dla dzieci w wieku przedszkolnym:

    “Если хочешь много знать,
    Многого добиться –
    Обязательно читать
    Должен научиться.”

    Dalej – więcej.
    I kiedy osiągniesz szczyty, i wreszcie zrozumiesz dlaczego:

    “Сидит заяц на заборе
    В алюминиевых штанах,
    А кому какое дело…”  –

    oto tylko wtedy otworzy ci się wielka prawda, a my, biedacy, będziemy “łapać” każde twoje słowo o życiu elit politycznych za górami na Północnym Uralu.

    Учи матчасть!

  13. wlodek
    2 stycznia 2019 at 17:04

    Kamczatko, Bob potrafi czytać i pisać ( ale nie myśleć). Byłby kłopot żeby znaleźć tak wielkiego …..,żeby przywiązać do niego Boba z jego F16.!Pozdro!

  14. Ali
    2 stycznia 2019 at 17:06

    Dzisiejszy artykuł o polityce obronnej państwa w zmieniających się światowych uwarunkowaniach polityczno-ekonomiczno-wojskowych, jest próbą zdefiniowania lokalnej odpowiedzi na te wyzwania. Niestety, jedyna odpowiedź jaka się wyłania w tej kwestii, to nawoływanie do militaryzacji. To smutna konstatacja, bo wynikająca z nadziei, że My (jako państwo) możemy w tym zakresie coś zmienić. Nie jest to prawdą. My możemy jedynie zająć się kwestią: jak zminimalizować potencjalne skutki rozwoju sytuacji, na który to rozwój wpływ mamy niewielki. Nie należy się przy tym oszukiwać, że mamy jakiś zauważalny wpływ, bo go nie mamy, tj. co najwyżej jako “przedmiot lub pomocnicze narzędzie”. Jeśli sobie to wreszcie uświadomimy, to bardziej realnie będziemy mogli zdefiniować rolę, jaką możemy pełnić w ramach zadań obrony państwa i współobywateli.

    Przed kilku wiekami może znaczyliśmy coś w ówczesnym świecie, tj. w Europie, ale teraz w globalnym świecie nie znaczymy prawie nic. Przy możliwościach jakie mamy, tj. możliwościach o znaczeniu lokalnym, popełniamy wielki błąd próbując wdawać się w globalne gry. To do niczego dobrego nie doprowadzi, a może nas szybko zniszczyć, jak nie militarnie, to ekonomicznie. Żadna z obu tych możliwości nie jest żadną pociągającą perspektywą, a jedynie drogą na dno. Nie potrafimy spojrzeć na rzeczywistość i szczerze powiedzieć: odpuśćmy sobie te gry, bo nie mamy (i nie będziemy mieli) żadnych argumentów na to żeby w nich cokolwiek wygrać.

    Proszę nie myśleć, że grozi nam jakaś okupacja, bo kolonializm jest tych czasach po prostu nieopłacalny. Wystarczy popatrzeć jakie koszty pociąga za sobą utrzymywanie teraz kolonii (okupacja). To ruina dla gospodarki okupanta. Czy tacy idioci są wokół nas (poza Ukrainą)? Teraz “tani i opłacalny” może być jedynie neokolonializm, gdyż nie trzeba samemu fizycznie administrować podległym terytorium, a robią to za okupanta miejscowe (przekupne lub zideologizowane) elity, a przy okazji wciskają tubylcom jak to o nich dbają. Więzy, którymi steruje się podległą ludność i ich elity, mają wówczas charakter gospodarczo-finansowy, przez co nie zawsze są nawet zauważane. Chciałbym od razu zaznaczyć, że takim “neokolonizatorem” nie jest w naszym przypadku UE, bo coś (a nawet dużo) daje, a konkretnie możliwości rozwoju, których sami nie umiemy wykorzystać z powodu oderwania od lokalnej rzeczywistości naszych elit (zajętych “uczestnictwem” w pseudo-wielkich grach).

    Idea rozumienia obronności, przedstawiona w artykule, jest moim zdaniem błędna, bo nie jest to idea właściwa dla małego (lokalnego) państewka naszego globu. Przedstawiona idea odnosi się do jakiegoś państwa średniej wielkości, a więc nie dla nas. Nie znamy swojego znaczenia i miejsca w świecie? Coś sobie wyobrażamy? Śmieszne jest to, że opieramy się na jakiś zobowiązaniach państw większych i silniejszych, a przecież powinniśmy wiedzieć, że żadna umowa pomiędzy nierównymi stronami nie zobowiązuje strony silniejszej do niczego. Nie nauczyła nas tego historia, nie tylko nasza, lecz historia w ogólności?

    Nie chcę rozwijać tematu przez odniesienie się kolejno do wszystkich postulatów zawartych w artykule. To nie miejsce na zwięzły wpis. Spróbuję jednak skomentować postulat przeznaczania 4% PKB na tzw. obronę, a faktycznie na potrzeby wojenne. Małe (lokalne) państwo nie awansuje z tego powodu wyżej w żadnej hierarchii, jak również nie obroni się przed próbami zniszczenia przez silniejszych. Wystarczy zniszczyć gospodarkę (więzi ekonomiczne) – wcale nie potrzeba do tego wojska. Upadek gospodarki ośmieszy tylko sens zbrojeń. Należy znać swoje możliwości i swoją samodzielność w ramach globu. Wtedy inaczej spojrzy się na sens zbrojeń jako swoistą drogę donikąd. Na początek powinno się określić z kim mamy szansę wygrać bez zniszczenia samych siebie – nie jest to ani Rosja, ani USA, ani Niemcy, ani też wiele innych. Co pozostaje? Mieć armię zdolną do szybkiego pokonania lokalnych i mniej znaczących państewek. Do tego nie potrzeba 4% PKB – wystarczy 1% i dobre przygotowanie do takich zadań. Na większych przeciwników pozostaje coś a’la WOT i OC, co może spowodować, że potencjalna okupacja nigdy nie stanie się opłacalna.
    Jeśli zamiast 4% PKB, przeznaczymy na cele wojenne mniej niż 1%, to może to wspomóc rozwój ekonomiczny państwa, na tyle że co ambitniejsze osoby będą widzieć swoje szanse na miejscu, a nie zagranicą, a państwo będzie poważniej postrzegane nie tylko przez swoich obywateli.

  15. krzyk58
    2 stycznia 2019 at 17:25

    Poza dyskusją historyczną jest już dziś uznanie, że utrwalenie się państwa sowieckiego ostatecznie położyło kres wizji rewolucji światowej, rozumianej jako powszechna likwidacja całego porządku politycznego. Odtąd ZSSR rozszerzał się już jak “normalna” państwowość, względnie wspierał i przeprowadzał miłe sobie przewroty w innych państwach, a nie unicestwiając tę formę polityczną w ogóle.

    To właśnie była kluczowa różnica między państwowcem Stalinem, a rewolucjonistą Trockim i dlatego przez cały okres istnienia ZSSR jego zniszczenie było naczelnym celem trockizmu, z czasem przemalowanego na Zachodzie na liberalny neo-konserwatyzm, a np. w Polsce na opozycję demokratyczną.

    Trockizm przegrał ze stalinizmem w Sowietach, ale wygrał w Ameryce, zmieniając ostatecznie państwo amerykańskie w siłę Światowej Rewolucji

    Czekan Mercadera jest wciąż w naszych rękach.

    https://konserwatyzm.pl/czekan-mercadera-czyli-na-rocznice-urodzin-i-zgonu-zwiazku-sowieckiego/

  16. Anonim
    2 stycznia 2019 at 18:17

    @bob (2 stycznia 2019 at 11:07)
    Większość komentarza #bob to iluzje lub marzenia, bez osadzenia w rzeczywistości.
    1.
    Co za związek z gazem miały starcia gruzińsko-rosyjskie w 2008?
    Podsumował je (na spotkaniu Obama – Miedwiediew) B.Obama kpiąc “pereGRUZKA” (w nawiązaniu do “pereSTROJKI”) z tamtej sytuacji. Po spotkaniu i poparciu Rosji w ONZ dla “czystego nieba nad Libią”, wszystkie aspekty starć gruzińsko-rosyjskich zostały wyjaśnione. To chyba tylko w RP ta wiedza nie stała się powszechna, bo akcja Lecha K. (w towarzystwie kilku notabli znad Bałtyku) stałaby się humorystyczna.
    2.
    Cytat: “w Syrii gdzie Rosjanie nie chcą dopuścić do powstania gazociągu z Kataru”.
    #bob, spójrz na mapę – gaz z Kataru wcale nie musi płynąć przez Syrię. Skąd wziąłeś ten pomysł? Zweryfikuj go.
    Gazociąg z Kataru nie powstanie, bo tego nie chcą USA, a Katar im “nie podskoczy”. Pamiętaj #bob, że nasz hegemon może opłacalnie sprzedawać głównie uzbrojenie i gaz łupkowy. Czy jeśli tyle trudu wkłada w wepchnięcie swojego LNG do Europy, to zezwoli na gazociąg z Kataru? Wiem, że rozpowszechniane są niezweryfikowane informacje o wielkich złożach gazu w Azerbejdżanie, ale wygląda to na mit. Co najwyżej gaz mógłby płynąć z Turkmenistanu (przez Azerbejdżan) do Turcji, ale co wtedy ze zgodą USA i Rosji?
    3.
    Cytat: “Rosjanie chcieli po prostu zablokować eksploatację gazu ze złóż wokół Krymu”.
    Czy to coś tak poważnego jak “polskie łupki”?
    4.
    Cytat: “W naszym interesie jest aby Gazprom nie miał monopolu w Europie więc będziemy sojusznikiem Ameryki i Skandynawii”.
    Pisząc “w naszym interesie”, kogo masz na myśli? A “monopol Gazpromu” to oznacza jaki procent zużycia gazu w UE?
    Postudiuj, bo to nie są tajne informacje. Zadanie dla Ciebie: ile procent gazu zużywanego w UE to gaz z Gazpromu?
    5.
    Cytat: “będziemy sojusznikiem Ameryki i Skandynawii. Tak więc broń powinniśmy kupować właśnie tam”.
    Nie identyfikujesz monopolu, nie obawiasz się go, nie walczysz z nim?
    6.
    #bob, na koniec mam do Ciebie pytanie. Wkrótce zostaniemy zaszczyceni eksterytorialną bazą w Redzikowie. Z trzech kierunków będą jej bronić polskie Patrioty, a od północy szwedzkie Patrioty. Wobec zapowiadanego zerwania układu INF (Treaty on Intermediate Range Nuclear Forces), w wyrzutniach w Redzikowie będzie można umieścić już oficjalnie pociski Tomahawk. Tamtejsze wyrzutnie są uniwersalne dla antyrakiet i Tomahawków. Zresztą, baza jest eksterytorialna, więc kto to sprawdzi, co tam “siedzi” w wyrzutni?
    Pytanie: jakim interesem dla Polski jest narażanie się na zniszczenie bazy, a może i sporej części kraju? Ktoś nas obroni? A jak “z góry” będą spadać pewne rakiety z prędkością 20 Ma, to jaki system radarowy to zauważy? Czy Patrioty tu pomogą?

  17. fly
    2 stycznia 2019 at 20:37

    Zauważam pewną zmienność chciejstwa zbrojnego Autora .
    Jakiś czas temu Autor stwierdził , że najlepsze łodzie podwodne na Batyku to … lotnictwo !
    I z tym się ewidentnie można zgodzić . Już nasze nowoczesne wtedy okręty podwodne – za II RP nie miały nic tutaj do roboty i uciekły na szerokie i głębokie wody . Dziś technika jest lata świetlne do przodu .
    Więc TYLKO samoloty . Od rozpoznawczych po szturmowe . Reszty rzeczy nie czytałem !

    Bob , poczytaj coś sobie o gazie łupkowym najlepiej u Szczęśniaka .
    Nie wiesz NIC a pi ….sz ! I tak jest ze WSZYSTKIM !
    Kieruje Tobą bobku ewidentna , ślepa , nienawiść do Rosji godna zideologizowanego gimbusa , i NIC więcej . Pierwiastek racjonalny NIE istnieje.

    Co do polityki USA , to przeczytaj może analizę przytoczoną w zeszłej dyskusji ( II część ) przez Miecława . USA nie obchodzi NIC poza ich KRÓTKOTRWAŁYM , taktycznym interesem .

    Co do gazu . Raz – nie wiem dlaczego Zachód miałby wiercić w szelfie przynależnym Rosji .
    Dwa – wyjaśnię Ci różnice między gazem ze złoża swobodnego, z własnym ciśnieniem i pojemnością ( Rosja ) a łupkowym ( USA ).

    Ten pierwszy płynie NATURALNIE i długotrwale . Złoża istnieją bardzo , bardzo długo .

    Gaz łupkowy to ustawiczna MASTURBACJA ( tak , tak ) matki Ziemi różnymi sposobami i substancjami . Złoża żyją krótko ( rok – dwa ) i trzeba je wiecznie … sam kumasz ! Dlatego m.inn. jest drogi . Próg wydobycia to koszt przyjmowany przy cenie za ropę Brent 40 – 50 $. Bo gaz ten “prawdziwy” jest sprzedawany długoterminowo i związany z ropą !

    Różnica w ilość , swobodzie pozyskiwania i nakładzie starań jest taka jak między swobodnym oddawaniem moczu po wypiciu kilku piw i masturbacją . Tu masz litry , tam łyżeczkę . I ile starań !

    Mam nadzieję , że zrozumiałeś , bo brandzlujesz nas swymi “mądrościami” uporczywie .

  18. bob
    2 stycznia 2019 at 20:40

    @Anonim, skoro ruskie rakiety osiągają 20Ma to Rosjanie naprawdę nie mają powodów bać się amerykańskich baz w Polsce. Wojna w Gruzji miała wystraszyć inwestorów zachodnich od finansowania budowy infrastruktury do przesyłu surowców z Azerbejdżanu z pominięciem Rosji. Jeżeli chodzi o Katar kupuje on sporo amerykańskiej broni w tym myśliwce F15(planują nawet 70 maszyn) i śmigłowce Apache. Im więcej gazu będzie eksportował Katar tym więcej zarobią amerykańskie koncerny zbrojeniowe. Więc raczej Amerykanom to ganz egal czy Katar będzie sprzedawał do Europy czy nie. Z drugiej strony gospodarka USA nie jest uzależniona od eksportu węglowodorów tak jak Rosja więc wątpię aby wywoływali wojny w celu blokady innych eksporterów. Musieliby wtedy bowiem zablokować w pierwszej kolejności np. Norwegię. Zresztą pewnie koncerny amerykańskie pewnie mają udziały w sektorze gazowym Kataru i zarobiłyby sporo na eksporcie gazu katarskiego. Na morzu w pobliżu Krymu Rosjanie wydobywają obecnie około 2 mld m3 gazu. Zastępca przewodniczącego komisji energetyki w rosyjskiej Dumie Sergiej Jesakow kilka lat temu stwierdził, że po dokonaniu inwestycji w obecnie eksploatowane złoża można uzyskać 5 mld m3 rocznie. To może nie jest dużo ale co by nie mówić to jednak 30% rocznego zużycia gazu w Polsce. Jeżeli chodzi o monopol Gazpromu chodziło oczywiście o naszym regionie UE. To prawie sto milionów ludzi i gospodarka rosnąca szybciej niż reszta UE. Więc w perspektywie to bardzo interesujący rynek zbytu. Co do broni nie obawiam się monopolu bo mamy z Ameryką a zwłaszcza ze Skandynawią głownie wspólne interesy więc nie ma ryzyka wykorzystania tego monopolu przeciw nam.

  19. fly
    2 stycznia 2019 at 20:42

    Errata ws. boba . Popełniłem błąd . Bob nie nas brandzluje ( nigdy bym mu nie pozwolił ) , on nas traktuje swymi wydzielinami .

  20. fly
    2 stycznia 2019 at 21:01

    Mądrze piszesz Ali o zaprzestaniu szaleństwa podnoszenia % PKB na zbrojenia . Bo może nie 4 % a 40 % !!! A po przyjęciu zioła albo 1/2 litra może nawet 100 % !

    Dopowiem jeszcze masturbantowi – bobowi , który chce eksploatować głównie rosyjską Arktykę przy pomocy “okrętów” lub F-16 !
    Brawo chłopie ! I każdy pilot lub marynarz weźmie sobie w termos trochę gazu . Koniecznie skroplonego !

    USA i Zachód nie ma prawie ZUPEŁNIE lodołamaczy ! Nie OKRĘTÓW a STATKÓW przeznaczonych specjalnie do pływania w rejonach lodu arktycznego . Rosja ma imponującą i nowoczesną flotę tychże !

    Przy okazji bobkowej ( jak zwykle głupiej ) analizy konfliktu z Gruzją i Ukrainą , to niech bob wygoogluje ile przedsiębiorstw w USA wydobywających gaz łupkowy splajtowało po zjeździe ( sztucznym ) cen ropy ze dwa lata temu . Nie bardzo więc wiadomo , dlaczego “taka patriota” jak bob życzy nam , Polakom , tak źle i chce abyśmy wiązali się z drogim i efemerycznym gazem łupkowym . Musi US troll !

  21. krzyk58
    2 stycznia 2019 at 21:26

    Tak się składa że ludzie konduity “boba” i jemu podobni, oszaleli
    z nienawiści do konserwatywnej Rosji, w szale niespełnienia zjadają już własny ogon, niczym wąż – “Anakonda” (?) to zwykle uwidacznia się w totalnie absurdalnych piramidalnie dywagacjach mr Bobba. Pozostańmy z nadzieją, na ten Nowy Rok, że to już ostatnie harce hersztów waszyngtońskich, spadkobierców ideowych permanentnej rewolucji światowej. Myślę że plan do wykonania pn. “światowa republika rad” pod nadzorem, w wykonaniu pogrobowców Lejby Dawidowicza Bronsztejna “ktoś’ zamknie albo zdmuchnie niczym dopalającą się świeczkę na bożonarodzeniowej choince – a’propos, czy ktoś jeszcze pamięta
    prawdziwie palące się, prawdziwe świeczki, na prawdziwej choince? A może i “boba” wreszcie, coś lub ktoś oświeci, i zajarzy niczym bożonarodzeniowa choinka czego życzę sobie, jak i
    Komentatorom , tu nie idzie o to byśmy ‘pieli w jednym chórze
    na jeden głos” – ale są jakieś granice – choćby przyzwoitości,
    które przekraczać nie jest w dobrym tonie…
    Tak jak oceniamy dziś decyzje militarno-polityczne Konrada
    Mazowieckiego (ach, to nazwisko – jakieś fatum?) w podobnych
    kategoriach oceniać będziemy “naszych” politykierów, już wkrótce, jeśli będzie jeszcze nam TO dane…

  22. wlodek
    2 stycznia 2019 at 21:46

    Fly, dawno się tak nie uśmiałem! Ja nerwowo, Miecław naukowo(podobnie Ali),krzyk ideologicznie.A ty prosto z mostu nazywasz Boba po imieniu.Pozwolisz że wobec niego będę stosował twojego słowa wytrycha. Pozdro!

  23. Anonim
    2 stycznia 2019 at 21:55

    Anonimie z 18.17 , bardzo pięknie obaliłeś brednie boba . Ja nie mam już siły . Na niego tylko trzeba ataku ukochanego przez niego F 16 z rakietami Jassm .

  24. Anonim
    2 stycznia 2019 at 22:00

    To z 21.55 pisał fly .

  25. fly
    2 stycznia 2019 at 22:13

    Włodku , co do boba , to tylko śmiechem można reagować .
    Taki dowcip , ale trafiający w cel – psychikę boba .

    Jakiś Jankes chciał utopić dziecko boba . Traf chciał , że przechodził Rosjanin uratował je i przyniósł do jego domu . Reakcja boba – a berecik gdzie , kacapie ???

  26. fly
    2 stycznia 2019 at 22:43

    Ku przestrodze . Jak mądrze potrafił pisać Tuwim . I aktualnie !
    Polecam wiesz Tuwima
    „Do prostego człowieka”:‎
    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,‎
    Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”‎
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,‎
    Że trzeba iść i z armat walić,‎
    Mordować, grabić, truć i palić;‎
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,‎
    I judzić „historyczną racją”,‎
    O piędzi, chwale i rubieży,‎
    O ojcach, dziadach i sztandarach,‎
    O bohaterach i ofiarach;‎
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,‎
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,‎
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;‎
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,‎
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. -‎
    ‎- O, przyjacielu nieuczony,‎
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!‎
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z pannami brzuchatemi;‎
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,‎
    Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,‎
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;‎
    Że coś im w bankach nie sztymuje,‎
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.‎
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!‎
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!‎
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:‎
    ‎„Bujać – to my, panowie szlachta!”‎

  27. Miecław
    2 stycznia 2019 at 23:33

    @fly. 2 stycznia 2019 at 22:13

    Gratulacje, trafiłeś w dziesionę tą puentą o stanie umysłowości @boba i komentarzami. 🙂

    Problem w tym, że dużo Polaków z bożej łaski też taki stan prezentuje i żadne racjonalne argumenty do nich nie docierają, pomijając już politykę styropianu zależną od zachodnich mocodawców. Polacy z reguły nie czytają i nie analizują informacji z dziedziny ekonomii i gospodarki. Wiedza też jest rozproszona, a nie ma ośrodków informacyjnych propolskich, które racjonalnie by to pozbierały do kupy i pokazały. Nawet tzw. portale niezależne robią tylko to co pasuje pod ich ideologiczne tezy. W zasadzie Polacy są w swej masie bezradni intelektualnie wobec propagandy zachodniego imperializmu. Niestety nawet politycy nie ogarniają stanu zagrożenia i jego potencjalnych skutków.

    Nie mogę zaleźć materiału źródłowego, ale mam taki wykres o mocy GW naszych elektrowni w okresie PRL-u i obecnie. Podaję go w wersji przepisanej bez źródła. Niestety jest on dołujący, bo świadczy o upadaniu gospodarki. Jaki jest stan na dzień dzisiejszy nie wiem.

    Moce polskich elektrowni w GW:
    1939-1950 – 1,1 GW
    1951-1955 – 1,4 GW
    1956-1960 – 2,0 GW
    1961-1965 – 3,5 GW
    1966-1970 – 4,2 GW
    1971-1975 – 6,2 GW
    1976-1980 – 5,2 GW
    1981-1985 – 3,7 GW
    1986-1990 – 1,7 GW
    1991-1995 – 2,4 GW
    1996-2000 – 1,5 GW
    2001-2005 – 0,8 GW
    2006-2010 – 0,7 GW
    Jak widać lata 70-te, czyli dekada Gierka to czas rozkwitu gospodarki. Obecnie nawet nie ma co komentować.
    Pozdrawiam

  28. Zbigniew
    3 stycznia 2019 at 07:43

    Jak ktoś lubi ogólne dane (i obrazki):
    https://www.pse.pl/dane-systemowe
    A tu jak lubi poczytać:
    https://www.pse.pl/dokumenty
    A tu podstawowe źródło:
    https://www.cire.pl/

    @fly
    teraz ludzie nie czytają więc Tuwima, generalnie mają problemy z czytaniem, więc lepiej im zapodawać obrazkami:
    https://www.youtube.com/watch?v=DEfixTV4UsM

  29. krzyk58
    3 stycznia 2019 at 08:00

    Polski skuteczny symbol walki z zachodnimi psujami wdrażającymi
    w życie (chore) hasło “czyńcie Ziemię sobie poddaną..”.https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBurawl%C3%B3w

    @bob. “Anonim, skoro ruskie rakiety osiągają 20Ma to Rosjanie naprawdę nie mają powodów bać się amerykańskich baz w Polsce.”
    Głupszej argumentacji nie słyszałem – Tyy, tak na poważnie?
    Wyobraź sobie sytuację gdy Rosja ogłasza (tylko wieści), że wspólnie z ChRL zamierza przeprowadzić wielkie manewry morskie
    w Zatoce Meksykańskiej, oraz bezpośrednim zasięgu linii
    brzegowej wschodniego (czy zachodniego) wybrzeża z możliwością lokowania baz na Kubie czy Wenezueli – będzie stosowna reakcję USA czy tez przejdą gładko obok istniejącego zagrożenia?

  30. bob
    3 stycznia 2019 at 10:12

    @Miecław, za Gierka Polska dokonała skoku cywilizacyjnego za zachodnie pieniądze.

  31. fly
    3 stycznia 2019 at 17:05

    Polska dokonała skoku cywilizacyjnego po wyzwoleniu / zajęciu ( wg. oszołomów ) przez ZSRR . Był to gigantyczny skok cywilizacyjny . Po raz pierwszy setki tysięcy ludzi zobaczyło lekarza , szkołę , dostało buty . I zaczęło się to w 1945 r. ! Bobie .

    Natomiast Gierek zrobił dobry “myk” ( coś na kształt Chin dzisiejszych) kupując zachodnie technologie wspierane naszą tańszą siłą roboczą . Kryzys ok. 1976 r. był spowodowany gwałtownym wzrostem oprocentowania kredytów przez Zachód .
    Pozostał dług , właściwie “dłużek” . Najpierw ok. 25 mld. $ co urosło koło 1988 do o. 45 mld. $ z powodu drakońskich odsetek .

    Te pieniądze i technologie diametralnie zmieniły Polskę , ale i wzmogły oczekiwania społeczeństwa . Stąd “S” ( oczywiście wspomagana przez CIA ) .

    Dało to asumpt do kompletnie szaleńczej wyprzedaży WSZYSTKIEGO przez popaprańców z “S” . Gdyby nie PRL nie mieliby czego sprzedawać .

    Dla @boba , tylko – nie wiem czy wiesz , ale II RP była katastrofą ekonomiczną ! TAK ! Produkcja przemysłowa w 1913 r. była WIĘKSZA niż pod koniec II RP . O czym więc mówimy .

    Przy okazji , z przerażeniem obserwuję stan umysłu CAŁEJ naszej klasy politycznej . Chodzi o Andruszkiewicza . Ani mi brat , ani swat , ale za jego wypowiedzi o braku konieczności stacjonowania wojsk USA w Polsce został uznany za niemal szpiega ! Jest wniosek posłów PO do ABW o zbadanie jego rosyjskich powiązań !

    PARANOJA – to za mało powiedziane ! Posłowie PO oparli się na bzdecie soroszowej węgierskiej jaczejki , piętnującej wszystkich normalniejszych !
    Andruszkiewicz miał tę śmiałość , że wzywał do poprawy stosunków z Rosją i Białorusią ! Ludzie , jak można to tolerować ! Do pierdla wszystkich chcących poprawy stosunków z sąsiadami !

    Bierzmy przykład z @boba ! Więcej F 16 z rakietami Jassm ! Więcej rakiet , bomb , dział . Niech w każdym polskim domu stanie wyrzutnia choćby taktycznych rakiet ! Niech pod modrą tonią Bałtyku krążą setki naszych łodzi podwodnych !
    Tak dla pełnomorskiego , głębokowodnego portu wojennego w Radomiu ! Tak dla floty polskich lotniskowców !
    Również TAK dla leczenia psychiatrycznego , ale chyba już za późno!

  32. Miecław
    3 stycznia 2019 at 23:46

    @bob. 3 stycznia 2019 at 10:12

    Ty biedny gimbusie. 🙂 W zasadzie @fly (3 stycznia 2019 at 17:05) ci odpowiedział, ale ja dorzucę jeszcze swoje 5 groszy.

    Otóż wg twardych danych statystycznych Edward Gierek na koniec swojej kadencji w 1980 roku zostawił zadłużenie zagraniczne w wysokości 19,6 mld USD, co wówczas stanowiło zaledwie 9,8 % PKB. Ten dług urósł do 48,5 mld USD w 1990 roku przez sankcję amerykańskie w latach 80-tych podczas rozwalania systemu PRL przez styropian. Dlaczego tak urósł to sobie odrób lekcje, a może doznasz oświecenia. Ten dług byłby z łatwością spłacalny, gdyby nie kolorowa styropianowa rewolucja zafundowana Polsce przez zachodnie służby, aby ograniczyć nasz potencjał przemysłowy i rozwalić blok socjalistyczny. Bodajże z 4-5 lat temu była informacja, że ten dług został już całkowicie spłacony.

    Ustal sobie ile teraz wynosi zadłużenie zagraniczne III RP i jaki to jest % naszego PKB obecnie.

    Opinia PLP z 2013 roku, wyguglaj: „Polska to nie zielona wyspa, tylko tonący okręt?”
    (…)
    „Od 1990 r. gospodarka polski przeżywa regres – tak uważa Polskie Lobby Przemysłowe i na potwierdzenie przytacza twarde dane. Również niektórzy eksperci potwierdzają tę czarną wizję.
    (…)
    Winą za taką sytuację Polskie Lobby Przemysłowe obarcza dominację obcego kapitału w gospodarce naszego kraju. Co prawda w rękach kapitału zagranicznego znajduje się około połowa przemysłu Polski, ale są to zazwyczaj zakłady duże i o kluczowym znaczeniu. Z kolei należące do polskiego kapitału małe i średnie przedsiębiorstwa mają ograniczoną zdolność do konkurowania na światowych rynkach. W rezultacie traci cała gospodarka.”
    Jan Bolanowski, Redaktor Serwisów Ekonomicznych WP.PL
    http://finanse.wp.pl/kat,104596,title,Polska-to-nie-zielona-wyspa-tylko-tonacy-okret,wid,15456564,wiadomosc.html

    Link działa, więc masz tam tabelę porównawczą bilans zamknięcia PRL i stan gospodarki III RP na 2010-2012 rok.
    @WEB. JÓZ. proszę zrobić wyjątek i puścić link, aby każdy mógł sobie zajrzeć i się przekonać naocznie co nas spotkało ze strony zachodniego kapitalizmu.

    A to opinia prof. Witolda Kieżuna na temat gierkowskiego zadłużenia:
    „Gierek, generalnie rzecz biorąc, wydawał pożyczki dużo lepiej. Zbudował 500 zakładów pracy, budował drogi, szpitale. To inwestycje, z których korzystamy do dziś. A dzisiejsze wydatki budzą wiele wątpliwości”.

    @bob – szkoda, że indolencji umysłowej się nie leczy farmakologicznie bo może byłoby szybciej, a tak musisz trochę postudiować różne źródła, aby nabyć wiedzy i wyjść z tych ograniczeń poznawczych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up