Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 stycznia 2019

Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2)


Creative Commons Attribution 4.0 International информационно-справочной службы Администраци Президента России Source: kremlin.ru Из альбома к материалу
Международный форум «Российская энергетическая неделя»
3 октября 2018 года Москва http://kremlin.ru/events/president/news/58701/photos/55739

Niestety w wyniku zapóźnienia technologicznego i braków w rozwoju infrastruktury jesteśmy skazani na produkcję energii elektrycznej z węgla i jej import, ponieważ zaprzepaściliśmy szansę na rozwój energetyki nadążający za naszymi potrzebami zarówno w wymiarze wolumenu dostaw, jak i technologii wytwarzania. Co prawda w planach jest budowa wielkiego systemu farm wiatrowych nad Bałtykiem, jak również elektrowni jądrowej, jednak przez najbliższe 20 lat, będziemy w sytuacji rosnącego deficytu energii i wzrostu kosztów jej pozyskiwania. Źródłem problemów jest zła polityka, bo jeżeli Czechy, Węgry lub Słowacja, mogą mieć dostęp do wszelkich dostępnych źródeł i to po cenach rynkowych, to znaczy że coś jest mocno nie tak, jak powinno być z naszą polityką dostaw.

Nie da się zrozumieć powodów, dla których nie wykorzystujemy możliwości importu z różnych kierunków, na rzecz negocjacji cen ze wszystkimi dostawcami? Logicznym byłoby pozyskiwanie gazu w USA, Katarze czy Norwegii, z równoległym pozyskiwaniem go w Rosji, jednak nie da się zrozumieć dlaczego chcemy zaprzestać kupować go w Rosji. Nie nazywajmy więc tego dywersyfikacją, tylko zmianą kierunku dostaw na droższy.

Skończy się tak, że będziemy palić drewnem, czy tak jak już było – zbożem. Na ekologiczne krowie łajno nie ma szans, ponieważ na naszym słońcu efektywnie nie wyschnie… Proszę pamiętać, że zaniedbaliśmy także i górnictwo. Sprowadzanie do Polski węgla z Kolumbii i Mozambiku jest tak ekstremalną głupotą logistyczną, że równie dobrze moglibyśmy go sprowadzać z Marsa. Jeżeli bowiem, naszym celem jest powodowanie, że węgiel jaki jest u nas wykorzystywany importujemy z możliwie jak największej odległości, to będziemy za to płacić. Proszę się nie dziwić, że energia elektryczna drożeje o 40%, bo ile procent z tony węgla trzeba spalić, żeby ją przywieść z Mozambiku lub Kolumbii, a ile z bliskiej Rosji? Nie trzeba być wybitnym ekonomistą, żeby rozumieć, że dostawy z dalszej odległości muszą być droższe! Transport kosztuje, a w przypadku towarów masowych kosztuje masowo więcej.

Racjonale spojrzenie na sprawę prezentuje portal Inforos.ru, w artykule pana Александрa Пасечникa z 23 października 2018 roku pt.: «Газпром» идет на рекорд поставок в Европу

Американский СПГ России не конкурент., gdzie czytamy m.in.: „Между тем, ключевой оппонент «Газпрома» в Европе – Польша – продолжает рьяно бороться с российским газом.” Czyli: „Tymczasem kluczowy przeciwnik Gazpromu w Europie – Polska – nadal energicznie walczy z rosyjskim gazem.” Rosjanie pragmatycznie oceniają postawę naszego kraju, która z ich perspektywy jest najdelikatniej mówiąc po prostu niemożliwa do pojęcia. Oto bowiem Polska, która jest uzależniona od Rosji energetycznie i jeszcze bardziej się uzależnia, bo import węgla rośnie. Prowadzi działania mające na celu ograniczenie możliwości kontaktów handlowych Gazpromu z Europą. Jest to samo w sobie niesamowite, ponieważ to że nie chcemy kupować w Rosji gazu można zrozumieć. Na jakiej podstawie jednak chcemy zakazać tego innym krajom? Proszę się zastanowić co zrobimy w sytuacji, w której Niemcy zabraniałyby nam kupowania drogiego gazu w USA? Jeżeli my posiłkując się amerykańskimi sankcjami chcielibyśmy im zakazać importu taniego gazu z Rosji – takie kierunek obrotu spraw jest naturalny. Sami kreujemy konflikt w tej części Europy, ponownie wpędzając się w sytuację bez wyjścia, na własne życzenie!

Powtórzmy – sytuacji, w której drogi rosyjski gaz, bo kupujemy go mało i pobieramy duże opłaty za tranzyt do Niemiec – zastąpimy jeszcze droższym gazem z Norwegii, Kataru i USA – nie może być nazywana dywersyfikacją. Lepiej pasuje określenie – wtórne uzależnienie, oczywiście za większe pieniądze. Przy czym uwaga, to jest bardzo ciekawe i nie wiadomo jak to będzie rozegrane. Otóż, jak my zwolnimy moce przesyłowe na istniejących gazociągach, to po niewielkich inwestycjach Niemcy będą mogli przejąc i ten strumień. Więc będą mieli jeszcze więcej, jeszcze prawdopodobnie tańszego gazu, natomiast my będziemy w sytuacji w której jako kraj zacofany technologicznie i uprawiający ideologię zamiast polityki, będziemy skazani na pokolenie na wyższe koszty produkcji wszystkiego. Ponieważ będziemy mieli droższą energię, jak również źródła jej pozyskiwania będą gorszej jakości pod względem technologiczno-ekologicznym. Szczytem wszystkiego jest twierdzenie o opartej na węglu suwerenności energetycznej Polski, przy jednoczesnym negowaniu importu taniego gazu z Rosji, przy stałym zwiększaniu ilości importowanego stamtąd węgla. Oczywiście o tym się nie mówi w mainstreamie, a jest to tak logicznie porażające, tak bardzo kłuje w oczy, że naprawdę lepiej tak skrajną głupotę naszej bezsilności intelektualnej przemilczeć. Nie można mówić o uniezależnieniu się od dostaw energii z Rosji, jeżeli rosyjski gaz zastępujemy rosyjskim lub noworosyjskim węglem… Zejdźmy “z konika” na ziemię, otwórzmy oczy i pojmijmy, że nasze położenie determinuje nasze interesy. Dlaczego nasza polityka nie odpowiada na podstawowe, wręcz elementarne potrzeby naszej gospodarki i społeczeństwa?

Tags: , , ,

19 komentarzy “Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2)”

  1. ELWRO zniszczona potęga
    15 grudnia 2018 at 05:32

    Dokładnie to kwintesencja wszystkiego jeżeli chodzi o nasz kraj Nie można mówić o uniezależnieniu się od dostaw energii z Rosji, jeżeli rosyjski gaz zastępujemy rosyjskim lub noworosyjskim węglem… Zejdźmy “z konika” na ziemię, otwórzmy oczy i pojmijmy, że nasze położenie determinuje nasze interesy. Dlaczego nasza polityka nie odpowiada na podstawowe, wręcz elementarne potrzeby naszej gospodarki i społeczeństwa?

  2. Joachim Brudziński
    15 grudnia 2018 at 07:40

    mocne

  3. wlodek
    15 grudnia 2018 at 07:43

    W zasadzie wszystko zostało powiedziane. Może oprócz jednego. Rosja jak pokazała historia ma też granice wytrzymałości i musimy się liczyć że za politykę opartą na niszczeniu pomników A .Czerwonej i prób skłócenia z E.U ,Rosja wystawi nam rachunek a wtedy “Polacy nic się nie stało”, nie wystarczy!

  4. Zbigniew
    15 grudnia 2018 at 08:05

    Trochę chaotycznie napisane i w kilku miejscach nie trzyma się faktów. W innych miejscach jednak obnażanie fantazmatycznej narracji ma sens. Artykuł treścią skupia się jednak wyłącznie na paleniu jednak jakoś tak Autor zbyt gładko przechodzi między paleniem jednym “surowcem” do palenia drugim zupełnie pomijając inne kategorie tego palenia. Czym innym jest pozyskiwanie energii z palenia w elektrowniach (i elektrociepłowniach) a czym innym palenie w gospodarstwach domowych tytułem ogrzewania, podgrzewania wody czy nawet utrzymywania ognia tytułem przygotowania posiłków, a czym innym spalanie w elektrowniach. To również różnicuje możliwości użycia źródeł pochodzenia surowców.
    W spalaniu na potrzeby masowego pozyskania energii istotą jest logistyka dostaw. Nie ma możliwości oparcia się o transporty morskie w dostawach surowców na takie potrzeby. Aby miało to jakikolwiek sens niezbędny jest bufor oraz nieprzerwany łańcuszek dostaw. W dla gazu taki buforem obecnie jest gazoport ale łańcuszek dostaw właściwie nie istnieje jako że ten łańcuszek zgodnie z zawartym nie tak dawno kontraktem właściwie nie istnieje bo kwestia odbioru od “producenta” (ha ha ha 😀 produkcja gazu to tak jak produkcja wody źródlanej – ale “durnie w to wierzą) pozostałą w rękach Naszych a jakoś nie kojarzę byśmy posiadali jakąś flotę gazowców. Nie bez znaczenia jest też pojemność bufora który mając podręczny magazyn jest w stanie potrzymać dostawę do odbiorców. W naszym przypadku wyłącznie do gospodarstw domowych. Taka technologiczna i naukowa pochodna związana z tym surowcem.
    Węgloportu wielkiego nie mamy a i skala terytorium i ilości ludności na tym terytorium skutecznie wyklucza sensowność takiego pomysłu w obszarze gospodarstw domowych i może stanowić jedynie wsparcie dla może kilku elektrowni. Model dystrybucji (znowu ta logistyka) jest zbyt kłopotliwy zwłaszcza że zlikwidowano system dystrybucyjny oraz oraz jego infrastrukturę podstawową – linie kolejowe wraz z z zlokalizowanymi przy każdej choćby najmniejszej stacji, bocznicami towarowymi oraz składami węgla.
    Oczywiście nadal istnieje pewna ilość składów bo z praktycznego punktu widzenia nie ma uzasadnienia doprowadzania infrastruktury gazowej w każdy rejon ale to jakieś wspomnienie dawnej wielkości tego sektora. Stąd dystrybucja tego surowca opiera się głównie o składy zlokalizowane w pobliżu elektrowni i elektrociepłowni.
    W kontekście przemysłowym gaz w zasadzie nie ma zastosowania w Polsce jeśli chodzi o pozyskiwanie energii elektrycznej. Polecam zobaczyć listę elektrowni w Polsce – łatwo znaleźć. Należy pamiętać jednak gaz że ma zastosowanie w innych gałęziach przemysłu. Węgiel jest nieco bardziej uniwersalny choć uzyskanie z niego gazu to dodatkowy proces.
    Teza o węglu jako elemencie suwerenności energetycznej jest najbardziej poprawna w świetle otaczających nas realiów i nie ma to nic wspólnego z tym że ciągniemy obecnie ten surowiec ze wschodu i innych miejsc na świecie. To to już jest kwestia ekonomiczna. Suwerenność opiera się jednak na tym że w momencie kiedy wszyscy się na Nas “wypną” bo takie będzie życzenie tzw “mocarstw” (należy pamiętać że to one dzielą świat między sobą, nawet jak są w pozornym sporze to małych do tego sporu nie dopuszczają a co najwyżej się małymi wysługują) to wtedy zarówno surowiec jak i środki produkcji energii jak i dystrybucji są zlokalizowane w kraju. W chwilach takiego wypięcia (aby nie wojny) pieniądze mają trzecio- albo czwartorzędne znaczenie. W czasie pokoju wydobywanie zaś drożej surowca zamiast jego tańszego importu nie ma specjalnie sensu. A sprowadzanie tego węgla lądem, dokładnie koleją, to całkiem sprawny i możliwe nieprzerwany system logistyczny.
    O paleniu drewnem albo “krowimi plackami” w kategoriach dużej energetyki możemy zapomnieć. Owszem – istniej biomasa ale jest spalanie nie jest procesem czystszym od węgla. Inne pomysły na wielką energetykę też nie mają wielkiego sensu. Owszem jest pewna ilość elektrowni wodnych ale to są elektrownie. Elektrociepłowni wodnych sensownie skutecznych jeszcze nikt nie wymyślił. Każdy kto nie spał na Chemii i Fizyce w szkole podstawowej (tej kiedyś) choć ogólnie wie że coś takiego w świetle tej dostępnej Nauki jest trudne. W sensie ciepłą więc nadal pozostaje spalanie bo to jest proces bezpośredni i prosty, zaś generowanie ciepła z prądu to jest kolejna strata – tym razem bardziej energii niż pieniędzy bo przecież pierwotnie ten prąd wytworzono właśnie z ciepła. A skuteczności na poziomach bliskich 100% nie ma. Tak naprawdę jak dojdzie ta skuteczność do 50% to jest sukces. Pewnym rozwiązaniem jest oczywiście wykorzystanie do ogrzewania promieniowania (i nie mówię to o grzaniu się przy reakcja rozpadu) bo tzw ciepło to przecież też promieniowanie tyle że uzyskanie przyjaznego dla życia promieniowania zbliżonego charakterystyką do ciepłą jeszcze się nikomu nie udało. Ze świtałem jest podobnie – stąd klasyczna żarówka jest zawsze zdrowsza dla form żywych (dla planety również) niż świetlówki czy technologia LED. Wszystko jest związane z widmem światła i ciepła (żarówki “zwykłe” wszak grzeją).
    Wracając do energii. Jeszcze o gazie w sensie ekonomicznym. W czasie Pokoju jego pozyskanie i dywersyfikacja to kwestia i ekonomiczna i niestety polityczne a to drugie jest tym ważniejsze im mniej surowca ma się na własnym terenie. Jak się ma to jest się jednym z głównych graczy w tej materii na arenie może nie globalnej ale po kontynentalnej na pewno. Łatwy i tani transport, stosunkowo tania energia dzięki niemu. W czasie wojny gaz to surowiec trudny i nieco mało przydatny. Trudny bo wybuchowy, dystrybucja i generalnie logistyka jest narażona i wymagająca. Odwrotnie jest z węglem.. Węgiel można przewozić wszystkim, od furmanek i taczanek, po pociągi i statki (samolotem jest bez sensu ale też się da). Można nosić w wiadrach, workach i nosidłach przerzuconych prze ramię, można przerzucać szuflą i koparką. A jak zajdzie potrzeba do węgla można zrobić gaz czy paliwa.
    Tak że to że węgiel to surowiec strategiczny i decydujący o suwerenności to jest akurat fakt. Że drogi do wydobycie lokalnie. Ok. Mamy jako taki Pokój (choć Wojnę ekonomiczną). Skoro drogi lokalnie to bierzmy gdzie taniej byle był jakości która nas zadowoli. I podobnie z gazem. Różnica taka że lokalnie nie mamy go za wiele (teoretycznie bo są przesłanki i badania że może być wręcz odwrotnie) no to w czasie jako takiego Pokoju (i Wojny ekonomicznej) bierzmy gdzie taniej ale też dywersyfikujmy (niestety to taki nienajlepszy kompromis ale innego nie ma póki nie mamy własnych zasobów eksploatowanych). Niestety ta dywersyfikacja zawsze kosztuje bo w koszyku zawsze jest coś tańszego i coś droższego a niestety odbiór jest w wolumenach kontraktowany a nie jak w domu według zużycia. Za to jakby nie patrzeć najtańszy gaz bierzemy z Rosji, jako “niemiecki”. Ciekawe jak oni na te cząsteczki gazu naklejają oznaczenia i jak je odklejają żeby nalepić nowe pochodzenie? 😀 Trochę to jednak jest śmieszne bo gaz do gaz. Raczej nie ma dwóch sieci do dwóch różnych gazów i gdzieś tam się to wszystko miesza zupełnie nie skorelowane do mieszania w papierach co skąd pochodzi.
    To tak, powiedzmy, w mojej “części pierwszej” (mimo że to druga cześć Autora) i to tak by nie bredzić o polityce, latających dywanach i 100% skuteczności OZE.

  5. Miecław
    15 grudnia 2018 at 10:05

    Aż się boję pomyśleć co będzie za 15-20 lat tej styropianowej polityki?
    Faktycznie grozi nam zamknięcie w skansenie / rezerwacie, jak Indianom. Doprowadzą do stanu, gdy prąd będą reglamentować na godziny, a na wsiach ludzie wrócą do kopania torfu i palenia nim w piecach. Autor zapomniał o torfie, który u nas służył za czynnik grzewczy zamiast węgla a nie krowie łajno.

    Mój pradziadek zajmował się kopaniem i produkcją torfu u “jaśnie pana” na folwarku za czasów zaborów i w II RP. Więc przynajmniej na wsiach zawsze do tej technologii można wrócić, która dzięki PRL-owi odeszła w zapomnienie, bo mądrzy komuniści zainwestowali wtedy w energetykę węglową i rozwój kopalni.

    No ale górnikom za czasów Gierka tak się świetnie zaczęło powodzić, że już mało było im 13-tych i 14-tych pensji, deputatów i nagród barbórkowych, więc pod wpływem mistycznych uniesień religijnych sterowani kropidłem i podpuszczeni przez “jaśnie państwo” zapragnęli zachodniej “wolności” i rozwalili system, któremu zawdzięczali wreszcie godne życie, a nie pracę w biedaszybach II RP. A teraz wszyscy zbieramy tego żniwo. Część Ślązaków postanowiło się nawet z niemczyć i wyjechało sobie do Niemiec zapominając przy tym, że ich przodkowie walczyli kiedyś o polskość Śląska.

    Jedno jest pewne, że za 15 lat robimy bilans III RP w stosunku do PRL o ile jeszcze Polska będzie istniała na mapie lub będzie coś znaczyć. Przyczyna upadku będzie ta sama, jak i I RP, a pisarze i poeci będą pisać: “Polsko twoja zguba w religii i na zachodnich salonach”, jak kiedyś pisał Słowacki.

  6. Ja robot
    15 grudnia 2018 at 11:00

    Šwietny artykuł. Komentarze też na poziomie. Co to za portal?

  7. Inicjator
    15 grudnia 2018 at 11:14

    Doskonały artykuł i ciekawa dyskusja.

    A my tu mamy Macondo i to nie w rejonach ciepłych, jak to Macondo pierwotne (powieściowe).

    Idzie zima, a zimą może być zimno.

    Amen.

  8. Zbigniew
    15 grudnia 2018 at 11:37

    @Miecław
    Nie bój się 🙂
    Za 15-20 lat na żywo z pierwszego rzędu będziesz oglądał (mam nadzieję) upadek. Nie tylko upadek przyczyn twoich fobii ale generalnie “Świata” jako takiego. Nie powstania żadna tzw “technologiczna osobliwość” ale też nie należy się spodziewać jakieś hollywoodzkiej wizji apokalipsy. Rzeczywistość jako taka zacznie się zmieniać, a tego węgla, który tak niektórych w oczy kole, a którego w postaci względnie czystej i przydatnej technologicznie (tego czarnego) wiele nie ma, zacznie (ale dopiero zacznie) być w cenie.
    Węgiel to budulec znanego nam organicznego Świata. Bardzo istotny składnik albo czynnik potrzebny do do rozwoju i utrzymania poziomu rozwoju większości współczesnej technologii. Gaz to tylko jego pochodna, przydatna, ale ograniczona co do zastosowań.
    Styropian prędzej czy później kruszeje, raczej szybciej (wbrew eko “durniom”) , co należy rozumieć wieloznacznie. W pył się rozpadnie. Każda jego odmiana. Runą elewacje. Świata.
    Ludzie się dostosują i tylko na początku zatęsknią za prądem, a potem wyłączą klimatyzacje, elektryczne czajniki, mikrofalówki, telewizory, komputery, Internet zwolni a może i zniknie, lodówki zaczną być mniejsze, mury grubsze a piwnice chłodniejsze i pełne zapasów. Mało kto (ze względu na pamięć i umiejętności analityczne) widzi szerszą perspektywę.
    Po radosnym i beztroskim lecie przychodzi światowa jesień, pierwsze chłody, później nastąpi zima, a Świat już inny obudzi się wraz z nową wiosną. Koło zacznie kolejny obrót.
    Pewnie pojawią się na Świecie nowe formy styropianu, może tym razem nie będzie to styropian tylko słoma, a może tylko jakieś szmaty, ale cykl się domknie. Będzie równowaga, i w całym cyklu, i w każdej chwili, i miejscu. Rozkład w każdej materii zwykle jest taki sam bo to symbiotyczny układ między rozkładem a równowagą. Jedno kształtuje drugie. Każdy cykl jest podobny w ogóle, ale w szczegółach już całkiem niepodobny. Jest czas siewu, czas dorastania, rodzenia, dojrzewania, chwila zachwytu, czas chorób i umierania. To ogóły. Szczegółów kolejnych cykli nie znam bo nie żyłem wiele razy albo od zawsze albo zwyczajnie ich pamiętam.
    Skoro teraz jest czas chorób (takie są znaki) to … hmm….

  9. krzyk58
    15 grudnia 2018 at 11:46

    …coś jest mocno nie tak, jak powinno być z naszą polityką dostaw.”
    Spokojnie, kupimy rosyjski jeno z trzecich rąk (z pocałowaniem w rękę) – dlatego że wówczas już nie będzie ‘przecwelony”… KTOŚ, nieustannie dąży do maksymalnego poróżnienia nas z Rosją, wedle “dobrych, starych” sprawdzonych wzorców – “Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu, iż dla stłumienia naszego ruchu, Rossya nietylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszoną wylać rzekę krwi polskiej; – ta zaś rzeka, stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu nie przypuszczamy bowiem, aby nawet za pół wieku naród polski puścił tę krew w niepamięć, i aby wyciągnął rękę do nieprzyjaciela, który tę rzekę wypełnił’ krwią polską”. Czyżby nastał ponownie czas na sterowaną prolongatę nienawiści Polaków do Rosjan? https://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/
    Przypominam, że po drugiej stronie “ci sami – ten ktoś tam” uprawia
    lustrzaną politykę w stosunku do Polaków, czego “żywym” przykładem jest celowe tolerowanie polskojęzycznych kanalii w rossijańskiej (BO, nie Ruskiej) TV.

    ———————
    https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/

    @ELWRO zniszczona potęga. “Dlaczego nasza polityka nie odpowiada ….” Nasza? To tylko pozory, nawet źle maskowane.

    “Na jakiej podstawie jednak chcemy zakazać tego innym krajom?”
    Doprawdy – fenomen sam w sobie godny badania przez konsylium
    medyków określonej specjalności. Źródeł “naszego’ rozchwiania
    emocjonalnego należy doszukiwać się w ukrainizacji (chybiony termin z uwagi na nikły wpływ mieszkańców tych ziem na na bieg wydarzeń). Komiczny (odwrotny do zamierzonego) skutek sterowania ‘przez tych’ xxxxx nienawiścią do wszystkiego co
    rosyjskie https://cont.ws/uploads/pic/2018/12/2016-04-24_01-56-17_272868%20%281%29.jpg

  10. Miecław
    15 grudnia 2018 at 13:11

    @Zbigniew. 15 grudnia 2018 at 11:37

    Eee tam, zaraz fobie! To tylko takie sobie wnioski z obserwacji życia i polityki w Macondo. 🙂

    A co do twojego scenariusza, to powrót do stanu pierwotnego może być dla niektórych wręcz zabójczy, bo stracą wtedy rację bytu wszelkie instytucje żerujące na propagandzie i wyzysku. Możliwy jest jednak powrót do pierwotnego feudalizmu, co nic dobrego nie wróży, albo do pierwotnej równowagi gospodarki prawdziwie wolnorynkowej, czyli wymiennej, wtedy jest nadzieja na względną normalność. Wówczas hasło kto nie pracuje ten nie je przyśpieszy ewolucję. 🙂

    My Polacy-Słowianie damy sobie radę, jak zawsze. Betonowe zimne domy zawsze można zamienić na cieplejsze słowiańskie półziemianki. 🙂 Siostra mojej Babci w takim słowiańskim domu “wpuszczonym” w ziemię na metr, z niewielkim okienkami i piecem po środku mieszkała jeszcze w latach 60-tych. Pod koniec lat 60-tych pobudowali nowy dom już normalny i nowoczesny. Ale siostra Babci nie mogła darować swojej córce, że postawiła go na miejscu tego słowiańskiego, bo ona chciała w nim zostać do końca. Twierdziła, że już nigdy nie upiecze tak dobrego chleba, jak w tamtym starym piecu. Jak przez mgłę pamiętam ten domek, że wchodziło się do niego dziwnie po schodkach w dół.
    Także przetrwamy, byle tylko jakiś zabłąkany atom nie obrócił nas w pył. 🙂

  11. jerzyjj
    15 grudnia 2018 at 14:34

    Pani Zacharowa powiedziała, że jak POLSKA nie chce ROSYJSKIEGO gazu to zawsze może Rosję poprosić o dostawy drewna
    https://tvzvezda.ru/news/vstrane_i_mire/content/201812131615-ugd3.htm

  12. krzyk58
    15 grudnia 2018 at 16:20

    Musisz to wiedzieć(367) Importerzy cytrusów z Izraela w Polsce będą mieli łatwiej https://www.youtube.com/watch?v=fRqEK_npTmU
    vs.
    Koniec sadownictwa…..!!!!??????Komunikat sadowniczy 107 z 4.12.2018 Paweł Kazana
    https://www.youtube.com/watch?v=4D7XjBPIpes
    —————–
    Żółte kamizelki, zamach w Strasburgu, czyli Strategiczne Zarządzanie Chaosem
    https://www.youtube.com/watch?v=DFtaJIGnllE

  13. Ali
    15 grudnia 2018 at 20:05

    Niestety, już bardzo dawno temu wytworzył się dziwny standard pryncypiów ekip rządzących. Może w jednych ekipach widać to mniej, a w innych więcej, ale widać zawsze. Szczególnie zaś widać to w ostatnich kilku latach. Tak jakby rolą rządzenia była ustawiczna walka ideologiczna, ustawiczne kreowanie się na lepszych, tj. lepszych patriotów, lepszych demokratów, lepszych wyznawców i w ogóle bardziej uczciwych. Aby to było lepiej widoczne, to musi również istnieć ta druga strona (“ciemna strona mocy”), z którą walczymy i którą musimy pokonać. To przez nich nie jest jeszcze tak, jak obiecujemy, ale będzie. Przeciwnicy narobili bałaganu, przekrętów i nadal nie ustępują, przez co dopóki nie zwyciężymy, nie opanujemy kolejnych instytucji i stołków, to na razie lepiej nie będzie. Wygląda jednak na to, że władzy absolutnej taka ekipa może nie osiągnąć, więc walka ideologiczna i również wyborcza będzie trwać i trwać. To nic, że jest to kosztem obywateli, bo przecież oni się nie liczą, liczy się nasza ideologia i nasza władza.

    Dopóki ludzie, a przede wszystkim rządzący, nie zrozumieją, że rząd jest po to, żeby dbać o interes całego kraju (wszystkich obywateli), to ta bezsensowna wojna nie ustanie. Ludzie są karmieni (a nawet szczuci) ideologicznymi frazesami o przeciwnikach wewnętrznych i zewnętrznych. W tym ostatnim przypadku o potrzebie obrony przed czychającym okazji wrogiem, o dywersyfikacji, o przywracaniu należnego miejsca, o wzniosłej historii (która przecież nie wróci). W takiej zawierusze łatwiej się rządzi, i można o wiele łatwiej forsować jakieś dziwne urojenia i bezsensowne interesy. Ciekawe, czy gdyby rządzący spojrzeli na ludzi (naród) jak na swoją rodzinę, to nadal by tak postępowali?

    Właśnie polityka energetyczna jest przykładem wyboru rozmaitych ideologicznych priorytetów, zamiast prostego rachunku bieżącej opłacalności i przyszłych korzyści. To nie jest trudne zadanie, dopóki nie zacznie się bredzenie o geopolityce, fikcyjnych sojuszach i wspaniałych perspektywach wynikających z własnego chciejstwa lub iluzji. Jesteśmy małym krajem i możemy się jedynie wpisać w realnie istniejące uwarunkowania, i w ich ramach kombinować co się najbardziej opłaca. Natomiast jakaś wiara w “wiecznych” przyjaciół czy wrogów to właśnie iluzje, bo w polityce nie obowiązują żadne poprawne międzyludzkie relacje, a jedynie bezuczuciowe i bezwzględne interesy. Można raz zasłużyć na poklepanie po plecach, a za chwilę dostać po głowie.

    Proszę spojrzeć, jak to chociażby wygląda z transportem gazu. Jego transport przez Białoruś i Polskę to było niby BARDZO ZŁE rozwiązanie, chociaż ekonomiczne bardzo opłacalne. Zwalczyliśmy JAMAŁ 2 (powstał NS), a potem zwalczyliśmy jego klona (“Peremyczka”) w imię korzyści Ukrainy. Co ciekawe, jak rosyjski gaz płynie przez Ukrainę to jest to słuszne, ale jak miałby płynąć przez NS2, to jest to zagrożenie. Dlaczego trasa dostaw może być zagrożeniem? W ogóle, co nas obchodzi trasa, jeśli sami deklarujemy, że z tego gazu nie będziemy korzystać. Politycy działają na całego (można powiedzieć nawet, że “szaleją”) w sprawach, które nie powinny nas obchodzić.

    @krolowa bona (15 grudnia 2018 at 10:08), do poprzedniego wątku (cz.1)
    Może nie orientuję się tak dobrze w niemieckiej rzeczywistości, ale mogę ją obserwować na tle działań innych krajów.
    Po pierwsze, globalizacja powoduje, że państwa dobrobytu, tj. te najbogatsze, swój dobrobyt będą tracić. Mogą go stracić szybko, jeśli nic nie będą robić, albo stopniowo, jeśli podejmą działania na czas. Relacja poziomu Europy Zachodniej względem innych jest nie do utrzymania. Ta relacja była najkorzystniejsza w latach 70-tych, i stopniowo się pogarsza. To widać. Powiem więcej, kto przeniósłby się w latach 90-tych z prowincji RFN na prowincję USA, to miałby prawo pomyśleć, że przeniósł się do Trzeciego świata. Ta relatywna zamożność Europy była nie do utrzymania, ale ludzie tego nie rozumieli.

    W RFN zrozumiał to Schroeder, i rzeczywiście mocno “dokręcił śruby” społeczeństwu. Nie dziwię się wcale, że wielu Niemców go nie znosi. Inne kraje tak nie zrobiły, więc przykładowo austriacki emeryt ma się wyraźnie lepiej niż niemiecki. Kraje, które nie zareagowały wówczas podobnie, teraz wyglądają nieciekawie (południe Europy, czy nawet Francja z “żółtymi kamizelkami”). Niekorzystne dla ludzi reformy lepiej jest robić w warunkach pewnej prosperity, niż przy widmie krachu. W RFN wtedy bardzo dużo środków przeznaczono na badania i rozwój po to żeby utrzymać konkurencyjność. Dzięki temu wyglądają lepiej na tle innych krajów UE, a w razie rozpadu poradzą sobie też lepiej. Znalezienie się w sytuacji Grecji, Włoch czy Hiszpanii, to lepsza perspektywa?

    Proszę przyjąć do wiadomości, że dla pogarszania się standardu życia w Europie Zachodniej nie ma alternatywy. Dzięki globalizacji poziom życia na świecie będzie się stopniowo wyrównywał, a standardy cywilizacyjne będą się uśredniać. Przyczyna: szukanie korzyści przez kapitał. Tam, gdzie niższy koszt energii i niższy koszt pracy, tam kieruje się kapitał (sumarycznie to powolny proces). Jeśli w Polsce chcemy mieć wyższy standard życia przy wzroście kosztów pracy, to trzeba chociaż zadbać o niski koszt energii. Bez tego nigdy nie zbliżymy się do państw bogatszych, ale jak to wyjaśnić politykom, którzy mają swoje idee i urojenia, a być może kryją pod tym swój osobisty interes?

  14. wieczorynka
    15 grudnia 2018 at 20:30

    @Krzyk. “Musisz to wiedzieć” oglądam i słucham regularnie.
    Odpowiada mi forma przedstawiania tematów jak również, jest to na ogół zgodne z moimi poglądami. Pozdrawiam

  15. krzyk58
    17 grudnia 2018 at 19:30

    Fakty, które każdy Polak powinien znać – Ryszard Kozłowski – Andrzejkowy kongres Zdrowia 2018 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=MbjVNMY2Kp0

  16. jerzyjj
    6 stycznia 2019 at 13:15

    Polska mogłaby importować z Białorusi energię elektryczną. Mińsk uważa, że to rynek, a nie polityka ureguluje kwestie ewentualnego eksportu nadwyżek z Białoruskiej Elektrowni Atomowej pod Ostrowcem – mówił wiceminister energetyki Michaił Michadiuk.
    Białoruska elektrownia atomowa powstaje w obwodzie grodzieńskim, około 20 km od miejscowości Ostrowiec według rosyjskiego projektu AES-2006.
    Elektrownia będzie się składać z dwóch bloków energetycznych, z których każdy ma reaktor o mocy do 1200 megawatów.
    Według obecnych planów pierwszy blok ma zostać uruchomiony do końca 2019 r., drugi – w 2020 r.
    – Dwa interkonektory o napięciu 110 kV z Białorusi do Polski nie działają obecnie z powodu pewnych decyzji podjętych przez stronę polską, ale biznes jest gotowy, by z nami współpracować – powiedział w Ostrowcu dziennikarzom Michadiuk.

    Jego zdaniem obie linie są “sprawne technicznie” i mogłyby zostać uruchomione. “Jeśli będzie taka wola, to moglibyśmy eksportować energię przez dwa interkonektory o napięciu 110 kV i trzeci o większym napięciu 220 kV” – oświadczył Michadiuk. Jak powiedział, przez każdy z mniejszych interkonektorów można w ciągu roku przesłać 150 MW energii.

    Wiceminister odniósł się w ten sposób do działań Litwy na rzecz zablokowania możliwych przyszłych zakupów przez kraje UE energii pochodzącej z białoruskiej elektrowni atomowej budowanej przez rosyjski Rosatom. Litwa twierdzi, że elektrownia, znajdująca się niecałe 50 km od Wilna jest “projektem geopolitycznym Moskwy” i nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.
    W marcu 2017 r. pełnomocnik polskiego rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oświadczył, że Polska nie będzie kupować energii pochodzącej z Ostrowca, a interkonektor zostanie rozmontowany.
    – Wychodzimy z założenia, że kwestie te ureguluje nie polityka, ale rynek, czyli konkurencyjna cena – mówił Michadiuk. Dodał, że dzięki modernizacji białoruskich systemów energetycznych w ciągu ostatnich dziesięciu lat są one obecnie “najbardziej efektywne na terenie byłego ZSRR”. Michadiuk wyraził przekonanie, że również Litwa może z czasem zmienić stanowisko w sprawie zakupu białoruskiej energii.
    ps…
    Francja ma 58 elektrowni atomowych. Polska od 10 lat wybiera lokalizację dla 1…
    Od blisko dekady nasz kraj chce wybudować swoją pierwszą elektrownie atomową. Niestety, póki co, tylko na intencjach się skończyło. Pomimo wydania miliarda złotych nie udało się nawet wskazać lokalizacji, w której budowa miałby się rozpocząć.
    PiS zachowuje się jak ten baca z dowcipu, który piłuje gałąź, na której siedzi. Nie zważa na głos przechodzącego turysty: „Baco, spadniecie”. A kiedy już spadnie, będzie się dziwić: „Prorok jakiś czy co?”

  17. krzyk58
    6 stycznia 2019 at 14:50

    @jerzyjj
    Do kom. “jerzyjj” – umyj uszy, przetrzyj czystym gałganem 🙂
    flanelowym okulary, i poświęć trzy minuty, zredukowana
    wypowiedź do niezbędnego minimum – może
    przestaniesz
    nakręcać się niczym papuga albo ‘inna” katarynka!
    Cel(?) budowy elektrowni jądrowej — prof. dr hab. inż.
    Ryszard Kozłowski [link w opisie]
    https://www.youtube.com/watch?v=olzIU2Gr0tg&t=4s

  18. jerzyjj
    7 stycznia 2019 at 16:40

    JESTEŚ EWIDENTNYM PRZYKŁADEM OSOBNIKA,KTÓRY CAŁY CZAS UWAŻA,ŻE POSIADAĆ MÓZG TO WYSTARCZY…

  19. krzyk58
    7 stycznia 2019 at 17:28

    @jerzyjj.
    W czasach zamętu i chaosu. … nieskromnie przyznam ŻE POSIADAĆ (na własność), niespreparowany musk brzmi TO – dumnie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up