Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 stycznia 2019

Trzy główne przyczyny problemów Wojsk Obrony Terytorialnej (cz.4)


fot. red. MSPO 2018

Nie ma innej alternatywy do zapewnienia obronności państwa, chyba że zgodzimy się na przywrócenie Zasadniczej Służby Wojskowej. Co oznacza przymus dla męskiej części populacji, a to powoduje natychmiast pytania o równouprawnienie? Proszę sobie bowiem wyobrazić, że dzisiaj istnieje dość istotny odsetek Kobiet, które chciałyby iść do Wojska! Dlaczego mamy tym obywatelom (tak, Kobieta to też człowiek i obywatel!) zabraniać spełniania tego zaszczytnego obowiązku? W Wojsku potrzeba pielęgniarek, poza tym w niektórych sferach Kobiety są po prostu lepsze. Co innego służba bojowa, jednak jeżeli ktoś spełnia wymagania – to dlaczego nie? Jest równouprawnienie, czy go nie ma? Jeżeli jest to WSZYSCY OBYWATELE powinni mieć dokładnie takie same prawa i obowiązki.

W proponowanym modelu „wykupywania się” od służby wojskowej, na pewno byłoby wiele niezadowolenia w społeczeństwie. Jednak również na pewno wzrosłaby dzietność Kobiet oraz pojawiłyby się pieniądze umożliwiające sfinansowanie zatrudnienia większej ilości Żołnierzy Zawodowych – i o to w tym pomyśle na pierwszym miejscu najbardziej chodzi. W zależności od skali „wykupywania się”, zwłaszcza jakby opłata była progresywna np. 2 lub 3 % więcej do podstawy opodatkowania w podatkach osobistych, mielibyśmy jak szacowano co najmniej około 4 mld zł (mniej więcej 10% wartości dotychczas zbieranych podatków od osób fizycznych) lub więcej.

Do tego oczywiście pojawiliby się również Żołnierze ochotnicy, który można byłoby wykorzystać w czasie pokoju do różnych zadań, w tym służb wartowniczych i po prostu szkolić! Byliby też „przymusowi ochotnicy” i „pragmatycznie ochotnicy”, którzy nie muszą nosić broni, ale mogą wykazać się w pracy na rzecz obronności. W Wojsku zawsze jest co robić, a już samo przyzwyczajenie cywilów do obowiązków i wykonywania rozkazów ma swoją wartość. To jest bardzo ważne i powinno mieć swój początek już w wychowaniu szkolnym (np. ultra ważna rola harcerstwa i szkół z profilami wojskowymi).

Natomiast w momencie „W”, nikt nie będzie patrzył do książeczki wojskowej na kategorię zdrowia. Jeżeli tylko Żołnierz jest zdolny do noszenia broni i co najważniejsze – słucha się rozkazów przełożonych – może dostać broń, żeby walczyć. Tutaj jest druga wielka korzyść z proponowanej masowości – wszyscy ludzie, byliby chociaż minimalnie przeszkoleni, w podstawowym obchodzeniu się z bronią i w relacjach w pododdziałach, oba aspekty mają znaczenie FUNDAMENTALNE. W tym sensie, żeby sobie sami nie zrobili krzywdy i wiedzieli, że np. granatów lepiej się nie dotykać, jak się nie wie ile to jest 3,5 sek… Jak również potrafiliby przeżyć w warunkach nazwijmy to „terenowych”.

To wszystko, to są bardzo poważne sprawy. Wzorem jest współczesny Izrael i Prusy z końca XIX wieku. Na ich doświadczeniach, zwłaszcza ich wymiarze organizacyjnym i praktycznym powinniśmy się wzorować.

Z obu modeli można bardzo wiele czerpać, zwłaszcza jak sobie uświadomimy ile na obronność wydaje Izrael, a ile wydajemy my i jak się te wydatki przekładają na zdolności obronne (czyli efektywność). Izrael kraj 8-io milionowy wydał w 2017 roku 19,6 mld USD na obronność, to około ich 4,7 PKB (ich eksport uzbrojenia w tym samym roku wynosił około 9,2 mld USD). Polska ma na obronność wydać w 2019 roku prawie 45 mld zł, czyli około 12 mld USD (kurs przeliczeniowy 3,8 Zł/1 USD).

Jeżeli chodzi o Prusy końca XIX wieku, to ich organizacja armii i świadczeń państwa na rzecz obronności jest powszechnie uznawana za wzorcową jeżeli chodzi o armię poborową. Mówimy o okresie po zwycięstwie nad Francją i zjednoczeniu Niemiec (1871).

Powtórzmy pryncypia:

– musimy sobie wszyscy uświadomić obowiązki wobec państwa, służba dla Ojczyzny to zaszczyt,

– równouprawnienie w obowiązkach i prawach wobec państwa, czyli wszyscy płacą, ci co chcą i się nadają – służą,

– masowość służby wojskowej, nie ma wyjątków (poza przypadkami oczywistymi) i przyjmujemy każdego kto chce, bo dla każdego „coś się znajdzie”, a przynajmniej jak nauczy się zakładać maskę i okopać to już dużo!

– duży wysiłek na uzawodowienie Służby Wojskowej – to jest w istocie najważniejsze, ponieważ w zarysowanym modelu moglibyśmy wygenerować pieniądze na więcej etatów i wyższe płace dla Żołnierzy.

Myśląc o masowości, nie możemy zapominać o tym, że nie uciekniemy od profesjonalizacji. Nowoczesny sprzęt jest skomplikowany w obsłudze, szkolenie jest kosztowne i trwa latami. Do tego przecież eksploatacja nie dzieje się sama – w serwisach firm dostarczających sprzęt, tylko Żołnierze sami wykonują większość bieżących remontów. Wiedza jaką sobie przekazują – kapitał instytucjonalny – jest bezcenna dla utrzymania sprzętu w sprawności. Jeżeli będziemy w stanie zmobilizować wojsko masowe, to ono musi mieć profesjonalne kierownictwo, albowiem inaczej na współczesnym polu walki, Żołnierze z mobilizacji nie będą mieli szans z przeciwnikiem mającym lepsze, w pełni profesjonalne dowodzenie. Nie ma nic ważniejszego w Wojsku, niż dowodzenie i rozkaz. To jest podstawa wszystkiego, a chodzi o to żeby te rozkazy były mądre. Niestety, to nie jest proste i wymaga lat, a nawet dziesiątek lat doświadczenia. Wyszkolony – profesjonalny podoficer i oficer jest bezcenny, ponieważ zwalnia z odpowiedzialności za dowodzenie (“myślenie”) podległych mu Żołnierzy. Poza tym, istotą Wojska jest sytuacja, w której nawet jak jest tyko dwóch Żołnierzy, to jeden musi dowodzić. Inaczej taka struktura nie może działać dobrze, ani nawet w ogóle nie może działać…

Wracając do wątku wspomnianych wzorców, to warto wziąć z Izraela przykład jeszcze w dwóch niesłychanie ważnych sprawach. Po pierwsze jeżeli chodzi o prawo do broni (ostatnio pojawiła się inicjatywa – uwaga – zalegalizowania prawa do posiadania… kuszy! Nie można ich posiadać bez zezwolenia! Łuki i dzidy można! To naprawdę niesamowite, jak bardzo jesteśmy ubezwłasnowolnieni we własnym kraju przez “własną” elitę – dlaczego oni tak boją się społeczeństwa?). Bezwzględnie skopiowanie izraelskich wzorców, ale w sposób dostosowany do naszej specyfiki – może zbudować stan prawie idealny. Broń powinna być w naszym kraju powszechna i każdy, kto chce i spełni warunki dostępu powinien mieć prawo do posiadania nawet broni maszynowej. Mówimy o ludziach służących w różnych formacjach obronnych, emerytowanych Żołnierzach, innych mundurowych itd. Chodzi o to, żeby MAKSYMALNIE na ile to możliwe i przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa – nasycić społeczeństwo bronią. Po drugie i to jest sprawa strategicznie najważniejsza, tylko wejście w posiadanie broni masowego rażenia, w tym w szczególności broni jądrowej i środków jej przenoszenia – może zagwarantować nam bezpieczeństwo z głównych kierunków zagrożeń strategicznych. Z tych dwóch postulatów NIGDY nie zrezygnujemy.

Nie ma niepodległości bez ponoszenia kosztów, poświęcenia i wielkiego wysiłku, historia nas powinna była nauczyć, że nie ma na nią szans w takich położeniu geopolitycznym jak nasze. Zarazem przykład budowy potęgi Prus, czy współcześnie Izraela – pokazuje, że się da. Trzeba tylko przede wszystkim myśleć, myśleć we wszystkim w czym wykazuje się aktywność, jak również i tam, gdzie decydujemy się na bierność. Ostatnią sprawą jest potrzeba uświadomienia sobie, że to wszystko po prostu musi kosztować. To się łatwo pisze, jednak realia są takie, jakie są. Jesteśmy średnio zamożnym krajem z przeważnie biednym społeczeństwem. Dlatego musimy kierunkować ograniczone środki w taki sposób, żeby to było możliwie najbardziej efektywne. W tym właśnie kontekście Służba w ramach Wojsk Obrony Terytorialnej jest tak niesłychanie cenna, ponieważ jest to Służba “tańsza”. Posiadany potencjał trzeba rozbudowywać, WOT powinien być włączony do Wojsk Lądowych, a samorządy terytorialne powinny uczestniczyć w procesie tworzenia pododdziałów i infrastruktury dla nich.

Ps. Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie komentarze i korespondencję do redakcji w omawianej sprawie. Ta problematyka będzie częściej promowana na naszym portalu. Jeżeli ktoś z Państwa ma własne przemyślenia w ww. temacie zapraszamy do dyskusji – chętnie opublikujemy.

Tags: , , , , , ,

27 komentarzy “Trzy główne przyczyny problemów Wojsk Obrony Terytorialnej (cz.4)”

  1. ELWRO zniszczona potęga
    10 grudnia 2018 at 05:05

    Też uważam że powinniśmy mieć prawo do posiadania broni. To powinno być powszechne tak jak i WOT i OC. Służba dla Ojczyzny to zaszczyt i honor.

  2. Inicjator
    10 grudnia 2018 at 05:24

    Artykuł słuszny.

    Co do powszechnego prawa do posiadania przez Obywateli broni, to bym sobie odpuścił, chyba że wprowadzono by jednocześnie system ŚCISŁEGO nadzoru nad spożywaniem alkoholu, szczególnie w weekendy, przez obywateli i obywatelki …

    Sama idea powszechności służby jest dobra, tylko powinna mieć inne cele.

    Po pierwsze: przebadać wszystkich obywateli i obywatelki pod względem przydatności do służby i “oswoić” z pojęciem “obronności”, ukazując cały wachlarz możliwości “służenia krajowi” w różnych formach.

    Po drugie: w krótkim czasie (4-5 tygodni) – przeszkolić wcielonego/wcieloną z zasad bezpiecznego obchodzenia się z bronią, nauczyć strzelać, okopywać się, chronić przed skutkami broni masowego rażenia (z różnej broni), udzielać pierwszej pomocy sanitarnej, itp. abecadło żołnierskie – zakończone uroczystą przysięgą.

    W czasie tego powszechnego szkolenia – zespoły instruktorów i psychologów mogły by się przyjrzeć ewentualnym kandydatom do dalszej służby w różnych formacjach wojskowych, policyjnych, ochronnych, w tym w WOT.

    Potem mogły by padać “propozycje” dalszej służby dla kilku procent kandydatów.

    Po trzecie: ten system powinien być powiązany z pakietem korzyści dla obywatela, który jak spełnił swój obowiązek podstawowy (4-5 tygodni), to o ile pójdzie na dalszą współpracę – to ma do niej zachęcić Go/Ją – zespół rosnących bonusów.

    Uzyskujemy olbrzymi “zasób ludzki” do zagospodarowania, do czego potrzeba przygotowania całego Państwa, nie tylko Wojska, Policji i innych służb – które muszą w tej REKRUTACJI czynnie uczestniczyć.

    W obecnym wydaniu służący w Wojsku Polskim MISIE – do tego się nie nadają.

    To muszą być NOWE profesjonalne zespoły rekrutacyjno-szkoleniowe, plus udział władz samorządowych w tym procesie.

    Zapominamy, że obecny WOJEWODA to był kiedyś ktoś, kto Wojów Wodził, czyli odpowiadał za obronność na danym terytorium.

    Są zatem historyczne podstawy plus przykład Izraela.

    Nie mamy co prawda tak agresywnego otoczenia jak oni, ale nie też otaczają nas sami przyjaciele.

    Dlatego ten cykl artykułów uważam za bardzo cenny, jako początek do DYSKUSJI o wzmocnieniu obronności Naszego Państwa.

    No i powszechny udział KOBIET w tym wieloletnim i ciągłym procesie daje nadzieje na pozytywne przemiany.

    Kobiety szybko wychwycą IDIOTYZMY i PŁYCIZNY procesów szkolenia i spowodują jego efektywność.

    Tylko One mogą nawet spowodować skrócenie czasu szkolenia Podstawowego z ok. 6 tygodni do 3-4, bo jego wyniki będą zależały od zaangażowania i osobistych predyspozycji szkolonego/szkolonej …

    Zatem to wszystko powinno być elastyczne organizacyjnie, ale POWSZECHNE co do zasady służby dla kraju.

    Po czwarte: musi na ten NOWY SYSTEM (bo to przeora lub nawet ZAORZE obecny!) – powszechna zgoda, przede wszystkim elit politycznych.

    Tylko że te NASZE elity (w tym dominujący Kościół), są w nieustannym sporze o ICH RACJE i INTERESY.

    A tu potrzeba spojrzenia na całość potrzeb obronnych naszego kraju i to teraz, gdy panuje względny spokój i mamy parę lat, żeby ten NOWY SYSTEM wdrożyć.

    Idea Wojsk Obrony Terytorialnej jest cenna i w tym NOWYM SYSTEMIE – może być bardzo potrzebna, bo to mogą być główni beneficjenci wyboru najlepszych kandydatów – ochotników do dalszej służby terytorialnej i innych służb, w tym zapomnianej i zaniedbanej Obrony Cywilnej.

  3. Wierny_Czytelnik
    10 grudnia 2018 at 06:13

    W istocie rzeczy nie ma czegoś takiego jak tańsza służba wojskowa, ponieważ coś takiego jak koszty sprzętu i szkoleń są poza jakimkolwiek zasięgiem przeciętnego człowieka. Istotą służby zasadniczej, czy ochotniczej w WOT jest to że obywatel daje swoją obecność – pracę na rzecz obronności Ojczyzny za darmo lub “po kosztach”, czyli Ojczyzna dawała niesczęśnikom na zetce na “fajki” i “flaszkę”, ewentualnie na “suczkę” garnizonową (od tego były kasyna). Prosze sobie odpowiedzieć na pytanie – czym jest zobowiązanie do darmowej służby wojskowej na rzecz ogółu? PRZECIEŻ TO JEST WYZYSK. Jeżeli bowiem mamy ludzi którym płacimy za profesjonalną służbę i innych, którym, nie płacimy to jest nierówne traktowanie obywateli, chyba że wobec tych którym nie płacimy mamy mniejsze oczekiwania – no ale jak to mieć niższe oczekiwania wobec Żołnierzy ? Mają zabijać wroga w połowie? czy może służba do 15 tej a potem do domu i od rana od 8:00? Zgadzam się że to są poważne sprawy. Wiem że wasz portal wyprzedza rzeczy które się dzieją. Nie wiem skąd macie te informacje, czy też macie po prostu wizjonera na etacie… ale tak jak pisaliście że prąd podrożeje i podrożał, tak teraz czuję że Zasadnciza Służba Wojskowa powróci. Tylko wiecie kiedy? Po wyborach prezydenckich…

  4. Zbigniew
    10 grudnia 2018 at 07:52

    Proponuję podejść bardziej kreatywnie bo zachowawcze spojrzenie raczej nie spowoduje że będzie lepiej a co najwyżej będzie tak samo. Nie wiem czy “militaryści” zdając sobie sprawę ile mamy służb i formacji uprawnionych i posiadających broń i to nie tylko krótką. Całe wielkie tabuny “pretorianów” i to (z całym szacunkiem dla nich) nie najwyższych lotów. Zdolność do wykonywania rozkazów od ludzi najczęściej publicznie określanych jako wątpliwego prowadzenia grozi najmniej tyranią, zaś globalnie tylko jednym – katastrofą. Napisałem pod poprzednim częścią artykułu więcej jeśli ktoś jest zainteresowany. Tu zakończą bo zaczyna to przypominać kiepską adaptację “Alicji w krainie czarów”.

  5. Miecław
    10 grudnia 2018 at 09:13
  6. kolom
    10 grudnia 2018 at 09:48

    Pomodlić się i uwierzyć że „kiedyś będzie lepiej”. W takim kraju jak III RP obowiązek wspierania ojczyzny to czysty nonsens podparty historią II RP.

  7. Wojciech
    10 grudnia 2018 at 10:23

    W dawnych zapomnianych już czasach była w Polsce organizacja “Służba Polsce”. Bardzo wówczas pożyteczna. Posługiwała się hasłem “Uczy, Buduje, Broni”. Może by tak powrócić?

  8. bob
    10 grudnia 2018 at 17:53

    Izrael xxxxxc xxxxxxx xxxxcc więc siłą rzeczy musi posiadać dość sporą ilość żołnierzy powiedziałbym nieprofesjonalistów. Tzn. oni są szkoleni na poziomie akcji policyjno-militarnej ale na pewno nikt nie bierze pod uwagę użycia ich w konflikcie zbrojnym z państwem posiadającym zawodowe siły zbrojne. Przynajmniej na pierwszym etapie wojny. Do walki na tym poziomie wejdą w pierwszej kolejności jednostki profesjonalne, które powinny jak najszybciej obezwładnić przeciwnika. Zwłaszcza jego lotnictwo i systemy rakietowe. Jeżeli chodzi o Prusy to raczej zły dla nas przykład no chyba, że chcemy kogoś podbić. Zresztą po zjednoczeniu Niemiec ten kraj zaliczył dwie przegrane wojny, których pewnie by nie było gdyby nie byli aż tak pewni swojej potęgi. Tak naprawdę powinniśmy zastanowić się jakie mamy cele w I połowie XXI w. Na pewno nie jest to ekspansja terytorialna. To nie XVII wiek aby eksportować rozrodzoną drobną szlachtę na wschód za ziemią i chłopami albo XIX w gdy państwa zajmowały kolejne terytoria aby uzyskać większą liczbę rekruta do prowadzenia licznych wojen dynastycznych. Naszym celem jest zbudowanie państwa, które zapewni mieszkańcom dobrobyt i bezpieczeństwo. To pierwsze oznacza zwiększenie rywalizacji gospodarczej i zwiększenie naszego eksportu. Do tego potrzebujemy armii ale nie żołnierzy tylko świetnie wyedukowanych ludzi, którzy byliby specjalistami nie tylko w dziedzinie produkcji świetnych towarów ale i potrafiliby poruszać się w sferze finansów i biznesu rynków całego świata zwłaszcza Azji. Druga sprawa bezpieczeństwo-tu już żołnierze będą potrzebni no nie oszukujmy się do budowy w pewnym sensie muru chroniącego nas ale i Europę przed niestabilnością na wschodnim kierunku, zwłaszcza gdy Rosja wejdzie w kolejną smutę. Żartów więc nie ma ale ten polski mur bardziej będzie potrzebował antyrakiet i laserów niszczących nadlatujące głowice plus lotnictwo i rakiety większego zasięgu do kontrataku na obiekty, które wystrzeliły cokolwiek w kierunku Polski. I tu jest właśnie przykład Izraela do naśladowania. Atak przeciw temu państwu najpierw jest unieszkodliwiany przez system antyrakietowy a następnie lotnictwo izraelskie niszczy obiekty, które dokonały tego ataku. Tak więc żadna OT no chyba, że wpuścimy kolejne miliony gastarbaiterów to wtedy będziemy musieli rozbudować jakieś jednostki o charakterze policyjno-militarnym na szczeblu lokalnym. Ale dziś jeszcze nie potrzebujemy tego robić. Nalezy więc skupić wysiłki nad modernizacją armii zawodowej. Aha w XVIII wieku posiadaliśmy największą liczbę ludzi uzbrojonych w Europie. W kazdym szlacheckim dworku była broń. A mimo to zlikwidowali nas dość łatwo. Cóż bowiem, że była masa zdolnych do walki jak nie było profesjonalnych dowódców, generałów, oficerów bo przez dekady utrzymywaliśmy zawodową armię na bardzo niskim poziomie a właściwie to na żadnym. Paradoksalnie po odzyskaniu niepodległości byliśmy w stanie ją obronić bo posiadaliśmy sporo profesjonalnych oficerów wykształconych na uczelniach wojskowych Austrii, Niemiec i Rosji. I ci oficerzy potrafili pokierować masą głownie chłopów oderwanych od pługa, którzy wcześniej w życiu nie trzymali w rękach broni palnej oczywiście z wyjątkiem weteranów I wojny ale ich wcale nie było tak dużo w polskiej armii 1920 roku.

    NIESTETY NAPISAL PAN NIEPRAWDE
    TO GEOGRAFICZNIE JUDEA i SAMARIA a państwowo skrawki brytyjskiego terytorium mandatowego w Egipcie i Transjordanii. Poza tym tendencyjnie opisał pan formę władania. Web Joz.

  9. krzyk58
    10 grudnia 2018 at 18:23

    @Wojciech. Z punktu widzenia państwa – pożyteczna,
    punkt widzenia drugiej strony, czyli ‘junaka” niekoniecznie był także kiedyś tożsamy – ot, daremny robotnik, po więcej odsyłam do posta kom. Wierny_Czytelnik., jednak zacytuję myśl przewodnią 🙂
    “Prosze sobie odpowiedzieć na pytanie – czym jest zobowiązanie do darmowej służby wojskowej na rzecz ogółu? PRZECIEŻ TO JEST WYZYSK.”
    @Miecław. Po co “zwracać”? Od czego mamy zaklepaną “ustawę
    1066” ? Czy okupacyjne wojska stojące w naszym “domu przechodnim”?
    ————————-
    Emeryci mundurowi generalnie mają przesyt broni – nie po to zainicjowali ‘pożegnanie z Bronią” 🙂 by w dalszym ciągu “szpanować”. Wyjątek stanowi “u niektórych”, wcale znowu nie tak nielicznych, formadorabiania w firmach
    izraelsk….WRÓĆ!! Oczywiście, ochroniarskich – polegająca m.in. na pilnowaniu pieczywa przed atakiem głodnych dzieci (tych jakby już mniej, wszak już od dawna nie ma u władzy lewicy postkomunistycznej – jeno lewica socjalistyczna, PiS) w hitlermarketach, czy pilnowanie błogostanu swoich panów na osiedlach strzeżonych… (strzeżonego pan Bóg – strzeże…. )

    Miecławowi, który miał nieszczęście rodzinne trafić na niedobrego
    ‘pana – jeśniepana” i w dodatku krwiopijcę, przypominam nieśmiało
    iż być może trafił na ‘tych” neofitów, przekrztów od Jakóba Franka?
    W naszym – Laszym wydaniu, kiedyś nie było tak tragicznie – zwłaszcza jeśli porównamy z aktualnym stanem zniewolenia…
    “Jakże zazdrościć musiałby nam taki XVI wieczny chłop gdyby usłyszał, że my na naszego pana oddajemy zaledwie pięćdziesiąt razy więcej od niego.

    Tak, pięćdziesiąt razy więcej, bo do A.D. 1520 obowiązkowa pańszczyzna wynosiła dwa dni w roku, a od 4 grudnia tegoż roku mocą zatwierdzonego przez króla Zygmunta I Starego przywileju toruńskiego zwiększono ją do 1 dnia w tygodniu. To był ogromny wzrost opodatkowania.

    Dzisiaj żyjemy mając na sobie kilkakrotnie większy ciężar.

    https://marucha.wordpress.com/2018/12/09/wolalbym-byc-chlopem-panszczyznianym/

  10. Anonim
    10 grudnia 2018 at 19:51

    O WOT napisałem 2 komentarze, po części 2 i 3, więc tym razem odniosę się tylko do niektórych stwierdzeń niniejszego artykułu (część 4).
    Autor napisał m.in.:
    1.
    “Wzorem jest współczesny Izrael i Prusy z końca XIX wieku. Na ich doświadczeniach, zwłaszcza ich wymiarze organizacyjnym i praktycznym powinniśmy się wzorować”.
    ODP.
    Oba wzorce są całkowicie chybione. Prusy to przeszłość możliwa do realizacji w ówczesnej Europie, ale nie w obecnej.
    Z kolei Izrael to zupełnie inna rzecz, NIEMOŻLIWA do zrealizowania w obecnej Polsce, ani nawet w jakimkolwiek innym europejskim kraju.
    Dlaczego? Oto argument:
    W 2016 podpisano umowę o współpracy USA – Izrael na dekadę 2019 – 2028, a właściwie o wsparciu w zakresie dostaw uzbrojenia. Obecnie to wsparcie wynosi 3.1 mld USD rocznie, a w kolejnej dekadzie będzie wynosić 3.8 mld USD rocznie. Oznacza to, że w ciągu kolejnych 10 lat Izrael otrzyma wsparcie w wysokości 38 mld USD.
    A My? Mamy jakieś wsparcie? Nie, tu wsparcie przebiega w przeciwnym kierunku, w formie budowy infrastruktury wojskowej i cywilnej, oraz zakupów sprzętowych po zaskakujących cenach.
    2.
    “Broń powinna być w naszym kraju powszechna i każdy, kto chce i spełni warunki dostępu powinien mieć prawo do posiadania nawet broni maszynowej” oraz “Chodzi o to, żeby MAKSYMALNIE na ile to możliwe i przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa – nasycić społeczeństwo bronią”.
    ODP.
    Czy posiadanie broni palnej zapewni nam bezpieczeństwo osobiste, albo przyczyni się do wzmocnienia “obronności”? Śmiem wątpić.
    Najpierw przykład osobisty, a raczej rodzinny. Dziadek przed 2WŚ na podstawie pozwolenia na broń, posiadał pistolet. We wrześniu 1939 przyszli Niemcy i natychmiast zorganizowali swoją administrację (po części tę samą, bo mieszkała tam też mniejszość niemiecka). Administracja ta miała wykaz wydanych zezwoleń oraz broni. Zaraz też pojawiły się obwieszczenia, żeby zdać wszelką posiadaną broń. Dziadka nie było na miejscu, więc babcia zabrała pistolet i zaniosła go do magistratu – i tyle zostało z pomysłu na samoobronę.

    A teraz odnośnie naiwnej wiary w moc posiadania broni osobistej.
    Swobodny dostęp do broni palnej nie załatwi problemu WOT, ani też problemu bezpieczeństwa osobistego. Jak każdy będzie miał pistolet w kieszeni to się obroni?
    Teraz można “legalnie” oberwać tylko gołymi rękami, kijem, nożem, butelką itp., a po zezwoleniach na broń, również kulką. Czy jeśli będziemy mieć pistolet, to zwiększy to nasze szanse na skuteczną obronę? Oczywiście, że tak jeśli napastnik będzie uzbrojony tradycyjnie (wspomniany kij, nóż, butelka). Ale przecież napastnik nie musi być bezgranicznie głupi, i też się zaopatrzy w pistolet, a może dodatkowo w coś cięższego kalibru. Co wtedy zrobić?
    Ależ wiadomo, należy wnioskować o zmianę prawa i dostęp do lepszego uzbrojenia, np. w karabiny maszynowe. Po kolejnej nowelizacji prawa może już będziemy uzbrojeni w automaty. A napastnik? Co za pytanie, też będzie miał automat, a może coś więcej, np. poręczną, mobilną wyrzutnię rakiet. No i co wtedy?
    Jasne, trzeba tak zmienić prawo, aby każdy mógł posiadać broń ciężką, np. jakąś armatkę, prywatny czołg, a może pocisk samosterujący. Będzie można wtedy się okopać w domostwie i ze spokojem oczekiwać napastników. Naprawdę? A co jeśli napastnik uzbroi się podobnie lub jeszcze lepiej (np. wyrzutnia rakiet, bombowiec itd.). Co wtedy?
    Jest rozwiązanie: powinny być zezwolenia na prywatne posiadanie broni jądrowej. Co za wspaniały przykład eskalacji w szczytnym celu. 🙂
    3.
    “tylko wejście w posiadanie broni masowego rażenia, w tym w szczególności broni jądrowej i środków jej przenoszenia – może zagwarantować nam bezpieczeństwo…”.
    ODP.
    Zastanówmy się dlaczego kilka państw – posiadaczy broni jądrowej, tak broni dostępu do niej innym państwom. Przecież to niedemokratyczne, trzeba protestować, pisać petycje. Przecież wszystkie państwa są równe, a więc mogą się wedle własnej woli uzbroić w broń nuklearną z uzasadnieniem, że inni dzięki temu nie zaatakują. Czy powszechność uzbrojenia w broń jądrową zapewni święty spokój i wieczny pokój? Jeśli tak, to rzeczywiście trzeba się tego domagać.

  11. krzyk58
    10 grudnia 2018 at 21:57

    @Anonim. “Czy jeśli będziemy mieć pistolet, to zwiększy to nasze szanse na skuteczną obronę?” Generalnie – TAK! 🙂
    Zawsze zaatakowanej osobie trzeciej (W obronie własnej, oraz w celu
    odparcia bezpośredniego, gwałtownego zamachu na życie innej osoby) przyjść możemy z konkretną pomocą – sama świadomość
    że ktoś jeszcze MOŻE być uzbrojony “palnie” wywoła
    jakąś formę refleksji u napastnika.
    Mam na myśli konkretne przypadki z terenu Zach. Europy czy USA,
    TAM zabrakło osoby trzeciej nieco uzbrojonej.

  12. Miecław
    11 grudnia 2018 at 00:39

    @bob. 10 grudnia 2018 at 17:53

    No wreszcie mogę się z tobą zgodzić przynajmniej częściowo, gdy piszesz, że: “To nie XVII wiek aby eksportować rozrodzoną drobną szlachtę na wschód za ziemią i chłopami albo XIX w gdy państwa zajmowały kolejne terytoria aby uzyskać większą liczbę rekruta do prowadzenia licznych wojen dynastycznych. Naszym celem jest zbudowanie państwa, które zapewni mieszkańcom dobrobyt i bezpieczeństwo. To pierwsze oznacza zwiększenie rywalizacji gospodarczej i zwiększenie naszego eksportu. Do tego potrzebujemy armii ale nie żołnierzy tylko świetnie wyedukowanych ludzi, którzy byliby specjalistami nie tylko w dziedzinie produkcji świetnych towarów ale i potrafiliby poruszać się w sferze finansów i biznesu rynków całego świata zwłaszcza Azji.”

    No i taki azymut Polacy powinni obrać, ale jest jeden warunek – powstanie z kolan i odrzucenie okupacyjnej religii a także przeniesienie na śmietnik historii całego styropianu, z dawnymi a zdrajcami z PZPR włącznie.

    Jednak czas najwyższy, abyś odrzucił rusofobię i wszelkie nadzieje na upadek Rosji, bo to szkodzi wszelkim planom strategicznym. Lepiej jest przyjęcie założenia, że Rosja w przyszłości stanie się potęgą gospodarczą, a wtedy trzeba skalkulować nasz udział w ich rynku. Wiele na to wskazuje, że tak będzie i jeżeli tego odpowiednio nie przewidzimy to zostaniemy z ręką w nocniku odcięci od surowców i zamknięci w skansenie.

  13. Miecław
    11 grudnia 2018 at 01:22

    @krzyk58. 10 grudnia 2018 at 18:23

    A daj, że se siana z dobrymi panami i pańszczyzną. Ten konserwatywny gimbus z linka niech się poduczy, bo podobnie jak nijaki Petru, chyba nie ma pojęcia co było w następnych 300 latach? Bo 1520 rok to dopiero początek okrutnego zniewolenia, które narastało mniej więcej od początku krwawej chrystianizacji. Najwcześniej przywileje pańszczyźniane uzyskał kler w dobrach kościelnych. Pierwsze wzmianki o tych przywilejach pochodzą już chyba z XII wieku.

    Już w 1447 roku Jan z Ludziska w mowie do króla Kazimierza Jagiellończyka prosił go o zniesienie chłopskiej niewoli.
    Zob. źródła: P. Bobek – Przegląd dziejów chłopa polskiego, Kraków 1934, s. 48-50.

    UPRAWIANO HANDEL CHŁOPAMI ORAZ DAROWIZNY CHŁOPÓW
    „Szlachcice poduczywszy się w szkołach prawa rzymskiego, stosowali jego postanowienia, dotyczące niewolników do swych poddanych. Poddanych traktowali jako przedmiot martwy, który wolno panu dać, darować, zafrymarczyć, sprzedać. „Przykładem takiej transakcji jest kontrakt darowizny, zawarty między Łukaszem Starowieyskim, dziedzicem wsi Gierałtocice pod Zatorem, a proboszczem tejże wsi, mocą którego proboszcz otrzymał od Starowieyskiego prezent w postaci chłopa Balcera Wilczka na organistę, „aby pilnie i wiernie służył”. Kontrakt ten zgłosili kontrachenci do aktów ziemskich zatorskich. Archiwum Ziemskie w Krakowie T. 252, str. 1647-1648. Castr. Ośw.”. ŹRÓDŁO: Józef Putek, Mroki Średniowiecza, Kraków 1938, s. 195-196.

    A oto przykład rzekomo humanitarnego podejścia właścicieli dóbr kościelnych wobec poddanych wg ordynacji biskupa krakowskiego Jakuba Żadzika wydanej w 1638 roku dla klasztornej wsi Krzyżanowice: „Zakonnicy z poddanymi swemi ostro obchodzić się nie mają…, nie bić bez przyczyny, ani więzieniem ciężkim nie ciemiężyć, ale słowy zgromić, aby się poprawił grożąc biciem. A jeśli który zasłuży i przewini, zwyczajem […] wsi pobliższych gąsiorem niechaj karany będzie…”. Źródło: R. Łaszewski, Wiejskie prawo karne w Polsce XVII i XVIII wieku, UMK, Toruń 1988, s. 26.

    No i zapamiętaj raz na zawsze nie było i nie ma i nigdy nie będzie dobrego “jaśnie państwa”. Przestańcie żyć mitami i wywalcie z tych herbów barany. Mentalność tego niby najwyższego stanu społecznego opisał w swoich pamiętnikach doskonale Kazimierz Deczyński w XIX wieku. Oto niewielki cytat:
    „Pokazuje się więc, jaka sprawiedliwość w Polszcze, największe przykrości, najsroższe cierpienia i krzywdy włościaninowi wyrządzone są niczym. Daremnie szlachta polska usiłuje przekonać ludy, że tchnie duchem wolności, że żądała równiej niepodległości, kiedy od wieków zaprowadzonego systemu nawet nie myślała nigdy zmienić. Każdy szlachcic polski woli stracić połowę swojego majątki jakimkolwiek bądź sposobem, niżeli pozwolić na to, ażeby chłopi w jego wsi od odrabiania mu pańszczyzny wolnymi być mieli. Każdy szlachcic polski woli jednego momentu stracić sto dukatów, aniżeli widzieć przed sobą chłopa polskiego z nakrytą głową stojącego, gdyż to byłaby obraza honoru szlacheckiego, ażeby chłop nie zdejmował czapki przed szlachcicem i nie kłaniał mu się aż do samych stóp”.
    Źródło: Kazimierz Deczyński, „Żywot chłopa polskiego na początku XIX stulecia”, Warszawa 1949.

    Obecnie wszelkiej maści konserwatystom z pochodzeniem śni się I RP i wolność szlachecka, ale może czas aby odrobili lekcje z historii, bo w PRL niestety ten temat zaniedbano skupiając się zupełnie niepotrzebnie na uczeniu marksizmu. A wystarczyło pozakładać w każdym powiecie małe muzeum feudalizmu i pańszczyzny i dzieci chłopów-robotników prowadzać na wycieczki szkolne, aby wryło im się w pamięć, jak żyli ich przodkowie i co teraz zawdzięczają władzy ludowej. A taki dali się ograć V kolumnie “jaśnie państwa”, która po cichu robiła wszędzie gdzie mogła krecią robotą, np. nawet w takim LWP, prawda @krzyku58?

    Jednym słowem tego właśnie wam żal i razem ze swoimi mistrzami ciemnogrodu za tym tęsknicie:
    https://demotywatory.pl/4530732/Za-normalnych-czasow
    ta nutka nostalgii za tamtą władzą i parobkami ciemnymi na tych wykładach “mistrzów” się pojawia, może nie wprost, ale w sposób pośredni jest to doskonale zakamuflowane.
    https://demotywatory.pl/4789454/Ludzie-mowia

    No a obecnie:
    https://demotywatory.pl/4807752/Panszczyzna-to-gwarantowane-miejsce-pracy-i-pewnosc-dnia
    https://demotywatory.pl/4025960/To-nie-panszczyzna
    https://demotywatory.pl/4027024/Ide-z-duchem-czasu
    https://demotywatory.pl/4244366/Jestem-Szlachta
    https://demotywatory.pl/4856712/Panszczyzna-XXI-wieku-
    https://demotywatory.pl/4273329/Wy-sie-smiejecie-z-muzulmanow

  14. Miecław
    11 grudnia 2018 at 01:30

    @Wojciech. 10 grudnia 2018 at 10:23

    Święta prawda, ale dziś nierealna. Taki ideały możliwe były do realizacji tylko w systemie równości i sprawiedliwości społecznej, a nie systemie feudalnego zniewolenia i oligarchizacji polityki.
    Im więcej czytam na temat projektów społecznych z okresu PRL, to tym bardziej nie wychodzę z podziwu, ile wtedy było lewicowych idealistów, którzy to tworzyli i pilotowali, a państwo o dziwo znalazło na to jakieś pieniądze, aby sfinansować postęp cywilizacyjny Polaków.

    A teraz co obserwujemy? Te nowe bezmyślne pokolenia urodzone w bezpiecznym PRL-u plują na tzw. żydokomunę? Polacy chyba jednak nie zasłużyli sobie na lepszy los, a skoro woleli się modlić zamiast myśleć i pracować na wspólne dobro, tzn. że sobie wymodlili nowy feudalizm i zasługują na to co jest obecnie.

  15. Inicjator
    11 grudnia 2018 at 05:04

    Nasze Macondo deklaruje 2 mld USD rocznie na opłacenie pobytu oddziałów US Army w Polsce.

    To jest prawie 8 mld PLN rocznie.

    I to są środki na NOWY system obronny, zakładający powszechne przeszkolenie 200 000 – 300 000 osób (kobiet i mężczyzn) w 5 -ciu turnusach po 5 tygodni od kwietnia do połowy października każdego roku.

    Tych pieniędzy starczyłoby na zwrot kosztów szkolonych (300 000 x 2 400 PLN) oraz na zapłacenie Instruktorom (50 000 x 5 000 PLN x 12) oraz na koszty samego kształcenia i niezbędnej NOWEJ infrastruktury.

    Bo to powinno być oddzielone od obecnie istniejących wojsk i służb, a Instruktorzy to REZERWA wojsk operacyjnych i Policji.

    To lepsze niż wydawanie pieniędzy na OBCE WOJSKO w Polsce.

    Tylko trzeba tego chcieć.

    Amen i zapominajmy powoli o “Fort Trump”.

    Lepsze, bo Nasze i Polskie.

    Macondo!

  16. krzyk58
    11 grudnia 2018 at 07:54

    @Miecław. Drogi i bezdroża polskości (dr Jan Przybył)
    https://www.youtube.com/watch?v=IApnXZTFXLo

    Ps. Proponuję udrożnić przewód słuchowy w okolicach 10:50 s. 🙂

  17. Zbigniew
    11 grudnia 2018 at 08:53

    @Anonim (i inni)
    Taka uwaga: Dlaczego zakładasz że największą ilościowo grupą (tak by wynikało z retoryki)która będzie używać broni przeciwko sobie będzie zwykła większość? To jest nieco inna gra którą aby zrozumieć trzeba wyjść poza medialną propagandę każdej ze stron a przyjrzeć się całemu obrazkowi niejako z zewnątrz jednocześnie ze zbioru obserwowanego eliminując własny przypadek i własne poglądy. W aspekcie legalnego(!) posiadania broni nic nie wskazuje by gdziekolwiek na świecie zwiększało to stopień zagrożenia tudzież zmniejszało bezpieczeństwo. Za legalnym dostępem idą również inne regulacje i działania. Drugim aspektem który należy brać uwagę jest istota zagrożeń wpływających na bezpieczeństwo większości(!). Największe zagrożenia to jest niekontrolowane zwiększenie się ilości posiadaczy broni nielegalnej(!), zaś kolejny aspekt to nierównowaga w dostępie i posiadaniu poprzez wiele czynników: dysproporcje w posiadaniu między suwerenem a pretorianami władzy, tudzież dostęp regulowany motywami finansowymi, albo uznaniowym przyznawaniem uprawnień.
    Tworząc powszechność dostępu niezbędna jest powszechna równowaga pośród obywateli. W przeciwnym wypadku kończy się to albo krwawą rewolucją, lub z drugiej strony, zamordystyczną tyranią. Brak równowagi w dostępie, skutkuje tym że miejsce kul można stosować kolejne narzędzia nacisku. Obecna nierównowaga na świecie forsowana przez współczesnych tyranów (z pomocą “durni”, “debili funkcjonalnych” i “pretorianów”) przesunęła narzędzia groźby i nacisku na instrumenty które równie skutecznie “zabijają” a nie stanowią żadnego zagrożenia dla tych tzw “tyranów”. Bo czy “tyranom” grozi bieda, głód, więzienia za brak pieniędzy (z tytułu brak możliwości ich uzyskania dzięki “tyranom” właśnie)? A “nowocześni” “tyrani” idą już dużo dalej. Bieda, głód, brak środków, dachu nad głową, perspektyw może być już następstwem nie tylko “nieprzydatności finansowej”, ale i niezgodnego ze standardami ustalonymi przez “tyranów” zachowania, postawy, albo jednego zbyt głośno wypowiedzianego słowa. Broń sama w sobie nie zabija, tak jak łyżka nie powoduje otyłości. Zabija człowiek a innego człowieka z konkretnych pobudek i o ile “nielegalne” działania i posiadanie winny być pod kontrolą i ścigane z całkowitą surowością (co się dzieje) to nie mogą być podstawą do ograniczeń legalnych.
    Ciężar dyskusji o powszechnym nie tylko dostępie ale powszechnym posiadaniu zawsze trafia na dyskusję stron z których każda używa argumenty zupełnie nie na temat i logicznie sprzeczne bo pochodzące z dziedzin bez części wspólnej.
    Temat powszechnego dostępu albo jego powszechnego braku w kontekście obronności jest tylko wątkiem pobocznym bo istotne jest jaki model jest przyjęty w zakresie OBRONY. Jeśli obowiązek (zgodnie z ustawą) obrony jest powszechny to logika nakazuje w sposób wyrównany zapewnić dostęp do broni ale nie na zasadach ekonomicznych (kup sobie sam) ale właśnie w kontekście państwowym i legalnie (z badaniami i okresową weryfikacją włącznie). Jak jednak chcemy by jedynie “pretorianie” i “przedstawiciele” posiadali broń to nie miejmy złudzeń że takie “narzędzie” “władzy” szybko powoduje że “przedstawiciele” stają się “tyranami” albo po prostu “panami” na większością zepchniętą do roli “niewolników”. “Pretorianie” którzy niby to mają być “obroną” (terytorialną?), zaś dobierani z czasem już nie “przedstawicieli” ale przez “tyranów”, będą się cechować taką lotnością i cechami że w pierwszej kolejności będą “bronić” “panów i siebie” albo po wyłącznie tylko “siebie”.
    Ja rozumiem że ludzie są… różni, delikatnie to ujmując, i “poglądy” mają (niekoniecznie własne) różne. Nie zmienia to jednak tego że jako WSPÓLNOTA winniśmy określić WSPÓLNOTOWY mechanizm OBRONY WSPÓLNOTY oraz TERYTORIUM na którym rezyduje TA WSPÓLNOTA. Nie zaś pozostawiać to w ręku tych którzy mają “sprzętową” przewagą pozwalają sobie pod szyldem “praw” na coraz to nowe formy przymusu.
    Ten pęd do rozbrajania większości (ale nie wszystkich) to nie jakieś górnolotna idea ale zwykłe bujdy które mają zapobiec kolejnym “wiosnom” na szerszą skalę i umocnić podziały na “panów” i “niewolników”. A że człowiek to dość kreatywny organizm to by nie mógł “nielegalnie” stworzyć przeciwwagi, metodą “nakazów”i “zakazów” a czasem “przymusu” (również bezpośredniego) z “publicznymi” “karami” ruguje z przestrzeni i wiedzę i narzędzia dzięki którym większość mogła by zbudować przeciwwagę wobec wątpliwego prowadzenia mniejszości.
    Broń oczywiście nie jest gwarancją Wolności ale RÓWNOWAGA w jest posiadaniu prowadzi do Wolności. Dokładnie tak jak równowaga w innych dziedzinach. Ekonomicznie jest to łatwe do policzenia (choć większość zna tylko ogólną statystykę o tym że 1% posiada 99% i a 99% posiada 1% wszystkiego), ale w innych dziedzinach już nie.
    Jeśli już chcemy zapewnić równowagę (taką by tyranii nigdy nie było) to każdy winien dostać pistolet i karabin, dokładnie taką samą ilość amunicji i zostać wyedukowany (oczywiście wszechstronnie dość na poziomie pozwalającym na podejmowanie samodzielnych decyzji i branie za każdą z nich pełnej odpowiedzialności), oraz większość winna decydować o okresowym(!) odebraniu tych praw jednocześnie dając inne. a nie odwrotnie. W uproszczeniu mogłoby to wyglądać tak że każdy któremu broń odebrano jest nietykalny względem broni innych a łamiący takie prawo WIĘKSZOŚCI jest z tej większości eliminowany, dodam, “skutecznie” jako “wyjęty spod prawa” (sam się w końcu spod niego wyjął). Może i abstrakt ale tak działa logika i żadne pieprzenie jakiś “broniofili” czy “broniofagów” logiki nie zmieni.
    Wolność albo mentalność osła w kieracie. No ale do tego trzeba zawęzić przedział zdolności intelektualnych by równowaga miała sens. Bez tego “najdurniejsze” “owce” nadal będą mówić że o “stadzie” najlepiej żeby decydowały “wiki” bo “pasterz” i kilka “psów” właściwie ich nie obronią, a najpewniej w chwilach próby uciekną.

  18. bob
    11 grudnia 2018 at 11:07

    @Miecław, Rosja nie może stać się potęgą gospodarczą ponieważ jak to właśnie powiedział Aleksiej Kudrin elity rosyjskie mają sowiecką mentalność. I moim zdaniem raczej będą starały się niwelować dystans do innych państw drogą militarną niż poprzez modernizację systemu. A to do niczego dobrego także dla Rosji nie doprowadzi. Jeżeli chodzi o Polskę to w ciągu ostatnich kilkunastu lat naprawdę sporo Polaków ukończyło zachodnie uniwersytety i pracuje w strukturach międzynarodowych koncernów i grup finansowych. W Polsce jest też sporo firm prywatnych, które współpracują z zachodnimi koncernami w charakterze poddostawców, producentów podzespołów. Gdyby ci ludzie połączyli swoje siły mogłoby powstać przynajmniej kilka polskich firm o zasięgu międzynarodowym. i własnie państwo powinno stworzyć warunki prawno-podatkowe, które by sprzyjały takim rzeczom. Ale do tego trzeba odsunąć nawet nie tyle styropian ale dziadków siedzących w Sejmie po dwadzieścia lat, którzy tak naprawdę nie mają pojęcia o świecie.

  19. Anonim
    11 grudnia 2018 at 17:44

    @Zbigniew (11 grudnia 2018 at 08:53)
    Zadałeś pytanie: “Dlaczego zakładasz że największą ilościowo grupą (tak by wynikało z retoryki), która będzie używać broni przeciwko sobie będzie zwykła większość?”.
    Tego wcale nie zakładałem, ale jeśli byłoby to korzystne (opłacalne) zajęcie, to można się spodziewać wszystkiego. Swoją drogą do mafii nie należeli wszyscy (zabrakłoby tajności), a tylko wybrani, ale to i tak wystarczało żeby zapanował swoisty ład i porządek.

    Głęboka wiara w skuteczność działań prawno-administracyjnych i przekonanie, że tylko i wyłącznie osoby gwarantujące właściwe wykorzystanie broni otrzymają pozwolenia na jej posiadanie, to ułuda.
    Proszę popatrzeć chociażby na posiadaczy prawa jazdy. Każdy zdobył (w trybie administracyjnym) swoje prawo jazdy, więc niby zna przepisy i wie jak ma jeździć. Czy więc kierowcy nie powodują żadnych wypadków? Co za wiara w “biurokrację”? Im więcej biurokracji, przepisów, zezwoleń, tym lepiej? Ja odnoszę wrażenie, że im jest tego więcej, tym to powszednieje i łatwiej “załatwiać”. Liczą się, jak zwykle dwie rzeczy, znajomości i cena.
    Mało jest tego przykładów (nawet z najwyższej półki)? Ostatnio KNF. Jak działa to na wyższych szczeblach, to skąd przekonanie, że na niższych będzie lepiej? Ja mam chyba bardziej realny pogląd w tym względzie. Przykład? W ubiegłym tygodniu byłem przypadkowym słuchaczem rozmowy dwóch 20-latków (mniej więcej). Jeden skarżył się na mandat (chyba straż miejska) i prosił drugiego o interwencję, na co ów wyciągnął komórkę i zadzwonił do kogoś z prośbą o wycofanie mandatu. Usłyszałem jeszcze: załatwione.
    Idealistyczne podejście do rzeczywistości i wiara w przepisy i procedury, to właśnie naiwność.

    Napisałeś: “W aspekcie legalnego(!) posiadania broni nic nie wskazuje by gdziekolwiek na świecie zwiększało to stopień zagrożenia tudzież zmniejszało bezpieczeństwo”.
    W USA broń można posiadać całkiem legalnie, chociaż istnieją pewne różnice stanowe i lokalne. A teraz popatrzmy na statystyki użycia broni (np. napady z bronią w ręku). Jest tam lepiej niż w Polsce? Nic podobnego. Więc po co piszesz, że legalne posiadanie broni palnej nie zwiększa zagrożenia?
    Oto przykład z tamtejszej prasy lokalnej. Jest napad na aptekę. Napastnicy uciekając ostrzeliwują się. Przypadkowa kula przebija ścianę podmiejskiego domku i zabija mieszkańca oglądającego TV. To ma być bezpieczeństwo?
    Z kolei relacjonowanych przykładów przynoszenia rodzicielskiej broni przez dzieci do szkoły jest mnóstwo. W wielu przypadkach kończy się to tragedią. Nie ma zagrożenia? Podziwiam ten wydedukowany idealizm oparty na mitycznej wierze w bezwzględne przestrzeganie regulacji i procedur.

    Zgadzam się z tym, że “broń sama w sobie nie zabija”, strzelają i zabijają ludzie. Chcesz dogłębnie charakteryzować, oceniać i kwalifikować każdego człowieka pod kątem prawa dostępu do broni. Znasz jakąś wiarygodną metodę kontroli nad ludzkim umysłem, żeby wiedzieć co w każdym siedzi? Kto ma decydować do czego dany człowiek się nadaje i jakie może mieć zamiary dysponując bronią. Poznasz po wywiadzie, po zewnętrznym zachowaniu? A jak uwzględnić dwulicowość czy hipokryzję? Myślisz, że przydałaby się jakaś forma “kontroli umysłów”, czy może tzw. “matrix”?

    Możemy znać zasady “zdrowego rozsądku”, doszukiwać się logiki w ludzkich działaniach, i na tej podstawie wyjaśniać i uzasadniać wszystkie zaszłości. To jest jednak tylko teoria, która nie pozwala wiarygodnie antycypować zachowanie każdego człowieka w rozmaitych okolicznościach. Czy można przewidzieć kto pod wpływem przypadkowego stresu, chwilowej depresji, alkoholu, wiadomości medialnych, urojonego “widzi-mi-się”, porzucenia przez dziewczynę, oceny na egzaminie itp., subiektywnie oceni sytuację, sięgnie po broń i “wymierzy swoją sprawiedliwość”? Czy należy Taką osobę “rozgrzeszyć”, bo działała w “dobrej wierze” lub w “afekcie”. Kto ma taki wysyp spraw związanych z użyciem broni oceniać? Sądy? A po ilu latach? Wiem, w westernach to działało, ale to przecież były bajki.

    Piszesz “jako WSPÓLNOTA winniśmy określić WSPÓLNOTOWY mechanizm OBRONY WSPÓLNOTY oraz TERYTORIUM na którym rezyduje TA WSPÓLNOTA”.
    Tak? Znasz na tyle dobrze swoich sąsiadów z ulicy lub osiedla? Spotykacie się często wspólnie, organizujecie się, wytworzyliście mechanizmy samopomocy? To naprawdę jest trudne, bo zwykle wsparci i pomoc wzajemna kończy się z chwilą gdy dochodzi do płacenia (np. za sąsiada, co go obrabowano, zgubił forsę albo ma za duży kredyt). Moim zdaniem, im większa zbiorowość, tym mniejsze szanse na integrację (wspólnotę, komunę). To było możliwe w niewielkich społecznościach, odizolowanych od wpływów z zewnątrz.

    Na koniec dodam, że z przedstawionym przez Ciebie stwierdzeniem, że “Broń oczywiście nie jest gwarancją Wolności ale RÓWNOWAGA w jest posiadaniu prowadzi do Wolności”, w ogóle się nie zgadzam, bo to deklaracja ustawicznego “status quo ante”, czyli utrzymywania zastanej rzeczywistości, bez żadnej możliwości rozwoju, “zabetonowana” dostępem do broni.
    Ali

  20. krzyk58
    11 grudnia 2018 at 18:47

    @bob. Kudrin to nie maskowana piąta (czy nawet szósta) kolumna
    jest tam “całe mrowie” – ‘różnych Kudrinów”, też sporo na Kremlu!
    Kto w Polsce w lot podchwytuje rzuconą myśl niejakiego Kudrina”?
    Lewacy, komuniści (i złodzieje) – gratuluję doboru uznanych
    ‘ałtorytetów” i doborowego ‘toważystwa” gazetowego lewicy laickiej!

  21. Miecław
    11 grudnia 2018 at 20:02

    @bob. 11 grudnia 2018 at 11:07

    Moje wnioski wynikają ze zwykłej obserwacji, w jakim stanie była gospodarka Rosji za Jelcyna, a jak się to stopniowo zaczęło zmieniać za Putina. Obejrzyj sobie film dokumentalny “Putin a oligarchowie”, to chyba w tym filmie widziałem taką scenę, jak na spotkaniu z nimi świeżo upieczony Prezydent Putin sprowadza ich do parteru i mówi wprost, że oni już wystarczająco się wzbogacili i teraz mają pracować dla Rosji. Można dostrzec szok i niedowierzanie Bieriezowskiego i innych, bo oni myśleli, że nadal będą kręcić tylko swoje interesy kosztem narodu rosyjskiego.

    Dalszy ciąg zapewne znasz, że część oligarchów posadzono, część uciekła na zachód, a Rosja stanęła na nogi i zachód teraz się nawet przyznaje, że “przespał” ten moment, bo teraz sankcje już tak nie działają, jakby zapewne działały 10 lat temu.

    A teraz najważniejszy wniosek z tego płynący – bez tej sowieckiej mentalności, którą krytykujesz, Putin nie postawiłby Rosji na nogi. Moim zdaniem jest to przesunięty w czasie efekt wychowania komunistycznego. Gdyby nie ono, to Rosja dalej by się staczała w otchłań niebytu, bo interes prywatny oligarchów stałby na pierwszym miejscu, zaś polityczni lokaje kapitalizmu robiliby wszystko w interesie klasy posiadaczy kapitału a nie narodu, tak jak w Polsce i wielu państwach zachodnich.

    Doskonałym przykładem takiej polityki robienia dobrze posiadaczom kapitału jest Macron we Francji:
    “Macrona trafił wielki bumerang, którym rzucał w ludzi od początku swej kadencji. Tak bezczelnie radykalnego przesuwania dochodów z dołu do góry nie dokonał żaden poprzedni prezydent, choć byli wśród nich neoliberałowie. Miliardy, które dzięki jego pomysłom podatkowym popłynęły do prywatnych kieszeni jego sponsorów – miliarderów, wszelkiej maści finansistów i rentierów – chciał odebrać uderzając w miliony najsłabiej uposażonych, tych, którzy każdego miesiąca nie mogą związać końca z końcem. Ten neoliberalny ekstremizm podbity regularnie wyrażaną pogardą dla ubogich prowincjuszy („ludzie, którzy są niczym”) kończy się „gorącą jesienią”, którą zapowiadali nie tylko liczni socjologowie, ale i parlamentarna Nieuległa Francja oraz inne partie lewicy.”
    https://strajk.eu/francja-zolte-kamizelki-i-lewica-walka-o-przelom/

    Co do pozostałych tez i wniosków pełna zgoda.

  22. Anonim
    11 grudnia 2018 at 21:58

    @bob (11 grudnia 2018 at 11:07)
    Napisałeś: ” moim zdaniem raczej będą starały się niwelować dystans do innych państw drogą militarną niż poprzez modernizację systemu”.
    Tego akurat nie widać. Rosyjskie zasady kapitalizmu nie różnią się szczególnie od polskich. Naprawdę, działa to w sposób całkiem zbliżony. Mam niewiele obserwacji z Rosji, bo akurat jedynie przelotne (z największych miast). Jedyne, co mogę stwierdzić, to mają może trochę lepsze samochody i nieco sprawniejszy transport publiczny. Sklepy podobne.
    A tak w ogóle, jak sobie wyobrażasz sugerowane (przez Ciebie) “niwelowanie tego dystansu drogą militarną”? Teraz to nie te czasy, co dawniej. W zasadzie każda wojna (nawet zwycięska), to tak naprawdę przegrana. Zwykle wiele więcej kosztuje, niż przynosi zysków. Może w dawnych czasach zabranie terytorium z ludnością dawało jakieś korzyści, ale teraz jest zupełnie inaczej. Dlatego np. kolonializm został zastąpiony o wiele efektywniejszym neokolonializmem.

    Co do dalszych uwag, to jestem “raczej za”. To, że Polacy pracują “w strukturach międzynarodowych koncernów i grup finansowych”, to raczej z myślą o swojej karierze, a nie o Polsce. Obowiązuje ich lojalność względem pracodawcy i nie zrobią niczego wbrew temu. Dopiero elity właścicielskie mogą faktycznie mieć na coś wpływ.
    Piszesz dalej, że “W Polsce jest też sporo firm prywatnych, które współpracują z zachodnimi koncernami w charakterze poddostawców, producentów podzespołów”. Tak, obecnie to jedyna droga rozwoju, jaka nam pozostała, bo żadnego “wielkiego skoku” wykonać się nie da. W pewnym sensie to mamy nawet wielkie szczęście, że sąsiadem jest RFN, bo to daje szansę na jakiś rozwój. Może zabrzmiało to dziwacznie z historycznego punktu widzenia, ale nic na to nie poradzę. Na bycie podwykonawcą USA nie ma co liczyć, chyba że jako poligon lub baza (takie Kosowo Bis), ale to żaden biznes (no, może poza “obsługą” ich wojska).
    Nie wierzę w to: “Gdyby ci ludzie połączyli swoje siły mogłoby powstać przynajmniej kilka polskich firm o zasięgu międzynarodowym”. To byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby Polska pośredniczyła i aktywnie uczestniczyła w wymianie i współpracy na linii Wschód – Zachód (Europa – Rosja – Chiny), a na to się nie zanosi. Co więcej, taką współpracę staramy się teraz torpedować, a te “trójmorza” robione z biedakami, to droga donikąd, gwarancja przyszłych strat. Jedynie propagandowo może to robić na niektórych wrażenie. Obecna rzeczywistość jest taka, że liczą się tylko pieniądze i rynki, a co za zysk może przynieść jakaś działalność na “prawie pustyni (3-morzu)”?
    Co do “nowelizacji” parlamentu, to się zgadzam, ale skąd mam wiedzieć kto myśli rozsądnie i pragmatycznie, a kto głosi tylko obiecanki i chwytliwe hasła o przyszłości? Od lat wszyscy najważniejsi politycy, to prawie sami historycy – na mnie zaczęło to już działać przygnębiająco.
    Ali

  23. Zbigniew
    12 grudnia 2018 at 08:04

    @Anonim
    Ja nie zamierzam Ciebie przekonywać ale Twoje argumenty są o tyle wątpliwe że nie na temat oraz nie uwzględniają wielu czynników w tym miejsca i czasu oraz dynamiki które to powiązane decydują o przyczynowo skutkowej zależności. W części zaś odpowiedzi już udzielałem wielokrotnie więc nie jestem zobligowany do ponownego odpowiadania. Forsujesz TYRANIĘ? Ok. Twoja wola albo niezrozumienie elementarnych zależności.
    Ja wiedząc (mając na to dowody) wiem że ludziom można zaufać, większości. Jedyne czego nie wolno to ich okłamywać a to właśnie próbujesz zrobić forsując kolejne fantazmaty które jedyne czego dokonają to utrzymają potencjalną zamordystyczną tyranię.
    Twój świadomy (albo i nie) poziom manipulacji opiera się o dość toporną grę że w dynamicznym układzie zmieniając diametralnie jeden element inne się nie zmienią, w tym nie zmienią się te powiązane. Większość tego nie wychwytuje ale ja nie jestem większością. Ba… zakładasz że wszystko inne jest constans i tak należy rozpatrywać układ zdarzeń w czasie i miejscu.
    Zmiany nie dzieją się magicznie. Pstryk i już, zmiana dokonana. Może wytłumaczę na klockach. Jak chcesz użyć innego (innego !) klocka w budowli w danym miejscu to nie możesz wyjąć jednego i włożyć inny bo zwyczajnie nie będzie pasował, będzie trzeba przebudować więc co najmniej otoczenie tego klocka a więc wymienić inne i to jeszcze tak by konstrukcja nie runęła a zyskała właśnie funkcjonalność którą zakładaliśmy podejmując się wymiany klocka. Musisz też rozplanować to w czasie i tak zaplanować zmiany by zarówno wymiana klocka jak i przebudowa jego otoczenia również nie skończyła się katastrofą. Czasem nawet na czas przebudowy potrzeba dobudować coś tymczasowo by pomóc w przebudowie.
    Ja rozumiem że masz takie a nie inne poglądy ale klucz jest nie w materii nieożywionej bo ona jak nazwa wskazuje nawet nie jest martwa (bo musiała by kiedyś żyć) ale w żyjących i świadomych istotach które nawet jeśli nie mają wiedzy to intuicyjnie rozumieją zależności przyczynowo skutkowe (ci co nie rozumieją raczej trudno żeby byli uznawani za rozumnych). Nie mam więc najmniejszego problemu z zaufaniem wszystkim rozumnym we WSPÓLNOCIE bo mamy tam WSPÓLNOTOWE zasady, reguły, prawa i obowiązki i to WSPÓLNOTA odpowiada za legalność a “pretorianie” i przede wszystkim ich “dowódca” są wybierani spośród WSPÓLNOTY przez WSPÓLNOTĘ.
    Przeprowadź sobie prosty eksperyment myślowy. Wyobraź sobie że Komendant Policji jest wybierany w wyborach powszechnych a zastępcami zostają Ci z drugim i trzecim wynikiem, Podobnie z głównodowodzącym Obrony Terytorialnej (która byłaby jedynym wojskiem) i jego zastępcami, Sędzią najwyższym i zastępcami, tzw. Premierem (lub Prezydentem jeśli mielibyśmy system prezydencki) i jego zastępcami oraz partie polityczne są całkowicie zakazane, a wpływ kultów, sek, kościołów na państwowość pochodzącą w wyborów i decyzji wspólnoty jest surowo karany podobnie jak jakakolwiek forma indoktrynacji (również świeckiej) czy fałszowanie badań naukowych albo uprawianie pod szyldem Nauki pseudo nauk albo sztuk (sztuczek) kuglarski. No dobra. Trochę fantastyka wyszła ale przeprowadź taki eksperyment sam dla siebie.
    A teraz prostszy mechanizm. Zmieniamy tylko dwa elementy. Te wybory według konceptu trójpodziału (bo niektórzy nie mając własnych poglądów nie mogą się obejść bez pomysłu tego zamierzchłego gwałciciela i mordercy) oraz oczyszczenie szkoły podstawowej ze wszystkiego co nie jest związane z Naukami ścisłymi i Językiem Ojczystym oraz (to będzie najtrudniejsze) w niczym póki młody człowiek nie skończy tej szkoły “podstawowej” nie okłamujemy najmłodszych. Bezwzględnie! I teraz zauważ jak to wpływa na splątana rzeczywistość (ale nie według fononowego fizyków ale ogólnie na poziomie rzeczy wielkich). W ciągu kilku lat następuje wielka zmiana w układzie dynamicznym WSPÓLNOTY. Kto nie rozumie tego, nie rozumie elementarnych zależności, nie “kuma” zupełnie tzw inżynierii społecznej (choć to głupi termin i jeszcze głupszy jak cybernetyka społeczna bo to są tzw “modne bzdury”, dla porządku “Modne Bzdury” to również “bzdury”, a ludzie tak ogólnie działają inaczej). Co najważniejsze, kto tego nie “kuma” i nie jest w stanie zrozumieć raczej nie powinien zajmować się tematami które związane z ogólnie rozumianą WSPÓLNOTĄ, a jeśli już “otwiera dziób” to albo nie ma sensu go słuchać (czytać) albo należy go zwyczajnie ignorować. Dlaczego?
    Bo nie daje nic w zamian.

    p.s. Sąsiadów znam świetnie choć dawno temu, na początku zupełnie nic nie rokowało. To naprawdę nie jest trudne zacząć budować tylko aby to uczynić to z obserwacji i wniosków należy usunąć siebie i własne poglądy, ale zapewne tego nie doczytałeś skoro bijesz w tony służące tylko atomizowaniu społeczeństw a nie budowaniu, wspieraniu czy pomaganiu. Te ostatnie robi się zaś głową i rękoma a nie portfelem i ozorem. A wnioskując (być może w sposób nieuprawniony) to po ostatnich Twoich akapitach sumienie uciszasz właśnie kilkoma srebrnikami i tyradami jak to świetnie znasz Świat i go ratujesz. Przepraszam za ad persona ale sam zagrałeś takie nuty.

  24. Miecław
    12 grudnia 2018 at 12:44

    @krzyk58. 11 grudnia 2018 at 07:54
    Daj spokój z tym “mistrzem” ciemnogrodu i manipulacji. Straciłem tylko czas na oglądanie jego żenującej obrony “jaśnie państwa”. A już myślałem, że zmądrzał, bo pierwsze 10 minut było sensowne. Ale potem co mamy, uzasadnianie wyższości arystokracji nad plebsem i ich kulturo-twórczości, czyli m. in. fundowania i przekazywania bibliotek do użytku publicznego. Ludzie zacznijcie wreszcie myśleć. Arystokracja i reszta “jaśnie państwa” mogła sobie ot tak fundować dla stanu szlacheckiego jakieś tam biblioteki, muzea i pałace, ale to dla 80% społeczeństwa chłopów było niedostępne. Bo po pierwsze nie umieli czytać i pisać, po drugie nawet tego nie rozumieli, bo byli pozbawieni, jako “pańszczyźniane bydło robocze” umiejętności myślenia kategoriami kultury i narodu. “Mistrz” już pominął ważny fakt, że te bogactwa „jaśnie państwo” zdobyło na niewolniczej pracy chłopa i robotnika. Więc w zasadzie żadna wdzięczność im się nie należy, bo oddali państwu polskiemu to co w zasadzie naród wypracował a nie oni osobistą pracą w pocie czoła.

    Julian Tuwim, słusznie pisał, że „Filantrop jest to człowiek, który publicznie zwraca bliźniemu drobną cząstkę tego, co mu ukradł prywatnie”.

    Chłop zyskał dostęp do kultury dopiero w minimalnym zakresie w II RP, ale tylko takim, żeby umiał czytać książeczkę do nabożeństwa. Dopiero w PRL nastąpiło prawdziwe wyzwolenie i ucywilizowanie chłopów.

    Gdy na początku „mistrz” powołał się na Trentowskiego książkę z XIX wieku „O wyjarzmieniu ojczyzny”, już myślałem – no wreszcie, będzie sensownie analizował jego twórczość i Libelta. Ale niestety zawiodłem się, bo zamiast wreszcie powiedzieć, że istotą polskości jest naród Polski, który zachował swoje słowiańskie obyczaje i kulturę trzymany przez „jaśnie państwo” w niewoli, co Trentowski podkreśla, to ‘mistrz” manipuluje dalej, pomija cenne wnioski i uwagi Trentowskiego, za to zaczyna wychwalać arystokrację i „jaśnie państwo”. Zapewne liczy, że studenci nie dotrą do źródeł i nie sprawdzą, o czym tak naprawdę pisał Trentowski. Ani razu nie użył cytatu z prezentowanej publikacji pokazując tylko ksero, a ta organizacja studencka o charakterze wyraźnie szowinistycznym jak na XXI wiek, bo wyłącza ze swego grona kobiety, będzie wierzyć w te jego dyrdymały, ale stylizują się na wysoką kulturę i to oczywiście rzymsko-katolicką. Współczuję im poziomu intelektualnego, bo w XXI wieku identyfikować świat w oparciu o zapisy biblii i ekscytować się okupacyjna religią to już anachronizm w Polsce odradzającej się w swojej słowiańskiej kulturze.

    Dla oświecenia tych studentów ja im zacytuję Trentowskiego w oryginale:
    „Głównym mordercą Polski był, zdaniem Trentowskiego, „papież z gwardią Jezuitów”: on „zabił ją na duchu, car tylko na ciele”. Gdyby Polska przyłączyła się do reformacji, gdyby stworzyła odrębny kościół narodowy, gdyby przynajmniej umiała przedkładać własne interesy nad interesy Rzymu, los jej byłby zupełnie inny. Stało się jednak inaczej, Polska nie stanęła na wysokości zadania, bronić (we własnym mniemaniu) chrześcijaństwa pogrążyła się w azjatyzmie i poniosła za to zasłużoną karę. „Słuszne, jeszcze raz słuszne, tysiąckroć słuszne są sądy Boże! Głupia jak sak szlachta polska swawoliła bezkarnie, pastwiła się nikczemnie nad ludem, wywoływała rzezie humańskie; dziś rzeza ją za to Moskal, wysyła na Syberię, rozpędza po całym świecie. Przewrotni i piekłu oddani jezuici swawolili bezkarnie, nawracali Ruś do unii iście po szatańsku, wypuszczali prawosławne cerkwie w propinację Żydom, równie jak gorzałkę; dziś schizma katolickie kościoły obraca w cerkwie (…). Poświęcaliście cel narodowy celom Rzymu, Ojczyznę wierze w papieża; gnębiliście lud chcąc dogodzić szlachcie i duchowieństwu, a więc upadliście. Dobrze wam tak! Gdzie ślepa wiara nakazuje po sejmach i oręż wojsku podaje, a arcybiskup jest państwa prymasem, tam robal śmierci toczy narodowe ciało. Fanatyzm ślepowierców tak zamordował Polskę, jak dziś morduje Turcję”. Źródło: B. Trentowski, O wyjarzmieniu ojczyzny. Teraźniejszość i przyszłość, Paryż 1845, z. 4, s. 454-455.

    „Polska, dowodził filozof, straciła niepodległość, ponieważ jej wrogowie wyprzedzili ją w postępie i oświacie, ponieważ wyrzekła się na rzecz papieża niepodległości moralnej i duchowej; aby odrodzić się fizycznie, musi więc najpierw odrodzić się moralnie, zerwać z „papieżnictwem” , uczyć się od wrogów i prześcignąć ich w postępie; musi wskazać sobie nowy cel, nowe posłannictwo, udowodnić Europie, że byt jej potrzebny jest dla ludzkości. W tym celu powołać należy niewidzialny i niekonstytuowany formalnie rząd moralny, który kierowałby pracą nad odrodzeniem moralnym i społecznym: spiski i rewolucje odłożyć trzeba na później, na czas, gdy naród odrodzi się wewnętrznie i będzie pewien swego zwycięstwa. Rząd moralny zajmie się uwłaszczeniem chłopów, rozbudową przemysłu, obroną narodowości, szerzeniem oświaty, zakładaniem szkół i towarzystw naukowych, wspomaganiem pisarzy i uczonych”. Źródło: B. Trentowski, O wyjarzmieniu ojczyzny. Teraźniejszość i przyszłość, Paryż 1845, z. 4, s. 458.

    Nad niszczeniem polskości przez „jaśnie państwo” nawet się nie zająknął, dlatego jest „mistrzem manipulacji”. Trzeba być obiektywnym, bo szlachta naprawdę dbająca o polskość narodu stanowiła wyjątek w tym morzu głupoty, zaprzaństwa i bezprawia, gdzie jeszcze w XVIII wieku wstydzono się na salonach mówić po Polsku. A chyba już szczytem indolencji umysłowej było wówczas zwracanie się do chłopów mieszaną polszczyzną ze zwrotami po francusku lub po łacinie, co miało podnosić prestiż „jaśnie państwa” w oczach chłopa, który nie rozumiał tych zwrotów, a „jaśnie państwo” się wyśmiewało i dziwiło, jaki ten chłop głupi, co uzasadniało ich przekonanie, że chłop to wręcz nie człowiek, a już Polak to na pewno nie, więc zasługuje na swoją rolę woła roboczego skoro sam nie potrafi z tego wyjść. To wszystko jest opisywane w pamiętnikach i publikacjach historycznych, materiałach źródłowych już od XV wieku.

    Naprawdę nie masz się czym zachwycać @krzyku58. Powinniście się raczej wstydzić tego fałszu, manipulacji i braku obiektywizmu.
    A tak w ogóle, to jego upór w lansowaniu zasług “jaśnie państwa” i ciemnogrodu wygląda mi na lokajstwo. Czyżby “przybył” w tych celach kiedyś na nasze słowiańskie ziemie i tak już zostało we krwi? 🙂

  25. krzyk58
    13 grudnia 2018 at 08:30

    @Miecław. Zwykle TO działało tak – przy parafiach były szkoły na których utrzymanie były przeznaczone dziesięciny , które był zobowiązany zbierać pleban i oddawać je ‘rektorowi” szkoły.
    Twój ponury obraz tamtych czasów wynika stąd że znaczy udział
    w nieludzkiej eksploatacji ludu pracującego wsi i miast miała udział
    nowa szlachta tzw. jerozolimska wywodząca korzenie głównie od Jakóba Franka w tamtych dla nich przejście na katolicyzm równało się nobilitacji z urzędu czyli ‘uszlachceniu” – TO stąd “wysyp” w XIX w.
    różnej maści awanturników politycznych, rewolucjonistów, masonów, ‘wychowawców” młodzieży szlacheckiej w Szkole Rycerskiej,
    “towarzystw demokratycznych” itp. hołoty antynarodowej,
    antypolskiej…. w temacie, wczoraj zalinkowałem filmik z udziałem
    m.in. p.Sendeckiego – gdzie mówi ‘jak było”, tzn. potwierdza
    moje przypuszczenia… a,aaaaaaaaaaaaaaa wspomniany Tuwim
    “różne rzeczy pisał” – nie tylko zapamiętaną przez wszystkich
    “Lokomotywę’ :), podobnie zresztą jak “nasza” noblistka, czy wcześniejszy noblista….
    Julian Tuwim – swego czasu jeden z moich ulubionych poetów – dziś wydaje mi się jeszcze bardziej ciekawy jako modelowy przykład, na którym studiować można upodlającą ucieczkę intelektualisty przed przerastającym go światem w nienawiść.
    Przed wojną, jak zapisywali współcześni, był wiernym przyjacielem sanacyjnych dygnitarzy, z którymi spędzał dni i wieczory po kawiarniach i na bankietach, pisał na ich zamówienie wyborcze slogany i inne świetnie płatne chałtury.

    Po wojnie zaś nazywał ich z wściekłością polskimi faszystami, 🙃gorszymi od Hitlera, jego wiernymi i uczynnymi pomagierami, sługusami i lokajami…. z czego wynika “taka a nie inna postawa”
    polegająca na totalnym ‘braku kręgosłupa” – pochodzenie etniczne?
    Moim zdaniem – TAK! W tamtej cywilizacji takie przeskoki (brak zasad moralnych, wietrzenie “nosem” geszeftów) nie
    są niczym nagannym . I dlatego ognia z wodą nigdy nie połączysz.

  26. Miecław
    13 grudnia 2018 at 23:40

    @krzyk58. 13 grudnia 2018 at 08:30

    Niestety źródła sądowe i opisy historyków przeczą waszym fałszywym przekazom. I to źródła datowane już od XIII wieku. Jabłonowski prawdę powiedział, że polska szlachta nie zmyła z siebie hańby pańszczyzny, ale dyżurujący potomek Sendecki nie dał mu dokończyć myśli. Zwalanie wszystkiego na obcokrajowców, czy uszlachetnionych Żymian nie zmieni istoty rzeczy i tylko bardzo źle świadczy o morale tych, którzy w XXI wieku, wieku praw i wolności człowieka wybielają feudalizm i niewolnictwo pańszczyźniane. Wstyd, nie macie honoru.

  27. jerzyjj
    30 grudnia 2018 at 20:06

    Gdyby doszło do poważnej rozróby we Wschodniej Europie nasi wymachujący szabelką “mężowie stanu” wraz z rodzinami i batalionem “NATO-wskiej szpicy” stacjonującej w Polsce zmyliby się za ocean wskakując na pierwszy możliwy samolot. Oczywiście natychmiast po wylądowaniu – u boku Pana Sikorskiego i jego małżonki – czynnie włączyliby się do akcji udzielania wsparcia moralnego Rodakom bohatersko walczącym w Kraju.
    Za nic nie mogę sobie wyobrazić tłumów młodych Polaków oderwanych od zachodnich zmywaków, Smart i IPhonów, Facebooków i Twitterów zgłaszających się “na ochotnika” do komisji poborowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up