Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Trzy główne przyczyny problemów Wojsk Obrony Terytorialnej (cz.2)


fot. red. MSPO 2018

Upolitycznienie położyło Wojska Obrony Terytorialnej na łopatki i uczyniło ich funkcjonowanie prawie niemożliwym, a przyszłość niepewną. Opozycja wiesza stada psów na formacji. Eksperci krytykują całość koncepcji i ujawnione przykłady możliwego działania. To wszystko stanowi o złej atmosferze wokół formacji. Zwłaszcza w kontekście podejrzeń części opozycji, że obecna władza chciałaby wykorzystywać te wojska do umocnienia swojej pozycji. W tym poprzez działania poza konstytucyjne.

Ten ostatni aspekt pokazuje głównie jakiego rodzaju mamy opozycję, jednak szokiem jest to do czego sprowadza się rozmowę o Wojsku. Właśnie na przykładzie WOT widać, że tak ważna sprawa jak obronność nie jednoczy wszystkich sił politycznych.

Pomysł na WOT był koniecznością, ponieważ potrzebujemy więcej wojska, na które w wydaniu zawodowym nie jest nas stać. Dlatego WOT powinien opierać się na zaciągu ochotniczym. Oczywiście potrzebne są diety zwracające koszty uczestnictwa. Jednak główną motywacją powinien być model zachęt systemowych. Przykładowo Żołnierze WOT powinni mieć preferencje w przyjmowaniu na studia, być może ulgi podatkowe i na pewno ochronę w miejscu zatrudnienia. Jak to rozliczać to osobna sprawa, jednak system powinien premiować firmy zatrudniające Żołnierzy WOT.

Wojska Obrony Terytorialnej należy rozbudowywać i szkolić, jednak nie jako konkurencję o kadry i pieniądze MON. Tylko jako formę wsparcia, ze strony całego państwa na rzecz Sił Zbrojnych.

Wszyscy przeciwnicy i szydercy z WOT, powinni przyjąć do wiadomości, że jeżeli ta idea się nie powiedzie, to czeka nas powrót do Zasadniczej Służby Wojskowej. Żeby tego uniknąć, powinno się wprowadzić dodatkowe finansowanie tj. wszystkie osoby, które nie służą w Obronie Cywilnej (w tym Ochotniczych Strażach Pożarnych) i Wojskach Obrony Terytorialnej powinni płacić 2 % więcej do stawki podatkowej, w której się są opodatkowani (bez względu na płeć i źródło dochodów). To dałoby około 4 mld PLN rocznie. Za te pieniądze można byłoby finansować WOT z prawdziwego zdarzenia.

Nie mamy alternatywy. Wprowadzenie Zasadniczej Służby Wojskowej (warto pamiętać, że jest tylko zawieszona), spowodowałoby poważne konflikty społeczne. Zwłaszcza, że prawie 3 mln Polaków jest na stałe poza granicami kraju. Nie ma dzisiaj siły politycznej, która byłaby w stanie coś takiego przeprowadzić. Nie jest to już nawet kwestia strat politycznych, mówimy o prawdziwej rewolucji w odczuciu społecznym, bo społeczeństwu wmawiano, że wojny nie będzie. Osoby odpowiedzialne za tą zapaść powinny za to odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu, gdyby tenże miał jakiekolwiek znaczenie.

Nasz kraj z posiadanym terytorium i potencjałem ludzkim powinien posiadać Siły Zbrojne na poziomie 1% populacji. To oznacza około 380 tyś., Żołnierzy w służbie czynnej. To byłaby ilość pozwalająca nam na zabezpieczenie potrzeb obrony posiadanego terytorium i bycie poważnym sojusznikiem w NATO. Tą liczbę Żołnierzy służby czynnej, powinniśmy zduplikować w Wojskach Obrony Terytorialnej, czyli powinniśmy móc zmobilizować około 3% populacji tj. ok. 1,1 mln Żołnierzy.

Jeżeli kogoś to szokuje, to niech się napije zimnej wody. Ponieważ – albo traktujemy państwo na serio i ponosimy tego konsekwencje, albo poniesiemy konsekwencje nie traktowania go serio. Oczywiście zrozumiałe są wszelkie napomnienia o realnym poziomie kosztów utrzymania takiej ilości Wojska. Mniej więcej podobny poziom Wojska i rezerw miała Polska Rzeczpospolita Ludowa i było ją stać – przy gigantycznych obciążeniach – na ponoszenie tych kosztów.

Proszę nie dać się zwieść fałszywemu argumentowi, wedle którego ilość Żołnierzy zastępujemy ich jakością (profesjonalizacją) i „inteligentnym” uzbrojeniem. Ponieważ w naszej sytuacji potrzebujemy i jakości i ilości. Jeżeli zaś nie można stawiać na jakość, bo jej po prostu nie mamy, to pozostaje to co zwykle, czyli ilość, a w konsekwencji poświęcenie, męstwo i trochę szczęścia (uważanego także za opatrzność, czego nie wykluczamy).

Reasumując nasze rozważania, należy gratulować odpowiedzialnym za tworzenie WOT, ponieważ dokonali czegoś wielkiego w bardzo krótkim czasie. Stosunkowo szybko zyskaliśmy bazę i strukturę do dalszego rozwijania i wzmacniania – to jest najważniejsze.

Tags: , , , ,

21 komentarzy “Trzy główne przyczyny problemów Wojsk Obrony Terytorialnej (cz.2)”

  1. Inicjator
    6 grudnia 2018 at 05:08

    Słuszny artykuł.

    Popieram wnioski.

    Albo chcemy być suwerenni albo znikniemy.

  2. Krystian Chojnicki
    6 grudnia 2018 at 05:44

    Uważam że marnowanie kasy na armię nie ma sensu bo nie obronimy się przed potęgą możliwych wrogów.

  3. Sadyba
    6 grudnia 2018 at 06:21

    Oto kwintesencja pragmatycznej myśli politycznej w Polsce: “albo traktujemy państwo na serio i ponosimy tego konsekwencje, albo poniesiemy konsekwencje nie traktowania go serio”

  4. ppłk.
    6 grudnia 2018 at 06:23

    Chciałbym żeby chociaż połowa z tego o czym pan pisze (1,1 mln) była możliwa to i tak byłby szok! Ludzie przecież my nie mamy nawet rezerw, nie mówiąc już o przeszkolonych rezerwach a nawet jak byśmy chcieli je szkolić to nie ma mundurów, butów, ani gdzie tego podziać…

  5. Zbigniew
    6 grudnia 2018 at 07:12

    Krótko i zwięźle i całość jest niezłym podsumowaniem tematu (powinna być w gdzieś w części 6 bo temat wymaga wielu rozważań.
    Z tym podatkiem to jest szersza koncepcja. Albo wspieram państwo sobą – uczestniczę w strukturach obronnych, cywilnych, ratownictwie i innych albo wspieram tym co mam, co uzyskam dzięki temu że rezyduje w przestrzeni Państwa. Wtedy może okazać się że nie musimy płacić takich wielkich podatków a zróżnicowanie wynika jedynie z tego kto w jaki sposób wspiera państwo. To jest naturalnym mechanizm bo jeśli większość stwierdza że woli płacić to państwo stać na więcej zawodowych etatów “państwowych” i w drugą stronę, jeśli większość wspieram państwo uczestnictwem to nie ma potrzeby budować państwowego etatyzmu ponad miarę. Z tym że to wymaga układu dynamicznego (w tym nieustannej rotacji wszystkich etatów państwowych) a nie formowania jakiś ideologicznych bzdur. Podobne zrozumienie musi być u tych którzy wspierają “podatkami”. Jak się zamkną w jednej dziedzinie i będą myśleć że całe życie da się na jednej posadce żyć to to jest ślepy zaułek i intelektualny regres (a więc nie tylko nie taktowanie Państwa “na serio” ale brak szacunku i nie traktowanie “serio” samego siebie). To tak trochę obok tematu.
    WOT jest krokiem dla ochotników. Obronność Ojczyzny jest powinnością Wszystkich. Ojczyzna to pierwsza, najważniejsza i niezbywalna własność. Ojczyzna to jest właśnie Państwo a nie coś co należy do “państwa” czy “władz”.

  6. Xun Zi
    6 grudnia 2018 at 08:00

    @ppłk.
    6 grudnia 2018 at 06:23

    Ciekawe informacje. Daje do myślenia i pokazuje, jak nasze elyty przygotowują kraj do ewentualnej wojny.

  7. bob
    6 grudnia 2018 at 10:32

    @Krystian, ale wcale nie musimy mieć zdolności do pokonania naszych wrogów. Wystarczy posiadać potencjał do zadania im stosunkowo wysokich strat i żadnemu do głowy nie przyjdzie napadać na nas. Nasi potencjalni przeciwnicy mają dziś tak bardzo ograniczone zasoby, że jakieś nieco większe straty oznaczają kompletne stoczenie się na dno. Zwłaszcza, że na karku mają nowe a więc i głodne supermocarstwo albo masy obcych kulturowo imigrantów. Z drugiej strony milion żołnierzy uzbrojonych w kałachy to nie najlepszy pomysł. Jak pokazały wojny w Iraku to nie jest żadna siła przeciw nowoczesnej armii. Znacznie groźniejsza byłaby kilkudziesięciotysięczna profesjonalna armia dysponująca super nowoczesną bronią w tym zdolną do projekcji siły daleko na terytorium wroga. A więc lotnictwo, rakiety, jednostki specjalne posiadające nowoczesne środki transportu(głównie śmigłowce), okręty podwodne. My zamiast wzorować się na Izraelu to niestety chcemy budować armię typu irackiego za Saddama.

  8. nikt
    6 grudnia 2018 at 17:18

    @bob tylko ciekawe co ta kilkudziesięciotysięczna profesjonalna armia dysponująca supernowoczesną bronią zdziała, skoro będzie kilkudziesięciotysięczną? Problemem armii Iraku za Saddama była głównie mentalność Arabów, którzy nie radzili sobie z obsługą nowoczesnego sprzętu bojowego jak samoloty czy zestawy rakietowe op. Armia Izraela też nic szczególnego sobą nie przedstawia poza silnym lotnictwem, samo istnienie Państwa Izrael opiera się na miliardach dolarów z USA i nieudolności Arabów w prowadzeniu nowoczesnej wojny. Wracając do nas, taka maleńka armia zostałaby przez dowolnego nieprzyjaciela, również dysponującego nowoczesnymi środkami walki zniszczona natychmiast: helikoptery pospadałyby zaraz po starcie, lotnictwo tak samo, a rakiety zostały by zestrzelone na dalekich podejściach do celu. Myślenie o “projekcji siły na terytorium wroga” w przypadku Polski to mrzonki, taką projekcję to może sobie przeprowadzać kraj silniejszy wobec słabszego, bo w odwrotnym przypadku ten wróg najwyżej padnie ze śmiechu, bo z czym do czego. Polska powinna jeśli już to nie wzorować się na nikim, a utrzymywać regularną armię opartą o zasadniczą służbę wojskową, zdolną do zmobilizowania znacznych sił lądowych w czasie W oraz posiadającą nowoczesne środki obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej i walki radioelektronicznej. Tu najlepszym przykładem jest Rosja, gdzie sprawę środków opl i wre traktuje się z największym priorytetem, dzięki czemu skuteczny atak z powietrza dowolnymi środkami(z wyłączeniem ICBM) na jej terytorium jest prawie niemożliwy, nad nami za to każdy może sobie latać jak chce i nic Polska nie jest w stanie zrobić. Jakimśtam światełkiem w tunelu jest zakup Patriotów, co prawda za horrendalną cenę i z zabytkowymi radarami, ale i tak dywizjon Patriotów będzie do wyeliminowania jednym atakiem z użyciem bomb szybujących i pocisków manewrujących jako pozornego celu: dalej Polska nie będzie posiadała żadnych środków do obrony stanowisk bojowych dywizjonu przed niewielkimi obiektami, zdolne do tego systemy mają tylko Rosjanie z ich Pancyrem i Izrael z ich Żelazną Kopułą

    WITAMY NOWEGO KOMENTATORA. SERDECZNIE POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  9. Anonim
    6 grudnia 2018 at 18:19

    WOT ma, wśród wielu innych, jedną wielką zaletę – jest tworzony (prawie) od zera. To wielka szansa, żeby zorganizować go nowocześnie, a zarazem znacznie taniej niż regularne wojsko.

    W dawniejszych czasach (powiedzmy od XI w.), kiedy nie było jeszcze typowych wojsk zawodowych, a swoich krajów broniła szlachta organizowana w ramach zależności feudalnych, Polska była w nieco korzystniejszej sytuacji, bo tej szlachty było tu relatywnie dużo względem całości ludności.
    W pewnym momencie swojej historii Polska przegrała, bo inne państwa zaczęły tworzyć (wyćwiczone) wojska zawodowe, z którymi pospolite ruszenie nie miało już szans. Ten konserwatyzm (oraz sobiepaństwo i sknerstwo podatkowe) był główną przyczyną późniejszych klęsk. Inną przyczyną była “zapyziałość” wojska, a więc brak nowszych rozwiązań strategicznych i taktycznych, oraz zacofanie techniczne wyposażenia. Nawet w przededniu 2 WŚ, nasze liczne formacje (prawdziwej) kawalerii stanowiły anachronizm na tle sąsiadów, a 2 WŚ wygrała technika i zasoby.

    Teraz mamy jeszcze inną sytuację. Świat stał się “globalną wiochą”, a zasięg działania zaawansowanych wojsk (a przynajmniej ich oręża) może obejmować cały glob. W takiej sytuacji zawodowe masowe armie stają się tylko kulą u nogi, bo wiele kosztują i właściwie tylko straszą porównywalnych przeciwników, a są dobre na tych wyraźnie słabiej uzbrojonych. Rozbudowane wojska dla ewentualnego tłumienia potencjalnych buntów (nie tylko wasali) musi mieć w zasadzie tylko hegemon. Utrzymanie dużej armii szachującej prawie cały świat sporo jednak kosztuje, więc łupi się (tj. zmusza się do haraczu) również swoich wasali. Jasne, że trzeba im zagrożenie wmówić, a potem łatwo już przekonać do bezsensownych działań i zakupów, często nawet bez możliwości swobodnego użycia zakodowanego sprzętu. W końcu produkcja kosztuje, a z pieniędzmi krucho, nawet u hegemona.

    Leśna partyzantka to też nie te czasy, bo łatwo ją wykryć, namierzyć i zlikwidować (czasem nawet z całym lasem). O wiele większe możliwości daje “partyzantka miejska”, bo trudniej zdecydować się na zlikwidowanie całego miasta. Wprawdzie zawsze można zrzucić winę na domniemanych terrorystów, ale to mogą być jednostkowe zdarzenia. W dodatku, w miejskim szumie elektronicznym (a raczej elektromagnetycznym) łatwiej się maskować. Stąd formacje wsparcia (ni to wojskowe, ni to cywilne) mogą zdziałać więcej. W pewnym sensie jest to mało humanitarne (brak rozróżnienia wojskowych od cywili), ale to już zadanie dla późniejszej propagandy.

    Polskę nie stać na otwarty konflikt z równorzędnymi lub silniejszymi. Zawodowa armia może być jedynie na słabszych, ale nie może być duża, bo duża armia to tylko duża inwestycja bez możliwości zwrotu. Wprawdzie dawnymi czasy łupy stanowiły taki zwrot, ale teraz już nie. Dlatego wojują idioci lub ideowcy, albo hegemon, który dużo może stracić (w sensie utraty możliwości dalszego wyzysku). Reszta państw głównie się zabezpiecza przed przegraną. Otwarte konflikty pomiędzy wielkimi raczej nie wybuchną, bo każdy ma za wiele do stracenia. Można się natomiast spodziewać konfliktów zastępczych, w których spuszcza się ze smyczy swoich najgłupszych (najbardziej zależnych) wasali.

    Wielką przyszłość przed sobą ma też broń ekonomiczna, bo im większa globalizacja, to tym większe może wyrządzać szkody. Dlatego obserwujemy coraz większy wysyp wszelakich sankcji z wydumanych lub zainscenizowanych powodów. Można wówczas spowodować wielkie straty u przeciwnika bez większych skutków dla siebie. Równie wielka przyszłość stoi przed wojną informatyczną (lub “hybrydowym” połączeniem działań rzeczywistych i wirtualnych). Wyłączenie komuś istotnych systemów wojskowych i cywilnych może łatwo spowodować kompletny krach gospodarczy i społeczny u przeciwnika.

    Jak w tym kontekście widzę WOT? Wiadomo, że z przeciętnych (lub nawet mniej sprawnych niż dawniej) ludzi, nie da się zmontować żadnego groźnego oddziału, a co najwyżej “mięso armatnie”. Więc nie w tym rzecz, żeby WOT miał prowadzić regularne działania wojskowe. Powinien mieć inne cele, które można określić jako partyzanckie, lub raczej jako destrukcję na zapleczu (w zakresie sieci energetycznych, sygnałowych/informatycznych, finansowych, powiązań organizacyjnych i gospodarczych itp.). Dla jakiegokolwiek okupanta takie działania to same problemy i straty, które stawiają pod znakiem zapytania sens okupacji. Z drugiej strony można w ramach WOT uczyć posługiwania się sprzętem względnie tanim, ale trudnym do wykrycia i unicestwienia. Przykładowo, wciągając do WOT rzeszę zaciekłych graczy komputerowych, można ich nauczać sterowania dronami (również ich obsługi), z nadzieją że w przyszłości bez większych obiekcji moralnych (niczym w grach) będą zabijać wskazanych przeciwników. To był tylko przykład, ale groźnych działań nie trzeba w obecnych czasach realizować tylko na polu i w mundurze. Ma być tanio i skutecznie.

    Zadania dla WOT należy przemyśleć ponownie, i wyszukać odpowiednie dla fizycznie zgnuśniałej populacji, ale wykazującej samorzutne zainteresowanie “topowymi” umiejętnościami. Jasne, że przy okazji nie zaszkodzi zadbać o ich kondycję fizyczną i techniczne umiejętności dobrej obsługi podstawowego uzbrojenia.
    WNIOSKI:
    #1 Regularna armia: sprawna, nowoczesna i nieliczna, a przez to niezbyt droga, o charakterze defensywnym.
    #2 WOT: o charakterze czysto destrukcyjnym, nie pozwalającym na czerpanie korzyści z potencjalnej okupacji.
    Na koniec RADA: nie należy wchodzić w żadne porozumienia (traktaty itp.) z silniejszymi, bo ich obietnice są od początku NIEWAŻNE.
    Ali

    WITAMY SERDECZNIE NOWEGO KOMENTATORA. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  10. ELWRO zniszczona potęga
    6 grudnia 2018 at 18:26

    Niestety na takie myślenie nie mamy najmniejszych szans. Życzyłbym sobie podobnego chociaż podejścia, a nie wirtualnych śmigłowców, czy motorówki budowanej 20 lat z działkiem…

  11. krzyk58
    6 grudnia 2018 at 20:20

    @Anonim. Odniosę się do niektórych tez p. anonimowego.
    Dobrze jest krytykować stojąc z boku (to uwaga w moja stronę) 🙂
    -zarazem znacznie taniej niż regularne wojsko.
    Tanie mięso jak mówi znane powiedzenie – to psy jedzą. Na
    wojsku nawet tak nieżyciowych jednostkach jak WOT nie wolno oszczędzać! Nie znam wartości bojowej WOT, sadzę że na
    ewentualną “wołynkę2” – chwati’t!

    – Nawet w przededniu 2 WŚ, nasze liczne formacje (prawdziwej) kawalerii stanowiły anachronizm…
    Czyżby? Proszę wziąć pod uwagę “Polskie Drogi” – dosłownie i przenośni, kunik bywał często górą w tamtym czasie, zagonom pancernym wystarczy odciąć zaopatrzenie (dywersja na tyłach, ruchy partyzanckie, trudności obiektywne w zaopatrzenie w materiały pędne i smary) już – “czołgi leżą i kwiczą”.
    – …z którymi pospolite ruszenie nie miało już szans.” Proszę wskazać mi oddziały bardziej mobilne niż Lisowczycy, czy ofensywne jak cięzkozbrojna Husaria (po sobie proch i pył).
    fakt, jaskółka wiosny nie czyni…
    – O wiele większe możliwości daje “partyzantka miejska”,
    Pamięta pan końcówkę “Tupamaros”? I (umarł król niech żyje król).
    🙂
    – Polskę nie stać na otwarty konflikt z równorzędnymi lub silniejszymi. To prawda!
    – Wprawdzie dawnymi czasy łupy stanowiły taki zwrot, ale teraz już nie. A co innego mówili postkomuniści, łupy będą, branki będą,
    strefy okupacyjne będą, gdzie ‘doić” będziemy ‘naftę” i nie tylko do oporu! 🙂
    – Wielką przyszłość przed sobą ma też broń ekonomiczna,
    A zwłaszcza dostęp i dystrybucja “papu” – skąd bierze się żywność,
    młodzi mówią , zresztą słusznie 🙂 z hitlermarketów, oni zwijają biznesy – abarotno ‘leżymy i kwiczymy…”
    WOT moim zdaniem to taka formy grup rekonstrukcyjnych,
    snobujących na żołnierza i udających prawdziwe wojsko.
    Coś jak kiedyś wyrób czekoladopodobny, czekolada na niby,
    kolosalne różnice w zawartości podstawowych składników,
    których tak naprawdę nie ma w wyrobie ‘na niby”! 🙂

  12. Dra777
    6 grudnia 2018 at 21:08

    Bardzo rozsądnie napisane. Zgadzam się z pomysłami autora i państwa.

  13. Denon
    6 grudnia 2018 at 23:52

    Dobrze napisane, prosto z mostu, prosto między oczy…

  14. bob
    7 grudnia 2018 at 11:10

    @nikt, Pancyr pokazał się pięknie w Izraelu. Załoga zaczęła uciekać zaraz po wykryciu zbliżającej się rakiety. Ale chyba zbyt późno zaczęli tą ucieczkę bo gdy izraelska rakieta a raczej bomba kierowana uderzyła w obiekt załoga była na tyle blisko, że raczej niewiele z niej zostało.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=10&v=BMjnWwV4buo

    Milionowa armia plus nowoczesne uzbrojenie-taki mix jest poza zasięgiem naszych możliwości finansowych i technologicznych. Za to ta kilkudziesięciotysięczna, która za pomocą np. rakiet cruise byłaby w stanie niszczyć infrastrukturę transportową np. na Białorusi spokojnie zatrzymałaby rosyjską armię pancerną. armia taka bowiem potrzebuje ogromnej logistyki a bez zwłaszcza transportu kolejowego dość szybko przestałaby istnieć z powodu braku paliwa i amunicji. No może paliwo znaleźliby na stacjach benzynowych północno-wschodniej Polski ale amunicji raczej nie. Z drugiej strony potrzebujemy większej ilości samolotów i rakiet JASSM ER o zasięgu prawie tysiąc km. To odstraszałoby Rosjan od użycia broni atomowej bo byłoby ryzyko, że Polacy w odwecie zlikwidują np. system energetyczny w europejskiej części Rosji zwłaszcza Petersburga i Moskwy. A to byłaby katastrofa gospodarcza i nawet humanitarna bo bez sprawnego systemu energetycznego niemożliwym byłoby zapewnienie dziesiątkom milionom ludzi wody i żywności. Nie mówiąc już o odprowadzaniu nieczystości. A gdyby taki atak nastąpił zimą to spora część Rosji po prostu by zamarzła. Tak więc naprawdę nie milionowa armia ale super wyposażona stosunkowo niewielka armia profesjonalistów jest najlepszym wariantem. Mamy na tyle mały obszar państwa, że nawet nie zdążylibyśmy zmobilizować miliona żołnierzy a już byłoby po wszystkim. Słonia bardziej można wystraszyć ostrym żądłem niż obuchem. Zresztą logistyka ogromnej armii zawsze posypie się w czasie wojny i masy sprzętu będą bezużyteczne. Lepiej zdublować logistykę dla niewielkiej armii, dzięki czemu będzie ona w stanie szybko odbudowywać potencjał i wracać do akcji.

  15. Zanzibar
    7 grudnia 2018 at 12:58

    Bob zdrajco nie siej defetyzmu.

  16. Zbigniew
    7 grudnia 2018 at 14:39

    Przyglądając się wojennej retoryce zastanawiam się czy ktoś myśli szerszą perspektywą. Obronność obronnością ale patrząc na to co wyprawiamy z planetą albo jak zachowawczo podejmujemy decyzje to wojny jako takie zwłaszcza nasycone żelastwem niespecjalnie mają sens bo to wielka strata czasu i pieniędzy. Nawiązując do niedawnego artykułu z zakresu energetyki a i komentarzy pod tym artykułem, stawiam tezę że wykończymy się wszyscy jednocześnie, tudzież patrząc perspektywicznie na zjawiska obecne w przestrzeni planety Ziemia, to planeta “załatwi” Nas szybciej.
    Zaś w kategoriach Państwa, Polski, obecnie już jesteśmy nieatrakcyjnym terenem na tyle że właściwie pokonanie Nas to nie kwestia jakiś tam wojen. ale warunkiem wystarczającym jest pozostawienie Nas samym sobie. Nie szanujemy ani siebie wzajemnie ani ziemi na której mieszkamy. Żywimy się jakimiś mitycznymi teoriami i sprawami zaś tematy obronności jakby nawet nie słuszne to jednak zawsze okupione są w domyśle że ktoś inny z Nas się nimi zajmie.
    To jak bardzo oderwani jesteśmy od rzeczywistości pokazuje choćby COP24. Pominę już dygresje węglowe ale jeśli naukowe stanowiska są zwyczajnie głupie to o czym my mówimy? O wojnach, o zagonach pancernych i powietrznych armadach. Nikt nie będzie już prowadził wielkich działań żeby jakieś zasoby pozyskać. Nikt nie będzie prowadził okupacji a zabory takie formalne to pieśń przeszłość. Prąd się skończy sam bo albo stanie się jego pozyskanie zbyt drogie, albo w toku zakulisowych umów temu czy innemu państwu przytnie się dostawy, jak nie prądu, to surowców. Nie bezie ogrzewania kiedy już nawet spalimy śmieci, nie będzie wystarczająco energii do czegokolwiek a życie w różnych porach roku będzie na tyle uciążliwe że emigracyjnym wyborem coraz częściej staną się nie pieniądze i ideologie (ekonomiczne czy gospodarcze) ale potrzeba względnie jeszcze czystej przestrzeni do życia nie wymagającej zbyt wiele energii albo nie wymagającej jej wcale i to przestrzeni gdzie woda jest względnie czysta i nie potrzeba energii do jej oczyszczenia. W pewniej sposób należy mówić o “końcu historii” ale nie w obiegowym znaczeniu tego zwrotu ale w takim że doszliśmy do ściany i bez zarówno tzw “osobliwości technologicznej” jak i jakościowej zmiany w myślenia wszystko czym się teraz chełpimy, zwyczajnie się skończy, łącznie z niby rosnącą długością życia ludzi. Ta długość wszak nie jest pochodzenia magicznego ale całkiem realnie związana jest z bezmyślnym wykorzystaniem i konwertowaniem skończonych przecież zasobów i jednocześnie upychaniem gdzie się da poza miejscem zamieszkania wielkich gór śmieci. Historia “zatoczy koło”, zostanie Nas znowu garstka (licząc względem obecnych ok. 8 mld) i wszystko zacznie się na nowo i bynajmniej rozkład umiejętności analitycznych nadal będzie podobny, czyli niezwykle mało tych co “pchają ten wózek” i cała reszta tych którzy wtedy właściwie “wrócą do jaskiń”.
    Jeśli chcemy mówić o obronności i zachowaniu tym samym tożsamości to może zacznijmy od tego że powinniśmy chronić życie, równowagę i cała wiedzę która jest potrzebna do tak zdefiniowanej obrony.
    Żelastwo nie ma znaczenia bo mordobicie z użyciem żelastwa w dzisiejszych czasach i to takie zaangażowane skończy się się tym że jakikolwiek cel któremu miało służyć zniknie.
    Jeśli więc mam skupić się na obronie (życia i tożsamości) to proponuję wrócić do konceptu o którym kiedyś wspomniałem (i ktoś mi napisał że przede mną ktoś inny już o tym napisał), by uczynić potencjalną agresję militarną zupełnie bezsensowną i nieopłacalną w jakimkolwiek zakresie. To w zakresie przed tzw “obcymi” (i bezdennie głupimi) ludźmi.
    Bo przed planetą, Ziemią, obronić się nie da. Albo będziemy jej słuchać albo w reakcji na choroby które roznosimy zwyczajnie zareaguje “potami”, “gorączką” i “biegunką” ostatecznie nas “wydalając” i eliminując.

    SZANOWNY PANIE PANA KOMENTARZ UZNAJEMY ZA KOMENTARZ ROKU. web J.

  17. Wojciech
    7 grudnia 2018 at 16:59

    Zbigniew
    7 grudnia 2018 at 14:39
    Człowiekiem kieruje instynkt samozniszczenia. Proces ten przebiega coraz szybciej, bez przerwy trwają amerykańskie wojny, giną ludzie i wszyscy się na potęgę zbroja. Łącznie świat wydaje rocznie na zbrojenia 1,7 biliona dolarów. Za te ogromne pieniądze można by zbudować ekologiczne elektrownie na całym globie i wykopać milion studni dla ludzi żyjących dziś bez wody. Tak się nie stanie, bo światem rządzi agresywne mocarstwo kierujące się żądzą zysku, podbojem i chciwością. Ma także ogromny wpływ na kształtowanie umysłów ludzkich, prania mózgów, niezdolnych do racjonalnego myślenia i wzbudzenia instynktu samozachowawczego. Ogłupiałe czeka z radością jak karp na Bożego Narodzenia. Cały świat powinien dziś założyć żółte koszulki i protestować energicznie przeciwko Trumpom, Macronom Mayom, Putinom i Dudom i bogaczom.

  18. krzyk58
    7 grudnia 2018 at 18:58

    @Wojciech. “Cały świat powinien dziś założyć żółte koszulki i protestować energicznie przeciwko Trumpom, Macronom Mayom, Putinom i Dudom i bogaczom. PO CO… aż tyle nazwisk?? nina
    29 listopada 2018 o 22:42

    ——— dopóki – na jakimś światowym oficjalnym forum nie padnie wypowiedziane w pejoratywnym kontekście słowo ŻYD – dopóty -świat pogrążać się będzie w nicości. PRZEŁOM dla świata nastąpi tylko wówczas , gdy OFICJALNIE w mediach padną słowa : ŚWIATOWI TERRORYŚCI TO ŻYDZI-ZŁO TEGO ŚWIATA. http://humansarefree.com/2011/02/everything-about-rothschild-zionism.html
    Amen, i Bogu niech będą dzięki za jak’że słuszna diagnozę “niny”!
    Nieprawda’ż Miecławie – ‘et cotnores”?

  19. Miecław
    7 grudnia 2018 at 22:10

    @krzyk58. 7 grudnia 2018 at 18:58

    No i nie dajesz mi spokoju, a już miałem sobie trochę odpocząć.

    Otóż zło tego świata, które się nazywa chciwość i egoizm, a jego emanacją jest kapitalizm nie zna granic narodowych. No może nie dotyczy to Indian w Amazonii żyjących poza naszą cywilizacją i nią nie skażonych. A wszystko wzięło się z destrukcyjnej pustynnej religii, która zapanowała nad światem narzucając ludom wypaczony obraz bytu człowieka w relacji ze wszechświatem. To wypaczyło ludzkie umysły i teraz niestety narody miotają się między wojną, rewolucją a pokojem. Żydzi mają w tym o tyle swój udział pierworodny, że to religia stworzona przez nich, legła u podstaw destrukcji dawnego świata, ale potem to już poleciało i z każdej nacji wywodzą się ci żądni bogactw i zysków pozbawieni inteligencji społecznej “terroryści” realizujący swoje feudalno-kapitalistyczne interesy. Zresztą dawne religie też znały te ludzkie destrukcyjne przypadłości. Jest o nich napisane nawet w słowiańsko-aryjskich Wedach. Ale to katolicyzm wprowadził do nas feudalizm niszcząc naszą słowiańską wysoką kulturę społeczną opartą na równości społecznej i solidarności pokoleniowej.

  20. Wierny_Czytelnik
    8 grudnia 2018 at 23:28

    Czekam na dalszą część – to bardzo potrzebna seria, myślę że to swoista wykładnia pryncypiów naszej polityki obronności przedstawiona od strony najdelikatniejszej czyli stosunku obywateli do państwa i obowiązku obrony jego granic.

  21. nikt
    9 grudnia 2018 at 11:36

    @bob “@nikt, Pancyr pokazał się pięknie w Izraelu. Załoga zaczęła uciekać zaraz po wykryciu zbliżającej się rakiety. Ale chyba zbyt późno zaczęli tą ucieczkę bo gdy izraelska rakieta a raczej bomba kierowana uderzyła w obiekt załoga była na tyle blisko, że raczej niewiele z niej zostało” Akurat w Syrii Pancyr-S pokazał się z jak najlepszej strony. Rosyjskie Pancyry osłaniające lotnisko w Chmejnim skutecznie zestrzeliwały zabawkowe drony ze sklejki wysyłane przez islamistów. Eksportowe zestawy w służbie syryjskiej skutecznie strzelają do lotniczych pocisków manewrujących wszystkich typów, w tym i JASSM-ER(szczątki takiego, zestrzelonego w czasie ataku Koalicji po tzw. ataku chemicznym Rosjanie pokazywali, kwestia tylko czy zestrzelony został Pancyrem, Bukiem czy Osą), osiągając skuteczność na poziomie 0,8, co w warunkach obsługi przez Arabów stanowi wielki sukces. Ten słynny zniszczony Pancyr zresztą został porażony tylko i wyłącznie przez nieudolność załogi: rozmieszczona w okolicach miasta Daara bateria strzelała do żydowskich pocisków manewrujących i bsp. Po wystrzelaniu rakiet zamiast natychmiast wycofać wóz z boju i zmienić pozycję załoga wyszła sobie na papierosa, co Żydzi szybko wykorzystali i ostrzelali wóz z bsp pociskiem Spike-NLOS. I wbrew pozorom, z wozu dużo zostało, zniszczona została jedynie kabina w której zginął kierowca-mechanik, cała reszta wraz z aparaturą elektroniczną została naprawiona i po miesiącu wóz wrócił do linii. Polecam zaprzestać lekceważyć Rosjan, prawda jest taka że jeśli chodzi o obronę przeciwlotniczą to Zachód z wyjątkiem Izraela jest sto lat za przysłowiowymi Murzynami, a to dlatego że w czasie “konfliktów asymetrycznych” nikt się tym nie przejmował

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up