Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Nie możemy być zakładnikami historii (cz.2)


 Chyba niczego bardziej szkodliwego, szalonego i po prostu głupiego nie można było wymyślić w dobie masowości taktycznej broni jądrowej i środków jej przenoszenia. Przez blisko 30 lat transformacji, nie pojawił się w Polsce żaden polityk, który byłby w stanie wyjść ponad schemat jagielloński. Gwoździem do trumny jakichkolwiek dążeń, do normalizacji relacji z Rosją była prezydentura tragicznie zmarłego pana Lecha Kaczyńskiego. Jego słynna już teza, obrazująca rzekome kroczenie rosyjskiego imperializmu, to koniec możliwości myślenia o relacjach w kategoriach racjonalnych. Przy czym nie można odmówić pewnej słuszności w tej tezie, gdyż przeznaczeniem każdego supermocarstwa jest ciągłe umocnieniu swojej pozycji, taka jest dynamika olbrzymów. Właśnie dlatego stawianie się samemu w strategicznej przeciwwadze wobec Rosji jest szaleństwem. Chyba, że mamy gdzież 10 tyś. głowic jądrowych i 2 tyś. termojądrowych? I co jest jeszcze ważniejsze – polityków, którzy wiedzieliby że należy robić wszystko, żeby nie trzeba było ich użyć?

Nie można dopatrywać się w rosyjskich gazociągach szponów szatana północy, który chwyta nimi dziewiczą Europę! To tak nie działa. Nie możemy tworzyć własnej rzeczywistości, ponieważ to co nas otacza to łańcuch ogniw połączonych korzyści-zależności-współzależności. Gdyby Zachód nie chciał rosyjskiego gazu, wszystkich rosyjskich surowców, dostępu do rosyjskiego rynku, to tego wszystkiego by nie było. Problem zachodu polega jednak na tym że nie ma alternatywy. Współpraca z Rosją jest koniecznością, jeżeli chcemy zachować swoją pozycję na świecie. Jest oczywistością, że z tej relacji Rosjanie chcą uzyskać jak najwięcej. Czy można się temu dziwić? Każdy racjonalnie myślący rząd kierowałby się maksymalizacją własnych korzyści.

Patrzenie na tą wielką relację przez pryzmat prehistorycznych wizji poziomu „konika i szabelki” to, coś więcej niż szaleństwo. To autodestrukcja. Jedyną strategią, na którą nas stać w tych warunkach jest strategia małych kroków do przodu. Osiągania małych zdobyczy, które pomogą nam się umacniać, bogacić i rozwijać. Nie da się tego osiągnąć, bez bycia przyjacielem wszystkich, przynajmniej na tyle na ile to jest możliwe. Tymczasem prowadzimy politykę, jakby armia Napoleona stała pod Warszawą i zwracała swoje bagnety na wschód.

Nie możemy być zakładnikami historii. Dlatego tak wielkim błędem jest przenoszenie subiektywnie wybranych schematów na współczesność. To naprawdę samobójstwo. Świat się zmienia. Nasze otoczenie się zmieniło. Wystarczy porównać nasz kraj do Czech, do innych krajów zachodnich nie ma po co się porównywać. Różnica pomiędzy Warszawą a Pragą jest już wystarczająco szokująca. To inna cywilizacja. Nie chodzi tylko o piwo i Skodę. Mówimy o wszystkim, co powoduje, że pomimo tylu lat rozwoju, nadal jesteśmy cywilizacyjnie i ekonomicznie za Czechami. Jednak czy można się temu dziwić?

Potrzebujemy ludzi którzy są w stanie wyrazić szersze spojrzenie, niż spojrzenie uwarunkowane historycznie. Nie da się iść do przodu patrząc do tyłu. Kluczem do zmiany cywilizacyjnej musi być indukowanie zmiany podejścia do religii w społeczeństwie i państwie. Odrzucenie ideologii mesjanistycznej i chęci do uczenia innych o własnej wyższości moralnej i cywilizacyjny jest koniecznością.

Ciężko powiedzieć co takiego musi się stać, żeby to było możliwe. W dzisiejszych uwarunkowaniach naszej rzeczywistości politycznej i społecznej, poważne myślenie o państwie i nie może mieć tutaj miejsca.

To jak zaprzepaściliśmy szansę na współpracę ze wschodem, jest po prostu fenomenem. Jego żywym dowodem jest gazociąg Nord Stream na dnie Bałtyku. Mogliśmy być pomostem, miejscem spotkań, gdzie spotyka się handel i dwa wielkie odłamy tej samej cywilizacji, a wybraliśmy rolę zderzaka, bufora i parobka.

Tags: , , , , , ,

32 komentarze “Nie możemy być zakładnikami historii (cz.2)”

  1. Mieszkaniec Polski Powiatowej
    3 grudnia 2018 at 04:58

    Zgadzam się i właśnie strategię małych kroków do przodu realizował Donald tusk, owsszem wiele mu się nie udało wiele zaprzepaścił np. kwestięEuro. Jednak to była rzeczywista strategia małych kroczków dogadałby się z Putinem bo się ugadali na molo, ale Lech pikował tutką i wiemy co się stało dalej…

  2. Inicjator
    3 grudnia 2018 at 05:06

    Świetne!

    “Nie da się iść do przodu patrząc do tyłu”, bo szyja będzie bolała i można wpaść na słup albo drzewo …

    Gratulacje dla Autora artykułu.

  3. O77
    3 grudnia 2018 at 05:23

    Przyznaje że to bardzo mocne zakońćzenie w szczególności ta refleksja o religii. To katolicyzm jest podstawą naszych wszystkcih nieszczęść powinniśmy wrócić do słowiańskich korzeni.

  4. ELWRO zniszczona potęga
    3 grudnia 2018 at 06:22

    Zakończenie wybitnego artykułu godne i sprawiedliwe. Kluczem do zmiany cywilizacyjnej musi być indukowanie zmiany podejścia do religii w społeczeństwie i państwie. Niech to wszyscy zapamiętają.

  5. wlodek
    3 grudnia 2018 at 07:10

    Jeden z lepszych tekstów które czytałem w kwestii naszej polityki zagranicznej na kierunku Wschodnim! Jak jeszcze dodamy nasze zaangażowanie na Upadlinie ,gdzie kolejny raz postawiliśmy na złego konia (Petlura,Juszczenko a teraz Poroszenko) to obraz naszej”polityki jagiellońskiej”staje się pełny! Jeszcze raz gratulacje dla Krakauera!

  6. Xun Zi
    3 grudnia 2018 at 08:09

    Artykuł dobry i potrzebny. Niestety – polskie umysły są zbyt ciasne, by wyjść ponad cokolwiek, ponieważ polskie umysły to biedne umysły. A dlaczego biedne? Ponieważ zarażone są religią biedaków. Tak, wszystkie religie o żydowskich korzeniach to religie ludzi biednych. Chrześcijaństwo pod tym względem sięgnęło chyba szczytu – zarówno w gloryfikowaniu biedy jak i szczytu hipokryzji własnych hierarchów, którzy są nienasyceni bogactw, a nienasyconym bogactw może być tylko człowiek… który czuje się biedny. Choćby miał zgromadzone wszystkie skarby świata będzie mu mało. Ideologie, które się zrodziły na tej bazie, np. komunizm czy kapitalizm, to także ideologie ludzie biednych – różnica jest taka, że założeniem pierwszego jest ograbić bogatych i rozdać ich majątek biednym i na tej bazie stworzyć ustrój sprawiedliwości, a założeniem drugiego jest, by każdy wychodził z biedy samodzielnie, poprzez akumulację kapitału. Nie zmienia to jednak faktu, że i tu i tu występują tendencje mesjanistyczne, rozumiane na swój sposób.

    Sztandarowym przykładem jest często w kościołach powtarzany motyw, gdy Jezus mówi do bogacza, by rozdał swój majątek, a ten odchodzi zasmucony. Oficjalna interpretacja jednak idzie w tym kierunku, że każdy myśli, że bogatemu trzeba zabrać i rozdać jego majątek to nagle każdy będzie szczęśliwy. Tymczasem Jezus wyraźnie powiedział, że to bogaty ma rozdać swój majątek, a nie by biedny mu go zabrał i sobie przywłaszczył. Niestety Jezus samodzielnie NIE SPISAŁ swoich nauk, tylko zrobili to jego uczniowie już po jego śmierci lub uczniowie jego uczniów długo później. Dzięki temu wszelkiej maści szubrawcy wykorzystali je do swoich własnych celów, interpretując na swój własny sposób i stąd mamy zamieszanie po dziś dzień.

    Innym biegunem są buddyzm czy dżainizm – to religie ludzi bogatych. Budda, Mahawira byli ludźmi bardzo bogatymi i dlatego rozpoczęli duchowe poszukiwania, ponieważ bogate życie im się zwyczajnie znudziło. Potrzebowali samorealizacji, a nie wiecznego balowania. W ich czasach Wschód był bogaty, a Zachód biedny. Obecnie role się odwróciły. Nic więc dziwnego, że np. buddyzm, joga czy tantra zyskują popularność na Zachodzie. Nikt bogaty nie będzie sobie zaprzątał głowy jakimś biednym Jezusem, Abrahamem czy Mahometem.

    Polacy nigdy nie staną się bogaci, jeżeli dalej będą wyznawać religie biedaków i gloryfikować biedę. Nikt normalny bowiem nie chce być biedny!

    A kim jest osoba bogata? Zazwyczaj myślimy, że jest to osoba, która ma miliardy na koncie i nieustannie się bogaci. Nie, taka osoba też jest biedna! Bogaty to ktoś, kto uważa, że ma wszystkiego pod dostatkiem i niczego więcej mu już nie potrzeba! To osoba, która cieszy się tym co ma, szanuje to i nie dąży do pomnożenia tego, ponieważ uważa, że jej potrzeby są zaspokojone.

    “Dlatego tak wielkim błędem jest przenoszenie subiektywnie wybranych schematów na współczesność. To naprawdę samobójstwo. Świat się zmienia. Nasze otoczenie się zmieniło.”

    Największym błędem jest przenoszenie jakichkolwiek schematów z przeszłości do teraźniejszości, ponieważ właśnie wtedy tworzy się błędne koło. Schematy są potrzebne w technice lub matematyce, ale ŻYCIE NIE JEST MATEMATYKĄ. Owszem, posiada ono schemat ogólny, ale nawet ono samo nie trzyma się go sztywno, ponieważ wtedy wszyscy bylibyśmy tacy sami, a jednak wszyscy się różnimy, wskutek czego każdy jest edycją limitowaną. Dlatego największą głupotą jaką aplikują nam religie i ideologie, a i nawet współczesna psychologia nie unika tego błędu, jest przekonanie, że istnieje jeden jedyny uniwersalny schemat postępowania. Co za głupota. Spójrzcie na mapę i spójrzcie ile jest państw, narodów, języków i kultur na świecie. A religie i ideologie wmawiają nam, że tylko jedna z nich jest najlepsza.

    A jak to wygląda w praktyce? A tak:

    https://faktopedia.pl/527565/Zycie-wsrod-purytanskich-kolonistow-w-Nowej-Anglii-bylo-na-tyle-ciezkie

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Everett

    Te dwa przykłady pokazują dlaczego dzisiaj mamy taki odwrót od starego pojmowania polskości, i dlaczego Zachód przeżywa taki odwrót od chrześcijaństwa.

  7. Yeti
    3 grudnia 2018 at 08:10

    Bardzo mądrze napisane. Popieram.

  8. krzyk58
    3 grudnia 2018 at 08:50

    Bardzo słuszny tekst.
    Gdyby nawet ‘stała”owa armia to tak naprawdę nic nie znaczy,
    i NIGDY nie będzie nic znaczyć, w każdej możliwej i niemożliwej do realizacji układance. 🙂
    Kolumna Zygmunta ( u góry) nie jest przypadkowa, jak i rola ówczesnego doradcy watykańskiego ‘jego eminencji” Possevino…
    Gdzie i w czym ‘tkwi diabeł” – my wiemy, oni i tak nie potwierdzą,
    słusznej diagnozy na złość mamie odmrożą sobie (a przy okazji i nam) uszy! 🙁

  9. Wojciech
    3 grudnia 2018 at 10:52

    Elementarny podręcznik polityki międzynarodowej poucza: Państwa nie mają wrogów, państwa nie mają przyjaciół, państwa mają interesy. Polska zwana dziś dla zmylenia wolną, nie posiada żadnych z tych cech. Nawet nie ma wrogów. Dla dużej części swoich obywateli jest wstydem, dla sąsiadów pośmiewiskiem z powodu anachronicznych rządów szariatu katolickiego i kolonialnej zależności od wielkiego kapitału. Rzecz w tym, że nie ma nadziei na zmiany. Duża część społeczeństwa uwierzyła neurastenicznym elitom PIS i kleru, znaczna część wyemigrowała, powstała warstwa bogatych oligarchów, którzy to nie orali ani nie siali, – i nadzieja, młode pokolenie, okłamane już od przedszkola, której w głowie tylko “Tittitainment”, czyli po polsku cycki i rozrywka. Do tego resztki skłóconej lewicy, która sama nie pojęcia celów ani sensu istnienia.
    Forsa, Forsa, Forsa.

  10. Gh2000
    3 grudnia 2018 at 12:30

    Bardzo wymowne… Oj bardzo

  11. bob
    3 grudnia 2018 at 13:33

    Praga długo była w strefie wpływów niemieckich a Warszawa rosyjskich. Dlatego jesteśmy do tyłu cywilizacyjnie wobec Czechów, chociaż pół wieku dominacji Moskwy nad Czechosłowacją pozwoliło nam trochę dogonić sąsiadów z południa. A raczej to oni zaliczyli takiego doła, że z jednego z najbardziej rozwiniętych państw Europy przed II WŚ spadli de facto do naszej grupy biedaków. Jeżeli chodzi o politykę jagiellońską to z jednej strony jest kompletna utopia bo nie ma szans na jakiś bliski sojusz czy nawet współpracę gospodarczą z Białorusią i Ukrainą. Jednak nie oznacza to, że nie powinniśmy namawiać ich do bliskich relacji nawet jeżeli nie z nami to z Niemcami, Europą Zachodnią. Oczywiście to trochę jest oszustwo bo Niemcy poza robieniem dobrej miny nie zdecydują się naruszyć interesy Rosji. Ale to oszustwo już się udało i dzięki wymyślonemu przez nas Partnerstwu Wschodniemu Ukraińcy postanowili przeciwstawić się Rosjanom. To zatrzymało Rosję na długo a prawdopodobnie na tyle długo, że zabraknie jej czasu na rozprawę z nami. A czasu wiele nie mają bo demografia jest fatalna zwłaszcza dla etnicznych Rosjan a sąsiedzi azjatyccy szybko rosną w siłę. Bronią atomową też nie ma co się przejmować bo wojny światowej między Rosją i blokiem zachodnim nie będzie a w wojnie regionalnej Rosjanie wiedzą, że użycie atomu oznaczałoby uzbrojenie w taką broń państw, które są większymi rywalami rosyjskich interesów niż Polska. Rosjanie na pewno będą walczyć o wpływy na Bliskim Wschodzie i Azji Centralnej z Turkami i nie ma znaczenia ostatnie zbliżenie tych państw. Geopolityki się nie oszuka. Rosjanie także będą chcieli blokować dostęp państw skandynawskich do surowców Arktyki aby bronić interesów Gazpromu. Po co więc im Turcja i Skandynawia uzbrojone w broń atomową? Tak więc bron atomowa to tylko straszak a nie realne zagrożenie. Bardziej realna jest blokada polskich portów w tym gazoportu zwłaszcza jeżeli nie będziemy mieli nic czym moglibyśmy na taką blokadę odpowiedzieć. Przydałyby się np. samoloty F 35. Rosjanie wbrew ich buńczucznym krzykom nie są i nie będą w stanie namierzyć te maszyny co pokazało lotnictwo Izraela w Syrii. Gdy nasi piloci polatają parę razy w pobliżu maszyn rosyjskich to z pewnością Rosjanie nabiorą pokory. Zresztą nawet na F 16 jakiś czas temu pokazaliśmy słabość rosyjskiej broni. Rosyjskie Su 27 nie były w stanie powstrzymać polskich pilotów od zbliżenia się do samolotu Szojgu na odległość wzrokową. A przecież biorąc pod uwagę zasięg rakiet powietrze-powietrze rosyjska osłona myśliwska nie powinna pozwolić obcym maszynom na przebywanie na dystansie krótszym przynajmniej niż 100 km od maszyny jednej z najważniejszych osób w rosyjskich władzach. Albo więc rosyjskie samoloty nie miały radarów albo nasze F 16 maja takie systemy, że po prostu są w stanie oślepić radary rosyjskich maszyn. I to jest jedyna droga. Inwestycje w nowoczesna bron a nie w partyzantów z OT. Posiadając nowoczesną bron nawet niekoniecznie w dużej ilości na pewno damy Rosjanom dużo argumentów do traktowania nas z szacunkiem.

  12. Ebenezar
    3 grudnia 2018 at 15:52

    Cyt. “Rosyjskie Su 27 nie były w stanie powstrzymać polskich pilotów od zbliżenia się do samolotu Szojgu na odległość wzrokową. A przecież biorąc pod uwagę zasięg rakiet powietrze-powietrze rosyjska osłona myśliwska nie powinna pozwolić obcym maszynom na przebywanie na dystansie krótszym przynajmniej niż 100 km od maszyny jednej z najważniejszych osób w rosyjskich władzach.:

    Ciekawe co mieli zrobić, zacząć strzelać do samolotów NATO? Chyba na razie nie ma wojny jeszcze?

  13. Anonim
    3 grudnia 2018 at 19:12

    Odniosę się do akapitu rozpoczynającego się zdaniem “Nie można dopatrywać się w rosyjskich gazociągach szponów szatana północy, który chwyta nimi dziewiczą Europę!”.

    Chciałbym dość skrótowo pokazać jaki bełkot serwuje się zupełnie na poważnie w naszych mediach, a przy tym odnoszę wrażenie, że to po części działa.
    Obecne polskie zapotrzebowanie na gaz określa się na blisko 18 mld m3, jednak z każdym rokiem będzie rosło. W myśl obecnego kontraktu, z Rosji do Polski przesyła się ok. 10 mld m3 gazu (dolny limit = obligatoryjna zapłata za 8.7 mld m3). Kontrakt kończy się za kilka lat.

    Przed kilku laty Polska zawarła kontrakt gazowy z Katarem (dostawy do Świnoujścia) na utajnionych warunkach, ale już widać, że są one bardzo niekorzystne.
    W ostatnim czasie Polska podpisała też umowy na przyszłe dostawy amerykańskiego gazu:
    – z Venture na 2.7 mld m3 przez 20 lat (punkt odbioru gazu skroplonego w amerykańskim porcie, a więc można go odprzedać gdziekolwiek),
    – z Cheniere na docelowo blisko 2.0 mld m3 przez 24 lata (dostawa do terminalu im. L.Kaczyńskiego w Świnoujściu).
    Jak widać, obie umowy są wieloletnie i o dziwo, po cenach rynkowych. Standardem jest, że “po cenach rynkowych” nie zawiera się tak długich umów, długie umowy zawiera się na znacznie stabilniejszych warunkach, tj. biorąc pod uwagę wiele czynników, w tym głównie ceny produktów naftowych, a nawet ceny prądu. Tak więc, uważam te umowy za bardzo ryzykanckie.

    Teraz planuje się położenie rurociągu Baltic Pipe (z Norwegii przez Danię). Jest to już druga próba.
    Przed 15-stu laty sprawa padła, bo wprawdzie z przewidywanych 8 mld m3 gazu, Polska miała zagospodarować 5 mld, a Dania 3 mld (liczyli na sprzedaż do Szwecji), ale nie udało się i spasowali. Wobec powyższego, cała sprawa też padła. Teraz szykuje się renesans.

    Ponownie ma powstać Baltic Pipe o przepustowości od 10 lub nawet 12 mld m3. Uwaga, uwaga: to może w pełni zastąpić Jamał.
    A teraz pytanie: skoro 10 mld m3 gazu rosyjskiego zastąpimy 10 mld m3 (droższego) gazu norweskiego, to czy to można nazwać dywersyfikacją.
    Na czym polega sens takiej dywersyfikacji, że jedno źródło zastępujemy drugim. Gdzie ta prawdziwa dywersyfikacja?
    Kto zapyta o to słynnego dywersyfikatora Piotra N.? Na pewno prosto i jasno wytłumaczy, bo niestety, dla mnie zmiana źródła to żadna dywersyfikacja.
    Trzeba się tego dowiedzieć od tego mądrego człowieka. Skąd wiem, że mądrego? No, niedawno czytałem, że jego syn znalazł świetną posadę w Banku Światowym (World Bank). Znane powiedzenie mówi “niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Można je odwrócić, a wówczas stanie się jasne, że ojciec jest jak syn.
    Ali

  14. Miecław
    3 grudnia 2018 at 20:01

    @bob. 3 grudnia 2018 at 13:33

    Gimbusie i ty tak na poważnie bierzesz zabawy pilotów w podchody, te niby przechwycenia i siadanie na ogonie?:-)

    A Ruscy w zabawie są dobrzy. 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=l1VHOIETbPA

    Czy F-16 i F-35 to potrafią? A może napiszesz, że Rosjanie tylko dla zabawy na pokazy zaprojektowali takie samoloty?

    A w boju pozamiatali w Syrii i tyle wystarczy.
    Reszta to twoje pobożne życzenia.

  15. wlodek
    3 grudnia 2018 at 20:07

    Anonimie, to będzie jak z rosyjskim węglem” Nie powinno go być a jest wszędzie”.Już był przypadek że w Londynie amerykanie dostarczyli pod przykrywką gaz rosyjski!A w ogóle to wysoko cenie twoje profesjonalne uwagi( mam małą nadzieję że Bob je chociaż czyta). Pozdro.

  16. Miecław
    3 grudnia 2018 at 20:11

    Wypada ten świetny felieton uzupełnić tylko cytatami ze Stachniuka:

    „Zniszczenie naszej tradycji, stworzenie okoliczności, w których katolicyzm wydawał się być jedyną treścią polskości, jedyna treścią duchową, zubożyło i wyjałowiło życie kulturalne młodego narodu. Straszliwe kalectwo duchowe zaciążyło przemożnie nad dalszymi losami narodu. Pamiętać jednak należy, iż kalectwo to polegało na zniszczeniu dorobku tysiącletniego rozwoju kulturalnego Słowiańszczyzny. Był to więc zabieg raczej mechaniczny, polegający na odcięciu czegoś żywego. Zerwawszy ciągłość rozwoju kulturalnego Lechitów, nie mógł katolicyzm od razu narzucić swego stylu duchowego, tym bardziej, iż w parę wieków po tym sam zaczął ulegać rozkładowi. Rozkład średniowiecza i powolne choć głębokie gnicie katolicyzmu, upadek papiestwa, pozwala Polsce na odbudowę swych sił. Działalność Lechitów, ich żywotność, acz pozbawiona jakiegoś zwartego trzonu duchowego, żłobi sobie ujście na zewnątrz. Polska dźwiga się cywilizacyjnie, politycznie i gospodarczo”. Jan Stachniuk – Dzieje bez dziejów. Teoria rozwoju wewnętrznego Polski, Wyd. Zadruga, Warszawa 1939 (Reprint – Wyd. Toporzeł, Wrocław 1990), s. 24-25.

    “Jest nasz naród godzien lepszego losu, aniżeli ten, który od dłuższego czasu jest jego udziałem. Trzeba tylko, aby jego kierownictwo miało odwagę usunąć źródło zła tj. zmienić ujemne cechy jego charakteru narodowego, które stanowią przyczynę wszystkich naszych klęsk i wyprzedzania nas w pracy cywilizacyjnej przez inne narody. Na tym miejscu, na którym żyje naród polski, utrzymać się może tylko naród o szczególnej prężności życiowej. Ani Zachód, ani Wschód, ani żadne siły nadprzyrodzone nie wyprowadzą narodu polskiego z biedy i poniżenia, nędzy moralnej i cywilizacyjnej, w jakiej uparcie tkwimy od trzech stuleci. Musimy to zrobić MY SAMI”. Źródło: Jan Stachniuk – Zagadnienia totalizmu, wyd. 1943 rok w konspiracji.

    Czas przestać dotować żerujące na szych podatakch instytucje religijne i pieniądze przeznaczać na rozwój nauki, edukację, przemysł, infrastrukturę. Czas zacząć myśleć.

  17. Miecław
    3 grudnia 2018 at 20:40

    @Xun Zi. 3 grudnia 2018 at 08:09

    Niewielka uwaga z mojej strony. Trochę źle interpretujesz kapitalizm, że jego “założeniem jest, by każdy wychodził z biedy samodzielnie, poprzez akumulację kapitału”.

    Coś takiego jest możliwe tylko w socjalizmie, gdy państwo stymuluje względnie równomierną akumulację kapitału jednostek i przez to każdy może wychodzić samodzielnie z biedy, ale zawsze z asekuracją państwa.

    W kapitalizmie czystym tak to nie działa, czego dowodem jest Polska i świat, gdzie akumulacja kapitału nastąpiła tylko w niewielkim procencie społeczeństwa, u nas jest to ok. 20 %, reszta bieduje i biedować będzie, jeżeli rządy nie zaczną być socjalistyczne.

    Engels tak o tym pisał: “Akumulacja bogactw na jednym biegunie jest … zarazem akumulacją nędzy, udręki, pracy, niewoli, ciemnoty, zdziczenia i degradacji moralnej na przeciwnym biegunie”.

    No i w kontekście ówczesnego systemu feudalnego, pisał tak: “Robotnicy nie mają ojczyzny. Nie można im odebrać tego, czego nie mają”. Stąd się wzięły pomysły na internacjonalizm robotniczy i kosmopolityzm rewolucyjny. Świat XIX wieku to świat emigracji zarobkowej, podobnie jak w twoim obecnie przypadku. Robotnik jako niewolnik kapitału miał wtedy tylko za władców pana i plebana, a jego tożsamość narodowa też nie była uświadomiona. U nas mniej więcej dopiero od XIX wieku chłopi zaczęli odzyskiwać tożsamość narodową i utożsamiać się z ojczyzną Polską. Oczywiście od tamtego czasu realia polityczno-gospodarcze się zmieniły, ale mechanizmy akumulacji kapitału i biedy nie.

    A co do negatywnego wpływu religii, to warto przywołać opinię Bolesława Prusa, który wyraził to dosadniej: „Doszło do tego, że w chrześcijańskiej Polsce przedrozbiorowej Naród Polski wyzuto z tożsamości narodowej, z poczucia narodowego i chłop polski nie wiedział że jest Polakiem, był tylko katolikiem, w którego Kościół wmówił, że władza pochodzi od Boga!”

    Cel kościoła się nie zmienił, nadal jest kosmopolityczny a nie narodowy. Nadal na pierwszym miejscu stawia służbę owieczek wobec okupacyjnej religii, a nie interes państwa narodowego.

  18. Xun Zi
    4 grudnia 2018 at 08:22

    @Miecław
    3 grudnia 2018 at 20:40

    Masz rację, z tą akumulacją kapitału w kapitalizmie może i trochę przesadziłem, ale pierwszą część jednak podtrzymuję.

    No i to prawda, że praktycznie do II połowy XIX wieku narodem była szlachta, nie chłopstwo, może trochę mieszczaństwo. I to szlachta doprowadziła kraj do tej degrengolady, która ostatecznie zakończyła się rozbiorami. Naród jako całość zaczął powstawać dopiero w XIX wieku. I to też dzięki wpływom intelektualnym z zewnątrz, ponieważ nasza skatoliczona szlachta kurczowo trzymała się narzuconej zarazy. “Faraon” Prusa to chyba klasyka realistycznego spojrzenia na religię w naszej literaturze, więc nie dziwię się jego opinii.

    “Ani Zachód, ani Wschód, ani żadne siły nadprzyrodzone nie wyprowadzą narodu polskiego z biedy i poniżenia, nędzy moralnej i cywilizacyjnej, w jakiej uparcie tkwimy od trzech stuleci. Musimy to zrobić MY SAMI”.

    Stachniuk chyba lepiej tego nie mógł ująć. Głębiej patrząc dotyczy to także człowieka – zarówno jako jednostki, jak i całej zbiorowości ludzkiej. A gdyby do słów “ani Wschód, ani Zachód” dodać “ani kapitalizm, ani socjalizm czy inny sztucznie stworzony system ideologiczny” to można by chyba sięgnąć wyżyn kosmicznego rozumienia. Z naciskiem na ideologiczną część tych systemów, bo w gospodarce chcąc nie chcąc musi istnieć jakiś schemat ogólny, jako, że jest to konkretna działalność.

  19. krzyk58
    4 grudnia 2018 at 09:36

    @Xun Zi. 4 grudnia 2018 at 08:22 “Faraon” Prusa to chyba klasyka realistycznego spojrzenia na religię w naszej literaturze, więc nie dziwię się jego opinii. ” ?
    E,tam..takie pierdu, pierdu – jeśli już to: https://pl.wikisource.org/wiki/Kroniki_tygodniowe …Panie Dzieju. 🙂

  20. bob
    4 grudnia 2018 at 11:01

    @Miecław, w Syrii to pozamiatali Amerykanie ekipę Wagnera. Aż trudno uwierzyć, że Rosjanie wysłali swoich ludzi do ataku bez osłony lotnictwa. Albo strach przed amerykańskim lotnictwem albo ktoś w rosyjskim dowództwie chciał się pozbyć najbardziej doświadczonych najemników.

  21. leming
    4 grudnia 2018 at 17:59

    Cóż Polska jest aktualnie w fazie głębokiego gnicia nawet kk gnije.Jeżeli w tym czasie nam się uda nie zostać czyimś łupem to zaświta nadzieja.Bo zadziała biologia a i “polskie żółte kamizelki” rozgonią magdalenkę na cztery wiatry,nastąpi zmiana pokoleniowa.Propagandą i indoktrynacją bym się nie przejmował, Polacy są przekorni.Już dzisiaj moim zdanie propaganda antyrosyjska wzbudza w polakach przekorę i zainteresowanie Rosją, ale nie w sposób pożądany przez propagandę.

  22. krzyk58
    4 grudnia 2018 at 19:48

    @leming. Zgadzam się z postawioną diagnozą w ‘całej rozciągłości.”
    BRAWO!

    ….przyznam że nie mam wyrobionego (jeszcze!) zdania nt. tzw. “żółtych kamizelek” BO, w spontaniczność, nie uwierzę Zwłaszcza
    w obliczu nieustannych “trzęsień ziemi” w Europie. 🙂 “Toteż podejrzewam, że CIA, która po to właśnie jest, dostała rozkaz zdestabilizowania Francji, żeby aroganckiego i nadmiernie szczerego prezydenta Macrona wysadzić z siodła. CIA ma w tym względzie pewne doświadczenie, bo – poza innymi operacjami – przecież organizowała obydwa „Majdany” na Ukrainie, a także – podmiankę na scenie politycznej naszego bantustanu w roku 2015.

    Te doświadczenia sprawiły, że nagle we Francji wybucha rewolucja francuska, która rozwija się niesłychanie dynamicznie i prawdopodobnie doprowadzi, jeśli nawet nie do zdmuchnięcia faworyta Pani Wychowawczyni, to w każdym razie – do jego obezwładnienia.

    W jakim stopniu z CIA kolaboruje francuski wywiad – tego chyba nigdy się nie dowiemy, ale że kolaboruje – to rzecz pewna, na co wskazuje indentyczny modus operandi protestujących, podobnie jak ich żółte kamizelki. – Jak ty nam tak, to my ci tak! – no i mamy Majdan w Paryżu.

    Co tu gadać; rację miał pruski, a potem niemiecki kanclerz Otto Bismarck, gdy mówił, że to bardzo dobrze, gdy ludzie nie wiedzą, jak się robi politykę i parówki. https://marucha.wordpress.com/2018/12/03/euromajdan-w-paryzu/

    Ps. https://marucha.wordpress.com/2018/12/04/nowy-minister-spraw-zagranicznych-brazylii-mocno-uderza-w-lewicowe-mity/

    Dobrze byłoby wiedzieć co na takie dictum komuniści (neokomuna) w Waszyngtonie i NY? 🙂
    Takij wopros…

  23. Miecław
    4 grudnia 2018 at 20:22

    @bob. 4 grudnia 2018 at 11:01

    Bądź choć raz obiektywny i przyznaj, że Rosja uratowała dupę Asadowi no i obroniła istnienie swoich baz w Syrii i to jest ten ewidentny sukces, gdzie wszystkie zachodnie szatany musiały się zatrzymać. A grupa Wagnera? Mało to wypadków losowych na wojnie się dzieje? Napisz ile szatany straciły swoich ludzi? Bilans pewnie byłby korzystny dla Rosji, aczkolwiek pewny nie jestem, bo tematem się nie interesuję, chyba że z netu coś samo wpadnie w oko.

  24. Xun Zi
    4 grudnia 2018 at 20:48

    @krzyk58
    4 grudnia 2018 at 09:36

    Ciekawe, ciekawe. Z chęcią się z tymi kronikami zapoznam w wolnym czasie 🙂

  25. Miecław
    4 grudnia 2018 at 22:04

    @Xun Zi. 4 grudnia 2018 at 08:22

    A co do komunizmu to nie chciałem się już tak czepiać. 🙂
    Bo tylko z pozoru tak jest, że jego “założeniem …… jest ograbić bogatych i rozdać ich majątek biednym i na tej bazie stworzyć ustrój sprawiedliwości.”

    Ja bym to ujął inaczej, że zabrano bogatym, aby zwrócić biednym co im wcześniej ukradziono w ramach pańszczyzny i niewolniczej robotniczej pracy. Chciano w ten sposób zbudować system sprawiedliwości społecznej, ale nie wyszło wobec braku świadomości społecznej “ciemnej masy”, czyli ludu trzymanego w analfabetyzmie i religijnym zniewoleniu. Po drugie – to jeszcze nie ten etap ewolucji człowieka. Licząc od Chrystusa, jako pierwszego komunisty w nowożytnym świecie ewolucja umysłu ani na jotę nie zmieniła atawistycznych popędów i stąd problem. Po trzecie – aby komunizm się udał musiałby zostać przyjęty od razu na całym świecie, pisał o tym Engels, a tak w skali całego świata idee komunistyczne miały wrogów, podobnie jak pierwotne chrześcijaństwo z nauką społeczną Jezusa nie mogło się ostać, wobec ludzkiej atawistycznej ciemnoty i interesów posiadaczy władzy i kapitału. Stąd też tyle ofiar przypisywanych komunistom, ale determinowanych m. in. przez opór kapitału i współdziałających z nim instytucji religijnych broniących swego stanu posiadania. O innych przyczynach już kiedyś pisałem.

    W Polsce tylko margines dawnej szlachty i burżuazji zaakceptował nacjonalizację i reformę rolną po wojnie. Przytoczę ci słowa światłej osoby, takiego właśnie pochodzenia, akceptującej skutki ówczesnej rewolucji społecznej.
    „Utratę dóbr uważałam, za akt sprawiedliwości dziejowej – naprawdę!” – Anna Tatarkiewicz (Przegląd z 6 maja 2013 r.).

  26. krzyk58
    5 grudnia 2018 at 08:05

    @Miecław. 4 grudnia 2018 at 22:04

    Nie dokończyłeś myśli pisząc “jest ograbić bogatych i rozdać ich majątek biednym… owo kultowe już – “граб заграбленное”. Idea
    komunizmu zakłada/ła ponowne obieranie tak ochoczo rozdawanej ukradzionej własności na rzecz np. monopoli czy państwa, jak sobie przypominasz na wsi były to ‘kołchozy czy inne formy pegeerów”. Jaka TO sprawiedliwość? No, może przy odrobinie
    złośliwości można uznać że, ja nie mam nic – ALE i ty też nie masz
    nic, jesteś gołodupiec jak my wszyscy dookoła, tylko czy TO jest dobry powód do wyrażania radości/ zadowolenia z “ustroju sprawiedliwości
    społecznej”. To takij wopros…
    Opisany stan dotyczy motłochu w systemie, wierchuszka komunistyczna w pełni przejęła styl życia, swoich wczorajszych panów niekiedy wraz z inwentarzem, zresztą nieudolnie, gdyż jak to mówią złośliwi – frak dobrze leży DOPIERO w trzecim pokoleniu…

  27. Miecław
    5 grudnia 2018 at 10:58

    @krzyk58. 5 grudnia 2018 at 08:05

    Wiesz doskonale, że większość idei społecznych w praktyce jest wypaczana przez czynnik ludzki, chciwość i egoizm, ale to nie znaczy, że nie trzeba dążyć do tworzenia zrównoważonego systemu.
    Wolny rynek i UE też miała nam wszystkim dać – zapewnić, już nie godne życie, jak w PRL, ale wręcz bogactwo. No i tak się stało, ale dla ok. 20 % Polaków najbardziej bezwzględnych i pozbawionych inteligencji społecznej, zaś 80 % wegetuje z dnia na dzień bez żadnych większych oszczędności, z tego spokojnie można przyjąć, że jakieś 40 % na prekariacie jest tanią siłą roboczą bez żadnych perspektyw na godne życie.

    Ja bym motłochem nazwał pozbawione inteligencji społecznej “jaśnie państwo”, któremu się tylko wydaje, że jest mądre i frak na nich dobrze leży. Im więcej czytam starych źródeł, pamiętników z czasów I i II RP, w tym opisy pisarzy i obcokrajowców, to tym bardziej się do tej tezy przekonuję. Zwłaszcza gdy taki napity i ciemny po szkole jezuickiej szlachcic zrywał sejm słynnym liberum veto, bo mu ktoś podszepnął, że chłopi mogą być równi w prawach razem z nim. To był prawdziwy motłoch szlachecki, którym w herbach powinno się powstawiać jakieś barany, zamiast pawich i strusich piór.:-)

    Natomiast lud, ta szara bezmyślna masa trzymana w religijnej ciemnocie i rozpijaczona przez jaśnie państwo przymusowym wykupem alkoholu w żydowskich karczmach, to tylko były woły robocze. Chwała im za to, że u tego ciemnego ludu wiejskiego zachowały się pod strzechami zwyczaje i kultura słowiańska, język polski, więc było z czego w PRL odtworzyć naród Polski i dokonać skoku cywilizacyjnego. Gdyby w Polsce zabrakło tego ludu, to “jaśnie państwo” by tylko po francusku, włosku lub łacinie gadało, bo przecież pan we fraku wstydził się języka polskiego, języka ludowego uważanego za gorszy i którego używanie na salonach byłoby szczytem obciachu. Język polski był przez kościół uważany za język barbarzyński, zwłaszcza przez kardynała Hozjusza.

    Kardynał Stanisław Hozjusz
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Hozjusz
    w XVI wieku był przeciwnikiem tłumaczenia biblii na język polski. Tak to tłumaczył i dowodził:
    “Lud nie powinien rozumieć słów wypowiadanych w czasie nabożeństw, ten co mniej rozumie, jest zazwyczaj bardziej pobożny. Ci, którzy wszystko w kościele rozumieją, nabierają łatwo pogardy do religii, ci, którzy niczego nie rozumieją, są pełni podziwu dla wszystkiego, co związane z Kościołem”. Źródło: Praca zbiorowa, „Dzieje Polski a współczesność”, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1966, s. 83-84.

    Staszic napisał dosadnie o stanie umysłów ludu polskiego, który był wynikiem trzymania go w niewolnictwie przez motłoch szlachecki i kiedyś już ci to cytowałem.

  28. Xun Zi
    6 grudnia 2018 at 08:19

    @Miecław
    5 grudnia 2018 at 10:58

    ” większość idei społecznych w praktyce jest wypaczana przez czynnik ludzki, chciwość i egoizm, ale to nie znaczy, że nie trzeba dążyć do tworzenia zrównoważonego systemu.”

    Dobrze to ująłeś. Ja uważam jednak, że o ile pewne mechanizmy gospodarcze w systemie komunistycznym się jak najbardziej sprawdziły i nie należało ich odrzucać, trzeba pamiętać jednak, że były i takie, które ani na jotę się nie sprawdziły. Tak samo jednak jest i z kapitalizmem. Muszę przyznać rację p. Mariuszowi Agnosiewiczowi z racjonalista.pl, który w jednym ze swoich felietonów napisał, że “po 1989 roku zostawiono najgorsze rozwiązania socjalistyczne i zainstalowano najgorsze rozwiązania kapitalistyczne.” Przykład współczesnych Chin pokazuje, że jeśli jest się kreatywnym, można z powodzeniem syntezować oba systemy – w wymiarze gospodarczym oczywiście. Jestem i będę natomiast przeciwny ideologicznym podstawom obu systemów, ponieważ są one zupełnie oderwane od życia i zakładają mniej lub bardziej mesjanizm, którego ja nie znoszę i zasadę walki – a już walki klas w szczególności. Osobiście opowiadam się za WSPÓŁPRACĄ KLAS (a raczej zawodów – bo klasa to jest w szkole, a w pracy siłą rzeczy jakiś podział musi być). Niezależnie od poglądów, w państwie, organizacji międzynarodowej czy w czymkolwiek człowiek się zrzeszy – jesteśmy ostatecznie jednym organizmem i jeżeli ten organizm ma dobrze funkcjonować nie może w nim istnieć zjawisko walki jednych z przeciw drugim, a występuje to w obu systemach, aczkolwiek w różnych formach. Na koniec – jestem za tym, by wszyscy mogli się bogacić, bo totalnej równości nie da się zbudować między ludźmi – natura postanowiła uczynić wszystkie swoje stworzenia unikatowymi i niepowtarzalnymi, więc równość nawet w przyrodzie nie ma zastosowania, poza równymi szansami na przeżycie swego życia w określonym czasie.

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że stan świadomości ludzkiej jest jeszcze na zbyt niskim poziomie, by wszystko wcielić pięknie w życie, ale można tworzyć jakieś spójne modele, z którymi można by eksperymentować (tylko nie od razu na całych społeczeństwach – niech najpierw te rozwiązania zaczną być stosowane na małym obszarze w skali mikro, zanim zacznie się je implementować w skali makro).

  29. krzyk58
    6 grudnia 2018 at 15:09

    @Miecław. Nareszcie spotkały się nasze oczekiwania względem autora . Doceniam przenikliwość myśli S.Staszica nie tylko jako formę “biczu bożego” … https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2013/07/O_przyczynach_szkodliwosci_zydow.pdf
    Z całego serca rekomenduję… Pozdrawiam!

  30. Miecław
    6 grudnia 2018 at 23:43

    @krzyk58. 6 grudnia 2018 at 15:09

    Znam no to. Wina “jaśnie państwa”, bo każdy bogatszy szlachcic szczycił się i chciał mieć własnego “żyda”, który będzie w jego interesie dodatkowo chłopstwo doił i rozpijał. Staszic opisał to jak widział, zresztą nie tylko on, bo sami żydowscy historycy opisywali te fakty, a niektórzy rabini ostrzegali swoich ziomków, że to może się źle skończyć. No ale cóż, każdy żyd chciał jak najlepiej interes prowadzić dla swojego przełożonego “jaśnie pana” polskiego, a że sam też chciał na tym zyskać ponad miarę, to biedny chłop był wykorzystywany praktycznie podwójnie.

    Tak więc parę cytatów:
    Żydowski naukowiec, Chaim Bermant, pisze:
    „W Polsce, Żydzi stali się tak liczni, prosperowali i zakorzenili się, że zaczęli tracić swoją ostrożność. Ich cała gospodarka opierała się głównie na systemie arendy, w którym stali się farmerami podatkowymi i kolekcjonerami dla korony, i dzierżawcami lasów, osad, fabryk i kopalni soli szlachty. Niektórzy działali na wielką, wielu na małą skalę, dzierżawiąc kilka akrów ziemi, lub zarządzając małą gorzelnią lub karczmą, ale ich przydatność dla swoich przełożonych polegała na ich sile wymuszania. Chłopstwo, siła robocza, bydło, ziemia, były postrzegane tak samo, i byli zmuszani do maksymalnej wydajności, a jeśli szlachta stawała się w ten sposób ostatecznym wyzyskiwaczem, żydzi byli tymi widocznymi i wzbudzali najbardziej bezpośrednią wrogość. Rabini ostrzegali, że żydzi siali straszne żniwo nienawiści, ale skoro uzyskiwali przychody, ignorowali ostrzeżenia. Co więcej, sami rabini byli beneficjentami tego systemu”. [Chaim Bermant, The Jews – Żydzi (Times Books, 1977), s. 26]

    „Kiedy polski lub ukraiński chłop chciał wypić kieliszek wódki, musiał kupić ją od żydowskiego właściciela karczmy, co w tym monopolu było opłacalne. Żydzi śpiewali w języku jidysz, „Shicker iz a goy … Trinker muss er ” [Goj to pijak, musi pić].”
    [Norman F. Cantor, The Sacred Chain: The History of the Jews – Najświętszy łańcuch: historia żydów (New York: HarperCollins Publishers, 1994), p. 183]

    „Oznaczało to, że człowiek, który regularnie żądał płacenia podatku od chłopów – „niewolników”, człowiek, który zarządzał ziemią i podejmował decyzje wykorzystujące zubożałych chłopów, człowiek, który zabierał chłopu dziecko, człowiek, który wciągał chłopa w jeszcze większe zadłużenie, i człowiek, który sprzedawał chłopom alkohol żeby zapijali swoja niedolę, każdy miał twarz żyda. W połowie XVIII wieku, w wiejskich regionach Europy wschodniej, prawie 85% społeczności żydowskiej „była zaangażowana w pewne aspekty produkcji, handlu hurtowego i detalicznego piwa, miodu, wina i produkowanych z ziarna środków odurzających, takich jak wódka”. [Hillel Levine, To Shame a Vision – Zawstydzić obraz w Jack Nusan Porter / Peter Dreier, red., Jewish Radicalism: A Selected Anthology (New York: Grove Press, Inc., 1973), s. 9]

    Najgorsze dla mnie jest to że Polak Polakowi gotował taki los za pośrednictwem żyda, a kościół przeciwko temu nie protestował? No ale cóż, jak miał protestować skoro niektórzy duchowni, bardziej majętni mający swój folwark kościelny mieli też takiego swojego żyda, który prowadził ich karczmę i tak po mszy chłopi zahaczali o karczmę plebana prowadzoną przez żyda. Ot i cała logika tamtych czasów i ekonomiczne źródło antysemityzmu.

  31. Xun Zi
    7 grudnia 2018 at 09:50

    @Miecław
    6 grudnia 2018 at 23:43

    Ciekawe są te cytaty, które przytoczyłeś. Właściwie można uznać, że dzięki nim sprawa żydowska w Polsce została w końcu na forum wyjaśniona, a wniosek jest jeden – nie byłoby problemów z Żydami, gdyby nie to, że szlachta używała ich do swoich celów. A ponieważ Żyd mądrzejszy był i ostatecznie zaczął wykorzystywać szlachtę do swoich własnych celów – mamy to, co obecnie mamy i zamiast narzekać, Polacy powinni się kształcić i rozwijać, by zmądrzeć, bo inaczej lepsza dominacja żydowska niż nasze własne piekiełko.

  32. Miecław
    7 grudnia 2018 at 22:27

    @Xun Zi. 7 grudnia 2018 at 09:50

    Mniej więcej właśnie tak to wygląda. Polscy robotnicy i chłopi po II wojnie światowej wiele zawdzięczają wielu przedstawicielom polskiej lewicowej inteligencji pochodzenia żydowskiego. Dlatego polskie “jaśnie państwo” nie może ich znieść i wiadomo dlaczego. Ale trzeba też powiedzieć prawdę, że żydzi związani z zachodnim kapitalizmem chcą naszym kosztem i na nas robić interesy, co oczywiście budzi także mój sprzeciw, jak i sam kapitalizm.

    Więcej obiektywnej prawdy na temat źródeł antysemityzmu znajdziesz w książce: dr J. Marchlewski, Antysemityzm a robotnicy, Wyd. Chicago 1913. Może gdzieś znajdziesz w antykwariacie, czy bibliotekach, może jakiś nowszy reprint. Naprawdę warto ją przeczytać, zwłaszcza, że jest ona sprzed ponad 100 lat, gdy jeszcze nie było holokaustu i Izraela.
    O nawet jest kilka na allegro: https://allegro.pl/listing?string=antysemityzm%20a%20robotnicy&order=m&bmatch=baseline-cl-n-uni-1-5-1130

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up