Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1)


 Nie możemy być zakładnikami historii. Jeżeli spojrzymy na zachód, mamy do czynienia z zupełnie nową rzeczywistością. Niemcy są fundamentem Unii Europejskiej, z którą związaliśmy swój los. Niestety ta rzeczywistość ma dwa oblicza, pierwsze takie które jest nam okazywane i ma nas wiązać formalne i prawnie. Drugie takie którego doświadczyliśmy przez wieki, o którym niestety już zapomnieliśmy. Zachód a zwłaszcza Niemcy nie chcą od Polski i Polaków niczego innego niż ziemi, pracy i pieniędzy. To samo jest realizowane w tej chwili tylko innymi metodami. Polska jest dla zachodu zasobem, rynkiem, dłużnikiem, buforem i dostarczycielem taniej siły roboczej.

Jeżeli spojrzymy na wschód, widzimy tam wrogów. To jest nasz największy problem. Tak się ułożyła nasza historia, że kraj który nas wyzwolił spod ludobójczej okupacji Niemców, uważamy za wroga, dłużej niż uważaliśmy za wroga Niemców. To prawdziwy fenomen, który można wytłumaczyć tylko i wyłącznie poprzez mesjanizm napędzany propagandą nienawiści. Myślenie kategoriami rachunków krzywd, bilansowanie krwi przelanej, czynienie się samemu zakładnikiem swojego własnego rozumienia historii – to droga do zguby.

Pierwszym problemem jest to, że jest to spojrzenie zupełnie subiektywne. Drugim problemem z tym powiązanym jest to, że inni również mają prawo do swojego subiektywnego spojrzenia na historię! Trzecim problemem jest znany błąd postrzegania teraźniejszości poprzez pryzmat rzeczywistości. Niestety on wynika z tego, że subiektywnie pojmowana historia jest wykorzystywana do bieżących celów politycznych. To się właśnie dzieje w Polsce. Te same błędy popełniały poprzednie rządy, to nie jest tylko wina obecnie rządzących.

To wina naszych całych niestety elit. Mamy z nimi poważny problem i nie można udawać, że on nie istnieje. Proszę zwrócić uwagę, że ta część jej przedstawicieli, która uważa się za „proeuropejską”, „liberalną” i „oświeconą” – przeważnie (słowo klucz) oddala się od patriotyzmu i bezwarunkowego umiłowania Ojczyzny ponad wszystko, w tym własne życie jeżeli byłaby taka potrzeba! Natomiast ta mniej więcej druga część, która odmienia słowa Naród, Polska, Ojczyzna – przy każdej możliwości, zatraciła się w historyczno-histerycznym rzutowaniu percepcji na ocenę rzeczywistości. Obie grupy mają swoje racje, zdecydowanie to dwa wielkie filary współczesnej polskości – problem polega na tym, że oba nurty stawiają się naprzeciwko siebie jako antytezy.

Tego wszystkiego, co się składa mimo wszystko na jakąś politykę wschodnią Polski po prostu nie da się pojąć. Najpierw zachęcamy Ukraińców i wspieramy ich do zmian w ich kraju. Wspieramy ich w konflikcie z rosyjską mniejszością. Następnie się okazuje jakie jest prawdziwe oblicze ukraińskiego nacjonalizmu i szowinizmu, chociaż co trzeba oddać Ukraińcom oni tego nigdy nie ukrywali. To obrażamy się na nich, wracają problemy z pomnikami lwów przykrytych . deskami, skrzyniami na cmentarzu we Lwowie. Oni zawsze byli na nas obrażeni, ale ten współczesny nacjonalizm ukraiński czerpie wprost z tradycji tych którzy dokonali ludobójstwa na Polakach na Wołyniu. Dlatego porozumieniu i strategicznej współpracy pomiędzy naszymi krajami nie może być mowy.

Nasza polityka udaje że nie ma Białorusi. Wszystko, co zaczyna się na wschód od Warszawy, to jedna wielka przestrzeń. Tymczasem jest to wielki błąd, ponieważ istnienie, kondycja perspektywy państwa białoruskiego mają dla nas i stabilności politycznej w Europie jeszcze większe znaczenie niż to, co wydarzy się w post ukraińskiej przestrzeni terytorialnej. Białoruś, jest dla naszego bezpieczeństwa państwem najważniejszym. Na szczęście państwo białoruskie jest stabilne i powinna być wspierane ekonomicznie przez Unię Europejską.

Na temat naszego stosunku do Rosji, co chyba jest w tym wszystkim najciekawsze, nie napisano żadnego poważnego dokumentu od 1989 r. Żadnej strategii, nawet ciekawej książki – niczego. Wcześniej paryska Kultura, przyczyniła się do przetrwania przekleństwa tak zwanej koncepcji jagiellońskiej. To nieszczęście stało się doktrynalną podstawą naszego myślenia o Rosji, jako strategicznym przeciwniku. Dla przeciwstawienia się któremu, musimy dołączyć do zachodniej wspólnoty narodów i wartości, jak również ciągle zabiegać o protekcję Stanów Zjednoczonych. Czyli stać się BUFOREM I KONIEM TROJAŃSKIM ZACHODU. To dogmat naszego istnienia, o paradygmacie rozwoju w ogóle nie ma w tym kraju mowy ponad zbijanie palet lub przewożenie TIR-ami towarów, chociaż i to udało się zaprzepaścić!

Tags: , , , , , ,

23 komentarze “Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1)”

  1. Dra777
    2 grudnia 2018 at 05:29

    Super napisane

  2. jerzyjj
    2 grudnia 2018 at 07:31
  3. bob
    2 grudnia 2018 at 08:19

    Wspieranie Białorusi przez UE oznaczałoby konflikt Mińska z Rosją. Już za Stalina w Moskwie wiedziano, że zachodnie pieniądze są groźniejszą bronią niż T34 i zmuszono państwa pod sowiecką okupacją do rezygnacji z Planu Marshala. Niemców nie uważamy za większego wroga niż Rosjan bo są oni nadal uzależnieni od Ameryki a i bazy amerykańskie w tym kraju też są jakąś gwarancją, że nasi zachodni sąsiedzi nie będą za bardzo mieszać. Gdy stałe amerykańskie bazy pojawią się w Rosji jestem pewny, że pokochamy nawet Rosjan. Z drugiej strony Niemcy chcą naszej ziemi tak jak i my chcemy Lwowa. Tzn. w marzeniach przyłączylibyśmy pół Ukrainy do Polski ale w realu nawet pies ze złamaną nogą nie chciałby zamienić swojego miejsca w Polsce na jakiś dziki wschód. Tak samo mają Niemcy. Mają sentyment do Wrocławia czy Gdańska ale tylko kompletny dziwak zrezygnowałby z życia w Monachium aby użerać się ze wschodnią rzeczywistością. Jak już to wybraliby tylko Pragę chociaż i tak wątpię czy na dłużej.

  4. Inicjator
    2 grudnia 2018 at 08:22

    Doskonały artykuł.

    Nie ma co komentować.

    Czekam na ekscytujący ciąg dalszy.

    A Macondo trwa!

  5. Wojciech
    2 grudnia 2018 at 10:16

    Autor pisze: “Jeżeli spojrzymy na wschód, widzimy tam wrogów. To jest nasz największy problem. Tak się ułożyła nasza historia, że kraj który nas wyzwolił spod ludobójczej okupacji Niemców, uważamy za wroga, dłużej niż uważaliśmy za wroga Niemców. To prawdziwy fenomen, który można wytłumaczyć tylko i wyłącznie poprzez mesjanizm napędzany propagandą nienawiści.”
    Święte słowa ! Wynika z tego, że nie dojrzeliśmy do istnienia jako samodzielne państwo i ustabilizowane społeczeństwo. Przeważają głupota, podłość i udawana religijność. O Rosji w Polsce piszę się tylko źle. Tak dyktuje Waszyngton. Można natomiast polecić Łagowskiego “Polska chora na Rosję”

  6. wlodek
    2 grudnia 2018 at 11:03

    W kwestii naszego stosunku do naszej historii i naszych stosunków z sąsiadami coraz częściej myślę że optymista to ten który myśli że są one najlepsze z możliwych, a pesymista to ten który myśli, że optymista może mieć rację! Na marginesie przede wszystkim historię trzeba znać aby wyciągać wnioski i tu jest pies pogrzebany!Obawiam się że tzw.problem białych plam odnosi się do dzisiejszej całej politycznej interpretacji a wypowiedzi Adriana, Mateusza Kłamczucha tego dowodem!

  7. Xun Zi
    2 grudnia 2018 at 11:04

    Nie jesteśmy zakładnikami historii – jesteśmy jej NIEWOLNIKAMI! Umysły ludzkie żyją tylko w dwóch czasach – przeszłym i przyszłym. Albo wspominamy przeszłość i wokół niej krążą nasze myśli, albo marzymy o przyszłości i tym jest zaplątany nasz umysł. Jest to wykorzystywane przez różnej maści manipulatorów, którzy także obracają się w tych dwóch czasach. Polski umysł jest szczególnie pogrążony w przeszłości, co nie tylko uniemożliwia mu bycie w teraźniejszości, ale całkowicie fiksuje swoją własną przeszłość. Niestety – cały świat to jedno wielkie zbiorowisko takich pomieszanych umysłów. Pod tym względem nasza wyjątkowość przejawia się tym, że my jesteśmy więc utopieni w przeszłości. A czym jest przeszłość? To jest wszystko, co JUŻ MINĘŁO I NIGDY NIE WRÓCI! Nie ma zaklęcia, które by to powróciło. Ale my wciąż się tego kurczowo trzymamy. A jeśli uciekamy od przeszłości, to w przyszłość, która też nie istnieje, tylko dopiero będzie.

    W Polsce jedne umysły żyją II RP i średniowiecznym okresem dominacji KK, inni żyją PRL-em, a inni budują swoją przyszłość w UE, nie należy zapominać i o nihilistach.

    Polakom naprawdę przydałoby się chociaż trochę nauk Buddy, których podstawą jest, że nie powinniśmy być niewolnikami trzech rzeczy: przeszłości, pieniędzy i ludzi.

    Polacy są w największym stopniu niewolnikami swojej własnej nieświadomości i ignorancji, co przekłada się na ich kolejne zniewolenia. Z tego względu nie mamy co liczyć na jakiekolwiek wyzwolenie, tylko możemy być pewni pogłębiania się naszej niewoli.

    Żyjący zarówno chwalebną i tragiczną przeszłością Polacy są zwyczajnie zazdrośni i chciwi bogactw narodów, które ich zdominowały, ale nie potrafią przejść nad tym do porządku dziennego i zacząć myśleć nowymi kategoriami, aby przekroczyć własną ignorancję i budować swój świat samemu, tylko wolą narzekać na wszystkich dookoła. Niestety gdyby teraz dać nam wolność ponownie – podejrzewam, że znów byśmy nie udźwignęli jej ciężaru i odpowiedzialności. Okopaliśmy się na pozycji wiecznie krzywdzonych ofiar i trwamy w nich jak opętani. Cóż, nasz wybór. Nikt nas do tego nie zmusza, może co najwyżej pomagać nam utrwalać ten nasz wybór dla swoich interesów.

    Wniosek:

    Historia to przeszłość, to już było i jeśli nie chcemy, żeby wróciło niczym obrót koła, musimy przestać tym żyć. Przyszłość dopiero nadejdzie, ale jaka będzie zależy od tego, jak żyjemy w teraźniejszości. Jeśli naszą teraźniejszością jest nasza przeszłość – będzie ona naszą przyszłością.

  8. Xun Zi
    2 grudnia 2018 at 11:10

    @Wojciech
    2 grudnia 2018 at 10:16

    “Wynika z tego, że nie dojrzeliśmy do istnienia jako samodzielne państwo i ustabilizowane społeczeństwo.”

    Jesteśmy naprawdę szalonym, znerwicowanym i niestabilnym emocjonalnie narodem. Mieszkam zagranicą i jest to tutaj szczególnie widoczne. Jesteśmy głośni, gwałtowni i popędliwi. Dla obcokrajowców jest to naprawdę szokujące. Nasz wizerunek nadrabiamy pracowitością, ale tą pracowitość odreagowujemy gwałtownie po alkoholu albo tłumimy w oparach marihuany. Nikt jednak nas nie wyleczy, jeżeli sami tego nie zrobimy.

  9. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 11:10

    “Na szczęście państwo białoruskie jest stabilne i powinna być wspierane ekonomicznie przez Unię Europejską.”
    Jeśli jesteśmy wrogo usposobieni , życzmy wsparcia nie tylko
    ekonomicznego , to będzie niczym “pocałunek’…
    …Pocałowaniem wszczepiłem w duszę
    Jad, co was będzie pożerać,
    Pójdźcie i patrzcie na me katusze:
    Wy (TEŻ tak będziecie umierać – moj przyp.) tak musicie umierać

    @Wojciech. “Tak dyktuje Waszyngton” Tylko że, ‘ten dyktujący”
    korzeniami sięga często-gęsto, terenów Rosji, albo wschodnich kresów I Rzplitej! Stąd ta zoologiczna nienawiść do wszystkiego
    co ruskie – a, i też (wbrew pozorom) uwaga Nas dotyczy, wszystkiego co POLSKIE!
    😉

  10. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 11:37

    @Xun Zi. 2 grudnia 2018 at 11:04 Polakom naprawdę przydałoby się chociaż trochę nauk Buddy…
    🙂
    ..Kolejny lobbysta następnej utopii – komu TO i do czego potrzebne?

    “Historia to przeszłość, to już było i jeśli nie chcemy, żeby wróciło niczym obrót koła, musimy przestać tym żyć.”

    Nawet nie skomentuję, gdyż nie tylko ręce “opadajom” 🙂

  11. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 11:50

    @jerzyjj 2 grudnia 2018 at 07:31 Pochodzenie, jakie jest pochodzenie
    etniczne “tych polaków”, kim byli ich pra… ‘w okolicach” np. tzw. powstania
    styczniowego…albo i wcześniej!

  12. Denon
    2 grudnia 2018 at 13:32

    Doskonałe oddanie rzeczywiostości przez autorta. w pełni się z panem zgadzam i popieram trwajcie tak dalej ! dalej!

  13. Miecław
    2 grudnia 2018 at 14:12

    Fakty są takie z perspektywy historycznej. Otóż inteligencja o rodowodzie post-szlacheckim nie była klasą twórców czy producentów kultury, a wręcz przeciwnie, cyt.:
    “tzw. inteligencja wykazuje przeważnie znikomy stopień inteligencji, ale opierając się na prawach zdobytych na zasadzie dyplomu, uważa się za uprawnioną do zabierania głosu w różnych sprawach. Stanowi ona warstwę pod względem umysłowym dosyć jałową i mało płodną”. To opublikowano w 1933 roku, jako krytykę stanu inteligencji II RP dziedziczącej wszystkie wady inteligencji post-szlacheckiej z XIX wieku. Źródło: Z. Łempicki, Oblicze duchowe wieku XIX. Kultura i Wychowanie 1933, z. 1, s. 67.

    W PRL, faktycznie w społeczeństwie post-niewolniczym i post-feudalnym z wysokim stopniem analfabetyzmu, także wtórnego, dominowała post-szlachecka inteligencja z racji wyższego wykształcenia, zmuszona tylko okolicznościami historii i nowego systemu tworzyć nową kulturę Polski Ludowej w zasadzie pod przymusem. Tzw. nowa inteligencja z awansu społecznego dopiero mogła powstać w kilka pokoleń, ale 45 lat PRL-u to za mało, aby wykształcić prawdziwą inteligencję patriotyczną, narodową i słowiańską w warunkach zachodniego imperializmu kulturowego wspomaganego przez inteligencję post-szlachecką o znikomym stopniu prawdziwej inteligencji.

    Dalej posłużę się trafnym cytatem z felietonu z Przeglądu, który odzwierciedla ten problem doskonale:
    „…państwo świeckie i ludowe też nie dało rady wykształcić odpowiedniej klasy inteligencji, która udźwignęłaby ciężar zmiany świadomości społeczeństwa.
    PRL dała milionom godność
    W tym właśnie widzę problem obecnego braku świadomości klasowej i wrażliwości lewicowej u inteligencji z tzw. awansu społecznego. Te kilkadziesiąt czy może nawet kilkaset osób z przedwojennej inteligencji lewicowej nie było w stanie zmienić mentalności społeczeństwa w warunkach walki ideologicznej z Zachodem, mając przeciwko sobie tych, którzy utracili majątki. Oni przecież nie pogodzili się z tą stratą i cały czas po cichu podważali zasadność nowego systemu, podkreślając problem braku suwerenności w relacjach z ZSRR.
    (…)
    Opozycjonistom zabrakło inteligencji
    Z jej perspektywy mogę jedynie stwierdzić, że tzw. opozycjonistom zabrakło inteligencji, i to nie tylko społecznej. Cechą inteligentnego człowieka jest przewidywanie skutków swoich działań i decyzji. Co z tego, że teraz wielu pisze książki, w których żałuje tego, co się stało, i posypuje głowę popiołem. Niektórzy zdobywają się na publiczne przeprosiny, inni ciężko przeżywają obecny stan Polski, popadając we frustrację i tłumacząc, że nie tak miało być. Niestety, byliście tylko wykształceni, ale nie inteligentni. O opozycjonistach robotnikach nawet nie wspomnę, bo z nimi pracowałem i wiem, jaki był ich stan świadomości.” Źródło: https://www.tygodnikprzeglad.pl/perspektywy-wnuczka-fornala/

    To co się dzieje obecnie z inteligencją w III RP to skutek tych historycznych zaniedbań z okresu PRL i niemożności wyjścia inteligencji z tzw. awansu społecznego spod kurateli mentalnej pseudo-inteligencji post-szlacheckiej, która nadaje prawicowy lub lewicowo-liberalny kierunek mentalnej zależności od zachodniej kontrkultury, tworząc mentalną podległość wobec rzekomo wyższej kultury zachodu. Tzw. pedagogika wstydu uprawiana przez agentury zachodniego imperializmu, ma nas trzymać na kolanach, najlepiej modlących się lub w stanie bezrefleksyjnej konsumenckiej egzystencji.
    Czas się obudzić i wyjść z galerii oraz powstać z kolan. Czas się otworzyć na świat słowiańskich wartości.

  14. Anonim
    2 grudnia 2018 at 15:00

    Przeszłość to tylko przeszłość, nic więcej. Jej znaczenie dla przyszłości jest takie, że może co najwyżej stanowić archiwum metod postępowania, ale nie można już tych metod wiązać z ich autorami, bo metody te stają się uniwersalne. Metody z przeszłości może stosować każdy, a nie tylko ich ówcześni autorzy. Dopóki tego nie zrozumiemy, to będziemy żyć w świecie ułudy, że groźni mogą być tylko autorzy tych metod. Święta naiwność.

    Rozpamiętywanie przeszłości, życie w oparach dawnych krzywd, w niechęci do ówczesnych sprawców tych krzywd, i marzenie o zemście to droga do upadku. Dowodzi to tylko, że nie jest się wystarczająco dojrzałym do kształtowania własnej przyszłości, do kierowania się przyszłymi korzyściami w zmieniających się warunkach świata. Uporczywe tkwienie w zamrożonych urazach nie zaprowadzi nas do lepszej przyszłości, a pozwoli tym sprytniejszym nami dowoli manipulować uwypuklając dawne krzywdy i wieszcząc kolejne.

    Taka apoteoza przeszłości tylko niszczy naszą przyszłość. Nie pozwala myśleć o tym, co nam może zaoferować przyszłość, a tylko konserwuje uprzedzenia, nienawiść, chęć zemsty, a w końcu doprowadzi do obłędnych działań i samozniszczenia. Nie umiemy z dystansem spoglądać na rzeczywistość i określać swoją drogę we wspólnych interesach. Wydaje się nam, że jeżeli ktoś w przeszłości nas nie ciemiężył, to w przyszłości również tak będzie. Co za ułuda, co za naiwność.

    Rzeczywistość jest jednak inna. Ci, co nas nie grabili i nie ciemiężyli, to tylko dlatego, że nie mieli wówczas takich możliwości. Byli daleko od nas, a mieli blisko do innych, np. do Indian lub innych narodów, lub państw. Tamtych wycinali w pień, bez żadnej litości, a teraz mają możliwości oddziaływać na cały świat, i wykorzystać również nas. Zrobią to na pewno, wystarczy do tego ich własny interes, nie nasz. Tu poklepią, tu pokadzą, tu połechtają naszą próżność, coś obiecają i wystarczy. To ich biznes, ich zysk.

    Czy zatem My możemy coś z tego mieć. Oczywiście, kolejnych bohaterów, którzy morzem przelanej krwi niczego dla siebie nie wywalczą. Prawdziwi altruiści, co walczą dla idei, i dla zysków innych. Nam przecież wystarczą kolejni bohaterowie, groby, znicze, apele – tym trwamy, tym żyjemy, im tego więcej, tym lepiej. To nasz świat, nasza droga donikąd.

    Nie umiemy żyć jutrem, planami na zorganizowanie sobie lepszego życia z korzyścią dla ludzi? Nasze życie dla wczoraj to lepsza alternatywa?
    Jeśli nie wiecie co nas czeka, to popatrzcie na Ukrainę. Właśnie ich przekonano do życia dla wczoraj, dla mętnej historii i budowania na niej świetlistej przyszłości, a w rzeczy samej dla wyimaginowanego rewanżu i zemsty. Sami na to nie wpadli, ale pomogli inni. Nam też już pomagają, i coraz bardziej jestem przekonany, że z radością pójdziemy na wojnę w cudzym interesie, z hasłem “o wolność Waszą i Naszą”, “o demokrację” lub cokolwiek innego, co ktoś i jego agenci wymyślą i nam wmówią. Okazuje się, że to całkiem proste, a jeśli nie wierzycie, to popatrzcie uważnie na wspomnianego sąsiada. To nas też będzie czekać.

  15. wlodek
    2 grudnia 2018 at 15:19

    Widzę że cmentarna polityka to nie tylko domena PIS.Krzyku,grzebiesz w zyciorysach ale jakoś nie ruszasz Prezesa,Ojca Dyrektora, Antoniego, Prokuratora Stanu Wojennego a może tak i strategiczni partnerzy Walcman,Hrojsman? Śmiało,masz szansę na kilka komentarzy!Coś swoich nie ruszasz?

  16. wieczorynka
    2 grudnia 2018 at 16:28

    @ Xun Zi, jeżeli mieszkasz poza granicami Polski (nie wiem od jak dawna) to jest to Polska z oddali. Nauki Buddy cenię. Również cenię Twoje wpisy, zawsze czegoś nowego się dowiaduję.

  17. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 17:17

    @Miecław. “Tzw. pedagogika wstydu uprawiana przez agentury zachodniego imperializmu…”
    Co TU robi przymiotnik “tzw.” ?
    To TY, q*va, nie wiesz kto uskutecznia wobec Polaków – ‘pedagogikę wstydu”? Podpowiadam: komuniści, a raczej xxxxkomuniści i złodzieje:
    co tak naprawdę – na jedno wychodzi!
    No, to – wstydź się (towarzyszu)!

  18. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 17:44

    @wlodek. Staram się jak ‘mogie” – ale jak widzisz- czytasz przecież nie tylko moje posty, również “słowianina” Miecława, towarzysz
    jest zdeklarowanym obrońcą z urzędu/advocatus diaboli “sprawy eskimoskiej” broni
    z uporem godnym … kto to wie, może kiedyś w dowód uznania (zasług) będzie miał swoje drzewko, na którym zawiśnie…w formie tabliczki ?
    Ps. Do “moich” jak i do ‘waszych” mam podobny odcinek, (mierzony w latach świetlnych) którego, zresztą
    nie zamierzam nigdy pokonywać.
    Ps. Linkuję ponownie aby udowodnić iż nie jestem wielbłądem: Musisz to wiedzieć(355)Co przyniesie rozwijająca się diaspora żydowska w Polsce?
    https://www.youtube.com/watch?v=uld_83UK_pg&t=5s
    Jako że jak mówi staropolska mądrość ludowa: “mądrej głowie dość dwie słowie’…. mam nadzieję że nie muszę ‘łopatologicznie” wykładać?

  19. Xun Zi
    2 grudnia 2018 at 18:13

    @Anonim
    2 grudnia 2018 at 15:00

    “Rozpamiętywanie przeszłości, życie w oparach dawnych krzywd, w niechęci do ówczesnych sprawców tych krzywd, i marzenie o zemście to droga do upadku. Dowodzi to tylko, że nie jest się wystarczająco dojrzałym do kształtowania własnej przyszłości, do kierowania się przyszłymi korzyściami w zmieniających się warunkach świata. Uporczywe tkwienie w zamrożonych urazach nie zaprowadzi nas do lepszej przyszłości, a pozwoli tym sprytniejszym nami dowoli manipulować uwypuklając dawne krzywdy i wieszcząc kolejne.”

    Dokładnie to miałem na myśli pisząc wcześniejszy post.

    Krzyku – przestać żyć historią, nie oznacza, by jej nie znać, ale poznać, zrozumieć i zostawić w spokoju. Co do buddyzmu to masz taki sam problem z buddyzmem, jaki i ja miałem na początku, dopóki nie wgłębiłem się bardziej w oryginalne nauki Buddy:

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1894/q,Klopoty.z.Buddyzmem

    Ale co tu od ciebie wymagać, jeśli ty nawet podstawowej księgi swojej religii nie czytałeś…

    @wieczorynka
    2 grudnia 2018 at 16:28

    Trzy lata już jakoś tak sobie trwam i obserwuję Polskę z zewnątrz. Ciekawe, pogłębiające doświadczenie. Niby żyłem w Polsce 28 lat i niby wiedziałem, że są inne narody, inni ludzie, czytałem o nich, oglądałem reportaże itd., ale dopóki się nie wyjedzie i nie stanie z nimi oko w oko, człowiek żyje jak we śnie. A tu po wyjeździe zonk – Polska nie jest pępkiem świata ani jego centrum niezbędnym mu do życia, a zaledwie cząstką całości, państwem i narodem jednym z wielu, kroplą w oceanie.

  20. Miecław
    2 grudnia 2018 at 18:41

    @krzyk58. 2 grudnia 2018 at 17:17

    Pedagogikę wstydu i zniewolenia uprawia się codziennie w kościołach podczas modlitw, typu: moja wina, moja wina ……., a potem już tak zostaje od dzieciństwa na całe życie ta negatywna afirmacja zawężająca intelekt i tworząca zniewolony umysł lub “duszę”, jak wolisz.

    Potępiając w czambuł komunizm, potępiasz tym samym idee społeczne swojego Boga Jezusa Chrystusa. Czyżbyś ich nie znał grzeszniku? 🙂

    @Anonim. 2 grudnia 2018 at 15:00

    Racja, może nas czekać to co na Ukrainie. Po to nam się propaguje kult żołnierzy “wyklętych”, NSZ itd., aby zrobić z nas posłuszną masę zachodniej polityce. Ale sądzę jednak, że z Polakami im ten numer nie przejdzie, co udało się z Ukraińcami. Naród się budzi, więc na prawicy skowyt, bo nie są w stanie narzucić nam swojej ograniczonej mentalności. Próby “faszyzowania” prawicowej młodzieży trwają cały czas, ale mają na szczęście ograniczony zasięg, a po protestach opinii publicznej, nawet ONR z flagami do kościołów nie ma wstępu (po występie w Białymstoku bodajże).

  21. Miecław
    2 grudnia 2018 at 18:52

    @Xun Zi. 2 grudnia 2018 at 11:04

    Masz rację, że Polacy są niewolnikami historii, ale moim zdaniem dlatego, że jej dobrze nie znają. Opierają się na tym co im wmówiono, bądź w sposób wypaczony nauczono w szkole, czyli z jednego punktu widzenia, bez uwzględniania złożoności problemów społecznych i spojrzenia z różnych perspektyw. To powoduje, że mamy wielu guru uprawiających swoją wersję historii i zatruwających kolejne młode umysły, a nie mamy chyba żadnego poważnego historyka, który historię opowiadałby holistycznie.

    Ja twierdzę, że stan obecny wynika z nieznajomości historii oraz braku umiejętności uczenia się na błędach poprzednich pokoleń, czyli błędach historii. Jestem za dobrą znajomością historii, ale z koniecznością oderwania się od niej, aby nie determinowała naszych zachowań tak zupełnie bezrefleksyjnie. Jednakże powinniśmy ją znać, aby w porę reagować na stare historycznie sprawdzone zagrożenia, np. Watykańsko-Niemieckiej polityki.

  22. Xun Zi
    2 grudnia 2018 at 22:05

    @Miecław
    2 grudnia 2018 at 18:52

    Też uważam, że masz rację w tym co piszesz, ponieważ bez dobrej znajomości historii nie da się jej przekroczyć tak, by nas już nie zatruwała. Gdybym powtarzał tylko to, co w szkole to dziś byłbym w szeregach tzw. lewawctwa albo prawactwa, a tak mogę sobie spokojnie siedzieć pośrodku.

    Im więcej wiedzy zdobywam tym bardziej rozumiem jej plusy i minusy. Czasami niby lepiej wiedzieć więcej, ale czasami lepiej mniej. Jednak bez rzetelnej wiedzy i jej zrozumienia zawsze będzie ona uwierać i prowadzić do wypaczeń. Na tym polega droga z niższego poziomu na wyższy. W dolinie niby spokojnie, fajnie, ale widok ze szczytu jednak robi równie ekscytujące wrażenie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w zasadzie ten szczyt jest dla każdego, ale nie każdy ma odwagę albo w połowie drogi zawraca. Ja już doszedłem jednak za daleko, by się teraz cofać.

  23. WQ
    3 grudnia 2018 at 00:12

    Już sie nie mogę doczekać 2 giej części

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up