Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Kierownicza rola PZPR


 Ustawa z 27 czerwca 1997 r., o partiach politycznych (art. 1, ustęp 1) mówi że „partia polityczna jest dobrowolną organizacją, występującą pod określoną nazwą, stawiającą sobie za cel udział w życiu publicznym poprzez wywieranie metodami demokratycznymi wpływu na kształtowanie polityki państwa lub sprawowanie władzy publicznej”.

Po przeczytaniu tej ustawy wiemy (?) co robi i czego nie robi partia polityczna w Polsce.

Partie w systemach demokratycznych

W systemach demokratycznych funkcje partii politycznych postrzegane są jako siły/ugrupowania społeczne, które aktywnie mobilizują struktury społeczeństwa. Są zakorzenione w tradycji narodu i jego historii, czyli wyrastają niejako z potrzeb i oczekiwań społecznych. To oczywiście przekłada się na wynik w walce politycznej. Wygrywająca wybory partia lub partie (w przypadku koalicji) otrzymuje legitymacje społeczną do kierowania państwem. Oprócz tego partie polityczne spełniają funkcję aktora/podmiotu polityczno-instytucjonalnego, który bierze aktywny udział w życiu publicznym i kształtowaniu polityki państwa i ma wpływ na kierunek jego rozwoju.

W systemie demokratycznym partie polityczne są wiec pomostem leczącym państwo i jego obywateli.

Partie w systemach niedemokratycznych

W systemach niedemokratycznych rola partii politycznych ma charakter nakazowo – kierowniczy. Partie dążą do objęcia kontrolą wszelkich form aktywności społeczeństwa pod rożnymi pozorami, powołując się w tym celu na demokratyczne zasady. Dominuje zjawisko fasadowości, stopniowo zacierają się różnice między sferą publiczną i prywatną. Kształtują się elity polityczne, mające najczęściej poparcie w biznesie i jego grupach interesów. Partia obejmując władzę w państwie, przejmuje lub stara się przejąć pełnie kontroli nad obywatelami, którymi próbuje manipulować i prowadzić politykę na zasadzie „dziel i rządź”. Legitymizacja poczynań rządzącej partii ma miejsce poprzez „demokratyczne” wybory, które w rzeczywistości nie maja nic wspólnego z demokracją (przykładem są wybory z tzw. list partyjnych).

Polska definicja partii politycznej

Spójrzmy ponownie na zapis w ustawie o partiach politycznych z 27.06.1997. Ciekawy jest szczególnie jej końcowy fragment, mówiący o wpływie partii na kształtowanie polityki państwa lub sprawowanie władzy publicznej.

Według powyższej ustawy partia polityczna w Polsce spełnia jedną z dwóch funkcji:

  • – Albo wpływa na kształtowanie polityki państwa – w jaki sposób? Tego ustawa nie definiuje konkretnie, lecz czytamy o udziale partii w życiu publicznym państwa.
  • – Albo sprawuje władzę w państwie. Wynikałoby z tego, ze partia, która przejmuje władzę w państwie, zwolniona zostaje automatycznie z jej udziału w życiu publicznym? Zwycięska partia ma doniosły cel, jakim jest sprawowanie władzy.

Tak wiec, stwierdzamy per definitionem, ze partia, która wygrała wybory, zostaje ustawowo zwolniona z obowiązku jakiejkolwiek działalności publicznej i wywierania metodami demokratycznymi wpływu na kształtowanie polityki państwa. Krótko mówiąc, partia taka ma wolna rękę w swoich działaniach i kieruje się jedynie statutem partii, który może kreować i interpretować dowolnie, tworząc własny, partyjny kodeks etyczny.

W ten sposób kształtowana zostaje polityka państwa – właśnie poprzez wspomniane „sprawowanie władzy publicznej”.

Przypomnijmy w tym kontekście, czym jest władza, aby Czytelnik nie zasugerował się od razu, ze władza to ludzie. Nie, władza to nie ludzie… Władza to nie jednostki, lecz proces wywierania przez jednostkę bądź grupę autentycznego wpływu na działania innych osób. W tym procesie dominacji zostaje ukierunkowane postępowanie z reguły szerokiej społeczności przez działania jednostek lub wąskiej grupy osób. Władza jest więc narzucaniem woli jednym przez innych – niezależnie od tego, czy jest to zgodne z ich interesem i ich wolą.

Według ww. ustawy w Polsce zwycięska partia sprawuje władzę publiczna, czyli jej celem jest wywieranie wpływu na działania innych osób, aby zgodnie z polityką partyjną ukierunkować ich postępowanie. W kontekście państwa chodzi tu oczywiście o cale społeczeństwo, może tylko za wyjątkiem masy partyjnej i jej beneficjentów.

Szwajcarska definicja partii politycznej

Ustrój polityczny Szwajcarii zbudowany jest na instrumentach demokracji bezpośredniej i jest tak skonstruowany, ze tzw. władza, a wiec proces dominacji, należy do suwerena czyli do obywateli. Za pomocą weta obywatelskiego, inicjatywy ludowej i referendum społeczeństwo kreuje prawo i ma ostateczny głos w ważnych sprawach na poziomie lokalnym i ogólnokrajowym.

W konstytucji szwajcarskiej definicja partii politycznych zapisana jest następująco: „Partie polityczne współdziałają w kształtowaniu poglądów i woli narodu.” (art. 137).

Z powyższej definicji wynika, ze partie polityczne w Szwajcarii nie maja na celu wywierania wpływu na politykę państwa, a już na pewno nie dążą do sprawowania władzy czyli dominacji nad innymi. Są częścią systemu politycznego, ale nie dominującą, lecz uzupełniającą i współdziałającą. Faktyczna władzę sprawuje społeczeństwo obywatelskie przy urnie.

Wnioski

Polska i Szwajcaria to dwa demokratyczne państwa, w obydwu funkcjonuje cały szereg partii politycznych „od lewa do prawa”. Definicje partii politycznych w tych państwach są jednak diametralnie odmienne, co skutkuje ich rola w życiu publicznym.

W Szwajcarii partie polityczne maja charakter drugoplanowy i służą społeczeństwu oraz współdziałają w kształtowaniu woli narodu, który jest suwerenem państwa.

W Polsce partie walczą o tzw. władzę, a zwycięska partia ma na celu kierowanie państwem zgodnie z wola …. ustawy. Ustawa ta natomiast legitymizowana jest zapisem konstytucyjnym w art. 7, w którym czytamy, że „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”.

Oczywiście organem władzy publicznej jest przede wszystkim rząd powołany przez rządząca partie.

Mogłoby się wydawać, ze autorzy ustawy o partiach politycznych z 1997 r. nie mieli „zielonego pojęcia” o polityce. Przyglądając się bliżej treści tej ustawy, należy jednak stwierdzić, że działali w sposób co najmniej wyrachowany. Ten zmanipulowany zapis daje rządzącej partii wręcz nieograniczone kompetencje władcze. Od tamtego czasu minęło ponad 20 lat, a ustawa jest nadal aktualna.

Nota bene: tytuł niniejszego artykułu nie ma nic wspólnego z jego treścią, mimo to dziwnym zbiegiem okoliczności pasuje do powyższych rozważań na temat roli partii politycznych w III RP.

Prof. Miroslaw Matyja / PUNO Londyn

Tags: , , , , ,

15 komentarzy “Kierownicza rola PZPR”

  1. jakub
    1 grudnia 2018 at 06:25

    Bardzo ciekawe rozważania. Dziękuję za materiał do przemyśleń o poranku.

  2. krzyk58
    1 grudnia 2018 at 08:14

    …ze partie polityczne w Szwajcarii nie maja na celu wywierania wpływu na politykę państwa, a już na pewno nie dążą do sprawowania władzy czyli dominacji nad innymi. Są częścią systemu politycznego, ale nie dominującą, lecz uzupełniającą i współdziałającą. Faktyczna władzę sprawuje społeczeństwo obywatelskie przy urnie.
    Zawsze podkreślałem że nie jest istotne skąd przychodzisz, ale
    co chcesz zdobić dobrego. Lewica,prawica i to co pomiędzy (nogami), Miecławie – jest to celowe mieszanie pojęć, mające na celu ciągłe antagonizowanie społeczeństwa, sporządzone kiedyś na użytek luda wyborczego przez macherów politycznych ówczesnej…. lewicy laickiej. 🙂 Amen!

  3. wlodek
    1 grudnia 2018 at 08:27

    Sądzić o charakterze danej partii nie należy według nazwy, programu ( najczęściej program swoje a życie swoje), a według praktycznej działalności! Zdobycie władzy to cel każdej partii,i nie jest to cel charytatywny! Kasa misiu kasa! Reszta to bajdurzenie! Klasa lub klasy ekonomicznie panujące dążą przy pomocy partii do zabezpieczenia swoich interesów! I nic tu do rozważań na temat wyjątkowych zapisów dotyczących partii w Szwajcarii.

  4. Xun Zi
    1 grudnia 2018 at 09:59

    Słowo “partia” wywodzi się od angielskiego part – część. A więc partia to tylko część. Część, która rości sobie prawo do władania całością. Coś jakby ogon chciał merdać psem. Mamy więc partie robotników, katolików, lewicowców, prawicowców, narodowców. Wszyscy oni jednak reprezentują TYLKO część społeczeństwa i ich interesy, które to interesy próbują narzucić innym. W takim gronie nigdy nie będzie tych, którzy widzą CAŁOŚĆ, ponieważ zakres widzenia partii siłą rzeczy jest ograniczony.

  5. Inicjator
    1 grudnia 2018 at 11:13

    Wręcz przeciwnie, tytuł artykułu ma wiele wspólnego z sytuacją w Nadwiślańskim Macondo.

    Wystarczy tylko rozwinąć skrót PZPR.

    PZPR to Polska Zjednoczona PRawica.

    I wszystko jasne.

    A taka formacja (Zjednoczona PRawica) – aktualnie sprawuje w Polsce władzę.

    Wniosek: żeby nie było niepotrzebnego zmieszania w pojęciach prawnych, należy odtworzyć stare PRL-owskie ustawodawstwo.

    I wszystko będzie pasowało.

    Nie będzie rozdźwięku między teorią i praktyką.

    Amen.

  6. kary
    1 grudnia 2018 at 11:28

    bo polacy są specyficznym narodem bez wroga wszystko jest bezsensu wróg motywuje napompowane patosem rewolucje przyprawiają zdrowo myślących o zawał z głupotą się nie dyskutuje

  7. Miecław
    1 grudnia 2018 at 15:24

    Jest jedna różnica mimo wszystko między tytułem a treścią. Tytuł pejoratywnie odnosi się do PRL w kontekście działania PZPR. Pan prof. powinien jednak wziąć pod uwagę zasadniczą różnicę między kierowniczą rolą PZPR, jako partii dominującej i mającej na celu odbudowę po wojnie i budowę Polski Ludowej, jako systemu sprawiedliwości społecznej, co faktycznie z dobrym skutkiem realizowano, mimo wielu potknięć. Zbudowano dobrze prosperujący kraj w dość specyficznych warunkach sabotażu zachodniego imperializmu z pomocą instalowanych w Polsce wrogów tamtego systemu. O czym zapewne autor nigdy nie wspomni w żadnym felietonie, jako przedstawiciel zachodniej “cywilizacji”.

    Natomiast obecne partie nie budują Polski, czyli III RP tylko na niej żerują we własnym klanowym interesie wykorzystując propagandowo nieświadome społeczeństwo. Obecne partie z demokracją nie mają nic wspólnego, są w zasadzie strukturami feudalnymi, bądź oligarchicznymi. Fasadowa demokracja przedstawicielska służy im do zdobywania władzy i żerowania na zasobach kraju. No i zasadnicza różnica jest taka, że dawni notable PZPR nie mieli prawnych możliwości wzbogacenia się nadmiernego kosztem społeczeństwa. Sam system uniemożliwiał tworzenie nadmiernych przywilejów i ogromnego bogacenia się, bo ideologicznie było to niedopuszczalne. Pomijając indywidualne przypadki nadużyć ówczesnych PZPR-owskich sekretarzy (znam przypadki, gdzie ich wywalano z partii a sądy skazywały za nadużycia) i względnie lepszej sytuacji materialnej w stosunku do reszty społeczeństwa, to nijak się ma to, do obecnych możliwości bogacenia się osób funkcjonujących w oligarchiach partyjnych. Te rady nadzorcze, czy stanowiska partyjnych menedżerów firm spółek Skarbu Państwa oraz wiele innych stanowisk politycznie administracyjnych zapewniają bardzo wysokie dochody funkcjonariuszom partyjnym, co nijak się ma do zarobków dawnych sekretarzy partii nawet na porównywalnych stanowiskach podstawowych, np. w gminach. Doprawdy, jak można tej różnicy gołym okiem nie zauważyć? No chyba, że chodzi o stosowanie prostych trików propagandowych deprecjonujących PRL i partię.

  8. Miecław
    1 grudnia 2018 at 15:41

    @krzyk58. 1 grudnia 2018 at 08:14

    Podziały, podziały lewo prawo itd. faktycznie są sztuczne, no ale wypisywanie głupot przez ciebie, że to wina lewicy laickiej to już paranoja.

    To ja ci przypomnę, od kiedy się te podziały zaczęły. Ano od katolików, bo oni podzielili świat na swoich i pogan. Odtąd mamy świat podzielony na ludzi utożsamiających się z jedynie słuszną religią, uważających siebie za jedynie wybranych i “prawych” ludzi, stąd się bierze potoczne określenie – prawica. Skutkiem ich działań, niby “prawych” było krwawe nawracanie ogniem i mieczem tych lewych pogan.

    Reszta to nie nasi, czyli poganie, nieprawi a więc lewusy. No i tak już zostało, że ci którzy walczyli przeciwko ciemnogrodowi o postęp cywilizacyjny i humanizm nie byli w myśl doktryny jedynie słusznej instytucji religijnej prawymi ludźmi, a heretykami, których ogniem wypalano w średniowieczu, a nawet w czasach odrodzenia, więc stąd ich utożsamianie z przeciwną niż prawa, lewą stroną, której cywilizacja ludzka zawdzięcza rozwój prawdziwego człowieczeństwa z prawami człowieka na czele, humanizmem i ochroną egzystencji najsłabszych jednostek. Występowanie p-ko jedynie słusznej doktrynie religijnej i jej dominacji w państwie stawia niejako automatycznie jednostki ludzkie po stronie lewicy tzw. laickiej, mimo że niektórzy jej przedstawiciele zachowują wiarę w Boga.

    @krzyk58, czy ty poniał swoje zakłamanie?

  9. krzyk58
    1 grudnia 2018 at 17:17

    @Miecław. Analizujemy fragment (i w tym momencie wskazuję brudnym paluchem) prof. M.M. “Mogłoby się wydawać, ze autorzy ustawy o partiach politycznych z 1997 r. nie mieli „zielonego pojęcia” o polityce. Przyglądając się bliżej treści tej ustawy, należy jednak stwierdzić, że działali w sposób co najmniej wyrachowany.”
    Przypomnij sobie kto miał decydujący wówczas głos, pomogę ci,
    LEWICA LAICKA w osobach wodzących wówczas rej, niejakiego Kwaśniewskiego (?), et consortes
    Mazowieckiego (?) – et consortes, Panie Dzieju…tzn. towarzyszu.

  10. wieczorynka
    1 grudnia 2018 at 18:36

    Na temat Szwajcarii trudno mi się wypowiadać. Na półce mam raptem jedną książkę w której bardzo pozytywnie piszą o tym kraju. Zacytuję z pamięci jedno zdanie: w Szwajcarii ludzie zachowują się tak, jakby szli na mszę do kościoła, czyli spokojnie i bez nadmiernych emocji.

    Jak żyje się w Polsce, wszyscy obecni tu czytelnicy wiedzą, zatem mój komentarz też zbędny.

  11. Józek
    1 grudnia 2018 at 21:07

    Bardzo dobry tekst. Proszę zwrócić uwagę,że w “bardzo zbliżonym duchu” Napisano współcześnie obowiązującą konstytucję.

  12. Miecław
    1 grudnia 2018 at 23:32

    @krzyk58. 1 grudnia 2018 at 17:17

    Sprawdź głosowanie w sejmie a nie będziesz miał wątpliwości, że prawica także maczała w tym palce. Przecież to jest super ustawa, która formalnie miała zabezpieczać polityków przed lobbingiem i sponsoringiem ze strony biznesu, ale wyszło, jak wyszło, czyli ustawiamy swoich, zamiast dbać o interes kraju i narodu. Możesz stworzyć najlepszy system i najlepsze przepisy, a i tak nic nie poradzisz na ludzką indolencję umysłową i prywatę.

  13. jerzyjj
    2 grudnia 2018 at 07:43

    … politycy PiS żyją w przekonaniu, że absolutnie wszystkie instytucje państwa, takie jak media publiczne, Trybunał Konstytucyjny, sądy itd., powinny być im podporządkowane. – I to jest niebezpieczne …
    My to już znamy. PRL był nieefektywną strukturą i odszedł…
    PIS…TOŁY są bliscy zapisania w konstytucji kierowniczej roli PiS, a wtedy Trybunał Konstytucyjny miałby wolną drogę do uznania, że wszystko co robi PiS jest właściwe

  14. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 09:21

    @Miecław. 1 grudnia 2018 at 23:32 ….że prawica także maczała w tym palce. Gdzie i kiedy,Ty
    widziałeś prawicę?? Nie dość że wszystko lewica to w dodatku laicka, ewentualnie łże-prawica,szyta grubymi nićmi… 🙂
    NIESTETY!!

  15. Miecław
    2 grudnia 2018 at 13:16

    @krzyk58. 2 grudnia 2018 at 09:21

    Nie uda ci się, jako przedstawicielowi prawicowego “jaśnie państwa” przerzucić winę za własną indolencję umysłową na lewicę. Polacy zamiast myśleć, woleli się modlić i iść za egoistycznymi instynktami, prowadzeni przez swych duchowych przewodników, jak “bydło” na rzeź kapitalistyczną, więc to co chcieliście to macie. Jak tego jeszcze nie zrozumiałeś, to wróć do lektury wszystkich komentarzy NANY na KIP.

    Nikt nie odbierze zasług lewicy historycznej w odbudowaniu Polski i stworzeniu bezpiecznego systemu sprawiedliwości społecznej w postaci Polski Ludowej.

    Oczywiście nie dotyczy to lewicy kulturowej, która zatraciła instynkt społeczny i egalitarny, stając się wydmuszką ideologiczną i presstytutką zachodniego imperializmu kulturowego, ale to jest efekt prawicowo-kościelnej polityki z czasów opozycji wobec lewicy historycznej.

    Niedawno cytowałem ci ŁAGOWSKIEGO o zasługach żydokomuny, czyli lewicy historycznej, więc ciąg dalszy jego słusznej opinii na temat lewicy kulturowej:

    “Istnieją dwie lewice: jedna historyczna, z rodowodem, o którym powiedziałem, i z przymieszką konserwatywną, i druga, kulturowa i obyczajowa. W czasach II Międzynarodówki kursowało polemiczne pojęcie partii zaćmienia księżyca: jeżeli socjalizm jest koniecznością historyczną, to do czego potrzebna partia wzywająca proletariat do rewolucji socjalistycznej? Lewica kulturowa, która jest dobrze osadzona w warunkach współczesnego świata, wydaje mi się partią zaćmienia księżyca: upadek tradycyjnej instytucji małżeństwa i małżeństwa jednopłciowe, równość płci, in vitro, bezstresowa pedagogika i jakie tam jeszcze hasła wyzwoleńcze ma ta lewica na swoich sztandarach, to naturalny kierunek przemian uwarunkowany, a poniekąd wymuszony przez obiektywne czynniki cywilizacyjne.
    Nie wiem, czy lewica historyczna może odgrywać znaczącą rolę polityczną. Najważniejsze zadania, jakie przed nią stoją, są natury intelektualnej: odkłamać historię nie tylko okresu powojennego, coraz intensywniej przez stronę solidarnościową fałszowaną, ale także wiek XIX, w którym również skracano historię polskiej państwowości, traktując Królestwo Polskie jak niebyłe. Natłok kłamstw głoszonych, jak też popełnianych przez przemilczenie, jest już trudny do zniesienia.”
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/43297-2/

    Sądzę, że lewica kulturowa skazana jest na ideologiczną porażkę, może co najwyżej służyć kapitałowi jako PI w degenerowaniu młodzieży najbardziej podatnej na destrukcyjne wpływy, czyli podobnie jak prawica związana religijnymi fantazmatami i służąca do niewolenia umysłów w interesie feudalizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up