Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Ambasadorowie listy piszą


 Rola Ambasadora w kraju zaprzyjaźnionym jest bardzo wygodna. Robi się dużo przyjemnych rzeczy, nie trzeba nic mówić, ani robić. Chodzi o to żeby było miło i wszyscy byli zadowoleni, albo chociaż żeby nie dostarczać powodów do niezadowolenia. Podstawową rolą Ambasadora jest możliwość przeprowadzania spraw, przez dotarcie do elit. Dla jej wypełniania, należy unikać konfliktów. Od robienia polityki jest własny rząd, Ambasador ma ją przedstawiać jako zupełnie przyjazną, nawet jeżeli jest to kolonialny wyzysk, przykładowo opłacany pieniędzmi w pudełkach po butach.

Sytuacja jaka się wytworzyła po liście pani Georgette Mosbacher Ambasador USA do pana premiera jest ultra ciekawa. Sam list – o ile jest prawdziwy, a nie ma takiego potwierdzenia – jest jednoznacznie poniżający dla adresata i właśnie to, co spowodowało taką zapaść amerykańskiej dyplomacji jest arcy interesujące.

Jeżeli Ambasador supermocarstwa, którego kapitał jest właścicielem jednej z największych stacji telewizyjnych w naszym kraju. Poucza naszego mimo wszystko premiera o standardach demokratycznych i wolności mediów. Wszystko w kontekście dziennikarza tejże stacji, wobec którego Prokuratura trudne pytania. To należy się zapytać czy nie popełniliśmy błędów w kontekście otwartości rynku medialnego na zagraniczny kapitał? Po liście pani Ambasador już wiemy, że kapitał ma narodowość.

Pani Ambasador skomentowała zamieszanie na jednym z portali społecznościowych: „Relacje PL-USA są bardzo dobre, a moim priorytetem jest pogłębianie tej przyjaźni. Wśród podstawowych wartości niesamowicie ważnych dla USA i dla mnie jest wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu.” Można tylko się cieszyć, że Pani Ambasador tak poważnie deklaruje swoje poglądy i oczywiście za nie należy się jej szacunek. Problem polega jednak w tym, że wszyscy podzielamy te wartości i uznajemy je za bardzo ważne, jeżeli nie nadrzędne. Co więcej uważamy, że nie ma żadnego powodu, dla którego ktokolwiek, w tym Ambasador zaprzyjaźnionego supermocarstwa – pouczał nas w tych sprawach.

Proszę sobie wyobrazić sytuację, że Ambasador Republiki Federalnej Niemiec napisałby analogiczny list do pana premiera, powołując się na interes niemieckich mediów w Polsce. Prawdopodobnie wywołałby tym taki krzyk, że scena polityczna i publicyści żyjący z komentowania politycznego piekiełka przez tydzień nie mówiliby o niczym innym. Tymczasem listu pani Ambasador polskie władze oficjalnie nie skomentowały.

Sytuacja w języku dyplomacji wygląda tak, że pani Ambasador wysyłając rzekome pismo z błędami językowymi i merytorycznymi, poniżyła adresata. Natomiast adresat – pan premier i pan Prezydent, który miał dostać pismo do wiadomości nie podjęli tematu. Oznacza to, że pani Ambasador dała im ostrzeżenie. Już sam fakt, że pozwoliła sobie na tak prymitywny sposób jego przekazania, jest dla nas poniżający. Dowodzi on również tezy o pozorności relacji polsko-amerykańskich i ich totalnej przypadkowości. Ponieważ o treści retoryki wobec Polski decyduje aktualny układ personalny decydentów średniego szczebla, a nie wyrażana polityka. Czołowi politycy USA w ogóle nie mają Polski na agendzie swoich spraw, a ci średniego szczebla, którzy podejmują decyzje wobec nas są tacy, jak właśnie widać.

Warto na tym przykładzie wspomnieć sprawę nowelizacji ustawy o IPN, gdy reakcja ze strony USA była na poziomie Departamentu Stanu. W tej chwili dostaliśmy lokalne upomnienie, które ktoś po prostu napisał pani Ambasador, która zapewne mając najszczersze intencje pozwoliła na jego przesłanie. Być może nawet, ktoś z jej otoczenia zdecydował o tym kroku, żeby jej osobę ośmieszyć? Należy pamiętać, że w tle sprawy są interesy chyba największej prywatnej telewizji w Polsce, której właścicielem jest amerykański gigant z branży mediów i informacji, prowadzący swoje interesy globalnie! To nadaje jeszcze trudniejszy kontekst sprawie, bo wszyscy pamiętamy jak wychodzimy na interesach z Amerykanami (np. tak jak z offset-em za F-16).

To smutne, że nasze władze nie mają wypracowanych kanałów kontaktu osobistego, jak również dyplomatycznej, które pozwoliłyby wymieniać opinie, bez publicznego upominania i poniżania rządu w Warszawie. Sytuacja jest również niekorzystna dla USA, ponieważ inne kraje w regionie, które również „wiszą” na nadziei i wierze w amerykańskie „gwarancje” sojusznicze, dokładnie obserwują tę kompromitację.

To nie tak powinno działać. Cała sytuacja nie powinna mieć miejsca. Można się porozumieć, bez potrzeby robienia wycieków do mediów, co oczywiście także jest dodatkowym aspektem sprawy, którym powinny zająć się stosowne czynniki. Ponieważ jeżeli korespondencja Ambasadora USA do premiera i Prezydenta Polski – ląduje w mediach społecznościowych dziennikarzy, to jest bardzo źle. Proszę spróbować sobie wyobrazić, co z tej całej nieszczęsnej sytuacji mogą wywnioskować ludzie, mający wiedzę o mechanizmach działania zaangażowanych podmiotów, a niekoniecznie nam przychylni… Właśnie dlatego pewne rzeczy powinno się uzgadniać w sposób właściwy.

Tags: , , , ,

13 komentarzy “Ambasadorowie listy piszą”

  1. Inicjator
    29 listopada 2018 at 05:07

    A dlaczego niby Supermocarstwo ma owijać w bawełnę swoje intencje?

    Widać, że Pani Ambasador bardziej reprezentuje amerykański kapitał, niż Stany Zjednoczone.

    I to jest sedno sprawy.

    Ochrona zainwestowanego kapitału, to jest Jej misja.

    Dlatego bardzo dobrze się stało, że zostało to tak ŁOPATOLOGICZNIE wyłożone.

    Kapitał ma narodowość i kraj, który z pocałowaniem ręki (i nie tylko) zabiega o jego obecność – musi się z tym liczyć.

    To nie jest neutralne dla suwerenności i polityki wstawania z kolan.

    Za obecnością KAPITAŁU idą wymagania.

    Z czasem, jak powstanie Fort Trump – to może być jeszcze mocniej!

    Sami się o to prosimy.

    Tylko nie gadajmy o suwerenności i niepodległości.

    Tan jeden arkusz papieru formatu A4 pokazał jak ta suwerenność wygląda w praktyce.

    Po prostu Macondo Nadwiślańskie jest kolejną republiką bananową, chociaż nie w Ameryce Łacińskiej, tylko w Europie.

    Amen!

  2. Ronin
    29 listopada 2018 at 05:15

    to totalna hańba nigdy ambasador ZSRR nie pozwoliłby sobie na taki numer. majĄą nas za zasób, ważniejszy jest interes łże n-u,niż nasze prawo i instytucje.

  3. Mieszkaniec Polski Powiatowej
    29 listopada 2018 at 05:56

    W sumie dobrze się stało ponieważ wolności mediów trzeba bronić a to doskonale że Oni pokazali swoje prawdziwe oblicze po raz kolejny. Zapłacimy za patrioty 3 razy tyle co Rumunia, ale kraj który stać na 500 + stać i na najdroższe rakiety na świecie. Za te pieniądze co wydamy na patrioty można by zbudować w Polsce firmę typu IBM od podstaw lub polecieć na Marsa i to nie z Chińczykami tylko w ramach europejskiej współpracy kosmicznej.

  4. kaskader
    29 listopada 2018 at 06:00

    Skandal najnormalniej na to patrząc to skandal. nasi nie wiedzieli jak zareagować bo mają tutaj narzuconą milarderkę która ma hot line do wielkiego Donalda i boją się nawet na nią mrugnąć. Zgadzam się z tezą główną że to co zrobiono u nas z mediami jest nieporozumieniem, media służą swoim wł;aścicielom i interesom ich oraz ich państw przez co instrumentalizują w ogóle naszą państwowość traktując ją narzędziowo. jesteśmy osłem trojańskim Ameryki!

  5. wlodek
    29 listopada 2018 at 09:09

    A co wy oczekujecie? Akademicką dyskusję na temat narodowego charakteru kapitału? PAN niezadowolony i wyraża swoje niezadowolenie a Sługa “Ruki po szwam i wykonać”!

  6. Wojciech
    29 listopada 2018 at 09:27

    Ta Pani nigdy nie powinna być ambasadorem, nawet w kraju jak satelicko uzależnionym i głupio rządzonym jak biedny Bantustan.
    Przyjaciółka Trumpa od wielkich kantów i oszustw z typowo amerykańską butą i bezczelnością. Wie że ciągle wstajemy z kolan, więc nie ma oporów traktowania nas jak typowo podbity przez nich kraj. Tym bardziej, że ma tu pełną na to zgodę elit. Broni TVN, typowej amerykańskiej tuby propagandowej, kłamstwa, manipulacji i prania mózgów, pracującej pod ścisłym nadzorem specjalnych służb, których imienia niebezpiecznie jest tu wymieniać

  7. Dom
    29 listopada 2018 at 09:28

    O co chodzi?
    Polska jest wasalem USA a pani ambasador namiestnikiem hegemona.
    Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości.
    Co ciekawe, sami będziemy płacić za bazy wojskowe hegemona które będą pilnować aby nam się bron boże jakieś wolności nie zachciało. Jeśli rząd będzie krnąbrny to będziemy mieli “zmianę reżimu” a jeśli to się nie uda, doświadczymy interwencji militarnej społeczności międzynarodowej w obronie demokracji i praw człowieka.
    Pan Kaczyński to rozumie, dlatego PIS jest potulny jak baranek.

  8. Miecław
    29 listopada 2018 at 09:57

    To jest bezcenny list pani ambasador, bo otwiera oczy Polakom na ich rzeczywistą sytuację zniewolenia i przywraca świadomość kim są politycy styropianu. No ale skoro kiedyś opozycjoniści PRL wybrali orientację amerykańską, to niech się nie dziwią, że teraz mają robić to co im mocodawca każe. W zasadzie to zostali gorzej potraktowani niż Indianie w rezerwacie, bo Indianie zostali pokonani w boju i chociaż honor zachowali, a styropianowi politycy tego honoru są pozbawieni, co widać po reakcji na list.

  9. krzyk58
    29 listopada 2018 at 12:01

    Moja mocno okrojona, wręcz wersja soft, pozostała z wczorajszego
    posta 😶 Musisz to wiedzieć(355)Co przyniesie rozwijająca się diaspora żydowska w Polsce? https://www.youtube.com/watch?v=uld_83UK_pg
    ———————————-

    Żadnych złudzeń, panowie. O polskich nadziejach i ontologicznej afazji. Pan Nikt – Tomasz Gryguć
    https://www.youtube.com/watch?v=jmfQFIEXShw&t=1s

  10. krzyk58
    29 listopada 2018 at 14:30

    @Miecław. Krótko: BZDURY. Napisz kim jest pani Mosbacherowa,
    tak do korzeni.Boisz się że doczekasz miana – antysemitnika.
    Przypominam ci AMERYKANIE, są taki jak MY POLACY- ofiarami.
    Poniał?!

  11. Mikolaj
    29 listopada 2018 at 15:23

    Pytanie: O co chodzi w tym “dziwnym” zachowaniu przedstawicieli naszego najważniejszego sojusznika?
    Odpowiedz: Fakty, Fakty.

    Pytanie: Jakie fakty masz na myśli?
    Odpowiedz: Popatrz na mapy Polski przed 1939 r. i po 1945 roku. Nasze dzisiejsze ogromne obszary na zachodzie i północy to byłe ziemie III Rzeszy. Kiedy byliśmy członkiem Paktu Warszawskiego, to nie martwiliśmy się o nasze zachodnie granice.

    Pytanie: A jak to wygląda dzisiaj?
    Odpowiedz: Gdyby doszło do jakichś przepychanek, to na Rosje dzisiaj już nie można liczyć. To nie jest ich interes wtrącanie się w cudze sprawy wewnętrzne.

    Pytanie: Cudze sprawy wewnętrzne?
    Odpowiedz: Jesteśmy członkami NATO. Jeżeli ktoś miał by nam pomagać to członek tej organizacji.

    Pytanie: Czyli Stany?
    Odpowiedz: Na to wychodzi. Pokładanie drugi raz nadziei na Wielkiej Brytanii i Francji wydaje się płonne. Myślę, to że jest główna przyczyna zainteresowania naszego rządu stałą obecnością wojsk amerykańskich w naszym państwie.

    Pytanie: A jak to było przed nastaniem rządu dobrej zmiany?
    Odpowiedz: Wtedy byliśmy bardziej pozytywnie nastawieni do unijnego pomysłu o “rozmywaniu” granic miedzy europejskimi państwami.

    Pytanie: A jak wytłumaczyć mało “przyjazne” zachowanie pani ambasador i kongresu?
    Odpowiedz: Oni wiedzą w jakim jesteśmy położeniu geopolitycznym oraz znają obawy rządu “dobrej zmiany” przed dominacja Niemiec w Europie. Dlatego, na dużo sobie pozwalają.

    Pytanie: Abstrahując od naszych Ziem Zachodnich. Czy możliwe jest, że granice w Europie będą zmieniane?
    Odpowiedz: Odpowiem pytaniem na pytanie. A czy w Europie kiedyś tak było, że nie zmieniano granic?

  12. wieczorynka
    29 listopada 2018 at 17:34

    I tak dobrze, że wysłała list choćby z błędami, jak pisze Autor. Mogła przecież wysłać sms i też z błędami.

    Wasal ma swoje obowiązki “służyć”, oczywiście nie mam na myśli Polski, która jest wolna i demokratyczna.

  13. jerzyjj
    29 listopada 2018 at 19:14

    Od chwili, gdy jeden z najważniejszych ministrów tego wesołego baraku nad Wisłą ogłosił publicznie, że Polska istnieje formalnie, pojawiło się parę ciekawych artykułów w prasie zagranicznej. Co prawda, dla śledzących od co najmniej 25 lat sytuację w kraju, nie ulegało to wątpliwości, ale co publiczne, i to przez ministra od jawnych i tajnych operacji, to publiczne, i już obecnie nikt nie powinien mieć wątpliwości, że pojęcie „Polska” istnieje jedynie na papierze.
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/polska-52-stanem-stanow-zjednoczonych-2014-09

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up