Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Gdzie się zadłużać?


 Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Rodzice przestają dawać dziecku kieszonkowe na jego wydatki. Wydaje im się, że w ten sposób oszczędzają w budżecie rodzinnym. Dziecko potrzebuje jednak pieniędzy na swoje drobne wydatki, abstrahując od tego, czy mają one sens czy są sensu pozbawione. Dziecko zaczyna się wiec zadłużać u kolegów, nie wiedząc, że za jego zaufanymi kolegami stoją inni „koledzy”. Rodzice są zadowoleni, dziecko również, ale tylko na tzw. krotką metę, bowiem prawa ekonomii – jak wiemy – są nieubłagane.

Podobną sytuację mamy w Polsce, a stworzona została ona nieprzemyślanym i nieudolnym zapisem w Konstytucji RP, którego inicjatorem był postkomunista Aleksander Kwaśniewski. Mowa tu o art. 220 ustęp 2, który mówi: „Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”.

Powyższy zapis zabrania dobitnie finansowania deficytu budżetowego przez zadłużanie się polskiego państwa (rządu) w Narodowym Banku Polskim (NBP). Na pierwszy rzut oka zapis ten wydaje się sensowny, nie budzący wątpliwości i z ekonomicznego punktu widzenia wręcz wzorcowy – także dla innych państw. Szczególnie ma to sens, gdy dochody państwa przewyższają wydatki i nie występuje tzw. dziura budżetowa. A więc mowa tu o zdrowej i dobrze prosperującej gospodarce, opierającej się na odpowiedzialnych działaniach polityków.

W polskich warunkach polityczno-ekonomicznych niestety tak nie jest. Dochody naszego państwa są notorycznie niższe od wydatków, co zresztą czytamy i słyszymy w mediach (nawet w tzw. pierwszym obiegu!). W tej sytuacji rząd polski – nie mogąc się ustawowo zadłużyć we własnym banku narodowym – szuka innych możliwości zmniejszenia deficytu budżetowego. Czyli postępuje tak jak dziecko, które zgodnie z decyzją rodziców, pozbawione jest kieszonkowego: idzie do kolegów i prosi o pożyczkę.

Rząd polski ma dwóch takich „sprawdzonych” kolegów: Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Aby pokryć deficyt budżetowy należy tylko wydać obligacje, albo zaciągać kredyt w tych instytucjach. I rząd polski tak właśnie robi. Oczywiście jest to poważny problem polityczno-ekonomiczny i Polska miała już przykre doświadczenia w podobnej sytuacji, gdy Gierek, a potem Jaruzelski zadłużali kraj dokładnie w tych samych instytucjach. No, cóż powiedzą politycy – teraz mamy inne czasy, działamy „ekonomicznie” i mamy wolną gospodarkę rynkową.

Problem polega jednak na tym, że prawa rynku pozostały prawami rynku. Kolejny problem związany jest z faktem, że nasi dobrzy koledzy, czyli Bank Światowy i MFW, nie działają sami. Oni mają za plecami innych „kolegów”, a ci nie są już tak sympatyczni i bezinteresowni. Są to potężne międzynarodowe kartele finansowe, które inwestują w zadłużonych krajach właśnie za pośrednictwem Banku Światowego i MFW. Podobna sytuacja doprowadziła w Polsce początku lat 90-tych XX wieku do wyprzedania przedsiębiorstw państwowych po minimalnej wartości. To również dlatego w naszym kraju ponad 80% banków jest w rękach zagranicznych. Obecnie toczy się walka o kopalnie, odkrywki i lasy państwowe.

Plan międzynarodowych karteli finansowych zawsze przebiega według tego samego schematu. Najpierw udostępniają kredyty, a kiedy gospodarka jest odpowiednio zadłużona, przystępują do realizacji planu uzależnienia ekonomicznego danego państwa. Polska nie jest tu bynajmniej przypadkiem odosobnionym.

Obecnie obsługa długu publicznego w Polsce, to kwota ponad 40 miliardów złotych. Suma ta zawiera przede wszystkim odsetki od kredytów/obligacji, które rząd polski płaci bankom zagranicznym. Oczywiście, najprościej byłoby się nie zadłużać i prowadzić zdrową politykę polityczno-gospodarczą, opartą na ogólnie uznanych zasadach ekonomicznych. Są państwa, które notorycznie wypracowują nadwyżki budżetowe. Do tych państw Polska jednak nie należy.

Wyjście z tej zagmatwanej, ale i bardzo niebezpiecznej sytuacji wydaje się bardzo proste. Należy wypracować mechanizmy, które pozwoliłyby pokryć deficyt budżetowy z banku narodowego. Zamiast płacić odsetki od kredytów, prościej byłoby pożyczać bezprocentowo z NBP. Przeciwnicy tej koncepcji oburzą się zapewne i powiedzą, że rząd polski ma związane ręce prawem unijnym. Zgoda, ale czy rząd włoski ma też związane ręce prawem unijnym? Czy rząd polski musi się zadłużać? Czy państwo polskie jest suwerenne? Retoryczne pytania…

Założenie, że nasi politycy potrafiliby utrzymać w ryzach wydatki publiczne i nie zadłużać się w NBP w nieskończoność, jest praktycznie równe zeru. Dlatego ważny jest zapis konstytucyjny, który określałby wysokość zadłużenia w banku narodowym – procentowo w stosunku do poziomu przyrostu PKB. W ten sposób można by uniknąć nadmiernego drukowania pieniędzy i związanej z tym inflacji.

Niewątpliwie, biorąc pod uwagę powyższe rozważania, nasuwa się kilka generalnych spostrzeżeń. Po pierwsze, można by nawoływać do odpowiedzialności polityków za losy państwa i jego przyszłość i sugerować im, aby zaniechali zadłużania się, ale w ramach aktualnej konstelacji politycznej w Polsce nie ma to najmniejszego sensu. Po drugie, obojętne o czym piszę w moich artykułach, zawsze dochodzę do tego samego wniosku: trzeba zmienić przestarzałą, postkomunistyczną konstytucję, a tym samym art. 220. Po trzecie, nie należy zmieniać kolegów, ponieważ „koledzy” stający za naszymi kolegami są zawsze ci sami – czyli w wypadku zaciągania obcego długu są to międzynarodowe kartele finansowe.

Należałoby raczej zwrócić się do rodziców z prośbą o kieszonkowe, czyli polski rząd powinien pożyczać pieniądze na pokrycie dziury budżetowej od NBP, ale tylko do ściśle określonego w konstytucji pułapu. Po czwarte, jak to jest, że wszyscy wiedza o wyżej opisanej sytuacji – świadomie lub podświadomie – i nikt nic nie robi, aby wyjść z tego „młyńskiego kola”?

Odpowiedź jest prosta: brakuje w Polsce skutecznych bezpośrednio-demokratycznych mechanizmów kontroli i podejmowania decyzji (inicjatywy obywatelskiej i wiążącego, bez progowego referendum), które położyłyby kres zadłużaniu się i tym samym wyprzedaży państwa polskiego.

Prof. Mirosław Matyja / PUNO Londyn

Tags: , , , ,

12 komentarzy “Gdzie się zadłużać?”

  1. Inicjator
    27 listopada 2018 at 05:16

    Nigdzie się nie zadłużać.

    Amen.

  2. Mykoła
    27 listopada 2018 at 05:45

    Dobrze napisane prawda prosto z mostu między oczy.

  3. Xun Zi
    27 listopada 2018 at 10:50

    Popieram komentarz Inicjatora.

  4. Miecław
    27 listopada 2018 at 12:50

    Twierdzenie, że jest to post-komunistyczna Konstytucja jest nadużyciem i inwektywą. Wiemy doskonale pod jaką i czyją presją była tworzona Konstytucja i jaki był cel proponowanego przepisu art. 220. Prawica też była zainteresowana takim uregulowaniem. Wszyscy w swojej naiwności wierzyli w cud wolnego rynku, nie mając pojęcia jakie są rzeczywiste zamiary zachodniego spekulacyjnego kapitału, pomijając ludzi będących na ich usługach i zdradzających własny kraj.

    Co do reszty opracowania są to trafne wnioski, ale co z tego, skoro prawica były zainteresowana odtwarzaniem systemu kapitalistycznego na wyścigi z liberalną lewicą. Teraz jest pozamiatane. Nie ma takich sił politycznych w Polsce, aby to odwrócić, a te które coś próbują robić są spychane na margines lub kryminalizowane.

  5. wieczorynka
    27 listopada 2018 at 12:58

    Artykuł o zbliżonej treści czytałam kilka lat wcześniej w jednym z tygodników papierowych.
    Wnioski Autora są bardzo słuszne, jednak chyba za wcześnie na możliwość ich realizacji.

  6. Adam
    27 listopada 2018 at 13:18

    Wypowiedź Pana profesora na temat artykułu
    220 ust.2 Konstytucji RP nie jest pierwszą i jedyną w tym temacie. O sprawie nieprzemyślanego czy też nieudolnego wprowadzenia tego zapisu do Konstytucji pisało już wcześniej wiele osób znających się na sprawach budżetowych, finansowych, bankowych i prawnych. Jak to jest pyta profesor, że wszyscy wiedzą o wyżej opisanej sytuacji-świadomie lub podświadomie-i nikt nic nie robi, aby wyjść z tego ” młyńskiego koła”? No właśnie jak to jest, że mając tylu ekspertów, doradców, biegłych i konsultantów, których profesje niektórzy określają, jako fuchy dla naiwnych- nie możemy pokonać tej niemocy i przejść do konkretnych rozwiązań tego problemu. Czy naciski zewnętrzne korporacji bankowych są tak duże, czy też wola polityczna władzy ustawodawczej i wykonawczej zbyt mała, by dokonać zmiany zapisu wspomnianego wyżej artykułu? Wydaje się, że jedno i drugie, ale może się mylę.

  7. wieczorynka
    27 listopada 2018 at 16:52

    @ Miecław, ja tylko jedno zdanie, ponoć Konstytucja ta z 1997 roku została do Polski przywieziona w teczce, takie teksty też krążą. Całość jako całość.

  8. krolowa bona
    27 listopada 2018 at 19:00

    Autor felietonu “ujal” ! No wlasnie co my tu mamy….kajdany neoliberalnej wscieklizny i glodujace dzieci w calej UE i protestujace matki niepelnosprawnych w parlamentach w Polsce, we Francji,we Wloszech,w Portugalii…emeryci zbierajacy po smietnikach resztki jedzenia i puste butelki na sprzedaz za kawalek chleba…

    Omawiany artykul 220,ustep 2 konstytucji polskiej jest zapisem neoliberalnej katechezy, ktora przewiduje trzymanie za morde calego swiata przez koncerny finansowe, ktore danym panstwem faktycznie rzadza, wydaja rankingi i decyduja o jego rozwoju gospodsrczym,o nedzy i glodzie i istniejacym bezrobociu…czolowym przykladem takiego trzymania za morde byla i jest Grecja, Portugalia,o ktorej sie wogole w UE i w Polsce glosno nie mowi,Hiszpania, Francja zakamuflowana w eleganckie piorka ale naga a nagiemu tlumowi jak gloduje i nie ma na elementarne “abc” jest wszystko jedno i ludzie rozpoczeli tam 17 lisopada w zoltych kamizelkach rewolucje przeciw neoliberalnej polityce Macrona, UE i swiata finansiery i musi polac sie krew i trupy, by zlamac reguly neoliberalizmu…….ta droga ida juz Wlochy, ktore dlugimi latami probowaly nowe reguly wprowadzic do UE i przede wszystkim zelazna polityke miazdzenia gospodarek stosowana przez Niemcy odwrocic……co to wyczynial sam Silvio Berlusconi,”stawal wrecz na glowie” a wysokowyksztalcony Matteo Renzi byl przez cesarzowa odpedzany jak napierdliwe muchy w upalne lato, jak Renzi podnosil te kwestie i przedstawial koniecznosc fundamentalnych reform UE, (czytaj:odejscia od neoliberalizmu i neoliberalnej dyktatury Niemiec oraz o nowej regulacji kwestii emigracji,ktora jak exodus dopadla Wlochy ) ….

    Jaka to droga musialy przejsc Wlochy przez rozne ruchy i rewolucje “5-iu gwiazd”,Ligii Nord az powstal silny ruch narodowosciowy,gdyz tylko taki wysokoideowe sily moga przelamac prawie jak w science-fiction takich Jean Claude-Juncke i Merkel…Wlochy wydrukuja potrzebne im pieniadze ( co chciala zrobic juz Grecja z ichnim ministrem finansow Janisem V. i po prostu wydrukowac €uro i puscic w obieg by wypchnac Niemcy i Holandie z waluty €uro gdyz ta jest oprocz Niemiec i Holandii wielo..-wiekrotnie za twarda dla innych gospodarek…,ktore z nedzy i narzuconych kajdan ani centa nie moga wydac ani na inwestycje ani na polityke spoleczna lub sektor sluzb publicznych jak szkolnictwo, sluzba zdrowia z 90%.nieobsadzonymi stanowiskami,bo Niemcy zabraniaja wydawania pieniedzy…) i wprowadza na rynek i tak to zlamia reguly kontragencji walutowej i zmusza (“wypchna” na sile ) doslownie Niemcy i Holandie do opuszczenia strefy €uro i przyjecia dla swoich gospodarek innej waluty ( €uroGulden ), nie bedzie zadnego zamieszania, nic tylko J-C.Junke i Merkel trafi po prostu szlak za obraze majeststu ( !) i ze “takie Wlochy” nawet ani mysla prosic UE o Italoexit, oni zgwalca swego gwalciciela i koncerny finansowe swiata straca na swoim autorytecie na ktore to Wlochy “koncertowo posraja “(sorry )…

    Jesli nie bedzie zadnego spisku i operacja sie uda to nie bedzie hamulcow by ciezki los przynajmnuej 12mln w Niemczech glodujacych nedzarzy w tym seniorow, dzieci i inwalidow wyposazyc w normalne uposazenia odpowiadajace tutejszym cenom chleba, mieszkan,pradu itd.,itd i tym co zmuszeni przez neoliberala i guru bosow przemyslowych Gerhardt’a Schröder’a ( “socjalista”z SPD !!!) haruja za ok 1 /4 zaplaty za prace normalnie wynagrodzic…tak to takie reguly jakie dyktuje art.220, ustep 2, bedacy katecheza i neoliberalna “ksiega mao tse tunga “, do ktorej to modla sie w calej UE i na calym swiecie dajacy monopol swiatowym koncernom finansowym moze byc lapu-capu zlamany, ciekawe jak zareaguje polski rzad i czy Balcerowicza i Kwasniewskiego oraz ich maskotke Malgosie Niezabitowska,ktora kooocha wydawac pieniadze zagarniete przemoca polskim obywatelom trafi apoplesja i paraliz nog… kiedys musialo sie to stac, mam nadzieje ze wloscy dygnitarze maja dobrych goryli do pilnowania i ich nikt nie “sprzatnie”…

  9. stp
    28 listopada 2018 at 20:02

    Nie czegos takiego jak” prawa rynku” – ekonomia to nie fizyka…..

  10. krzyk58
    29 listopada 2018 at 13:19

    Profesor Mirosław Matyja – pierwszy w Polsce wywiad – temat – Demokracja Bezpośrednia

    https://www.youtube.com/watch?v=jwaZXgyWj_k&t=30s

  11. Miron
    1 grudnia 2018 at 21:36

    Po pierwsze. Tak sobie myślę, że ten zapis w konstytucji o zakazie zadłużania w własnym banku narodowym był zapisany celowo, pytanie tylko czy ci co to wstawili wiedzieli o konsekwencjach tego zapisu, kto im ten zapis zasugerował.

    Po drugie: Co stoi na przeszkodzie zmienić ten zapis. Przecież wszyscy politycy deklarują, że dobro polski leży im na sercu.

  12. krzyk58
    2 grudnia 2018 at 09:15

    @Miron. Po pierwsze …SLD przyjmując tę konstytucję, realizowało ewidentnie ich interesy kosztem narodu polskiego, który za swoje ciężko wypracowane złotówki musi płacić na rzecz pośredników, którzy zarabiają krocie, nie ponosząc żadnego ryzyka i w gruncie rzeczy nie oferując nic, czego nie mógłby zrobić rząd bezpośrednio współpracując z NBP.

    Po drugie: “Teraz kiedy szykowane są zmiany w konstytucji należałoby zacząć od wykreślenia tego zapisu. Coś mi mówi jednak, że rząd na czele którego stoi bankier, nie zmieni tego zapisu.” https://prawy.pl/71713-nasza-konstytucja-oddaje-nas-w-rece-zachodnich-bankow/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up