Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Dlaczego dobra zmiana się cofnęła w sprawie Sądów? /spekulacja/


 Dlaczego dobra zmiana się cofnęła w sprawie Sądów? Wnioski w niniejszym felietonie to czysta spekulacja bez dowodów. Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o Sądzie Najwyższym (druk 3013) przeszedł ekspresowo przez Parlament. Kluczowy jest zapis art. 2 ust. 1: „Sędzia Sądu Najwyższego albo sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przeszedł w stan spoczynku na podstawie art. 37 § 1–4 albo art. 111 § 1 lub 1a ustawy zmienianej w art. 1 w brzmieniu dotychczasowym, w tym przy zastosowaniu art. 5 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1045), z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy powraca do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym w dniu wejścia w życie ustawy zmienianej w art. 1. Służbę na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego albo sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego uważa się za nieprzerwaną.

Fascynujące jest uzasadnienie, które przytoczymy w całości. Normalnie tego się nie robi, jednak w tym wypadku warto przybliżyć naszym czytelnikom to, w jaki sposób tą zmianę uzasadniono. Proszę poniższe przeczytać w całości z uwagą, warto – inaczej byśmy tego nie rekomendowali. W ten sposób wyrobicie sobie Państwo własny pogląd. Ponieważ tutaj cały problem i zarazem sposób myślenia naszych władz są skupione jak w soczewce:

Proponowany projekt dotyczy nowelizacji przepisów odnoszących się do przejścia w stan spoczynku sędziów  Sądu Najwyższego i sędziów Naczelnego Sadu Administracyjnego, po osiągnięciu określonego wieku.

Inicjatywa ustawodawcza została zainspirowana przede wszystkim:

1)         zastrzeżeniami, także natury konstytucyjnej, dotyczącymi kształtu przepisów o przejściu sędziów w stan spoczynku podnoszonymi przez różne środowiska w kraju, w tym niektóre organy władzy publicznej (zob. np. zob. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 2 sierpnia 2018 r., sygn. akt III UZP 4/18);

2)         krytyką obowiązujących rozwiązań prawnych podnoszoną przez instytucje Unii Europejskiej, w tym także w związku z toczącym się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE postępowaniem ze skargi Komisji Europejskiej przeciwko Polsce, związanym z procedurami przechodzenia w stan spoczynku;

3)         koniecznością podjęcia środków w celu wykonania nałożonego na Polskę zobowiązania wynikającego z postanowienia Wiceprezesa TSUE z dnia 19 października 2018 r., sygn. C-619/18 w związku z przejściem sędziów w stan spoczynku na podstawie ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r.

Zmiana legislacyjna dotyczy istniejącego w obowiązującym ustawodawstwie rozwiązania umożliwiającego sędziemu Sądu Najwyższego albo Naczelnego Sądu Administracyjnego, który osiągnął ustawowy wiek przejścia w stan spoczynku, dalsze zajmowanie stanowiska sędziowskiego. Dotychczasowe unormowanie określa ten wiek na poziomie 65 lat. Wprowadzało jednak możliwość dalszego zajmowania stanowiska sędziego, jeżeli osoba zainteresowana uzyskała stosowną zgodę wskazanego organu władzy wykonawczej (Prezydenta RP).

Ponadto nowelizacja stanowi wykonanie postanowienia zabezpieczającego TSUE, sygn. C-619/18. Jeśli pkt 1 tiret drugie tego postanowienia zobowiązuje do „podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia, by sędziowie Sądu Najwyższego (Polska), których dotyczą wyżej wymienione przepisy, mogli pełnić funkcje na tym samym stanowisku, korzystając z tego samego statusu, takich samych praw i warunków zatrudnienia, jakie przysługiwały im do dnia 3 kwietnia 2018 r., czyli do dnia wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym”, a skutki zastosowania określonych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r. już nastąpiły, należy dokonać takiej zmiany legislacyjnej, by odwrócić te skutki, z poszanowaniem przepisów prawa oraz zasad i wartości konstytucyjnych. Wykonanie postanowienia TSUE przez Polskę musi uwzględniać krajowe procedury i kompetencje poszczególnych organów władzy państwowej. Musi ono odbywać się z poszanowaniem prawa i nie może być arbitralne. TSUE nie wskazuje, w jaki sposób Polska ma przywrócić skutki, które zostały wywołane ustawą o Sądzie Najwyższym z 2017 r. Projektodawca uznał, że w tym przypadku konieczne jest podjęcie działań legislacyjnych.

Projektowana ustawa idzie jednak dalej, gdyż eliminuje z systemu prawnego te rozwiązania, które mogły powodować wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją, zwłaszcza z wpływem organów pozasądowych na decyzję o dalszym pełnieniu funkcji sędziego.

Celem projektowanego aktu ma być więc przede wszystkim:

  1. usunięcie stanu niepewności co do momentu przejścia w stan spoczynku przez sędziego ze względu na osiągnięcie określonego wieku;
  2. pozbawienie władzy wykonawczej wpływu decydowania o tym, czy dany sędzia może po osiągnięciu określonego wieku nadal sprawować czynnie swój urząd;
  3. powrót do cezury 70 lat jako wieku przechodzenia w stan spoczynku przez sędziów Sądu Najwyższego i odpowiednio sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego – dla sędziów którzy objęli stanowisko przed dniem wejścia w życie projektowanej ustawy;
  4. umożliwienie sędziom Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku na podstawie ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r. powrót do pełnienia funkcji sędziego, a także funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz prezesów izb Sądu Najwyższego.

W projekcie ustawy zaproponowano uchylenie art. 37 § 1a-4 oraz art. 111 § 1-1b ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym. Jednocześnie, zgodnie z projektowanym art. 2, wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku na podstawie uchylanych przepisów, zostaną z mocy prawa przywróceni do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym w dniu wejścia w życie ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym.

Jeżeli sędzia, który powrócił do stanu czynnego, zajmował w dniu wejścia w życie ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego albo Prezesa Sądu Najwyższego, kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i Prezesa Sądu Najwyższego uważać się będzie za nieprzerwaną.

Sędziowie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego będą zobowiązani do zwrócenia świadczeń, które wypłacono im w związku z przejściem w stan spoczynku, z wyjątkiem uposażenia sędziego za okres pozostawania w stanie spoczynku. Ponieważ zgodnie z art. 2 ust. 1 projektowanej ustawy służbę sędziego uważa się za nieprzerwaną, wypłacone świadczenia z tytułu uposażenia zostaną zaliczone na poczet wynagrodzenia sędziego. Sędziom, którzy zgodnie z projektowanymi art.  2 ust. 2 oraz art. 3 ust. 1 pozostaną w stanie spoczynku, uposażenie, zgodnie z projektowanymi art. 2  ust. 5 i art. 3 ust. 2, zostanie wyrównane w taki sposób, aby za okres pozostawania w stanie spoczynku do momentu wygaśnięcia stosunku służbowego sędziowie otrzymali 100% wynagrodzenia zasadniczego oraz dodatku za wysługę lat, pobieranych na ostatnio zajmowanym stanowisku. Moment wygaśnięcia stosunku służbowego określa art. 36 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym. Wynikający z zestawienia tych przepisów dożywotni stan spoczynku o wysokości uposażenia równej 100 % ostatniego wynagrodzenia sędziowskiego w stanie czynnym ma charakter gwarancyjny wynikający z art. 180 ust 5 Konstytucji RP, zgodnie z którym w przypadku zmiany ustroju sądów sędziego można przenieść w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia.

Wszystkie postępowania wszczęte do tej pory na podstawie art. 37 § 1 oraz art. 111 § 1 i 1a ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym i niezakończone do dnia wejścia w życie projektowanej ustawy, będą podlegały umorzeniu z mocy prawa, niezależnie od etapu, na którym będą się wtedy znajdowały.

Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 37 § 1, sędziowie Sądu Najwyższego, a także – pamiętając o odpowiednim stosowaniu – sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego przechodzić będą w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. W projekcie zrezygnowano z rozwiązań pozwalających na wyrażanie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziów po ukończeniu tego wieku.

Założenia projektów podstawowych aktów wykonawczych do art. 2 ust. 7 projektu ustawy – rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości – w sprawie zwrotu świadczeń pobranych w związku z przejściem w stan spoczynku przez sędziów Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego:

Zawarta w art. 2 ust. 7 projektu ustawy delegacja upoważnia Ministra Sprawiedliwości do określenia w drodze rozporządzenia sposobu, trybu, rodzajów oraz terminu zwrotu świadczeń pobranych przez sędziów Sądu Najwyższego oraz sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego w związku z ich przejściem w stan spoczynku. Sędziowie, którzy powrócili na poprzednio zajmowane stanowisko, są obowiązani do zwrotu pobranych świadczeń.

Projekt powoduje skutki w zakresie finansów publicznych związane z przejściem sędziów w stan spoczynku i koniecznością wypłaty 100 % uposażenia do czasu wygaśnięcia stosunku służbowego. Biorąc pod uwagę problematykę projektu ustawy koszty jej regulacji są jednak trudne do oszacowania.

Projekt ustawy nie wpływa na działalność mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich przedsiębiorców. Projekt ustawy wywołuje pozytywne skutki społeczne.

Skrócone vacatio legis związane jest z koniecznością jak najszybszego usunięcia stanu niepewności prawnej. Standardowy 14 dniowy okres wejścia w życie ustawy ma na celu zapewnienie obywatelom możliwości zapoznania się i dostosowania do nowego prawa. Projektowane przepisy mają natomiast zastosowanie wobec określonego kręgu podmiotowego i są korzystne wobec tych osób. Tym samym spełnione zostały wyznaczone przez Trybunał Konstytucyjny kryteria skrócenia vacatio legis.” [Źródło: Uzasadnienie do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o Sądzie Najwyższym. Druk nr 3013 plik docx s.4-7].

Karkołomność regulacji i równoległe zachęcanie Sędziów Sądu Najwyższego do pozostania w stanie spoczynku, przy gwarantowaniu wypłat itd., to kapitulacja władz. Dobra zmiana właśnie się zatrzymała. Źródłem nacisku były instytucje Unii Europejskiej, w tym w szczególności Trybunał Sprawiedliwości UE. Rząd RP oczekuje, że Komisja Europejska wycofa swoją skargę złożoną w Trybunale.

W praktyce należy to czytać w ten sposób, że to może być efekt porozumienia z panią kanclerz Angelą Merkel, podczas dokonanych konsultacji międzyrządowych. Nie ma na to żadnych dowodów, ale jest logiczne następstwo dat i zbieżność możliwości. Nasza strona rządowa wiedziała, że zaszła za daleko i chciała się wycofać z twarzą. Wykonano wariant minimum na jaki można sobie pozwolić w zakresie meritum sporu, a teraz jest oczekiwanie na skutek.

Jeżeli prowadzilibyśmy taką grę, to właśnie w ten sposób prowadzilibyśmy licytację w biegu sprawy, bo to się tak właśnie powinno załatwiać (jeżeli już się do tego stanu doprowadziło).

Widać pewne analogie do nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, gdzie również władza dobrej zmiany się ograniczyła. Zakreśla się w ten sposób granice naszej realnej suwerenności. Widzimy, że interakcje na arenie międzynarodowej, indukowane przez zmiany wprowadzane wewnątrz – powodują straty i zagrożenie dla Polski.

Będziemy mieli więc dziwną sytuację, albowiem czy jest ktoś, kto dzisiaj wie – kto orzeka w Sądzie Najwyższym? Sukcesem dobrej zmiany będzie Izba Dyscyplinarna, na której legnie główny ciężar kontrolowania sądownictwa. Kompetencje tego organu są niejasne, a praktyka działania będzie się wykształcać. To będzie prawdopodobnie kolejny punkt zapalny, ponieważ środowisko zostało podzielone i stopniowo będzie postępowała erozja.

Dobra zmiana cofa się tylko na widok siły i konsekwencji związanych z jej użyciem. Można tylko dodać, że na całe szczęście. Ponieważ nie potrzebujemy zderzenia z Komisją Europejską. Wizyta pani Kanclerz Merkel mogła być okazją do omówienia problemu i warunków brzegowych. Zobaczymy, czy teraz Bruksela zrobi krok do tyłu? W konsekwencji wszyscy na tym by zyskali, ponieważ nie byłoby strat. Lepiej jest mieć możliwość dyskusji, niż się zamykać. W konsekwencji i tak więcej zyskuje dobra zmiana, bo wprowadziła istotne zmiany umożliwiające paraliżowanie pracy Sądów. Nie bez znaczenia jest to, że propaganda rządowa dostała paliwo na pokazywanie w jakim stopniu jesteśmy uzależnieni od Brukseli, jak ona ogranicza naszą suwerenność i że mamy w kraju uprzywilejowaną grupę ludzi, którzy swoją władzę czerpią z siły naszych zobowiązań wobec Brukseli, a nie z woli Suwerena.

Tags: , , , , ,

13 komentarzy “Dlaczego dobra zmiana się cofnęła w sprawie Sądów? /spekulacja/”

  1. Inicjator
    24 listopada 2018 at 08:04

    Mamy przykład, jak Władze Ludowe wprowadzają zmiany, generując problemy – żeby je potem rozwiązywać.

    Dotyczy to obu WŁADZ LUDOWYCH.

    Tej z PRL-u i obecnej, zwanej przez Autora – Dobrą Zmianą.

    Czyli nic nowego.

    Macondo dalej trwa.

  2. wlodek
    24 listopada 2018 at 08:17

    Są dwa przysłowia które odzwierciedlają sytuację zarówno “władzy” jak i mitycznego “Suwenera”: “Jak żeś wlazł między wrony, skacz jak i one”,nie da się “Na jodełke wleżć i dupy sobie nie poobdzierać”.A wystarczyłoby trochę wyobraźni politycznej! Ale czy ich na to stać?

  3. Wierny czytelnik
    24 listopada 2018 at 08:32

    Powiem tak przekąska, przekąska ..

  4. Miecław
    24 listopada 2018 at 10:07

    @Inicjator. 24 listopada 2018 at 08:04

    Protestuję! “Dobra zmiana” to nie jest władza ludowa. Proszę nie obrażać władz PRL i tamtego systemu.

    Obecna władza to lokaje kapitalizmu, 500+ posłużył im tylko do zdobycia władzy nad tym umęczonym biedą i brakiem perspektyw narodem po to, aby wprowadzić swoją sanacyjną, “jaśnie pańską” i religijną dyktaturkę. Paradoksalnie pozbawienie nas suwerenności w ramach struktur UE pomaga w III RP utrzymać tą “kulawą” demokrację i ogranicza ryzyko wystąpienia prawicowej dyktatury. Nie tak dawno sam prezes odciął się od socjalizmu informując publicznie, że oni nie są socjalistami, tylko mają wobec społeczeństwa biednego dużo empatii. Bóg zapłać i za to “jaśnie państwu” pozbawionemu inteligencji społecznej.

  5. Miecław
    24 listopada 2018 at 10:33

    Ogólnie dowodzi to, że:
    – “dobra zmiana” pozbawiona jest potencjału intelektualnego, stąd zapędy dyktatorskie u ludzi pozbawionych inteligencji, której proszę absolutnie nie kojarzyć z wyższym wykształceniem, bo człowiek może być wyuczony tylko, ale w istocie pozbawiony tzw. rozumu;
    – obecna władza sanacyjna o zapędach dyktatorskich nie jest w stanie wyprowadzić kraju z zależności neo-kolonialnej i odbudować gospodarki narodowej, po błędach styropianowego szaleństwa;
    – możemy liczyć na struktury UE w obronie demokracji w ich wydaniu, co świadczy o uzależnieniu Polski i chyba jest to już ostateczny dowód dla Polaków o utracie suwerenności;
    – targowica trwa i to nie jedna a kilka, począwszy od czasów walki z PRL-em, który nie poradził sobie z indolencją umysłową świata post-szlacheckiej inteligencji bez inteligencji.

    W kontekście spekulacji o celach wizyty kanclerz Niemiec, można tylko zadać pytanie, czy już jesteśmy pod zarządem niemieckim, czy dopiero będziemy?
    No i wczorajsze informacje – proszę wyguglać na ontecie, czy interii: “Angela Merkel: państwa narodowe powinny być gotowe do oddania suwerenności” – pozbawiają złudzeń co do zamiarów niemieckich. Oni chcą mieć na spółkę z francuzami Europę na własność, a pozostałe państwa mają się dostosować.

    Wybór rysuje się tylko jeden, albo wyjście z UE i bieda totalna, albo życie pod niemieckim butem i narzuconym multi-kulti. Jeżeli uda się wywalczyć w ramach UE coś pośredniego, to będzie wielki sukces na miarę tego, że kiedyś nie zostaliśmy 17 republiką.
    Oto do czego doprowadziły styropianowe szaleństwa nie szanujące dorobku PRL, które co prawda było uzależnione politycznie, ale gospodarczo budowało niezależną potęgę. Niestety to wszystko ludzie pozbawieni inteligencji zniszczyli.

  6. jerzyjj
    24 listopada 2018 at 12:05

    AUDYT BYŁ I GÓ…NO Z TEGO WYSZŁO BO PARA POSZŁA TYLKO W GWIZDEK A NIE W KOŁA…

  7. jerzyjj
    24 listopada 2018 at 12:33

    POLSKA – NEOKOLONIĄ Państw narodowych ma nie być! Takie jest założenie masonerii i globalistów. Państwo silne posiada swój przemysł, handel, banki. Jeśli jednak chce się zrobić z dobrego państwa – neokolonię, robi się tzw. prywatyzację, czego boleśnie doświadczyliśmy. Myślący rozumie do czego służyła EU, niemyślący będzie wciąż wyglądał obiecanych paciorków. Aby dokonać takiej amputacji mózgów, stosowano wiele technik i metod…

    Oczadziały Narodzie – wybieraj tak dalej!

    Pomimo zdegradowania całego Narodu do pozycji dziada proszalnego (zniszczenie gospodarki,którą zastąpiono „doktryną” J.Lewandowskiego /według licznych źródeł internetowych Aaron Langman/ „Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.“), Polak potrafi. Problemem i to poważnym jest, byśmy się w porę obudzili i to jeszcze przed najważniejszymi wyborami 2019, w miarę byli dobrze zorientowani, kto przebieraniec a kto patriota. Mamy jeszcze to szczęście, że żyjemy w kraju, gdzie mamy jeszcze wolny Internet. Kto nie chce być okłamywany przez „mendia mętnego nurtu”, ten może dużo się dowiedzieć. I stąd jest ta nadzieja.
    Przegramy, gdy damy się zagonić do wyborów typu – konkursu piękności np. Komorowski – Duda (PIS) – M. Ogórek. Nie patrzmy się na partie, bo obecnie nie ma dobrych. Śmiesznie i drwiące z inteligencji Polaków, wyglądają zapowiedzi PIS. Śmieszne i drwiące są zapowiedzi prezydenta i PIS o sposobach naprawy systemu wyborczego. Kosmetyka. A gdzie – zmiana propartyjnego systemu proporcjonalnego na JOW-y?
    Gdyby wstawić sito nie tego jak mówią (miód na duszę), a sito głosowań, to pasowałaby maksyma: „gdyby złodziejom ucinano ręce, to w Sejmie zamiast przycisków do głosowania, byłyby pedały!” Czy mało nam ćwierć wieku (od 1989), by się przekonać, że już praktycznie srebra rodowe wyprzedane a została tylko ziemia i lasy do „prywatyzacji”? Czy tego dokonały krasnoludki, czy kolejne „rządzące partyjniactwo”? Stąd potrzeba, by te małe oczka wodne patriotów, te strumyki, utworzyły wielką wielomilionową rzekę, która oczyści tę stajnię Augiasza i wypłucze z Sejmu przebierańców.
    Patriotyczna Polsko – Powstań! CZAS NA ZMIANY!

  8. jerzyjj
    24 listopada 2018 at 13:44

    do Miecław
    czyli do zwolennika bycia Polski w JEWROKOŁCHOZIE

    BZDURY WAŚĆ PLECIESZ NIE DO PRZEŁKNIĘCIA!!!
    Z dostępnych danych wynika, że już w okresie stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem. Oblicza się, że straty Polski w wyniku niemieckiej agresji z lat 1939-1945 wynosiły około 500 mld USD (można przyjąć, że przejęte przez ZSRS polskie ziemie z istniejącym na nich majątkiem stanowią stratę porównywalną). W wyniku akcesji do UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld USD do 2 bln USD. W wyniku akcesji do UE i spłat długów w latach 2004-2006 Polska ponosi straty w wysokości ok. 80 mld USD rocznie…
    Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE – komu rzeczywiście ma on przysporzyć korzyści? Czy możemy głosić poglądy, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę?
    Decydenci w 1989 roku – Balcerowicz i cały rząd Mazowieckiego – mieli święty obowiązek zadbać o polski interes narodowy. Ta dbałość miała się objawiać decyzjami, które umożliwiłyby dźwignięcie gospodarki na wyższy poziom technologiczny, a jednocześnie pomnożenie wartości i prestiżu polskiego przemysłu. Zadbano pieczołowicie o coś wręcz przeciwnego. Nasuwa się w tym momencie pytanie, kto był faktycznym autorem tzw. planu Balcerowicza, komu miał on służyć i jak określić decydentów, którzy ten plan realizowali.
    Rząd Mazowieckiego był zobowiązany zapewnić odpowiednie warunki rozwoju naszej gospodarce na początku przemian, ponieważ konstytucyjnie za nią odpowiadał i z mandatu społeczeństwa pełnił obowiązki zastępczego właściciela.

    Czy rząd Mazowieckiego i Balcerowicza:
    – umożliwił wyjście polskiej gospodarki z zapaści?
    – określił strategiczne kierunki rozwoju?
    – zadbał o prawidłowy rozwój polskich gospodarstw rolnych?
    – zadbał o rozwój tworzącej się polskiej przedsiębiorczości?
    – stworzył właściwy Urząd Skarbu Państwa i dokonał uczciwej wyceny majątku narodowego przeznaczonego do prywatyzacji?
    – zadbał o prawidłowy rozwój rodzimego handlu?
    – zadbał o prawidłowy rozwój edukacji?
    – zadbał o prawidłowe i sprawiedliwe rozliczenie odpowiedzialnych za stan naszej gospodarki po 45 latach PRL?
    Nie, nie zadbał! Tych pytań można by postawić więcej. Cóż więc otrzymaliśmy w 1990 roku w nagrodę za pokojowe przejście z „demokracji socjalistycznej” do demokracji niesocjalistycznej? Otóż w nagrodę otrzymaliśmy terapię „szokową”, czyli tzw. plan Balcerowicza. Plan, który z założenia polegał na braku jakiegokolwiek planu dla Polski. Przygotowano za to plan dla swoich, polegający na przejęciu przez nich majątku narodowego.
    Do dziś obiektywna prawda o warunkach wejścia Polski do UE nie jest znana społeczeństwu polskiemu, gdyż nie może w pełni przebić się w mediach.
    Społeczeństwo polskie powinno się dowiedzieć, że w ramach traktatu akcesyjnego ustalono, iż:
    1. Polska nie ma prawa prowadzić w państwach UE instytucji kredytowych (banków, firm ubezpieczeniowych).
    2. Polska została zobowiązana do przerobu śmieci z państw UE (dawnej „15”). Podano daty i określono zdolności produkcyjne, które musimy osiągnąć pod groźbą kar finansowych.
    3. Polska musi się podjąć magazynowania odpadów radioaktywnych z elektrowni jądrowych z państw UE.
    4. Musimy zlikwidować (złomować) na własny koszt 50 proc. tonażu naszej floty połowowej.
    5. Polska nie ma prawa udzielać pomocy publicznej swoim firmom (to prawo przysługuje tylko Niemcom na terenie byłej NRD!).
    6. Polska musi anulować wszystkie umowy handlowe z państwami spoza UE (około 190). Niewywiązanie się z tego zobowiązania wiąże się z nałożeniem na nas wysokich kar liczonych na miliardy dolarów, zgodnie z „prawem” międzynarodowym.
    7. Polska nie wchodzi do strefy Schengen (brak związku z akcesją), co znaczy, że obowiązują nas wizy i kontrole celne powyżej 3 miesięcy pobytu w państwach Unii Europejskiej.

    W tzw. okresie stowarzyszeniowym (dostosowawczym?) za sprawą „planu Balcerowicza”, zgodnego z zaleceniami i nakazami UE, straciliśmy 80 proc. majątku produkcyjnego, otworzyliśmy rynek, niszcząc własny handel i producentów. Straciliśmy, według oficjalnych danych, około 5 mln miejsc pracy (w tym czasie UE zyskała 1,2 mln miejsc pracy). Konsekwencją takiej polityki była emigracja około 2 mln młodych ludzi, często po wyższych studiach. Ogromnie wzrosło zadłużenie kraju (obecnie wynosi ono już ponad 900 mld zł i stale rośnie).
    Zlikwidowano wiodące biura projektowe, ośrodki badawczo-rozwojowe, ośrodki doradztwa technicznego, zakłady doświadczalne, szkolnictwo zawodowe, niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli naukowej, technicznej, medycznej i rolniczej …
    Towarzysze z opcji SLD – UP z Aleksandrem Kwaśniewskim na czele oraz liberałowie spod znaku Unii Wolności, obecnej Platformy Obywatelskiej czy Partii Demokratycznej, oszukali nasz Naród w referendum. Według ich zapewnień, Unia Europejska miała być organizacją (wspólnotową) niezależnych państw. Tymczasem widzimy wyraźnie, że dzisiejsza UE zmierza do stworzenia superpaństwa z własną konstytucją, ze wspólną walutą, z jednym prezydentem, z jednym ministrem spraw zagranicznych i ze wspólną armią. Zgodnie z zapisami traktatu akcesyjnego Polska musi przyjąć euro w terminie ustalonym przez rząd i parlament RP, co w praktyce oznacza koniec jej suwerennego i samodzielnego bytu państwowego – prawdziwa władza należy zawsze do tych, którzy kontrolują obieg pieniądza.
    Twierdzę dobitnie, że na agonalnym szczycie wyborczym w ogóle nie powinno nas być, bowiem z tramwaju zwanego Unią Europejską dawno winniśmy już wyskoczyć.
    /// Dlaczego UK wstąpiła i wystąpiła z UE wyjaśnione w 2 minuty
    https://www.youtube.com/watch?v=mU6e3SvRpLA \\\
    PS…
    Spotkałem bezrozumnego jegomościa, uszczęśliwionego ponownym wyborem Tuska na stanowisko przewodniczącego rady europejskiej. I nie byłoby może w tym nic zaskakującego, gdybym go nie znał 10 lat wcześniej, jako małego, za to prężnego przedsiębiorcy.
    Okres rządów PO-PSL, pozbawił go wszystkiego, co posiadał. Rewolucyjne zakrętasy państwa i państwowego przedsiębiorstwa, z którym był związany, wchłonęły lokal gastronomiczny, sklepy, mieszkanie, rower, tornister dziecka i przedostatnią parę butów, czyniąc z niego kilkudziesięciotysięcznego dłużnika ZUS-u, którego dzisiejszym sukcesem jest dobra umowa z komornikiem.
    Gdy go spotkałem z zacięciem wyłożył mi dobrodziejstwa wynikające z przynależności do Unii Europejskiej. Gadał coś o wolności, o dopłatach, o układzie z Schengen. W pewnym momencie musiałem się wyłączyć, bo nie mogłem już słuchać takich brewerii w wykonaniu człowieka, którego lubię, a którego meandry myśli stały się dla mnie „niepojmowalne”. Pomyślałem tylko, jak propagandowo można tak komuś wygiąć rozum, by śpiewał hymny pochwalne na temat wolności, czy otwartości Europy, nie mogąc sobie pozwolić na spontaniczny wyjazd wypoczynkowy, choćby do przyjaznej Albanii. To tak jakby Buszmen oszalał z radości na wieść o wprowadzeniu nowej, ulepszonej wersji Windowsa.
    A zatem istnieją ludzie, którzy mają tak koncertowo namieszane w głowach, by kolejny wybór łobuza traktować jako dobre zwiastowanie dla Rzeczypospolitej.

    Miecław DOTARŁO ??? !!!

  9. wlodek
    24 listopada 2018 at 13:46

    Mieclawie, Rosjanie obchodzili się z nami jak z jajkiem. Ciągle słyszałem od nich że Polacy zasługują na więcej niż pozostali bo to naród z tradycjami które nie mieściły się w kanonie “socjalistycznego obozu”.Stąd zgoda na prywatną własność, rolę KK,niezależna kulturę którą traktowali jak powiew Zachodu.I wiara że polscy towarzysze sobie poradzą.A polscy towarzysze nie tylko sobie nie poradzili ale doprowadzili do tego że styropian zmienił oblicze nie tylko Polski ale i wpłynął na rozwój liberalizmu w Rosji i rozpad ZSRR.Oni po latach 90 pozbawili się złudzeń co do roli”demokratycznego Zachodu”a my dalej i dalej w tym bagnie brniemy! Pozdro.

  10. H22
    24 listopada 2018 at 13:57

    Hipoteza jest bardzo prawdopodobna to żadna spekulacja w końcu po coś tu przyjechała no nie

  11. Feel 2
    24 listopada 2018 at 15:59

    No i te zapisy to jest nic innego jak zwykły przykład głupoty legislacyjnej.

  12. Miecław
    24 listopada 2018 at 16:15

    @jerzyjj. 24 listopada 2018 at 13:44

    Mnie nie musisz przekonywać do swoich słusznych tez, one dawno już dotarły. 🙂
    Natomiast proszę, żebyś mój komentarz przeczytał na spokojnie, jako hipotetyczną ocenę obecnej rzeczywistości, na chłodno i bez zbędnych emocji.
    Zwolennikiem bycia Polski w JEWROKOŁCHOZIE nie jestem, ale chyba wiesz doskonale, że wyjście z UE wiązałoby się obecnie z tąpnięciem gospodarczym, gdyż nie mamy już własnego przemysłu. Pytanie czy Polacy są na to gotowi? To ekonomiści musieliby strategiczne analizy i plany zrobić, czy dalibyśmy sobie radę bez rynku UE, który prawdopodobnie zostałby dla nas zamknięty z sankcjami amerykańskimi włącznie.

    Zdajesz sobie sprawę, że naród musiałby zaczynać wszystko wręcz od początku prawie w warunkach powojennych, a nie ma takiej siły, która wprowadziłaby w Polsce na nowo socjalizm, jak po wojnie z nacjonalizacją przemysłu i budową niezależnej gospodarki. Pomijając już to, że zaraz mogą nam wprowadzać demokrację bombami a biznes który się ustawił po 1989 roku rozpocznie wręcz wojnę o swoje majątki. Jest już pozamiatane, chyba to zauważyłeś?

    Najważniejsze, aby teraz utrzymać względną niezależność i autonomię gospodarczą w ramach UE celem odbudowania przemysłu i postawienia na nogi gospodarki. Być może PiS to rozumie i chce działać w tym kierunku, ale z takim zapleczem intelektualnym czarno to widzę.

    @wlodek. 24 listopada 2018 at 13:46

    Owszem tak było, ponieważ wiedzieli, że jesteśmy jednak kulturowo nieco odrębni, co nie przeszkadzało we wspólnych interesach opartych na wzajemnych korzyściach. Dzięki temu nasza rodzima kultura po raz pierwszy w historii miała szansę się rozwinąć na niespotykaną dotąd skalę a gospodarka stała się 10 na świecie. Nikt z kraju nie musiał emigrować za chlebem i demograficznie nas przybywało. Uważam, że to był w miarę zrównoważony rozwój. W ramach UE jest to już chyba niemożliwe.

    Natomiast stawiam tezę, że gdybyśmy byli tylko częścią ZSRR, jako ta 17 republika, którą straszono Polaków po wojnie, moglibyśmy na tym stracić w perspektywie czasowej i w sytuacji, jak rozpadł się ZSRR. Chyba obserwujesz jakie kłopoty mają teraz z własną tożsamością narodową i polityką oraz gospodarką dawne republiki poradzieckie. No może poza mądrą Białorusią.

    Uważam, że nasza wtedy względna niezależność PRL-wska w konsekwencji nam się opłaciła, a to że wszystko zostało zaprzepaszczone przez pokolenia owładnięte styropianowym szaleństwem to już inna bajka.

  13. leming
    24 listopada 2018 at 17:46

    Czytam różne ciekawe artykuły, czytam posty, słucham polityków i nie wiem.Czy Polska ma być kolonią europejsko-niemiecką zarządzana i drenowaną z Brukseli ? Czy Polska ma być Polin i ziemią obiecaną zarządzaną z Izraela, miejscem dla nowej szlachty ? Czy Polska ma być państwem frontowym dla dobra Ameryki zarządzanej z Ambasady,gotowa obrócić się w perzynę dla dobra Amerykańskich Panów walczących z Rosją ? Czy Polska ma być lokalnym mocarstwem zarządzającym Środkową Europą i trzymającym Rosję na smyczy ? Te role przypisywane Polsce wydają się być mocno sprzeczne.A moim zdaniem problem leży w społeczeństwie zasiedlającym Polskę. Dzieli się ono na kilka plemion mających różne cele.Plemiona jak to plemiona, zawsze są manipulowane przez obcych dla swoich celów a plemię zadowala się koralikami i perkalem.Kolejny dowód na to że w Polsce Polacy są mniejszością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up