Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Dobra zmiana w bankach! Kasa musi się zgadzać słodkie misie!


 Dobra zmiana w bankach! Nagrywać każdy może! Dyktafon już kilka razy przesądził o losach naszego państwa. Wszyscy pamiętamy tzw. aferę Rywina, chociaż to zła nazwa, bo powinna być nazywana od nazwiska pewnego pana redaktora, który miał ukryty dyktafon i nagrywał. Kelnerzy ze swoimi nagraniami wpisali się już do najnowszej historii naszego kraju i każda nowa taśma, to kolejne zgłoski. W tej chwili mamy taką oto sytuację, że miliarder, wielki przedsiębiorca – bankier, nagrał szefa Komisji Nadzoru Finansowego w trakcie rozmowy, której treścią mogła być jakaś formuła propozycji korupcyjnej, a może i nawet szantażu sytuacyjnego. Uwaga proszę być wyjątkowo ostrożnym w wyrażaniu opinii, na ujawnionych nagraniach nie ma bezpośredniego żądania korzyści. To jest dorozumiane, poza tym nie ma pewności, czy nagrania są prawdziwe. Chociaż, jeżeli tam padły słowa ze strony urzędnika państwowego, że on wie, że jeden z aspektów jest niezgodny z prawem – to byłoby coś niesamowitego.

Ta sytuacja jest sama w sobie niesamowita, albowiem po prostu nie chce się aż wierzyć, żeby ludzie na tak wysokim poziomie władzy i możliwości finansowych posunęli się do takich kroków. Ponownie podkreślmy, że w tej chwili jeszcze nie wiadomo, czy treścią rozmowy była propozycja korupcyjna powiązana z szantażem, dlatego będziemy to traktować w trybie przypuszczającym. Jednak nie chce się po prostu wierzyć, że urzędnik na tak wysokim szczeblu, tak niesamowicie wyspecjalizowanej administracji posunął się do czegoś tak haniebnego. Zarazem szokujące jest to, że miliarder chodzi na takie spotkanie z dyktafonem.

Kwestia tzw. szumidła, czyli zakłócania pracy mikrofonów w trakcie rozmowy jest wątkiem pobocznym, chociaż również daje ogląd problemu z wielkim pytaniem co robi nasz kontrwywiad? Jeżeli bowiem szef tak ważnej i po prostu kluczowej dla funkcjonowania naszego państwa jak KNF – nie ma zaufania do własnego gabinetu i używa urządzeń zakłócających to po prostu szok.

Kluczowym aspektem tej sprawy jest jej rdzeń, nie chodzi nawet o potencjalny szantaż i w istocie domaganie się łapówki. Najciekawsze jest to, że zrobił to samodzielnie i osobiście bardzo wysoki urzędnik państwowy, wysoko notowany w ramach powiązań personalno-partyjnych dobrej zmiany.

Jest to niesłychanie ważne dlatego, ponieważ zasadnicze jest to, czy ten pan działał „własnym przemysłem”? Czy wręcz przeciwnie – mamy do czynienia z grupą ludzi, trzymających władzę nad polskim sektorem finansowym, którzy zadziałali w celu osobistych korzyści? W ostateczności można – w ramach spekulacji – pokusić się o pytanie, czy ten pan, czy może grupa działają dla własnego zysku, czy dla celów nadrzędnych wyznaczonych przez np. kierownictwo polityczne? Ten ostatni aspekt jest istotny dlatego, ponieważ dobra zmiana jest zarządzana w sposób bardzo scentralizowany. Gdyby nie kwestia nagłej zmiany ustawy (tzw. “bank za Złotówkę”), mającej na celu ułatwienie przejmowania banków, takie prawdopodobieństwo należałoby wykluczyć (Posłowie wprowadzili i została przyjęta po pierwszym czytaniu). Jednak tak nie jest i to czyni sprawę wyjątkowo trudną politycznie. To jest jej oś, kluczowy i główny aspekt. Nie ma znaczenia, jakich banków dotyczy poprawka. Chodzi bowiem o regulacje systemowe.

Ważnym tłem sprawy są powiązania osobiste pomiędzy szefem KNF, prezesem NBP, premierem, panem Marszałkiem Terleckim, a prawnikiem, który był rekomendowany do zatrudnienia w banku. Do zbadania tych powiązań, bo one są widoczne powinna być zwołana specjalna sejmowa komisja śledcza, w której rządzący dla czystości swoich intencji powinni przekazać większość opozycji. Proszę bowiem wziąć pod uwagę, że Prokuratura jest w zależności służbowej wobec pana premiera.

Smutnym wnioskiem z tych ciągów zdarzeń jest pytanie o to jak działają w naszym kraju służby specjalne? Premier i pan Minister Sprawiedliwości dowiedzieli się o sprawie z mediów? Jeżeli tak, to trzeba mocno zreformować te służby. Mówimy o kluczowej instytucji, będącej fundamentem zaufania do naszego systemu finansowego. Oczywiście nie chodzi o to, co myśli przysłowiowy pan Kowalski mający swoje oszczędności w jednym, czy drugim banku! Chodzi o to, jak to wpłynie na wycenę naszego długu przez rynki! To jest aspekt sprawy, dla którego to zło trzeba wypalić żywym ogniem i wytopić płonącym żelazem! Przecież zaraz możemy mieć przecenę naszego długu i płacić o kilka miliardów Euro rocznie odsetek więcej. Czy władze państwowe mają świadomość takich możliwości?

Proszę się zastanowić, czy jako inwestor traktowalibyście Państwo poważnie kraj, gdzie szef nadzoru finansowego – nie dość, że jest mianowany z klucza partyjnego, ale jeszcze domaga się od jednego z najbogatszych biznesmenów z danego kraju – nazwijmy to „pożądanego” zachowania. To nie wymaga odpowiedzi, zwłaszcza jeżeli ten pan był figurantem w procederze sięgającym najwyższych kręgów władz?

W praktyce mamy dobrą zmianę w bankach. Właśnie tak wygląda dobra zmiana w praktyce, o ile z uwalenia przetargu na śmigłowce można się wykaraskać, a reforma sądów jest potrzebna. To kasa musi się zgadzać słodkie misie!

Niesłychanie ważne jest to jak ta sprawa będzie wyjaśniona. Tutaj niezbędna jest transparentność. Jeżeli tego nie będzie, to zapłacimy więcej, bo nasze wierzytelności będzie trzeba wyżej ubezpieczać.

Odrębnym wątkiem jest działanie biznesmena, który rzekomo zwlekał z poinformowaniem organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa. Chociaż z tego można się wybronić bez większego kłopotu. Jeżeli bowiem ten pan czuł się szantażowany, to po prostu zbierał materiały w sprawie. Jest oczywistością, że po ujawnieniu tych faktów nikt z nim nie będzie rozmawiał otwarcie.

Tags: , , , , , ,

7 komentarzy “Dobra zmiana w bankach! Kasa musi się zgadzać słodkie misie!”

  1. Inicjator
    16 listopada 2018 at 05:20

    Czyli TAŚMY rządzą w Naszym Nadwiślańskim Macondo.

    Postęp jest w technologiach nagrywania i zagłuszania …

    Jest się czym bawić.

    Amen.

  2. Miecław
    16 listopada 2018 at 09:39

    Biedny prezes, ja mu współczuję mimo wszystko, bo kolejne misie chciałyby się ustawić niejako przy okazji realizacji jego idei post-sanacyjnych. A on ma zapewne marzenia, żeby otaczali go ludzie uczciwi i pryncypialni. Nic dla siebie, a wszystko dla idei i dobra dawnego “jaśnie państwa” i jedynie słusznej instytucji religijnej. A tu bryndza, wszędzie pełno bezczelnych misi, którzy przy okazji wygarniają dla siebie co się tylko da.

    Niestety prezes powinien zrozumieć, że pryncypialni to byli tylko dawni komuniści, co nie garneli dla siebie, a wszystko oddali ludowi, przez co dziś są odsądzani od czci i wiary, bo lud okazał się niewdzięczny. Podobnie i wszystkie misie prezesa okazują się w końcu tak niewdzięczne i realizują swoje interesy niejako przy okazji. W istocie było by to śmieszne, a jest smutne bo przecież chodzi o nasz interes narodowy, jak słusznie zauważa Sz. Krakauer, gdyż za te “wykręcane numery” uczciwemu prezesowi, zapłacimy wszyscy, jako państwo.

    Ciekawym wątkiem jest ewentualność umożliwienia zatarcia śladów przez misia, bo CBA jakoś nie spieszyło się z zabezpieczeniem jego biura i śladów z jego działalności.
    https://wolnemedia.net/pis-zaciera-slady-afery-knf/

    Więc będzie się działo i ciekawe kogo misiu za sobą jeszcze pociągnie.

    Niedługo prezesowi zabraknie ludzi, bo wszędzie tylko misie na horyzoncie i kto wie czy nie będzie musiał poprosić o pomoc ludzi uczciwych z drugiego sortu, może tych którym nawet zabrano emerytury, bo zbyt uczciwie ufali III RP i dla niej pracowali.

  3. Pozorovatel
    16 listopada 2018 at 11:06

    Wychowany w totalitarnych czasach Generała wyobrażałem sobie, że narady i uzgodnienia najwyższych urzędników państwowych, zwłaszcza z przedsiębiorcami reprezentującymi istotne części funkcjonującego kraju kapitału, odbywają się w państwowych gmachach odpowiednio chronionych by zabezpieczyć zarówno ich poufność jak i transparentność. Starym sposobem była obecność stenotypistki na bieżąco sporządzającej pisemne raporty, które w oryginale trafiają do archiwum, zaś w kopiach do stron bądź wyznaczonych urzędników. Jakież było moje zdumienie, gdy wszem i wobec ujawniono że ochronę kontrwywiadowczą ministerialnych narad zapewniali kelnerzy prywatnej restauracji. Oni też dokumentowali narady, archiwizowali przebieg i wyniki państwowych uzgodnień. Intencje kelnerów nie pozostawały jednak oczywiste, zaś sporządzana przez nich dokumentacja trafiała bynajmniej nie do Państwowego Archiwum Akt Nowych. Niestety u zarania Nadwiślańskiej Republiki Macondo wielkie fortuny powstały bynajmniej nie w drodze wielopokoleniowej akumulacji kapitału najzręczniejszych graczy na rynku, ani też nie w drodze wdrożenia do masowej produkcji wiekopomnych wynalazków. Lecz kapitały akumulowane w drodze grabieżczych przepływów o sumie zerowej. Jedynym zaś wkładem beneficjentów tych procesów była umiejętność żeglowania wśród paragrafów i artykułów tak, by zderzenia z nimi nie powodowały zatonięcia. W tych warunkach i ustrój państwowy, przy pozorach demokracji i praworządności, ewoluował w kierunku organizacji mafijnej. Obecny capo di tutti capi postanowił zabezpieczyć swój pontyfikat przed wrogami wewnętrznymi stawiając na wypróbowanych towarzyszy czyli wiernych nikczemników i miernoty , których (dla bezpieczeństwa) otaczał ludźmi wyciąganymi z nicości. Ludzi bez zasług wiedzy i doświadczenia. Takich którzy swoją pozycję, awanse i apanaże zawdzięczają tylko łasce bądź niełasce władcy. Ci z nich, którzy czytali Epikteta wiedzieli że “Felicitatem vero non cunctis diebus “. Postawili przezornie na Horacego “Carpe dien”.
    Jednak aby zabezpieczyć się przed upublicznieniem swych poczynań nie na stenotypistki w chronionych biurach postawili, lecz na “szumidła komandosów”, które jak się okazało też potrafią czasami zawieść. Jednak mam nieodparte wrażenie, że to co dotychczas ujawniono to tylko koniuszek szczurzego ogonka. Celem zaś partyjnego śledztwa będzie wykazanie, że ów koniuszek istniał nawet bez reszty ogona, a tym bardziej całego szczura. Dlatego Minister “0” pozbawił prokuratora samodzielności i domaga się wydania oryginalnych nośników, wraz ze wszystkimi kopiami. Wygląda to jednak tak, jakby Rosjanie mieli Macierewiczowi przekazać oryginały i wszystkie kopie zapisów “czarnych skrzynek” Tupolewa. Zanosi się więc na bardzo interesującą rozgrywkę, która jednak może okazać bombą tak wielką, że saperzy każdej ze strom raczej woleli by ją ziemią zasypać niżeli rozbroić.

  4. Mikolaj
    16 listopada 2018 at 18:43

    Pytanie: Czy warto się przejmować aferą KFN ?
    Odpowiedz: Nie warto?

    Pytanie: Dla czego?
    Odpowiedz: Ta afera to jest taki “odprysk” w walce jaka toczy się o przyszły kształt Unii i Europy.

    Pytanie: Kto walczy?
    Odpowiedz: Z jednej strony nasz najważniejszy sojusznik, z drugiej stony “przodownik” Unii, czyli Niemcy.

    Pytanie: Co my mamy z tym wspólnego?
    Odpowiedz: Trwa przeciąganie Polski na jedną lub drugą stronę.

    Pytanie: Co potwierdza teze o takiej walce?
    Odpowiedz: Ostatnia wymiana zdań oraz maili między prezydentem Stanów i premierem Francji.

    Pytanie: Jakieś przykłady?
    Odpowiedz: Premier Macoron: Musimy zbudować europejską armię zdolną przeciwstawić się Chinom, Rosji i Stamo Zjednoczonym. Oraz: Bycie sojusznikiem nie oznacza byciem wasalem.
    Pytanie: A co takiego powiedział prezydent Stanów?
    Odpowiedz: Gdyby nie Stany, to dzisiaj w Paryżu mówiono by po niemiecku.

    Pytanie: Widać, że po obu stronach mamy wyrafinowanych graczy?
    Odpowiedz: Tak to widzę. I gra się toczy.

    Pytanie: Wydawało się, że Stany traciły zainteresowanie Europą na “korzyść” Dalekiego Wschodu?
    Odpowiedz: Brak sukcesów na Dalekim Wschodzie oraz “urwanie się ze smyczy” Francji i Niemiec mógło zmienić ich poglądy na ten temat. Na dodatek Kore Południowa i Północan same zaczęły “załatwiać” swoje sprawy nie oglądając sie na prezydenta Stanów.

    Pytanie: Wracajmy do naszej afery z KFN. Przypadkowy wyciek podsłuchów?
    Odpowiedz: Ten donos nie jest to wydarzeniem odosobnionym. Czekano 8 miesięcy aby ją ujawnić tę “aferę”. Niedawno Polska wysłała ponda 1500 dodatkowych żołnierzu na Przesmyk Suwalski, podobno 70% policjantów było na zwolnieniach L4 z powodu przemęczenia, marsz 11 listopada ochraniali żołnierze, były premie przyjechał do Polski z Brukseli, itp.

    Pytanie: Czy dodatkowe siły na Przesmyku Suwalskim to przeciwko “imperialnym” zakusom Rosji?
    Odpowiedz: Raczej odgrodzenie od nas wojsk niemieckich, stacjonujących na Litwie.

    Pytanie: A żołnierze osłaniający marsz 11 listopada?
    Odpowiedz: To był czyjś “majstersztyk”, który zapobiegł “niepokojom” podczas marszu.

    Pytanie: Czy to koniec czyichś przepychanek na naszej scenie polityczne?
    Odpowiedz: Na dwoje babcia wróżyła; tyle, że moim zdaniem, ze wskazaniem na kontynuację “przepychanek”.

  5. Inicjator
    17 listopada 2018 at 07:28

    @Mikołaj

    Żołnierze na ulicach miasta, ale jeszcze bez koksowników i na razie – BEZ BRONI, chociaż kilka egzemplarzy ciężkiego sprzętu też tam (jak i w Krakowie) było …

    Trwa oswajanie nowego terenu ICH działania.

    Bo do tego WEWNĘTRZNIE wszystko zmierza.

    Amen w Macondo.

  6. kamerdymer
    17 listopada 2018 at 08:12

    Bardzo ciekawy komentarz

  7. sok z żuka
    17 listopada 2018 at 08:51

    To kpina z cago społeczeństwa. Kaczor już rozumie ze otacza go grono cwaniakow i ludzkich k…
    W

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up