Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? (cz.1)


fot. red. Panama

Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? Czy może ono zawsze było takie samo? Może wreszcie wojna może dosięgnąć tłustego Zachodu? Stąd nagle taka refleksja u przedstawicieli najbogatszych krajów Zachodu? Angela Merkel, najwyżsi przedstawiciele ONZ, czy liczne komunikaty w mediach społecznościowych nadawane przez samego pana Trumpa. Dużo autorytetów wypowiada się na temat wojny, co jest symptomatyczne. Ponieważ wcześniej, nawet jak Zachód bombardował i podpadał była mowa co najwyżej o „operacji pokojowej”, „niesieniu demokracji” lub innym uszczęśliwianiu lokalnej ludności, oczywiście wyczekującej demokracji i jej zdobyczy jak śmieciowe jedzenie lub zadłużenie się.

Konflikty są wszędzie – przestępczość niszczy państwa

Przyjrzyjmy się więc światu w poszukiwaniu najbardziej zapalnych regionów i syntetycznie określmy czynniki niestabilności. Ameryka Północna jest bezpieczna. W Ameryce Środkowej trwa wojna państw z przestępczością, która może je destabilizować. W Ameryce Południowej jest mozaika niestabilności, w tym stare konflikty, zamrożone od lat np. pomiędzy Boliwią a Chile. Z globalnego punktu widzenia najbardziej istotny jest możliwy konflikt Argentyny z Wielką Brytanią o Falklandy/Malwiny. Źródłem zagrożeń w tym regionie jest amerykański popyt na narkotyki oraz pozostałości polityki kolonialnej.

Libijskie wyzwanie i wszędzie Chińczycy

Afryka to ognisko niestabilności, które w połączeniu z gwałtownym wzrostem populacji będzie stałym źródłem niepokojów. Na szczególną uwagę zasługuje Libia oraz uśpiona wojna domowa w Algierii, to są najbardziej niebezpieczne źródła zagrożeń z punktu widzenia Europy. Kluczowym źródłem zagrożeń jakie się tam indukują jest wpływ sił zewnętrznych, w tym zakresie poza zachodnimi koncernami i ich armiami najemników, kluczowa jest obecność Chińczyków. Jeżeli nie uda się ustabilizować Libii, to nadal grozi nam masowa migracja z Afryki. Jeżeli zaś chodzi o klasyczne wojny w znaczeniu państwo-państwo lub wojny domowe, to są one prawdopodobne tam wszędzie. Zwłaszcza tam, gdzie są surowce do podziału.

Broń jądrowa na Bliskim Wschodzie?

Bliski Wschód to wieczna niewiadoma. W tej chwili oczy zwrócone są na Iran, jednak nie można zapominać o wygasających konfliktach w Syrii i Iraku oraz wojnie w Jemenie, o której świat nie chce słyszeć. Na tym tle konflikt izraelsko-arabski jawi się już jako ustabilizowany, chociaż tak wcale nie jest i w każdej chwili tam możliwa jest wzajemna rzeź. Jednak to sytuacja wokół Iranu jest prawdziwym zagrożeniem. Czarno-biała sytuacja lansowana przez Zachód, gdzie próbowano wmówić światu, że Iran jest tym „złym” istotnie się skomplikowała po zaszlachtowaniu przez Saudyjczyków swojego obywatela w konsulacie na terenie Turcji. Elementem układanki, który stabilizował region był Irak, niestety ten kraj został zniszczony, w tym jego potężna armia.

Iran jeżeli chce być bezpieczny musi w sposób skryty wejść w posiadanie broni masowego rażenia. Środki przenoszenia – w sumie całkiem zaawansowane już ma. Jak zrobi to Iran, to natychmiast własnej broni jądrowej będzie potrzebowała Arabia Saudyjska, Turcja i Egipt. O ile Iran jest pomimo sterowania przez czynniki ideologiczno-religijne jednak demokracją, to Arabia Saudyjska z tą formą rządów nie ma nic wspólnego. Proszę się zastanowić, w rękach władców którego kraju broń jądrowa jest bardziej niebezpieczna? W tym regionie skupia się uwaga świata, warto zwrócić uwagę na pokojowe wysiłki Rosji w Syrii.

Skala niepewności w tym regionie jest już w zasadzie losowa, a niebezpieczeństwo polega na tym że w tym kotle miesza pewien mały bliskowschodni kraj (nie jest to Liban). Jego możliwości są wręcz niewyobrażalne, a na pewno o wiele większe, niż się nam powszechnie wydaje. Przykładowo proszę sobie zadać pytanie – dlaczego w zasadzie nie był atakowany przez islamistów z ternu Syrii? To jest prawdziwy fenomen, będący realnym probierzem tamtych konfliktów. To nie jest prosta szachownica – nasi i wrogowie. Tam wiele dzieje się jak w teatrze lalek, nigdy nie wiadomo czyją się jest „pacynką” lub kto pociąga za sznurki.

Jutro zapraszamy na część 2-gą a pojutrze na 3-cią.

Tags: , , , , , , ,

18 komentarzy “Czy rzeczywiście rośnie ryzyko wojny? (cz.1)”

  1. Inicjator
    13 listopada 2018 at 05:18

    Dobre!

    Tylko ta broń jądrowa w rękach Ajatollahów z Iranu – to może być ta ISKRA w składzie prochu, gdzie nie są przestrzegane reżimy technologiczne, czystość i zasady ppoż. i BHP …

    Dlatego poziom niepewności jest duży.

    Ale my w swoim Nadwiślańskim Macondo wiemy swoje.

    Amen.

  2. ELWRO zniszczona potęga
    13 listopada 2018 at 05:21

    Warto pamiętać, że na Libię leciały francuskkie i włoskie bomby

  3. Ronin
    13 listopada 2018 at 05:55

    Arabia sponsorowała pakistańską bombę i moze jej użyć

  4. Xun Zi
    13 listopada 2018 at 08:05

    Wystarczy, że USA i Chiny wezmą się za łby i na Bliskim Wschodzie domino pójdzie samo. Izrael pozbawiony parasola ochronnego Ameryki będzie w stanie samodzielnie stawić opór zmasowanej arabskiej nawale tylko przez określony czas, nawet jeśli użyje broni jądrowej. Jedynie wewnętrzna niezgoda państw arabskich, którą się sztucznie utrzymuje i amerykański bat, są najlepszym zabezpieczeniem państwa żydowskiego. Ale co będzie, gdy bat zniknie, a muzułmanie w tej jednej jedynej kwestii nagle się zjednoczą i zapomną o podziałach?

    Ameryka Południowa ma swoje problemy i w światowej rozgrywce jako taka nie ma większego znaczenia. Afryka może stać się natomiast cassus belli między USA i Chinami, podobnie jak Tajwan i sztuczne wyspy na Morzu Południowo-Chińskim.

  5. Miecław
    13 listopada 2018 at 09:28

    A W. W. Putin mówił kiedyś tej wypranej z empatii i pozbawionej inteligencji społecznej kaście oligarchii zachodniej z ich skundlonymi politykami: – “czy zdajecie sobie sprawę z tego, co narobiliście?” (cyt. z pamięci)

    Więc teraz:
    „Rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców” – Albert Camus

    A to dla polskich styropianów:
    “Ludzie, którzy się chwalili, że dokonali rewolucji, nazajutrz przekonywali się zawsze, że nie wiedzieli co czynili, że dokonana rewolucja jest zupełnie niepodobna do tej której chcieli dokonać” – Fryderyk ENGELS

  6. Wojciech
    13 listopada 2018 at 10:33

    Świat wydaje dziś na broń ponad 1,7 biliona dolarów. Wszędzie jest nadmiar broni a także nadmiar nędzy. Produkcja i sprzedaż broni przez USA stanowi fundament ich istnienia. Fundamentem ich istnienia stanowią także prawie nieprzerwanie wszczynane i prowadzone wojny. Od czasów WW2 prawie wszystkie przegrane, a mimo to dalej im się one opłacają. Trump i jego agresywny zespół rządzący, wsparty przez potężne lobby Izraelskie, czyni wszystko aby wojną i zabijanie była codziennością. Przynosi to gwarancje zysków i bogactwa. Praktycznie przy całkowitej obojętności tzw społeczności międzynarodowej i poparciu państw podbitych i satelitarnych z Europą na czele. Niestety nikt nie zna dnia ani godziny. Ludziom pozostają tylko marzenia, aby gdy to się zacznie, przebieg wydarzeń transmitowano przez TV . Polecam nową książkę Naomi Klein pt. “NIE to za mało.” https://livro.pl/nie-to-za-malo-jak-stawic-opor-polityce-szoku-i-stworzyc-swiat-jakiego-nam-trzeba-klein-naomi-sku1180142322.html?gclid=EAIaIQobChMIm-ypv4fR3gIVh6wYCh32pAdREAQYASABEgJMQvD_BwE&gclsrc=aw.ds Trochę przybliża do tematu.

  7. bob
    13 listopada 2018 at 11:20

    @Xun Zi zjednoczenie Arabów to dziś za mało na Izrael. Zwłaszcza, że szybko zabrakłoby im części do zachodniej broni. Dobrym przykładem jest Iran, który w latach 70 tych kupił super nowoczesne wtedy amerykańskie myśliwce F 14 ale z powodu braku do nich części zamiennych Irańczycy nie polatali sobie na tych samolotach. To samo byłoby ze świetnymi F15, F16, Eufighterami albo francuskimi Mirage i Rafale w służbie państw arabskich. Więc Żydzi mogliby być spokojni o wynik wojny. Z drugiej strony Arabowie mają niechęć nie tylko do Izraela ale i Iranu a nawet Turcji. Arabskie elity wiedzą, że gdyby Iran nie miał wroga w Izraelu jego siła zostałaby skierowana właśnie przeciw Arabom. Zwłaszcza, że Persowie i Arabowie są rywalami na rynku ropy i gazu.

  8. wmw
    13 listopada 2018 at 17:35

    Ryzyko wojny niewątpliwie istnieje.
    Tyle że jest to obecnie niewykonalne, USA nie są gotowe do żadnego dużego konfliktu militarnego, z równorzędnym technologicznie przeciwnikiem, mającym własną produkcję uzbrojenia i głebię strategiczną.
    Mogą się co najwyżej wyżyć w sankcjach gospodarczych, czy blokowaniu przepływów finansowych.

    Żeby było śmieszniej, większość kluczowych surowców i komponentów, USA musi sprowadzać z zagranicy…..
    Wyprzedano krajowe zdolności produkcyjne, brak poddostawców, umiejętności technicznych, kadr do produkcji masowej uzbrojenia.
    Tak więc, nie grozi nam z tej strony wojna, a jedynie straszenie.
    Podobnie jest z armią niemiecką i francuską, brytyjską.
    Odtworzenie możliwości bojowych i produkcyjnych, to lata….

  9. krolowa bona
    13 listopada 2018 at 17:36

    @bob..no wlasnie komentator “ujal”,te miliardowe zakupy broni i sprzetu arsenalu wojenego bez absolutnie stalych dostaw czesci zamiennych i konserwacyjnych oraz know-how w serwisie obsugi i renowacji od srubki i uszczelki az do oprogramowania komuteriwego,co jest podstawa obecnych wszalakich systemow i technologi mozna co najwyzej dostac zylakow na nogach od stania i czekania na te specyficzna kooperacje i ciagle dostawy ,totez sprzedaz powyzszych produktow to ramie firm militarnych oraz rzadow kierujace zdarzeniami w danym regionie, wystarcza,ze sie nie bedzie jakiegos software /oprogramowania / w internecie wspierac i pare miliardow piszlo na manowce ale uwaga, uwaga wtedy terrorysci ( klany -kalifaty) znajacy sie na “obejsciu” zasad i norm moga przejac rzekomy zlom….zaznaczam, ze nawet tu nie wspomnialam o amunicji….bez odpowiednich,pasujacych bombek i “wrztow” to mozna co najwyzej skoczyc po piwo i czekac,czekac…
    Prosze tu zwricic uwage, ze Chiny i takze Japonia przedtem to pokupiwali np.po 1egzemplarzu czegos tam od dlugopisu do samolotu i jak mrowki-robotnice uperfekcjonizujac produkowali “swoje “(!) rzekomo wynalazki ….Chiny to tak doszly do potegi, gdyz byli w stanie milionowymi rekami robotnikow multiplikowac kazdy wrecz towar az mogli go w 100% “zmalpowac”…i tak np. kupujac francuski tylko 1egzemlarz linii superszybkiego pociagu szyny magnetycznej TGE /TRANSRAPID / ,na ktorym Francuzi latami z wielkimi nakladami pracowali byli w stanie ten produkt od A do Z wraz z magnetycznymi szynami “zmalpowac”…klocili sie o ti i to na powaznie… niby Chiny moga ten TGE tylko na wewnetrzny rynek chinski produkowac ale wiadomo,ze po cichu i po jakims czasie odchodzi sie od takich postanowien….

    Co do Turcji, to obawy sa wielkie, gdyz to panstwo od 1918 roku po upadku Imperium Omanskiego na Bliskim Wchodzie znajduje sie w socjo-kulturalnej,politycznej i przemyslowej transformacji…z uwagi na fantastyczny punkt strategiczny sa nim UE i Usa i Azja i wszyscy dookola zainteresowani a Turcja – mentalnie panstwo nawet przedfeudalne a wiec niewolnicze rodem z Imperium Osmanskiego nie moze znalezsc sie wogole w zadnym porzadku, reformy z 1923 roku Atatuerka i utworzone nowoczesnej republiki parlamentarnej z zwagi na prawo islamskie pogrzevano juz pare razy, rozpacz i agresja wrecz emanuje z tego regionu, konkretne programy “europeizacji” np.miasta dla europejskich emerytow sa wybudowane za pare mld € ale stoja jak po wybuchu bomby atomowej puste, nikt sie tam nawet na 3-6 miesircy nie chce z Europy czy z Niemiec przesiedlac….a Turcja ani mysli o regulacji urodzin i tak kobiety rodza 6-14 i wiecej dzieci..proch armatni… takze rola i pozycja Iranu, ktory poniewierany od lat moze sie zbuntowac i krwawe obalenie przez Cia w 1953 roku demokratycznie wybranego swieckiego prezydenta i wporowadzenie tam szacha zaowociwalo ta rewolucja kulturalna i utworzeniem Republiki Islamskiej..tak tam wujek na mieszal i miesza dalej a ponad cos ok. 70-80% ludnosci Iranu jest ponizej 30 roku zycia nie chce byc dalej separowanych i ta fermentujaca sytuacja grozi eksplozja a z uawgi na liczbe mieszkancow moze dojsc do rywalizycji kultur…najjgorsza jest pogarda trwajaca latami, w koncu ludziom jest obojetne ile i kto zginie ale pogardy nie chca i nie moga dluzej w zadnej formie znosic…. moze byc wielka wrzawa….i ktos kogos “polknie”…

  10. wmw
    13 listopada 2018 at 17:51

    Dla ciekawych, w maszynowym tłumaczeniu:

    Do 300 Luki

    Odtajnione wersja raportu jest wystarczająco szokujące. To przywołuje listę pralnicze 300 „luk” lub luki w amerykańskiej wojskowej bazy przemysłowej. Co objawia się ostrym szczegółowo jest gospodarka narodowa nie jest już w stanie wspierać najbardziej podstawowych rzeczy o obronności, bezpośrednią konsekwencją globalizacji gospodarki i offshore outsourcing. To szczegóły dramatyczne niedobory wykwalifikowanych pracowników w takich obszarach, jak oprzyrządowanie maszyn, spawanie, inżynierii. Vital maszyny takie jak numerycznie sterowanych obrabiarek muszą być importowane, w większości z Niemiec, który ma nie najlepsze stosunki z Waszyngtonem w chwili obecnej. Wiele małych, wyspecjalizowanych dostawców kluczowych podkomponenty są dostawcami single-source wiele na skraju niewypłacalności z powodu niepewności US budżetu w ostatnich latach. I przemysł obronny USA jest zależna od Chin dla praktycznie wszystkich metali ziem rzadkich. Od 1980 roku US krajowe wydobycie metali praktycznie upadł ze względów ekonomicznych, jak dostawcy zwrócił się do Chin o wiele tańszych źródeł. Dziś 81% światowych metali ziem rzadkich potrzebnych sprzętu wojskowego, nadprzewodników, smartfonów i innych zastosowań zaawansowanych technologicznie pochodzą z Chin.
    https://journal-neo.org/2018/11/12/trump-trade-war-hides-military-industrial-agenda/

  11. Wierny_Czytelnik
    13 listopada 2018 at 18:12

    Trafne w kontekscie najnowszych scenariuszy dla Bliskiego Wschodu…

  12. wieczorynka
    13 listopada 2018 at 19:49

    @ Miecław 9:28

    Podobnie jak cytujesz Fryderyka Engelsa, pisał w swojej książce “Globalia” Jean Christophe Rufin (jest to fantazja jednak można przyrównać do Orwella). Ktoś kto stworzył teoretycznie wspaniały świat z czasem przestał mu się ten świat podobać, zostawił to wszystko i wmieszał się w tłum.

    Obecnie można powiedzieć: wyjechał w Bieszczady.

  13. Xun Zi
    13 listopada 2018 at 20:27

    @bob
    13 listopada 2018 at 11:20

    Dziś. Jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok, dwa, pięć sytuacja może ulec zmianie. Historia jasno pokazuje, że nic nie jest stałe i niezmienne. Poza tym Arabowie mogą zostać wzmocnieni przez ochotników z innych państw muzułmańskich, których z pewnością by nie zabrakło.

    @Miecław
    13 listopada 2018 at 09:28

    Wszyscy rewolucjoniści wszelkich opcji politycznych, łącznie z kontrrewolucjonistami, również wszystkich opcji, powinni czytać ten cytat Engelsa do poduszki.

  14. Wojciech
    13 listopada 2018 at 21:07
  15. krolowa bona
    14 listopada 2018 at 06:24

    Autor podnosi,ze Ameryka Polnocna jest bezpieczna a tu i owdzie mowi sie, ze wlasnie nie jest…i to z uwagi na zamrozone i niwelowane przemoca i gwaltem policyjnym konflikty spoleczne ( nedza -superbogactwo ), w tym rasowe…jesli ruszy wieksza liczba emigrantow z poludnia w krotkim czasie to moze dojsc do rozmaitych separatystycznych ruchow i wywalczona wojna secesyjna konfedaeracja rozsypie sie i stanow zjednoczonych nie bedzie…

    Ameryka Poludniowa z uwagi na ponad 200-letnie kajdanki gospodarcze i polityczne wujka boryka sie z nedza, bieda ,horendalna korupcja i wojnami narkotycznymi calych mafii,ktore sieja strach i sciela gesto trupy,stad te masowe ruchy emigracyjne,ktore przybiora bardzo mocno na sile z uwagi na wzrost swiadomosci tamtejszych spoleczenstw, proporcjonalnie do wzrostu przemocy stosowanej latami i beda tegoz rozmaite konsekwencje min.dumping na rynku pracy i niepkoje spoleczne z tego powodu autochtonow…..takze gwaltem militarnym i kajdankami gospodarczymi zatamowana wielka rewolucja spoleczna, zapoczatkowana w Meksyku, wieksza niz ta w 1918 w Rosji i to w calej Ameryce Srodkowej i Poludniowej moze po prostu od nowa wybuchnac, gdyz wiekszosc tamtejszej populacji zyje w nedzy i utrzymuje sie z przestepstw ,w tym z handlu narkotykami , gdy tymczasem wielcy obszarnicy tkwia cos w okresie przed rewolucja francuska i upodlaja stany nizsze…
    Nie wiem czy ktokolwiek w Argentynie mysli o wojnie z W. Brytania o Faklandy… Margeret Thucher oblala pogarda i ponizeniem i bezwzglednoscia cala Argentyne,co trwa do dzis a ilosc zolnierskich trupow oplakiwana jest przez cale argentynskie spoleczenstwo…porazka,ktorej nie moga przetrawic a do tego zwazywszy, ze wujek zrobil sobie z Argentyny wiecznego chlopca do bicia i do wiecznych politycznych i gospodarczych eksperymentow i min. zmusil juz ja pare razy do splacania splaconych juz dlugow…( ! )…nie Argentyna nie wybiera sie na wojne…nie moze i nie chce…

    Na “zachodzie” jest mocna narracja, ze w Syrii Rosja robi wojne…hmmm ( !!! ), mimo,ze na polnocy Syrii jest juz utworzona nowoczesna z konstytucja i rownouprawniemiem plci i relegii spokojna Konfederacja Republik Syrii..nikt jednak nie raczy o tym mowic….

    Na Bliskim Wchodzie to jest intensywne “wywracanie kota ogonem”, nawet z butelka wodki “nie rozbierzesz” o co tu chodzi….Turcja i Arabia S. to uniwersum kazde dla siebie i wszczynaja wojny i je prowadza i to na lewo i to na prawo….. to co robi Arabia S. bronia wujka i wojennym arsenalem niemieckim w Jemenie nie miesci sie wrecz w glownie,zwlaszcza,ze Jemen to takie biedne panstwo i zawsze siedzialo cicho pod miotla…ci z tej Arabii S. to maja ponasrywane w glowach a nie wiadomo czego wujek i Francja i Niemcy ich wspieraja i sprzedaja im codziennie mimo zakazow prawnych bron itd. i to przez rozne kombinacje poprzez Republike Afryki Poludniowej i to tyle, ze Arabia S.nie ma gdzie np.postawic wszystich zaplaconych /kupionych / czolgow,ktorych czesc stoji na parkingach w Niemczech….no trzeba pic duzo alkoholu, by to zrozumiec ….

    Nawet nie mozna zgadnac,skad ta nienawisc do Iranu, ktory ma poklady gazu i ropy naftowej cos na 200
    lat a i o 400 latach slyszalam…

    Rozpacz ogarnia spustoszenie w Iraku i w Afganistanie ,ludzie okradzeni calkowicie z wszelkiego dobytku i materialnego i mentalnego, cale pokolenia bez mozliwosci chodzenia do szkol…. i to tylko z tego powodu, ze taki stary,spierdowacialy ,zalkoholizowany wujek mial chcice… swietnie wyszkolona armia iracka i jej dowoddztwo oraz wszelkie sluzby specjalne pozbawione srodkow utrzymania i bezrobotne uciekly do ISIS /panstwa islamskiego….jak dlugo bedzie trwala rekonwalestencja takiej schorowanej kreatury….tu specjalne podziekowania dla Obamy za jego wojny dronami z cywilistami i dziecmi w szkolach i na weselach i bombonierka dla malzonki,ktora to wlasnie napisala autobiografie,by sobie troche dorobic..tfu !!!

  16. Miecław
    14 listopada 2018 at 09:29

    @krolowa bona. 14 listopada 2018 at 06:24

    Popieram. Przykładem jest Wenezuela, jak tamtejsi feudalni “jaśnie panowie” niszczą własne społeczeństwo na usługach wujka sama. U nas było podobnie, że zemścili się tą współpracą za utratę majątków i wygląda na to, że nic nie odzyskają, poza wąską grupą arystokracji, co już zdołała coś tam wyrwać, a kraj został przez to zniewolony ekonomicznie i zniszczony kulturowo. Gierek na początku lat 90-tych powiedział, że czeka nas latynizacja i to się właśnie dzieje.

  17. PUTIN=xxxxxxx
    3 grudnia 2018 at 13:23

    Elemntem destabilizującym jest także Rosja na Bliskim Wschodzie (i nie tylko) z byłym(?) oficerem KGB którego tu tak chwalicie. A gdyby była taka sytuacja że na czele np. Niemiec stoi były oficer Gestapo? – to byście także chwalili? Przecież KGB i jej poprzedniczki zamordowały wiecej ludzi od 1918 roku!!! KGB jest goog, ale SS to już zbrodniarze. Oj pomylenie z poplątaniem. Tak, Putin (xxxxxx) jest największym zagrożeniem dziś dla świata a dla Polski w szczególności.

  18. jerzyjj
    5 grudnia 2018 at 20:08

    III wojna światowa nam nie grozi dlatego, że spośród 9 państw, które mają broń nuklearną, dwa — USA i Federacja Rosyjska — przez 24 godziny utrzymują samoloty i okręty podwodne z bronią jądrową na pokładzie. Więc nikt, kto nie jest szalony, nie zaatakuje drugiej strony”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up