Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

100 lecie niepodległości – próba syntetycznego podsumowania


Yalta_summit_1945_with_Churchill,_Roosevelt,_Stalin Photograph from the Army Signal Corps Collection in the U.S. National Archives. – [1] The source web page include the following caption: Photo #: USA C-543 (Color) source: wikipedia

Podsumowanie 100 lat niepodległości, nawet jeżeli nie jest to 100 lat jest zadaniem bardzo trudnym. Oczywiście musi być subiektywne, tak jak subiektywne są z istoty swojej natury wszelkie oceny historyczne. Jak również musi być syntetyczne, skoncentrujemy się więc na roli elit w państwie i ich stosunku do ogółu społeczeństwa.

Samo odrodzenie się Polski po 123 latach niewolnictwa było geopolitycznym cudem. Zawdzięczamy go przyjaznemu układowi w naszym atawistycznym otoczeniu, wysiłkowi wspaniałego pokolenia i wsparciu USA, Francji, Węgier i wielu Rusinów i Białorusinów walczących pod sztandarami Orła Białego w wojnie z państwem Rad Robotniczych i Chłopskich.

Polska odzyskana nie była jednak Polską dla wszystkich, ani na pewno krajem sprawiedliwości społecznej. Wyzysk ludu pracującego przez wąską elitę był czymś tak niesamowitym, że dzisiaj sobie tego nawet nie jesteśmy w stanie zobrazować. Państwo, w którym trzeba było całować pana, wójta i plebana w pierścień lub obejmować za kolana płaciło liśćmi brukwi za cały dzień pracy i strzelało do robotników.

Państwo to nie było w stanie zapewnić swojemu społeczeństwu możliwości rozwoju, ani bezpieczeństwa. Elita cały czas zagryzała się wzajemnie, co doprowadziło do koniecznego zamachu stanu, który uratował istnienie państwa, jednak złamał kręgosłup społeczeństwa. Skończyło się dramatycznie, w wyniku przegranej wojny dostaliśmy się pod cztery okupacje (niemiecką, radziecką, litewską i słowacką), z których okupacja niemiecka była biologicznym zagrożeniem istnienia Narodu.

Niestety w trakcie okupacji w naszym kraju wydarzyło się tyle zła, że jeszcze do dzisiaj przebrzmiewają jego echa, a wszystkie sprawy wynikłe ze zmian wojennych nie są zabliźnione. Wojna skończyła się dramatem i męstwem Powstania, potem nastąpiła nienazwana wojna domowa, gdzie siły nowego ładu starły się z ludźmi, którzy w większości służyli własnej wizji wyimaginowanej rzeczywistości urojonej. Pamiętajmy o Jałcie, a droga do niej prowadziła od Zaleszczyk, poprzez Gibraltar i zgliszcza Warszawy. To wówczas podsumowano naszą niepodległość, na szczęście udało się ją zachować chociaż wewnętrznie, jednak cena stalinowskiej nocy była dramatyczna. Wiele krwi i wiele łez kosztowało nas transferowanie społeczeństwa w kierunku wolnym od dyktatury klas uprzywilejowanych.

To wielkie osiągnięcie, którym była Polska Rzeczpospolita Ludowa zostało zmarnowane, chociaż to wówczas nastąpił rozkwit społeczeństwa z którego do dzisiaj korzystamy. Elita, która się wówczas wykształciła w istotnej mierze pochodziła z mniejszości narodowej, co odbiło się czkawką 1968 roku. Potem było tylko gorzej, zwłaszcza że w kraju działała nadal potężna globalna instytucja odwołująca się do metafizyki i bardzo skutecznie podkopująca autorytet władz. Skończyło się masowymi protestami i wieloma przypadkami strzelania do robotników. Warto pamiętać jednak i dobre strony – jak powszechne lecznictwo, szkolnictwo i awans całych mas z wcześniej skazanych na pół-niewolnictwo warstw społecznych.

W wyniku rozkładu państwa wdrożono konieczność przemian, Okrągły Stół jakkolwiek ułomny był naszym wielkim sukcesem. Wówczas elity z każdej strony stołu istotnie się sprawdziły, mając świadomość naszej w istocie porażająco żałosnej sytuacji. Pomogła sytuacja międzynarodowa, słabość odradzających się Niemiec i rozpadającego się ZSRR to istotne czynniki naszego sukcesu.

O transformacji lepiej nie pamiętać, chociaż to dziwne że nadal nie mówi się nic o rozliczeniu tych, którzy wówczas zdecydowali o kwestiach strategicznych. Przykładowo wygaszenie budowy elektrowni jądrowej, czy masowe niszczenie sprzętu wojskowego, nie mówiąc już o zniszczeniu wielu zakładów przemysłowych to liczne grzechy początków, o których dzisiaj rzeczywiście wielu nie chce pamiętać. Nie tylko ci, co mieli wówczas dostęp do darmowych kredytów…

Podsumowanie okresu w którym obecnie jesteśmy musi pozostawiać istotny niedosyt, bo tutaj znamy najwięcej faktów i trudno jest o jednoznaczną opinię. Na pewno zrobiliśmy wielki krok na przód, jednak to znowu jest kraj, w którym elity oderwały się od społeczeństwa. Do robotników na szczęście strzela się tylko gazem i gumowymi kulami, ale fakty pozostają faktami. Społeczeństwo odwróciło się od tych, którzy w imię neoliberalnych doktryn skazali je na wegetację i emigrację, a dzisiaj jeszcze sprowadzają obcych na ich miejsce.

Doszliśmy do dobrej zmiany, która stworzyła sama już tyle mitów, że sama się w nich gubi. Zrównanie tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego z Józefem Piłsudskim to SKANDAL TAK AHISTORYCZNY I TAK NAIWNIE WĄTŁY FAKTOGRAFNICZNIE, że po prostu się ośmieszyli. Chyba, że oto mamy naszą nową „sanację” w postaci dobrej zmiany i świetlaną przyszłość do kolejnej hekatomby przed sobą? Ciekawe tylko, czy potomkowie tych, których pomniki dzisiaj demontujemy znowu nas uratują?

Niestety nie ma dzisiaj niczego takiego, co pokazywałoby chociaż cień nadziei na przyszłość. Dobra zmiana opiera się na konsensusie opłacanym przez 500 plus, na który pieniądze pochodzą z rabowania całego społeczeństwa bardzo wysokimi podatkami pośrednimi i akcyzowymi. Jesteśmy zadłużeni tak bardzo, że nie jesteśmy suwerenni. Ponieważ w swoich decyzjach musimy uwzględniać możliwe reakcje wierzycieli. Jak skończą się pieniądze zostanie tylko naiwna propaganda, często prowadząca do takich klęsk jak z ustawą o IPN. W istocie nikt nie ma pomysłu na nic więcej. Nie ma wizji państwa, nie ma ukierunkowania jego rozwoju, jak również nie ma polityki, która służyłaby chociaż zachowaniu pozorów.

Niestety nasze elity bardziej myślą o zabezpieczeniu miejsca do życia dla swoich dzieci na prawdziwym Zachodzie, niż o nas tutaj. Przekleństwem Polski jest to, że nawet własne elity traktują nasz kraj jako ZASÓB, którego społeczeństwo jest jedną ze składowych.

Nie narzekajmy jednak, ponieważ w istocie mamy pewien zakres wolności, której mądre zagospodarowanie pozwala na względnie elastyczne dostosowywanie się do rzeczywistości. Miejmy nadzieję, że nasze elity tego nie zmarnują i nie wystawią nas znowu na wyniszczenie i zniewolenie. Polska wiosek i wozów konnych mogła się odrodzić, bo czerpała z własnych zasobów, siłami własnego społeczeństwa. Polska zagranicznych dyskontów i importowanej benzyny będzie bezradna jak system oparty na wkładaniu piwa i kiełbasek do koszyka się zawali. Nie zmarnujmy tego, w tym sensie pan Tusk miał rację z tą swoją słynną ciepłą wodą w kranie…

Świadczy to o tym, że elity wiedzą że możemy wszystko stracić. Dlaczego więc prowadzą politykę szaleństwa na Wschodzie? Przy jednoczesnym milczeniu wobec naszej niemocy wobec potężnych Niemiec?

Ps. Zdjęcie przedstawia najważniejsze wydarzenie w naszej historii ostatnich 100 lat, pamiętajmy o nim, żeby uniknąć analogicznych schematów.

Tags: , , , , ,

13 komentarzy “100 lecie niepodległości – próba syntetycznego podsumowania”

  1. wlodek
    11 listopada 2018 at 08:38

    Krakauer w komentarzu na wyżynie logiki wydarzeń podsumowujący naszą nowożytną historię. Szacunek! A co do zrównania
    prezydenta Lecha z Piłsudskim przez “Namiestnika Dojnej Zmiany”i wezwania Prezesa do potrzeby zbudowania Muzeum to śmiech i szczyt głupoty!

  2. Inicjator
    11 listopada 2018 at 08:54

    Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Niepodległości!

    Artykuł dobry, wnioski smutne i słuszne.

    Zdjęcie rzeczywiście przedstawia najważniejsze dla Nas wydarzenie.

    Wszyscy powinni się w niego wpatrywać codziennie …

  3. Wierny_Czytelnik
    11 listopada 2018 at 10:29

    Zgadzam sie ten obrazek jest szczegolnie charakterystyczny

  4. Wojciech
    11 listopada 2018 at 10:53

    W uzupełnieniu zamieszczonego na początku symbolicznego zdjęcia z Jałty, warto zachować w pamięci słowa Churchilla do Mikołajczyka z jesieni 44 roku, czyli z okresu, w którym decydowały sie losy istnienia Polski;
    “Nie jesteście rządem, jesteście warcholskim narodem, który chce zburzyć Europę. Pozostawię was samych z waszymi waśniami. Nie ma pan poczucia odpowiedzialności, jeśli chce pan poświęcić ludzi z kraju…Ma pan na uwadze tylko swój marny, ciasny, egoistyczny interes. Odwołam się teraz do Polaków. Rząd lubelski może doskonale funkcjonować. On będzie rządzić, to jest pewne. Pana argumenty to tylko zbrodniczy zamysł wywołania rozłamu między sojusznikami za pomocą waszego liberum weto… Jeśli chce pan podbijać Rosję, to niech pan sobie idzie swoją drogą ”
    Z tego okresu zachowała się także mapa, na której Stalin czerwoną krechą zakreślił przebieg granicy w okolicach Szczecina.
    Te fakty stanowią także istotną część historii Polski, skrzętnie dziś wymazywanej

  5. ONR
    11 listopada 2018 at 11:50

    Doskonały podsumowania naszej rzeczywistości, proszę zwrócić uwagę na to kogo autor wymienia jako zasłużonych dla naszej niepodległości. Właśnie tak się powinno mówić o tym narodzie bo to są Rusini.

  6. Elwro zniszczona potęga
    11 listopada 2018 at 11:52

    Zgadzam się należy ukarać ludzi którzy doprowadzili do zniszczenia Polski Elektrowni jądrowej w Żarnowcu o ile dobrze pamiętam to był pan Tadeusz Syryjczyk albo ministrem odpowiedzialnym za to że sprzedaliśmy nasze reaktory jeden do Finlandii drugi na Węgry

  7. Miecław
    11 listopada 2018 at 13:58

    Słuszne wnioski i logiczny apel. Nie zmarnujmy dziedzictwa PRL do końca. Mamy kraj w bezpiecznych granicach, które zawdzięczamy polskim patriotom i Stalinowi. Niestety historia ponownie jest zakłamywana.

    Więc ku rozwadze dwa cytaty:
    „Żadna istota rozumna, patrząc na terytorium Polski, nie pomyśli, że te granice wytyczyła siła nieprzyjazna” – Bronisław Łagowski, „Patriotyzm uliczników”, Przegląd nr 4/2018, s. 17.

    „Tylko prawdą i pracą naród żyje
    i dźwiga się, a kłamstwo jak opium upaja, truje
    i usypia” – ks. Walerian Kalinka.

  8. Mikolaj
    11 listopada 2018 at 14:39

    “Łapać złodzieja”

    Pytanie: Czy Polska stała się matecznikiem bolszewizmu w Unii?

    Odpowiedz: Po przemówieniu pana Donalda Tuska w Łodzi nie jest prosto odpowiedzieć na to pytanie.

    Pytanie: Przedyskutujmy fakty o naszej walce z bolszewizmem.

    Odpowiedz: Niedawno nasz prezydent pochwalił Józefa Piłsudzkiego za to, że zatrzymał pod Warszawa “czerwoną zarazę”, czyli bolszewików. Stwierdził, że ta zaraza mogła zawładnąć Warszawą, dojść do Berlina, Paryża a nawet dotrzeć do Madrytu.

    Pytanie: Gdzie było źródło tamtego bolszewizmu?

    Odpowiedz: Oczywiście w Rosji.

    Pytanie: A jakie były nasze kolejne sukcesy w walce z bolszewizmem?

    Odpowiedz: W przemówieniu w Łodzi Prezydent Rady Europejskiej Donald Tusk przypomniał, że po raz kolejny bolszewicy został pokonany przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę.

    Pytanie: A jakich bolszewików miał na myśli pan Tusk mówiąc w tym samy przemówieniu, cytuję ” … dlaczego wy nie mielibyście pokonać współczesnych bolszewików?”.

    Odpowiedz: Myślę, że nie odwoływał się do Rosji, bo w dzisiejszej Rosji równości społeczne zbliżają się do tych jakie były tam tuż przed wybuchem Rewolucji Październikowej.

    Pytanie: Może miał na myśli PiS, sugerując, że ta partia jest źródłem bolszewizmu w Polsce i w Unii?

    Odpowiedz: Trudno to uznać za prawdę biorąc pod uwagę dwa fakty. Po pierwsze, PiS ma rodowód okrągło-stołowy, czyli taki sam jak PO, czyli partia pana Tuska.

    Pytanie: A po drugie?

    Odpowiedz: To właśnie bracia Kaczyńscy związani z PiS-em wypromowali na prezydenta Polski pana Lecha Wałęsę, który wcześniej pokonał bolszewików w Polsce.

    Pytanie: Czy zatem nowym źródłem bolszewizmu w Polsce i Unii mogą być młodzi Polacy maszerujący 11 listopada?

    Odpowiedz: Będą nieśli transparent: Bóg, Honor, Ojczyzna. To hasło do bolszewików mało pasuje.

    Pytanie: To o co mogło chodzić panu Tuskowi, kiedy mówił o współczesnych bolszewikach?

    Odpowiedz: Myślę, że stosuje tutaj sztuczkę przestępcy, który uciekając z miejsca przestępstwa wykrzykuje: “łapać złodzieja, łapać złodzieja ”

    Pytanie: Czy można to objaśnić trochę jaśniej?

    Odpowiedz: Pand Donald Tusk jako Przewodniczący Rady Europejskiej jest blisko źródła informacji na temat najbliższej przyszłości Unii.

    Pytanie: I co z tego?

    Odpowiedz: Jeżeli wie, że przytrafi się nam coś niedobrego to będzie potem próbował zwalić winę na PiS i maszerujących 11 listopada.

    Pytanie: I jak to będzie robił?

    Odpowiedz: On i jego formacja będą wykrzykiwali. Patrzcie co żeście narobili! To wszystko przez was! A prosiliśmy, ostrzegaliśmy, zakazywaliśmy, itp. A wy swoje i teraz wszyscy cierpimy przez was.

    Pytanie: Czy sztuczka się powiedzie?

    Odpowiedz: Lepszej metody na wygranie następnych wyborów do Sejmu i powrót PO do władzy nikt w tej chwili nie wymyśli. Ale czy sztuczka się uda? Nie myślę.

  9. Mikolaj
    11 listopada 2018 at 17:12

    C.D.

    Pytanie: Czy PiS-owi pomoże to, że stanął na czele dzisiejszego marszu?

    Odpowiedz: Tak mu pomoże, jak pomaga umarłemu kadzidło.

    Pytanie: Czyli co?

    Odpowiedz: PO-PiS-owi bije dzwon. Podobnie jak pani premier May w WB, i pani kanclerz w Niemczech.

    Pytanie: Jak tłumaczysz kiepskie prognozy na przyszłość dla PO-PiS-u?

    Odpowiedz: Ani PO, and PiS, ani wcześniejsze ugrupowania polityczne post okrągło-stołowe nie budowały państwa zadawalającego większość zwykłych obywateli. Wszystkie te ugrupowania polityczne wychodziły z założenia, że jak coś jest dobre dla dla rządzących, oraz dla naszych sojuszników, to musi być dobre i dla reszty obywateli.

    Pytanie: Czy jest z tego jakieś wyjście?

    Odpowiedz: Najpierw Turcja a ostatnio rząd włoski postanowiły wyrwać się z tego zaklętego kręgu myślenia, że najważniejsze dla nas są interesy naszych sojuszników, a potem interesy rządzących. A na zajmowanie się resztą obywateli nie bardzo jest czas bo “na głowie są ważniejsze sprawy”.

  10. Xun Zi
    11 listopada 2018 at 21:54

    Trafne podsumowanie tych tragicznych stu lat niepodległości. Zdjęcie jak najbardziej trafione. Pokazuje tak naprawdę naszą pozycję wśród mocarstw przez te stulecie.

    Dodam od siebie tylko, że okres PRL nieco przypomina mi okres Królestwa Kongresowego – dostaliśmy od cara namiastkę naszego państwa, mieliśmy polską armię i utopiliśmy to wszystko w głupim powstaniu. PRL w zasadzie dostaliśmy jako efekt zdrady sojuszników zachodnich. @Wojciech pięknie dopełnił to, co przedstawił Krakauer. Stalin natomiast dał nam naprawdę piękny prezent – granicę na Odrze i Nysie w zamian za ziemie wschodnie, które były tylko kulą u nogi II RP, ale także i I RP – liczne mniejszości etniczne, zacofanie gospodarcze itd. Różnie w tym PRL było, ale jednak zrobiliśmy wówczas gigantyczny skok naprzód, chociaż za cenę niesamodzielności politycznej i ideologicznej. Ale znów byliśmy głupi i nie potrafiliśmy docenić naszej sytuacji i daliśmy zrobić się w balona z powrotem do Zachodu, który uczynił nas ekonomicznymi niewolnikami.

    @Miecław

    To chyba ten ks. Walerian Kalinka jest autorem tekstu “Żale Polaków na Zachód” , gdzie wykazał naszą głupotę ciągłego liczenia na pomoc Zachodu?

  11. Miecław
    12 listopada 2018 at 10:26

    @Xun Zi. 11 listopada 2018 at 21:54

    Tak, to ten sam. Trochę niejednoznaczna postać. Bo najpierw brał udział w powstaniu krakowskim razem z “czerwonym kasztelańcem” Edwardem Dembowskim, a potem stał się konserwatystą wręcz uzasadniającym dobroć panów wobec chłopów.

    http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/walerian-kalinka
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Dembowski

  12. jerzyjj
    13 listopada 2018 at 20:57
  13. jerzyjj
    2 grudnia 2018 at 18:37

    Do diabła z wami, Polacy.
    Na londyńskich obchodach pierwszej rocznicy zwycięstwa nad Hitlerem Polaków zabrakło. Do dzisiaj można spotkać się z przekonaniem, że nie zostali oni zaproszeni przez niewdzięcznych Brytyjczyków. Czy to kolejny przypadek historycznego mitotwórstwa?
    Wśród warkotu motorów setek czołgów i innych pojazdów ulicami Londynu maszerowały kilometrowe kolumny wojska. Anglicy, Amerykanie, Francuzi, Grecy, Czesi, Luksemburczycy, Etiopczycy, Jordańczycy. Ryk samolotów przelatujących nad dachami mieszał się z wrzawą niezliczonych tłumów, które wyległy na miasto. Ambulanse przedzierały się przez zatłoczone do granic możliwości ulice, by dotrzeć do tych, którzy zemdleli lub dostali ataku serca w falującej ciżbie. Londyn był w amoku. Tego dnia, 8 czerwca 1946 roku, cały zachodni świat świętował pierwszą rocznicę zwycięstwa nad III Rzeszą.

    Stojąc w szaroburym tłumie, przechodzącym oddziałom przyglądał się ponuro Witold Urbanowicz, as myśliwski z Dywizjonu 303. W mundurowej paradzie, rozciągniętej na kilkanaście kilometrów, w ogóle nie było Polaków. Świętujący Anglicy nie mieli oczywiście ani możliwości, ani głowy do tego, by sprawdzać, jakie oddziały maszerują przez stolicę. Informacja o braku polskich żołnierzy, tak często opiewanych w brytyjskiej prasie, wielu z nich pewnie by zszokowała.
    Polaczek zrobił swoje, Polaczek może odejść? Tak głosił mit zrodzony po paradzie w 1946 roku, chętnie powtarzany przez wielu Polaków, szczególnie tych żyjących w PRL. Jak to jednak z mitami bywa, jest w nim tylko ziarno prawdy. Rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana.
    https://twojahistoria.pl/2017/06/08/do-diabla-z-wami-polacy-czy-anglicy-naprawde-nie-zaprosili-naszych-zolnierzy-na-parade-zwyciestwa/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up