Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

Miasta wyklęte!


 Dobra zmiana okazała się dobrą zmianą mieszkańców wsi i małych miasteczek. Więcej nie można o niej powiedzieć, ponieważ kandydaci dobrej zmiany przegrali we wszystkich dużych miastach. Szczególnie interesujący jest wynik w Nowym Sączu, gdzie dobra zmiana włożyła wysiłek wszystkich swoich liderów. Mieszkańcy Nowego Sącza pokazali że chociaż mają prawicowe przekonania, to nie mają ochoty żeby ktoś im cokolwiek narzucał. Prymitywna rządowa propaganda, obwieszczenia samego pana prezesa, spacer pana Prezydenta po cmentarzu, jak również bratobójcza walka na łonie jednej formacji. Dała taki efekt jaki widzimy, kandydaci Prawa i Sprawiedliwości są niewybieralni nawet w swoim mateczniku, ponieważ ludzie wolą mieć władzę lokalną zależną od siebie a nie od prezesa.

Jest niesłychanie interesującym co w tej chwili myśli sobie pan prezes? Społeczeństwo miejskie, czy wielkomiejskie powiedziało mu NIE. Znamy wstawki o wykształciuchach, Komunistach i złodziejach, itd. Problemem pana prezesa jest to, że chociaż obiecali wszystko, jak na przykład w Warszawie zdaje się dwie nowe linie metra i pakiet szczęścia dla każdego. To jednak społeczeństwo powiedziałem twarde NIE. w ten sposób poznali naturalną granicę swoich możliwości w standardowych warunkach, to znaczy bez kryzysu w państwie.

Pytanie numer 1 Jakie w tej chwili pan prezes może sobie zadawać, jak również liderzy wszystkich innych partii politycznych. jest pytaniem o to czy uzyskany wynik w samorządach będzie w stanie przełożyć się na większość konstytucyjną w Sejmie? To najważniejsze pytanie w naszej współczesnej polityce polskiej. Drugim jest to w jaki sposób zrzucić na opozycję winę za spodziewane spowolnienie gospodarcze? Ponieważ to może być główny motyw kampanii parlamentarnej.

Samorząd był traktowany przez rządzących z podejrzliwością. Jako naturalne ograniczenie ich władzy. Mają Sejmiki, jeżeli wcielą w życie doktrynę o jednolitości władzy w państwie poprzez „współpracę” władz samorządowych z rządem, to miasta wyklęte mogą mieć problem z funduszami. Mieszkańcy aglomeracji wypracowujących PKB będą się dusić z braku inwestycji. Prowincja otrzyma piękne ryneczki, drogi, boiska, czy parki wodne. Nie chodzi o to że ich nie potrzebuje, chodzi o to czy wyludniając się da radę je utrzymać i odtworzyć? Biorąc pod uwagę że największym beneficjentem środków pomocowych dla rolników są deweloperzy w miastach, bo dzieci przenoszą się ze wsi do miast. Trend jest jednoznaczny. Dobra zmiana nazwie to polityką zrównoważonego rozwoju, ale to będzie polityka strat w rozwoju. Tylko skoncentrowany kapitał zarabia na siebie, jest na to wystarczająca ilość dowodów w ekonomii i historii.

Papierkiem lakmusowym zamiarów dobrej zmiany będzie Łódź. Wprowadzenie komisarza rządowego i przeprowadzenie wyborów jest ustawową koniecznością. Tylko jest jeden „myk”, otóż nikt nie może zabronić pani Hannie Zdanowskiej ponownego kandydowania, a mieszkańcom głosowania na nią. Po ponownym wyborze oczywiście musiałby być wprowadzony ponownie komisarz, jednak politycznie mielibyśmy już wówczas wojnę. Sytuację musi uratować Sejm, zmieniając prawo adekwatnie do stwierdzonego problemu. Im bardziej brutalnie dobra zmiana to przeprowadzi tym większe prawdopodobieństwo niepokojów w państwie. Czy zyskają czy stracą na pogłębianiu polaryzacji?

Jeżeli hunwejbini dobrej zmiany uwierzyli w to, że będą rządzić naszym państwem dożywotnio to są w błędzie i te wybory powinny im ten błąd unaocznić. Pan prezes nie jest wieczny, ani nie jest wszechmogący. Każda władza ma to do siebie, że się zużywa. Demokracja poprzez mechanizm rotacji gwarantuje stałą legitymację społeczną dla rządzących, jeżeli tylko dbają o pozory kontaktów z wyborcami. Gorzej, jeżeli kombinują z liczeniem głosów i właśnie tego w tej chwili trzeba się obawiać, to jest największe realne zagrożenie i niebezpieczeństwo.

Miasta powiedziały dobrej zmianie NIE, będą wyklęte ze stolicą na czele. To będzie bardzo ciekawe, jak ułoży się współpraca nowego szefa stołecznego samorządu z władzą centralną. Bezwzględnie należy mieć się na baczności, ponieważ po przegranej spuszcza się psy. A co to oznacza, każdy powinien rozumieć. I to nie jest ani na żarty, ani tak sobie, żeby napisać. Proszę się zastanowić, czy jest jakaś bariera, której byście Państwo nie przekroczyli będąc biednym, miernym i średnio wiernym u władzy, żeby ją zachować?

Smuci na pewno to, że mamy dwie Polski. Społeczeństwo jest podzielone mentalnie, ekonomicznie i politycznie. Podział jest nie do przezwyciężenia, będzie podtrzymywany przez rządzących i pewien Kościół. Ponieważ jest podstawą ich bytu. Szkoda… Chociaż warto pamiętać słowa jednego z prominentnych polityków dobrej zmiany, otóż wielkie miasta to tylko 15% mieszkańców Polski. Właśnie na tym polega problem – segmentowanie społeczeństwa jest wielkim błędem. Każdy głos jest tak samo cenny – i miast i wsi i miasteczek, a nawet z Zakładów Karnych! O to chodzi w demokracji – włączamy i przez to szanujemy zdanie i prawo WSZYSTKICH. W zamian za to przegrana mniejszość akceptuje wynik większości. Dla dobra państwa i nas wszystkich! proszę o tym bezwzględnie i zawsze pamiętać, bo to się odnosi zarówno do wyborów, które wygrywa “dżuma” jak i :”cholera”! Szanujmy proces wyborczy, szanujmy swoją – jakkolwiek ułomną – ale jednak demokrację. Jest wartością samą w sobie bezcenną.

Słuchając podsumowania kampanii wyborczej przez pana prezesa, zwłaszcza w kontekście różowego koloru na jednym ze slajdów, niestety nie można być optymistą. Pan prezes w swoim stylu uznał, że wybory to zwycięstwo, a z jego wypowiedzi można wywnioskować, że inni insynuują swoje wyniki i zaniżają zwycięstwo obozu dobrej zmiany. Oglądając konferencję pana prezesa, pojawiło się jednak pytanie – dlaczego pan prezes w tak triumfalnym momencie jest sam? No, a ocena słupków jakie tam wyświetlano, przypomina najlepsze lata epoki niestety minionej…

Tags: , , , , , ,

16 komentarzy “Miasta wyklęte!”

  1. ELWRO zniszczona potęga
    7 listopada 2018 at 05:04

    ciekawe jak się to przełoży na sejmowe – ktoś to przeliczał? Mówię o tych sejmikowych?

  2. jerzyjj
    7 listopada 2018 at 05:14

    Jakie wnioski należy wyciągnąć po wyborach? Takie, że PiS ostatecznie zraził do siebie miejskiego wyborcę. Polsce powiatowej wystarczy 500 plus, straszenie uchodźcami z Bliskiego Wschodu i retoryka „wstawania z kolan” i konserwatywny przekaz na temat „tradycyjnej” rodziny z mnogością dzieci. Ale w miastach to się nie sprawdza.
    Oferta medialna PiS dla miast sprowadzała się do wsparcia socjalnego oraz walki z patologicznym rzekomo sądownictwem. Tymczasem miejski elektorat żyje już w zupełnie innym świecie. Nadąża za światową modą na ekologiczny styl życia, ogląda filmy dokumentalne, orientuje się w wydarzeniach z bieżącej polityki światowej. Tymczasem PiS w swojej telewizji ciągle epatuje „oficjałkami”: wystąpieniami ministrów i ich przybocznych. Jeżeli już serwuje światopoglądowe treści, to dla wielkomiejskiego wyborcy są one niestrawne, przaśne, nienawistne.

  3. Inicjator
    7 listopada 2018 at 05:15

    Podstawowy wniosek z wyborów samorządowych w Nadwiślańskim Macondo zawarł Autor we frazie: “ludzie wolą mieć władzę lokalną zależną od siebie a nie od prezesa”.

    Reszta to jest szum i domniemania.

    Dopóki głównymi wygranym dużych kumulacji w Lotto nie będą – kilka razy z rzędu – prominentni przedstawiciele “dobrej zmiany”, to damy im radę.

    No i nie ma u nas jeszcze obyczaju publicznego losowania wyników loterii, gdzie po wybraniu kul ze szczęśliwymi numerami – wybierająca “sierotka” znikała …

    Czyli jeszcze wiele przed nami.

    A Macondo trwa.

    Amen.

  4. jerzyjj
    7 listopada 2018 at 05:18

    W PiS muszą w końcu zrozumieć prostą zasadę, że to wyborcy dają władzę, ale również mogą ją odbierać.

  5. Kermit
    7 listopada 2018 at 06:03

    No pan prezes się wypowiedział. Stracili szanse na zwycięstwo ale to tak jeżeli się robi politykę socjalistyczną ustami milionera – bankiera, który mówi o misce ryżu.

  6. Zbigniew
    7 listopada 2018 at 07:22

    Polskę mamy jedną. Ludzie sami się nie dzielą. Dzielą ich pasożyty wymyślający dziedziny które zabierają ludziom czas, myśli i pieniądze wyłącznie po to by usankcjonować swoje (pasożytów) istnienie.
    To, tak w krótkim i prostym przekazie. Napisanie elaboratu w tym temacie byłoby właśnie takim pasożytnictwem.

  7. Xun Zi
    7 listopada 2018 at 07:40

    PiS jak zawsze robi dobrą minę do swojej złej gry. Oni kompletnie nie wiedzą, że “jeśli chce się kłamać, to należy badać każde kłamstwo, w poszukiwaniu, jakie kolejne kłamstwo z tego pierwszego wyniknie.” W cudzysłowie zawarłem cytat brytyjskiego dowódcy statku-pułapki polującego na niemieckie U-Booty podczas I wojny światowej. A polityka, zwłaszcza w demokracji pośredniej (czyli NIE demokracji!, ta może być tylko bezpośrednia, a i tak w wielkich społecznościach nie unikniemy patologii ogłupiania tłumu przez żądnych władzy miernot, bo prawdziwa demokracja może sprawdzić się jedynie w niedużych wspólnotach. Duże społeczeństwa niestety wspólnoty nigdy nie stworzą więc muszą być trzymane za mordę przez władzę centralną), to stek kłamstw serwowanych przez polityków dla zdobycia miejsca przy korycie. A tłum działa jak każdy tłum, dodatkowo manipulowany przez media różnego gatunku (TVP, TVN, TV Trwam, Radio Maryja, Gazeta Wyborcza itd.), więc politycy będą tylko pogłębiać chaos i rozbicie. Niestety strasząc ludzi a to lewactwem i uchodźcami, a to prawactwem i naziolami, można utrzymać rozbicie narodu i prowadzić go na manowce. Bardzo mało ludzi potrafi wyjść poza oficjalnie lansowane mentalne ogłupianie ideologiczno-religijne, reszta woli wodzić się za nos i być marionetką różnych podstawionych lalkarzy. Teraz PiS i PO będą napuszczać mieszkańców wsi na mieszkańców miast i odwrotnie, a przecież jedno i drugie jest potrzebne i pełni swoje role w państwie. Ale ludzie są sami sobie winni, jeżeli na to pozwalają. Propaganda nigdy nie miałaby skutku, gdyby nikt jej nie ulegał.

  8. jakub
    7 listopada 2018 at 07:59

    I nawet podprogowy przekaz w reklamie bylego banku premiera – “bank jaki chcesz” o dziwo nie pomógł!

  9. Wojciech
    7 listopada 2018 at 11:07

    PiS i PO stanowią amencję Solidarności, okresowo zmieniający się miejscami przy korycie. Mogą liczyć na stałe poparcie ponad 60 procent ludzi , czyli elektoratu; biednych, oszukanych, niewykształconych i ciemnych mas, uzależnionych od kościoła. Praniem ich mózgów zajmują się polskojęzyczne, szyderczo zwane wolnymi, media. W przeważającej liczbie są to media finansowane przez obce tajne służby i obcy kapitał. Krytycznie trzeba także ocenić stan umysłowy tzw elit, chciwych i żądnych pieniędzy. Polaku! pozostań w domu i wyzbyj się wszelkich nadziei. Albo uciekaj za granicę.

  10. krzyk58
    7 listopada 2018 at 15:47
  11. Wojciech
    7 listopada 2018 at 17:58

    Wojciech
    7 listopada 2018 at 11:07
    Korekta, Zamiast “amencję” powinno oczywiście być “emanację”

  12. krzyk58
    7 listopada 2018 at 18:45

    PANIE KRZYK NO CO PAN ROBI? PRZECIEŻ JEST PAN DOŚWIADCZONYM KOMENTATOREM I ZNA PAN ZASADY I JE PAN ROZUMIE? NIGDY NIE MOŻNA SIĘ ZAPOMINAĆ BARDZO O TO PROSZĘ. WEB. JÓZ.

  13. wlodek
    7 listopada 2018 at 18:53

    Żyję na tym ziemskim padole ponad 60 lat.Ale takiego cyrku i wstydu w kwestii Marszu nie przeżyłem. Niech Bóg( krzyka i pozostali Bogowie innych wyznań),chroni Polskę!

  14. Mikolaj
    7 listopada 2018 at 20:25

    Pytanie: Co mogło wpłynąć na słabszy dla PiS-u wynik wyborów? “..dlaczego pan prezes w tak triumfalnym momencie jest sam?”

    Odpowiedz: Odnosili sukcesy przedstawiciele wysuwani w wyborach przez lokalne struktury. Przegrywali ci, którzy byli “namaszczeni” przez Prezesa i jego “grupę”. Kiedyś nazywano takich kandydatów “spadochroniarzami”.

    Pytanie: Co się dzieje z PiS-em?

    Odpowiedz: Rok temu w PiS-e nastąpił wewnętrzny rozłam.

    Pytanie: Jak przebiega linia podziału?

    Odpowiedz: Prezes, nowy premier i minister spraw zagranicznych oraz ich “ludzie” stoją po jednej stronie. Część wysoko postawionych działaczy PiS-u i koalicji, oraz szeregowi członkowie PiS-u. po drugiej stronie.

    Pytanie: Co było przyczyną tego rozłamu?

    Odpowiedz: Początkiem była zmiana na stanowisku premiera, ministra obrony i ministra spraw zagranicznych.

    Pytanie: Jaka była przyczyna tej wymiany?

    Odpowiedz: Prezes tej zmiany nie wyjaśniał. Nazywał to eksperymentem. Namawiał “aby mu zaufać”. Początkowo przypuszczano, że miało to na celu poprawienie naszego wizerunku w oczach Brukseli.

    Pytanie: Udało się?

    Odpowiedz: Po pierwsze, nie wyszło ponieważ to co się rzeczywiście dzieje w Unii ma niewiele wspólnego z tym co mówi i robi PiS oraz jego przedstawiciele. Nie wierzę aby Bruksela brała na serio to kto i co mówi w Polsce. A te słowne “przepychanki” z Brukselą mają na celu odwrócenie przez Unię uwagi od ważniejszych problemów.

    Pytanie: A po drugie?

    Odpowiedz: Spowodowało sprzeciw dużej części działaczy PiS-u .

    Pytanie: Czy mogły być i inne przyczyny dla których dokonano zmiany na najważniejszych stanowiskach w rządzie?

    Odpowiedz: Być może chciano w ten sposób przyciągnąć do PiS-u ludzi z dużych miast oraz inteligencję. Może chciano poprawić wizerunek PiS-u w oczach establishmentu z innych państw, nie tylko unijnych.

    Pytanie: Wyszło?

    Odpowiedz: Nie wyszło.

    Pytanie: Czy istnieje jeszcze inny powód dla którego sytuacja w PiS-e jest lekko “niestabilna”?

    Odpowiedz: Myślę, że może to być wywołane zachowaniem się naszego najważniejszego sojusznika pod kierownictwem obecnego prezydenta.

    Pytanie: I jak ta polityka Stanów w stosunku do Polski wygląda?

    Odpowiedz: Jesteśmy traktowani bardzo przedmiotowo, nie jako poważny partner czy jak sojusznik. Raczej jak “natrętna mucha”.

    Pytanie: Czy rząd dobrej zmiany próbował znaleźć innych przyjaciół na arenie międzynarodowej?.

    Odpowiedz: Myślę, że próbowano nawiązać bliskie relacje z Wielką Brytanią i Izraelem.

    Pytanie: Coś z tego wyszło?

    Odpowiedz: Kompletne fiasko. Wizytę prezesa w Londynie i spotkanie z panią premier May zniweczył “zamach” na moście. Ustawa 447 w amerykańskim kongresie oraz przepychanki o ustawę IPN ostro schłodziły nasze stosunki z Izraelem.

    Pytanie: Jak to będzie dalej z “dobrą zmianą”?

    Odpowiedz: Z PiS-em będzie tak jak wcześniej było SLD a potem PO.

    Pytanie: Czyli?

    Odpowiedz: Obawa PiS-u i PO przed marszami 11 listopada może być ich wspólną obawą przed tym, że hasło “PiS-PO jedni zło” będzie stawało się coraz bardziej popularne wśród młodych Polaków.

  15. wieczorynka
    7 listopada 2018 at 22:11

    Autor pisze o niepowodzeniu w wyborach samorządowych PiS i zgadza się. Ktoś jednak zauważył, moim zdaniem bardzo trafnie, że głosowanie na PO jest to “syndrom bitej żony”.

  16. Miecław
    7 listopada 2018 at 23:09

    @wlodek. 7 listopada 2018 at 18:53

    Tu już żaden bóg nie pomoże na post-sanacyjny stan umysłów. 🙂
    W sejmie posłowie zachowują się jak w karczmie, żadnej kultury, język z rynsztoka, myślenie wsteczne. To już jest jak targowica, jeszcze tylko niech liberum veto przywrócą i jezuitów do kształcenia młodzieży zatrudnią, a za 20 lat z Polski już nic nie pozostanie, jak z I RP. Tak kończy haniebnie religijno-styropianowy etos.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up