Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

Automatyzacja produkcji a bariery rozwojowe


 Wyobraźmy sobie przyszłość, w której ludzie mają więcej czasu na zajmowanie się tym, na czym im naprawdę zależy. Przyszłość, w której korzystanie ze zdobyczy cywilizacji nie odciska piętna na naszym zdrowiu i otoczeniu. Aby tak było musimy wykorzystać dostępne zasoby, aby odpowiadać na nasze potrzeby, czyli systemy produkcji i dystrybucji. Zwiększenie skuteczności tych systemów zależy po części od stopnia automatyzacji, czyli wykonywania określonych zadań bez udziału człowieka. O barierach stojących przed przedsiębiorcami na drodze do zwiększenia opłacalności działań opowiada Mikołaj Dramowicz, prezes datapax – firmy audytorsko doradczej.

Brak rąk do pracy blokuje automatyzację

Podczas tegorocznej edycji Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości został poruszony temat braku rąk do pracy. Przedstawiciele międzynarodowego biznesu, MŚP, nauki, rządu i samorządu wskazywali na emigrację zarobkową Polaków, często poprzedzoną wysokiej jakością kształceniem z jednej strony oraz brakami w przygotowaniu infrastruktury dla imigrantów z drugiej. Pomimo, iż taka sytuacja to podatny grunt na rozwiązania z zakresu automatyzacji, jest również ograniczeniem. Proces analizy, projektowania oraz wdrażania zmian technologicznych i organizacyjnych wymaga określonych kompetencji, w tym zrozumienia procesu podejmowania istotnych decyzji w firmie, a wykształceni specjaliści często decydują się na pracę za granicą lub są tak obłożeni bieżącymi zadaniami w firmie, iż podjęcie projektu automatyzacji jest praktycznie niewykonalne. Warto wspomnieć, że problem ten dotyczy zarówno zakładów przemysłowych, jak i firm zajmujących się dostarczaniem rozwiązań z zakresu automatyzacji.

Klęska urodzaju

Kolejną barierą na drodze automatyzacji jest dostęp do rozwiązań. Tylko w Polsce znajduje się kilkaset firm zajmujących się automatyzacją przemysłu. Wykonując zadania kierownika produkcji, technologa czy szefa utrzymania ruchu może być ciężko znaleźć czas, aby dodatkowo śledzić rynek automatyzacji, obserwować nowości, dopasować i wybrać optymalne rozwiązanie. Z kolei mniejsze firmy inżynierskie nie mają zasobów na budowę profesjonalnych zespołów sprzedażowych, aby docierać do swoich Klientów.

Rozwiązania mogą zaskoczyć swoją elastycznością i zastosowaniami, jak np. robot do obsługi zautomatyzowanej linii produkcyjnej czy cobot – robot współpracujący z człowiekiem, którego możemy ustawiać w dowolnym miejscu w zależności od potrzeb i ekspresowo uczyć wymaganej sekwencji ruchów dosłownie prowadząc go za mechaniczną rękę.

Większe firmy mają komfort budowy działu automatyzacji, który jest w stanie w ramach obowiązków śledzić rynek, jeździć na konferencje, spotykać się z dostawcami. Tutaj barierą może okazać się właśnie wielkość firmy, gdzie procedury i podział budżetu z góry mogą nałożyć ograniczenia, rozdrobnić wysiłki nawet do poziomu działu firmy. Zmniejsza to pole widzenia osób zaangażowanych w proces automatyzacji, ponieważ nie leży w ich interesie analiza korzyści dla całej firmy, a jedynie jej wybranego fragmentu, co może skutkować niewykorzystanym potencjałem usprawnień.

Mnogość czynników

Następną barierą jest proces decyzyjny. Niestety zdarza się, iż inwestycja w automatykę jest nietrafiona, maszyna nie pracuje wydajnie, tworzą się dodatkowe zapasy i kolejka niezrealizowanych zleceń. Rozpoczyna się kosztowny, niezdyscyplinowany powrót do poprzednich metod pracy. Nie jest to zresztą nic zaskakującego. Proces decyzyjny jest skomplikowany, wpływa na niego wiele czynników. Od kwestii zarządczych, jak wielkość i zwrot z inwestycji oraz ocena ryzyka, przez kwestie technologiczne związane z czasem cyklów, przezbrojeniami, istniejącą infrastrukturą, aż po kwestie związane z logistyką, przepływem materiału przez produkcję, analizą wąskiego gardła, jak również prognozami sprzedaży, zakupem surowców, dostępnym miejscem magazynowym itd. A wszystko są to procesy, którymi finalnie zarządzają ludzie i w których ludzie uczestniczą. Ludzie, którzy często wykonywali daną czynność wielokrotnie w ustalony sposób, którzy mogą czuć opór przed zmianą, którzy mogą się jej obawiać. Automatyzacja to również nowe kompetencje, często nowe role, których do tej pory nie braliśmy pod uwagę. Niezależnie od zajmowanego stanowiska, każdy ma limit zmian, które może przejść w określonym czasie, dlatego równie ważne jest wzięcie pod uwagę innych toczących się w firmie projektów. Dlatego ostatnią opisaną barierą jesteśmy my, ludzie, z ludzką obawą przed zmianą. Aby niwelować obawy, nie zapominajmy precyzyjne i szeroko komunikować co robimy i dlaczego, nie pozostawiając pola domysłom.

Automatyzacja procesu automatyzacji

Jeżeli chcemy, abyśmy jako społeczeństwo podnieśli jakość naszego życia, jedną z rzeczy, którą mamy do zrobienia jest przygotowanie skuteczniejszego systemu produkcji i dystrybucji. Dziś łatwiej jest automatyzować procesy powtarzalne, nawet jeśli są skomplikowane niż procesy proste, które stanowią wyjątki i są niepowtarzalne. Dlatego zwróćmy uwagę na nowy model biznesowy, łączący bezpośrednio odbiorcę z dostawcą. Trend ten obserwujemy w wielu obszarach naszego życia. Flagowym przykładem jest transport miejski. O skuteczności przekonać mógł się każdy, kto za pomocą smartfona zorganizował sobie w krótkim czasie transport samochodem, rowerem czy opłacił przejazd komunikacją miejską. Kolejnym i nie ostatnim przykładem jest handel częściami samochodowymi, łączący bezpośrednio warsztaty z producentami i dystrybutorami. Dziś nie ma technologicznych barier, aby połączyć firmy poszukujące rozwiązań z zakresu automatyki z dostawcami tychże rozwiązań w sposób, który minimalnie angażuje czasowo obie strony. Nie ma przeszkód, aby przekazać decydentom narzędzia zdolne wykonać skomplikowaną, wielowątkową, ale jednak powtarzalną analizę produkcji, potrafiące skutecznie wskazać najbardziej opłacalne rozwiązania dla indywidualnego przypadku rozwiązania.

Mikołaj Dramowicz,

datapax – firma doradcza wyspecjalizowana w automatyzacji i optymalizacji produkcji oraz przepływie informacji. Eksperci swoją misję realizują poprzez odpowiedzialne i skuteczne zastosowanie nowoczesnych technologii.

Warszawa, 31 października 2018

Informacja redakcji

Wszelkie prawa do tekstu i grafiki zastrzeżone dla autora, wyłączenie licencji CC 3.0.

Tags: , , , , ,

16 komentarzy “Automatyzacja produkcji a bariery rozwojowe”

  1. Inicjator
    2 listopada 2018 at 05:44

    Czyli same kłopoty …

  2. e33
    2 listopada 2018 at 06:13

    Interesujące

  3. wieczorynka
    2 listopada 2018 at 13:39

    Ludzie aby zajmować się tym co lubią muszą mieć na to środki. Obecnie większość zajmuje się przesuwaniem paluszkiem po ekranie, jest to stosunkowo tanie zajęcie.

    Jestem za automatyzacją, już piszę dlaczego, automat to takie wredne ustrojstwo, które jak się zepsuje to żadnym płaczem, modłami nie da się tego pogonić do pracy. Zwyczajnie trzeba toto naprawić a do tego też trzeba mieć wiedzę i środki.

  4. wmw
    2 listopada 2018 at 17:40

    Automatyzacja jest świetnym rozwiązaniem.
    Zatrudniając minimum kompetentnych ludzi, osiąga się maksimum produktywności.
    Koszty osobowe ścięte do nieistotnych promili wartości produkcji.

    Doskonale opisał to Lem, w opowieści o Indiotach i Tyrałach.
    Jakie będą SKUTKI procesu.
    Luddyści mieli własne zdanie na ten temat, również.

    Wyjściem jest dochód obywatelski, czy model punktowy, opisany przez Zajdla w “Limes inferior”.
    Inaczej, przy obecnym modelu ekonomicznym nastawionym jedynie na zysk, automatyzacja nie ma sensu.
    Przedsiębiorcy zwiększą zyski, Państwo będzie wypłacać zasiłki dla bezrobotnych- z podatków przedsiębiorców…..
    Błędne koło?

  5. Miecław
    3 listopada 2018 at 12:39

    @wmw. 2 listopada 2018 at 17:40

    Słusznie. To błędne koło już istnieje na skutek tzw. konkurencji w walce o zysk. Tnie się koszty produkcji na jakości towaru i kosztach pracowniczych. Wszyscy na tym tracimy a środowisko jest zaśmiecane na potęgę.

  6. wieczorynka
    3 listopada 2018 at 13:04

    Świetne nawiązanie do opowieści Lema o Indiotach i Tyrałach.

    Ja natomiast mam pytanie, komu potrzebny jest ten niekończący się rozwój. Nie sądzę aby oceany za tym tęskniły. Właśnie tam ląduje duża część wyprodukowanych przez ludzi przedmiotów, gdyż nie są one nikomu potrzebne.

  7. wmw
    3 listopada 2018 at 15:23

    wieczorynka
    3 listopada 2018 at 13:04

    Problem semantyczny.
    CO TO JEST rozwój?
    Czemu służy, zwiększaniu zysku, monopolizacji dostaw, udziałowi w rynku?
    KOMU ma służyć?
    Ludziom, czy właścicielom?
    Indywidualnym jednostkom, czy społeczeństwu?

    Moim zdaniem, to kolejne słowo ze współczesnej nowomowy, pozbawione treści znaczeniowej.
    Wszyscy wymawiają jak mantrę, nikt nie rozumie o co chodzi.
    Namnożyło się tego we współczesnym bełkocie ekonomicznym mnóstwo.

    Produkcja dla produkcji- to już przerabialiśmy.
    Produkcja dla zaspokajania potrzeb, które w końcu są ograniczone portfelami konsumentów, to byłoby to.
    Nie wiem ile niszczy się na przykład smartfonów starych modeli, czy nowych nie trafiających w gusty klientów, ale zapewne dziesiątki milionów sztuk.

    I tak z każdym produktem.

    Socjalizm marnował wiele, nie potrafił zaspokoić potrzeb.
    Ale marnotrawstwo pracy, surowców, energii w kapitalizmie jest zbyt wielkie.
    Jak znaleźć złoty środek?
    Oto jest pytanie…..

  8. wieczorynka
    3 listopada 2018 at 17:07

    @ wmw, już Arystoteles pisał o zachowaniu złotego środka. Wydaje się to jednak niemożliwe.

    Liczą się głównie zera na ekranie. Życzę osobnikom, którzy ukochali zera, które teoretycznie świadczą o ich bogactwie aby na tych zerach pozostali całkiem sami.

    Swoim zwyczajem staję w obronie socjalizmu. Oprócz tego, że wiele marnował to również budował. Możemy wziąć za przykład Polskę.
    Kapitalizm tak pragnie pieniędzy, czyli zer na koncie, że doprowadził do ubożenia miast/krajów w których powstał.
    Pieniędzmi czyli zerami na ekranie nie da się najeść a jest to podstawa bytu.

  9. Miecław
    3 listopada 2018 at 21:21

    @wieczorynka. 3 listopada 2018 at 17:07
    @wmw. 3 listopada 2018 at 15:23

    Zgadzam się. Marnotrawstwo w socjalizmie było mniejsze, a dziś niszczymy zasoby dla zysku i egoistycznych celów. Co pozostanie dla naszych wnuków? Oby nie musieli wrócić na milion lat do jaskiń, aby ziemia mogła w tym czasie odnowić zasoby. A bogaci psychopaci myślą tylko o zysku zamiast edukować społeczeństwo i tworzyć kulturę zrównoważonego trwania, tak tak trwania a nie rozwoju, bo nadmierny rozwój niszczy zasoby, takie są fakty. A ziemia jest jedna i raczej z niej nie uciekniemy, nie ma takiej fizycznej możliwości póki co, aby nasz gatunek mógł gdzież żyć w kosmosie. Futurystyczne obiecanki naukowców to tylko idee fix.

  10. wieczorynka
    4 listopada 2018 at 13:01

    @ Miecław, nasza planeta odradza się w ciągu roku w 40 %. Psychopatom się wydaje, że będą trwali wiecznie. Życzmy zatem psychopatom jak najwięcej zer na ekranie.

    Nasze wnuki ponieważ były wychowywane rozsądnie a zwłaszcza bez kultu dla zer przetrwają. Natomiast jak sama nazwa wskazuje zera, czyli nic zniknie.

  11. Miecław
    4 listopada 2018 at 18:25

    @wieczorynka. 4 listopada 2018 at 13:01

    Obyś miała rację. Miałem znajomego, który za tymi zerami biegał i PRL rozwalał bo w tamtym systemie nie mógł tak kombinować. Skończył źle a majątek po PRL-u się rozmył bo na nowy system był już za głupi, a resztę dzieci przepuściły.
    Pozdrawiam

  12. Zbigniew
    5 listopada 2018 at 11:12

    Jakieś bzdury gdzieś z początku rewolucji przemysłowej. Świat zmienia się na poważnie w zupełnie innych kierunkach a dogmaty o “pracy” “rynku” i “pieniądzach” to trochę rzężenie w skansenie.
    Niewolnictwo 2.0 (a może już 3.0?) to nie relacja praca-płaca- zysk-kapitał. Jak ktoś chce “liznąć” i to zaledwie w dwóch dziedzinach co się wyrabia w sferze poznawalnej to polecam książkę “Ludzkość poprawiona” która niedawno się ukazała. Nieco chaotycznie napisana ale bardzo prostym językiem i zawiera kompendium tego co można znaleźć w przekazach tyle że nie na pierwszych stronach bo te są zarezerwowane dla przekazów ogłupiających. Może znajdę tez jakąś opierającą się o Naukę publikację dotyczą współczesnej Fizyki czy problemów z zakresu Energii to podam jako lekturę która jest niezbędne by zrozumieć a przynajmniej zrozumieć sam zarys tego co mało znane jednostki próbują zrobić ze Światem który trwając w tym opartym na sfalsyfikowanej historii myśleniu życzeniowym próbuje “zejść” w trybie ekspresowym. Automatyzacja to tylko pochodna rozwoju. Dopinanie do tego jakiś durnowatych teorii z ograniczoną do zadanej tezy dziedziną to jest przejaw głupoty albo ordynarnej manipulacji mającej na celu dalsze ogłupianie właśnie.

  13. 50-parolatek
    5 listopada 2018 at 14:24

    @wmw
    “Socjalizm marnował wiele, nie potrafił zaspokoić potrzeb.”
    – dla drugiego członu, pełna zgoda
    Co prawda “potrzeby” to relatywne określenie, bo o jakie “potrzeby” chodzi ?
    Egzystencjonalne ?
    – te były w pełni, a nawet w nadmiarze zaspokojone…
    A może o “potrzeby” pokrycia zapotrzebowania na wynalazki i inne techniczne nowinki ?
    – fakt, tych rzeczy socjalistyczny przemysł nie potrafił w pełni zaspokoić.
    Proszę jednak wziąźć pod uwagę, iż potencjał gospodarczy, przynajmniej teoretycznie, był w stanie pokryć wzrastający popyt na różnego rodzaju produkty.
    Jedynie nasza, społeczna “opieszałość” temu przeszkadzała (“czy się stoi, czy się leży”, lenistwo, kombinatorstwo, ogólnokrajowe złodziejstwo, nie mówiąc już o strajkach, protestach itp. destrukcyjnych działaniach) doprowadziła do załamania się podaży.

    Co do “marnotrastwa” w socjaliźmie, to oczywiście zgoda, marnowało się wiele.
    Tylko, że podobne procesy zachodziły wówczas na tzw Zachodzie. Było bardzo podobnie. Jedyna różnica polegała na tym, że “ktoś” za to “zapłacił” (cykle wymiany były krótsze i konsumpcja wielokrotnie większa).
    Tylko jak się to miało do naturalnych zasobów, czy środowiska?
    – czy te “zapłacone” i skonsumowane produkty w jakikolwiek sposób uchroniły nasze naturalne środowisko ?

    “Ale marnotrawstwo pracy, surowców, energii w kapitalizmie jest zbyt wielkie”
    – jest ogromne i to ponad nasze potrzeby!

    “Jak znaleźć złoty środek?
    Oto jest pytanie…..”

    No cóż, już kilka razy o tym nadmieniałem, iż moim zdaniem powinniśmy chyba wrócić do początku dziejów Ludzkości i postępować, jak w tzw. “wspónocie pierwotnej” (a zarazem, jak w komuniźmie!):
    – każdy wg. możliwości, a każdemu wg. jego potrzeb (realnych!)

  14. wmw
    5 listopada 2018 at 17:28

    50-parolatek
    5 listopada 2018 at 14:24

    Przyjrzałem się bliżej temu modelowi zachodniemu, w szczególności prawu upadłościowemu i powiązaniom pomiędzy przepływami kapitałowymi różnych instytucji.
    Bankructwo firmy nie rodzi prawie żadnych skutków- dla nikogo.
    Przy kreacji pieniądza z niczego, można przepalić dowolny kapitał.
    A bankrut, po raz kolejny może rozwijać jakiś interes.
    Prawie perpetum mobile….
    Duże firmy, istotne gospodarczo, zawsze otrzymają wsparcie budżetowe, z pieniędzy podatników i dodruku.

    Nasz socjalizm opierał się na klasycznej ekonomii.
    Nie wytworzyłeś, nie miałeś.
    Strata nie była nacjonalizowana a zyski prywatyzowane.
    Dyrektor odpowiadał za niegospodarność, czy niewykonanie planu.

    Taka różnica wytwarza inne nastawienia psychologiczne, wpływa na funkcjonowanie człowieka.
    W naszym przypadku likwidację skłonności do ryzyka.
    Ponoszenia odpowiedzialności.

    Przepalanie ogromnego kapitału na badania i rozwój, rządowe granty, nakłady na badania podstawowe, znakomicie przyspieszyły rozwój wielu dziedzin nauki, na zachodzie.
    Nie mówiąc już o zbrojeniowym komponencie- nie wiadomo ile tam zmarnowano….

    A my musieliśmy zaczynać od gruzów, wykształcić robotników, inżynierów, pobudować im domy, zapewnić zasilanie, itp.
    Sporo czasu to pochłonęło.

  15. wieczorynka
    5 listopada 2018 at 19:23

    @ wmw, po raz kolejny użyłeś świetnego argumentu, napiszę swoimi słowami.
    W socjalizmie trzeba było coś wyprodukować aby zarobić i się zgadza.

    W kapitalizmie natomiast można zbankrutować ileś razy i dzięki sztuczkom wychodzi się na swoje. Swoiste perpetum mobile. I tu też się wszystko zgadza.

    Jeżeli zmieniłam Twoją myśl to mnie popraw, za co dziękuję,

  16. wmw
    6 listopada 2018 at 10:20

    wieczorynka
    5 listopada 2018 at 19:23

    Można prościej jeszcze.
    Dopóki zachód ma monopol na produkcję pieniądza fiducjarnego- opartego na wierze w jego siłę nabywczą- i jest w stanie wymusić na reszcie świata jego przyjmowanie w zamiar za realny towar, może finansować wszystko.

    Badania, wynalazki, wojny, ekspansję ekonomiczną, wykupywanie konkurencyjnych firm, podkupywanie kadr.

    Przecież płaci za to nie konkretny kraj, ale cały świat się składa.
    Stąd taka różnica w poziomie dobrobytu, czy wynalazczości.
    Przecież fundusze na to są niczym NIEOGRANICZONE!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

Scroll Up