Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

Krówki na manewrach?


W Norwegii przeprowadzono wielkie manewry NATO. Scenariusz zakłada odbijanie kraju skandynawskiego, zajętego przez nieokreślonego przeciwnika. Skandynawia jest kluczowa dla bezpieczeństwa w regionie, ponieważ panowanie nad nią oznacza zdolności logistyczne do działania w basenie całego Morza Północnego, Morza Bałtyckiego oraz – co jest szczególnie ważne, pozwala na ułatwienie dokonywanie ataków na kluczowe metropolie Federacji Rosyjskiej od strony morza. Dla rakiet manewrujących Skandynawia nie jest problemem, po prostu nad nią przelatują, tylko chodzi o to, żeby nie było przeciwdziałania na trasach przelotowych.

Zgadnijmy więc, co to za nieokreślony przeciwnik mógłby zająć formalnie neutralną Skandynawię? Warto pamiętać, że tylko Norwegia jest członkiem NATO. Status Finlandii jest wynikiem jej postawy w II Wojnie Światowej, gdzie w pewnym okresie okryła się hańbą walcząc przeciwko ZSRR wspólnie z Niemcami, szczególnie trudnym aspektem była blokada Leningradu, w której Finowie mieli swój haniebny udział. Szwecja formalnie stawia na neutralność, jednak ona w praktyce konfliktu byłaby przyjazna dla NATO. Ten kraj ma wielkie tradycje w elastycznej neutralności, w okresie II Wojny Światowej świadomie i z premedytacją sprzedawał do Niemiec wszystko, czego tylko ich gospodarka potrzebowała. W tym przede wszystkim rudę żelaza. Bez tych dostaw Niemcy mieliby o wiele mniejsze możliwości prowadzenia wojny, a na pewno musiałoby się to odbywać większym kosztem ich społeczeństwa. Przed kim NATO chce bronić tych krajów? Marsjanie mają zaatakować? Adresat tej demonstracji siły jest oczywisty…

Takie ćwiczenia to poważna operacja logistyczna, znaczenia dodaje amerykański lotniskowiec, w tym ćwiczy się zapewne scenariusze użycia broni jądrowej (po to się takie ćwiczenia przeprowadza). Do opinii publicznej przedostają się ładne obrazki czołgów wśród pięknych świerków, transportów pojazdów – głównie medycznych (odpowiednio dobiera się to, co się filmuje). Do tego uśmiechnięte żołnierki rozdające dzieciom cukierki, albo pomagające osobom starszym zdjąć kotka z dachu itp. To klasyka propagandy miłości i „fajności”, oczywiście gender i odpowiedzialnej ekologicznie żeby nie było że jakieś czołgi łamią jakieś gałązki w lasach…

Tymczasem nasze Wojsko odnotowało wielki sukces, niesłychanie podkreślający jego zdolności wszelakie i prestiż. Nie chodzi o jakieś naiwne śmigłowce, który każdy potrafiłby kupić, czy też po prostu zlecić żeby były w grudniu, chociaż mijają trzy lata a ich nie ma. Nie chodzi o jakieś tam samoloty dla Vip-ów, chociaż te akurat kupiono – zadziwiająco szybko. Na pewno nie chodzi o okręty podwodne, bo ich nie widać. Są mało efektywne, nie da się rozwinąć gali banderowej – po co takie okręty? Na pewno też nie chodzi np. o nowe samoloty bojowe, czy transportery opancerzone ponieważ to się udało tylko znienawidzonej postkomunistycznej lewicy. Tutaj chodzi o prestiż. Na szczęście konfetti już opanowano – tnie się papier i można własnym przemysłem tego niezbędnego elementu naprodukować. Pozostało więc inwestowanie w prestiż i to ze smakiem. Ponieważ o prestiż tutaj się najbardziej rozchodzi, w skrócie – żeby było godnie i zaszczytnie! We wrześniu zeszłego roku pisaliśmy o fenomenie jakim miał być zakup krówek w papierkach khaki dla potrzeb naszej obronności [tutaj]. One się udały! Są! Widzieliśmy je! Próbowaliśmy! Smakowaliśmy! Delektowaliśmy się!

Krówki bojowe w kolorze khaki, prawdziwe ciągutki, nie jakieś tanie gumowane! Twarde na zewnątrz, a w środku – rozkosz godna podniebień patriotów! Naprawdę dobre! Zewnętrzny papierek to prawdziwe maskowanie khaki, bardzo dobrze dobrane. Gdyby papierki się nie błyszczały, można by obkładać pancerze naszych czołgów – tymi patriotycznymi i godnymi krówkami! To zawsze jakieś wzmocnienie!

Niestety rzeczywistość nie jest już taka słodka jak te pyszne krówki. Nadal nie mamy nowoczesnej broni przeciwpancernej do powszechnego użytku. Nadal nie mamy upowszechnienia osobistej termowizji w wojsku. Powtórzmy – każdy Żołnierz, który idzie w bój i kierowcy – MUSZĄ MIEĆ – niezawodny, dobrze działający i skuteczny termowizor. To coś tak niezwykle niezbędnego na współczesnym polu walki, jak buty. W sumie bez butów można walczyć, oczywiście będzie to niebezpieczniejsze, bo żadne obuwie cywilne tak nie osłoni nogi i kostki jak dobre buty wojskowe. Termowizor pozwala widzieć przeciwnika w nocy, w trudnych warunkach atmosferycznych i do pewnego stopnia za przesłonami i w lasach. Jest niezbędny zarówno w obronie jak i w ataku.

Problem ręcznej broni przeciwpancernej powszechnego użytku jest niezgłębionym fenomenem naszego systemu zakupów uzbrojenia dla armii. To prawdopodobnie najtańsza broń jaka jest dostępna, która może dać nam największy skutek w ewentualnej walce z każdym, a zwłaszcza z przeciwnikiem posiadającym silne i liczne związki pancerne. Nie mówiąc już o przeciwniku, który w ich ruchach opiera główny rdzeń swojej doktryny wojennej. Sprawa jest banalna jak dodawanie, otóż mamy doskonałe granatniki RPG-7, ale ładunki jakich używają oraz sposób celowania – są najdelikatniej mówiąc – pomimo sprawdzenia i skuteczności – poniżej możliwości. Z tego samego sprzętu można mieć o wiele większy zwrot w postaci skuteczności i prawdopodobieństwa rażenia celów. Zarazem jest to nadzwyczajnie tania broń, zwłaszcza jak jest masowo produkowana. Można ją kupić – gotowe wyroby lub licencję na gotowe konstrukcje i produkować masowo. Nie da się zrozumieć powodów, dla których nie jesteśmy w stanie nasycić pododdziałów Wojsk Operacyjnych i Obrony Terytorialnej taką bronią?

Nie udał się zakup śmigłowców, zmarnowano okazję na kooperację z europejskim potentatem. Okręty podwodne są niewidzialne i ich nie zobaczymy, chyba że w muzeach. Lotnictwo kupuje samoloty dla wygody Vip-ów – jak najbardziej potrzebne. No i są krówki. Krówki się udały, są pyszne. Można tylko gratulować inicjatywy, cieszyć się z efektu. Oto po trzech latach rządów dobra zmiana wyposażyła nasze Wojsko w pyszne krówki ciągutki! Czego nam więcej trzeba? Zamiast wysyłać na manewry wojsko i sprzęt, wyślijmy krówki!

Tags: , , , , , ,

25 komentarzy “Krówki na manewrach?”

  1. ELWRO zniszczona potęga
    28 października 2018 at 07:35

    Przejaja

  2. Inicjator
    28 października 2018 at 08:39

    Dużo tych krówek.

    Ale najlepsze są z Żywca

    Jeśli pod tym papierkiem, co na fotografii kryje się krówka z Żywca, to w porządku, to podbijemy cały Świat!

    No i Amen w Macondo.

  3. Wojciech
    28 października 2018 at 10:00

    Ja bym jeszcze zafundował naszym żołnierzom prezerwatywy w khaki. Mogły by być także z termowizorem.

  4. krzyk58
    28 października 2018 at 11:08

    W FR po 2000 r. z zachodniego punktu widzenia zainstalowana jest
    niesłuszna władza, stąd “ten kwik”, co innego gdyby Rosją rządzili kosmopolityczni
    komuniści, bolszewicy jak to miało miejsce po 1918 r. albo “inni’, szubrawcy jak wspomniani, po 1991 r. przefarbowani na liberałów .
    Rosją rządzą siły konserwatywne, odnawiają i konserwują
    wartości narodowe, chrześcijańskie. Bolszewię, komunę (ZŁO “otwarte”)) gonią (otwarte społeczeństwo, pederaści, komuniści i złodzieje już
    w Rosji nie mają racji bytu – stąd ‘ból odbytu”)
    tam skąd przyszła – na zachód i do USA.
    Oczywiście w kręgach patriotycznych jest miejsce na pamięć o STALINIE….
    Мы Русские…С нами Бог!!!
    https://www.youtube.com/watch?v=9RYPGOKkN2k&t=99s

    ВСТАНЬ за ВЕРУ, РУССКАЯ ЗЕМЛЯ”(HD) “ПРОЩАНИЕ СЛАВЯНКИ” Кубанский Казачий Хор

    https://www.youtube.com/watch?v=8tGxp3HnOvs

  5. krzyk58
    28 października 2018 at 11:39

    Gdyby nie zawarto cichego rozejmu między Piłsudskim a Marchlewskim w 1919 roku, Rosja pokonałaby bolszewików i nigdy nie byłoby „Cudu nad Wisłą”, bo nie byłoby Armii Czerwonej i ofensywy Lejby Bronstein (Trockiego) „na Europę”. Mówiąc po ludzku, antyrosyjska polityka polskich rządów w latach 1918 – 1920 poniosła totalną klęskę, i była również katastrofą jej głównego architekta: Tymczasowego Naczelnika Państwa, który dał się bolszewikom okpić jak dziecko. Nie bez powodu złożył on na ręce premiera Wincentego Witosa wszystkie swoje urzędy właśnie wtedy, gdy preferowani przez niego bolszewicy („towarzysze” z czasów konspiracyjnej walki z Rosją) zbliżali się do Warszawy w sierpniu 1920 roku.

    To prawda, że zdołaliśmy niewczas pokonać „bolszewickie hordy”, co przecież nie było oszałamiającym wyczynem, zwłaszcza wobec faktu masowej dezercji Rosji z szeregów Armii Czerwonej i braku jakiegokolwiek systemu zaopatrzenia tej „armii”, która żywiła się zdobyczami na podbitych (również rosyjskich) terenach. Przy okazji warto zauważyć, że za dwadzieścia jeden lat, gdy rozpoczęła się wojna niemiecko-radziecka, stan świadomości czerwonoarmistów nie był o wiele lepszy: również masowo, całymi pułkami przechodzili na stronę wrogów bolszewickiego państwa nie wiedząc, że są to również wrogowie Rosji.

    Tak: reżim bolszewicki przetrwał dzięki antyrosyjskiej postawie Piłsudskiego, która była jednocześnie największym błędem historycznym rządów w Warszawie. https://konserwatyzm.pl/modzelewski-wrogosc-wobec-rosji-zblizala-nas-do-bolszewizmu/

    https://www.wprost.pl/454096/Jak-Zachod-dolarami-uratowal-Lenina

    https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2017/11/27/zsrr-pod-zydowskim-jarzmem/

    https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2016/12/30/widoczne-i-ukryte-ludobojstwo-nikolaj-lewaszow/

  6. bob
    28 października 2018 at 12:27

    Finlandia stanęła po stronie Niemiec bo w 1939 ZSRR na nią napadł i po prostu chciała odebrać to co Rosjanie jej ukradli. Szwecja sprzedawała Hitlerowi surowce ale przecież w latach 1939-41 gdy wolny świat walczył z hitlerowską agresją ZSRR na znacznie większą skalę wspierał dostawami surowców III Rzeszę. A jeżeli chodzi o nasze podwórko to wątpię aby nawet setki tysięcy ręcznych wyrzutni rakiet zatrzymało rosyjską armię pancerną. Może lepiej byłoby postawić na inteligentne miny przeciwpancerne. Ale tak naprawdę realnym wrogiem zmasowanego ataku pancernego jest oprócz lotnictwa artyleria. Nawet zwykła bateria Krabów czy Langust przy użyciu broni kasetowej jest w stanie zatrzymać naprawdę spory oddział agresora.

  7. Miecław
    28 października 2018 at 15:39

    @krzyk58. 28 października 2018 at 11:39

    A nie wpadłeś na to, że gdyby tego cichego rozejmu nie było, to i wolnej niepodległej Polski by nie było? Nadal byśmy tkwili pod zaborami. Wy tam na tej prawicy już zupełnie się pogubiliście w tej historii. 🙂

    Polecam inne spojrzenie na sprawę:
    “Jarosław Augustyniak stwierdza, że Leninowi Polska zawdzięcza niepodległość.”
    (…)
    “Odrzucając ideologiczne zacietrzewienie nie możemy przecież zaprzeczać faktom. Już sam wybuch I Wojny Światowej z punktu widzenia sprawy polskiej był korzystny, ale nie wystarczający dla zaistnienia warunków do odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości. Na wojnie jak to na wojnie. Są wygrani, ale są też przegrani. Gdyby wojnę wygrały Państwa Centralne, zapewne Legiony, które później tworzył Piłsudski zostałyby rozwiązane, a on sam wróciłby do więzienia. Niemcy nie miały zamiarów jednoczenia ziem polskich. Wystarczająco dużo z Polakami mieli już problemów w swoim zaborze. Austriacy ewentualnie brali pod uwagę przejęcie części ziem Królestwa Polskiego i dołączenia go do Galicji. Gdyby wojnę wygrała Ententa, której członkiem była Rosja, być może zjednoczyłaby polskie ziemie pod swoim niepodzielnym panowaniem. W żadnym ze scenariuszy, szans na pełną niepodległość Polski na początku wojny nie było.”

    “Jednak to pierwszy raz od 100 lat nasi zaborcy znaleźli się w dwóch wrogich obozach. W czasie wojny potrzebując w swych szeregach polskiego mięsa armatniego i poparcia Polaków w wojnie, robili różne umizgi do polskiego społeczeństwa. Najpierw, zaraz po wybuchu wojny, były to odezwy do narodu polskiego płynące z Niemiec i Austro-Węgier, w których zaborcy obiecywali lepszą przyszłość dla Polaków jeśli ci poprą ich w wojnie. Najdalej idącym był jednak manifest Rosjan, podpisany przez głównodowodzącego wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, który obiecywał zjednoczenie wszystkich ziem polskich pod berłem Romanowów. Pisano w nim „… niechaj się zatrą granice, rozcinające na części naród polski. Niech naród polski połączy się w jedno ciało pod berłem rosyjskiego cesarza. Pod berłem tym odrodzi się Polska, swobodna w swej wierze, języku i samorządzie.”
    (…)
    “Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że w tej wojnie żaden z zaborców może nie być zwycięzcą. Że dwóch zaborców zostanie pokonanych przez Ententę, a trzeci wycofa się z wojny i nie zostanie zaproszony do Wersalu. Tę najbardziej dogodną sytuację dla sprawy polskiej stworzył Lenin i wywołana przez niego Październikowa Rewolucja.

    Wkrótce po przejęciu władzy, Rada Komisarzy Ludowych jako pierwsza spośród zaborców, opublikowała „Deklarację Praw Narodów Rosji” (15 listopada 1917 r.), a w sierpniu 1918 r. na liście unieważnionych przez bolszewików dawnych umów rosyjsko-niemieckich znalazły się akty rozbiorowe ziem polskich zawarte przez carat z Prusami i Austrią. Od tego momentu Anglia, Francja i Stany Zjednoczone, przestały traktować sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji i zaczęły ją wspierać. Zwłaszcza na wschodnim kierunku, gdzie zakładano, że im więcej Piłsudski zdobędzie ziem, tym gorzej dla młodej radzieckiej republiki.

    Na Zachodzie zaś, mimo że Niemcy wojnę przegrały, nasze ziemie musieliśmy zdobywać w powstaniach lub plebiscytach, bo państwa Ententy nigdy nie chciały zbyt dużego osłabienia Niemiec i odsunięcia ich od Wschodu, skąd postrzegały dla siebie zagrożenie eksportu rewolucji.

    Piłsudski wysyłał emisariuszy i do Denikina i do „czerwonych”. Denikin, zwolennik „jednej i niepodzielnej Rosji” w rozmowach konsekwentnie unikał jakichkolwiek deklaracji co do przyszłych naszych wschodnich granic i żądał wycofania wojsk polskich z Wołynia i Podola. Co ciekawe, równocześnie licząc na pomoc Polaków w jego marszu na Moskwę. Ponoć pierwszą polską delegacje wyrzucił ze swej siedziby, bo ta miała na sobie jakieś dziwne mundury i orła bez jednej głowy. Negocjacje z bolszewikami w Mikaszewiczach dały zaś Piłsudskiemu jasność, kto jest największym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego. Uznał słusznie za takich „białych” i wstrzymał wszelkie działania na froncie, pozwalając Leninowi rozprawić się z Denikinem.

    Należy więc przyznać, że gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, Polska na mapie Europy by się nie pojawiła. Nie byłoby nikogo na świecie komu by na tym zależało. A bez tego, byłoby to niemożliwe.

    Patrząc na dzisiejsze wydarzenia w Katalonii, trudno uwierzyć, by u nas mogło się odbyć legalnie takie referendum, skoro tam w XXI wieku nadal kwestionuje się prawa narodów do samostanowienia. Nie pojawiłaby się także, gdyby Rewolucji Październikowej w ogóle nie było, albo gdyby „biali” wygrali wojnę domową z bolszewikami. A jeśli nawet, to najwyżej w granicach Królestwa Kongresowego nie mniej niż dotychczas uzależnionego od Rosji.

    Dlatego bym Leninowi pomnik postawił. Zresztą nie tylko z tego powodu.”
    ŹRÓDŁO: https://wiernipolsce.wordpress.com/2017/11/10/lenin-a-sprawa-polska-w-kontekscie-niedawnej-setnej-rocznicy-rewolucji-pazdziernikowej-jaroslaw-augustyniak-stwierdza-ze-leninowi-polska-zawdziecza-niepodleglosc-tekst-sprzed-kilkunastu-dni/

  8. Miecław
    28 października 2018 at 15:46

    @krzyk58. 28 października 2018 at 11:39

    Szkoda, że w II RP sanacja zamknęła się na współpracę z ZSRR. Okazuje się, że ten błąd dostrzegł, ale dopiero po przegranej kampanii wrześniowej Józef Beck obarczając winą za klęskę Polski Watykan i Kościół Katolicki. Podobno żałował, że nie poszli na współpracę z ZSRR. Ostatnio trafiłem na pełną wersję jego wypowiedzi, gdyż najnowsze źródła pomijają ostatnie jego zdanie o współpracy z Rosją Sowiecką.

    Cyt. oba źródła dla porównania:

    Cytat z wypowiedzi Józefa Becka, ministra spraw zagranicznych RP, który po zakończeniu Kampanii Wrześniowej w 1939 r. powiedział w Bukareszcie: „Do najbardziej odpowiedzialnych za tragedię mojego kraju – powiedział w końcu do włoskiego ambasadora w Bukareszcie zbiegły z Polski jej minister sprawa zagranicznych Beck – należy Watykan. Zbyt późno uświadomiłem sobie, że prowadziliśmy politykę zagraniczną służącą jedynie egoistycznym celom Kościoła katolickiego”. Źródło: Karlheinz Deschner, Polityka papieska w XX wieku, Tom 2, Gdynia 1997, s. 29. http://www.eioba.pl/a/3lqc/krzyz-z-trupia-glowka

    TEN SAM cytat z wypowiedzi Józefa Becka, ministra spraw zagranicznych RP, ale z innego źródła i w nieco zmienionym, ale rozszerzonym tłumaczeniu:
    „Z rozmowy Becka z ambasadorem Włoch w Rumunii w lutym 1940 roku”
    „Jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za tragedię mego kraju jest Watykan. Uświadomiłem sobie zbyt późno, że w polityce zagranicznej realizowaliśmy cele Kościoła Katolickiego. Należało prowadzić politykę przyjaźni z Rosją Sowiecką i w żadnym wypadku nie popierać Hitlera”. Źródło: A. Manhattan, The Catholic Church against the twentieth Century …, 1947, s. 300.

    W swoich wspomnieniach Minister spraw zagranicznych, Beck, pisze też o nuncjuszu papieskim w Polsce, Cortesim:
    „Za namową monsignore Orsenigo, nuncjusza w Berlinie, papież przysłał mi za pośrednictwem monsignore Cortesi poufne pismo, w którym radził, aby Polska zaofiarowała korzystne warunki mniejszości niemieckiej w Polsce …
    W ostatnich dniach sierpnia papież raz jeszcze zwrócił się do nas – tłumacząc nam, że ustąpienie Pomorza i Gdańska mogłoby ocalić pokój”. (Źródło: J. Beck, Pamiętniki (Wybór), Wyd. Czytelnik, Warszawa, s. 141.

    INNE ŹRÓDŁO POWYŻSZEJ OPINII:
    „Minister Sprawa Zagranicznych Józef Beck o interwencji Watykanu w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej”:
    „Inicjatywy Stolicy Apostolskiej były bardziej niefortunne. Z namowy nuncjusza w Berlinie, mgr Orsenigo, papież przekazał mi przez mgr Cortesi poufne oświadczenie, w którym sugerował, aby Polska stworzyła pomyślne warunki dla mniejszości niemieckiej w Polsce i poczyniła w tej sprawie konkretne propozycje. Odpowiedziałem, że sprawy te były już w przeszłośći dyskutowane między nami a rządem Rzeszy, lecz zawsze na podstawie wzajemności, toteż możemy rozważyć sugestię tylko wtedy, gdyby była ona zrobiona jednocześnie w taki sam sposób w Berlinie i gdyby stolica Apostolska zawiadomiła nas, że rząd Rzeszy jest gotów podjąć tej samej natury zobowiązanie. Nuncjusz nie powrócił już więcej do tej sprawy. W ostatnich dniach sierpnia papież zwrócił się do nas raz jeszcze tłumacząc nam, że cesja Pomorza i Gdańska mogłaby uratować pokój. Odpowiedziałem, że ogłoszenie tego demarche dotknęłoby najwyższe uczucia większości katolickich obywateli naszego kraju. Dodałem, że nasza pozycja została w sposób jasny określona i że pozostawiam uznaniu Stolicy Apostolskiej zdecydowanie, czy chce czy też nie, aby jej demarche zostało ogłoszone”. Źródło: Joseph Beck, Dernier rapport – Politique polonaise 1926-1939, Neuchatel, 1951, s. 212-213 (tłumaczenie z języka niemieckiego).

    „Wiceminister spraw zagranicznych Szembek w wydanym na Zachodzie Dzienniku wspomina o rozmowie z nuncjuszem papieskim w Polsce, Cortesim. Według tej relacji otrzymał on od papieża dyspozycje nakłonienia Polski do nawiązania bezpośredniego kontaktu z Niemcami i do wyrażenia zgody na powrót Gdańska do Rzeszy. „Życzenia” więc papieskie nie różniły się niczym od żądań Hitlera”. Cyt. za: J. Siemek, Śladami klątwy, Wyd. LSW, Warszawa 1970, s. 216.

  9. wieczorynka
    28 października 2018 at 16:29

    Ponieważ na wojskowości absolutnie się nie znam, nawiążę tylko do krówek oraz śliwek w czekoladzie pochodzących z firmy “Jutrzenka”
    z Dobrego Miasta. Osobiście oświadczam – pyszne, jadłam. Nawet Niemcy kupowali te pyszności w okolicznych sklepach.

    Czy obecnie “Jutrzenka” istnieje nie wiem- jak kapitalizm to kapitalizm, aż strach pomyśleć co będzie dalej (ostatnie słowa pochodzą z kabaretu Olgi Lipińskiej).

  10. krzyk58
    28 października 2018 at 16:29

    @bob.
    Ależ, chłopie – NIKT- TU nie będzie szedł, BO, po co? W sytuacji
    przymusowej, postawionego pod ścianą, w wyniku niewykluczonej
    agresji hord barbarzyńców z Zachodu, postawią kordon w postaci
    punktowych grzybków nad Polską, i eto wsio. – Kierunek wiatrów
    w przypadku zaaplikowania Polsce “grzybobrania” , spowodowany będzie jako jedynie słuszny oczywiście ‘nieustannie – ze wschodu’…
    Takie badziewie jak kraby czy langusty ‘możesz se w doope wsadzić”, NO, chyba że rozważamy konflikt z banderostanem….
    Reasumując: Rosja nie będzie szła, a zarazem nie pozwoli chodzić
    po swojej ziemi – jak obiecał niegdyś WWP. Amen.

  11. krzyk58
    28 października 2018 at 18:49

    Proszę Państwa do gazu. Radosny przegląd wydarzeń

    https://www.youtube.com/watch?v=WCZ8Sh7wR6g

  12. bob
    28 października 2018 at 20:54

    @krzyk na szczęście atomowe grzybki Rosjanie mogą robić w Polsce tylko i wyłącznie w warunkach światowej wojny nuklearnej. Ale wtedy to akurat wsio rawno skąd wieje wiatr bo i tak gdy Polska będzie płonąć to płonąć będzie także i Moskwa. Użycie zaś broni atomowej w konflikcie o ograniczonym zasięgu spowoduje, ze taka broń szybko pojawi się w rękach wszystkich sąsiadów Rosji. A to byłaby już kompletna katastrofa dla Rosji. Jedynie wojna konwencjonalna i to o ograniczonym zasięgu nie grozi Rosji niczym prócz sankcji gospodarczych. A w takim przypadku Langusty i Kraby współpracujące z bezpilotowcami są znacznie bardziej skuteczne w likwidowaniu nawały pancernej niż RPG czy inne badziewie tego typu. Amerykanie nawet rozpoczęli prace nad precyzyjną amunicją przeciwpancerną dla artylerii 155mm(czyli takiej jak Krab) o zasięgu 100 km. Dziś taka amunicja jak amerykański Excalibur czy szwedzki Bonus Bofors są skuteczne tylko na dystansie do 20km. Ale to i tak lepsza broń niż rakiety z ręcznych wyrzutni o zasięgu góra kilku km. Kraby produkujemy w kraju. Huta Stalowa Wola wybudowała nawet nowoczesną lufownię do produkcji armat większego kalibru. Przydałaby się jeszcze jakaś produkcja dobrej amunicji do Krabów. Polska nie podpisała zakazu produkcji broni kasetowej więc dla Krabów wato byłoby zbudować amunicję tego typu

  13. wieczorynka
    28 października 2018 at 20:59

    Szanowny Autorze, właśnie obejrzałam jak zespół “Mazowsze” gra i tańczy “Krakowiaka”. Polecam, czasami warto zobaczyć co nas łączy a nie dzieli. Wbrew temu co kombinują politykierzy.

  14. Xun Zi
    29 października 2018 at 15:37

    @krzyk58
    @Miecław

    W kwestii słynnych rokowań w Mikaszewiczach swego czasu byłem bardziej po stronie krzyka, ale teraz jednak uważam, że to nie ma znaczenia która Rosja by wtedy wygrała. Pamiętajmy, że Lenin chciał eksportu rewolucji, ale najpierw musiał wygrać wojnę domową. Dlatego tak bardzo potrzebował rozejmu z Polską i mógł obiecać wtedy wszystko. Gdy już z białymi zrobił porządek, rzucił się na Polskę (aczkolwiek i nie bez wpływu na tę decyzję pozostały zapewne działania Piłsudskiego na Ukrainie). Będąc pod wpływem literatury prawicowej uważałem, że biała Rosja by pozwoliła nam na niepodległość, gdybyśmy udzielili jej pomocy. Teraz uważam, że zrobiliby to co bolszewicy, tylko może trochę później, ale na pewno chcieliby sobie na nas odbić straty z I wojny światowej.

    Polska odrodziła się w 1918 tylko dlatego, że wszyscy jej zaborcy przegrali I wojnę światową i byli po niej praktycznie bez sił (aczkolwiek bolszewicy jeszcze coś z tej siły rosyjskiego niedźwiedzia byli w stanie obudzić). Gdy dwadzieścia lat później Niemcy i ZSRR odzyskały siły, my byliśmy już za słabi.
    Takie są prawidła polityki – jeśli jesteś silny, zwyciężasz, gdy jesteś słaby przegrywasz.

    Dlatego uważam, że zajęcie Moskwy w 1610 nie było niczym wielkim. Moskwa była pogrążona w chaosie wojny domowej, więc zajęcie jej stolicy w takich okolicznościach to żadne bohaterstwo. Kilka wieków, gdy my osłabliśmy, oni byli w stanie zająć naszą stolicę… Tak też było z naszym odzyskaniem niepodległości w 1918 i późniejszą klęską w 1939. Niestety Polacy tego nie rozumieją, wielcy gracze natomiast aż za dobrze. Dlatego Zachodowi nie było wcale żal zdradzić Polskę w 1939 i w 1943 i w 1945, a teraz nie żal im nas traktować jak kolonię i chłopca do bicia. Ameryce nie było żal stworzyć plan, w którym zamieniliby nasz kraj w atomową pustynię, byleby tylko zatrzymać wojska UW. Niestety – nasz los nie zależy od nas już chyba od 400 lat… W 1918 mieliśmy po prostu szczęście, albo komuś na tym zależało…

  15. krzyk58
    29 października 2018 at 17:10

    Xun Zi. …W 1918 mieliśmy po prostu szczęście, albo komuś na tym zależało…Albo – nieszczęście, przy założeniu że znamy całą prawdę,i tylko prawdę…nie wspominam już o “zainteresowanych
    stronach”…
    https://konserwatyzm.pl/klatwa-generala-denikina-historyczna-lekcja-pokory/

    Wywiad z Janem Engelgardem, autorem książki “Klątwa gen. Denikina”

    https://www.youtube.com/watch?v=J5YGHCvFhDY&pbjreload=10

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Anton_Denikin

  16. krzyk58
    29 października 2018 at 21:16

    Jan Engelgard – “KontrRewolucja w Rosji. Dlaczego poniosła klęskę?”

    https://www.youtube.com/watch?v=etiwSESrTh4&t=907s

    Ps. Było? Na pewno wklejałem, dobrego materiału – nigdy za wiele.

  17. Xun Zi
    29 października 2018 at 23:03

    @krzyk58
    29 października 2018 at 17:10

    “Albo – nieszczęście, przy założeniu że znamy całą prawdę,i tylko prawdę”

    A prawda zawsze pierwsza pada ofiarą religijnej i ideologicznej optyki widzenia. Ale co do tego nieszczęścia możesz mieć rację, co nie zmienia faktu, że z naszej strony jest to już tylko gdybanie o przeszłości, której nie zmienimy.

  18. Miecław
    30 października 2018 at 13:11

    @Xun Zi. 29 października 2018 at 15:37

    Rzuć okiem na materiał z linku. Uważam go za dość obiektywny, opisujący w czyim interesie Polska posłużyła jako narzędzie do walki z bolszewikami. Tej wojny mogło nie być, ale “jaśnie państwo” polskie i zachodnie chciało zrealizować dwa cele, tj. powstrzymać rewolucję społeczną i zniszczyć Rosję przejmując jej zasoby. Nawet gdyby wtedy nie było Rewolucji Październikowej, a I wojna światowa w innym układzie dawała jakieś szanse na wolność (kwestia tylko pod czyim berłem), to byśmy byli szczuci p-ko Rosji przez zachód, nawet gdyby ta Rosja była biała a nie czerwona. Polska arystokracja i szlachta ostrzyła sobie kły na wschodnie latyfundia, a zachodnia chciała w tym partycypować.

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/08/kulisy-polityczne-i-militarne-wojny-1920-r/

  19. krzyk58
    30 października 2018 at 21:49

    @Miecław.”30 października 2018 at 13:11″ Gdyby dane byłoby mi żyć w tamtych czasach, walczyłbym z bronią w ręku przeciwko kosmopolitycznemu,bezbożnemu
    bolszewizmowi – tak jak postąpili Polscy robotnicy i chłopi w 20′ 🙂
    Amen!

  20. Miecław
    30 października 2018 at 23:53

    @krzyk58. 30 października 2018 at 21:49

    Chłopi nie raz dali przykład ciemnoty i walki nie w swoich interesach. Trudno się zresztą temu dziwić, przecież w polityce się tak dobrze nie orientowali, większość to funkcjonalni analfabeci, a tacy wtedy byli i fakty są takie, że na wezwanie Witosa uratowali doopę “jaśnie państwu” i ich majętności, a potem sami gnili w Berezie Kartuskiej i byli zabijani na manifestacjach i strajkach w walce o godne życie. I gdzie tu logika? Nie mieli wtedy świadomości, że mogliby zwyciężyć w rewolucji i Polska Ludowa stałaby się faktem już w 1918 roku, spełniając Manifest Towarzystwa Demokratycznego Polskiego.
    https://pl.wikisource.org/wiki/Manifest_Towarzystwa_Demokratycznego_Polskiego_(1836)
    Lewicowe elity były jednak wtedy za słabe jeszcze i rozbite.

    Po II wojnie światowej już tego błędu chłopi nie popełnili i masowo poparli nowy system, dzięki temu wyszli z feudalnej niewoli osiągając w stosunkowo krótkim czasie poziom rozwiniętej cywilizacji. Niestety potem znowu młode pokolenia chłopów zapragnęli być farmerami w stylu zachodnim, to mają nowy system i kolejny raz będą walczyć w nie swoich sprawach i nie na rzecz swojego interesu. Podobno jak “Pan Bóg” chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. 🙂 I tak jakoś widzę w tym analogię w stosunku do styropianowych PRL-owskich pokoleń. 🙂

    Polecam ci kolejny super komentarz NANY pod tym felietonem.
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/10/polska-czy-polin/

  21. Józek
    1 listopada 2018 at 17:42

    Skuteczny i szybki zakup samolotów dla VIP-ów- da się prosto wytłumaczyć. Jest to operacja znacznie tańsza i szybsza, niż budowa wygodnej drogi na Zaleszczyki.

  22. Xun Zi
    1 listopada 2018 at 20:48

    @Miecław
    30 października 2018 at 13:11

    Przeczytałem ten artykuł. Przytoczone w nim fakty są mi dość dobrze znane, bo już kiedyś się tym interesowałem, nawet czytałem z tego powodu pamiętniki Witosa. Podobnie jak ty uważam, że Polska zawsze będzie szczuta przez Zachód, Watykan i innych zainteresowanych przeciwko Rosji, niezależnie od tego czy będzie ona biała, czerwona, różowa czy tęczowa.

  23. Miecław
    1 listopada 2018 at 22:09

    @Xun Zi. 1 listopada 2018 at 20:48

    Dlatego uważam, że trzeba ograniczać wpływy religijnej i kulturowej okupacji Watykanu i Zachodu, wtedy mamy szansę przestać być ich narzędziem. Odbudowa kultury słowiańskiej opartej na filozofii kosmocentryzmu i pokojowej egalitarnej współpracy słowiańskich plemion dałoby nam siłę do budowy nowego bezpiecznego świata. W PRL próbowano to robić, dzięki temu miał miejsce niesamowity postęp cywilizacyjny i kulturowy. Stało się wtedy coś niepowtarzalnego w naszej historii ponieważ poezja, film, teatr, kino i ogólnie kultura polska kwitła na każdym polu. Mieliśmy szansę tworzyć i rozwijać własną niepowtarzalną kulturę, podobnie jak robi to Rosja. Niestety wielu pisarzy i artystów okazało się “pożytecznymi idiotami” więc teraz mamy w zasadzie małpowanie antykultury zachodniej. A społeczeństwo zdominowane personalizmem katolickim okazało się za słabe i mało odporne na wrogie działania imperialistów.

    Tak to kiedyś podsumowała Anna Polony:
    “Za komuny kwitł teatr, muzyka, wspaniałe kariery robili wirtuozi, reżyserzy, aktorzy, pisarze, mimo że przecież obowiązywała cenzura. Była przestrzeń dla wysokiej kultury i sztuki. Dzisiaj niestety rządzi pieniądz, więc jest trochę bardziej tłumnie, prostacko, wesołkowato, ale w istocie smutno”
    Anna Polony, krakowska aktorka. Cyt za: “Twój Styl”

  24. krzyk58
    2 listopada 2018 at 07:44

    @Miecław. “…podobnie jak robi to Rosja.”
    Выступление Путина на открытии XXII Всемирного русского народного собора
    , https://www.youtube.com/watch?v=DkP247GQkmk

  25. Miecław
    2 listopada 2018 at 19:09

    @krzyk58. 2 listopada 2018 at 07:44

    Nie o taką kulturę chodzi. Prawosławie, podobnie jak katolicyzm kiedyś służyło monarchom i swoim feudalnym interesom kosztem warstw chłopskich. Więc tak samo źle mi się kojarzy i obecnie też niczego dobrego nie wróży. Kiedyś ci cytowałem opinię rosyjskiego pisarza na ten temat, jak chłopi nienawidzili cerkwi. Miejmy nadzieję, że obecne prawosławie jest już inne niż te z okresu caratu, służące jego interesom, a nie własnemu narodowi, aczkolwiek wątpię.

    WWP broniąc interesów Rosji może mieć mocną ostoję w prawosławiu, które jest narodowe, nie to co u nas katolicyzm. Teraz mają nawet szansę całkowicie się uniezależnić po decyzji Konstantynopola, co w perspektywie czasu wyjdzie im na dobre, takie pozbycie się zagranicznego decydenta religijnego. Niemniej jednak z prawosławiem w kosmos nie polecą a popi odkryć naukowych nie dokonają, więc dajmy sobie spokój z kurtuazyjnym wystąpieniem WWP, bo jako polityk każdej grupie religijnej i społecznej w Rosji, aby ją scalać, powie to czego oczekują. A jako oficer służb musi być ponad tym wszystkim, aby nad tym wszystkim panować. Więc spoko, akurat w Rosji ateistów nie będą wieszać za brak wiary, a jak zaczną, to będzie koniec Rosji. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up