Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

PSL powinno zostać wyeliminowane z życia publicznego lub powinno zmienić lidera?


 Polskie Stronnictwo Ludowe powinno zostać wyeliminowane z życia publicznego, a jeżeli to nie jest możliwe, to powinno zastanowić się nad zmianą lidera. Takie sugestie można usłyszeć od wysokich funkcją polityków dobrej zmiany. Pani Mazurek chyba myśli po tym jak coś powie? Zdarza się – należy szanować każdego człowieka i w zasadzie zawsze. Jednakże tych słów nie da się pojąć nawet w kategoriach kompromitacji lub porażki, to po prostu żenada i to tak niskich lotów, że w ogóle nie ma nad czym dywagować.

Widać, że sukces wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego, które dzięki doskonałej strategii politycznej i osobistemu zaangażowaniu pana Władysława Kosiniaka-Kamysza obroniło się przed atakiem, jaki został na nich przypuszczony. Wspaniała tradycja, silne zakorzenienie w społeczeństwie, realny program, doskonała marka polityczna i właśnie wybitny lider – to są składowe recepty na przeciwstawienie się władzy mającej zapędy autorytarne. To, że PSL nie poszło do wyborów w Koalicji Obywatelskiej była bardzo dobra dla PSL, bo jego głosy pochodzą od elektoratu w istocie sektorowego, a taki nie głosuje na partie wielkomiejskiego – szerokiego wyboru. Pan Kosiniak-Kamysz zaryzykował i mu się opłaciło.

Widać, że potencjał pana Kosiniaka-Kamysza boli rządzących! Musi nawet boleć bardzo, jeżeli w tak prymitywny sposób, próbuje się doprowadzić do polaryzacji wewnątrz obozu politycznego, który po prostu chciałoby się przejąć. Nie takie ataki PSL przeżyło w swojej historii, chociaż tutaj trzeba przyznać, że to po prostu parszywe, poza tym i nie należy tego lekceważyć – a nikt tego nie zauważył. Otóż, twierdzenie że jakaś partia polityczna powinna być wyeliminowana z życia publicznego jest najdelikatniej mówiąc trudne moralnie i prawnie.

Jeżeli bowiem polityk partii rządzącej mówi „(…) PSL powinien być wyeliminowany z życia publicznego (…)”. To sprawa jest wybitnie poważna. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co zostało powiedziane kilka sekund wcześniej o rzekomych zarzutach wobec niektórych działań PSL, to jest mało. Bo padły słowa „życia publicznego”.

Gdyby była mowa o życiu politycznym, nie byłoby problemu. Bo chodzi o delegalizację lub inne sposoby zgodnego z prawem – wyeliminowania partii politycznej. Jak jednak ta pani chciałaby wyeliminować PSL – potężną partię polityczną z życia publicznego? Jakby ktoś nie złapał na czym polega problem, to warto przyjąć, że życie polityczne jest składową życia publicznego w kraju. Oczywiście terminologia i rozgraniczenie pomiędzy nimi jest częściowo umowne, to jednak sprawa jest poważna. Nikt nie ma prawa – poza prawomocnym wyrokiem sądu, domagać się wyeliminowania nikogo z życia publicznego, ponieważ KAŻDY MA PRAWO GŁOSU w ramach wolności słowa. Można byłoby zrozumieć oczywiście dziennikarzy czy publicystów, a nawet polityków partii, która nie jest partią władzy, chociaż z trudem. Jeżeli jednak coś takiego publicznie ogłasza polityk partii rządzącej to trzeba się zapytać o intencje.

Żeby zrozumieć to, dlaczego dobra zmiana, a konkretnie partia rządząca reaguje tak nerwowo. Trzeba popatrzeć na całość wyniku wyborczego. Wygrać wybory wygrali, ale poniżej oczekiwań. Istnieją analizy twierdzące, że stracili w skali kraju około jednego miliona głosów, być może przesadzone, ale to co się stało w Warszawie czy w Łodzi jest i musi być silnym ciosem prosto między oczy decydentów z partii rządzącej. W tych wyborach część społeczeństwa pokazała rządzącym barierę nie do przełamania, a to dla nich cios na poziomie biologiczno-egzystencjonalnym, ponieważ ich celem jest doprowadzenie do zdobycia większości konstytucyjnej w kolejnych wyborach parlamentarnych.

Co prawda rządzący zdobędą więcej Sejmików, niż mieli. Jednak Prawo i Sprawiedliwość, jak i pozostałe partie koalicyjne w zasadzie nie mają najcenniejszej rzeczy w polityce jaką jest zdolność koalicyjna. W literaturze to się nazywa pyrrusowe zwycięstwo, a to musi boleć zwłaszcza jak się przed wyborami mówiło o swoich apetytach. Jeżeli myśleli, że zwycięstwo samo wpadnie w ręce, a kampanię w zasadzie zrobi pan Morawiecki z lekkim wsparciem pana prezesa – to się przeliczyli. Pytanie, co myślał pan prezes? Na pewno musi być rozczarowany i prawdopodobnie zaskoczony tym co się stało w Warszawie. To oczywiście musi oznaczać konsekwencje, jest kwestią otwartą – kto je poniesie.

Zapamiętajmy z tej lekcji dwie rzeczy, otóż jeżeli przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości uznają, że mają prawo do mówienia o tym, kto powinien być wyeliminowany z życia publicznego. To znaczy mniej więcej tyle, że inni też mogą mówić, że Prawo i Sprawiedliwość może być analogicznie potraktowane. Druga sprawa jest taka, że dobra zmiana właśnie dobrnęła do sufitu swoich możliwości. Większego poparcia już nie zdobędą. To partie polityczne dla około 30% opinii publicznej w Polsce, to bardzo wiele ale to nie jest poparcie przekładające się na większość konstytucyjną.

Gratulujmy Polskiemu Stronnictwu Ludowemu wyniku, to szanowana i zasłużona dla Polski partia – dobrego wyboru. Nasza scena polityczna byłaby sztuczna i z wielką wyrwą, gdyby ludność wsi i małych miasteczek, nie miała swojego naturalnego i rzeczywistego reprezentanta.

Tags: , , , , ,

13 komentarzy “PSL powinno zostać wyeliminowane z życia publicznego lub powinno zmienić lidera?”

  1. Inicjator
    24 października 2018 at 04:59

    Wincenty Witos patrzy na to z nieba i jest chyba dumny z PSL.

    Ta partia ma nadal potencjał jako 3-cia siła.

    I musi to tylko mądrze (nie neoliberalnie!) rozegrać w nadchodzących wyborach.

  2. Jarosław K.
    24 października 2018 at 05:09

    Pani Mazurek jest typową emanacją dobrej zmiany – to ten typ ludzki…

  3. jerzyjj
    24 października 2018 at 08:59

    PSL to vvvvvv

  4. bob
    24 października 2018 at 09:03

    Ale jednak PSL powinno postawić na innego lidera. Kosiniak-Kamysz jest zbyt lalusiowaty dla elektoratu małomiasteczkowego i wiejskiego. A i na szczeblu centralnym brak mu charyzmy. PiS boi się, że PSL może odebrać mu sporo głosów na prowincji co będzie oznaczało utratę władzy po wyborach parlamentarnych. Dlatego ataki na PSL będą częstsze.

  5. Wojciech
    24 października 2018 at 09:43

    Wszystko dobrze, tylko że wciąż pozostaje aktualne “chłop żywemu nie przepuści”. W wielu zachowaniach w erze wolności PSL zachowywało się jako partia wsteczna, obrotowa, reakcyjna, podporządkowana klerowi i chciwa. Nie budzi zaufania.

  6. Miecław
    24 października 2018 at 10:12

    No zobaczymy efekty starcia “dobrej zmiany” z PSL-em.
    PSL bardzo szybko musi odrobić lekcje historii z II RP, aby jak Witos, jej działacze nie wylądowali w drugiej “Berezie Kartuskiej” skoro była mowa o eliminacji z życia publicznego. Fakty są takie, że posanacyjni nikczemnicy z “jaśnie pańskim” rodowodem i ich wykonawcy czyhają na PSL za rogiem, bo stoi na przeszkodzie objęciu totalitarnej władzy. Czas więc popierać PSL, ale ta partia musi zacząć myśleć i działać lewicowo, a nie liberalnie-biznesowo, jeżeli chce się utrzymać na powierzchni. Przy czym to musi być prawdziwa lewicowość, a nie tylko oparta na socjalnych programach, jak w PiS.

    Problem jest tylko jeden, że PSL, jako partia ludowa chłopska było bardzo związane ideowo z kościołem, a ten ich zdradził i wypiął się na nich w kampanii inwestując swoje siły i środki w poparcie “dobrej zmiany”. Może jest czas, aby PSL wyszło z religijnego otumanienia i zaczęło budować Polskę w oparciu o świeckie wartości i etykę niezależną od religii, aby przyciągnąć młodzież, która odchodzi od religijności.

  7. krzyk58
    24 października 2018 at 10:56

    Gorąco rekomenduję wykład pt. Ku czemu zmierza Polska? (dr Jan Przybył)

    https://www.youtube.com/watch?v=dzk0da-JiMI&t=1421s

    @bob. W temacie przywództwa w PSLu, jest wyczuwalny brak
    ‘prawdziwego chłopa”, aktualny to tylko (nędzna) imitacja.
    Tak naprawdę – “inteligencik”.
    …Podporządkowany a to SLD a to PO… 🙂 (jaka tam koalicja – listek figowy) obrotowy, bez jaj.
    Byle przy władzy. Aktualna kondycja PSL-u nie stanowi poważnej konkurencji dla PiS-u – na wsi.

  8. Zbigniew
    24 października 2018 at 10:58

    Jak już tumany przestaną myśleć historią to polecam inne ćwiczenie oparte na teraźniejszości, a w ramach tego ćwiczenia odpowiedź na dość zasadnicze pytania: Po co na są potrzebne partie polityczne w OBECNEJ formie? Co takiego dobrego (ale i złego) DLA OGÓŁU przynoszą DZIŚ partie polityczne?
    Jak już podążamy, trochę chyba pogrążeni w reminiscencjach, w traumę po plebiscycie zwanym żartobliwie (albo cynicznie) “wyborami” to może warto poszukać najpierw desygnatu dotyczącego SAMORZĄDU. Może wtedy ci którzy zdolni są do odnalezienie właściwych słowom desygnatów, przychylą się do tego że w zakresie samorządności pod prawdziwy wybór i prawdziwych wyborach mogą podlegać i brać udział ludzie którzy po pierwsze potrafią słuchać (ze zrozumieniem), po drugie służyć OGÓŁOWI, po trzecie – nie są i nigdy nie byli w żadnych partiach, ruchach, organizacjach, stowarzyszeniach, fundacjach o zamkniętej formule regulowanej nie podlegającym ogółowi zestawem nakazów i zakazów.
    Prościej: Na poziomie samorządów i wyborów do nich wszelkie partie (i ludzie partii) bez względu na szyldy, nie tylko powinni być zakazane ale nawet nielegalne. A zupełnie inną sprawą jest to że samorząd ze względu na lokalny zasięg winien ograniczać się do gminy. Żadnych struktur (dla pankrajowych partii) wyżej. Od tego organizacyjnie są jednostki terenowe administracji centralnej.
    Trzecia reforma (z czterech) to największy “światowy” bubel ale i zamierzone działanie. W miejsce odtworzenia samorządności (przez całkowite odpartyjnienie) nie tylko upartyjniono samorząd ale i wprowadzono duplikaty na poziomie terenowym i dziś żadną tajemnicą jest, że zrobiono to by stworzyć pastwiska dla “znajomych i rodzin królika” a raczej “pasożyta”. Czy “chłopi” potrzebują “chłopskiej” partii? Stawiam tezę że nie. Owszem potrzebują reprezentantów na poziomie centralnym, takich doświadczonych co to gospodarkę synom czy córką już zostawili.
    Dyskusja więc o tym co jedne “króliki” mówią o drugich to jakiś abstrakt, a każdy “chłop” doskonale wie że że z “królikami” trzeba ostrożnie bo się mnożą bez opamiętania i żrą prawie wszystko że dla innych “zwierząt” z czasem nie starcza.

  9. krzyk58
    24 października 2018 at 11:23

    Graficzny motyw przewodni nastraja jakoś tak optymistycznie,
    więc pozwoliłem sobie na przypomnienie (kolejny już raz) doskonałej
    aranżacji rosyjskiej piosenki w polskim wykonaniu “Czeremcha i bez”
    https://www.youtube.com/watch?v=-vVmeXZdkyI

  10. jerzyjj
    24 października 2018 at 12:08

    A PRZY…PASY ,,O Polit.,, ZNOWU PISZĄ SWOJE CZYLI
    W WIĘKSZOŚCI O NIC NIE ZNACZĄCYCH PIE…ŁACH…
    PS…
    Kulturowy marksizm działa na takiej zasadzie, że wykorzystuje propagandę do kształtowania myśli każdego używając instytucji szkolnictwa, mediów i rozrywki w celu osiągnięcia pożądanych celów.
    Kulturowy marksizm uosabia manipulację, fakty i logika są ignorowane a nawet zaprzeczane, podczas gdy nieracjonalne reakcje emocjonalne na fakty i logikę stają się codziennym porządkiem. Uzasadnione interesy kulturowej grupy lub jednostek są ignorowane i zaprzeczane i każda grupa lub jednostka, która staje w obronie interesów jest demonizowana jako uosobienie zła. Kulturowy marksizm uderza w bębny tego zakłamania w każdym pokoleniu, tak że udaje im się w nich zatopić swoje pazury. Są umysłowymi pijawkami Zachodniej Cywilizacji.

  11. leming
    24 października 2018 at 13:07

    Czy dobra zmiana dobrnęła do sufitu ? w 2015 zdobyli prawie 38% głosów i przypadkiem udało im się samodzielnie utworzyć rząd.Nie wykorzystali dobrze tego szczęśliwego trafu i wybory samorządowe pokazały że już nie będą mieli samodzielnych rządów a ewentualny koalicjant Kukiz 15 ma bardzo słabiutki wynik,prawie na progu wyborczym.Dlatego w PiS panuje zdenerwowanie a Prezes może szukać winnych, bo być może pozostanie im tylko rola silnej opozycji.No chyba że postawią na zasadę “Polska first” i przestaną uszczęśliwiać Europę swoim prometeizmem i odstawią do lamusa ideologię Giedroycia.Oczywiście wymagało by to poważnych zmian w polityce zagranicznej.Moim zdaniem nie są do tego zdolni,dlatego czeka nas zmiana,ale ta zmiana też nie przyniesie dobrych efektów.A więc chocholi taniec trwa nadal wśród zahipnotyzowanych POPiSem wyborców a konkurencyjne projekty polityczne są cięte równo z trawą.

  12. Miecław
    24 października 2018 at 19:09

    @krzyk58. 24 października 2018 at 10:56

    Twój “mistrzu” kolejny raz opowiada fantazmaty wypaczając prawdę. Skoro on sobie używa, to ja trochę go obnażę. 🙂

    Po pierwsze – “Polska zmierza ku zagładzie”, a sam przecież walczył przeciwko PRL roznosząc anty systemowe ulotki, jak się przyznał w którymś filmie, więc jego działanie wpisuje się w obecny porządek rzeczy zmierzający, jak twierdzi do upadku Polski. Sam jest temu winien, a szuka teraz wroga zastępczego, żeby na kogoś zrzucić winę. Mógł stanąć tam gdzie stało ZOMO, 🙂 to teraz by może nie rozpaczał, gdyby miliony takich krzykaczy zrobiło to samo, zamiast bawić się ulotkami i strajkować. W sumie to chyba słaby był opozycjonista, skoro go nie wymienia encyklopedia solidarności.

    Po drugie – to nazwisko “Przybył”, cosik nie polskie takie, skąd więc on kiedyś “przybył”? i czemu Polakom robi teraz wodę z mózgu? Wiemy, jak to kiedyś obcym nadawano przezwiska, a od nich nazwiska. Promując okupacyjną religię (tak ją nazwał Tadeusz Boy-Żeleński), działa przeciwko Słowianom.

    Po trzecie – “Polacy zawsze małpowali zachód, jeszcze za czasów I RP”. Jacy Polacy? Przecież to słabo wykształcone i trzymane w ciemnocie przez jezuitów “jaśnie państwo” małpowało zachód, a nie naród Polski, będący solą tej ziemi trzymany w pańszczyźnianej niewoli (80% ludności to stan chłopski). Ba niektórzy nawet do chłopów na swoim folwarku, aby utwierdzać się w poczuciu wyższości gadali łamaną łaciną, włoskim, francuskim lub niemieckim i jeszcze mieli pretensje, że głupi lud ich nie rozumie.

    Za czasów Piastów wpadliśmy w niewolę feudalną i zależność od Watykanu oraz zostaliśmy poddani kolonizacji niemieckiej, gdzie język polski był zastępowany urzędowo przez łacinę i j. niemiecki, zaś prawo zwyczajowe było rugowane i zastępowane prawem kościelnym i niemieckim. Dopiero Kazimierz Wielki wydał statuty, które jako prawo ziemskie chroniło interesy warstwy feudalnej. Za czasów Jagiellonów zaczynaliśmy dopiero być potęgą, dzięki odrodzeniu i tolerancji religijnej. Reformacja dawała nam potężną siłę napędową do rozwoju, ale okupanci nie mogli pozwolić, aby nasza słowiańska kultura rozkwitła z połączenia kilku słowiańskich narodów, więc co zrobiono po Konfederacji warszawskiej oraz potem z arianami?

    Uchwała konfederacji nie spodobała się biskupom katolickim, prymasowi Uchańskiemu, nuncjuszowi Commendone i kardynałowi Hozjuszowi, który już wcześniej, bo w 1564 r. sprowadził do Polski jezuitów. Oni to odegrali szczególnie wrogą rolę w kontrreformacji. Nie tylko podburzali wiernych do pogromów, ale także opanowali cały system szkolnictwa i starali się wywierać wpływ na ówczesną politykę oraz obsadę najwyższych urzędów w Polsce. Za Zygmunta III stali się oni nie tylko najzamożniejszym, ale także najpotężniejszym zakonem w Polsce, prawdziwym państwem w państwie, co ostatecznie skończyło się dla I RP katastrofą rozbiorów.

    Wybitny historyk z XIX wieku Józef Szujski (1835-1883), tak pisał o roli zakonu jezuitów w kontrreformacji:
    „Potężni już za Stefana Batorego, jezuici za Zygmunta III stali się nie tylko najmożniejszym zakonem, ale i ważną polityczną odgrywali rolę. (…) Przy każdym kolegium istniała szkoła, a zachód koło niej był głównym braci jezusowych zatrudnieniem. (…) System w ich szkołach przyjęty mordował uczniów długą i powierzchowną nauką lichej łaciny, nienaturalnego stylu i złego smaku w wymowie i poezji, nużył ćwiczeniami duchowymi i subtelnościami teologii, chroniąc ich przede wszystkim od wszelkiej wiedzy szerszej, wszechstronniejszej, która zdaniem nauczycieli mogła zaprowadzić tylko na bezdroża. Dalecy od chęci wyrabiania uczniów swoich na ludzi z samodzielną myślą, z duchem nad stan i wiek podniesionym, jezuici poddanych ich opiece paniczów kształcili na butnych a uległych wpływowi swemu panów, szlacheckich synów, na pobożną, ale zapalczywie przy swobodach swoich obstającą szlachtę, słowem: wychowanie ich nie starało się o wytrzebienie błędów społecznych, rozwój nowych zasobów narodowych, wychowanie to utrzymywało status quo, który koniecznie upadek za sobą pociągnąć musiał.”

    “Ze szkół jezuickich wychodzili ludzie bez szerszych pojęć obywatelskich, ludzie bez wyrobionego obywatelskiego sumienia, którzy dopełniając codziennie aktów pobożności osobistej, zachowując się w granicach moralności osobistej nie umieli wznieść się na to wysokie stanowisko, do którego Rzeczpospolita ludzi szlacheckiego stanu powoływała, a wiodąc życie bez jutra, szybko ujrzeli ojczyznę nad brzegiem przepaści. Co więcej jezuici wyrobili w społeczeństwie religijność pozorną, dewocję faryzeuszów, lekkomyślne zaufanie w przebaczenie win publicznych i prywatnych za pomocą hipokryzyjnego nabożeństwa.”

    “Ogarniając w ten sposób wyłączny ster wychowania, nie omieszkali jezuici innych środków rozszerzenia swojej potęgi. Opanowawszy dwór królewski, rozsiedli się oni w roli spowiedników i kapelanów po dworach możnych panów, kazali w kościołach, a odbywając misje, wykorzenili herezję i zyskiwali dla zakonu swego powszechne zaufanie. Dysputami i księgami polemicznymi dojadali upadającemu różnowierstwu, które im nauką podupadłą podołać nie mogło. Kadząc znakomitościom krajowym wystawnym przyjęciem i pochwalnymi panegirykami, umieli oni zręcznie pozyskiwać je dla siebie i z każdym rokiem powiększało się grono ich dobrodziejów. Wkorzenili się w przeciągu dwóch wieków tak głęboko, że się szlachcie niezbędnymi wydali, a skasowanie ich w końcu wieku XVIII wszystkim ludziom starej daty zdało się niepowetowanym nieszczęściem. (…)”

    „Zakon jezuicki władztwo papieskie nad światem (…) chciał ześrodkować w sobie, a nie mogąc działać otwarcie, działał intrygą i fałszem, wślizgiwał się, aby mącić i zaciemniać. Gościnnie przyjęty w Polsce, czarną odpłacił jej niewdzięcznością: nienawidził jej szlacheckiej wolnomyślności i chętnie służył intrygom obcym, ba, gotów był nawet poświęcić dobro Rzeczypospolitej dla błahej nadziei nawrócenia Rosji. Dlatego (…) musimy przecie w jezuitach uznać jedną z przyczyn moralnego upadku, którego skutkiem był upadek polityczny.” Źródło: J. Szujski, Dzieje Polski, tom III, Kraków 1895, § 90.

    Dlaczego ten twój “mistrzu” pomija tak istotne fakty historyczne? Moda na małpowanie zachodu przyszła wraz z ewangelizacją i katolicyzmem, jako poniżająca i upokarzająca Słowian kulturowo, bowiem wmawiano naszym przodkom, że nasza rodzima kultura była nic nie warta, zaś wyższa cywilizacja jest związana z zachodnim katolicyzmem podległym papieżowi. Przez setki lat to się wryło w nasze słowiańskie geny, na przymusowych mszach świętych i w polityce kolonialnego podporządkowania, że stoimy nawet teraz w rozkroku. Tęsknimy za naszą naturą słowiańską w duszy, a ego wygląda zbawienia na zachodzie.

    Może czas zacząć myśleć, a nie karmić okupanta?

  13. wieczorynka
    24 października 2018 at 21:11

    Szanowny Autorze, nie tylko PSL ale również pozostałe partie typu PO, PiS , Nowoczesna itd. nie działają na korzyść Polski, czyli co ? powinny być wyeliminowane. Osobiście nie mam nic przeciwko wyeliminowaniu tych pozostałych też.

    Może warto zaryzykować kraj/świat bezpartyjny. Swego czasu w poszczególnych plemionach była ” Rada Starszych”, która podejmowała decyzje i ponosiła odpowiedzialność. Obecnie politykierstwo zarządza i nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up