Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

Nagonka na kościół jest faktem


 Nagonka na kościół jest faktem. Sukces tendencyjnego filmu o charakterze stygmatyzującym jest bezwzględny. Do tego pojawiło się wykonanie wyroku w milionowej kwocie w odczuciu społecznym „za pedofilię i przemoc”. Przeprowadzono kilka akcji przeciwko Kościołowi. Wieszano buciki, stworzono mapę przestępstw seksualnych ludzi Kościoła. W mediach wylano ocean nienawiści wobec instytucji Kościoła i jego ludzi.

Całą tę retorykę wpisano w główny nurt wojny polsko-polskiej, piętnując przykłady angażowania się Kościoła po stronie rządzących. Co jest faktem, jednak jest również największym możliwym błędem jaki można zrobić walcząc z Kościołem. Ponieważ krytyka i ataki w istocie wzmacniają tę strukturę, opartą na wierze swoich wyznawców.

To wszystko, to tak silna fala ataków na Kościół z jaką nie mieliśmy w Polsce do czynienia NIGDY. Nawet w okresie stalinowskiej nocy, żaden film antykościelny nie miał takiej widowni jak tendencyjny i trudny w obiektywnej interpretacji obraz jaki w tej chwili można obejrzeć w kinach.

Problem polega na tym, że system państwowo-kościelny, który włada naszym krajem upatruje w tych działaniach zagrożenia dla swojej pozycji i co najważniejsze dla swojej przyszłości. Sądząc po niektórych wypowiedziach to zapaliły się czerwone światełka. No i sam Papież nie pomaga, zwłaszcza pośrednio sugerując, że ma w Kościele strukturę nad którą nie sprawuje kontroli. To wszystko musi spowodować reakcję. Właśnie tej reakcji tych wszystkich potężnych sił trzeba się bać. Zupełnie na serio, ponieważ są to siły potężne i wpływowe, mające 2000 lat doświadczenia w rozgrywaniu swoich przeciwników. Tu nie ma żartów, to jest walka z wszechpotężną i totalną organizacją, która zna wszystkie możliwe pytania, którymi można ją zaatakować i zna wszystkie możliwe odpowiedzi, jakich może udzielić, a nawet to jak zareagować na nasze reakcje, na pytania, na które odpowiedzi nie udzieli.

Kościół ma wielkie doświadczenie w obronie swojego stanu posiadania. Reformacja udała się tylko tam, gdzie władza państwowa chciała o nią walczyć. Wspomniane 2000 lat doświadczenia powoduje, że wiedzą jak się utrzymać na powierzchni, co więcej – jak spowodować, żeby lód był cienki, dokładnie tam gdzie stąpają ich przeciwnicy, zwłaszcza ci, którzy mają chociaż cień możliwości zagrożenia ich potężnej pozycji.

Nasze społeczeństwo nie jest gotowe na przedefiniowanie roli Kościoła w państwie. Dodanie do wojny polsko-polskiej sporu o kontekście tożsamościowym. Spowoduje, że mroczne siły reakcji zatriumfują na kilka pokoleń. Kosztem pobocznym może stać się ponowny upadek naszego państwa. Proszę pamiętać że retoryka zaborcza, w tym sama oś główna reakcji i konserwatyzmu tj. Konfederacja Barska miała za cel obronę wiary. Nie można nie brać pod uwagę tych uwarunkowań, które są analogiczne także współcześnie.

W konsekwencji tej nagonki dojdzie do umocnienia się postaw konserwatywnych. Tak działają mechanizmy reakcji, zwłaszcza że sprzyja im propaganda dobrej zmiany, w której widać „hordy” nielegalnych imigrantów szturmujących wybrzeża Europy.

 Każdy komu się wydaje, że jeden z kościołów to grupa leśnych dziadków uganiających się za chłopcami ubranymi w firanki jest w wielkim błędzie. To potężna siła oparta o gigantyczną strukturę, kapitał wiedzy, doświadczenia i pieniędzy. Do tego zdolna do wywierania olbrzymiego wpływu na ludzi i na aparat państwa. To nie jest przeciwnik na którego można napluć jednym filmem i upadnie. To gracz długodystansowy, zdolny do planowania i działania w wielu perspektywach. W tym przede wszystkim w perspektywie długiego okresu. Oni umieją panować nad percepcją społeczeństwa w czasie. To ich największa siła. Robią to bardzo skutecznie, niestety bardzo często posługując się metodami dewastującymi ludzką inteligencje, czy w ogóle w pewnych okresach derogującymi możliwość postępu i rozwoju społeczno-gospodarczego. Jednakże z ich perspektywy to właśnie trwanie jest najważniejsze i oni przetrwają wszystko, w tym ludzi, którzy bez przygotowania podchodzą i plują im na mury ich twierdzy.

Tymi atakami, które można porównać już może nie do plucia, ale do obsikania muru twierdzy spowodowano, że bestia która jest uśpiona w letargu po dobrym i sytym obiedzie otworzyła jedno oko i zaczyna rejestrować zagrożenia. Czekajmy na reakcję, ona nastąpi i będzie wywierała swoje skutki na naszą rzeczywistość. Obyśmy się w ogóle zorientowali, że nas rozgrywają… Proszę zapamiętać, to nie jest przeciwnik, który wybacza, bagatelizuje lub zapomina. Wiele można o tej strukturze powiedzieć, ale na pewno nie zapomina nikomu, niczego.

Ta nagonka nie jest w tej chwili potrzebna, skutki będą odwrotne od zamierzeń. To nie tak powinno wyglądać, włączanie kwestii tożsamości do wojny polsko-polskiej to jedno z największych zagrożeń dla naszego państwa w ogóle.

Tags: , , , , ,

45 komentarzy “Nagonka na kościół jest faktem”

  1. krolowa bona
    20 października 2018 at 07:26

    Hmmm…trudne zagadnienie,gdyz de facto kk ma wielkie,przewielkie doswiadczenie i wlada znakomicie perfidia manipulacji,posiada miedzynarodowe polaczenia i moze zapewnic sobie pomoc i materialne wsparcie z “ichniego matecznika”…..czy jednak widzac wielkowiekowa degeneracje tej kasty, jej bezkompromisowa bezwglednosc w osiaganiu celow politycznych i to wedrujac calymi epokami po trupach czy to podbijajac Ameryke Lacinska czy poprzez min.popieranie feudalizmu i faszyzmu i militaryzmu oraz odkrywajac system zbudowany i wabiacy swoje kadry fantastyczna sodoma i gomora programowo popelniajac przestepstwa na swoich podopiecznych: dzieciach i mlodziezy nie sposob milczec i przymruzac oczy…ta fala protestu i oburzenia przeciw kk ma zasieg swiatowy, mozna rzec krotko toz to tsunami i zaraza ,ktora doknela wszyskie panstwa…runel parawan i jest liczony dla kk nowy czas……w Irlandii,tak wysoce katolickim kraju to papiez nie byl w obiczu tych skandali chetnie tam widziany pare tygodni temu….w Usa to suma przestepstw pedofili i machinacji finansowych wrecz nie daje sie ujac w jakas systematyke.. …moze byc tak, ze po malu ta swiatowa organizacja zacznie podupadac…kk nie znajduje personelu na nowych duchownych..np.w Niemczech to laczy sie pare /parenascie parafii “obsugiwanych” przez 1ksiedza i “zamyka”/likwuduje koscioly,gdyz stoja puste a wierni nie chca ich utrzymywac…gdyby nie ksieza kk z Indii,Afryki czy Ameryki Lacinskiej,takze Polski parafie ( komorki administracji koscielnej i kultywowania prawa kanonicznego ) wiekszosc gmin i parafii w Niemczech by juz nie mogla istniec…tak to w drodze takiej oto ewolucyjnej selekcji i wymarcia ” kadr” kk moze wysoko sie oslabic i nawet zaczac zanikac…jednoczesnie powstaja wspolczesne kapituly,gdzie swieccy ludzie przejmuja klasyczne role duszpasterstwa ( duchowego wsparcia i opieki intelektualnej ) jak np.przy urodzinach,zgonach,slubach,ciezkich chorobach.czy kataklizmach …no cos sie zaczyna dziac…w Polsce z uwagi na zagmatwanie kk we wszystkie polityczne sciezki ten ewolucyjny proces moze sie opoznic, choc trudno nie wierzyc ze nie bedzie mial miejsca….
    A propos..autor mowi, ze niby “nie tedy droga” a to niby ktoredy droga ? Wszysko zamiesc pod dywan i udawac wariata…?

  2. wlodek
    20 października 2018 at 08:12

    Kolejny raz Krakauer z dużą dozą inteligencji porusza temat dla jednych będzie to ” szklanka do połowy pełna, dla innych do połowy pusta”.A problem jest i to nie mały nie dla wierzących a dla hierarchii kościelnej! Jak obronić swój stan posiadania zarówno materialny jak i duchowy?

  3. Wielka Polska Katolicka
    20 października 2018 at 08:46

    W pełni się z wami zgadzam.

  4. Wiara Ojców!
    20 października 2018 at 09:16

    Nagonka nie jest bezpodstawna, co najważniejsze w tym procesie to fakt, że społeczeńśtwo jest tłamszone przez tą średniowieczną instytucję i jej apoloegetów. Nie staniemy się nigdy nowoczesnym krajem jeżeli będziemy poddani władzy kościoła

  5. Inicjator
    20 października 2018 at 10:02

    Wnioski są smutne dla Naszego Nadwiślańskiego Macondo.

    Dla Ludności Tubylczej, Naczelników licznych Plemion oraz dla Kasty Wiadomego Kościoła – idą trudne czasy.

    Do tego zacznie dochodzić BIEDA.

    Znowu zyskają wpływy Zamorscy sprzedawcy szklanych paciorków i obezwładniającej wolę Tubylców – whisky …

    Wybudują nawet kilka Fortów na Naszych Macondańskich równinach, żeby transporty paciorków i whisky mogły być bardziej bezpieczne …

    Dlatego Autor ma jak zwykle rację.

    Amen.

  6. Wojciech
    20 października 2018 at 10:55

    Nie dostrzegam w Polsce walki z kościołem. Popularny i niezwykle kasowy film Kler nie pokazuje nic nowego. Biskup Pieronek potwierdził, że pokazane sceny degeneracji kleru są prawdziwe i sam zna o wiele gorsze. Problem podstawowy sprowadza się do tego, że kościół w Polsce dorwał się do władzy i do pieniędzy. Odchodząc w ten sposób od przesłania Chrystusa; ” Będziesz miłował bliźniego swego…” Prawie wszystkie religie opierają się na tym przesłaniu, a rzeczywistość jest taka jak każdy widzi. Prawdziwego Chrystusa pokazał komunista Saramago w książce “Ewangelia według Jezusa Chrystusa.” Wszystko inne jest kłamstwem, manipulacją i graniem na głupocie i naiwności ludzkiej. Chrześcijaństwo od początku opiera się na kłamstwie i przestępstwie. Od sfałszowanej donacji Konstantyna. Wspominano tu wielokrotnie dzieło niemieckiego teologa, Karlhaintaza Deschnera pt. “Kryminalna historia chrześcijaństwa”. Studnia bez dna tematów dla Smarzowskiego.

  7. Miecław
    20 października 2018 at 11:39

    Po pierwsze – nie przeceniałbym tak siły i możliwości kościoła. Owszem ma on ogromną siłę przetrwania, dzięki bazowaniu na najniższych ludzkich instynktach i utrzymywaniu umysłów w wykluczeniu intelektualnym, ale jak spojrzymy na 2000 lat jego historii, to jednak jest to instytucja schodząca w krajach cywilizowanych i tylko utrzymuje się grzecznie na marginesie dając oparcie grupie ludzi nie radzących sobie z samodzielnym myśleniem, dzięki temu państwo ma też mniej problemów.

    Po drugie – niespodziewany efekt popularności filmu Kler, odkrywa prawdziwe zapotrzebowanie Polaków na prawdę i oczekiwanie na wyzwolenie od dominującej okupacyjnej religii. Zapowiadane protesty ONR-u, jako janczarów kościoła się nie odbyły, więc albo jest to gra kościoła, albo ONR przeszedł na stronę oświecenia, mając osobiste złe doświadczenia z tą instytucją. A sam film jest i tak łagodny i w zasadzie broni chrześcijańskich wartości, obnażając tylko słabość okupacyjnych watykańskich kadr. Polecam dobrą recenzję. http://trybuna.info/2018/10/17/dobrzy-ludzie-w-zlej-korporacji/

    Po trzecie – akcja rodzi reakcję. Niestety zaangażowanie kleru w politykę, a także dyskryminacja grup społecznych nie identyfikujących się z kościołem lub pragnących zmiany w samym kościele, powoduje reakcje obronne tych grup, m. in. kobiet, ateistów, LGBT itd. Jakby nie było tej reakcji obronnej, to kler nie zostanie powstrzymany. A dając im palec, zechcą uciąć rękę. To jest nienasycona zła bestia, która się karmi ludzkim nieszczęściem, podobnie jak kapitalizm. Oczywiście wielu światłych księży postępuje zgodnie z kanonami wiary i nauką społeczną Jezusa, ale oni znikają w medialnym szumie, gdzie zło wyrządza tej instytucji stosunkowo niewielka grupa sfanatyzowanych księży o wypaczonym systemie wartości. Można sobie o nich przeczytać tu:
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/wszystkie-miedlary-swiata/
    Przykładowe wypowiedzi z linku cyt.:
    “Ks. Rafał Trytek: Pedałów powinno się palić na stosach”.
    albo
    “Ks. Roman Kneblewski: Faszyzmu bym nie potępiał”.
    Cytat z ks. Oko dot. ateistów, już powoływałem na forum wcześniej.
    Skoro więc Watykan i episkopat nie mogą sobie poradzić z taką postawą swoich funkcjonariuszy, to muszą się liczyć z reakcją obronną napiętnowanych i dyskryminowanych grup społecznych.

    Po czwarte – już sami Polacy, nawet wierzący mają dość nachalnej postawy kleru i zawłaszczania przestrzeni publicznej przez krzyże i świętą retorykę. Wiara jako osobista rzecz każdego człowieka nie powinna wychodzić w przestrzeń publiczną, a doskonalić się w ciszy i swobodzie w miejscach kultu religijnego. Tam jest miejsce na doskonalenie osobowości wierzących i religijne medytacje, modlitwy. A co obserwujemy? Np. kapelanów rozsyłających na Intranecie modlitwy do wszystkich pracowników KAS, nie licząc się z wolnością sumienia osób niewierzących i innowierców. Tym powinien zainteresować się Rzecznik Praw Obywatelskich, bo jest to niedopuszczalny prozelityzm narzucający osobom religię, której sobie nie życzą.

    Po piąte – Polacy są coraz bardziej świadomi destrukcyjnej polityki kościoła w PRL-u i już dzięki mediom elektronicznym wiedzą komu też pośrednio a i bezpośrednio zawdzięczają obecny los na zmywakach zachodnich panów.
    https://ptto.wordpress.com/2014/03/23/sekrety-watykanu-jak-papiez-polak-jan-pawel-ii-zaprzagl-polskich-ksiezy-do-wspolpracy-z-cia-przeciw-prl/

    Po szóste – nie ma obawy o integralność kulturową Polaków, ona nie została zniszczona działaniami kościoła promującymi łacinę i niemczyznę od 1000 lat, więc na pewno przetrwa nową reformację i prawdziwe oświecenie. Po kilku mrocznych wiekach, odzyskaliśmy język polski, jako urzędowy, a szlachta wydostała się spod sądownictwa kościelnego i kolonializmu niemieckiego. Nie będzie więc gorzej. Wyjdziemy z tego wzmocnieni. Niestety kościół w okresie PRL-u nie zachował się patriotycznie doprowadzając do kontrreformacji kosztem zubożenia i wykluczenia narodu w III RP, więc żaden świadomy robotnik czy rolnik nie powinien płakać po jego upadku. Żaden nie powinien już pojawić się w kościele i płacić na utrzymanie tej instytucji. Jeżeli ma potrzebę wiary, może się pomodlić sam bez pośrednika. Nie będzie więc upadku moralności i kultury w dobie humanistycznego kształcenia w szkołach. Wręcz przeciwnie, bo zajdą wtedy warunki do tworzenia rodzimej polskiej i słowiańskiej kultury opartej na świeckim kosmocentryzmie.

    Po siódme – czas na odtwarzanie słowiańskiej egalitarnej kultury społecznej. A tego nie zrobimy, bez pozbycia się zasadniczych wpływów na politykę przez okupacyjną religię promującą feudalizm. Papież Franciszek chciałby to zmienić i budować chrześcijaństwo na teologii wyzwolenia, niestety polski kler jest chyba temu przeciwny. https://www.tygodnikprzeglad.pl/franciszka-powrot-do-korzeni/3/

  8. Bible Freak
    20 października 2018 at 16:45

    @krolowa bona “calymi epokami po trupach czy to podbijajac Ameryke Lacinska”

    Indianie przetrwali w masie właśnie w krajach katolickich Ameryki Łacińskiej. W części tych krajów są większością, w Meksyku najwięcej jest Metysów.

  9. Denon
    20 października 2018 at 17:12

    łapy precz od Kościoła! Komuniści i złodzieje!

  10. jerzyjj
    20 października 2018 at 17:24

    OMNIBUS KRAKAUER JAK ZWYKLE BZDURY PLECIE…

    Obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci kościoła – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka religijna policja. Brrrrrr…………………skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.
    PS…
    ,,Średniowieczna anegdota o Żydzie, który wybrał się na dwór papieski i przeszedł na katolicyzm. Gdy powróci do swego miasta, pewien ,,znawca dworu papieskiego” zapytał go: „Czyś w ogóle zauważył, co się tam się dzieje?. Ależ tak, odpowiedział, „wszystko widziałem, wszystkie te skandaliczne sprawki. „I mimo to zostałeś katolikiem, oż to całkowity nonsensu. Na co Żyd powiedział: „Właśnie dlatego zostałem katolikiem. Bo skoro Kościół mimo to nadal istnieje, to rzeczywiście ktoś inny musi go podtrzymywać.”

    https://jarek-kefir.org/2012/02/08/zbrodnie-i-ciemnota-katolickich-katabasow-kosciol-katolicki-ciemnota-sredniowiecze-gusla-i-stosy-seks-sex-i-seksualnosc-czlowieka-mocny-material/

  11. wieczorynka
    20 października 2018 at 18:00

    Film “Kler” to nie jest nagonka na KK. Jest to temat który od ponad 20-lat jest opisywany w tygodniku “FiM” oraz tygodniku “NIE”.
    Zatem dla mnie to nic nowego.

  12. Miecław
    20 października 2018 at 19:38

    @Denon. 20 października 2018 at 17:12

    Polecam ci wiersz poety z II RP, absolutnie nie komunisty, a wrażliwego człowieka, któremu nauki Jezusa leżały głęboko na sercu.

    Czołowy poeta grupy „Czwartaka” Emil Zegadłowicz (1888-1941).

    “KLER A NAUKA CHRYSTUSA”

    „Do wczoraj jeszcze wszystkim byłeś mi o Chryste,
    Wierzyłem wbrew nadziei i wbrew rozumowi,
    Że staną się żywotem słowa Twe przeczyste,
    I tę ziemię grosz zbawi, ten jeden grosz wdowi.

    Dziś widzę, Ty na próżno umarłeś krzyżowo,
    Na próżno krew rozlałeś, na próżnoś chleba łamał –
    Wyrosło lasem kaźni każde Twoje słowo –
    Możeś dobry człowieku, sam przed sobą skłamał.

    Ukuto łańcuch zbrodni z każdej Twojej racji,
    Miłość przekuto w hasła na własną obronę –
    Prawdy Twoje rzucono na żer agitacji,
    Aby tępić, by się tuczyć Twoim strasznym zgonem.

    Kłamstwo stało się wszystko, złem i potwornością,
    Kościół wyrósł ostoją głupoty i zbrodni –
    Kler frymarczy zbawieniem, frymarczy miłością
    W imię Twoje – mordują wyznawcy wyrodni …

    Pachołkowie ciemności, żyjący w obłędzie,
    Rzucam wzgardę w twarz waszą i czekam godziny
    Śmierci waszej, kłamstw waszych, obłudy i cudów.
    Widzę płonące gniewem widmo gilotyny,
    Ostrzone nienawiścią chrześcijańskich ludów.”

    Zmory 1935, s. 416.

  13. wlodek
    20 października 2018 at 20:37

    I jak tu nie ulec argumentom Jerzego? Chyba jego też ktoś “podtrzymuje”.Pozdro!Ad novum!

  14. Miecław
    20 października 2018 at 21:02

    @wieczorynka. 20 października 2018 at 18:00

    Fakt, to nic nowego i sprawa jest znana, stara jak świat można powiedzieć. Jesteś oczytana więc na pewno znasz twórczość Reja, Kochanowskiego i innych. Już oni w rubaszny sposób obnażali złe przywary i głupotę kleru. Przypomnę ci ich twórczość i kliku innych. Wybrałem najkrótsze utwory, aby zbyt długo nie trudzić się przepisywaniem. Sądzę, że wielu nawiedzonych i sfanatyzowanych tu obrażonych katolików powinno wrócić do gimnazjum i odrobić lekcje z literatury pięknej. 🙂

    Mikołaj Rej (1505-1569) – „Postylla polska to jest wykład prosty ewangelij” z 1557 roku

    „TROSKI DUCHOWIEŃSTWA”
    „Miast pociechy, miast miłosiernych obietnic Pana swego, łają klną, wyświęcają, wydzwaniają z społeczności świętej te nędzne owieczki jego. Aby jeszcze o jakie występki sumienia grzesznego, ale o swe podatki, o dziesięciny, o kolędy, o świętopietrze i o inne wymysły swoje. Rozdawają świętości, ale wszystko nad* (wbrew, przeciw) wolą a nad rozkazanie tej wiecznej a nieskończonej światłości. Bo miast chrztu świętego chrzczą dzwony, świece, zioła, kadzidła i inne wymyślone rzeczy”
    „MIESZCZANIE SIĘ SPOWIADALI”
    „Mieszczanie, gdy się w poście księdzu spowiadali,
    Iż są cudzołożnicy wszyscy powiadali,
    Ten rzekł: a skądże tych pań tak wiele miewacie,
    Podobno, iże wzajem sobie oddawacie.

    Bo żeż mało nie wszystkie panie powiadały,
    Że też z cudzymi mężami zachowanie miały.
    A tak, gdyż wam nie krzywda, idźcież z miłym Bogiem,
    I mną czasem nie gardzą, kapłanem ubogim.”

    Jan Kochanowski (1530-1584) – Fraszki, 1584 rok

    „NA ŚWIĘTEGO OJCA”

    „Świętym cię zwać nie mogę: ojcem się nie wstydzę,
    Kiedy, wielki kapłanie, syny twoje widzę”

    „ O KAZNODZIEI”

    „Pytano kaznodzieję, czemu to prałacie
    Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?
    (A miał doma kucharkę) i rzecze, mój panie,

    Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset za nie:
    A nie wziąłbym tysiąca, mogę to rzec śmiele.
    Bym tak miał czynić, jako nauczam w kościele”.

    Stanisław Trembecki (1730-1812), satyryk, pisarz, poeta.

    „KS. MAREK”
    „Młódek bez doświadczenia i lękliwych starek
    Zwodziciel, wśród stolicy uwija się Marek;
    Przed niedołężną tłuszczą prorokiem się mieni,
    Oko w niebie, rękę w bliźniego kieszeni,
    Uchodzi mu bez kary łudzić tak bezwstydnie;
    Z tych przyczyn, wyznam szczerze, Warszawa mi brzydnie.

    Tomasz Kajetan Węgierski (1755-1787), poeta doby Stanisława Augusta.

    „KANON”

    „Cóż mi ów kanon* (kanonik), co się pasąc długim
    Dziesięcin zbiorem, z utuczonym brzuchem,
    Nieużyteczny ni sobie, ni drugim,
    Uległ pomiędzy kucharką i puchem?

    A gdy zaległej raz mu dziesięciny
    Kto niezupełnym odmierzył wydziałem,
    Chociaż był odpust od kary i winy,
    Wyklął z ambony i z duszą i z ciałem”.

    Pozdrawiam

  15. krzyk58
    20 października 2018 at 21:19

    @Bible Freak. “20 października 2018 at 16:45″
    Dokładnie. Czego nie można powiedzieć o tubylcach
    Ameryki Północnej, mordowanych na potęgę przez
    protestantów i syjonistów. Pozostały jakieś ‘nędzne .
    resztki” pozamykane w rezerwatach…

  16. Xun Zi
    20 października 2018 at 21:23

    Nagonka nagonką, ale nie trudno zauważyć, że za tą nagonką kryją się siły, które zwyczajnie zazdroszczą KK jego władzy i majątku, więc wykorzystują wewnętrzne zdegenerowanie części kasty, by tą instytucje zwyczajnie przejąć lub zniszczyć i zastąpić własnymi wpływami. Wszystko to jest elementem globalnej gry o władzę i pieniądze. Organizatorów nagonki, kimkolwiek są, można określić tylko jednym słowem – konkurencja. Nie chodzi tu więc o postęp umysłowy (aczkolwiek mimo woli organizatorów, odbywa się on powoli) ani o walkę ze złem takim czy innym, tylko o wykończenie konkurenta. W zamian ludziom wciska się inną papkę, podlaną jakimiś chwytliwymi sloganami. No bo słusznym jest pytanie – co po upadku Kościoła? Wielu jeśli nie oszaleje, bo nie dorośli do samodzielnego myślenia i samodzielnego kreowania własnej świadomości i życia według własnych zasad, bez problemu wpadnie w zastawione sidła, jak wcześniej ich dalecy przodkowie wpadli w sidła KK. Ludzie bowiem jeszcze w swej wielkiej masie są bardzo niedojrzali i nie potrafią jeszcze obyć się bez religii, jeśli już ją porzucają, to na rzecz innego systemu wierzeń świeckich (ideologie polityczne, doktryny itp.), pozostając dalej nieświadomymi niewolnikami bądź ulegają nihilizmowi. Historia PRL dostarcza bardzo ciekawy przykład tego zjawiska. Na prawdziwe wyjście z systemu wzajemnego zniewolenia, stać naprawdę nielicznych.

  17. krzyk58
    20 października 2018 at 21:37

    Po wydaniu powieści, (Zmory) w której przedstawione zostały Wadowice w czasie sprzed I wojny światowej, na początku lutego 1936 Rada Miejska Wadowic odebrała Zegadłowiczowi honorowe obywatelstwo miasta (przyznane mu w 1933) oraz przywróciła ulicy jego imienia poprzednią nazwę (Tatrzańska) Za:wiki

    W maju 1936 roku Zegadłowicz wziął udział w Zjeździe Pracowników Kultury we Lwowie, fakt ten uznawany jest za formalny akces pisarza do polskiego ruchu lewicowego. Pisarz opowiedział się przeciwko faszyzmowi a przemówienie zakończył słowami: “Do zobaczenia w czerwonej niedługo Warszawie”. Jego następna powieść – “Motory” była w zamierzeniu lewicowa w wymowie. Sam Zegadłowicz w liście do malarza Mariana Ruzamskiego pisał o swym dziele: “Rzecz […] okropna, szargająca wszystkie świętości, bezczelna i pornograficzna…”. Pierwsza próba wydania książki skończyła się niepowodzeniem, zecerzy z drukarni odmówili składania powieści, argumentując, że “za to można pójść do Berezy”. I TO ROZUMIEM

    Ostatecznie powieść (Motory) wydrukowano 13 listopada 1937 roku. Dwa dni później ogłoszono konfiskatę książki i wszczęto postępowanie sądowe przeciwko autorowi pod zarzutami m.in. wyszydzania państwa i narodu polskiego oraz szerzenia pornografii.
    … absolutnie nie komunisty, a wrażliwego człowieka, któremu nauki Jezusa leżały głęboko na sercu. 🙄

    Poeta prowadził zresztą całkiem intensywne życie erotyczne, a gorzeński dworek odwiedziła niejedna z jego kochanek. Kiedy małżonka Zegadłowicza pytała o dziwne jęki i szepty dobiegające z pokoju męża, ten przekonywał ją, że po prostu na głos recytuje teksty swoich utworów. 🙂

  18. krzyk58
    20 października 2018 at 21:51

    @Miecław. …więc żaden świadomy robotnik czy rolnik nie powinien płakać po jego upadku.
    Po upadku kościoła pana Franciszka – na pewno nie. Jest jeszcze
    kościół przedsoborowy…. zwróć, proszę uwagę na na początkowe
    sekwencje zamieszczone w filmie…a i do końca należałoby Miecławie w ramkach pokuty – odsłuchać, wszak większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. ” Krajski rozmawia z ks. Jochemczykiem Cz. 1– w Kościele człowiek zaczyna być ważniejszy od Chrystusa
    https://www.youtube.com/watch?v=akr6bk-c6vo&t=424s

  19. Kermit
    20 października 2018 at 23:38

    Niesłychanie mądrze napisane.

  20. Miecław
    21 października 2018 at 00:02

    @Bible Freak. 20 października 2018 at 16:45
    @krzyk58

    Tyle tylko, że to w większości mieszańcy. To już nie są ci sami Indianie sprzed 1000 lat. Ich kultury zostały bezpowrotnie zniszczone, a oni wyzuci ze swej tożsamości, poza niewielkimi wyjątkami plemion odciętych od świata i mających więcej szczęścia.

    “Relacja o wyniszczeniu Indian, Bartolome de Las Casas, 1552 r.: „Między te łagodne owce, obdarzone przez swego Stwórcę wspomnianymi zaletami, weszli Hiszpanie, a skoro tylko je poznali, stali się jako wilki i tygrysy i lwy najsroższe, wygłodniałe od wielu dni. I od czterdziestu lat do dziś — a dziś również nie robią nic innego — ćwiartują ich, zabijają, niepokoją, gnębią, męczą i niszczą mnóstwem dziwnych, nowych różnorodnych, nigdy nie widzianych i nie słyszanych sposobów i okrucieństw. (…) Wiemy na pewno, że na stałym lądzie nasi Hiszpanie okrucieństwami swymi i niegodziwymi czynami wyludnili i zniszczyli przeszło dziesięć królestw i sprawili, że królestwa te, pełne ongi istot rozumnych, są dziś opustoszałe, a są one rozleglejsze od całej Hiszpanii, licząc razem z Aragonią i Portugalią, i mają dwa razy więcej ziemi niż jest między Sewillą a Jerozolimą, to znaczy przeszło dwa tysiące mil. (…) Ci, którzy tam pojechali i którzy nazywają się chrześcijanami, posługiwali się głównie dwoma sposobami wyplenienia i głodzenia z oblicza ziemi owych pożałowania godnych narodów. Jeden sposób — to niesprawiedliwe, okrutne, krwawe, tyrańskie wojny. Drugi sposób to — po wybiciu wszystkich, którzy mogliby pragnąć wolności, wzdychać do niej, myśleć o niej albo szukać wyjścia z mąk, które cierpią, a więc po wybiciu wszystkich prawowitych władców oraz dorosłych mężczyzn (bo zwykle podczas wojny pozostają przy życiu jedynie młodzież i kobiety) — wyniszczanie również pozostałych trudami najsurowszej, najstraszniejszej i najcięższej niewoli, w jaką kiedykolwiek mogli dostać się ludzie czy zwierzęta. Do tych dwóch sposobów piekielnej przemocy sprowadzają się, ograniczają i podporządkowują im jako rodzajom wszelkie inne, różnorodne metody wyniszczania ludów, a ilość metod jest nieskończona.”
    W ciągu pierwszych stu pięćdziesięciu lat „ewangelizacji” Ameryki Południowej zginęło 70 mln jej pierwotnych mieszkańców [4].
    Jan Paweł II nie zdobył się na prawdę o tym podboju i zniszczeniu, za które odpowiadają przecież nie tylko katoliccy władcy, ale i katolickie duchowieństwo. Przeciwnie, uświęcił huczne obchody „500-lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej”, kiedy postępowe środowiska katolickie domagały się, aby papiestwo wykorzystało tę rocznicę do przeproszenia za zbrodnie wobec Indian (zob. np. akt końcowy Trzeciej Europejskiej Konferencji na Rzecz Praw Człowieka w Kościele pkt 7 z 12 stycznia 1992, Chur).”
    (…)
    Niektórzy pasterze kościoła zdobyli się na wyznanie prawdy o owej „siejbie cennego daru wiary”, np. Biskup Xingu (Brazylia) Erwin Kräutler, jak podawała Katolicka Agencja Informacyjna z 6 marca 1991 r., powiedział, że Kościół katolicki wtargnął przed 500 laty do Ameryki Łacińskiej, „w europejskim stroju, bez respektu dla indiańskich kultur”, i stał się współwinny „największej masakrze w dziejach ludzkości”, zaś jego misjonarze potępili wszelkie uczucia religijne Indian jako „pochodzące od szatana”. Rok później Jan Paweł II przemawiając na tym kontynencie skwapliwie przemilczał tę okrutną prawdę.
    Słusznie więc w odpowiedzi na te kościelne obchody y 1992 r. pewna Indianka powiedziała, że od czasów Kolumba zaczął się „proces eksterminacji, który nigdy nie ustał”, a rok 1992 nie jest żadnym powodem do świętowania, gdyż „Holocaustu popełnionego na Żydach też się przecież nie celebruje, tylko oddaje cześć pamięci ofiar ludobójstwa”.
    http://wolnemedia.net/historia/ewangelizacja-indian/

  21. Miecław
    21 października 2018 at 00:16

    @krzyk58. 20 października 2018 at 21:51

    Mówisz kościół przedsoborowy? Czyli taki, jak historycy z XIX wieku i wcześniejsi go opisują? Jajcarz z ciebie. 🙂
    Nie tak dawno zachwycałeś się i linkowałeś mi poetę romantycznego Zygmunta Krasińskiego. No to przeczytaj na co dziś trafiłem w swojej biblioteczce. 🙂

    ZYGMUNT KRASIŃSKI (1812-1859) – poeta romantyczny. Tak pisze o jezuitach:

    „…Muszę tu dodać, że inny jeszcze najazd był złowieszczy dla świata i wzlotu geniuszu Polski. Był to najazd jezuitów, którzy przez długi czas kierowali sumieniem naszych monarchów i wychowaniem ich poddanych. Wprowadzony przez nich pedantyzm scholastyczny wywołał uwiąd wszystkich kwiatów, które mogły wyróść na niwie polskiej. – Chciwi władzy i wielkości zawładnęli wychowaniem w całej Polsce. Łacina ich pełna barbaryzmów i obrazowych wyrażeń, stała się powszechnym językiem mieszkańców. Wtrącano, co prawda, dużo polszczyzny, lecz mięszanina ta popsuła jeno język jeden i drugi; skutkiem tego było, że tak rzekę, znikczemnienie naszej literatury i skażenie mowy naszej …”
    Źródło: Z listu do pana de Bonstetten o stanie obecnym literatury polskiej. Cyt. wg. P. Hulka-Laskowski, Pięć wieków herezji polskiej, Warszawa 1939, s. 107.

    A co do Zegadłowicza, to pewnie się napatrzył co kler wyczynia, a jak to opisał, to i sam zaczął korzystać z życia. 🙂
    Dla mnie najważniejsza jest trafność jego wiersza. Nic dodać, nic ująć.

    A tak opisuje reakcję katolicką i stan polskiego katolicyzmu
    IGNACY CHRZANOWSKI (1866-1940) – wybitny historyk literatury polskiej, prof. Uniwersytetu Krakowskiego:

    „Ogłupieniu politycznemu towarzyszył straszliwy upadek moralny społeczeństwa, nieodłączny od ciemnoty; …łapownictwo senatorów, posłów, sędziów, urzędników stało się chlebem powszednim; religijność krzewiona po kościołach, szkołach i domach przez ciemne i niemoralne duchowieństwo, wyradzała się na coraz to bezduszniejszą dewocję, na posty i dyscyplinowanie się, na pielgrzymki, na koronowanie cudownych obrazów Matki Boskiej, na uczęszczanie do kościołów nie dla prawdziwego nabożeństwa, tylko dla zwyczaju lub ciekawości. Resztki tolerancji religijnej zanikły; sprawdziły się obawy Potockiego: z arianami załatwiono się już w wieku XVII, teraz wzięto się już do wszystkich innowierców, których prześladowano, usuwano z Izby poselskiej, nie dopuszczano do urzędów; nie poszła w las nauka jezuicka, nie darmo uczyli księża, że Bóg tylko za to Polskę karze, iż cierpi u siebie protestantów. Źródło: I. Chrzanowski, Historia literatury niepodległej Polski, 1908 rok, s. 365.

    Jako żywo przypomina ten opis dzisiejsze czasy. Czyli nihil novi.

  22. krzyk58
    21 października 2018 at 10:26

    @Miecław. “Sądzę, że wielu nawiedzonych i sfanatyzowanych tu obrażonych katolików powinno wrócić do gimnazjum i odrobić lekcje z literatury pięknej”. Hmmm… a ja zastanawiam się do jakiego stopnia pięknej, i od jakiego punktu sponsorowanej przez mającego interesa w Rzplitej “hojnego donatora”….jakie treści winny zawierać owe poezje, dziś nie mamy złudzeń. Można by spuentować: KTO PŁACI – TEN WYMAGA… – W kolejnych latach Rej odnalazł swoje szczęście w siostrzenicy lwowskiego – arcybiskupa z którą niewiele później wziął ślub.Po ślubie postanowił zreformować swoje życie i mienił wyznanie z luterańskiego na kalwińskie po czym zaczął intensywnie działać na rzecz kościoła.
    ……………………………………………..
    Kluczową sprawą dla formowania XVI-wiecznego intelektualisty była podróż edukacyjna. W przypadku Jana Kochanowskiego trwała ona 15 lat, a prowadziła między innymi, a raczej przede wszystkim do Padwy. Ten ośrodek akademicki mógł mieć kluczowy wpływ na kształtowanie świadomości geniusza polskiego romantyzmu.

    W tym kontekście warto uświadomić sobie, jak dużym wyzwaniem materialnym dla przedstawiciela średniej szlachty była taka podróż. Jan Kochanowski musiał zadłużyć się u swojego stryja, co skończyło się później procesem, z wdziękiem opisywanym w jednej z fraszek. Młody Kochanowski nie poradziłby sobie jednak bez drugiego, o wiele bardziej możnego mecenasa, którym stał się dlań książe pruski Albrecht Hohenzollern.

    – Pojawiają się głosy, że ta pomoc nie była całkowicie bezinteresowna. Być może wiązała się ona z rodzajem religijnego zobowiązania ze strony polskiego szlachcica – zwróciła uwagę specjalistka od twórczości Kochanowskiego prof. Paulina Buchwald-Pelcowa. – Faktem jest, że Albrecht Hohenzollern bardzo dużo inwestował w rozpowszechnianie i pozyskiwanie zwolenników dla ruchu reformacyjnego – dodała. –
    Pamiętajmy że szaleniec z Kerczu nie był wolny od religijnych naleciałości sekciarskich (jehowita) co w połączeniu z chorą fascynacją amerykańską antykulturą (śmierci) wydało przerażające owoce.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Kajetan_W%C4%99gierski Wokół postaci Węgierskiego panowała atmosfera skandalu i sensacji, ponieważ poeta w ten sposób zjadliwy i gwałtowny atakował wady i niesprawiedliwości swojego wieku oraz wysoko postawione na dworze osoby, nie wyłączając króla. Cała jego twórczość zamyka się w latach siedemdziesiątych. Niektóre utwory ukazywały się na łamach Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych, jednak większość pozostała w rękopisach. Uczył się w Collegium Nobilium. Był kancelistą w Departamencie Sprawiedliwości Rady Nieustającej, utracił posadę po opublikowaniu jednego ze swoich utworów satyrycznych i w 1779 musiał opuścić kraj. Dużo podróżował – po Europie (Francja, Włochy, Anglia), Stanach Zjednoczonych (gdzie przybył w 1783 r.) i Ameryce Środkowej – bez specjalnego celu, dla zaspokojenia ciekawości świata. 25 czerwca 1783 dotarł na Martynikę. Pozostawił bardzo ciekawą relację świadczącą o jego żywym zainteresowaniu miejscową ludnością i zwiedzanymi terenami. Niekiedy utrzymywał się z… gry w karty.

    Charakteryzowała go postawa libertyńsko-epikurejska. Prowadził walkę przeciwko obskurantyzmowi sarmackiemu, był antyklerykałem. Pisał listy poetyckie, satyry, wiersze okolicznościowe, bajki, epigramaty, a nawet poemat heroikomiczny (“Organy”- wzorowany na “Pulpicie” Boileau). Krytykował ówczesnych dostojników, “modne damy”, kler. Był zwolennikiem Woltera. Jako jeden z pierwszych polskich oświeconych wyrażał wprost swój ateizm (np. w wierszu “Na ścianie La Grande-Chartreuse”). Opublikował przekłady listów poetyckich Woltera, Listów perskich Monteskiusza, Pigmaliona Rousseau, Belizariusza Marmontela.
    Od 1777 roku był członkiem polskiej loży wolnomularskiej Parfait Silence[4]. Zmarł w Marsylii w wieku zaledwie 31 lat. Za: wiki.
    Dziecko – swego czasu, kolejny niezbyt udany krajan (ziomal).
    No bo i fanat Woltera… i masun…. 🙂

  23. wieczorynka
    21 października 2018 at 13:38

    @ Miecław, Dodam jeszcze Ignacego Krasickiego, biskupa zresztą i jego satyrę na temat kleru “Monachomachia” .

    To, że sporo czytam to zasługa PRL i dziękuję Polsce Ludowej, że pochodzący z gminu (mam na myśli siebie) mogli zdobywać wykształcenie. Pozdrawiam

  24. Miecław
    21 października 2018 at 13:50

    @krzyk58. 21 października 2018 at 10:26

    Każdy w historii, kto choć miał trochę oleju w głowie krytykował ciemnotę i zacofanie kleru, nawet ci, którzy się z tego kleru wywodzili, a ich rozum i inteligencja nie potrafiły znieść degeneracji (sądów bożych, sprzedaży odpustów, zabobonności itd.), więc krytykowali kościół, jako ostoję wszelkiej maści wstecznictwa.

    Wstyd mości panie zaprzeczać argumentom. Tylko dzięki tym “odszczepieńcom” księżom i świeckim możemy teraz mówić językiem polskim, a nie łaciną, czy niemczyzną promowaną przez kościół, np. w osobie biskupa Hozjusza. Trudno się dziwić, że co światlejszy rozum zmieniał wiarę lub stawał się cichym ateistą.
    Gdyby to zależało od kleru i kościoła, tylko i wyłącznie, to bylibyśmy tylko “ciemnym bydłem” śpiewającym psalmy w ogonie Europy i na to nam idzie.

    Adam Moszczeński (1742-1823) – szambelan Stanisława Augusta w pamiętnikach (które wydano w 1858 r.) pisał: “Za panowania Jana III i Augustów obydwóch Sasów, nie masz śladu, aby któren świecki lub zakonnik napisał książkę, w której by była prawdziwa, moralna nauka lub uczącej rzeczy jakiej pożytecznej w społeczeństwie. Biskupi zaniedbywali edukację księży świeckich, kleryków, którzy wyszli ze szkół jezuitów, nic nie umiejąc, seminariów było mało i te bez dozoru”.

    Podważając i obśmiewając świadectwa świadków historii zapędziłeś się w kozi róg klerykalizmu i dewocji. 🙂 Niestety twoje i twoich “mistrzów” prawackie mity, nie mają oparcia w historii, nawet w źródłach na które się powołujecie wycinkowo i jednostronnie broniąc interesów upadłej kultury religijnej.

  25. wmw
    21 października 2018 at 18:21

    Kompletnie nie zgadzam się z tezą- że KK jest niezbędny dla naszej tożsamosci narodowej, czy też ma jakąkolwiek wartość w polityce.

    Kraje POAŻNE, podporządkowały sobie religię, robiąc z niej narzędzie konsolidacji kraju, bądź odstawiły na bok, w sferę prywatności.

    Polskie KK to papierowy tygrys, który wraz ze zmianami demograficznymi traci ząb za zębem.
    Teza że “najkrótszą drogą do dechrystianizacji Polski, jest ZCHN” jest prawdziwa, tyle że proces jest rozciągnięty w czasie.

    Nasi kapłani i hierarchowie to typowi Polacy, pochodzący przeważnie z chłopstwa, rodzin wielodzietnych.
    To dzieciństwo ukształtowało ich postawy system wartości.
    Stąd pazerność, buta, puste rytuały bez jakiegokolwiek podglebia intelektualnego, fasadowość “wiary”, jarmarczność obrządków.
    Nie demonizujmy ich, to TYLKO LUDZIE, niespecjalnie bedący w stanie myśleć perspektywicznie.

    SLD swego czasu zyskało 40% głosów, WBREW głoszonym z ambon nawoływaniom.
    Sytuacja może się powtórzyć, o ile jakaś sensowna partia będzie miała jakiś sensowny i atrakcyjny program.
    Polski elektorat jest wyjątkowo płynny.

    “Kler” może być jakimś inicjatorem procesu odchodzenia od katolicyzmu ludowego……..

  26. daniel
    21 października 2018 at 20:47

    Raczej nie zgadzam się z duchem i przesłaniem artykułu. Wszystko ma swój początek i koniec, nawet religia albo instytucja religijna. A rozbiory blisko.

  27. daniel
    21 października 2018 at 20:48

    Raczej nie zgadzam się z duchem i przesłaniem artykułu. Wszystko ma swój początek i koniec, nawet religia albo instytucja religijna. A rozbiory blisko.

  28. krzyk58
    21 października 2018 at 21:51

    @wmw. ‘Nasi kapłani i hierarchowie to typowi Polacy, pochodzący przeważnie z chłopstwa, rodzin wielodzietnych.”
    🙂 Widzę inaczej. Gdybyż to byli “typowi Polacy”… dałbym dużo na szlachetne intencje KK. Pomijam już u kom. płynącą rynsztokiem
    semicką wyczuwalną nawet dla laika, pogardę do Polski/Polaka
    i stanu chłopskiego w szczególnosci. Czerwony jaśniepanicz, z czerwonej burżuazji
    odtrącony od koryta w “zatoce czerwonych świń” ? Zgadłem?
    Amen.
    Ps. Miecław mniemam, wykona zadanie – należycie?! No, BO… 🙂

  29. Miecław
    21 października 2018 at 23:59

    @krzyk58. 21 października 2018 at 21:51

    Niestety WMW ma dużo racji. Wywodzę się z chłopów, ale nie tracę przez to obiektywnego spojrzenia. I nie chodzi tu o pogardę dla stanu chłopskiego tylko wynikający z kilkusetletniej pańszczyzny i niewolnictwa stan walki o przetrwanie.

    Tak naprawdę chłopi nigdy nie przestali walczyć o przetrwanie, nawet w PRL-u, tak im to pozostało po II RP. Pamiętam jako dziecko rozmowy starszych rolników, którzy się bali, że jak ZSRR by upadł, to “jaśnie panowie” powrócą, więc trzeba teraz jak najwięcej się “nachapać”, a dzieci koniecznie wykształcić, żeby nie musiały ciężko pracować, bo jak przyjdzie ziemię oddawać to co wtedy będzie. Nie traktowali systemu PRL, jako trwałego w przeciwieństwie do “komunistów”, którym się wtedy wydawało, że nic już się nie zmieni, bo oni ludziom zwrócili godność, więc ludzie będą wdzięczni i będą razem budować nowy system. A tymczasem wszyscy kombinowali na prawo i lewo, jak ten system wycyckać. 🙂

    Oni mimo, że dostali od PRL-u niepowtarzalną dziejową szansę na normalne egalitarne życie, nie potrafili w nowym systemie wartości się odnaleźć. Dziwiło mnie zawsze, że między sobą się dziedzicami nazywali, a wszyscy z folwarku pochodzili, a jak kogoś wynajmowali do pracy, to że parobka sobie wzięli. Ten język upokarzający zaczął się zacierać dopiero pod koniec lat 70-tych w mojej miejscowości.

    A już nie mogłem znieść całej masy chłopskich naciągaczy, oszustów i handlarzy na targowiskach. Nie lubiłem tam z ojcem jeździć, wstręt mnie ogarniał na ich niskie instynkty i nawyki, w tym wprost “BBBBBBBwskie” targowanie się o przysłowiową złotówkę. Wśród nich, ja byłem “czerwony” i za uczciwy. Kiedyś jak sam na rynek pojechałem to wróciłem z trzodą nie sprzedaną, bo specjalnie handlarzom nie chciałem sprzedać, tak mnie wk-rwili, za przysłowiową “złotówkę”. Innym razem handlarz dawał więcej, a ja na przekór od zwykłego rolnika z wyglądu uczciwego sprzedałem ze mniej, żeby to moralne dno poczuło się głupio. Do tej pory jak widzę takie zachowania, to mi się na wymioty zbiera. Na chłopka roztropka i kombinatorka się więc nie nadawałem. 🙂

    Niestety duża część chłopstwa nadal przejawia takie zachowania, a w III RP odżyła zdegenerowana kultura wiejska II RP, gdzie bogaci chłopi, teraz biznesmeni rolnicy, nie potrafią swoich pracowników szanować i stworzyć im dobrych warunków do mieszkania, bywa że nazywają ich służbą.

    Oczywiście nie dotyczy to całego stanu chłopskiego, rolników, ale trzeba mieć na uwadze negatywne cechy ukształtowane historycznie przez feudalizm i poddaństwo. Te negatywne cechy nie zdążyły zaniknąć w PRL-u, nie u wszystkich. Ale też trzeba powiedzieć, że nie są one odosobnione, także wśród robotników i inteligencji z miejskimi korzeniami, więc na pewno nie można generalizować.

    No i chłop nadal musi przetrwać, więc co się dziwić atawizmom. 🙂

  30. krzyk58
    22 października 2018 at 08:11

    @Miecław. Rozumiem, ci “starsi rolnicy”, z taką troską rozprawiający o ciągłości systemowej w ZSRR byli co najmniej
    w randze sekretarzy PZPR w GRN ,dla później urodzonych
    rozszyfrowuję skrót: Gromadzka rada Narodowa…

    Chyba wiem dlaczego nie odpowiadał ci klimat ‘kolorowych jarmarków” – predysponowany byłeś, nie wiem tylko z racji czego, do grubszych interesów a one pojawiły się dopiero w
    sławetnych 90’…wtedy to dopiero “handlowano” na potęgę! 🙂

    …bywa że nazywają ich służbą. Czy to źle? Normalnie. Każdy musi
    znać swoje miejsce w szyku. Ci co nie szanują człowieka, nie mają “parobka” jest możliwość wyboru, można robić(parobkować) na polu albo w oborze “u prawdziwego bauera” – za prawdziwe geldy w porównaniu do “nadwiślańskiej oferty.

    Miecławie, w PRLu “służących” było sporo i nie tylko “u chłopa”,
    bo to służba – i bezpieczeństwa, kolejowa, portowa, bankowa,
    więzienna, zdrowia,leśna, etc. 🙂 Każdy z nich – robił swoje… 🙂

  31. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    22 października 2018 at 14:18

    Trzeba pamiętać, KLER nie jest filmem dokumentalnym. To jedna rzecz. Jego sukces to efekt oczekiwań widzów. Wiemy, co sobie myślimy. Mamy dość kleru. To jest bezsprzeczne.

    Krakauera trochę poniosło z tą 2 tysiącletnią siłą Kościoła. Jeśli przestaniemy uczęszczać do kościoła, to i podaż się skończy. A przestajemy. Nie tylko obecne i trochę dawniejsze badania o tym świadczą, ale także wolne miejsca w ławkach. Owszem, gdyby z jednej strony młodzi zajmowali miejsca w ławach, a z drugiej starzy ludzie umierali z tą częstotliwością, to sytuacja trwałaby znacznie dłużej. Młodzi jednak nie chcą mieć nic wspólnego z wiarą, a tym bardziej z facetami w sukienkach, o których stale kpi internet.

    Ci młodzi ludzie być może nie potrafią wskazać na mapie Australii, a wysp Bergamuta mogą szukać godzinami, ale na modzie i nurtach znają się po prostu świetnie.

    Drogi Krakauerze, to jest upadek KK. Jeśli uważa Pan inaczej, to proszę o przedstawienie recepty na uzdrowienie sytuacji. Choćby jednej, nawet może być kiepska i niepewna.

    pozdrawiam

  32. Xun Zi
    22 października 2018 at 21:14

    @wmw
    21 października 2018 at 18:21

    “Kraje POAŻNE, podporządkowały sobie religię, robiąc z niej narzędzie konsolidacji kraju, bądź odstawiły na bok, w sferę prywatności.”

    Jakby pamięcią i znajomością historii nie sięgnąć w najdalsze poznane dzieje ludzkości, to struktura społeczna zawsze była identyczna, niezależnie od tego, czy były to plemiona pierwotne, demokracji wojennej czy królestwa i cesarstwa to w każdej z nich kasta kapłańska była zawsze jako druga na szczycie, zaraz po najwyższym królu, cesarzy, prezydencie, księciu etc. To, że część krajów odstawiła religię na bok, nie znaczy, że powstała w ten sposób próżnia. Przeciwnie. Dla przeciwwagi stworzono różne ideologie i na miejsce kasty kapłańskiej wstawiono kastę ideologiczną, jak np. w krajach socjalistycznych – politruków. Nigdzie jednak, nawet we wspomnianych krajach socjalistycznych, nie zmieniono struktury władzy jako takiej. Schemat pozostał nienaruszony. Wyjątek, np. w PRL, stanowiło tylko to, że przedstawiciele warstw niższych mogli zdobyć wykształcenie potrzebne do znalezienia się nieco wyżej w hierarchii. Kastowość jako taka jednak pozostała. I tak naprawdę jedyne właśnie czym nas mamią przy okazji każdych wyborów, to możliwość “awansu”, pomimo tego, że liczba miejsc jest ograniczona i właściwie już dawno obsadzona aktorami. Cała gra KK u nas w kraju toczy się, by wrócić znów na drugie miejsce, z którego to miejsca już mogą wystawić swoją marionetkę na miejsce pierwsze.

    Miecław
    21 października 2018 at 23:59

    “Oni mimo, że dostali od PRL-u niepowtarzalną dziejową szansę na normalne egalitarne życie, nie potrafili w nowym systemie wartości się odnaleźć.”

    Urodziłem się już w mieście, ale jako tako mam korzenie chłopskie. Zarówno matka jak i ojciec pochodzą z chłopskich rodzin, ale też urodzeni w mieście. Po wojnie dziadkowie przybywali do miasta za pracą, bo mieli nadzieję na lepszą egzystencję. Z obu stron rodziny są głęboko katolickie i słyszałem te różne historie o wojnie, okupacji, a potem PRL. Co uderzające – pomimo, że na ideologii psy wieszają, to jednak jak mama spotka się ze znajomymi to czasy PRL wspominają z nostalgią. W czasie stanu wojennego kilka cioć i wujków wyjechało do Niemiec i USA. Do wolnej Polski wrócił… no właśnie, nikt nie wrócił! W zasadzie tylko ś.p. ojciec się wyłamał z całej rodziny, w PRL zrobił studia, został inżynierem i miał dobrą pracę w firmie pogłębiarskiej, z tego chyba powodu został także członkiem partii – żeby mieć dobrą pracę. Materialnie jak na lata 90 jako dziecko narzekać nie mogłem, bo firma prosperowała jeszcze po upadku systemu i tata zarabiał całkiem dobre pieniądze. Jednak duchowo i ideowo w domu było piekło dzięki ideologicznych kłótniom – tata za lewicą, mama za prawicą. Potem jak już dorosłem to jeździłem trochę na festiwale muzyki elektronicznej i spotykałem różnych ludzi w pociągach. Ile to się nasłuchałem jak to jednak “za komuny było lepiej, pomimo tego, że komuna była zła”. Jedna osoba nawet się przyznała, że strajkowała, ale gdyby wiedziała, jak będzie wyglądać wolność, to by jednak nie strajkowała. Mądry Polak po szkodzie.

    Niestety. System narzucony siłą jednak choćby nie wiem jakie cuda ludziom dawał, nie przyjmie się. Cały czas działa instynkt stadny i stare uwarunkowania. Niewielka liczba osobników się wyłamie, jednak pozostali będą robić, by wrócił z powrotem do stada.

    Po 1918 też obiecywano ludziom szklane domy. Skończyło się waśniami politycznymi i wojskową dyktaturą. Społecznej struktury nie zmieniono, a całość upadła w widowiskowy sposób po 20 latach. Po 1989 znów miała być druga Japonia i po milionie dla każdego. Drugiej Japonii nie ma, a po milionie to wkrótce może będzie… ale długu publicznego. Nie dziwię się więc tylu młodym, że uciekają z kraju, a oklepany bogoojczyźniany patriotyzm oferujący jedynie bezsensowną śmierć za cudze interesy nie sprzedaje się już tak łatwo. Przepraszam Ojcomatczyzno (moja słowotwórcza zabawa na przekór patriarchalno-religijnemu społeczeństwu – matka też jest ważna i Polska to także kraj mojej matki, nie tylko ojca!), ale dziś chyba jedyne co można dla ciebie zrobić, to czekać aż stare pokolenie wymrze, nowe pokolenia niech zmądrzeją, może za kilkadziesiąt, kilkaset lat ktoś upomni się o ciebie tak, żeby to było zrobione naprawdę dobrze i nie zostało sp…ne po raz kolejny! A jeśli nie, to chociaż niech twój koniec będzie spokojny, jak na ponad tysiącletnią staruszkę przystało.

  33. Miecław
    22 października 2018 at 22:34

    @krzyk58. 22 października 2018 at 08:11

    Ależ mości jaśnie panie, odróżnij służbę w interesie i na rzecz państwa, do służby u burżuja, kułaka, który tobą pomiata i każe spać w opłakanych warunkach, a w II RP w oborze ze zwierzętami, nawet jeszcze za wczesnego PRL-u, jak starsi opowiadali, że po wojnie milicja złoiła skórę dwom kułakom, braciom, którzy chcąc uchronić majątek przed nacjonalizacją, szybko rozdzielili go między siebie i biedniejszą rodzinę, ale z parobków nie zrezygnowali i kazali im spać w oborze. Najgorsze jest to, że były to osoby z niepełnosprawnością intelektualną, które ziemi nie dostały, z reformy z wiadomych względów, ale do renty dorabiały sobie u tych kułaków. Podobno kilka pałek milicyjnych załatwiło sprawę, chociaż ludzie pamiętający zabory mówili, że należałoby teraz odwrócić relację, czyli zakuć w gąsior i po kilkanaście plag dać. 🙂 Tyle tylko, że gąsiory znikły wraz z zaborami, bo zaborcy okazali się bardziej łaskawi dla polskich chłopów niż rodzime “jaśnie państwo”. Więc już po folwarkach gąsiorów w II RP nie było.

    A co do tych rolników to ich obawy wynikały z faktu słuchania RWE, sam jako dzieciak chodziłem z ojcem do sąsiadów na karty, a ten miał dobre radio i słuchali RWE, które wiadomo wzniecało strach. Obawiali się, że w razie upadku socjalizmu, będą musieli wrócić na służbę do “jaśnie pana”. Ojciec z kolegami II RP nie pamiętali, ale ich ojcowie tak, więc ich obawy były realne. Najciekawsze jest to, że słuchali z zacięciem po cichu RWE, a kibicowali PZPR. Wszyscy należeli do partii już wtedy, ale żaden nie był sekretarzem.

    No cóż, łezka się w oku kręci “panu” za dawnymi feudalnymi czasami, co? 🙂 Herb byś odkurzył, a tak to bezużyteczny leży. 🙂
    Miejmy nadzieję, że to se ne wrati, dzięki prawom człowieczym.

  34. wmw
    23 października 2018 at 15:03

    krzyk58
    21 października 2018 at 21:51

    Pochlebia mi zaliczenie mnie- nauczyciela emeryta- do czerwonej burżuazji…….

    Moją tezę można bardzo prosto udowodnić nazwiskami naszych hierarchów.
    Nie sadzę, by takie nazwiska jak Nycz, Głódź, Glemp, były nazwiskami mieszczan, czy przedwojennej szlachty.

    Swego czasu wśród polskich kardynałów i biskupów trafiali się Sapiehowie, Radziwiłłowie, Szeptyccy.
    Ale, to zamierzchła przeszłość.
    Pochodzenie Wojtyły nic ci nie mówi?

  35. krzyk58
    23 października 2018 at 17:49

    @wmw. Skalpuję część wypowiedzi dotyczącej zaliczenia kom. do
    owej dilasowskiej kasty komunistycznych nababów.
    Przymiotnik oczywiście jest aktualny, no BO jakby inaczej:patrz: “lewicowe harce” ZNP.
    “ZNP coraz bardziej tęczowy. Tęczowy Nauczyciel Roku i tęczowe flagi na korytarzach szkół”

    “Homoseksualna indoktrynacja wśród dzieci. Środowiska LGBT organizują “Tęczowy Piątek” (26.10 .) w aż 211 polskich szkołach”. Chwati’t”?
    Lewicowa kadra nauczycielska, socjalistyczny PiS, i mamy to co mamy – lewacko-neokomunistyczne ‘wychowanie”………………

    “Moją tezę można bardzo prosto udowodnić…” 🙂 Bajka, dobra
    dla dzieci szkolnych. Szukać należy prawdziwego nazwiska,
    BA! Znane są przypadki kilkukrotnej zmiany (zamiany). 🙂

    Co ukrywali? Zważywszy ŻE: “Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”.

    …trafiali się Sapiehowie, Radziwiłłowie, Szeptyccy. Ale TO było
    za prawdziwej Rzeczpospolitej- (Obojga “Trojga” Narodów).
    Wtedy NICZEGO, nawet pochodzenia, nie musiano ukrywać
    przed tubylcami…..

    Mówi….niestety…

    @Miecław. Rozpocznę monolog nieco kolokwialnie, a pamiętasz cykliczną audycję dla wsi nadawaną z Monachium pt. ” Droga przez wieś” rozpoczynała się słowami: “tym, którzy żywią i bronią – chłopom polskim szczęść Boże”… 🙂 i w tym
    momencie leciała rzewna, przaśna, muzyka ludowa bardzo piękna
    zresztą – jakiś kujawiak? Pamiętam już nieco przez mgłę upływającego czasu. A swoją drogą RWE to była też siedziba
    dysydentów komunistycznych, (naszych stalinowców) tych co to ‘wczoraj” jeszcze
    w Polsce wprowadzali stalinizm, na wsi tzw. kołchozy….Polaków
    trzymali “krótko za mordę”…..s…syny…

  36. wmw
    23 października 2018 at 20:10

    krzyk58
    23 października 2018 at 17:49

    Moim zdaniem, biografie hierarchów mówią same za siebie.
    Czym skorupka za młodu nasiąknie- biedą i zaściankowym mysleniem, cwaniactwem związanym z chęcią przeżycia- tym na starość trąci.
    Wzorce zachowań internalizuje się w dzieciństwie.
    Promowani są agenci wpływu, mający największe szanse na jego wywieranie na “OWIECZKI” i ich milczenie w czasie strzyżenia.

    A co do lewicy mam zdanie odmienne.
    Usiłuje zmienić świat na lepsze, przy pełnym zaangażowaniu prawicy, chcącej zakonserwować układ społeczny, którego jest jej nieliczna część beneficjentem.
    Co skutkuje dziesiątkami milionów trupów lewicowców, działaczy związkowych, myslących inaczej.
    Terror lewicowy trwa krótko.
    Terror prawicowy zawsze…..

  37. Miecław
    23 października 2018 at 20:53

    @krzyk58. 23 października 2018 at 17:49

    Ja chyba za młody jestem, żeby pamiętać takie audycje. Poza tym ja nigdy nie byłem aktywnym słuchaczem RWE, nawet jak już podrosłem, to mnie szlak trafiał na ich propagandę antysocjalistyczną i wiedziałem, jakie są ich cele.
    Z dzieciństwa pamiętam, jak starsi komentowali te audycje, gdy grali w karty i ich słuchali. A moją rolą jako dzieciaka było rozdawanie kart i trzymanie banku. 🙂

    Ech wielu Polaków pchało się do tych kołchozów na własne życzenie, zwłaszcza tych, którym zbytnio samodzielne gospodarowanie nie wychodziło. A spółdzielnie i PGR-y dostawały pomoc większą i lepsze warunku pracy, niż rolnicy, którzy sami na gołej ziemi po folwarku musieli zagospodarować się od podstaw. Ja zazdrościłem swoim kuzynom, że w PGR-erze mają więcej luzu i zabawy, lepsze mieszkania, niż ja. Gdy ja mieszkałem jeszcze w gliniance i chodziłem do wychodka, to oni mieli już nowoczesne mieszkania w blokach z łazienkami i ogrzewaniem z kotłowni, wyjeżdżali na kolonie, a ja na pole z rodzicami.

    “Polaków trzymali “krótko za mordę”…..s…syny…”
    Zapewne masz na myśli tych “prawdziwych” “jaśnie pańskich” Polaków? 🙂 Faktycznie inaczej się wtedy pewnie nie dało, bo im się marzyły przedwojenne feudalne czasy, a na to już chłopstwo “kolaborujące” z bolszewikami pozwolić sobie nie mogło. 🙂 O ile dobrze pamiętam z tych karcianych spotkań, to żaden z chłopów nie pragnął powrotu dziedziców, więc jak jeden mąż należeli do partii, wszyscy którzy otrzymali ziemię z folwarku. A po wojnie chronili swoje gospodarstwa i dobytek przed podpaleniami przez wyklętych z bronią w ręku patrolując okolice wspólnie z UB i MO.

    No i co ciekawe, gdy partię rozwiązano, to wszyscy byli w ciężkim szoku i to przeżywali. Dlatego największym błędem było pozostawienie tych ludzi ideowych, szeregowych członków PZPR, bez politycznego wykorzystania. Oni zostali zdradzeni, zwykli uczciwi ludzie identyfikujący się z systemem PRL.

    Gdyby wtedy posłuchano na ostatnim zjeździe partii Bohdana Poręby, to sprawy Polski mogłyby się potoczyć inaczej.
    “Jako jeden z nielicznych głosował na ostatnim Zjeździe PZPR przeciwko rozwiązaniu tej partii, a wcześniej popierał linię polityczną Albina Siwaka (tzw. narodowy komunizm)”.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bohdan_Por%C4%99ba
    Za to go cenię, mimo że zbyt ufał kościołowi, ale pewnie nie wiedział do końca jaka to instytucja i komu służyła.

  38. krzyk58
    23 października 2018 at 21:44

    @wmw. “Co skutkuje dziesiątkami milionów trupów lewicowców, działaczy związkowych, myślących inaczej”. No proszę, a ja (zapewne naiwniak) uważam ciągle że to lewica,
    komuniści mordowali na potęgę ‘swoje” (?) narody. W ZSRR
    szał morderców komunistycznych zatrzymał dopiero STALIN,
    kiedy urządził tym szaleńcom Wielką Czystkę. Po wojnie w demoludach było podobnie dziś ‘zaraza” króluje na Zachodzie i USA, tam,
    ma się dobrze “nowa lewica”, wywodząca korzenie z IV Międzynarodówki i Szkoły Franfurckiej…
    Ps. Czytał 🙂 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/181321/wielka-czystka Na łamach powieści jeden z nich,z tych kosmopolitów ,https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Weissberg-Cybulski żali się na swój los w ZSRR.
    ‘Usiłuje zmienić świat na lepsze Lewica)”… – patrz: mój post wyżej chory i zboczony system
    wychowania młodego człowieka, z tej mąki nie będzie chleba.
    Kiedy oni (kosmopolityczni komuniści) mordowali “z premedytacją”
    do 37′ wszystko było OK. 🙂 Nieprawda’ż?
    “Jan Engelgard: „Carska Rodzina Romanowów – bolszewicki mord założycielski” Proszę wysłuchać wykładu dr Engelgarda nie pamiętam
    pod którym tematem – wklejałem …

    Autentyczny KK ostał się jeno w rycie Trydenckim. to co obserwujemy na co dzień to jest tylko modernistyczne nowinkarstwo , i to już od końca lat 50’. Wiarygodność
    “tego”, oficjalnego KK staje się powoli zerowa.Nawet ślepy
    to widzi…

  39. krzyk58
    23 października 2018 at 22:18

    @Miecław. “Zapewne masz na myśli tych “prawdziwych” “jaśnie pańskich” Polaków?’
    Nie, nie tych, a robotników i chłopów głównie. Inteligencja (jest to zdolność do przystosowania się w każdych warunkach cytuje definicję, może coś po***iłem) 🙂
    i b. warstwy posiadające potrafiły ustawić się w nowej
    rzeczywistości. Gramotni potrzebni są każdej władzy, nawet a może zwłaszcza komunistam, będącym z reguły na bakier z oświatą “wyższego rzędu”. Ot choćby J. Iwaszkiewicz 🙂 a było takich (obrotowych) więcej. Sporo powiedział o nowych rządach
    zbiegły do RWE płk UBP Izaak Fleischfarb, takich zbiegów
    “na zachód” było więcej – oni nie mieli nic do ukrycia…. 🙂
    Więc mówili jak na świętej spowiedzi, by przypodobać się
    nowemu panu… 🙂 Uch Ty.. mój czas minął.

  40. Miecław
    24 października 2018 at 09:36

    @krzyk58. 23 października 2018 at 22:18

    “….i b. warstwy posiadające potrafiły ustawić się w nowej”.

    Ano racja, musiały się te warstwy dostosować, a niepokorni z nich, podobnie jak kombinatorzy z warstw robotniczych i chłopskich po wojnie musieli być trzymani krótko za “mordę” ze względu na uprawiany szaber i sabotaż. Chyba tobie żołnierzowi nie muszę tłumaczyć dlaczego?
    Poczytaj sobie materiały źródłowe wydane w Polsce z raportów NKWD do Stalina, jaki był stan świadomości społecznej i egalitaryzmu, już zaraz po wojnie robotnicy podburzani strajkowali, chociaż dostali po nacjonalizacji lepsze zabezpieczenie ekonomiczne, niż przed wojną. A wielu analfabetów w Polsce w ogóle nie chciało się uczyć pisać i czytać, więc trzeba było ich zmuszać propagandą i nakazami. To był obraz nędzy i rozpaczy tego pofeudalnego społeczeństwa i jako żywo przypominał swoją świadomością obecnych mieszkańców dzielnic biedy w Ameryce Łacińskiej. Udało się to wszystko podnieść na wyższy poziom oświecenia, ale niestety okupanci religijni utwierdzali owieczki w przekonaniu zła płynącego z tego oświecenia. Nie na próżno Edward Gierek mówił w związku z przewrotem w 1989 roku, że czeka nas latynizacja (w kulturze społecznej) i bieda.

    A do RWE emigrowali zdrajcy i sabotażyści oraz przestępcy stalinowscy. Chętnie ich tam przygarniano i ratowano, podobnie jak Watykan ratował hitlerowców zapewniając im desant w Ameryce. Tzw. nadużycia władzy, czyli m. in. tortury przesłuchiwanych, jak się okazuje były ścigane od początku powojennej władzy Polski Ludowej. W tym roku IPN wydał ciekawą książkę: P. Piątek – “Przestępcze wymuszenie zeznań w postępowaniach przygotowawczych prowadzonych przez organy bezpieczeństwa”, są tam dowody ścigania tego typ przestępstw już od 1945-46 roku i cytowane orzeczenia sądów oraz obraz skali tortur w okresie stalinowskim. Na szybko porównując skalę tortur i eksterminacji robotników i chłopów w II RP i ówczesną bezczynność wymiaru sprawiedliwości, polityczne usprawiedliwianie przemocy wobec opozycji (Bereza Kartuska, Twierdza Brzeska) – z okresem powojennym stalinowskim, to mogę powiedzieć, że one niczym się nie różniły specjalnie. Szkopuł w tym, że władze PRL zaniedbały po wojnie badanie zbrodni władzy sanacyjnej i “jaśnie państwa”, więc obszar jest słabo zbadany i udokumentowany tylko ogólnie. Natomiast obecnie IPN dokładnie na materiałach źródłowych to przedstawia.

  41. wmw
    24 października 2018 at 09:49

    krzyk58
    23 października 2018 at 21:44

    Policz sobie ofiary prawicowych dyktatur, tak dzielnie wspierane przez kraje zachodnie.
    Zbierze się ze 20 milionów- tylko po to, by utrzymać władzę klik i stosunki własnosciowe, wpływy polityczne.
    Wszystko w ramach doktryny powstrzymywania komunizmu i dobrania się do zasobów kraju przez zachodnie koncerny.

    Masz ciekawostkę, wyjasnienie po latach, co i dlaczego działo się w Rwandzie. Kolejny milion trupów i to nie w imię lepszego swiata.
    https://www.globalresearch.ca/top-secret-rwanda-war-crimes-cover-up/5657770

  42. krzyk58
    24 października 2018 at 11:17

    @wmw. Polecam kilkustronicowy wątek (dyskusja) pt. “STALIN” zamieszczony
    na portalu “prawda2.info” – ze szczególnym uwzględnieniem postów
    Kom. ‘pszeka” (czapki z głów) ! Włącznie z odnośnikami… 🙂

    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=16086

  43. wmw
    24 października 2018 at 18:55

    krzyk58
    24 października 2018 at 11:17

    Wszystkie rewolucje maja ten sam przebieg, skopiowany z tej francuskiej.
    Francja miała Wandeę, spacyfikowaną przez rewolucyjne oddziały.
    A wcześniej walkę o władzę wśród frakcji Dyrektoriatu.
    Wyrżnięcie dużej części arystokracji, też jest znamienne.
    Nastepnym etapem było co?
    Cesarstwo i powrót arystokratycznych tytułów dla zasłużonyego dla Bonapartego plebsu.

    To samo w Rosji, Chinach, Kubie, Nikaragui, etc.
    Schemat dzielenia schedy po poprzednikach, niewielkie modyfikacje poprzedniego ustroju, wejście w buty obalonego władcy.
    Co zreszta wydaje sie nieuniknione, skoro dorastali rewolucjoniści w konkretnym systemie rzadów.
    Nikt nie jest w stanie stworzyć nowej organizacji Państwa nie kopiując w dużej mierze poprzednich rozwiązań i nie korzystając z urzędników poprzedniej władzy.

    Kuźnia kadr rewolucyjnych, takich rzeczy po prostu nie uczy.
    Zresztą, Uniwersytet im. Lumumby, zamknięto…..

    Zastanów się, co zrobiły dla ludnosci dyktatury prawicowe.
    Znam jedyne dwa przypadki, że coś dobrego.
    Czang na Tajwanie i Park w Korei dzięki zamordyzmowi i kredytom, zmienili kraje rolnicze w przemysłowe.
    Znasz jeszcze jakis udany przykład transformacji prawicowych dyktatur?
    Nie zapomina, ze tam również była tajna policja, zniknięcia bez sladu, tysiące ofiar, szwadrony smierci, tortury, walka o władzę w kręgach kierowniczych.

  44. wmw
    24 października 2018 at 19:03

    Jeszcze jedno.

    Co do Stalina.

    Jego miarą jest okres trwania systemu który stworzył.
    od bodaj 1924 do 1985.
    60 lat to sporo.
    Długi cień jednej osoby na połowę globu.

    Dyktatura Anglosaska trwała 150 lat, przy zmianie wielu prezydentów i premierów.
    Królów również.
    Mniej więcej od Wojen Opiumowych i zbombardowania Osaki.
    1853- i właśnie się zaczyna zmierzch…..
    Dyktatury kanonierek i lotniskowców, również.
    Pozostanie jedynie Doktryna Monroe i odstrzeliwanie lewicowców w Brazylii- co już zapowiada kandydat na prezydenta.

  45. Miecław
    24 października 2018 at 23:49

    @krzyk58. 24 października 2018 at 11:17

    Chyba w Brazylii wieje teraz optymistyczny wiatr dla prawicowej dyktatury. Pewnie się cieszysz z tego powodu, że być może poleje się czerwona krew być i feudalizm się tam umocni? Polskie prawactwo będzie miało z kogo brać przykład. Nadchodzą nieciekawe czasy, bo ponownie imię Boga jest szargane i następuje odwrót od wartości humanistycznych.
    https://wolnemedia.net/czerwone-smiecie-beda-zakazane-w-brazylii/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up