Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

34 komentarze “Władysław Bełza katechizm polskiego dziecka”

  1. Inicjator
    18 października 2018 at 05:12

    Ciekawe o czym jest ten film?

    Od czasów gloryfikacji “wyklętych” z Wielkopolski przez Autora – coś mu nie ufam …

  2. Wierny_Czytelnik
    18 października 2018 at 06:20

    Mistrz powrócił! bardzo proszę o więcej panie Adamie!

  3. Adam Grzelązka
    18 października 2018 at 07:27

    film jest lekturą poezji polskiej – będą różne wiersze z różnych epok – z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości – o Żołnierzach Niezłomnych też coś będzie – w swoim czasie

  4. Xun Zi
    18 października 2018 at 07:49

    Kto ty jesteś?
    Człowiek mały.
    Jaki znak twój?
    Kręgosłup wyprostowany.
    Gdzie ty mieszkasz?
    Na Ziemi.
    Czym ta Ziemia?
    Mą planetą.
    Czym zdobyta?
    Głupie pytanie. Niczym.
    Czy ją kochasz?
    Cały czas się tego uczę.
    A w co wierzysz?
    W siebie wierzę i w mą matkę – Matkę-Ziemię.
    Coś ty dla niej?
    Dziecko jedno z wielu.
    Coś jej winien?
    Chronić życie.

  5. krzyk58
    18 października 2018 at 08:12

    No tak, brakuje Nam wpajania od najmłodszych lat Wartości, czego
    efektem jest młody człowiek wyzuty z uczuć wyższego rzędu. Dlatego … https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szokujacy-podrecznik-dla-szesciolatkow-z-propaganda-multikulturalizmu
    Multikulturalizm, kosmopolityzm nawet w pewnym sensie
    internacjonalizm – “dołoj”.
    Zachodzi pytanie kto miałby TO zrobić, lewicowo-
    socjalistyczny PiS? Może pozostali “jewropejczycy” z bandy czworga?
    Może “nowoczesne panienki”. NIE! Może zrobimy TO “Razem”? 🙂
    Nawet nie wszyscy narodowcy…..
    Mam w głowie zakodowane, po upływie około pół wieku niektóre wiersze ze szkoły podstawowej, wiersze przesiąknięte
    patriotyzmem w każdym calu, na wskroś, co zapamięta dziecko
    tresowane w solidarnościowo-katolickiej szkole? “Mamy Kalima, Abrahama, Abdula to Polki. A tatusiowie? Tata Kalima jest z Konga, Abdula z Iraku, a Abrahama z Izraela.” Tylko tyle?!! No to ZGROZA!!

    Ps. Nie mam nic przeciwko gloryfikowaniu Niezłomnych,
    przy zachowaniu w życzliwej pamięci tych co szli
    słuszną drogą z pod Lenino. 12.X. minął niepostrzeżenie,
    pamiętał jeno “gajowymarucha”….

  6. Miecław
    18 października 2018 at 09:35

    Wiersz ładny i ckliwy, ale ……
    Oddać życie? Ale pod jaką flagą ideologiczną lub religijną? Bo niestety historia nas uczy, że naród jest niewdzięczny i pozwala niszczyć pomniki swoich wybawców i obrońców, bo nie pod tą flagą (ideologią) walczyli i ginęli za ojczyznę. Życie jest zbyt cenne, aby poświęcać je dla teoretycznego bytu w interesie tchórzy liczących kasę. Bohaterowie giną na wojnie za ojczyznę a psychopaci i tchórze liczą na tyłach kasę. Dość manipulacji w interesie kast zarządzających narodami.
    Nadszedł czas, aby romantyzm zawiesić na kołku i zamiast warunkowania dzieci do prostych poświęceń, należy je uczyć zdobywania wiedzy i tworzenia wspólnoty kulturowej opartej na wyższych wartościach humanistycznych.

    Pasuje tu trochę morał z Ballady o trzęsących się portkach Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:
    “GDY WIEJE WIATR HISTORII,
    LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
    ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
    TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.”
    1953
    http://kigalczynski.pl/wiersze/otrzesportkach.html?p=_wi

    Zwykle to różne pętaki, chciałyby, aby ktoś w ich interesie walczył i ginął. Czas to zmienić.

  7. Miecław
    18 października 2018 at 09:41

    @Xun Zi. 18 października 2018 at 07:49

    Gratulacje. O to chodzi, najwyższy czas zmienić postrzeganie rzeczywistości i w was młodych cała nadzieja.

    “Jaśnie pańskie” pętaki chcą z polskich dzieci zrobić mięso armatnie. Nie tędy droga w XXI wieku, zdążajmy do osiągnięcia wyższej świadomości, żeby żaden pętak nie robił interesów na teoretycznym państwie i jego narodzie,

  8. Miecław
    18 października 2018 at 09:53

    @krzyk58. 18 października 2018 at 08:12

    Jak nic, zabraknie niedługo mięsa armatniego do walki za “jaśnie pańskie” interesy! I to jest ból, bo wszelkiej maści pętaki nie będą miały szansy zrobić wojenki, aby się perspektywa ludziom w 5 minut zmieniła.

    Skąd my znamy takie chęci do gloryfikacji ludobójców i morderców? Czy to nie jedynie słuszna instytucja religijna wynosi takich na piedestał świętości?
    http://www.kresy.pl/publicystyka,ludzie?zobacz/hitlerowski-kolaborant-zostanie-blogoslawionym-kontrowersje-wokol-beatyfikacji-metropolity-szeptyckiego

  9. Wielka Polska Katolicka
    18 października 2018 at 11:29

    Piękne przypomnienie potrzeby krzewienia patriotyzmu u najmłodszych. Dziękuję!

  10. Rozdziobią nas kruki wrony
    20 października 2018 at 10:56

    No, No!

    Aż się prosi ten bogoojczyźniany hurrapatriotyzm uzupełnić znanym songiem:

    “I ruszała w pole wiara
    Od Chicago do Tobolska,
    Żeby Polska, żeby Polska…” – zakończenie niech każdy sobie dopisze sam.

    Kilku artystów dopisało takie:

    https://youtu.be/9itfEdJG7ig

    https://youtu.be/D-pyi7384qs

    “Chcieliście Polski? No to ją macie!
    Skumbrie w tomacie, pstrąg. ”

    Zamilczże Panie Grzelązka albo zacznij pisać do rzeczy.

  11. Rozdziobią nas kruki wrony
    20 października 2018 at 11:04

    A jeszcze zapombiałeś, Mister Grzelązka, że “tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak – Polakiem.”

    A może to Mistera Grzelązkę zainspiruje? Jak najbardziej po linii i w temacie. Nie samym Norwidem człek żyje:

    ks. Józef Baka

    Młodym uwaga

    Za igraszkę śmierć poczyta,

    Gdy z grzybami rydze chwyta:

    Na dęby ma zęby,

    Na szczepy ma sklepy.

    Cny młodziku, migdaliku,

    Czerstwy rydzu, ślepowidzu,

    Kwiat mdleje, więdnieje.

    Być w kresie, czerkiesie.

    Ej, dziateczki, jak kwiateczki

    Powycina was, pozrzyna

    Śmierć kosą z lat rosą,

    Gdy wschody, zachody.

    Wszak poranek od wieczoru

    Niedaleki bez pozoru,

    Dzień z nocą karocą

    Tąż dąży, świat krąży.

    Dniem niedługo słońce parzy,

    Cienią chmury, gdy się żarzy:

    Noc mściwa sposzywa

    Blask szczyry w swe kiry.

    Po zachodzie kwiat w ogrojcu

    Płakać musi jak po ojcu:

    Łzy rosy są głosy

    Do nieba bez Feba.

    Śliczny Jasiu, mowny szpasiu,

    Mój słowiku, będzie zyku.

    Szpaczkujesz. Nie czujesz?

    Śmierć jak kot wpadnie w lot!

    A za nie wiesz, że śmierć jak jeż?

    Ma swe głogi, w szpilkach rogi,

    Ukoli do woli,

    Aż jękniesz i pękniesz.

    Czy ty głuszec, czy ty wrona,

    Dusznych sępów chwyci spona!

    Twa główka makówka,

    W swywoli nie boli.

    Tobie w głowie skoki, tany,

    Charty, żarty na przemiany:

    Śmierć kroczy, utroczy

    Jak ptaszka, nie fraszka!

    W ślepą babkę gdy śmierć skacze,

    O czy jeden młodzik płacze?

    Jej dygi złe figi

    Niestrawne, dość dawne.

    Łasyś zbytnie na cukierki,

    Jabłka, gruszki i węgierki:

    Śmierć jawna, niestrawna

    Połyka młodzika.

    Świat gomółka, tyś pigułka,

    Ale smaczna szczurom skórka:

    G[d]y zwleką, opieką,

    Wywędzą łez nędzą.

    Tyś jak pączek czy pąpuszek,

    Od łabędzich twych poduszek

    Śpisz długo – śmierć sługą,

    Pościele w popiele.

    Młodzieniaszku, w adamaszku,

    W aksamity zbyt uwity,

    Twe lamy od jamy

    Nie skryją, zaryją.

    Świat na morzu, tyś w korabiu,

    Śmierć robaczek jest w jedwabiu:

    Patrz, tchorzu, na morzu

    Źle cale, złe fale!

    Kawalerze w pięknej cerze,

    Na twe stany chcesz odmiany?

    Odmiana, żeś z Pana,

    Brat łata, gdy fata!

    Kawalerów śmierć szyderca

    Zrywa gwałtem i z kobierca:

    Łopata przeplata

    Wesele w łez wiele.

    Nie bądź sadłem czy jak masło,

    Niejednemu życie zgasło!

    Wszak mowią, że łowią

    Tak dudków bez skutków.

    Żywe srebro, paliwoda,

    Na igraszki czasu szkoda:

    Czas drogi, Sąd srogi,

    Co minie, upłynie.

    Nie dopędzisz wczora cugiem,

    Nie wyorzesz jutra pługiem.

    Minęło, zniknęło!

    Bez zwrotu, powrotu.

  12. Rozdziobią nas kruki wrony
    20 października 2018 at 11:29

    Nawiasem mówiąc, Mister Grzelązka, ten wierszyk wbijał mi w pamięć i w serce (skutecznie) sowiecki okupant w komunistycznym przedszkolu. I sobie nim kałbojskiej gęby proszę nie wycierać.

  13. krzyk58
    20 października 2018 at 21:09

    Że, też ciągle odkrywają się “polaki/lki” którym nie w smak patriotyzm, nacjonalizm ( wszyscy ludzie będą braćmi, kapitał nie ma narodowości, jak nie unia to co ? Białoruś? Pokojowe ‘misje nato” itp. pierdoły neokomunistyczne – od których zwykle kartofle w piwnicy, przedwcześnie gniją… ) 🙂
    Kiedyś to nadawali kosmopolityczni komuniści później ci sami skupieni w “demokratycznym” skrzydle PZPR, ‘wykształceni” za Gierka i Jaruzelskiego na zachodnich stypendiach – predysponowani z racji
    urodzenia/pochodzenia do sprawowania władzy nad “tym narodem”. Po 89’ ci sami, “demokratyczna , ze stalinowskim rodowodem opozycja”. Taki paradoks… 🙂 Czyli, nic nowego (pod słońcem).
    “Dziobiącej” – dedykuję, nie byle co, pisał nie byle kto, ‘ałtorytet”! 🙂

    Że w bój poprowadził krzywdzonych,
    że trwałość zwycięstwu nadał,
    dla nadchodzących epok
    stawiając mocny fundament –
    grób, w którym leży ten
    nowego człowieczeństwa Adam,
    wieńczony będzie kwiatami
    z nieznanych dziś jeszcze planet.
    LENIN
    W. Szymborska

    Ps. Wierszyk nieco przykrótki, może wierszokletce inwencji w postaci
    czegoś mocniejszego “nie stykło’? Jak dziś możemy skwitować
    ówczesną poezyję Szymborskiej, acz nie tylko to jej przypadło
    TO w udziale…. ODPŁYNĘŁA? Zeświniła się? …. ?
    Powtórzę końcowa frazę – czyż nie brzmi niczym wyborna
    ironia? 🙂
    … wieńczony będzie kwiatami
    z nieznanych dziś jeszcze planet. Amen.

  14. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 07:38

    @Krzyk
    Spór idzie o to, że Ty chcesz, żebym ja zap*** na Ciebie za miskę ryżu 7/24/365, żebyś Ty miał 6 meroli na każdy dzięń tygodnia, a na niedzielę Maybacha do kościółka, a ja nie mam na to najmniejszej ochoty. O nic więcej.
    I nie zrozumiałeś – żadne patriotyczne, rzekomo arcypolskie Radio Wolna Europa nie nauczyło mnie wiersza recytowanego przez Mistera Grzelązkę, tylko ta parszywa kacapska komuna wbiła mi go na zawsze do głowy. A wy, jaśniepaństwo, tę Polskę wspólną dla wszystkich rozp**dziliście w p**du.

  15. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 07:56

    @Krzyk
    Poza tym Szymborskiej specjalnie nie cenię poza wierszem o tym, że “tego się nie robi kotu”.

    O wiele bardziej wolę to:

    https://youtu.be/8UH9yn_ZZqA

  16. Miecław
    21 października 2018 at 09:12

    @krzyk58. 20 października 2018 at 21:09

    Ty z @dziobiącą nie zadzieraj, już zapomniałeś jak ci herbowa neurony skopała. 🙂
    Nie macie monopolu, ani na wiarę, ani na etykę, ani na patriotyzm. A 1000 lat historii religijnego tumanienia Polaków i kolaboracji z wrogami, zaprowadzania łaciny i niemczyzny, doprowadzenia kraju do zaborów i ich legitymizacja papieska – wystarczy ludziom myślącym aż nadto.

    Nie potrzeba żadnej propagandy komunistycznej, aby o tym się przekonać, wystarczy ze zrozumieniem przeczytać co historycy, pisarze i poeci, a czasami politycy pisali do roku 1939.

    “Musicie baczyć by nie wyzyskiwali waszej wiary, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony” – Wincenty Witos

    “Wszystkie istniejące w Polsce organizacje, partie, ruchy, polityczne, organizacje nazywające siebie narodowymi, które deklarują przywiązanie do instytucji Kościoła stają zatem świadomie na pozycjach antypolskich i antynarodowych” –
    Dariusz Kosiur
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/08/24/to-nie-bog-ale-kosciol-jest-antynarodowy-i-antypolski/

  17. krzyk58
    21 października 2018 at 12:22

    @Dziobiąca… Dokładnie. O to idzie, a czy za Polski Ludowyj
    3/4 narodu nie zap***** za miskę kartofli? Za jakieś grosze?
    Pracę w ‘suchym’ porcie przeładunkowym podjąłem jeszcze
    za ‘młodego Gierka” kiedy w soboty (jeszcze) zap****ło się
    normalnie 8 godz. nieco później czas pracy w soboty wynosił
    6 godz. do 13. Nie pomnę czy z taki przywilej dotyczył każdej soboty
    czy tylko “raz w miesiącu”. A za miesięczne pobory mogłem
    zakupić w Rembertowie “na szmatach” spodnie, czy ‘katanę”
    m-ki ‘Wrangler”…wot i wsio…mógłbym Miecławowi napisać co nieco o zaopatrzeniu sklepów czy bufetów zakładowych dla
    dominującej siły Narodu- ale po co? Wytłumaczy, wyjaśni
    logicznie zresztą jak przystało na teoretyka – człowiekowi
    w tamtym czasie autentycznemu robotnikowi, wykwalifikowanemu
    rzemieślnikowi, “jako zapisano w papirach” pracowniczych.
    W “solidarności” nigdy nie byłem,Ba! Nigdy i nigdzie nie stajkowałem, nie uczestniczyłem w tzw. akcjach protestacyjnych..
    a księdzem mam tez mocno chłodne “stosunki’. Z Panem Bogiem
    staram się być i żyć w zgodzie/najlepszej (możliwie) komitywie,
    że użyję przysłowiowego eufemizmu. Tak’że żadna układanka w stosunku do mojej osoby nie ma praktycznego zastosowania. Ufff!

    @Miecław. “Ty z @dziobiącą nie zadzieraj, już zapomniałeś jak ci herbowa neurony skopała’. Nie jestem lewicowym marksistą,
    więc nie jestem mściwy, ani też pamiętliwy – było minęło, a może
    i nie było, może to tylko wytwór twojej wyobraźni/fantazji?

    Słonecznego dnia – życzę 🙂

  18. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 13:54

    @Krzyk
    Za jaką miskę kartofli?
    Za średniego Gierka ja na taśmie w fabryce zarabiałam więcej, niż moja matka-urzędniczka choć miałam jedną z niższych grup uposażenia. No pewnie, na Wranglery nie starczało, ale Mama ubierała się w ekstra ciuchy w Żonie Modnej albo w Modzie Polskiej. Miała śliczne futro z nutrii, ja – z królika, a Ojciec – kożuch. Pokaż mi dziś średnio zarabiającą rodzinę, którą stać by było na futra dla wszystkich.
    W soboty pracowałam 6-12 i 12-18 na drugiej zmianie. Od kiedy pamiętam fabryki i sklepy w soboty pracowały krócej, a instytuty naukowe miały 7-miogodzinny dzień pracy. Dopiero jak wprowadzili wolne soboty dla urzędników i takich tam, to wydłużyli czas pracy.
    Proszę Cię bardzo – latem całe dnie spędzaliśmy na basenie za jakieś grosze. Czynsz za mieszkanie i wszystkie opłaty to było jakieś 10% przeciętnych zarobków. 2 razy do roku wyjeżdżałam: na wakacje i na ferie zimowe. Turnus wakacyjny trwał 3 tygodnie i nie robił wyrwy w budżecie bo był dofinansowany przez zakład pracy. Ja nie pamiętam, żeby rodzice jakoś specjalnie oszczędzali na wakacje, po prostu brali wypłatę i zamiast wydać w domu, wydawało się na wyjazd. Wyjście że znajomymi do kawiarni czy do kina w sobotę to była normalka. Mało tego, w szkole średniej po lekcjach niemal codziennie wpadaliśmy całą paczką do pobliskiej kafejki na herbatę z ciastkiem i kieszonkowego na to starczało, a nie byliśmy żadnymi “resortowymi dziećmi”. Ot, dzieci urzędników i wykwalifikowanych robotników. Na studiach był system stypendiów dla najbiedniejszych, kto chciał zarobić więcej, to mógł w studenckich spółdzielniach pracy, ale ze stypendium dawało się wyżyć, szału nie było, ale głodny nikt nie chodził.
    I zapomnij, że ja na Twoje Maybachy będę tyrać tylko dlatego, że byłeś bardziej obrotny, niż ja albo miałeś okazję wykorzystać państwowy majątek do prywatnych celów, albo miałeś “dojścia” i znajomości, albo handlowałeś tureckimi sweterkami.

    I jak kiedyś jaśniepaństwo przepijało i przegrywało w karty swoje majątki, tak teraz przepili i przegrali cały kraj.

  19. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 14:44

    @Krzyk
    A, i jeszcze. Ze stalinowskim, mówisz, rodowodem, opozycja. To ja Ci przypomnę dyskusję sprzed paru miesięcy, zdaje się przy okazji “Wyklętych”, że całe stado “jaśniepaństwa” z AK przeskoczyło do nowych struktur władzy, aby tam stworzyć V kolumnę, co się jak widać znakomicie udało. Jakby tak poszperać w rodowodach, to wyszłyby ciekawe rzeczy. Tak więc masz rację – w dużej liczbie są to ci sami ludzie, którzy już raz doprowadzili Polskę do upadku. I ich potomstwo. Wszystko się zgadza.

  20. wieczorynka
    21 października 2018 at 16:24

    @ Rozdziobią nas kruki wrony
    Tak na marginesie. Akurat cenię poetkę Wisławę Szymborską oraz jej wiersz “Tego się kotu nie robi”. Mam na półce tomik poezji poetki wydany po jej śmierci. O polityce nie mam ochoty rozmawiać.

    Natomiast cenię sobie Twoje wpisy.

  21. Miecław
    21 października 2018 at 18:20

    @Rozdziobią nas kruki wrony. 21 października 2018 at 14:44

    Herbowa, potwierdzam wszystko co opisałaś w postach. Trochę końca lat 60-tych pamiętam z dzieciństwa, jak przez mgłę. Nie było wtedy bogato w rodzinach rolniczych, które na gołej ziemi po folwarku musiały się dorobić wszystkiego od podstaw. My mieliśmy jeszcze gorzej, bo babcia wdowa po poległym żołnierzu z dwójką małych dzieci sama musiała po wojnie na wszystko sobie zapracować, a kraj był w budowie. Ojciec więc jak tylko dorastał zastępował mężczyznę w domu i pod najmłodszych lat musiał ciężko pracować. Ale nikt nigdy nie narzekał i nie marzył o katanie wranglera, bo świeża była jeszcze pamięć ciężkiej pracy na folwarku tylko za kawałek chleba, gdy “jaśnie pani” co dwa miesiące “do wód” jeździła na wypoczynek. Chłopi dziękowali bogu za nowy system, a kler prał im mózgi nową wolnością.

    Jako nastolatek nie miałem jakiegoś tam stałego kieszonkowego, ale zawsze jak miałem potrzebę iść do kawiarni w mieście, do kina, czy na basen, dyskotekę, ojciec wyciągał kasę i dawał.
    Co tydzień kupowałem swoje ulubione gazety i to kilka: Świat Młodych (podstawa), Żołnierz Wolności. A obecnie młodzieży już nie stać na gazety (internet to nie to samo, co refleksyjnie napisane artykuły prasowe). Po wioskach kioski pozamykane, a w gminnych miejscowościach nie uświadczysz już lewicowych tygodników. Dno totalne dzięki, jak słusznie piszesz V kolumnie “jaśnie państwa” z AK. Faktycznie ponownie doprowadzili Polskę do upadku.

    @krzyk58. 21 października 2018 at 12:22

    Ale fanatyk z ciebie pierwszego sortu. 🙂 Niby z kościołem ci już nie po drodze, ale zgniłego kleru bronisz do upadłego. Zamiast czyścić tę stajnię Augiasza, po to aby prawdziwe wartości chrześcijańskie im przywrócić, to miotasz się w scholastycznej traumie. Baczność Kapitanie, lance w dłoń i pedofila z kościoła goń, goń, goń!!! 🙂

    Widzisz, ja jako ateista co roku od ponad 30 lat w święto zmarłych ten raz w roku przez szacunek do zmarłych najbliższych, którzy byli osobami wierzącymi, uczestniczyłem w mszy świętej odprawianej na cmentarzu. Ale niestety 4 lata temu byłem na mszy po raz ostatni, gdy proboszcz zaczął zmuszać wiernych do modlitw za wyklętych i pomstować na ateistów podczas kazania w dniu zmarłych. Od tego czasu jadę wcześniej lub później ze zniczami i kwiatami, aby nie słuchać mowy nienawiści i fałszywego świadectwa. Wtedy nawet nie czekałem do końca. Moja babcia, która mogła być ofiarą wyklętych pewnie się w grobie przewraca, gdy klecha prawi takie kazania. To właśnie niszczy kościół i rodzi reakcje obronne. Paktowanie ze złem i polityką im na dobre nie wyjdzie.

  22. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 18:23

    @Wieczorynka
    Ja w ogóle niespecjalnie cenię współczesną poezję. “Tego się kotu nie robi” to wyjątek. Nikt nie przebije Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – i jak chodzi o polskich poetów – na Jej wierszach z czasu przed wojną się zatrzymałam. Bo to jest według mmnie czysta poezja, a nie publicystyka. No ale ja jestem trochę staroświecka i może niezbyt otwarta na wszelkie nowinki. Kuchnię w każdym razie mam węglową. Uwielbiam patrzeć w ogień, grzać się przy ognisku, zresztą jestem spod znaku Ognia, więc nic dziwnego. Dzięki za miłe słowa 🙂

  23. wieczorynka
    21 października 2018 at 20:15

    @ Rozdziobią nas kruki wrony, chciałam dać sobie spokój z pisaniem, jednak na tak sympatyczny wpis nie można nie zareagować.

    Mam 2 tomiki wierszy na półce Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej. Mieszkam na wsi, warunki jak na obecne standardy raczej proste. Mieszkanie ogrzewam kaflowym piecem (nie mylić z kominkiem). Aktualnie jako przyjaciół mam 3 koty, dokarmiam kilka następnych, obserwuję przyrodę i jest mi z tym dobrze. Pozdrawiam

  24. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 20:41

    @Miecław
    Moja Mama nie lubiła wsi, całą wojnę i po wojnie z Babcią pętały się po różnych wsiach Podlasia. Mama mówiła, że boi się wsi. Ojciec mój pochodzi z Podkarpacia. Bezpośrednio ominęła ich tragedia wołyńska, i choć tam w okolice domu Ojca uciekali ludzie przed UPA, to wsie tamtejsze wydawały mi się spokojne i niemal idylliczne. Domów nie zamykano wcale, zresztą jeśli ktoś wszedł, to zostawić jajek czy ciasta, nigdy zabrać cokolwiek, więc ja, lepiej znając strony Ojca, dziwiłam się lękom Mamy. Nie chciała o tym mówić. Raz tylko powiedziała:”bo tam bandy grasowały”. Wówczas pomyślałam, że jakieś złodziejskie bandy, jak to w czasie wojny na linii frontu. Tylko coś mi się daty nie zgadzały. Dzisiaj wiem, jakie to były bandy. Strach przed nimi trwa tam do dzisiaj – nikt z mojej rodziny nie chce mówić, co się tam działo w powojennych latach.

  25. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 20:49

    @Wieczorynka
    🙂
    O! Bratnia dusza 🙂
    Napaliłaś w piecu? W dzień jest ciepło jeszcze, ale noce zimne. Ja mam żeliwny piecyk,taka trochę lepsza “koza”, ale nawet w mrozy dobrze grzeje. Zazdroszczę Ci kaflowego!
    Koty też mam 🙂 I sarny, łosie i żurawie. I sosny, i brzozy i muchomory i maślaki i to jest moja Polska…

  26. krzyk58
    21 października 2018 at 21:10

    @Miecław. “Ale fanatyk z ciebie pierwszego sortu”. Realista.
    Z kościołem źle, bez Kościoła (będzie) jeszcze gorzej.Staram się jak mogę czyścić…. lewicową stajnię, szkoda – BO “Żniwo wprawdzie wielkie, lecz robotników niewielu”. 🙂
    “Widzisz, ja jako ateista co roku od ponad 30 lat w święto zmarłych ten raz w roku przez szacunek do zmarłych najbliższych, którzy byli osobami wierzącymi, uczestniczyłem w mszy świętej odprawianej na cmentarzu.”
    Widzisz, ja jako “fanatyk katolicki” od kilkunastu już lat na nawiedzenie miejsca pochówku bliskich wybieram zwykle
    Dzień Zaduszny (02.11) tzw. “Dziady”. Pomyśl dlaczego nie 01?
    @Dziobiąca.”Kuchnię w każdym razie mam węglową. Uwielbiam patrzeć w ogień, grzać się przy ognisku, … a więc mamy wspólne
    punkty, po to by móc przebywać dosłownie jak najbliżej kręgu
    domowego ogniska – po to by móc patrzeć w płonące szczapy
    drew , zlikwidowałem piec co. w kotłowni, a zainstalowałem piec kominkowy bezpośrednio w kuchni
    z dużą szybą, piekarnikiem i oczywiście rozprowadzeniem “ciepła” na grzejniki w “innych komnatach”. 🙂 Przyznam po cichu, iż
    właśnie dlatego jak napisałem wyżej, polubiłem “sezon grzewczy”…. 🙂
    ,. Skoro jesteśmy “przy poezji”, przyznam nieśmiało, że też trochę czytam, czy też raczej staram się czytać , moim ulubionym poetą jest m.in. J.Łobodowski https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_%C5%81obodowski pierwszy kontakt z poezją Łobodowskiego
    miałem w końcówce 80 na łamach….nie pomnę, tak na szybko.
    Jeden z moich ulubionych wierszy, jestem w stanie, od ręki
    zacytować ‘kilka fraz” – z pamięci, po czasie dłuższego nieobcowania .
    http://www.osadnicy.org/004-011poezjap760k.pdf
    Nieprosty człowiek, skomplikowane losy i czasy w których przyszło żyć poecie… nieprawdaż? Pozdrawiam ciepło Panie

  27. Rozdziobią nas kruki wrony
    21 października 2018 at 22:37

    @Krzyk
    Ha, no, patrzcie Państwo, jak przedziwnie dobrane towarzystwo zbiera się w tym zakątku 🙂
    Te same widać mamy tęsknoty, czemu więc…

    “Для чего мы пишем кровью на песке?
    Наши письма не нужны природе. ”

    Nie znałam wierszy Łobodowskiego. Ciekawe. Ten, który przesłałeś jakoś odpowiada na moje myśli. Piękny i poruszający. Dziękuję Ci, @Krzyku i serdecznie Cię pozdrawiam 🙂

    PS. Ale na ogrzewanie to masz wodę z pieca i grzejniki? To na drewno piec, tak? I wydajny jest?

  28. krzyk58
    22 października 2018 at 08:42

    @Rozdziobią nas kruki wrony.
    https://www.youtube.com/watch?v=ZP7MUjLmpOI

    A propos Łobodowskiego, (przypomniałem sobie, tzn.sięgnąłem do domowego archiwum) zainteresowałem się postacią dzięki artykułowi prezentującemu sylwetkę w:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81ad_(tygodnik) w okolicach 88′.
    “Ale na ogrzewanie to masz wodę z pieca i grzejniki? To na drewno piec, tak? I wydajny jest?’
    1. Tak.
    2. Tak, acz nie tylko.
    3. Nie narzekam.
    Przykładowo,poglądowo, takiego https://www.google.pl/search?q=piece+kominkowe+z+piekarnikiem+i+plaszczem+wodnym&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwjI8MvotpneAhXTesAKHbFYC5AQsAR6BAgFEAE&biw=1067&bih=758#imgrc=BMJzkvKZwtZGHM: używam już szósty sezon.
    Dostępne są również wersje bez płaszcza wodnego.
    Pozdrawiam

  29. Rozdziobią nas kruki wrony
    22 października 2018 at 10:40

    @Krzyk
    Wow. Piec elegancki! Nie wiedziałam, że są takie z piekarnikem! Cudo! Ja mam podobny do tego Wamsler OF 804, mój ma 8 kW, bez płaszcza, na drewno i na węgiel. Nie mam gdzie postawić zbiornika wyrównawczego. Myślałam o piecokuchni, ale raz, że zbiornik a dwa, że tylko jedna fajerka. A Ty gotujesz na czymś innym, nie na tym piecu, znaczy pewnie żona gotuje?
    Prawda, że taki piec daje zupełnie inny klimat i w sensie emocjonalnym i dosłownie niż te wszystkie gazowe i elektryczne ustrojstwa?

  30. krzyk58
    22 października 2018 at 13:24

    @ Rozdziobią nas kruki wrony. O elegancji możemy mówić od: https://www.tapis.pl/piece-piecyki/lincar/monella-175t.htm 🙂
    To taka dygresja. Na własny wybór – nie narzekam, pomimo że
    “budżetowy” 🙂 15 +5 KW ( mają różne ‘moce’) zapisano w specyfikacji, te 5 KW
    daje ciepło jako wolnostojący, “reszta w rurę”. Piecze wszystko,
    żartuję że mógłbym złapać temp. w piekarniku do topienia stali,
    250 – 300 stopni C. łatwe do uzyskania, no trochę za mało do
    możliwości pieca hutniczego – ale ma inne przeznaczenie…
    (na okres letni do grzania wody mam inny piec wykonany domowym sposobem
    przez fachowca z odpadków rur stalowych o fi 35 cm. umieszczony w kotłowni po to by paleniem nie ogrzewać niepotrzebnie pomieszczeń mieszkalnych). Żona gotuje na kuchence gazowej , “z butli”… “Nie mam gdzie postawić zbiornika wyrównawczego” Nie wierzę… np. na strychu przy kominie, u mnie
    taki zbiornik tkwi już ponad 30 lat…sam się dziwię że…. 🙂
    Mam stosowny fotel posadowiony vis-à-vis – okna pieca… daje mi dużo radości i przyjemności…
    dziwię się innym użytkownikom którzy ‘uciekają’ od źródła domowego ogniska, gdzieś tam do kotłowni. zawsze mam pełną kontrolę,
    kiedy dorzucić do pieca .. o pieczeniu ciasta, pieczywa, bułek,
    chleba, mięsiwa – nie wspominam…. 🙂 A, proces spalania
    wynoszę na zewnątrz w szufladzie, dlatego że palę mat. ekologicznym – popiół zbieram i wczesną wiosną wykorzystuję na działce – oczywiście trafiając w gusta roślin, np. truskawka nie lubi
    takiego zasilania…. itd… 🙂

  31. Rozdziobią nas kruki wrony
    22 października 2018 at 18:48

    @Krzyk
    Znaczy, palenie w kotłowni ma tę zaletę, że mniej się brudzi. Piec czasem lubi dymić, zwłaszcza przy takiej deszczowej pogodzie, jaka tu przylazła. Trochę trwało, zanim wpadłam na sposób, jak szybko i bez dymu rozpalić piec przy słabym ciągu i wilgotnej pogodzie. Koty leżą pokotem dookoła pieca i grzeją grzbiety 🙂
    Zbiornik wyrównawczy teoretycznie dałby się posadowić na strychu, ale była obawa, że przeprowadzenie instalacji skończy się wymianą stropu. To stary, drewniany dom, dość zaniedbany przez starszą kobietę, która w nim mieszkała, a teraz padło na mnie. Co mogłam, to zrobiłam, Ale właściwie należałoby rozebrać i wymienić dach i stropy. To już nie warto. Natomiast chciałam mieć czterofajerkową kuchnię z piekarnikiem. Proste ziemniaki gotowane na ogniu inaczej smakują, niż na gazie:-) Do szybkiego pichcenia i na lato mam maszynkę elektryczną.

    Odrywając się od pieca – Okudżawa jest chyba całkiem zapomniany…Dzięki za link 🙂 Teraz można posłuchać go w dobrej jakości dźwięku. Swoje płyty winylowe zdarłam do cna 🙂
    Co do Łobodowskiego, a także innych wydarzeń kulturalnych- lata osiemdziesiąte to dla mnie czas stracony. Zasuwałam jak mały samochodzik na ciężkich studiach technicznych i nic poza fachową literaturą nie miałam czasu czytać, do tego stan wojenny 🙁 Teraz nadrabiam braki,ale to już musztarda po obiedzie.
    Kilka dni mnie teraz nie będzie, jak wrócę, to zacznę od lektury OP, żeby nic mnie nie ominęło:-) Serdecznie Cię pozdrawiam!

  32. krzyk58
    22 października 2018 at 21:55

    @Rozdziobią nas kruki wrony.
    “Znaczy…” Mówię jak jest – u mnie zero brudzenia i dymienia, na każdym etapie palenia, włącznie z rozpalaniem (czynność zwykle wykonuje ‘od góry”). Mogę rozpalić w środku lata, w upalne
    popołudnie (tylko po co?) 🙂 i będzie ciąg aż miło, oczywiście
    bez dodatkowych wspomagaczy – ciąg naturalny. I co za tym idzie ,
    zero charakterystycznego “zapachu” kotłowni. Bardzo ważną
    rzeczą w przebiegu prawidłowego procesu spalania jest przekrój
    kanału dymowego – komina.. “Koty leżą pokotem dookoła pieca i grzeją grzbiety” – Ulubione miejsce mojego faworyta – wabił się
    ‘Amik” jest puste…………….odszedł 28. 07. o godz. 5.10 ……….
    Dopełnijmy zacytowaną przez ciebie frazę Okudżawy do pełnej zwrotki: 🙂
    Руки на затворе, голова в тоске,
    а душа уже взлетела вроде.
    Для чего мы пишем кровью на песке?
    Наши письма не нужны природе.

    —————————- Pozdrawiam

    Вячеслав Антонов – За глубинку.

    https://www.youtube.com/watch?v=cWZhAXfRe1E

    Вячеслав Антонов. Глубинка 2.

    https://www.youtube.com/watch?v=UfFCfSpddKY

  33. Anonim
    23 października 2018 at 09:25

    @Krzyk
    Przeczytałam, wysłuchałam, zasubskrybowałam kanał. Co ci Rosjanie mają w tej muzyce, że nawet gdyby odśpiewali dzieła Lenina to ciarki chodziłyby po plecach?

    Żal, że Twój Amik musiał odejść. One powinny odchodzić razem z nami. Wszyscy w jednym czasie…

    To na szybko, muszę się zbierać. Do poczytania! 🔥

  34. krzyk58
    23 października 2018 at 10:12

    @Dziobiąca…. . 🙂
    1. 🙂 Żal, że MY Polacy niezmiennie zafascynowani jesteśmy
    antykulturą Zachodu, głównie anglosaską…. może poprawię,
    w nasze mózgi z uporem godnym … wtłaczają coś co z racji
    genów Nam nie podchodzi i nie przystoi…
    2. Z racji wieku i choroby TO było nieuniknione….a jednak “czegoś’
    mi żal….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up