Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

14 grudnia 2018

Jeżeli partyjny baron wsadza żonę na listę wyborczą to jak się to nazywa? Nepotyzm!


 Jeżeli partyjny baron wsadza żonę na listę wyborczą to jak to się nazywa? Jeżeli robi to wykorzystując swoje możliwości działań zakulisowych i statutowych, blokując wieloletnim działaczom dostęp do możliwości bycia wybieranym – to jak byśmy to nazwali? Czy to ma w ogóle cokolwiek wspólnego z demokracją? Jeżeli tak, to w jakim zakresie i jak taką demokrację będziemy definiowali? Demokracja plemienna? Rodzinna?

To co się dzieje w niektórych partiach politycznych jest szokującym przejawem partyjniactwa, polityki plemiennej i tumiwisizmu. Traktowanie polityki jako sposobu na życie, gdzie osadza się żonę, córkę, kochankę a szwagra w kotłowni szkolnej i jeszcze drugiej kochance da się fajne zlecenie na promocję gminy – to jaja z ludzi. Coś więcej – to ośmieszenie zasad demokracji oraz pokazanie na jakim się jest poziomie.

Funkcjonowanie systemu partyjnego jest piętą achillesową naszej demokracji. Moment konstruowania list wyborczych, w którym to baronowie partyjni demonstrują swoją władzę jest nerwem całego procesu. Proszę pamiętać, że np. w wyborach parlamentarnych nie ma szans wejść do Sejmu, jeżeli nie startuje się z listy, która nie przekroczy progu wyborczego. W samorządach jest nieco inaczej, jednak wybory do organów stanowiących ze względu na skalę partyjnej propagandy i siłę partyjnych logotypów, rozstrzygają najwięksi.

Właśnie na tym tle widać, jak wielką zdobyczą była decyzja o bezpośrednim wyborze Wójta, Burmistrza lub Prezydenta! Obywatele mają możliwość wybrania ludzi siłą własnych głosów, bez filtru jakiego dokonują trzymające władzę elity! Brońmy tej zdobyczy demokracji i proszę zapamiętać, jak to będzie podważone – bardzo na tym wszyscy tracimy.

Nie ma niczego bardziej ohydnego w polityce niż nepotyzm. Właśnie to jest odpowiedź na to, jak nazywa się sytuacja, w której partyjny baron wsadza żoną na listę wyborczą a przy okazji wykasza swoją polityczną konkurencję – zasłużonych wieloletnich działaczy i społeczników. Ktoś całe swoje życie, dużo energii i pieniędzy przeznacza na działalność publiczną, udziela się społecznie, angażuje w kształt spraw lokalnych, zna je na wylot – a tutaj okazuje się, że żona lub kochanka barona partyjnego ma większe kwalifikacje.

Sprawa rodzi pytania w ogóle o sens przynależności do struktur partyjnych w naszym życiu publicznym. Na ile w ogóle nasze partie polityczne mają demokratyczny charakter? Ktoś badał statuty partii? Czytaliście to Państwo? Wymóg legalności do rejestracji przez sąd to jest mało, albowiem można stosować takie zabezpieczenia statutowe, że przejęcie władzy przez ludzi innych, niż założyciele – którzy byli na początku będzie praktycznie niemożliwe. Wiadomo po tym co niedawno spotkało pana Ryszarda Petru, że to na pewno ostrzeżenie dla wszystkich wielbicieli demokracji w kołach partyjnych. Jednak pytanie o to na ile nasza władza ma być z wyboru a na ile z mianowania jedynie generalnie zatwierdzanego przez wyborców jest niestety osią naszej demokracji.

Zastanawiająca w sprawie jest także rola mediów, to jest więcej niż przegięcie, to jest więcej niż kłamstwo, to jest więcej niż udawanie, że nie ma tematu. Jeżeli cała część mediów, o których wiadomo że sprzyjają określonej opcji politycznej po prostu nie informuje, nie widzi problemu – co najwyżej puszcza zdawkowe i niejednoznaczne komunikaty. To nie mówmy o tym, że mamy w tym kraju niezależne media. Co jest szczególnie żałosne, to są wielkie koncerny medialne, mające swoich wielkich zagranicznych właścicieli. Nie mówmy więc, że oni nie moderują przekazu informatycznego w naszym kraju. Właśnie ta sprawa to bezwzględnie obnażyła, na to uskarżała się prawa strona jak była w opozycji. Dzisiaj w świetle takich manipulacji – niestety trzeba ze zrozumieniem odnosić się do manipulacji strony rządowej (brzmi to strasznie klimatem Dziennika Telewizyjnego z lat 80-tych), ale takie są fakty.

Sprawa nie będzie miała swojej konsekwencji w jednym z okręgów ludzie będą głosowali na rodzinę barona partyjnego, co jest tak szokująco żałosne, że w ogóle nie ma o czym mówić. Zwłaszcza jak wiemy w jakim stylu to zostało wykonane.

To nie jest błaha sprawa, polityka to polityka, a życie osobiste to życie osobiste. Jeżeli ktoś stara się promować swoich bliskich z wykorzystaniem swojej uprzywilejowanej pozycji politycznej, to nie mówmy o demokracji. To przykład jak elita walczy o swoje wpływy, ale już w fazie osłabienia, gdzie musi zabezpieczać się po ostatniej możliwej linii oporu. To naprawdę jest żałosne i świadczy o klasie człowieka, który się do czegoś takiego posuwa.

Proszę dokładnie analizować swoją scenę polityczną, tak żeby wszelkie tego typu układy – eliminować. Grecy nie bez powodu uważali, że najwyższą formą demokratycznych wyborów jest losowanie. Chociaż w naszych realiach trzeba się od razu pytać – kto i jak losuje… Drugą sprawą jest kwestia wewnętrznych ustrojów partii politycznych, sytuacja z jaką mamy do czynienia obecnie jest korupcjogenna. Stworzyliśmy mechanizmy, które blokują możliwość udziału obywateli w sprawowaniu władzy zabetonowanej dla właścicieli partyjnych logotypów. Trzecią kwestią jaka powinna być bezwzględnie rozwiązana powinno być medialne linczowanie przypadków nepotyzmu politycznego. Bez względu na barwy partyjne, czy pobudki… (wszelkie skojarzenia – przypadkowe)…

Tags: , , , , ,

12 komentarzy “Jeżeli partyjny baron wsadza żonę na listę wyborczą to jak się to nazywa? Nepotyzm!”

  1. Inicjator
    1 października 2018 at 04:57

    Jeżeli partyjny baron wsadza żonę na listę wyborczą to jak to się nazywa?

    To jest tylko realizacja POLITYKI PRORODZINNEJ, a to jest wpisane w statuty wszystkich partii politycznych Naszego Nadwiślańskiego Macondo, z pełnym błogosławieństwem dominującego Kościoła!

    Amen.

  2. dr D
    1 października 2018 at 06:49

    Bardzo dobrze napisane w pełni się zgadzam, pan chatka się hańbił

  3. Wojciech
    1 października 2018 at 10:32

    Niestety nie nepotyzm ale partyjne kolesiostwo grozi Krakowowi. Do wyborów na prezydenta kandyduje córa bohatera poległego pod Katyniem, niejakiego Wassermana, Wassermanówna. Dzięki potężnemu poparciu PiSu, kościoła i ciemnych mas ma szanse wygrać z dostojnym i wielce zasłużonym prezydentem Majchrowskim. Kraków żyje w cieniu katastrofy.

  4. Miecław
    1 października 2018 at 14:59

    Obecnie śmiem twierdzić, że nepotyzm jest większy niż za czasów PZPR. Dawniej partia podlegała pewnej wewnętrznej kontroli i nadzorowi ludu, a w dobrze rozwiniętych ideologicznie środowiskach przypadki nadużyć były stosunkowo rzadkie. Nie twierdzę, że ich nie było, ale w porównaniu do obecnych feudalnych systemów partyjnych, to był pikuś, wobec dzisiejszych jawnych wręcz nadużyć i sobiepaństwa. Ci ludzie nie dorośli do demokracji. Jest to system mafijno-polityczny a nie demokratyczny.

  5. wieczorynka
    1 października 2018 at 15:01

    W poprzedniej koalicji PO-PSL też umieszczano na listach wyborczych krewnych i znajomych królika. Zatem jest to nic nowego.
    Co za różnica czy jest to żona/przyjaciółka/ szwagier.

    Znamy też pojęcie “czary nad urną”. Politykę od zarania traktowano jako sposób na życie. Jest ono podobne do życia kleru. Robiąc nic otrzymuję teoretyczną władzę i pieniądze.Część przyzwyczaja się do tego stylu życia, jednak z polityką, jak z używkami nigdy nie jest się wolnym.

  6. krzyk58
    1 października 2018 at 15:42

    @Wojciech. “1 października 2018 at 10:32″Pan nie pozostawiasz cienia złudzenia i nadziei – jeśli
    nie “komuna” – lewactwo, TO (będzie) katastrofa… ŻENADA!!
    Tylko “jakiś” 🙂 niejaki, Majchrowski – namaszczony przez polityczną mafię???!!!!!!!!
    Wstrętny i ohydny TOK dedukcji… Panie kosmopolityczny,
    Nie cierpię PiSu, dał powody (lewactwo i kosmopolityzm) – jednak gdybym był ‘lajkonikiem’,
    ‘dałbym głos” p. Wasserman! – NO, mocniejszy kandydat to
    narodowy komunista, NACJONALISTA…a kim jest niejaki
    – Majchrowski? Żenada!! Panie dzieju…!!
    Amen.
    Ps. Kraków nie jest mi obcy, jeszcze z lat 70’ , 80’………………
    Warszawa czy Kraków To nie są już od dawna ‘polskie miasta”, (MUSIMY ODWOJOWAĆ) raczej polskojęzyczne……………………………………………………… Musi być
    przeprowadzone sprawdzenie pochodzenia (tak jak w rasistowskim Izraelu) , tych politruków, w trzecim pokoleniu,co to przyjechali ich dziadowie na ruskich tankach,
    i niczym króliki – rozmnożyli się, na zgubę Sławian – Polachów…
    Panie Dzieju….inaczej p. MY. Polacy – Nigdy nie wyrwiemy się z
    rytmów ‘chocholego tańca” (syndrom gotowanej żaby)… P. Dzieju…
    Być może naruszyłem ‘struktury etniczne?”……………….? Lubię tak,
    “przywalić” po robotniczemu, niczym członek KC PZPR, (CKKP Tow.
    Albin Siwak).. na pohybel kosmopolitycznym ‘komunistam’
    Вооот, товарищ!
    Amen!

  7. wieczorynka
    1 października 2018 at 17:56

    @ Krzyk, oprócz pojęcia “Komuny” , “Lewactwa” , tak na prawdę nie wiem co to znaczy, natomiast w internecie jest sporo tych określeń, istnieje również pojęcie lewicowość. Czyli ludzie, którzy posiadają empatię i starają się pomagać słabszym, co popieram. Zwłaszcza, że czasy są trudne.
    Określenie “Komuna”, “Lewactwo” jest pejoratywne, czy chcesz przynależeć do grupy, tych co używają takich określeń?

    Ps. W Polsce jak pisałam wiele razy nigdy nie było “Komuny”, natomiast był socjalizm z którego dobrodziejstw ja również korzystałam.

  8. krzyk58
    1 października 2018 at 20:03

    @wieczorynka. Była. (komuna) Przynajmniej do 53′ do śmierci STALINA , , nawet dalej do 56′ do czasu odsunięcia od władzy “naszych staliniąt” …
    Lewica, lewactwo to już nowy temat (europejski) wdrażany po 89′.
    Ot, choćby realizowany w “filmie” ‘Ida” , “Kler”, “Twarz”…więcej tutaj:
    https://bialyrasizm.pl/polski-instytut-sztuki-filmowej/

  9. wieczorynka
    1 października 2018 at 21:04

    Krzyku, jeżeli uważasz, że do 1953- 56 roku była “komuna” to znaczy, że spełniła bardzo pozytywną rolę. Moja rodzina przeniosła się z Mazowsza na Ziemie Odzyskane, otrzymała ziemię z reformy rolnej i mogła posłać swoje dzieci do szkoły. W II RP w okolicach Warszawy kończono 2-4 klasy szkoły podstawowej, natomiast ludzie z okolic Lwowa przyjechawszy na Ziemie Odzyskane nie potrafili ani pisać ani czytać. Jak sądzisz, który system jest lepszy ?

  10. wlodek
    1 października 2018 at 21:29

    Krzyku,prawactwo w twojej osobie, mówiąc 2 językiem Stalina całkowicie “ochujało”Kiedy zaczniesz głosić”Jezus królem Polski( ewentualnie Prezesem),Polska Chrystusem Narodów! A co z pochodzeniem człowieka z Odessy, obecnie z Żoliborza? Coś go nie sprawdzanie!

  11. Miecław
    2 października 2018 at 00:27

    @wieczorynka. 1 października 2018 at 21:04

    Krzyk58 to uosobienie prawicy w Polsce, która się zaplątała ideologicznie i intelektualnie totalnie. Najpierw rozwalali PRL licząc na zachodnią mannę z nieba. Jak zostali wykołowani to teraz szukają wroga zastępczego, nie widząc własnych błędów i skutków do czego doprowadzili. Jego posty są pełne sprzeczności, bo z jednej strony chwali Stalina, ale polski okres stalinizmu potępia. Potępia komunizm kosmopolityczny, a zachwala narodowy. A do tego promuje okupacyjna religię. Tego się przecież nie da pogodzić systemowo. Bo postęp ewolucyjny i cywilizacyjny związany z komunizmem, nawet narodowym, stoi w sprzeczności z interesem religii “Turbożydo-katolickiej”. Takie nowe ciekawe określenie pojawiło się ostatnio na WPS w komentarzach.
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/09/24/o-lachach-krocej-lub-dluzej/

    Popieram twoje wywody. PRL-owi wiele milionów Polaków zawdzięcza godne życie, o czym niestety nie pamiętają. Polecam uwadze ciekawą opinię:
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/perspektywy-wnuczka-fornala/

  12. wieczorynka
    2 października 2018 at 14:09

    @ Miecław, każda władza, która chce się utrzymać w początkowej fazie nazwijmy to delikatnie jest nadgorliwa. Tak było w Polsce w latach 1953-56 a może dzięki temu nastąpiły zmiany korzystne dla większości społeczeństwa. Podobnie było w ZSRR, podobnie w Ameryce Południowej.
    Obecnie ci zza kałuży oficjalnie mówią, że te działania były celowe.

    Ja oceniam sytuację z perspektywy wielu lat i wyszło mi, że PRL przyczyniła się do poprawy jakości życia warstw tych najbardziej gnębionych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up