Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 grudnia 2018

„Kler” – uderzenie w tożsamość narodowo-religijną Polaków


 Film „Kler” w reżyserii pana Wojciecha Smarzowskiego to uderzenie w tożsamość narodowo-religijną Polaków. Bardzo celne, doskonale zrobione i w świetnej obsadzie. Tematyka filmu dotyczy spraw Kościoła dotykających jego wewnętrznego funkcjonowania, problematyki obyczajowej oraz zagadnień relacji międzyludzkich w jego strukturze, jak i odnoszenia się ludzi z wewnątrz struktury do swojego otoczenia.

Nie będziemy się szczególnie odnosić do samego filmu, wystarczy kilka akcentów. Natomiast o wiele ciekawsze jest to jaki obraz kleru on tworzy. Już sama nazwa jest lekko pejoratywna i fabuła nie pozostawia żadnych wątpliwości interpretacyjnych o co chodzi. Przedstawianie rozpasania i patologii oraz istotnych dylematów, przed jakimi stają oficjalni przedstawiciele Kościoła Katolickiego – to bardzo mocna strona polityczna tego filmu. Z pewnością wielu z naszych czytelników bez problemu potrafi odgadnąć o kogo mogło chodzić w przerysowanej postaci biskupa. Świetna gra pana Janusza Gajosa może być doskonale dopasowana do co najmniej kilku hierarchów, jeżeli nie jest prezentacją archetypu hierarchów w ogóle!

„Kler” uderza w naszą tożsamość, która przez część elit – obecnie odsuniętą od władzy jest uważana za obciach, wsteczność i coś, co nas ogranicza. W tym sensie jest to groźny film, ponieważ dostarcza społeczeństwu prostym językiem obrazu, który zrozumie każdy – zestaw schematów pozwalających na utwierdzenie się w negatywnych stereotypach na temat oficjalnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Osoba, która obejrzy ten film może nabrać przeświadczenia, że właśnie tak wyglądają mechanizmy po drugiej stronie sutanny, konfesjonału czy bram biskupich pałaców. Nie odnosimy się do tego, czy to jest prawda czy nie. Z własnych obserwacji możemy stwierdzić, że auto którym jest tam wożony pan Gajos, to taniutki i oszczędny pojazd w porównaniu do niektórych limuzyn znanych nam hierarchów.

Film dostarcza schematy poglądowe, pozwalające na dopasowanie posiadanej wiedzy, plotek i tego, co można sobie wyobrazić o Kościele i jego funkcjonariuszach. W dużej mierze odziera Kościół z nimbu duchowości, pokazuje Kościół przyziemny na poziomie ludzkich relacji, słabości, zawiści i wszystkiego, co jest negatywne w ludzkich relacjach. W tym kontekście film rozbija spoistość narodowo-religijną, ponieważ odwracanie się ludzi od Kościoła jest głównym celem wszystkich przeciwników tej Polski, która w tej chwili wiedzie prym w naszych sprawach publicznych.

Gra toczy się naprawdę o najwyższą stawkę, a przegrywające neoliberalne i niby-lewicowe elity, właśnie otrzymały oręż, który przez lata będzie rozmiękczał ludzkie morale i zasieje w umysłach przeciętnych Polaków znaki zapytania lub – uwaga – to może być groźne, wywoła rzeczywisty bunt i sprzeciw.

Proszę się zastanowić, czy byłoby możliwe w Europie Zachodniej nagranie filmu o duchownych islamskich lubujących się w pedofilii i opływających w luksusach doczesnych z jednoczesnym pokazaniem ich wpływu na radykalizację wiernych?

Ewentualnie czy byłby możliwy w Polsce lub na prawdziwym Zachodzie film pokazujący sposób funkcjonowania ludzi w relacjach i subkulturach LGBTQ? Życie takich rodzin? Dylematy związane z definiowaniem jednostki poprzez jej samookreślenie seksualne? W ostateczności i to chyba najciekawsze – jaki byłby krzyk, gdyby ktoś odważył się zrobić nawet film dokumentalny pokazujący mechanizmy ideologii para-lewicowej w jej rozumieniu rewolucji obyczajowej i nowych wzorców poznawczo-interpretacyjnych, które od lat usiłuje narzucać społeczeństwu? Wyobrażacie sobie Państwo film, pokazujący to np. jaki wpływ na sposób formułowania przekazu medialnego w Europie Zachodniej, USA i Kanadzie mają osoby budujące i definiujące swój światopogląd na swoim życiu seksualnym?

Jakże więc się różnimy, jeżeli w ultra katolickiej Polsce możliwy jest film poruszający szereg wątków społecznych, kulturowych, obyczajowych i mający jednoznacznie negatywny przekaz wobec poruszanego tematu?

Bez wątpienia w tym przekazie filmowym chodzi o coś więcej, niż pokazanie zwykłej historii kilku kleryków. Problem polega na tym, a zarazem z tego się bierze siła tego filmu, że wielu Polaków może oglądając ten film – dostrzec w prezentowanych tam schematach sytuacje, które znają z własnego doświadczenia. To będzie decydowało o odbiorze tego filmu i o jego skutkach, które mogą być dalekosiężne.

Można było się spodziewać, że taki obraz w końcu się pojawi. Proszę zwrócić uwagę na to, że stało się to dopiero wtedy, kiedy elita neoliberalna i para-lewicowa obraziła się na Naród, który wybrał inaczej. Do póki „ciemny ludek” głosował zgodnie z jedynie słusznym wyborem, to był utrzymywany sojusz z Kościołem. Ten krok pokazuje, że dla odwrócenia trendu, który zachodzi obecnie w Polsce – siły reakcji nie zawahają się przed niczym. Rozmiękczanie świadomości mas jest podstawową bronią w działaniach wpływu publicznego.

Uwaga, nie oceniamy filmu. Stwierdzamy jedynie fakt. Nikt nie chce robić z pana Smarzowskiego ideologa wrogiego polskiej tradycji, jednakże fakty są faktami. To nie jest wielkie dzieło, ale to doskonały, świetnie zrobiony film, którego przekaz warto zrozumieć, zanim się go obejrzy i zanim będzie totalnie rozpowszechniony i będzie już funkcjonował w świadomości powszechnej.

Tags: , , , ,

36 komentarzy “„Kler” – uderzenie w tożsamość narodowo-religijną Polaków”

  1. Das Boot!
    30 września 2018 at 05:15

    Mocne ale prawdziwe. W tym znaczeniu że to propaganda mająca na celu zmianę naszej orientacji w postrzeganiu rzeczywistości

  2. krzyk58
    30 września 2018 at 08:38

    Kler” – uderzenie w tożsamość narodowo-religijną Polaków. DOKŁADNIE!
    “Już sama nazwa jest lekko pejoratywna”. …to tak jakby w Tradycji Prawosławnej
    (Prawowiernej) zwracać się do
    batiuszki – pop, ty popie… Nazwa mocno negatywna, słowo
    wyjęte żywcem z minionych, (na szczęście) czasów. PRL miał wiele
    blasków – miał również bardzo wiele cieni które to miast pozytywów
    kontynuowane są z uporem godnym lepszej sprawy… KOMU zależy
    by ciągle płonął ogień pod kociołkiem??…Jako przeciwwagę dla (….)
    proponuję Film z dużej litery, oczywiście ‘zamilczany na śmierć”, przez kogo? I dlaczego. Pytania, pytania….?:
    http://sredniowieczny.pl/8-powodow-by-obejrzec-film-luter-rewolucja-protestancka-grzegorza-brauna/ Nie słyszałem
    ogólnopolskiej laudacji w związku z premiera w/w. filmu…..

    Pełna sala podczas premiery, kolejne pokazy przy wypełnionych po brzegi kinach, a w mediach głucha cisza. Czy ktoś próbuje wziąć zaistniałą sytuację na przeczekanie i „zamilczeć” film „Luter… Rewolucja protestancka”? https://www.pch24.pl/o-lutrze-tylko-dobrze–kto-boi-sie-filmu-grzegorza-brauna-,56583,i.html

    https://stonkaziemniaczana.wordpress.com/2018/09/22/wojciech-smarzowski-prawdziwy-hejter/ (wklejam ponownie)

    https://marucha.wordpress.com/2018/09/25/pedofil-pedofilowi-nierowny-gdy-chodzi-o-brukselskie-elity-zapada-dziwna-zmowa-milczenia/

    Ps. Już rozmowie z Włodkiem zaznaczyłem że na film nie wybieram się, ktoś zapyta – dlaczego? Odpowiadam: są filmy
    wobec których ciągle aktualne jest okupacyjne powiedzenie;
    “tylko świnie siedzą w kinie”…
    Do “hierarchów i szeregowych” nadużywających życia doczesnego i stanowisk
    niejednokrotnie wyrażałem swój stosunek, jednak nikt rozsądny nie podcina konaru na którym siedzi – jak czynią określone środowiska.
    “Rozmiękczanie świadomości mas jest podstawową bronią w działaniach wpływu publicznego”.
    DOKŁADNIE!

  3. wlodek
    30 września 2018 at 09:19

    Podziwiam Krakauera za jego dyplomację. Jak powiedzieć żeby nic nie powiedzieć.”Na jodełke wejść i dupy sobie nie poobdzierać”.Czekam na komentarz kiedy K.K. opublikuje raport dotyczący pedofilii wśród księży?

  4. Inicjator
    30 września 2018 at 09:49

    Ta recenzja filmu KLER jest bardzo zrównoważona.

    To potwierdza moje przypuszczenia, że Autor jest księdzem katolickim, nawet z dużymi szansami na prałaturę i dalej – nawet sakrę biskupią!

    No bo film niczego nowego nie odkrywa.

    To jest rzeczywisty atak na Kościół ⛪ w Polsce.

    A Kościół ⛪ Katolicki w Naszym Nadwiślańskim Macondo jest Jedynym faktycznym Suwerenem, lekceważącym nawet aktualne zalecenia Papieża.

    I jest nam z tym dobrze.

    Z wielu powodów.

    Bo to rzeczywiście nas spaja, choć nie wszystko nam się w Kościele ⛪ – może podobać.

    Ale nie wszyscy jesteśmy doskonali.

    Amen.

  5. wlodek
    30 września 2018 at 10:26

    krzyku, że słów S.Tyma”Kiedy się urodziłem Polska miała kościół katolicki,dzisiaj kościół ma Polwskę”,śmiać się czy płakać?

  6. Wojciech
    30 września 2018 at 11:02

    Narasta fala tsunami atakująca kościół katolicki w Polsce i na świecie. Obawiam się, że ktoś tym świadomie kieruje. Myślę, że to dobrze i nareszcie. To nie tylko “Kler”, ale zmasowane ataki tzw wolnej pracy /nie wymieniając tytułów/ na wszystkie pola działań kościoła. Pedofilia jest w tym przypadku obrzydliwym marginesem. Nakładają się na tę falę działania Franciszka, wiadomości z Chile, Pensylwanii, Irlandii i Niemiec. W Europie rośnie obojętność wobec kościoła. Co chyba jest najgroźniejsze dla tej instytucji. W Polsce Kościół przeczeka, przetrwa i wyjdzie na swoje. Z poparciem i wpływem na system rządów. Zagrozić kościołowi może wiele działań; od zerwania konkordatu, odsunięcia kościoła od polityki i od pieniędzy i całkowita zmiana składu episkopatu. Z wypędzaniem nominatów JP2. Władzę i finanse w parafii należy odebrać proboszczom i przekazać w ręce samorządnej radzie parafialnej. Zlikwidować wydziały teologii na uczelniach i osunąć religię ze szkół, zlikwidować hańbiący celibat i podporządkować kler sądom cywilnym. Są to marzenia ściętej głowy. Dzisiejszym rankiem ten sam tłum niby wiernych cwałował rządkiem do kościółka na mszę /świętą/. Zarobi na tym tylko Smarzowski i koniki pod kinami.

  7. Miecław
    30 września 2018 at 11:10

    @krzyk58. 30 września 2018 at 08:38

    Ty siedzisz na konarze narodowego zniewolenia z ukrzyżowanym mózgiem, więc trudno się dziwić, że będziesz tej kasty bronił do upadłego, mimo że ma ona nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem i stoi za upadkiem słowiańskiej kultury. U katolików obrona kleru idealnie wpisuje się w syndrom sztokholmski.

    A co do filmu, to trzeba jasno powiedzieć, że kler sobie na niego ciężko zapracował i po nim ma wielką szansę oczyszczenia się i powrotu do prawdziwego chrześcijaństwa, czego i ja ateista bym sobie życzył. Więc ten film powinien powstać już dawno, jeszcze w czasach PRL na podstawie, choćby SB-kich materiałów z inwigilacji.

    Osobiście nie wiem jeszcze, czy pójdę na film, bo to wszystko co tam jest, znam doskonale z życia prywatnego i zawodowego. Nie mam zamiaru, jako życiowy idealista, kolejny raz denerwować się widokiem zdeprawowania ludzi uważających się za boskich namiestników.

    Ale każdy kto nie zetknął się prywatnie i zawodowo z degeneracją tego środowiska, powinien ten film obejrzeć, aby potem na plebanię iść z podniesioną głową w sprawach religijnych, a każdy pleban powinien uniżenie witać swojego żywiciela i wierzącego zbawcę (bo gdyby nie ich wiara, to może by kible szorowali na zachodzie), z pokorą wykonując usługi duszpasterskie. Koniec władzy kleru, czas najwyższy.

    Felietonu jeszcze nie czytałem, ale za chwilę to zrobię i pewnie przywołam cytaty ze Stachniuka.

  8. Wielka Polska Katolicka
    30 września 2018 at 11:40

    Katolicy nie chodzą na ten pseudo film, tylko neoliberalno-genderowe świnie siedzą w kinie!

  9. Miecław
    30 września 2018 at 11:53

    No cóż ad rem.
    Nie zgadzam się z opinią, że jest “to uderzenie w tożsamość narodowo-religijną Polaków”.
    Fakt jest to uderzenie w kościół, jako instytucję zdeprawowaną przez kler obrośnięty przywilejami, w tym przywilejem bezmyślności i nieodpowiedzialności. Ale jest to potrzebne samemu klerowi i kościołowi, aby zszedł z drogi zła na ścieżkę prawdziwego chrześcijaństwa.
    Jeżeli chodzi o samą tożsamość religijną Polaków, to jest ona narzucona siłą i obca naszej kulturze, więc czas odwrócić kod religijno-kulturowy Polaków ze zniewolenia religijnego na wolność intelektualną bez religijnych ograniczeń i słowiańską kulturę.

    Tak pisał o destrukcyjnym wpływie tej religii Stachniuk w:
    “Dzieje bez dziejów. Teoria rozwoju wewnętrznego Polski”, Wyd. Zadruga, Warszawa 1939 (Reprint – Wyd. Toporzeł, Wrocław 1990). Jest tam też diagnoza upadku Polski w XVIII wieku.

    „Ludy romańskie i germańskie, ogarnięte przez chrześcijaństwo o parę wieków wcześniej, w rękach kościoła służą jako narzędzia do zniszczenia rdzenia duchowego kultury Słowian”. (s. 23).

    „Tam gdzie Słowiaństwo ulega chrześcijaństwu, nic nie pozostaje z jego dorobku cywilizacyjnego, z jego samorodnej oryginalnej kultury. Sławia jest przeznaczona na kolonię chrześcijaństwa w najczystszej postaci. To co nie ginie od miecza wyznawców krzyża, nie spłonie na stosie, jest już czysto chrześcijańskie. Tradycja ulega całkowitemu zerwaniu. Dzieje plemion Lechickich rozpoczynają się od dnia chrztu, od r. 966. Ni mniej ni więcej. Wszystko co istnieje przedtem jest obce. Nie zachowują się nawet nazwy dawnych bogów, obrządków, wierzeń. Na tym straszliwym wyjałowionym pustkowiu, spychającym Lechitów na poziom bezwolnego bydlęcia, montuje się fałszywy obraz przeszłości, jako bogobojnych eunuchów, z tęsknotą wyczekujących proroków z Palestyny, via Rzym zdążających. Wmawiają w nas, iż takimi byliśmy zawsze. Że pobożne mazgajstwo, w które nas wtrącono chytrze w wyniku stuletnich wojen przegranych, było naszą cechą rasową, chlubę nam przynoszącą, bo importowanym ideałom bliską. W starciu zbrojnym z zachodnią chrześcijańską Europą przegraliśmy. Zostaliśmy zepchnięci na linię rozwoju, u podstaw którego leżą zasady wegetacji. Zasady te dokonały w rasowej duszy Lechickiej spustoszeń dogłębnych. Skutki ich zaważały w dziejach przełomowego wieku XVI”. (s. 24).

    „Zniszczenie naszej tradycji, stworzenie okoliczności, w których katolicyzm wydawał się być jedyną treścią polskości, jedyna treścią duchową, zubożyło i wyjałowiło życie kulturalne młodego narodu. Straszliwe kalectwo duchowe zaciążyło przemożnie nad dalszymi losami narodu. Pamiętać jednak należy, iż kalectwo to polegało na zniszczeniu dorobku tysiącletniego rozwoju kulturalnego Słowiańszczyzny. Był to więc zabieg raczej mechaniczny, polegający na odcięciu czegoś żywego. Zerwawszy ciągłość rozwoju kulturalnego Lechitów, nie mógł katolicyzm od razu narzucić swego stylu duchowego, tym bardziej, iż w parę wieków po tym sam zaczął ulegać rozkładowi. Rozkład średniowiecza i powolne choć głębokie gnicie katolicyzmu, upadek papiestwa, pozwala Polsce na odbudowę swych sił. Działalność Lechitów, ich żywotność, acz pozbawiona jakiegoś zwartego trzonu duchowego, żłobi sobie ujście na zewnątrz. Polska dźwiga się cywilizacyjnie, politycznie i gospodarczo”. (s. 24-25).

    „Data 1600 r. jest oczywiście całkiem konwencjonalna. Ten następny okres wiąże się z zasadniczym przełomem naszych dziejów. Po dotkliwych klęskach zadanych katolicyzmowi przez protestantyzm, kościół katolicki dźwiga się z upadku, odradza się wewnętrznie i gwałtownie „dynamizuje się”. Odrodzony i „zdynamizowany” rozpoczyna kontrofensywę i zdobywa z powrotem wiele straconych pozycji. Zdobywa między innymi i Polskę. Kościół uświadamia sobie w całej pełni, iż zerwanie ciągłości kulturalnej, zniszczenie tradycji przedchrześcijańskiej i władztwo polityczne, posunięte aż do konkurencji z władzą świecką, nie zapewnia bezwzględnego panowania. Grzeszne instynkty, owo „smutne następstwo grzechu pierworodnego”, zarzewie buntu przeciw wtłaczaniu życia w zabójcze formy wegetacji zawsze będzie groziło zgubą „kulturze chrześcijańskiej”, o ile nie sięgnie się do samego źródła, do duszy ludzkiej poszczególnego szarego osobnika. Od soboru trydenckiego, który „zdynamizował” katolicyzm, kościół stawia sobie jako cel opanowanie już nie władzy politycznej, gdyż ta zawodzi, lecz samo podłoże społeczne, żywego człowieka, jego duszę, pojęcia, wyobrażenia, pragnienia, wolę i najskrytsze drgnienia serca. Wprawdzie starał się to czynić i w wiekach poprzedzających, lecz brakło mu do tego odpowiednich narzędzi działania społecznego. W walce konkurencyjnej o dusze ludzkie, o szarego człowieka, do którego uczuć apelowała „demagogicznie” reformacja, kościół przejmuje wszystkie środki propagandy używane przez przeciwników. W ślad za Lutrem tłumaczy biblię na języki poszczególnych ludów, tworzy literaturę apologietyczną w języku ojczystym, agituje, ogarnia system wychowawczy, preparuje pogląd na naszą historię, narzuca na swoje „misje” jako zadanie narodowe itp. Zasadniczy przełom XVI wieku polega jednak na tym, iż kościół katolicki sięga do duszy szarej, przeciętnej jednostki, urabia jej wnętrze duchowe według swej woli. W tym celu tworzy nowe środki działania. Są nimi: 1) instytucja duszpasterska, 2) katechizm i 3) jezuici. Na tych trzech filarach buduje się „katolickie państwo narodu polskiego”, będące ostatecznym etapem wgryzania się systemu wegetacji w mózg i duszę Lechitów, systemu tej duszy całkowicie obcego”. (s. 26-27).

    „Inaczej rysuje się życie duchowe. Kalectwo popełnione na duszy zbiorowej, o którym wyżej była mowa, znajduje swój wyraz w nikłym napięciu życia umysłowego i duchowego szerszych rzesz masy narodowej. Było to zjawisko naturalne, bo wynikające z wyjałowienia, jakie sprawia zerwanie żywego nurtu rozwoju kulturalnego. Konsekwencje tego stanu były dwojakie: brak gruntu do żywych przeżyć religijnych, dzięki czemu reformacja w Polsce była ruchem płytkim, a z drugiej strony łatwość w rozprzestrzenianiu się katolicyzmu, jako systemu duchowego o cechach łatwizny moralnej, nie wymagającej żadnego prawie wysiłku psychicznego u wyznawcy”. (s. 28)

    „Nic więc dziwnego, że cała Polska została przy katolicyzmie. Nęcił on wykończeniem, wycyzelowaniem światopoglądu, wtenczas gdy Reformacja była raczej negacją, buntem, „protestem”, a więc czymś, co się dopiero miało wykrystalizować. Z drugiej strony olbrzymio zaważyła na szali Unia Polsko-Litewska. Praca historii złożyła się w ten sposób, iż bez walki, trudu, czy też jakichś wysiłków większych narodu staliśmy się władcami ogromnego imperium kolonialnego na Wschodzie. Łatwizna demoralizuje, rozmiękcza charaktery. Przed każdym szlachcicem, bez zasług i znoju ku końcowi XVI wieku stały ogromne możliwości łatwego i dostatniego życia. Oddziałać to musiało na całość stosunków społecznych. Z całą pewnością nie mogły do nich pasować surowe zasady ascezy protestanckiej. Dobrotliwemu traktowaniu słabostek ludzkich kościoła katolickiego, protestantyzm przeciwstawić się zasadniczo nie mógł”. (s. 29).

    “Przypadkowy moment zerwania się ciągłości politycznej z powodu bezdzietnej śmierci Zygmunta Augusta skłania Rzym do decyzji oparcia się o szlachtę, poparcia jej w dążeniach przeciw następcom na tronie królewskim, do osłabienia władzy. Kościół stawia na demokrację szlachecką i wygrywa. Odtąd są ze sobą sprzęgnięci wspólnymi interesami. Znana jest historia z konfiskatą drugiego wydania Skargi kazań sejmowych “O monarchii”. Konstelacja warunków zastanych złączyła więc katolicyzm w Polsce ze szlachtą, ze demokracją szlachecką. Na zachodzie natomiast, katolicyzm jako narzędzie swoje używał wyłącznie systemy rządów monarchicznych. (….) Kościół katolicki postanawia wykorzystać nadarzającą się okazję dziejową i przekształcić to, co my nazywamy Polską w kolonię katolików mówiących językiem polskim. Mógł to urzeczywistnić tylko katolicyzm totalny. Udało się to w zupełności. Ideał totalizmu katolickiego został w pełni zrealizowany nieco później – w epoce saskiej. Dziś w Polsce Odrodzonej przeżywamy jego renesans”.

    Stachnik diagnozuje, że “Reformacja w Polsce była ruchem płytkim, a z drugiej strony łatwość w rozprzestrzenianiu się katolicyzmu, jako systemu duchowego o cechach łatwizny moralnej, nie wymagającej żadnego prawie wysiłku psychicznego u wyznawcy”. (s. 28)

    “Statut zakonu jezuitów mówi o tym niedwuznacznie: “odmienić postać Europy, sprowadzić ją na dawne tory uległości i posłuszeństwa apostolskiej stolicy”…Cel ostateczny? “cnota, to jest udoskonalenie i uzacnienie duszy własnej”.(s. 29).
    Problem w tym że zacność tej duszy doskonalono w ciemnocie z indeksem ksiąg zakazanych na czele. Prawdy o upadku Polski trzeba szukać najpierw w Watykanie.

    Winę za upadek I RP zwalono moim zdaniem niesłusznie na szlachtę. Zgadzam się z Stachniukiem, że „Szlachetczyzna była barwną zasłoną, mającą ochronić coś i kogoś przed koniecznością ponoszenia odpowiedzialności. Szlachetczyzna była kozłem ofiarnym”. (s. 43).

    Gdy w końcu rozwiązano zakon jezuitów, było już za późno, Polska i tak popadła w niewolę. Teraz będzie podobnie, dzięki zniszczeniu PRL, w którym to dziele ta instytucja religijna ma swój udział.

  10. Miecław
    30 września 2018 at 12:17

    “W tym kontekście film rozbija spoistość narodowo-religijną, ponieważ odwracanie się ludzi od Kościoła jest głównym celem wszystkich przeciwników tej Polski, która w tej chwili wiedzie prym w naszych sprawach publicznych.”

    Film nie może rozbić czegoś co faktycznie nie istnieje. Religijność Polaków była od zawsze płytka, a kościół zapewniał feudalizmowi legitymizację zniewolenia ekonomicznego społeczeństwa.
    Tego typu opinie stoją w sprzeczności Panie Krakauer z wieloma wcześniejszymi pana trafnymi diagnozami na temat destrukcyjnego połączenia “tronu z ołtarzem” i odczuwanych tego skutków politycznych. Utrwalenie patologii nie przysłuży się Polsce do rozwoju, tylko pogłębi zniewolenie i destrukcję społeczną na wiele dziesiątek lat. Wmawianie społeczeństwu, że religia i kościół jest potencjalnym ratunkiem dla Polski to fałsz, bowiem jest wręcz odwrotnie. Przegramy z cywilizacją zachodnią i będziemy ich niewolnikami (tanią się roboczą), gdy mentalność społeczeństwa zamkniemy w religijnych sofizmatach, zamiast szerzyć wiedzę i odpowiedzialność.

    Wykorzystanie filmu do nagonki na kościół przez rzekomo wrogów Polski, jest rzeczą wtórną wobec religijnego zniewolenia. Oligarchia zachodnia świetnie się dogada z kosmopolitycznym kościołem w kwestiach wzajemnych interesów, czego dowodem jest współpraca z czasów PRL. Ofiarami tej współpracy zawsze będą głęboko wierzący Polacy. Polski biznes świetnie się realizuje w interesach z kościołem, czego dowodem są darowizny, z których żaden ksiądz praktycznie się nie rozliczał a darczyńca na tym wiele zyskiwał. O szczegółach tej patologii można sobie poczytać w internecie. Dopiero nie tak dawno służby skarbowe zaczęły się chyba temu procederowi przyglądać.

  11. Miecław
    30 września 2018 at 14:40
  12. Pozorovatel
    30 września 2018 at 16:38

    Polski Kościół katolicki przez ponad cztery dziesiątki lat spychany był do pozycji niemalże franciszkańskich. Jego wielcy przywódcy kardynałowie Wyszyński i Glemp dostrzegli i wykorzystali w tej uwierającej sytuacji szanse na budowę autorytetu na miarę średniowiecza. I tak Kościół doczekał końca PRL-u. Kiedy to wartościami ponad wszystkie stały się majątek i władza. Hierarchowie uznali więc, że nadszedł właściwy właściwy moment na spieniężenie mozolnie zbudowanego autorytetu. Publicznego majątku było dosyć a “grupa trzymająca władzę” chętnie płaciła nim za wyborcze poparcie. Nie żałowali go więc hierarchowie nawet podłym nikczemnikom, byle tylko sowicie za nie zapłacili złotem i udziałem w władzy. Stał się więc Kościół uczestnikiem brudnej gry o władzę i płynące z niej profity. Choć znaczna część Polaków wciąż nie potrafiła uwierzyć w to co widzi. Jednak rozziew pomiędzy głoszonymi treściami a poczynaniami ich głosicieli stawał się coraz większy. Owe świętokupstwo chciwość i pychę dostrzegał oczywiście i świat sztuki, aż wreszcie zawołał: “Król jest nagi!” Nie sądzę, by spowodowało to jakąś radykalną reakcję społeczną, lecz od tej chwili zerwane zostało tabu krowy, która z racji swej świętości krytykowana być nie może. Być może dojrzewamy już do zrozumienia nauk Hugo Kołłątaja i Ignacego Krasickiego. A film obejrzę.

  13. wieczorynka
    30 września 2018 at 16:55

    Na film “Kler” nie pójdę z tej prostej przyczyny,że w mojej wsi nie ma kina. Ponadto, reklamy przed rozpoczęcie trwają około 1/2 h, a ja mam uczulenie na reklamy.

    Sceny, które pokazuje film, wiele osób zna choćby z przeczytanych artykułów. To “klawe życie” kleru istnieje nie tylko w Polsce.

    ” Kod Leonarda da Vinci” kupiłam właśnie dzięki oburzeniu KK, przekazałam jednak dalej uznając, że mam zbyt mało miejsca na półce.

  14. Miecław
    30 września 2018 at 17:12

    @wieczorynka. 30 września 2018 at 16:55

    Niezła wymówka. 🙂
    No widzisz w PRL-u miałabyś szansę iść do kina objazdowego, a teraz? Jeszcze w latach 70-tych do naszej wioski zajeżdżali z extra filmami i w nowo wybudowanym domu kultury można było liznąć trochę tej kultury. 🙂
    Pozdrawiam

  15. wieczorynka
    30 września 2018 at 17:52

    Już Tadeusz Kościuszki pisał krytycznie na temat kleru – nic nie robią a opływają w przywileje i pieniądze.

    Natomiast biskup Ignacy Krasicki krytykę kleru ubrał w formę satyryczną w utworach “Monachomachia” i jeszcze bardziej krytyczną w “Anty Monachomachia”.

    Kto chce to przeczyta w Wikipedii.

  16. wieczorynka
    30 września 2018 at 19:02

    @Miecław, gdy dorastałam też było w mojej miejscowości kino objazdowe i korzystałam.

    Obecnie tyle naczytałam się na temat kleru męskiego i mniszek w zakonach, że równie uważam iż jest to film dla wierzących ja już nie muszę go oglądać.
    Pozdrawiam

  17. krzyk58
    30 września 2018 at 20:03

    @Miecław. Masz Tu (niżej) “Objazdowe nieme kino” 🙂 kojarzysz?
    A swoją drogą objazdowy (przechodzony) repertuar do kultury
    miał się niczym pięść do nosa , taki oksymoron.. https://www.youtube.com/watch?v=P9sgupF6BwY

    @wlodek. “30 września 2018 at 10:26′ Prawdopodobnie zapomniałem wysłać napisaną w południe ripostę na posta 🙂
    Więc naprędce i pokrótce do-radzę w teleg. skrócie: ignorować – ignorantów.

  18. jerzyjj
    30 września 2018 at 20:15

    DO TYCH WSZYSTKICH ,,KATOLOKÓW” CO PLACKIEM CHCĄ LEŻEĆ W KOŚCIELE!!!
    OBUDŹ SIĘ POLSKO!!!
    Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci kościoła – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka religijna policja. Brrrrrr…………………skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.

    PS…
    Telefon słuchacza do radia demaskujący Watykan i kościół katolicki!
    https://www.youtube.com/watch?v=ItRg7HIAMfU

  19. krzyk58
    30 września 2018 at 20:20

    @wieczorynka. Ów jegomość biskup “oświeceniowy” znany był
    z sympatii i konszachtów z Prusakami – stąd naleganie na
    synekurę warmińską… 🙂
    Bliższa duchowo jest mi postać (sylwetka) Krasińskiego Zygmunta,
    i jeszcze dodatkowo trzech imion… 🙂
    Zygmunt Krasiński – myśliciel nieznany (dr Jan Przybył)
    https://www.youtube.com/watch?v=EhTq3sH2ENY&t=81s

  20. Bible Freak
    30 września 2018 at 21:05

    @krzyka58: “Czy ktoś próbuje wziąć zaistniałą sytuację na przeczekanie i „zamilczeć” film „Luter… Rewolucja protestancka”?”

    Luter to taka dziwna malownicza postać, że im bardziej się go atakuje, tym bardziej urasta.

    Kluczowy fakt, ani Luter sam siębie nie idealizował, ani ewangelicy go nie idealizują. Naprawdę uważał się za grzesznika.

    Przetłumaczył Biblię współtworząc język niemiecki. Napisał wiele niesamowitych hymnów, prostych i dosadnych. Jan Sebastian Bach był żarliwym luteraninem.

    Tu jest przykład humnu Lutra “Potężną Twierdzą Jest Nasz Bóg”:

    https://www.youtube.com/watch?v=jXWRjSIVJdU

  21. Adam
    30 września 2018 at 22:30

    Z recenzji i opinii dotyczących filmu wynika, że zamiarem reżysera nie jest walka z Kościołem, tylko ukazanie sfery obyczajowej środowiska jego funkcjonariuszy, która w powszechnej świadomości oceniana jest negatywnie, nawet wśród osób wierzących. Według mnie, dobrze się stało, że taki film zrealizowano, a obejrzeć go powinni przede wszystkim nadgorliwi katolicy-wyznawcy tzw. katolicyzmu ludowego, u nas dominującego i opartego głównie na tradycji. Czytając komentarze i opinie o filmie można zauważyć, że większość wypowiada się o nim pozytywnie, ale występują też
    zdania odmienne, a nawet skrajnie negatywne. Moim zdaniem obie grupy podchodzą do problemu
    emocjonalnie, bez powierzchownej chociażby znajomości doktryny, organizacji i systemów społecznego oddziaływania Kościoła na ludzi wierzących i tych co nie wierzą. Nie mam nic przeciwko wierze i osobom wierzącym, ale uważam,
    że między wiarą, a wiedzą opartą na nauce, zawsze
    występować będzie sprzeczność. Pewnych dogmatów, nakazów czy zakazów nie da się po prostu racjonalnie wytłumaczyć. Widać to w zachowaniach samego kleru jak i wśród praktykujących katolików, gdzie dekalog i nauki głoszone przez Kościół, nijak się mają do praktyki życia codziennego tych co je głoszą i tych co mają ich przestrzegać. Samo pokazanie zachowań kleru
    “zza kurtyny”, chociaż znane od dawna z różnych źródeł, przekazów historycznych i plotek-nie jest czymś zaskakującym i nowym. Fakty takie miały i mają miejsce, a obnażał je już pięć wieków temu Marcin Luter oraz jego uczeń Immanuel Kant, który
    na ich podstawie wykazał sprzeczność wiary z rozumem. Oburzeni projekcją filmu i obrońcy tzw. wartości chrześcijańskich czy uczuć religijnych mają
    prawo wyrażać swoje opinie, ale też powinni dogłębnie znać podstawy wiary i historię “swojego”
    Kościoła, a z tym bywa różnie. Samo uczestnictwo
    w obrzędach religijnych i posiadanie na pokaz dla
    kolędującego księdza-biblii, bez jej przeczytania, nie
    mówiąc już o jej rozumieniu, nie upoważnia ich do wydawania kategorycznych opinii w temacie dla nich
    odległym i mglistym z powodu braku jego znajomości. Nie rozumiem też dlaczego problematyka kleru i hierarchii kościelnej ma być tematem tabu dla ludu. To co obowiązywało w średniowieczu, nie może obowiązywać przecież w XXI wieku. Czy to tak trudno zrozumieć? Warto też
    zapoznać się z “Dziejami bez dziejów” Stachniuka, o
    których pisze Miecław. Pozycja była kiedyś dostępna w internecie, nie wiem jak jest obecnie. Na
    film się nie wybieram, gdyż nieskromnie, ale bez zarozumiałości powiem, że omawiany temat jest mi
    wystarczająco znany prywatnie i z wiedzy nabytej z
    różnych dostępnych źródeł.

  22. Xun Zi
    30 września 2018 at 23:13

    @jerzyjj
    30 września 2018 at 20:15

    Mocny i głęboki komentarz, ale zapomniałeś skąd wywodzi się duchowa podstawa katolicyzmu. Tkwi ona w jeszcze starszej religii patriarchalnej, która postawiła na piedestał jedynego Boga, jako mężczyznę, podczas, gdy wszystkie ludy dookoła oddawały cześć bogom obojga płci. O postaci Jezusa i błędnej interpretacji jego nauk musiałbym napisać osobny komentarz, więc nie będę wdawał się w szczegóły. Jednak jego nauka, odarta z oprawy katolickiej, wykazuje silne wpływy duchowej nauki Dalekiego Wschodu, zwłaszcza nauk buddyjskich, a Gautama Budda żył 500 lat przed Jezusem. Z nauk Jezus uczyniono parawan, za którym przeniesiono prymitywne poglądy o Jedynym Męskim Bogu, który wymyślił, że pierwszym człowiekiem był mężczyzna, a kobietę ten męski bóg stworzył z… żebra mężczyzny. No bo przecież jak mógł mężczyzna coś urodzić, jeżeli nie ma do tego odpowiednich narządów. Tymczasem wystarczy poczytać sobie o sposobach rozmnażania wszystkich stworzeń – to kobieta zawsze TWORZY życie, powstaje ono w jej organizmie. Mężczyzna dostarcza tylko nasienie, co jednak pokazuje jego ważną rolę. Jakże więc głupi i zaślepieni nienawiścią do kobiety musieli być twórcy koncepcji męskiego boga, który tworzy człowieka myślą i słowem, a dopiero potem z jego żebra stwarza kobietę! Tymczasem w hinduskiej Rygwedzie można przeczytać, że wszystko wyszło z łona bogini Aditi, matki wszystkiego.
    Pytanie, skąd wzięła się ta nienawiść do kobiety? Czy ludzie od zawsze zdawali sobie sprawę z tego, że obie płcie biorą udział w akcie stworzenia? (co automatycznie każe zadać pytanie, czy ewentualny bóg-stwórca ma określoną płeć?). W księdze “Zhuangzi”, napisanej przez chińskiego taoistycznego mędrca Zhuang Zi, zwanej u nas “Prawdziwą Księgą Południowego Kwiatu” znajduje się zdanie, że “kiedyś ludzie nie znali swoich ojców,” czego nie uważam za dowód na istnienie matriarchatu (uprzedzę to ewentualne sugestie), ale daje do myślenia o naszych dawnych czasach i może stanowić jeszcze odległe echo z głębokiej przeszłości, której nie zdołano opisać, z braku znajomości pisma, a szczegóły pogubiły się w niepamięci – ustał ciąg osób przekazujących sobie wydarzenia z przeszłości w sposób pamięciowy. Być może odkrycie, że obie płcie biorą udział w tworzeniu, zadziałało na niektórych mężczyzn jak woda sodowa, bo oto nagle zdali sobie sprawę z tego, że nie tylko kobieta może być boginią. A stąd już prosta droga do detronizacji kobiety i intronizacji mężczyzny.
    Są to jednak tylko moje przemyślenia, tej naprawdę odległej przeszłości nie jesteśmy w stanie dokładnie zbadać.

  23. Miecław
    30 września 2018 at 23:47

    @krzyk58. 30 września 2018 at 20:20

    Użalający się romantyk contra oświeceniowy umysł biskupa? Wybieram biskupa. 🙂

    A co do konszachtów z Prusakami to odrób lekcje, nawet w oparciu o wiki. No i nie zapomnij, aby zwrócić uwagę, że to sam papież w brewe nakazał mu posłuszeństwo pruskiemu władcy i wpajanie tego samego narodowi polskiemu. Jest to doskonały przykład szkodliwości kosmopolitycznego katolicyzmu dla narodu polskiego i jego niepodległości. Szkoda tylko, że niektórzy romantycy tego nie dostrzegali, ale nie dziwi, bo religijne ograniczenia poznawcze tak działają. Podobnie jak na dzisiejsze prawactwo.

    Dla jasności, cytat z wiki dot. biskupa:
    “Wraz z całą diecezją warmińską był po I rozbiorze poddanym pruskim. Stwarzało to sytuację trudną dla poety – biskupa, który zaprzyjaźniony z królem Polski był zmuszony do towarzyskich i administracyjnych kontaktów z królem Prus. Był członkiem konfederacji Sejmu Czteroletniego[7]. Po III rozbiorze Polski papież Pius VI skierował do niego 16 grudnia 1795 r. brewe, nakazując mu wpajać w naród polski obowiązek wierności, posłuszeństwa i miłości panom i królom[8].”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krasicki

    Poniał wreszcie?
    Dziwny jest ten świat …..
    https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw

  24. Miecław
    30 września 2018 at 23:58

    @krzyk58. 30 września 2018 at 20:03

    Takie objazdowe kino to był luksus w PRL na wioskach po pańszczyźnianych i jedyna możliwość liźnięcia tej kultury, o której wcześniej na folwarkach w II RP nawet nie mogli pomarzyć. Więc faktycznie kinowa kultura objazdowa w PRL, nawet ta przechodzona, to było jak pięść do nosa w stosunku do “jaśnie pańskiej” i plebańskiej II RP. 🙂 No ale potomkowie sanacji zawsze będą się dąsać, że im chłopów oświecono wyrywając na siłę z folwarcznej niewoli i analfabetyzmu, wbrew prawu boskiemu. 🙂

  25. krzyk58
    1 października 2018 at 09:01

    @Adam “a obejrzeć go powinni przede wszystkim nadgorliwi katolicy-wyznawcy tzw. katolicyzmu ludowego”. Panie Adamie wspomniany przez pana -katolicyzm ludowy, to SÓL tej ziemi, gdyby nie ONI
    Polska dziwnie przypominałaby Zachodnią (neobolszewicką) Europę
    Mam nadzieję że w Naszym przypadku
    “bramy piekielne (czytaj: europejskie) nie przemogą go”…. Niejeden z nas staje coraz częściej przed dylematem: co zrobić, gdy w naszej obecności atakowany jest Święty Kościół Katolicki?
    Bronić własna piersią – jako to czynili nasi dziadowie…gdy zelżeje
    nieco napór współczesnych barbarzyńców laickich jaki i osadzonych mocno w strukturach KK, powyprd… ć, sqrw…ów
    sukienkowych (zbyteczny balast) na ch.j, czyli za burtę, liberałów i eurolewactwo
    “wziąć za (brzydką) morde”. Musi być normalnie, musi być ład i porządek, tak ‘jak w Rosji” ….każdy MUSI znać swoje miejsce w szyku…
    “To co obowiązywało w średniowieczu, nie może obowiązywać przecież w XXI wieku. Czy to tak trudno zrozumieć?”
    TRUDNO.
    Taktyczny błąd Soboru watykańskiego II ma swoje widoczne skutki, Kościół nie jest od przypodobania się wiernym, to wierni
    powinni, MUSZĄ naginać karku do odwiecznych reguł i zasad.
    W każdym innym przypadku będzie tak, jak na zlaicyzowanym Zachodzie, gdzie Boga już nie ma – w “opuszczone’ sacrum wskoczył człowiek… generalnie debilny człowiekowaty, BO
    hulaj dusza…żyjemy tu i teraz, po nas choćby potop!

    @Miecław. “30 września 2018 at 23:58′ …. o której wcześniej na folwarkach w II RP nawet nie mogli pomarzyć. Kiepska analogia.
    Zauważ że na podobnej zasadzie, w PRLu nawet względnie dobrze sytuowani nie mogli “pomarzyć’ np. o własnym, ‘nieco
    przechodzonym Mercedesie”, obiektem kultu i westchnień…
    Dziś byle Janusz może ujeżdżać do woli… o czy TO świadczy? Po prostu ‘ciągle
    idziemy do przodu”, czy to powód do samozadowolenia? To już wątek na oddzielny temat… no, może dodamy – ‘przechodzony Mercedes’, dostępny praktycznie dla każdego zainteresowanego
    świadczy o wyższości formy ustrojowej którejś RP nad PRLem …??
    Nieprawa’ż?

    “który zaprzyjaźniony z królem Polski był zmuszony do towarzyskich i administracyjnych kontaktów z królem Prus.”
    Miecław, miej na uwadze że to tylko ‘wiki”…nie rozśmieszaj mnie…
    Poszukaj info. w dobrych, tzn. wiarygodnych źródłach

  26. Wojciech
    1 października 2018 at 10:24

    Film “Kler” i cała ta awantura z kościołem katolickim to nic nowego. Warto z tej okazji przypomnieć 7 tomowe dzieło wybitnego niemieckiego teologa Karlheinza Deschnera pt. ‘”Kryminalna historia chrześcijaństwa” https://mxdoc.com/deschner-karlheinz-kryminalna-historia-chrzecijastwa-tom-1.html
    Dzieło wybitne. W erze wolności wydane tylko raz i trudno dostępne. Wobec niego dzisiejsze wybryki kleru to czysta zabawka.

  27. krzyk58
    1 października 2018 at 14:33

    @Wojciech. “Warto z tej okazji przypomnieć 7 tomowe dzieło wybitnego niemieckiego teologa Karlheinza Deschnera pt. ‘”Kryminalna historia chrześcijaństwa”
    Jeszcze jeden oszołom, któremu śmierdzi Kultura i Cywilizacja
    (chrześcijańska) Łacińska – Białego Człowieka… 🙂
    https://www.salon24.pl/u/gps65/256644,cywilizacja-lacinska-w-punktach
    …Teoria Krytyczna neomarksistowskiej Szkoły Frankfurckiej i filozofia praktyczna „wydoskonalonego” leninisty Gramsciego stały się zatem dwoma potężnymi dźwigniami pozwalającymi przezwyciężyć kryzys rewolucji typu leninowskiego i przejść do nowego jej typu. Pozostawiając bez zmian jako zasadę leninowskie hasło „szturmu na centralne ośrodki władzy” kapitalistycznej Gramsci zredefiniował jednak same te ośrodki, wskazując, iż nie stanowią ich jedynie urzędy państwowe, punkty dowodzenia wojskiem i policją, koleje, poczty czy telegrafy, lecz również instytucje opiniotwórcze, konstytuujące a nawet kreujące świadomość, jak ambony, szkoły, katedry uniwersyteckie, domy wydawnicze, redakcje czasopism i rozgłośni radiowych (a dziś oczywiście także telewizja i media elektroniczne). Jego bierna rewolucja, prowadząca wojnę pozycyjną, była precyzyjnie opracowanym scenariuszem komunistycznego Kulturkampf, realizowanego jako marsz przez instytucje władzy nazywanej później metapolityczną, a zapewniającej zdobycie hegemonii najpierw kulturalnej, a wreszcie i politycznej. Ten marsz przez instytucje Nowa Lewica podjęła po tym, jak przegrała nazbyt frenetyczną, by mogła się powieść, rewoltę młodzieżową 1968 roku, a także równie beznadziejną próbę szturmu na instytucje państwowe drogą terroru indywidualnego (RAF, Czerwone Brygady, Czarne Pantery etc.), wyciągając wnioski z obu porażek. Wykształconych kadr koniecznych do opanowania sieci instytucji kulturalnych dostarczyli Nowej Lewicy właśnie adepci i wychowankowie Szkoły Frankfurckiej. Dziś, po półwieczu od rozpoczęcia tego marszu można stwierdzić, że został on uwieńczony pełnym powodzeniem, także w sferze stricte politycznej. Co więcej, ta marksistowsko-leninowsko-freudowsko-demoliberalna mikstura nie tylko zatruła Zachód, lecz stamtąd infekuje dziś narody i państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które ledwie wyzwoliwszy się z opresji komunistycznej w jej „klasycznej” postaci, żarliwie rzuciły się w objęcia Zachodu, naiwnie sądząc, że wracają do wspólnej tradycji, a otrzymując od niego tę samą truciznę w nowej massa tabulettae i w nowym, atrakcyjniejszym opakowaniu. https://www.teologiapolityczna.pl/prof-jacek-bartyzel-szkola-frankfurcka-antonio-gramsci-i-nowa-lewica
    P. Wojciechu, lewicowo-liberalne goowno po 89′ płynie szeroka falą do Nas z Zachodu…w postaci m.in. linkowanych przez p. “ałtorytetów”. Zauważ pan z łaski swojej – ŻE takie śmiecie nie mogłoby zaistnieć w Polsce Ludowyj 🙂 jeno w solidarnościowo –
    – trockistowskiej mutacji ‘polski – polin” Pierwszy tom serii ukazał się w 1986 roku. W języku niemieckim i angielskim wydano 10 tomów (w 2013 r. ostatni), w Polsce jedynie 5 pierwszych.

    Tomy wydane w Polsce:

    t. I – Wczesne chrześcijaństwo (Gdynia 1998)
    t. II – Późna starożytność (Gdynia 1999)
    t. III – Kościół pierwotny. Fałszerstwa, ogłupianie, wyzysk i zniszczenie (Gdynia 2000)
    t. IV – Wczesne średniowiecze (Gdynia 2001)
    t. V – IX i X stulecie (Gdynia 2003)

    W Polsce prace Deschnera wydawane były przez nieistniejące już Wydawnictwo Ura
    ———————————————————————————-

    Ансамбль им.Александрова – Прощайте, скалистые горы

    https://www.youtube.com/watch?v=h1bXToKNCAE

    Любэ – Березы
    https://www.youtube.com/watch?v=9oabC5bx75M

    —————————— !!

    Зов земли
    https://www.youtube.com/watch?v=kBtPd8RMjpY&t=73s

    Ech, dorogi… ?

  28. Miecław
    1 października 2018 at 14:53

    @krzyk58. 1 października 2018 at 09:01

    Stosuję te same analogie, co ty, tylko nie z katolickiego punktu widzenia, więc się nie dziw. Równowaga musi być, inaczej fanatyzm religijny wyjdzie z kruchty i będzie trudno go powstrzymać. 🙂

    Co do szkodliwej polityki Watykanu wobec Polski jest ona bardzo dobrze udokumentowana w wielu źródłach, więc wyjdź spod baldachimu i przestań wąchać kadzidło, a doznasz oświecenia. Wystarczy tylko poczytać. Biskup Krasiński mógł robić to na co mu pozwolił Watykan, aby nie stracić dostatniego życia. Tak samo cały kler musi wykonywać kosmopolityczną politykę Watykanu, często kosztem interesu narodu z którego się wywodzi. Moja ocena negatywna ich działalności dotyczy całego kleru i kościoła podlegającego Watykanowi.

    Natomiast ten twój katolicyzm ludowy kiedyś bardzo chętnie palił na stosach i linczował, jeżeli ktoś wykraczał swoją wiedzą i umiejętnościami poza ciemna masę.
    Nie tak dawno linkowałeś swego “mistrza”, który powoływał się na romantyzm Trentowskiego. “Mistrz” jednak zapomniał odrobić lekcje i zapoznać się z krytycznym podejściem Trentowskiego do wychowania młodzieży przez kler.
    A fakty są takie, że Bronisław F. Trentowski (1808-1869), w swej książce wydanej w 1842 roku w Poznaniu, pt. „Chowanna, czyli system pedagogiki narodowej, jako umiejętności wychowania, nauki i oświaty, słowem wykształcenia naszej młodzieży”, krytykował wpływ duchowieństwa na wychowanie młodzieży. Pisał: „Znieść należy dalej powoływanie duchownych na profesorów, a szczególnie rektorów tudzież pewne zgromadzenia ojców bezdzietnych nie zdołających czuć rodzicielskich obowiązków i przeznaczenia. Ludzie ci mając już ze swego stanu sposób do życia niepotrzebnie zabierali natchnionym i dobrze usposobionym do tego zawodu miejsce. Prócz tego każdy z nich ledwie wdział sukienkę na siebie, poświęcił się już stagnacji i szklance, wiedząc, że go nie oddalą, i będąc wedle panującego uprzedzenia przekonanym, że mu niebo przez sen mądrość daje – że głupstwo Boga jest rozumem Światła i tłumacząc to literalnie oświadcza się publicznie z ambony z pogardą swą dla światła”. Książka wywołała atak duchowieństwa i mimo religijnych treści tam zawartych autor był oskarżany o podkopywanie wiary. Autor brał udział w Powstaniu Listopadowym. Cyt. za: W. Bobrowska-Nowak, Początki polskiej psychologii, Wyd. PWN, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973, s. 82.

    Karlheinz Deschner – krytykując politykę Jana Pawła II, zauważa: „W roku 1980 papież pouczył UNESCO: „Problem edukacji zawsze był ściśle związany z posłannictwem Kościoła”. W rzeczywistości od chrześcijaństwa zaczął się straszliwy upadek wykształcenia w stosunku do starożytnych Greków i Rzymian; już najwcześniejsze chrześcijaństwo było zdecydowanie wrogie wykształceniu; przecież nie wiedza i badania, tylko religia, głód, brud i łzy były wielkim ideałem chrześcijańskim; nawet u najsławniejszych Ojców Kościoła i papieży zabobon i wiara w duchy pleniły się z niesłychaną bujnością. Starożytni arcypasterze w masie swej byli analfabetami. Prawdopodobnie w IX-X wieku nawet nie każdy papież umiał czytać i pisać. W katolickiej Hiszpanii analfabetami były dwie trzecie ogólnej liczby mieszkańców jeszcze w początkach XX wieku. Także i w Państwie Kościelnym szkoły zaliczały się do najgorszych, a procent analfabetów był jednym z najwyższych w Europie. Wszak jeszcze w 1956 roku w kraju papieskim prawie 5,5 miliona ludzi nie umiało czytać i pisać”. Źródło: Karlheinz Deschner, Polityka papieska w XX wieku, Tom 2, Gdynia 1997, s. 422.

    Oświecony Biskup Ignacy Krasiński to rodzynek intelektu w masie ciemnoty i zabobonów. Nie dziwię się więc, że umysły wsteczne, zatrzymane w rozwoju, które nie są w stanie ogarnąć rozwoju cywilizacji i jej postępu, czują z jej strony zagrożenie i atakują wszystko co nie przystaje do ich prymitywnych wyobrażeń.

  29. krzyk58
    1 października 2018 at 16:20

    Za co cenię P. J. Międlara? – Za LOGIKĘ…. Flak Jonny’ego Danielsa | J. Międlar https://www.youtube.com/watch?v=_0cu7qiTqcc&t=589s 🙂
    Kosmopolici, lewacy, komuniści obruszą się…mam TO w doopie.
    Facet mówi “jak jest”, z Naszego, Polskiego , Sławiańskiego punktu widzenia,syjon-atlanci, WON z naszej Polski!
    🙂

  30. krzyk58
    1 października 2018 at 17:11

    Берёзы (1979) https://www.youtube.com/watch?v=bgZy5NORkA
    ——–
    “Inny”, klimat polityczny…”Берёзы” (Михаил Гулько)
    https://www.youtube.com/watch?v=nZQO2v_atyc

    Белая берёза М.Гулько
    https://www.youtube.com/watch?v=7DNiedUeC0M

    ГАЛИНА ПОГОРЕЛЬСКАЯ – СОК БЕРЁЗОВЫЙ С ГОРЕЧЬЮ
    https://www.youtube.com/watch?v=IcLi9ZWtOgk

    МИХАИЛ ЕВДОКИМОВ – ТАМ, СРЕДИ РУССКИХ ПОЛЕЙ https://www.youtube.com/watch?v=lvfeK6nrvL
    ………….Павшим за веру кладу я цветок,
    Скромный мой алый цветочек.
    Всё здесь мне свято до боли, до слёз.
    Травы, дожди, боль уймите.
    Ветром с полей, шумом берёз
    Душу мою исцелите………….. Ps. https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%95%D0%B2%D0%B4%D0%BE%D0%BA%D0%B8%D0%BC%D0%BE%D0%B2,_%D0%9C%D0%B8%D1%85%D0%B0%D0%B8%D0%BB_%D0%A1%D0%B5%D1%80%D0%B3%D0%B5%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87

  31. krzyk58
    1 października 2018 at 18:13

    Bieriozy 1979 – (nie chodzą). Więc: – Берёзы – Alexandrov Red Army Choir (1979) https://www.youtube.com/watch?v=M9ErW8jKPRU

    “БЕРЕЗКА” – 80 лвл«Как русские делают это!» Иностранцев шокировал русский танец «Березка»

    https://www.youtube.com/watch?v=ZnmOLvV1NLA

  32. krzyk58
    1 października 2018 at 19:39

    O psach i czarownikach. Pan Nikt – Tomasz Gryguć

    https://www.youtube.com/watch?v=roE-SxH48mo

  33. wieczorynka
    1 października 2018 at 19:40

    @ Krzyk, bardzo dobrze, że przybliżasz wartościową kulturę związaną z Rosją.
    Wiesz, że na swojej działce mam kilka brzóz zasadzonych własnoręcznie. Można wnioskować, że są to cechy przynależne od wieków do określonych grup narodowościowych, w tym przypadku Słowian

  34. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    4 października 2018 at 21:37

    Ja chciałem zwrócić uwagę na rzecz, na która pewnie mało kto zwrócił.

    Po premierze filmu bardzo wielu księży wypowiada się bardzo pozytywnie o filmie i zaleca innym księżom pokutę, nawet poprzez obejrzenie tego filmu. Ilośc tych wypowiedzi naprawdę zaczyna urastać do wielkiej kuli śnieznej pędzącej lawinowo.

    Zwraca jednak uwagę fakt, że ci księża sa naprawdę (mówiąc językiem młodzieżowym) cool. Tacy fajni ludzie, na pierwszy rzut oka sprzeciwiający się obecnej polityce w kościele, tacy… “wyłamujemy się”. Na pewno urabiają młodzież.

    I ja myślę, w związku z tym, że to g….o prawda. Czuję, że w tych olśniewających wypowiedziach jest scenariusz. Scenariusz pisany przez najwyższych rangą kapłanów. Zaczęło to byc po prostu podejrzane. Prosze wszystkich, zwróćcie na to uwagę.

    Pozdrawiam

  35. krzyk58
    5 października 2018 at 08:14

    @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej.
    “Zwraca jednak uwagę fakt, że ci księża sa naprawdę (mówiąc językiem młodzieżowym) cool.”
    Ksionc – cool, cóż to za błazen (zwierzę)?
    Zbyt wielu “najwyższych rangą kapłanów”
    realizuje na co dzień “politykę bycia – cool”.
    I TU widzę problem…

  36. Miecław
    5 października 2018 at 08:41

    @krzyk58. 5 października 2018 at 08:14

    Faktycznie @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej ma rację i to może spowodować wielkie oczyszczenie kościoła.

    No ale tobie się marzy nie ksionc – cool, tylko totalny zamordysta, co to za każde odstępstwo od nakazanej (a nie przyrodzonej) wiary okłada wiernych, sądzi i zakuwa w kunę przed kościołem. 🙂
    Wracaj maro nieczysta do średniowiecznych piekieł. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up