Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 grudnia 2018

Za 187 mln zł to sobie można lornetkować Kaliningrad…



 Obniżenie budżetu Służby Wywiadu Wojskowego o około 30%, to skandal nie mający precedensu.  Zaplanowano zmniejszenie z 264 mln zł w 2018 r., do prawie 187 mln zł przewidzianych na rok 2019. Różnica skokowa wynika z  obniżenia wydatków majątkowych (z ok. 112 mln zł do ok. 23 mln zł). Wydatki kadrowe mają się nie zmienić, a na działania bieżące przeznaczono 12 mln zł więcej. W 2017 roku budżet SWW wynosił około 192 mln zł.

Łącznie na obronność w 2019 roku mamy przeznaczyć prawie 44,7 mld zł. Z tego na emerytury i renty około 7 mld zł. To imponujące kwoty, naprawdę to są pieniądze z których można wiele osiągnąć, jednak wiele zależy od tego jak i na co to wydajemy. 

Służba Wywiadu Wojskowego jest jedną z kluczowych instytucji w funkcjonowaniu naszego państwa, to nerw – najbardziej wyczulony, wręcz przeczulony element Sił Zbrojnych. Ostatnia instancja w działaniach opartych na wiedzy, jej zdobywaniu, opracowywaniu i wykorzystywaniu. 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę skalę zadań jakie są postawione przed Służbą Wywiadu Wojskowego, a nie trzeba być magikiem lub prorokiem, żeby domyślić się, co jest jej głównym polem zainteresowań – to trzeba się zupełnie poważnie zapytać, czy 197 mln zł to jest kpina, żart czy jawna dywersja? 

187 mln zł to jest około 43,6 mln Euro lub około 51,37 mln USD – ewentualnie około 337 mln Rubli. To są pieniądze jakie średniej wielkości rosyjskie miasto wydaje na dekoracje świąteczne, małe niemieckie miasto wydaje na utrzymanie imigrantów, a średnie polskie miasto na oświetlenie uliczne. To nie tylko są grosze, to jest po prostu dywersja – nazywajmy rzeczy po imieniu. Jeżeli bowiem za 337 mln Rubli mamy prowadzić działania wywiadowcze wobec Federacji Rosyjskiej, Białorusi, miejmy nadzieję że także i Ukrainy, jak i patrzeć na Niemcy – to jest kpina stulecia, żenada i pusta wściekłość. 

Za takie pieniądze to sobie możemy kupić kilka laptopów i oglądać w sieci strony internetowe innych agencji wywiadu wojskowego. Nic więcej, trudno wymagać cudów i sukcesów. Jak w takich warunkach budżetowych rozwijać wywiad? Przecież to nie wystarczy nawet na utrzymanie siatki agenturalnej w krajach naszego zainteresowania. Mamy wrócić na Wzgórza Golan, co z z wywiadem i osłoną kontrwywiadowczą (to inna służba – mamy je w kraju rozdzielone). Czy budżet to uwzględnił? Oczywiście możemy sobie tylko gdybać, bo wszystko jest tajne.

Dzisiaj wywiad, a zwłaszcza wywiad wojskowy to w dużej mierze praca informatyków, zakup wyspecjalizowanych usług informatycznych oraz urządzeń elektronicznych i oprogramowania. Porównanie jest banalne, otóż jeżeli NFZ wydaje rocznie na usługi informatyczne około 150 mln zł a jego rejestry to w istocie bazy danych przetwarzane na różne sposoby – co jest stosunkowo proste, aczkolwiek w olbrzymiej skali. To proszę się zastanowić, ile kosztują systemy informatyczne pisane  w warunkach tajnych dla podmiotów, którym zależy na tym, żeby w ogóle nie było wiadomo, że coś co zamówiły powstało? 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę ceny usług informatycznych na rynku krajowym i światowym, to za 43 mln Euro możemy sobie pozwolić co najwyżej na zakup oprogramowania antywirusowego, bo i tak większość budżetu to wydatki osobowe. Ciekawe ile z budżetu SWW przeznaczono na wykorzystanie Artificial Intelligence w pracy wywiadowczej? 

O zakupach wyspecjalizowanej aparatury wywiadowczej – jak urządzenia nasłuchowe, mikrosatelity (fikcja), czy nawet wyposażenie laboratoriów i oprogramowania pozwalającego na poważne działania w sieci, czy np. ingerowania w strukturę urządzeń elektronicznych – to sobie można pomarzyć. Do tego przecież jeszcze potrzebne są szkolenia, utrzymanie sieci komputerowych musi być robione przez własnych specjalistów, trudno żeby wywiad utrzymywał swoje dane w chmurze! 

To wszystko, to są gigantyczne koszty, generalny budżet polskiego wywiadu wojskowego na poziomie średniej wielkości oddziału korporacji outsourcingowej z Zachodu, wyspecjalizowanej w sprzedaży krasnali ogrodowych lub silikonowych wynalazków dla niemieckich i austriackich emerytów – to żenada.

Coś tak niesłychanie unikalnego jak Służba Wywiadu Wojskowego powinno mieć możliwości finansowe, które powinny być tajne. Najlepiej poukrywane wśród budżetów placówek naukowych i korporacji – działających na rynku. Ponieważ to są najlepsze i najskuteczniejsze sposoby na ukrycie tego typu działalności. Wówczas możliwe byłoby kierunkowanie prac naukowych oraz ich implementacja do działalności wywiadowczej w oparciu o możliwości sektora produkcyjnego. Jednakże na takie myślenie nie mamy szans, chociaż co można wywnioskować z działań niektórych małych krajów na Bliskim Wschodzie (nie chodzi o Liban), jest to powszechna praktyka stosowana z sukcesami od lat. 

W naszych realiach te pieniądze to jest tyle, co kotek napłakał i to jeszcze taki malutki i głodny. Za 43 mln Euro nie ma możliwości prowadzić działalności adekwatnej do wyzwań jakie stoją przed naszym krajem. Tyle, to powinien wynosić budżet na promocję wydziału kulturalnego naszej Ambasady w Mińsku, a w Moskwie należałoby dopisać jedno zero. Wówczas dopiero moglibyśmy zacząć mówić o zaprojektowaniu odpowiedniej skali wydatków adekwatnej do potrzeb dla Służby Wywiadu Wojskowego w kraju.

Niestety po raz kolejny należy zadać pytanie, czy rozdzielenie wywiadu od kontrwywiadu wojskowego ma sens w warunkach tak małych kadr i tak skandalicznie mikroskopijnych pieniędzy jak w naszym kraju? Budżet kontrwywiadu jest ciut większy, nie tylko nie ma szału, może tylko tyle, że trochę większy kotek napłakał. 

Biorąc pod uwagę skalę wyzwań jakie stoją przed tymi służbami, należy odnosić się z największym szacunkiem dla tych ludzi, że dysponując tak żałośnie i haniebnie małymi środkami, w ogóle mają odwagę prowadzić swoją pracę. Proszę bowiem pamiętać, że to są ludzie, którzy mają przeciwko sobie swoich odpowiedników z naprawdę poważnymi budżetami i możliwościami, których my nawet nie jesteśmy w stanie polizać przez ścianę, bo o lizaniu przez szybę to nawet nie ma co marzyć. 

Realia są przerażające. 187 mln zł na wywiad wojskowy to skandal, hańba i po prostu zdrada. Co można zrobić za te pieniądze? Oglądać rosyjskie programy wojskowe na Pierwym Kanale?  Są bardzo ciekawe, warte polecenia. Monitorować strony internetowe białoruskich i rosyjskich firm zbrojeniowych? Lornetkować Kaliningrad? No dobrze, może nawet można fotografować komórką rosyjskie drony latające nad granicą. Jednak na tym za takie kwoty nasze możliwości realnego działania się kończą. Nic dziwnego, że w naszym kraju były możliwe akcje typu nagrywanie w restauracji, to co prawda zadanie dla kontrwywiadu, jednak czy nasze służby są w stanie zrobić coś podobnego w kraju uznawanym za zagrożenie? 

Nic bardziej, niż organizacja służb specjalnych i środki jakie są na nie przekazywane nie pokazuje czy państwo jest traktowane na serio. Poza tym powiedzmy sobie jedną rzecz zupełnie otwarcie, jak ktoś, kto zarabia 3500 zł na rękę ma znać się na wywiadzie wojskowym? Taka służba powinna zatrudniać najlepszych z najlepszych i stwarzać im najlepsze możliwości, jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Służba powinna być nobilitacją i MUSI wiązać się z adekwatnym do ryzyka wynagrodzeniem. Ludzie zajmujący się wywiadem i kontrwywiadem ponoszą szczególne ryzyko, dlatego powinni odpowiednio zarabiać. Nie chodzi tylko o pokusy w rozumieniu zapewnienia lojalności, ale przede wszystkim o zrekompensowanie stresu i wielkiej niewiadomej dla rodzin. 

Miejmy nadzieję, że ta skandaliczna – wyglądająca jak jawna zdrada sytuacja zostanie naprawiona. Do budżetu Służby Wywiadu Wojskowego jak i jej odpowiednika dla kontrwywiadu należy dopisać co najmniej jedno zero. To nie jest kwestia chciejstwa, to jest kwestia absolutnej konieczności w warunkach współczesnego pola walki – musimy wiedzieć przeciwko komu walczymy, kto może nas zaatakować i jak. Poza tym po raz kolejny należy postawić postulat potrzeby zjednoczenia obu służb i oczywiście zwiększenia liczby etatów oraz wynagrodzeń dla ich oficerów. Kadry w wywiadzie to podstawa, kraj który nie dba o kadry swojego wywiadu i kontrwywiadu to kraj stracony. 

Za 187 mln zł to sobie można lornetkować Kaliningrad i to z brzegu, bo z morza to już koszty by wzrosły… Ewentualnie monitorować rosyjską telewizję. Nie miejmy złudzeń, taki budżet na wywiad wojskowy to kpina z naszego bezpieczeństwa, żeby nie powiedzieć zdrada. 

Tags: , , , , , ,

13 komentarzy “Za 187 mln zł to sobie można lornetkować Kaliningrad…”

  1. Krystian Chojnicki
    28 września 2018 at 05:02

    Szału nie ma…

  2. Inicjator
    28 września 2018 at 05:18

    Słuszny i jakże patriotyczny tekst.

    A te wspomniane 3500 zł (chyba NETTO?), to raczej nikt nie zarabia w SWW.

    Tyle to ma chyba starszy szeregowiec z dwójką dzieci, kierowca Rosomaka …

    Nawet w San Escobar wydają więcej na wywiad.

    W końcu muszą wiedzieć, co się dzieje w Siłach Zbrojnych sąsiedniego Macondo.

  3. ELWRO zniszczona potęga
    28 września 2018 at 05:49

    W sumie to nie wiem co mam napisać. Mam jedno pytanie – czy nasi politycy traktują nasze państwo na serio?

  4. H22
    28 września 2018 at 06:57

    Czyli GRU ma polew z polskiego wywiadu. No nie dziwię się, to rzeczywiście tyle co napłakał mały kotek

  5. Zanzibar
    28 września 2018 at 07:09

    Ciekawe dlaczego w tym kraju pełnym patriotycznych uniesień i podniet tylko portal typowany na bycie wizytówką rosyjskiego soft power w Polsce pisze tak jednoznacznie i prawdziwie o rzeczach ultra ważnych o których inni milczą. To mnie naprawdę interesuje bo czytam was już trochę i to jest kolejny artykuł po którym nie wiem co powiedzieć. Myślę że media mainstreamowe zrobiły nam gówno z mózgów. Nie żebyście odkrywali prawdę ukryta tego świata…. Po prostu nikt tak nie pisze.

  6. krzyk58
    28 września 2018 at 10:15

    “Oglądać rosyjskie programy wojskowe na Pierwym Kanale?”
    Jakby co, proponuję bezpośrednio po linii – https://tvzvezda.ru/ 😏

  7. krzyk58
    28 września 2018 at 11:56

    Studio eMisja: Rosja – jak tam jest naprawdę?

    https://www.youtube.com/watch?v=lqoY–7wvs0&t=215s

  8. Miecław
    28 września 2018 at 12:04

    Szok! Nie miałem świadomości, że tak to wygląda? No i czy to możliwe, aby agenci wywiadu zarabiali tak małe pieniądze? Z tego można wnosić, że podobne zarobki są w wywiadzie cywilnym? To ile oni mogą zaproponować swojej agenturze z funduszu operacyjnego? Na piwo?

    Przecież to nic innego jak sabotaż suwerenności Polski. I tylko jedno przychodzi mi na myśl, jako smutny wniosek, że nasi okupanci nie są z oczywistych względów zainteresowani, aby Polska rozwijała swoje służby wywiadowcze. Zapewne nie mają jednak zaufania do Polaków, zwłaszcza że co raz więcej ludzi odzyskuje świadomość rzeczywistego położenia Polski, co nasze władze też to sygnalizują, jaka jest sytuacja gospodarcza Polski. Okupanci zasadnie mogą się obawiać odbudowania niezależności i suwerenności Polski? Wiedzą, że jesteśmy krajem ludzi pragnących wolności i łatwo się nie poddajemy, więc opanowanych struktur tak szybko nie oddadzą spod swojej kurateli.
    Współczuję funkcjonariuszom, że za takie pieniądze muszą pracować w tak ryzykownych warunkach, zwłaszcza za granicą, a kapelani w wojsku i wielu innych instytucjach grzeją stołki za dużo większe pieniądze.

    No ale, jak kiedyś sami ministrowie powiedzieli w przypływie szczerości, że Polska to kraj teoretyczny oraz h… d… i kamieni kupa, czy jakoś tak, więc i możliwości zarobkowe są także teoretyczne. A wszystko w wyniku tego styropianowego szaleństwa.

  9. fly
    28 września 2018 at 19:27

    Miecławie , ten organ przez ch… .

    Przy okazji , po co mamy lornetować Kaliningrad ? I tak nic nie poradzimy , a napływ wojska i sprzętu tamże to wynik naszej głupoty i serwilizmu wobec USA !
    A pamięta ktoś jeszcze jaki był pretekst powstania Redzikowa ?
    Otóż , uwaga , uwaga – powstrzymanie rakiet lecących na naszego ukochanego przyjaciela i zbawcę – USA z terytorium …. KRLD i Iranu !
    Pamiętam jak nasi “politycy” szydzili z Rosji , że ta kwestionuje zakłócenie równowagi sił , bo to na Iran , panie , tylko na Iran !

  10. Miecław
    28 września 2018 at 21:19

    @fly. 28 września 2018 at 19:27

    No c się zgubiło z szybkości na wysłużonej klawiaturze 🙂 Muszę faktycznie patrzeć na to co napisałem, zanim wyślę. Dzięki.

    A to już teraz oficjalnie Redzikowo nie jest przeznaczone na Iran? Ale Polscy politycy pewnie nadal w to wierzą, zwłaszcza jak się modlą w takim uniesieniu mentalnym, to ma się wrażenie, jakby nie mieli o niczym pojęcia. Może dlatego zawierzają Polskę kolejno różnym świętym, bo to przekracza ich możliwości ogarnięcia tematu bezpieczeństwa kraju. 🙂

  11. Bior
    29 września 2018 at 07:14

    Nie musimy wydawać pieniędzy na wywiad bo przecież nasi przyjaciele mają najlepsze wywiady na świecie i mogą je do nas przysłać (jak za ich pobyt zapłacimy).

  12. wmw
    29 września 2018 at 09:06

    Nie pamiętam daty wywiadu, ale chyba Czempiński stwierdził, że wydatki na wywiad i kontrwywiad, przekroczyły kwotę miliarda zł.
    Więc może rzeczywiście wieksza część budżetu jest ukryta wśród innych wydatków.

    Sama zawartość pudełek po butach- 15 milionów $ to równowartość 50 milionów zł…..
    Ile tych pudełek było, nie wie nikt….

  13. Miecław
    29 września 2018 at 09:32

    @Bior. 29 września 2018 at 07:14

    No właśnie niech się nasi “przyjaciele” (okupanci) martwią o nasze bezpieczeństwo. 🙂 I zapewne to robią. W końcu muszą dbać o swoje zaplecze imperialne.

    Ale w istocie to przykre, bo gdy się czyta dla porównania, że wywiad PRL był klasyfikowany, jako jeden z najlepszych na świecie, podobno w pierwszej piątce – to faktycznie można mówić o wielkiej narodowej smucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up