Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 października 2018

Zasada pomocniczości w polskiej polityce (cz.1)


 Zasada subsydiarności, zwana również zasadą pomocniczości, jest ideą znaną od wieków, natomiast jako praktyczna zasada konstytuująca systemy prawne pojawiła się stosunkowo niedawno.

W Polsce idea ta związana jest z poszukiwaniem nowych możliwości rządzenia państwem i rosnącą popularnością wdrażania instrumentów demokracji oddolnej z jednej i znaczeniem samorządów terytorialnych z drugiej strony.

Lapidarnie zasadę subsydiarności można przedstawić w jednym zdaniu: tyle państwa, na ile to konieczne i tyle społeczeństwa, na ile to możliwe.

Obecnie w Polsce obserwujemy swoisty renesans zasady subsydiarnego podziału kompetencji władczych, temat ten podejmowany jest przez różne ugrupowania społeczno-polityczne. W naszym kraju brakuje jednak odpowiedniej wykładni terminu subsydiarności/pomocniczości – stąd interpretacja tej zasady w Polsce jest niezwykle zróżnicowana i płynna.

Pojęcie subsydiarności nie jest ani jednolite, ani jasne. Dyskurs na ten temat nacechowany jest filozoficzną moralnością, aspektami socjologicznymi i elementami polityczno-prawnymi.

Słowo „subsydium” w języku łacińskim oznacza pomoc lub wsparcie, stąd najtrafniejszym tłumaczeniem na język polski zdaje się być „pomocniczość” lub „pomoc w ostateczności”. Należy przy tym zaznaczyć, że zasada subsydiarności nie odnosi się wyłącznie do sfery polityki, mimo że podstawowym szczeblem jej odniesienia jest bezsprzecznie państwo. Zasada ta dotyczy każdego stosunku władczego, poczynając od najmniejszej jednostki społecznej jaką jest rodzina, a kończąc na zależnościach między instytucjami społeczeństwa obywatelskiego a organami państwa. W sposób szczególny zasada subsydiarności ma zastosowanie w przypadku definiowania podziału kompetencji i odpowiedzialności w państwach federalnych. Właśnie w tych państwach znalazła swoje najszersze zastosowanie i sprawdziła się w praktyce. Ważną funkcją spełnia również w ramach państwowych ugrupowań skonfederowanych, a więc związkach państw opartych na umowie międzynarodowej np. w Unii Europejskiej

Według zasady subsydiarności, pełną odpowiedzialność za sprawy publiczne powinny ponosić przede wszystkim te organy władzy, które są najbliższe obywatelom. Kompetencje przyznane społecznościom/samorządom lokalnym powinny być w zasadzie całkowite i wyłączne i mogą zostać zakwestionowane lub ograniczone przez wyższy organ władzy, centralny lub regionalny jedynie w zakresie przewidzianym prawem. Zadania znajdujące się w gestii danego szczebla władczego winny być realistyczne, to znaczy że szczebel ten powinien dysponować odpowiednimi środkami organizacyjnymi i finansowymi.

Szczebel wyższy może ingerować w sprawy szczebla niższego tylko w ostateczności – właśnie na zasadzie pomocniczości.

Geneza

Duży wpływ na powstanie w nowoczesnej Europie idei subsydiarności miały państwa skandynawskie i niemieckojęzyczne, gdzie istniała tradycja federalistyczna, w ramach której procesy jednoczenia się małych państw nie akceptowały zasady centralistycznej. Procesy te nacechowane były zachowaniem pewnej autonomii przez mniejsze jednostki administracyjne.

Zasada subsydiarności została jednak w pełni rozwinięta dopiero w społecznej nauce Kościoła katolickiego. Mam tu na myśli zapisy w encyklice „Rerum Novarum” Leona XIII (1891 rok), a następnie w encyklice Piusa XI „Quadregessimo Anno” z 1931 roku. Obie encykliki poszukiwały społecznej równowagi między zasadą nieingerencji państwa i koniecznością podejmowania interwencji dla dobra słabszych. Opracowanie zasady subsydiarności przez Kościół katolicki w XIX wieku nie miało na celu konstytuowania jakiegokolwiek systemu prawnego, lecz było reakcją na przybierający na sile liberalizm, który z kolei generował nędzę i ubóstwo. W zeszłym stuleciu również papież Pius XI – wypowiadając się na temat subsydiarności – podkreślał zasadę nieingerencji państwa w życie jednostki bez uzasadnionej konieczności.

Współczesny renesans zasady subsydiarności i próby jej powszechnego wdrażania wiąże się z upadkiem koncepcji państwa opiekuńczego w Europie Zachodniej, skokowymi zmianami społecznymi i politycznymi w byłych państwach komunistycznych i z rozwojem integracji europejskiej.

Szczególnie w procesie tworzenia Unii Europejskiej zasada subsydiarności miała stanowić gwarancję poszanowania autonomiczności państw tworzących to ugrupowanie, a zarazem gwarantować ochronę mniejszych państw i regionów przed dominacją państw silniejszych i lepiej rozwiniętych gospodarczo.

Można tu dyskutować, czy ta koncepcja sprawdza się w europejskiej praktyce, w każdym razie «subsydiarna euforia» w UE należy do przeszłości.

Prof. Mirosław Matyja

Polski Uniwersytet na Obczyźnie / Londyn

Tags: , ,

7 komentarzy “Zasada pomocniczości w polskiej polityce (cz.1)”

  1. Inicjator
    17 września 2018 at 05:13

    Bardzo interesujące.

    Nic o tym nie wiedziałem.

  2. krolowa bona
    17 września 2018 at 18:30

    Zasada subsydiarlnosci to wszem wazny element zycia spoleczno-politycznego,gdyz od tego jak ulozone jest modus vivendi / metody zycia “codziennego” / zalezy wogole odczucie zadowolenia obywateli i swoisty rodzaj poczucia przynalznosci do jakies spolecznosci i tak np. obywatele “zadowoleni” mowia,ze byli wlasnie w “swoim” ratuszu i ich pani burmistrz “kowalska” dala mu jakies tam wazne zaswiadczenie czy wydala koncesje na sprzedaz lemoniady podczas wystawy roz z dzialek pracowniczych…. niezadowolony obywatel powie : bylem u nich ( w ratuszu..), “oni “wymyslaja sobie rozne formularze i zadaja kopii ksiazeczki szepien..niby tak chce UE ..no ,ze to czlowieka tak zmaltretuja taka biurokracja, “ja napisze na te burmistrzke donos do ministerstwa,niech sie kobita tez troche pogimnastykuje” ….taki proces wskazuje,ze ludzie sa od procesow decyzyjnych oderwani,reguly zycia traktuja jako obciazenie,gdyz sami nie sa powiazani z wlasnym regionem i panstwem…nie maja “do wladz” zaufania…byli by wciagnieci jak np. w wlasnie z wyprobywowywana w Irlandii “rade obywateli”,ktorych WYLOSOWANO PUBLICZNIE Z LISTY ZAMELDOWANYCH MIESZKANCOW wiedzieli by z pewnoscia dlaczego swiadectwo szczepien jest tak wazne…..brak wastepowania subsydiarnosci w zyciu jest jednoczesnym powolnym wypieraniem demokracji i zmierza tak czy siak do “totalitaryzmu” czesto mylonego z systemem centralistycznym i systemem nakazowym z represaliami, ktory dominuje np.w Niemczech….obecnie jednak z uwagi na neoliberalna “wcieklizne” – system, w ktorym “dyktowke” maja koncerny i wlasciciele kapitalu i to oni decyduja i zmuszaja wladze do podejmowania takich a nie innych decyzji i to od A do Z …do zwolnien podatkowych bogatych monopolistow i karteli ,ktorzy rzekomo maja deficyty w dochodach w W.Brytani czy we Francji i nie placa podatkow a wlasnemu koncernowi-matce drogie licencje np.taki Starboock ,ktory zasmieca kubkami plastykowymi caly swiat i wszyskie oceany kawa kosztuje € 7,00 lub wiecej i oni maja niebywale obroty i dochody…..jak tu mowic o decyzjach obywateli ,ktorzy tego nie chca….itd., itd….itd…..
    W stworzonej przez “neoliberalna wcieklizne” nedzy poprzez smieciowe umowy o prace i likwidacje praw i swiadczen socjalnych oraz obywatelskich panstwo winni i represjonuje jeszcze ofiary tych wysokokryminalnych procesow…..

    Gdzie jest tu miejsce na subsydiarnosc i wogole wolne obszary do regulacji w /g woli obywateli…..za morde i do kubla z zimna woda za zabieranie glosu w dyskusji….

    Ostatnim bastionem subsydiarnosci pozostaje uwagi na swoja specyfike rozwojowa Szwajcaria, panstwa skandynawskie nie mialy tej tradycji mocno rozwinietej na co powoluje sie autor felietonu a co bylo to sie zbylo,bo jest neoliberalizm i w Norwegii i w Danii a Szwecja to za przeproszeniem “spadla na kamyczki i pobila se c***i “……
    W Niemczech nigdy nie bylo prezentowanej w felietonie subsydiarnosci, choc byc moze jest w literaturze opisywana …no tak by podniesc “wartosci panstwa niemieckiego “…. w Niemczech od zawsze obywatel jest “poddanym” ( “DER UNTERTAN”,ksiazka Henryka Mann’a,o czy juz pare razy tu na lamach OP wspminalam ) i ma bezglosnie wypelniac wole “wladz” ( “DER BÜRGER IN JEDER LAGE MUSS RUHE BEWAHREN UND ERFÜLLEN ANWEISUNGEN DER BEHÖRDEN = “OBYWATEL MUSI W KAZDEJ SYTUACJI ZACHOWAC SPOKOJ I WYPENIAC POLECENIA WLADZ…”) a jak nie to musi sie liczyc z repressaliami nawet i do konca zycia, bo go gdzies tam zanotuja i jego dane”przerobia”..to tak dla prewencji ogolnej….

    ****
    A tak na marginesie to ciekawi mnie, czy “Polski Uniwersytet na Obczyznie” nie musi “go home”, bo tu “hart Brexit” zbliza sie milowymi krokami…..,
    W ostanich tygodniach “Angliczanie ” klocili sie z “Francuzami” na otwartym morzu, w kanale La Manche o polow muszli i ryb….tak to przeludnienie swiata prowadzi do zagorzalego darwinizmu, podczas ktorego dochodzi coraz czesciej do tego,ze silnieszy “pozre” slabszego…. taka oto many my tu subsydiarnosc…a powspominac sobie zawsze milo….Smacznego !!!

  3. krolowa bona
    17 września 2018 at 18:32

    Zasada subsydiarlnosci to wszem wazny element zycia spoleczno-politycznego,gdyz od tego jak ulozone jest modus vivendi / metody zycia “codziennego” / zalezy wogole odczucie zadowolenia obywateli i swoisty rodzaj poczucia przynalznosci do jakies spolecznosci i tak np. obywatele “zadowoleni” mowia,ze byli wlasnie w “swoim” ratuszu i ich pani burmistrz “kowalska” dala mu jakies tam wazne zaswiadczenie czy wydala koncesje na sprzedaz lemoniady podczas wystawy roz z dzialek pracowniczych…. niezadowolony obywatel powie : bylem u nich ( w ratuszu..), “oni “wymyslaja sobie rozne formularze i zadaja kopii ksiazeczki szepien..niby tak chce UE ..no ,ze to czlowieka tak zmaltretuja taka biurokracja, “ja napisze na te burmistrzke donos do ministerstwa,niech sie kobita tez troche pogimnastykuje” ….taki proces wskazuje,ze ludzie sa od procesow decyzyjnych oderwani,reguly zycia traktuja jako obciazenie,gdyz sami nie sa powiazani z wlasnym regionem i panstwem…nie maja “do wladz” zaufania…byli by wciagnieci jak np. w wlasnie z wyprobywowywana w Irlandii “rade obywateli”,ktorych WYLOSOWANO PUBLICZNIE Z LISTY ZAMELDOWANYCH MIESZKANCOW wiedzieli by z pewnoscia dlaczego swiadectwo szczepien jest tak wazne…..brak wastepowania subsydiarnosci w zyciu jest jednoczesnym powolnym wypieraniem demokracji i zmierza tak czy siak do “totalitaryzmu” czesto mylonego z systemem centralistycznym i systemem nakazowym z represaliami, ktory dominuje np.w Niemczech….obecnie jednak z uwagi na neoliberalna “wcieklizne” – system, w ktorym “dyktowke” maja koncerny i wlasciciele kapitalu i to oni decyduja i zmuszaja wladze do podejmowania takich a nie innych decyzji i to od A do Z …do zwolnien podatkowych bogatych monopolistow i karteli ,ktorzy rzekomo maja deficyty w dochodach w W.Brytani czy we Francji i nie placa podatkow a wlasnemu koncernowi-matce drogie licencje np.taki Starboock ,ktory zasmieca kubkami plastykowymi caly swiat i wszyskie oceany kawa kosztuje € 7,00 lub wiecej i oni maja niebywale obroty i dochody…..jak tu mowic o decyzjach obywateli ,ktorzy tego nie chca….itd., itd….itd…..
    W stworzonej przez “neoliberalna wcieklizne” nedzy poprzez smieciowe umowy o prace i likwidacje praw i swiadczen socjalnych oraz obywatelskich panstwo winni i represjonuje jeszcze ofiary tych wysokokryminalnych procesow…..

    Gdzie jest tu miejsce na subsydiarnosc i wogole wolne obszary do regulacji w /g woli obywateli…..za morde i do kubla z zimna woda za zabieranie glosu w dyskusji….

    Ostatnim bastionem subsydiarnosci pozostaje uwagi na swoja specyfike rozwojowa Szwajcaria, panstwa skandynawskie nie mialy tej tradycji mocno rozwinietej na co powoluje sie autor felietonu a co bylo to sie zbylo,bo jest neoliberalizm i w Norwegii i w Danii a Szwecja to za przeproszeniem “spadla na kamyczki i pobila se c***i “……
    W Niemczech nigdy nie bylo prezentowanej w felietonie subsydiarnosci, choc byc moze jest w literaturze opisywana …no tak by podniesc “wartosci panstwa niemieckiego “…. w Niemczech od zawsze obywatel jest “poddanym” ( “DER UNTERTAN”,ksiazka Henryka Mann’a,o czy juz pare razy tu na lamach OP wspminalam ) i ma bezglosnie wypelniac wole “wladz” ( “DER BÜRGER IN JEDER LAGE MUSS RUHE BEWAHREN UND ERFÜLLEN ANWEISUNGEN DER BEHÖRDEN = “OBYWATEL MUSI W KAZDEJ SYTUACJI ZACHOWAC SPOKOJ I WYPENIAC POLECENIA WLADZ…”) a jak nie to musi sie liczyc z repressaliami nawet i do konca zycia, bo go gdzies tam zanotuja i jego dane”przerobia”..to tak dla prewencji ogolnej….

    ****
    A tak na marginesie to ciekawi mnie, czy “Polski Uniwersytet na Obczyznie” nie musi “go home”, bo tu “hart Brexit” zbliza sie milowymi krokami…..,
    W ostanich tygodniach “Angliczanie ” klocili sie z “Francuzami” na otwartym morzu, w kanale La Manche o polow muszli i ryb….tak to przeludnienie swiata prowadzi do zagorzalego darwinizmu, podczas ktorego dochodzi coraz czesciej do tego,ze silnieszy “pozre” slabszego…. taka oto many my tu subsydiarnosc…a powspominac sobie zawsze milo….Smacznego !!!

  4. Miecław
    17 września 2018 at 22:09

    Panie profesorze ta pochwała kościoła jest nie na miejscu. Felieton nie jest obiektywny, a tego się wymaga od naukowca.

    Po pierwsze – proszę sobie przeczytać Holbacha “Etokrację” i Manifest Komunistyczny, a także wiele innych socjalistycznych programów, czy dokumentów, choćby Towarzystwa Demokratycznego Polskiego w Paryżu, zanim papież wydał Encyklikę „Rerum Novarum” (1891 rok), która była reakcją Kościoła Rzymskiego na rosnące wpływy ruchów socjalistycznych i komunistycznych wśród katolickich robotników. Oni byli pierwsi w tworzeniu filozofii stosowania zasady subsydiarności.

    Po drugie – ta encyklika broniła feudalizmu, a nie interesów robotnika, którego interesy ledwie dostrzegała, coby nie umarł z głodu.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rerum_novarum
    http://www.mop.pl/doc/html/encykliki/Rerum%20novarum.htm

    Po trzecie – gdyby papież chociażby taką samą encyklikę wydał w połowie XVIII wieku, zanim Holbach napisał ETOKRACJĘ i rozwinęły się na dobre ruchy socjalistyczne, komunistyczne, demokratyczne i humanistyczne, to i owszem pochwała byłaby zasłużona. A tak papież wydał encyklikę, aby ratować upadający system feudalny i przeciwdziałać rewolucjom. Nie stanął więc po stronie ludu, tylko po stronie feudałów i burżuazji, wbrew istocie prawdziwego chrześcijaństwa.

    Po czwarte – jeszcze na początku XX wieku, czyli już po wydaniu tejże encykliki księża właściciele dóbr ziemskich do tej encykliki się nie stosowali, tylko korzystali z pracy służby, jak z chłopów pańszczyźnianych. Jest na ten temat masa dokumentów źródłowych. Oto wspomnienia świadka tamtej gehenny:
    „Drugim „panem na Wesołej” był proboszcz. Dobra kościelne były ogromne, zajmowały obszar ciągnący się na południe i północ aż do granic wsi. Obszarem dorównywały dworskim. Proboszcz hodował ze 20 krów, trzy pary koni, kilkanaście świń.
    Wierni utrzymywani byli w surowej dyscyplinie.
    W okresie pańszczyzny chłopi musieli się spowiadać czy rzetelnie wykonywali pańszczyznę. Wówczas proboszczem był ksiądz Owoc, który za przewinienia przeciwko pańszczyźnie nie udzielał rozgrzeszenia.”
    „Zdarzały się przypadki bicia penitenta przez księdza przy konfesjonale. W ten sposób była utrzymywana moralność wśród ludu.”
    http://www.pinezka.pl/wspomnienia-dziadkowe-427/248-wspomnienia-dziadka-ignacego—czesc-ii

  5. jerzyjj
    18 września 2018 at 02:34

    A JAK TO SIĘ MA W RZECZYWISTOŚCI CYTUJĘ:
    ,,Rodzinni potomkowie majątkowi pro-nazistowskich bankierów (mmmmm) przewodzą ddd i tym samym sterują polityką amerykańską. Do dddd przez kilkanaście do kilkudziesięciu lat przynależeli prezydenci ddddddd dddddd, oraz zanim jeszcze “zostali wyniesieni” na owe stanowisko. Media, dddddd, agencje wywiadowcze, centralna bankowość, dddddd Dom, siły zbrojne dddddd, dddddd ddedukacja, przedsiębiorstwa i koncerny są po brzegi wypełnione członkami dddd, włączając w to dddddd kongres, na szczycie potężnej piramidy tego “niewidzialnego rządu” stoi nikt inny jak mmmm mmmmmm- senior rodu finansującego dddd od samego początku jej istnienia: Te same korporacje kontrolują nie tylko dddd poprzez ddddd , ale również dddddd poprzez zbudowaną przez siebie ddddddd”
    ZRÓDŁO:
    mmmmmmmm

  6. krzyk58
    18 września 2018 at 08:15

    @Miecław. Zarzucasz Autorowi… zarzucasz oponentom, masz takie
    prawo – inaczej forum OP przypominałoby “twa” albo KC “jakiejś partii”. Zadziwia mnie natomiast twoje “odwieczne ” podkopywanie naszego Narodowego fundamentu (pryncypia) na rzecz antywartości
    propagowanych przez naszych wrogów i współdziałających z nimi tych co to rzekomo chcieli “dobrze”, mam akurat na myśli przywołane
    w twoim poście tzw. “towarzystwo demokratyczne” – ZALECAM,
    celem prostowania twoich ścieżek wiodących wprost na manowce wykłady
    dr Przybyła, youtubowy kanał: “na argumenty”.
    Ps. Z obiektywizmem jesteś mocna na bakier, w temacie jest stosowne powiedzenie ludowe, którego tu nie zacytuję z uwagi
    na delikatność materii… nooo,w owym przysłowiu jest mowa o przekazywaniu wiedzy przez ‘Marcinów”…………. aluzju poniał? A?

  7. Miecław
    18 września 2018 at 15:13

    @krzyk58. 18 września 2018 at 08:15

    Kolejny raz prawda cię boli! 🙂

    Naszym narodowym fundamentem nie są “wartości”, czyli anty-wartości okupacyjnej religii, czyli sądy boże, tortury, inkwizycja, niewolnictwo i ostatecznie feudalizm oraz wprowadzony kapitalizm obecnie. Naszym fundamentem jest odwieczna słowiańska kultura i nieuświadomione zakodowane w genach dobro, które wykorzystują wszelkiej maści fanatycy do zniewolenia ekonomicznego i religijnego. Wiele razy cytowałem ci już na tym forum zapisy starych kronik świadczące o wysokiej kulturze społecznej i moralnej Słowian, więc nie będę się powtarzał.

    A co do zarzutów odnośnie braku obiektywizmu naukowego, to powinieneś wiedzieć, że podstawowym standardem etycznym w nauce, jest umiejętność badania i oceny zjawisk, w tym społecznych z różnych perspektyw, a nie jednostronny propagandowy przekaz. Gdyby Pan Mirosław Matyja nie podpisywał się jako profesor, to problem obiektywizmy by nie istniał, gdyż byłby to jego subiektywny przekaz, jak wszystkie twoje. Od reprezentantów nauki wymaga się obiektywizmu.

    Wiesz dobrze, że nigdy nie będę zwolennikiem propagowanego przez ciebie prawicowego feudalizmu i “jaśnie pańskiej” władzy, więc przestań się dziwić oraz podsuwać mi swoje “autorytety” niedouczone.
    Skoro promowane przeze mnie wartości oparte na humanizmie i równości ludzi zbieżne z chrześcijańską nauką społeczną Jezusa – jest dla ciebie nieobiektywne, to gratuluję stania po stronie ciemnych mocy zła. Niestety grzeszniku, czeka cię katolickie piekło. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up