Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 listopada 2018

Wyimaginowana wspólnota jest faktem


 Wyimaginowana wspólnota jest faktem. Pan Andrzej Duda Prezydent Rzeczypospolitej wypowiedział bardzo istotne słowa pokazujące jak widzi sytuację w Unii Europejskiej. Niestety jest to opinia obiektywna, opisująca i określająca rzeczywistość jednym słowem. Brutalna opinia, ale prawie na pewno szczera i prawdziwa, może nawet tzw. prosto z serca.

Wspólnota w rozumieniu powszechnie uznawanych i akceptowanych wartości w Unii Europejskiej nie istnieje. To co uważamy za Wspólnotę jest wspólnotą pozorów.

Piękne słowa o wartościach, na których przestrzeganie jakże niesłychanie jest wyczulona Unia Europejska, to tak piękna, urocza i atrakcyjna fikcja, że aż by chciało się w nią uwierzyć jak w piękną bajkę.

Więc pomówmy językiem bajki – dawno, dawno temu po dwóch wielkich rzeziach najbardziej zwaśnione narody Europy stwierdziły, że konkurencja na rynkach węgla i stali jest dla nich wykańczająca. Konkretnie dla ich firm z tych branż, które wymieniły się akcjami i widziały większe korzyści w skali działania, niż cłach. Bardzo szybko rozszerzono takie myślenie na inne rynki i kraje. Docelowo doprowadzając do dyfuzji na olbrzymią skalę. Ponieważ Europa była głodna i potrzebowała wszystkiego, a zbrojenia zimnowojenne wspaniale nakręcały koniunkturę, taka koncepcja łączeń i dyfuzji odniosła sukces.

Po jakimś czasie biznes stwierdził, że przecież można zarabiać więcej i jeszcze więcej dzięki regulacjom ograniczającym konkurencję z zewnątrz. Stopniowo rok po roku tworzono kolejne regulację, normy i zakazy. W ten sposób po pewnym czasie osiągnięto stan nasycenia rzeczywistości, który stał się problemem dla samego siebie. Do tego był już niezrozumiały dla przeciętnych interesariuszy poddanych regulacjom.

W tym momencie sięgnięto po ideologię, tworząc piękną iluzję normalizacji wartości na poziomie powszechnym i wszystko ogarniającym. To wszystkim pasowało, a biznes się cieszył, że politycy mają płaszczyznę odniesienia, na której mogą się realizować bez realnego wpływu na rzeczywistość, czyli ich możliwości robienia pieniędzy. Dla obu stron to było bardzo wygodne. Niestety przyniosło szokujące i destrukcyjne skutki.

Być może byłoby wszystko w porządku, gdyby nie fakt, że nadbudowa przerosła bazę. Dokładnie jak w krajach socjalistycznych, tylko w sposób niewidoczny dla interesariuszy systemu. Politycy bawiący się ideologią pozwolili na bezwzględne promowanie wartości niwelujących normy i zasady, które stworzyły naszą cywilizację. Po pewnym czasie, te normy i zasady zaczęły dominować narrację, rugując zastany zestaw wartości poprzez tworzenie nowego układu normatywnego oceny realiów społecznych. Pewne wartości stały się obciachem, doszło do tak skrajnego skretynienia, że np. patriotyzm ze swojej istoty nacjonalistyczny zaczęto zestawiać z faszyzmem, rasizmem i ksenofobią. Nikt nie twierdzi, że nie ma pewnych naleciałości, jednakże mówimy o zasadzie i budowie automatyzmu skojarzeń. Właśnie to jest szokujące najbardziej. Warto pamiętać, że to pierwsza Rewolucja Francuska zaczęła zmieniać znaczenie znanych pojęć. Do dzisiaj jak się robi rewolucję, to w naszej kulturze normatywnej sięga się po te tricki.

Podobnych idiotyzmów ideologicznych z czasem przyrosło bardzo wiele, a współistniejąc stworzyły spójny system nowej rzeczywistości wyrażającej moralność (już po nowemu) i rzutujących na sferę normatywną.

Równolegle poza wielką nadbudową będąca w praktyce wehikułem zmiany paradygmatu kulturowo-społecznego, wprowadzono szereg regulacji w tym pozanormatywnych wynikających z nawarstwienia się wcześniejszych nakazów i zakazów.

Na koniec bajki okazuje się, że ona wcale nie jest bajką. Ponieważ nowa rzeczywistość stworzona przez ideologów nie wytrzymuje zderzenia z realiami. Ponosimy skutki wielkiego eksperymentu napędzanego wprost niepojętą wolą destrukcji systemu, który pozwolił na dominację Zachodu nad światem i jego dobrobyt.

Kryzys i to jak potraktowano Grecję dowodzi, że o wartościach to sobie można pisać na ścianach w kiblu Parlamentu Europejskiego, bo tak wybiórczo stosuje się do nich odwołania. Obecne próby upokorzenia Polski i Węgier tylko potwierdzają wnioski z greckiej tragedii. Elity żyjące z podatków państw Unii pilnują swojego statusu.

Wspólnota nie istnieje, wartości omawiane w telewizji przez heroldów cudzych interesów, to nic innego jak lobbing, może poza kilkoma szlachetnymi przypadkami ludzi, którzy rzeczywiście wierzą w to co mówią. Chociaż tacy podobno są zawsze najbardziej niebezpieczni. Można będzie uwierzyć w wartości jak w Paryżu będzie można zrobić zakupy we wszechobecnej sieci tanich polskich dyskontów, zbudowanych za prawie darmowy publiczny kredyt. Ewentualnie to samo w wielkim centrum handlowym z olbrzymim sieciowym supermarketem, położonym prawie w centrum Paryża. Dopóki to nie nastąpi nie mówimy o wartościach wspólnoto-twórczych, bo nawet jeżeli są potrzebne, czego nikt nie kwestionuje. To nie ma symetrii w ich wyrażaniu.

Jak w ogóle można mówić o Wspólnocie, jeżeli polityka energetyczna i migracyjna Niemiec i kilku innych krajów bezpośrednio niweluje nasze pryncypia bezpieczeństwa? Uwaga abstrahujemy od oceny tych aspektów naszej polityki. Chodzi o realia odniesień. One wyglądają tak, że prawie każdy z imigrantów spoza Unii to najpierw koszt dla systemów socjalnych, potem to konkurent na rynku pracy. Co niestety często łączy się jeszcze z wypieraniem kulturowym. Dodatkowo każde Euro wydane na rosyjski gaz lub ropę służy do wzmacniania rosyjskiej super potęgi. Nie mówmy więc o wspólnocie, chyba że wyrażamy źle swoje interesy?

Dodatkowo jest jeszcze kwestia mentalności i kultury zbudowanej na religii i interpretacji jej przekazu. Nie można udawać, że mentalnie nie różnimy się od ludzi na Zachodzie. Przykładowo proszę porównać religijność i wpływ religii na funkcjonowanie społeczeństwa w Czechach i w Polsce.

Jedyną wspólną wartością w Europie jest konsumpcja. Tylko problem z nią polega na tym, że uprawnienie do niej nie jest ani solidarne, ani sprawiedliwe, ani nawet nie zbliża się do uwspólnienia czegokolwiek. Drugą wspólną sprawą jest strach przed imigrantami, jednak to uczucie jest tłumione przez poprawność polityczną. 

Wartości i deklaracje są fasadą dla realnej polityki, mającej na celu pilnowanie interesów. Tak zawsze było, jest i będzie… Jednak trzeba przyznać, że Zachód nie mógł mieć wygodniejszego pretekstu do pozbawienia nas politycznego wpływu na naszą własną przyszłość. Nawet jeżeli był iluzoryczny, to chyba lepszy taki, niż bycie na zewnątrz? Uwaga, bycie na zewnątrz wcale nie oznacza, że będziemy niezależni. Wręcz przeciwnie, będziemy uzależnieni, ale na zasadach zewnętrznych…

Tags: , , ,

24 komentarze “Wyimaginowana wspólnota jest faktem”

  1. Inicjator
    14 września 2018 at 04:42

    Ciekawie sobie myślą o EU.

    Niekiedy nawet odlotowo.

    Najważniejsze zdanie: “Jedyną wspólną wartością w Europie jest konsumpcja”.

    Ja dodałbym że WYDALANIE też

    Amen i Macondo.

  2. 500+
    14 września 2018 at 05:02

    Jedyną wspólną wartością w Europie jest konsumpcja. Tylko problem z nią polega na tym, że uprawnienie do niej nie jest ani solidarne, ani sprawiedliwe, ani nawet nie zbliża się do uwspólnienia czegokolwiek. Drugą wspólną sprawą jest strach przed imigrantami, jednak to uczucie jest tłumione przez poprawność polityczną.

  3. Janusz Biznesu
    14 września 2018 at 05:08

    Macie ACTA 2 jako przykład unijnej wspólnoty. Będzie zamordyzm i cenzura znikną wszystkie małe portale które maja importowane treści

  4. Rafii
    14 września 2018 at 05:19

    jesteśmy gospodarczo uzaleznieni od Unii Europejskiej w tym głównie Niemiec. Warto mieć jakikolwiek wpływ na to na jakich zasadach współpracujemy.

  5. Tauryba
    14 września 2018 at 05:27

    Jest więcej różnic niż podobieństw.

  6. Zbigniew
    14 września 2018 at 07:38

    Doskonale napisane. “Debile funkcjonalni” nie potrafią operować na zbiorach niepełnych i niepewnych a ich zrozumienie że kultury wytworzone przez Społeczności czy Narodu przyjmują różne formy często nie do pogodzenia. Są takie które zbudowane są na spokoju, są takie których bazę jest wspólnota, są takie które stawiają na indywidualność czy wolność, ale są takie które są drapieżne. Wrzucenie tego wszystkiego do jednego kotła i liczenie że powstanie wspaniałe danie to miraż. Powstanie jedynie śmierdząca, bulgocząca breja, która przy określonych proporcjach pewnych składników zwyczajnie wybuchnie. Jak w Chemii, tak Naukowo. Jak w Naturze, bo Nauki opisują Naturę.

  7. wlodek
    14 września 2018 at 08:46

    I co dalej? W perspektywie jest jeszcze San Escobar!Jak to w życiu jedni uważają że szklanka jest do połowy pusta, a drudzy że do połowy pełna,tak jest z naszym członkostwem w E.U.

  8. Miecław
    14 września 2018 at 08:52

    No takie cele UE były od początku, czyli oligarchii finansowej zarządzającej tym całym interesem. Stanowiliśmy dla nich, jako element bloku socjalistycznego zagrożenie ideologiczne i gospodarcze, więc zastosowali klasyczną wojnę hybrydową na różnych poziomach, aby wykończyć naszą gospodarkę i zniszczyć konkurencję. O takie Polskie podobno walczyli różni tacy z frazesami o wolności na ustach.

    Chwała Prezydentowi, że wreszcie wyraził prawdę prawdziwą, ale szkoda że nie widział i nie dostrzegał tego wiele lat wcześniej. Poza tym jest to prawda tylko połowiczna, bo nie ma tam refleksji, że styropian został zmanipulowany propagandą prozachodnią i dał się wciągnąć w działania przeciwko interesom Polski i Polakom. Czy doczekamy się przeprosin od “elit” KOR-u i innych działaczy ze styropianu? Naprawić swoich błędów już nie zdołają i całe pokolenia Polaków mają zmarnowane życie.

    Chyba tylko Aleksander Małachowski publicznie to przyznał pierwszy wypowiadając: “Cokolwiek mamy na swoje usprawiedliwienie, to jedno musimy mieć – odwagę powiedzieć publicznie, głośno i wyraźnie: o s z u k a l i ś m y n a r ó d.”

    Inni plotą bzdety, jacy to oni byli nieświadomi. A może po prostu mało inteligentni?
    „Zaletą dawnego systemu, w ramach jego okropnych wad, było poczucie bezpieczeństwa. I to, że nie wszystko zostało podporządkowane zyskowi. Byłem wrogiem tamtego państwa, ale mniej się wtedy bałem o byt, nawet jako opozycjonista, niż boję się teraz”. Tomasz Jastrun, „Owad i Lewiatan”, Przegląd z 2-8.02.2015., s. 35.
    Niektórym się marzy nawet dyktaturka, bo na demokracji się zawiedli.
    „Demokracja jest beznadziejna. Sam bym sobie sieknął z dyńki, gdybym to powiedział do lustra wiele lat temu. Ale dziś jest tak, że nie wiem, czy nie lepsza by była w Polsce, jakaś lekka dyktaturka. My się świetnie jednoczymy pod butem”. Źródło: Zbigniew Hołdys – „Zrobieni w konia”,Newsweek z 5-11.10.2015., s. 53.

    O czym to wszystko świadczy?
    No może tym życzeniom teraz zadośćuczyni PiS wprowadzając “lekką dyktaturkę” teokratyczną?
    A niektórzy faktycznie może właśnie teraz powinni sobie sieknąć z dyńki w lustrze? To by może zmądrzeli?

  9. Wojciech
    14 września 2018 at 10:53

    Proponuję ponownie dokładne przeczytanie eseju na temat genezy i roli twórców w powstawaniu zjednoczonej Europy, w końcu Unii. https://billtotten.wordpress.com/2018/01/27/the-not-so-known-origins-of-bilderberg/
    Unię stworzyły USA przy pomocy CIA i jej europejskich agentów. Unia jest amerykańskim niedemokratycznym, neoliberalnym, satelickim tworem stworzonym do realizacji amerykańskiej polityki militarnej i gospodarczej. W istniejącej formie nie ma szans na dłuższe utrzymanie. Padnie razem z imperium.

  10. krolowa bona
    14 września 2018 at 11:55

    Swietny tekst,wnikliwa sakastyczna analiza i pokwiewanie z zasad i norm,bez ktorych bylo by jeszcze gorzej,cos na wzor zabrania “grubej babie gorsetu”,ktora by sie wtedy rozplynela w wielka kaluze…..

    Takze wnioski koncowe w felietonie sa trafne az do bolu, gdyz poza Unia jest znowu inna, taka czy owaka “unia” i struktura organizacyjna i to czesto bez bardzo spontaniczna……..

    Wypaczenie przez neoliberalny system,przedstawianej przez satyrykow jako przypadek ciezkiej wscieklizny,podczas ktorej dotkniety ta choroba wilk zachlystuje sie wlasna slina i pecherzykami powierza z piany przy mordzie ( !) i patologiczne parcie kapitalu i koncernow swiatowych i ich wszechobecnych lobbyistow na demokratyczne i humanitarne zalozenia w zyciu polityczno-spolecznym moze okazac sie wkrotce zgubny,gdyz mocno fermentuje “od dolu”,trwa naturalnie to dluzej,gdyz taki pregiez i miara dla humanizmu jakim byl Zw. Radzecki w tym momencie nie istnieja, wiec nie ma granic na szerzaca sie epidemie..tak to zgnieciono neoliberalizmem i Polske i Francje i Wlochy i Niemcy i Belgie i …i…i… i upodleniu ludzi smieciowymi umowami i smieciowym zyciem nie ma granic…..to co zrobiono z Grecja stosujac z.premedytacja “neoliberalne metody odchudzania” to nie moge do dzis przetrawic, choc mozna by zrobic wszystko innaczej i nawet pozostawic ten piekny,”dziki przyroda” kraj jako rezerwat odnowy i rekonwalestencji dla tych w Europie co nie widza ani jednego zielonego drzewa a ich dzieci mysla, ze jajka to “robi” sie w fabryce….

    System partyjny i na feudalna modle piastowanie rzekomo na jedna kadencje wyborcza stanowisk politycznych i urzedow panstwowych przez prawie wszystkich dozywotnio to bariera nr 1 jakikolwiek zmian i wogole powstania jakichkolwiek idei, to zaraza naszych czasow, inny zarsza jest przeludnienie swiata i powstaly z tego ekstremalny darwinizm,gdzie ludzie ludziom zabieraja wode,pokarm bialkowy,energie,lokalizacje na domostwa,wszystko zasmiecajac i wyniszczajac swoim zyciem kazdy kszdusienki skrawek ziemi….od lat mowi sie i to nawet na forum ONZ o niestety przymusowej regulacji urodzin, lufzie w Azji i Afryce nie moga mirc po 8-12 lub wiecej dzieci, bo trzeba wtedy ” od natychmiast” chociaz jedna lub dwie nowe planty …… Problem regulacji urodzin / depopulacja Ziemi to najwaznieszy z problemow….. UE nie moze przyjac z braku metrazu i mozliwosci organizacyjnych 60mln bezrobotnych Afrykanow i cos 40mln bezrobotnych ludzi z Bliskiego Wschodu,ktorzy juz zaczeli “maszerowac”( zgromadzeni w miastach portowych lub w tzw.”obozach”.oczekiwania stoja w kolejce do handlarzy ludzmi,ktorzy ich do UE “przerzuca”, nawet przez Baltyk i Sopot i Gdansk… ) Macronowi skrajne i silniejsze niz Orbana na Wegrzech pilnowanie francuskich granic…..

    Albo w krotkim czasie UE drastycznie z uzyciem sil militarnych zamknie granice UE i zajmie sie jego obywatelami wprowadzajac rozszerzone prawa polityczno-socjalne z tym samym ubezpieczeniem na wypadek choroby,wypadku,bezrobocia, inwalidztwa itd., te same emerytury i renty znoszac dumping albo beda wielkie rozruchy i nawet ktos wpadnie na pomysl by dla uspokojenia zrzucic tu bombke, ktora wszyskich na pare milionow lat uspokoji i ewolucja zacznie sie znowu od nowa, od promyku slonca witalizujacego atom krzemionki….. No “komu bije dzwon”? Nam bije i to na kazdej ulicy !!!

  11. wieczorynka
    14 września 2018 at 15:18

    Moim zdaniem UE się nie sprawdziła. Ktoś z komentatorów napisał czyim dziełem jest UE, ja mogę dodać do tej grupy jeszcze Eskimosów, przecież nie możemy nie doceniać tego ugrupowania.
    Poza tym zarówno na Zachodzie jak i u tych co wstąpili do UE bez zmian.

  12. wieczorynka
    14 września 2018 at 16:03

    A teraz odrobina uśmiechu, ponieważ UE jaka jest każdy widzi i nie łudźmy się, że będzie lepiej, może być co najwyżej odwrotnie.

    Niech żyje uczciwość ktoś zawołał, z czego? zapytał rozsądnie Tadeusz Boy Żeleński, autor należy do tych, których cenię.

  13. Mikolaj
    14 września 2018 at 16:24

    Pytanie: Jakie zdanie z artykułu wydało ci się najcelniejsze?

    Odpowiedz: ” Elity żyjące z podatków państw Unii pilnują swojego statusu.”

    Pytanie: Łatwo wyjaśnić znaczenie tej tezy?

    Odpowiedz: Trudno na przykładzie Unii – to jednak ciągle związek wielu państw. Łatwiej na przykładzie Stanów – bo to jednak jedno państwo.

    Pytanie: A jakie podobieństwo między Unią i Stanami z tego punku widzenia?

    Odpowiedz: Unia i Stany to dwa największe mateczniki “liberalizmu” – ojcem i matką globalizacji. W obu zachodzi twarda walka miedzy “liberałami” i “narodowcami” o …

    Pytanie: Jak tą walkę można opisać w przybliżeniu?

    Odpowiedz: Wcześniej trzeba przypomnieć fakty, które tworzą podstawę dla tej wojny.

    a) 40 % bogactwa tego świata należy do 270 korporacji.

    b) ogromny procent tych 270 korporacji to korporacje finansowe: banki, firmy ubezpieczeniowe, telewizja, gazety, Internet, Google, Facebook, itp.

    Pytanie: Co złego z korporacjami finansowymi?

    Odpowiedz: Te korporacje finansowe nic nie produkują a zarabiają ogromne pieniądze. Np. Google zarabia przeogromne pieniądze tylko zamieszczając ogłoszenia. Banki, ponieważ pożyczają pieniądze na procent. Ale istnieje cała masa innych instytucji przylepionych do “rządów”, które czeszą ogromne pieniądze podatników praktycznie tylko “bijąc pianę”.

    Pytanie: Kto zarabia te łatwe pieniądze?

    Odpowiedz: Prawdziwi beneficjenci, którzy przechwytują największe pieniądze z tych finansowych korporacji stoją z tyłu, w ukryciu. Można tylko się domyślać kim są

    Pytanie: A na zewnątrz?

    Odpowiedz: W Stanach ich oficjalnym przedstawicielem jest pani Clinton i jej drużyna.

    Pytanie: Czy tylko ludzie o liberalnych poglądach popierają takie finansowe korporacje?

    Odpowiedz: Także wszyscy inni którzy pracują dla tych finansowych instytucji. Np. McCain, który niedawno umarł, nie był liberałem, ale miał miejsce w Kongresie dzięki nim. Dlatego walczył dla nich jak lew. Podobnie, każdy inny pracownik banku, gazety, TV lub innej finansowej korporacji będzie jej bronił do upadłego bo tu zarabia dobre pieniądze.

    Pytanie: Kto jest przeciwnikiem “liberałów” w Stanach?

    Odpowiedz: W USA to producenci samochodów, samolotów, itp.

    Pytanie: Jak wygląda ta walka w Stanach?

    Odpowiedz: “Narodowcy” wypchnęły na prezydenta Trampa – po to aby był otwartym oponentem “liberałów”. Prezydent Tramp prowadzi wojnę z liberałami tyle, że ma prawie całkowicie związane ręce przez liberalną administrację. Więc robi to głównie gadaniem i wojną celną. Ta wojna celna ma na celu rozwaleniem “globalizacji” bo “narodowcy”uważają, że jest to dojna krowa dla liberałów. Podsumowując -“narodowcy” uważają, że globalizacja i finansowe korporacje są nowoczesną formą oszustwa i wyzysku – w USA własnych obywateli.

    Pytanie: Jaki będzie wynik tego starcia?
    Odpowiedz: Jeżeli “narodowcom” uda się ponownie wybrać Donalda Trampa na urząd prezydenta to może on rozpocząć “fizyczną” wojnę z korporacjami finansowymi, głównie bankami, itp.

    Pytanie: Co to znaczy?

    Odpowiedz: Dokładnie nikt tego nie wie. “Liberałowie” jednak wiedzą jak niebezpieczny może być prezydent Tramp w przyszłości. Dlatego włącza z nim prawie na “śmierć i życie”. Stają na głowie aby doprowadzić do impiczmentu. Boją się tego co może zrobić on i jego drużyna podczas drugiej kadencji.

    Pytanie: A jakie konsekwencje tej walki dla Świata?

    Odpowiedz: Ponieważ to korporacje finansowe flekują Rosję, dlatego dla prezydenta Putina przeciwnikiem jest “liberalna” administracja amerykańska. Prezydent Putin jest cichym zwolennikiem Trampa. Prezydentowi Trampowi też jest “bliżej” do prezydenta Putina niż do własnej prasy, telewizji, Internetu, banków, itp. Bo akurat te są liberalne i walą w niego jak w bęben.

    Pytanie: A co to wszystko ma wspólnego z Unią?

    Odpowiedz: Dużo. Podobna walka jak w Stanach odbywa się w Unii. Tyle, że w Unii jest wiele państw i dlatego jest ona bardziej zawikłana, trudniejsza do opisania.

    Pytanie: Czyli?

    Odpowiedz: Stwierdzenie autora artykułu, że ” Elity żyjące z podatków państw Unii pilnują swojego statusu” jest najkrótszym opisem tej walki w Unii. Można też napisać, że w Stanach ci co żyją z podatków Amerykanów pilnują swojego statusu i walczą z prezydentem Trampem.

    Pytanie: Czy taka walka toczy się i w innych częściach Świata?

    Odpowiedz: W Japonii, Chinach, Korei Południowej i Północnej, Indiach, Pakistanie, Wietnamie, itp., nie ma liberałów. Ale jest tam “globalizacja”. Nikomu nie uda się schować przed potencjalną wymianą ciosów. Nam również.

  14. wlodek
    14 września 2018 at 19:15

    A czy nasz sojusz z Ukrainą i USA nie jest “wyimaginowaną ” konstrukcją?!Szlak mnie trafia jak zobaczyłem dzisiaj TOW.Kwaśniewskiego obok “króla czekolady”i C.Raiss, na Jałtańskiej Konferencji o zgrozo w Kijowie!

  15. krzyk58
    14 września 2018 at 20:49
  16. angol
    15 września 2018 at 03:43

    Ad Mikolaj nie bedzie wymiany ciosow , patrz Japonie jak byla potrzebna to sie rozwijala , a teraz… Decyduje kupujacy a ten jest w Stanach i Europie i do niego przyssani eskimosi. 2 tysiace lat nie pracuja a zyje im sie coraz lepiej i wg nich tak jest dobrze i nie beda zmieniac.

  17. angol
    15 września 2018 at 05:28

    No prosze trafilem tu przypadkiem i okazalo sie ze wdepnalem w g…no. Bo nie uzylem piszac komentarz zadnych slow powszechnie uwazanych za niecenzuralne albo obelzywe, nie uzylem slowa zyd, ani innego obelzywego a komentarz odrzucono czyli patrz pierwsze zdanie. Zegnam ksenofobow.

    NIE ROZUMIEM PANA PRZEKAzU. ALE NAJLEPSZEGO. Web Józef.

  18. krzyk58
    15 września 2018 at 15:50

    W PODWÓJNYM NELSONIE ODC 1

    https://www.youtube.com/watch?v=bvxhq53KqSQ

    Panie ‘angol” – i “tam” też gdzie nie stąpniesz trafisz w goowno,
    nawet niekoniecznie “krowi placek’, czy psie odchody….BO, jak
    słusznie zresztą, zauważa S.M. w tekście pt. ‘Wyznania ruskiego agenta” KTÓŻ DZIŚ NIE JEST ANTYSEMITĄ – odpowiedz na tak postawione pytanie autor daje nieco niżej . …Pan doktor Jerzy T. 😅 pryncypialnie schłostał mnie za „antysemityzm”, do czego zdążyłem się już przyzwyczaić, bo któż dzisiaj nie jest antysemitą? Chyba tylko dureń, albo świnia. Dureń – bo jak to dureń – nie jest spostrzegawczy – albo świnia – bo gotów jest dla materialnych czy prestiżowych korzyści sprzedać duszę – a to jest chyba gorsze od kurewstwa, które polega tylko na sprzedawaniu ciała i to nawet nie całego? http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4302

    PROSZĘ SIĘ PRZYGOTOWAĆ NA ACTA 2 – NIE BĘDZIEMY MOGLI ZAMIESZCZAĆ LINKÓW DO CUDZYCH TREŚCI PROSZĘ TO MIEĆ NA UWADZĘ. LINKI ZAMIESZCZONE BĘDZIEMY MUSIELI USUNĄĆ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  19. krzyk58
    15 września 2018 at 18:49

    WEB. JÓZEF.Rozumiem. Przeżyliśmy ‘buska”, przeżyjemy i “tuzka”. A strzeżonego,
    – pan Bóg strzeże, jak skomentował-by kom. Miecław. 🙂 Schodzimy niejako do podziemia, byle ‘jakoś” (w niezłej kondycyi) przetrwać czasy naporu demokracji i prawczłowieczych, po to zachować substancyje na jako -takim poziomie i odnaleźć się w lepszych czasach. (oby nie ciekawych, niech tam, w “ciekawych” żyją Chińczycy , mają jakieś tradycje związane nie tylko z owym powiedzeniem, ale i prze-życiem w extremalnych warunkach).
    W końcowych 70’ A. Jantar śpiewała piosenkę “Nic nie może wiecznie trwać” do której mam szczególny sentyment, o czym
    wspominałem, związany ze …ech….rozgadałem się niczym
    przekupka (krakowska) 🙂 przy pomniku Mickiewicza – dlatego…
    кончай базар “krzyku58”. Ci co patrzą i (naprawdę) widzą –
    widzą że lewicowo-liberalny “krul 🙂 i jego europejski dwór”
    jest nagi i stąd wynikają owe ‘paroksyzmy demokratyczne”, a do śmieszności już jeden krok – więc…
    Ps. Tym którzy jeszcze nie czytali linkowanej wczoraj analizy
    pt. “Acta 2 analiza i skutki” Zachęcam.
    Amen. Pozdrawiam – “krzyk58”

    SZANOWNY PANIE CZEKAMY NA OPINIĘ ZAPRZYJAŹNIONYCH PRAWNIKÓW KTÓRZY MAJĄ NAM POWIEDZIEĆ W JAKI SPOSÓB DOSTOSOWAĆ SPECYFIKĘ DZIAŁANIA PORTALU DO ZMIAN RYZYKA PRAWNEGO. SYTUACJA JEST NAPRAWDĘ TRUDNA, BO MOŻLIWE REGULACJE MOGĄ ZRODZIĆ KOSZTY, A TO BĘDZIE BAT NA PODMIOTY MAŁE I SPOŁECZNE. NIESTETY PRAWO JEST PISANE DLA NAJWIĘKSZYCH UCZESTNIKÓW RYNKU. WEB. JÓZ.

  20. wieczorynka
    15 września 2018 at 18:54

    Jestem Polką a tym samym Słowianką, zatem już wymyśliłam jak obejść link, zwyczajnie przeczytać samemu artykuł i streścić swoimi słowami unikając trefnych wyrazów. Zastanawiałam się też, czy używanie określenia Eskimosi, czyli grupa ludów arktycznych będzie zakazana. Czytelnicy z tym określeniem też sobie poradzą.

    Kto oglądał film “Zakazane piosenki” ? ja tak.

  21. krzyk58
    15 września 2018 at 20:25

    @wieczorynka.Niekoniecznie jedno (Polka) musi być tożsame
    z “drugim” (Sławianka)., jeśli tak to dodatkowy plus, gdyby “tylko ” Polka – również ne ma problema. 🙂
    Rozumiem że nadal obowiązuje hasło “Polak potrafi”? 🙂
    Czy będzie (Eskimosi) zakazana?
    O ile wiem już jest nieoficjalnie zakazana, (jest niepoprawna, wg. tych postempowych) dlatego używam -określenia Marsjanie.W przeszłości upowszechniła się nazwa Eskimosi, obecnie uważana przez wiele osób na Grenlandii i w Kanadzie za obraźliwą[5], gdyż uważa się, że termin ten wywodzi się od wyrażenia „zjadacze surowego mięsa”[6]. Natomiast w językach Inuitów słowo inuk znaczy osoba, natomiast inuit – ludzie[6].
    A kto nie oglądał? 🙂

    Pozdrawiam – życząc dobrej nocy.

  22. daniel
    15 września 2018 at 20:35

    “polityka energetyczna i migracyjna Niemiec i kilku innych krajów bezpośrednio niweluje nasze pryncypia bezpieczeństwa” Co do migracji – zgoda. Energia jednak to fantazje Polaków, którym się wydaje, że można zrezygnować z ruskich tanich surowców. Budowanie na takiej podstawie polityki zagranicznej musi ponieść fiasko i ponosi. Od ekonomii nawet GGGGG z PiS nie uciekną. A więc to ma się nijak do wartości, bo nikt nie narazi ekonomicznych potrzeb na rzecz wartości. Sankcje np. są tylko wykonaniem rozkazu zamorskiego imperium, próbującego w ten sposób zdusić konkurencję.

  23. jerzyjj
    16 września 2018 at 02:50

    JUŻ CZAS NAJWYŻSZY ŻEBY ROZWIEŚĆ SIĘ Z TYM JEWROKOŁCHOZEM !!!

    W okresie stowarzyszeniowym z JEWROKOŁCHOZEM straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem. Oblicza się, że straty Polski w wyniku niemieckiej agresji z lat 1939-1945 wynosiły około 500 mld USD (można przyjąć, że przejęte przez ZSRS polskie ziemie z istniejącym na nich majątkiem stanowią stratę porównywalną). W wyniku akcesji do JEWROKOŁCHOZU Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld USD do 2 bln USD. W wyniku akcesji do JEWROKOŁCHOZU i spłat długów w latach 2004-2006 Polska ponosi straty w wysokości ok. 80 mld USD rocznie.
    Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do JEWROKOŁCHOZU – komu rzeczywiście ma on przysporzyć korzyści? Czy możemy głosić poglądy, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę? Taką okazję w stosunku do Europy Centralnej miały kraje Europy Zachodniej w ciągu ostatnich 16 lat. Przecież w okresie powojennym (w latach 1948-1952) kraje te same korzystały z programu odbudowy Europy (w ramach programu KROWOPASÓW, tzw. planu Marshalla, ogólna suma pomocy w towarach i kredytach wynosiła w całym okresie pomocy 16,4 mld USD, co współcześnie odpowiada kwocie kilkuset miliardów dolarów). Obecnie po akcesji do JEWROKOŁCHOZU wiemy, że w latach 2004-2006 Polska otrzymała 3,4 proc. wszystkich unijnych pieniędzy obiecanych naszemu krajowi (przemówienie premiera K. Marcinkiewicza w Sejmie RP w styczniu 2006 r.). Pamiętamy euforię premiera Marcinkiewicza po obietnicy przyznania przez UE wirtualnej kwoty 60 mld euro, rozłożonej na okres 7 lat. Pan premier nie wiedział tylko, że według unijnych ustaleń Polska w ciągu 15 lat musi zainwestować w ochronę środowiska 47 mld euro, tzn. 3,13 mld euro rocznie (punkt 5. JEWROKOŁCHOZOWEGO traktatu), a obok regularnych rocznych składek członkowskich w wysokości 1,58 mld euro od 1998 r. płacimy już 0,41 mld euro na badania naukowe, 0,91 mld euro na ochronę granicy wschodniej, 0,96 mld euro do instytucji bankowych JEWROKOŁCHOZU.
    Sumując powyższe kwoty, otrzymamy 6,99 mld euro (około 33,2 mld zł) płatności polskich w ratach do JEWROKOŁCOZU.

  24. Zbigniew
    17 września 2018 at 07:02

    @krzyk58
    “Marsjanie”, “Eskimosi” czy “Wenusjanie” to różne pojęcia w obiegu. Jeśli już to zamiast Eskimosów trafniej jest używać Morlokowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Scroll Up