Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2018

Praw ekonomii nie da się oszukać ale można je naciągać (cz.2)


 Biorąc pod uwagę możliwe trendy, należy podjąć próbę antycypowania ich negatywnych skutków. Przede wszystkim jednak musimy być przygotowani do zajęcia odpowiedniej pozycji w możliwym konflikcie. Na pewno lepiej być częścią dużej tratwy jaką jest Unia Europejska, niż samotną małą szalupą. Problemem tratwy jest jednak wytrzymałość jej wiązań. Może ona wytrzymać jako całość tylko tyle ile te powiązania, a właściwie najsłabsze z nich. No i lepiej być w jej środku, niż z brzegu.

Ekonomia od momentu odrzucenia parytetu złota opiera się na iluzjach. Najważniejszą jest iluzja przyszłych zysków. W warunkach inflacji, która jest fundamentem post-parytetowej ekonomii pieniądza kreowanego jako mnożnik depozytów, realne zyski odnotowuje tylko ten kto ma kapitał. Posiadanie własnej waluty stwarza nam szansę szybkiego dostosowywania całej gospodarki do szoków nadchodzących z zewnątrz. Potrzebujemy mieć rezerwy aktywów, pozwalające nam na chociaż dwa lata wywiązywania się ze zobowiązań, bez zaciągania nowych. Chodzi o to żebyśmy mogli spłacać odsetki i część kapitałową zobowiązań, bez konieczności rolowania tych zobowiązań nowymi.

Jeżeli bowiem udałoby się nam przejść przez kryzys z zachowaniem zdolności do spłacania zobowiązań, to właśnie w ten sposób określilibyśmy swoją suwerenność. Możemy być bardziej, niż pewni że ten kryzys nadejdzie.

To na pewno nie będzie łatwe, jednak jest możliwe. Wymaga poważnych decyzji politycznych opartych na konsensusie. Jakby ktoś nie zrozumiał, to żeby jutro nie paść na kolana już dzisiaj trzeba stworzyć sobie możliwość oparcia się.

Obecnie funkcjonujemy w realiach ekonomiki zarządzania długiem, który w dużej mierze idzie na bieżącą konsumpcję. To naciąganie praw ekonomii. Bez odpowiedniego przeciwdziałania to się bardzo źle skończy, bo nie ma darmowych obiadów. Zwłaszcza w upadającym kapitalizmie. Być może mamy do czynienia w grze o sumie zerowej, do kolejnego globalnego resetu. Trzeba umieć się do tego odpowiednio nastawić. Uwaga to nie będzie łatwe. Będą koszty społeczne a to się przełoży na politykę. Dlatego tak niesłychanie ważny jest konsensus. Każdy myśli, że ma rację, więc jeżeli się porozumiemy w sprawie zasadniczej, to rację będziemy mieć oboje. Chodzi o to, żeby widzieć szklankę do połowy pełną… Inaczej to w ogóle nie ma sensu, ponieważ rozegrają nas jak bierki…

Niesłychanie trudno jest sobie wyobrazić, że jutro władza powie ludziom – przepraszamy, przeznaczamy 500+ na spłatę zadłużenia, tzn., nie zadłużamy się na rozdawnictwo socjalne. Na czym jeszcze można oszczędzić? Jeżeli popatrzymy na budżet, to jest poważny problem, bo albo mamy niesłychanie potrzebne wydatki inwestycyjne, albo i tak małe wydatki socjalne. Jeżeli przykładowo weźmiemy pod uwagę wydatki na opiekę zdrowotną, to musimy mieć świadomość, że one muszą wzrosnąć.

Na pewno nie można oszczędzać na bezpieczeństwie, zarówno tym wewnętrznym jak i zewnętrznym. Trzeba na te dziedziny przeznaczać więcej pieniędzy, bo ilość zagrożeń się zwiększa i dalej wzrasta. Dlatego wszelkie pomysły w tym kierunku należy natychmiast ucinać.

W związku z powyższym, ponieważ bardzo ciężko jest ciąć, trzeba się zastanowić nad nowymi dochodami dla budżetu. Tutaj istnieją pewne rezerwy. Przykładowo III próg podatkowy. Jak również likwidacja de facto podatku liniowego dla przedsiębiorców. Możliwe jest zlikwidowanie pewnych ulg i odliczeń dla firm, chociaż tutaj raczej trzeba być ostrożnym, ze względu na wejście na pole regulacji unijnych. Lepiej już jest pomyśleć o nowych podatkach jak np. od cukru itd.

Bezwzględnie jednak najważniejszym obszarem poszukiwania nowych środków powinno być opodatkowanie kapitału, a nie konsumpcji. Konsumpcja za pośrednictwem podatków pośrednich, ryczałtowych i dochodowych jest już opodatkowana tak ekstremalnie, że jakiekolwiek zapędy na dalsze zwiększanie np. VAT to zbrodnia na ludziach. Być może są jeszcze rezerwy jeżeli chodzi o akcyzę, ale to z kolei napędzi przemyt i nielegalną produkcję wyrobów akcyzowych. Państwo musi w tym zakresie prowadzić mądrą politykę, a nie politykę rabunkową.

Przydałaby się nam poduszka na którą moglibyśmy upaść. W realiach naszej skali, to powinno być co najmniej 7 mld USD i kilka mld Euro oraz „coś” w Jenach, w których także jesteśmy zadłużeni. Poza tym, chociaż to jest wyjątkowo trudne przy tych kursach, to jednak trzeba pomyśleć o budowaniu rezerw w kruszcach. Mówimy o rezerwie długoterminowej. Taki kraj jak nasz powinno być stać, na odłożenie chociaż 1-2 ton złota rocznie. To nie jest wiele, ale po 30 latach…

Tags: , , , , , ,

15 komentarzy “Praw ekonomii nie da się oszukać ale można je naciągać (cz.2)”

  1. Inicjator
    16 września 2018 at 09:27

    Porównanie UE z tratwą – kapitalne!

    Pozostałe informacje i postulaty – słuszne.

    Tylko akurat w Polsce rządzą populiści, którzy poza pragnieniem utrzymania się u władzy, mają ambitne cele przebudowy społeczeństwa poprzez stworzenie NOWEGO CZŁOWIEKA, nowej historii oraz nowej moralności opartej na sile aparatu państwowego.

    Przy takim totalitarnym widzeniu rzeczywistości, ekonomia i przestrzeganie jej zasad – nie są istotne.

  2. Rafii
    16 września 2018 at 10:18

    pomysł na stworzenie rezerw jest bardzo dobry

  3. Wojciech
    16 września 2018 at 11:11

    Autor pisze; “Biorąc pod uwagę możliwe trendy, należy podjąć próbę antycypowania ich negatywnych skutków. Przede wszystkim jednak musimy być przygotowani do zajęcia odpowiedniej pozycji w możliwym konflikcie. Na pewno lepiej być częścią dużej tratwy jaką jest Unia Europejska, niż samotną małą szalupą.” Dalej Autor fantazjuje, nie pisząc o jakim to konflikcie myśli. Zakładam, że o konflikcie zbrojnym. Jeżeli tak, to Europa pójdzie z dymem w pierwszej godzinie. Równocześnie zaczną płonąć i upadać /WTC/ wieżowce w USA. Nie trzeba mieć wiele wyobraźni aby to przewidzieć, nie biorąc pod uwagę użycia broni ulokowanych w kosmosie, modyfikatorów pogody, broni biologicznych lub innych na dziś tajnych. W tej sytuacji nie należy przejmować się nawet gigantycznym długiem, przejadać ile się da i pożyczać od kogokolwiek. Przy okazji ładować kasy amerykańskich i izraelskich banków.

  4. krzyk58
    16 września 2018 at 11:13

    @inicjator. Dokładnie. Dookreślmy. Jak inaczej określimy zachowania i dążenia
    ‘owych populistów” w “naszym” landzie to stwierdzimy że niebezpiecznie blisko dryfujemy w stronę
    socjalizmu, republiki związkowe eurokołchozu nie inaczej – Tym czasem “Marksizm kulturowy, wiecznie żywy” tworzy podwaliny pod..(nie tylko w Trewirze…) po upadku totalitarnych reżimów na wschodzie uśpieni Europejczycy nie dostrzegają tego czym się staje niegdyś wspólnota gospodarcza państw Europy zachodniej czyli Unia Europejska. Pod płaszczykiem ckliwych haseł neomarksiści skupieni wokół brukselskiej wspólnoty opracowali już nowy program socjalistycznego urabiania wolnych narodów Europy.
    Nowy Człowiek Europejski ma być pozbawionym tożsamości płciowej, wychowanym przez państwowy aparat niewolnikiem pracującym dla ponadnarodowych korporacji. Nie bez przypadku w Europie niszczy się drobną przedsiębiorczość a promuje wielkie korporacje będące poza jakąkolwiek kontrolą.W nowym socjalistycznym ustroju budowanym w Europie sowieckie państwowe kołchozy mają zastąpić międzynarodowe korporacje.

  5. Karina C.
    16 września 2018 at 16:06

    To zbyt skomplikowane do zrozumienia dla przeciętnych zjadaczy chleba. Mówię o swoim przykładzie. Wiem że oczywiście nie jestem grupą reprezentatywną tylko polską goaspodynią w Niemczech, ale to dla mnie za trudne do zrozumienia. Nie mówie że złe, po prostu za trudne.

  6. wieczorynka
    16 września 2018 at 16:28

    Pani Karino C, ponieważ Polska jest okrutnie zadłużona Autor wylicza jakie podatki płaci przeciętny Polak i próbuje znaleźć rozwiązanie aby to zadłużenie malało. Moim zdanie zmniejszenie zadłużenia Polski jest omalże niemożliwe.

    Ja do artykułu dodam, w Polsce nie płacą podatków najbogatsi i być może tu leży cały problem.

  7. Anonim
    16 września 2018 at 18:21

    Skończyłem właśnie czytać artykuł. Przez większą część tej lektury miałem krytyczną opinię na jej temat. Zwykle jest tak, że każdy może mieć swoje zdanie, i pisać co mu się podoba. Przyjmuję to ze zrozumieniem, bo nic mi do tego jakie dana osoba ma poglądy. A bywają one bardzo różne.

    Jednak przeczytanie przedostatniego akapitu po prostu mnie zdumiało. Przytaczam jego treść:
    “Bezwzględnie jednak najważniejszym obszarem poszukiwania nowych środków powinno być opodatkowanie kapitału, a nie konsumpcji. Konsumpcja za pośrednictwem podatków pośrednich, ryczałtowych i dochodowych jest już opodatkowana tak ekstremalnie, że jakiekolwiek zapędy na dalsze zwiększanie np. VAT to zbrodnia na ludziach. Być może są jeszcze rezerwy jeżeli chodzi o akcyzę, ale to z kolei napędzi przemyt i nielegalną produkcję wyrobów akcyzowych. Państwo musi w tym zakresie prowadzić mądrą politykę, a nie politykę rabunkową”.

    Aby wyjaśnić w czym rzecz, pozwolę sobie przytoczyć jedną z definicji PKB (według wydatków na dobra i usługi finalne):
    PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport netto (tj. eksport minus import).
    Autor preferuje konsumpcję, a przynajmniej jej ochronę, a ponadto proponuje zwiększyć wydatki rządowe (obrona i zdrowie), czego nie zrekompensuje sugerowane cięcie 500+. Załóżmy, że na eksport netto się nie wpłynie się szybko, więc co pozostaje? No chyba tylko cięcie inwestycji. I to ma być ten “lek na całe zło”? Bo przecież opodatkowanie kapitału to w artykule oznacza opodatkowanie środków na inwestycje, a więc właśnie ograniczenie inwestycji. Skonsumujemy (“przejemy”) te środki i będzie O.K.?
    Chyba nie tędy droga. Naprawdę, radzę ponownie przemyśleć swój artykuł.
    Ali….

  8. wieczorynka
    16 września 2018 at 18:28

    Autorze, proponuje Pan aby Polska inwestowała w kruszce. Z tego co wiem Polska posiada nie wiem ile ton złota zdeponowanego w Londynie i płaci za przechowywanie tego złota.
    W internecie jest trochę informacji na ten temat jednak nie wiem na ile są wiarygodne, zatem nie powielam. Kto chce znajdzie i poczyta.

    Po II światowej Anglicy też zrobili sobie potrącenia z polskiego złota, za zestrzelone/zniszczone samoloty, paliwo do tychże oraz wyżywienie polskich żołnierzy walczących o Anglię (ostatnia informacja pochodzi bodajże z książki “Historia bez IPN, jednak nie mam pewności).

  9. Mikolaj
    16 września 2018 at 18:57

    Pytanie: Czy te przedstawione propozycje mają jakiś większy sens?
    Odpowiedz: Rozważania autora artykułu sa oderwane od realiów.

    Pytanie: Jak to widać?
    Odpowiedz: Po pierwsze, autor nie uwzględni faktu, że Polska, tak jak wszystkie inne państwa, jest modelowym elementem projektu nazywanego globalizacją.

    Pytanie: A po drugie?
    Odpowiedz: Po drugie, autor nie uwzględnia faktu, że równocześnie Polska jest trybikiem w konstrukcji nazywanej Unia Europejska.

    Pytanie: Jakie to ma znaczenie?
    Odpowiedz: Ośrodkiem centralnym dla globalizacji są Stany. Ośrodkiem centralnym dla Unii są Niemcy.

    Pytanie: I co z tego?
    Odpowiedz: Ośrodki decyzyjne nie są w Polsce. To co się dzieje istotnego z punktu widzenia ekonomicznego w Polsce jest wynikiem ustaleń w tych ośrodkach centralnych. Według przysłowia: “Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”. Chcieliśmy być w Unii, to w niej jesteśmy i są tego plusy i minusy.

    Pytanie: Czy te ośrodki centralne rzeczywiście tyle uwagi poświęcają naszym sprawom?
    Odpowiedz: Nie. Nam się tak wydaje. W rzeczywistości decyzje strategiczne podejmowane w tych ośrodkach są podejmowane dla ogromnych obszarów naszej planety lub Europy. Dotyczą wiele państw równocześnie.

    Pytanie: Jakie są tego konsekwencje dla nas?
    Odpowiedz: Takie, że my nie kontrolujemy naszej gospodarki, jej rozwoju lub przemian. Również nie kontrolujemy “obrotu” naszymi pieniędzmi, bo nie mamy na to wpływu.

    Pytanie: Czy to taki globalny uścisk Nelsona przez globalizację dla całego świata?
    Odpowiedz: Na to co proponuje autor mogą jeszcze sobie pozwolić dwa, trzy państwa.

    Pytanie: Kogo masz na myśli?
    Odpowiedz: Chiny i Rosję. Potem to będą Indie. Te państwa nie uległy totalnej “kolonizacji” przez “globalizację” lub Unię, czytaj Niemcy. Jeszcze posiadają “samodzielność” ekonomiczną”.

    Pytanie: Jak to widać.
    Odpowiedz: To te państwa mają możność ustalania wartości swojej waluty, kupowania złota, rozwijania strategicznych gałęzi swojego przemysłu, akumulowania lub wydawania swoich pieniędzy na rynkach międzynarodowych, itp.

    Pytanie: A my?
    Odpowiedz: My takich zdolności nie posiadamy. Ktoś inny decyduje o tym “co, gdzie i kiedy” dzieje się w Polsce w dziedzinie gospodarczej, politycznej czy wojskowej. Podobnie dzieje się w wielu innych państwach.

    Pytanie: Jakie są szanse na utrzymanie niezależności gospodarczej przez Chiny i Rosję?
    Odpowiedz: Chiny są w gorszym położeniu bo są ogromnie uzależnione od zbytu swoich towarów na rynku amerykańskim.

    Pytanie: A Rosja?
    Odpowiedz: Rosja chyba wybrała drogę wcześniej przetartą przez Stalina.

    Pytanie: Czyli?
    Odpowiedz: Rosja odpuszcza doczesna konsumpcję. Skoncentrowała swoją uwagę na budowaniu podstaw dla swojej niezależności ekonomicznej. Nowe ropociągi, gazociągi, mosty, koleje, zakłady do skraplaniu gazu, itp.

    Pytanie: A jak można jednym zdaniem opisać naszą “ekonomię”?
    Odpowiedz: Jako państwo głównie pożyczamy i konsumujemy.

    Pytanie: A ludzie?
    Odpowiedz: Ani ja, ani moi znajomi nie zaryzykują włożenie swoich pieniędzy w jakieś “fundusze inwestycyjne”. Tak jak mawiała moja mama, to by było tak jak włożeni ich psu w d… . Tyle, że ani ja ani mi znajomi do bogatych nie należymy. Jak mamy nadwyżkę finansowa to jedziemy na zagraniczną wycieczkę lub wczasy.

    Pytanie: Jak będzie z nami w najbliższej przyszłości?
    Odpowiedz: Nie tylko z nami. To zależy od wyników potyczki jaka toczy się w Waszyngtonie między liberałami i prezydentem Trampem oraz od decyzji o zmianach jakie zostaną dokonane w Unii

  10. Sharks
    16 września 2018 at 19:05

    Oczywiście że powinno się opodatkwoać kapitał jeżeli ktoś ma 7 mieszkań niech płaci podatek katastralny i inne podatki kapitałowe, niż osoba mająca jedno mieszkanie lub wcale! Niech właściciele aktywów płacą podatki a nie tylko konsumenci jogurtów! Jak najbardziej chcemy opodatkowania kapitału. Powinno być na szeroką skalę.

  11. wieczorynka
    16 września 2018 at 20:07

    Mikołaj słusznie zauważył, że Polska jest trybikiem w UE. Jak chodzi o naszych”przyjaciół” zza oceanu to jesteśmy nawet nie trybikiem a podkładką . Wpisują się głównie panowie zatem wiedzą o czym mówię, panie na ogół wówczas boli głowa.

    Mikołaju z tego co ja wiem to Chiny dość mocno angażują się w Afrykę, zatem nie są w gorszej sytuacji aniżeli Rosja.
    Choć ja życzę jak najlepiej Rosji jest mi znacznie bliższa obyczajowo i kulturowo. Polityka niestety to nie sentymenty.

  12. krzyk58
    16 września 2018 at 20:26

    @wieczorynka. “ponieważ Polska jest okrutnie zadłużona. ”
    E, tam… wielu może pozazdrościć nam skali zadłużenia
    liczonego w “różnych ujęciach”. W tak niekorzystnej sytuacji jest wiele europejskich landów z pierwszej ligi, że nie wspomnę o
    skali zadłużenia ‘maszyny produkującej ‘głównie dulary” czy Japonii,
    przy pełnej świadomości beznadziejnej sytuacji statystyczny
    mieszkaniec “kraju wiśni” winien natychmiast w geście otaczającej
    zewsząd nędzy 🙂 i beznadziei, obwiesić się na pierwszym, lepszym drzewie – bonsai 🙂 – wydawszy uprzednio kilka okrzyków
    – banzai!

    @Sharks. Ni mniej ni więcej, jak propaguje pan zbankrutowany, czyli szwedzki (zachodnioeuropejski) model ‘odwiecznego” socjalizmu…
    Tak zwykle kończą się eksperymenty socjalistyczne. Rabuj tych
    co chcą jeszcze pracować – obdzielać hojnie kolorową, acz już
    nie tylko, kilkadziesiąt lat socjalizmu ‘zrobiło swoje” w mentalności
    “vikinga” 🙂 jednak głównie nieprzystosowanych społecznie
    kolorowych pasożytów. “Tego” nikt nie udźwignie…

  13. wieczorynka
    16 września 2018 at 21:51

    @ Krzyk to, że Japonia jest najbardziej zadłużonym krajem świata czytałam kilkakrotnie. Jednak nikt tego Japonii nie wypomina. Natomiast gdy chodzi o inne kraje w tym Polskę to jest wielu chętnych w UE do ostrej krytyki. Przykro, że rządzący Polską na to nie reagują.

  14. jerzyjj
    17 września 2018 at 02:24

    PODUSZKA TO ZA MAŁO TU JUŻ I MATERAC NIE WYSTARCZY.

    Jan…ki będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się “dzikiej” prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Nie zgadzał się na to, aby polskie przedsiębiorstwa były sprzedawane za część swojej wartości. Mówił o tym głośno i przy każdej okazji, co nie mogło się podobać pewnym środowiskom, które na prywatyzacji polskiego majątku robiły fortuny.
    Niewygodnych ludzi można, albo wyciszać, albo kompromitować. W przypadku Jan…kiego wybrano tę drugą opcję.
    16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację ówczesnego ministra Skarbu Państwa Emila W…, Jan…ki nagle zaczął się zachowywać zupełnie nieracjonalnie. Na korytarzu sejmowym skakał jak małe dziecko, krzyczał, całował w rękę napotkanych mężczyzn. Co istotne – Jan…kiego w takim stanie wywleczono wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Dziś z perspektywy czasu nie ma wątpliwości, że zrobiono to specjalnie, aby pokazać, że główny przeciwnik ówczesnego ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania, jest niespełna rozumu i nie zasługuje na poważne traktowanie (a tym samym na poważne traktowanie nie zasługują tezy, które głosi).
    Co o tym zdarzeniu mówił sam Jan…ki? Od samego początku uważał, że padł ofiarą spisku, którego celem były wyeliminowanie go z życia publicznego. W 2010 roku stwierdził: – “W wyniku =podstępnie podanych narkotyków=, usiłowano mnie wyeliminować z polityki, jako wnioskodawcę wniosku o odsunięcie z rządu pana Emila W… za szkodliwą prywatyzację, sprzedaż banków, domów towarowych, PZU i innych dóbr. Nie udało się, więc sfilmowano mnie w takim stanie i pastwiono się aż do dzisiaj”.
    Jan…ki w 2000 roku stracił dobre imię, a jego dziwne zachowanie stało się powodem do drwin przez kolejne lata. Efekt tego wszystkiego był taki, że mało kto Jan…kiego traktował już poważnie. Choćby mówił o prywatyzacji najmądrzejsze słowa i przedstawiał najtrafniejsze analizy, to i tak każdy miał przed oczami jego skakanie po sejmowym korytarzu, krzyki, szarpanie się i całowanie mężczyzn po rękach. Cel został osiągnięty – jeden z najgłośniejszych przeciwników “dzikiej” prywatyzacji polskich cukrowni, banków, sektora energetycznego i PZU został skutecznie skompromitowany metodą “na wariata”.
    PS…
    Obecnie Wytworzony klimat polityczny sprawia, że ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.

  15. 50-parolatek
    18 września 2018 at 15:56

    @jerzyjj
    Ten “Jan…ki” to i tak miał szczęście…
    – zobacz Waść, co spotkało niejakiego Leppera (wystarczy w necie poszukać terminu: “8 minut, które zadecydowały o życiu Leppera”)…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up