Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Obronność to nie tylko pastowanie opon


Obronność to nie tylko pastowanie opon pojazdów przeznaczonych na wystawy. To nie tylko foldery i hostessy w obcisłych kostiumach. To również nie tylko oficjele modlący się przy kilku nowych moździerzach. Obronność to powinność całego Narodu i obowiązek państwa.

W tych dniach ma miejsce jak co roku ważne wydarzenie. Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach. Politycy chyba kochają wypastowaną gumę opon, to prawdopodobnie dla wielu z nich jakiś fetysz, ponieważ zjawiają się na tej imprezie masowo. Nie brakuje osób z branży, oczywiście wojskowych i wszelkiej maści pracowników mediów. Mamy nasze małe militarne prężenie muskułów na naszą skalę i miarę możliwości. Po defiladzie, to drugie wielkie wydarzenie pokazujące stan naszego oręża.

Takie wydarzenia zawsze fascynują. To prawdziwa uczta dla wszystkich wilków, której przeprowadzenie wiąże się z szeregiem ryzyk. Przykładowo jeżeli ktoś w rejonie targów ustawił sprzęt rejestrujący numery IMEI telefonów komórkowych, to bardzo szybko mógł zdobyć bazę danych osób zajmujących się w Polsce obronnością. Strach się bać, co jeżeli ktoś umieścił sprzęt wyspecjalizowany w śledzeniu całego ruchu bezprzewodowego, ile adresów e-mail, ile treści i najważniejsze – ile powiązań pomiędzy ludźmi. Taka impreza to wspaniała uczta dla wszystkich, którzy się interesują obronnością…

Ta impreza wystawienniczo-środowiskowa na trwałe wpisała się w krajobraz tego typu wydarzeń w naszej części kontynentu. Można tylko życzyć organizatorom dalszych sukcesów. Być może krokiem w dobrą stronę byłoby połączenie z innymi tego typu wydarzeniami w regionie i wspólne organizowanie ekspozycji? Raz w jednym kraju, raz w drugim. Przy okazji byłoby zabawnie, ponieważ przewiezienie ciężkiego sprzętu z Polski do Czech lub na Słowację to nadal wyzwanie logistyczne.

Niestety tutaj dotykamy problemu kooperacji pomiędzy przemysłami zbrojeniowymi naszych krajów i współpracy gospodarczej i oczywiście politycznej w ogóle. Taka nie istnieje, chociaż w zbrojeniówce była do 1989 roku bardzo udana. Jej przykładem jest SKOT i inne wyroby naszych socjalistycznych i ludowych Ojczyzn. Prawda, że to zadziwiające, że wówczas się dało. Natomiast dzisiaj to nie jest możliwe? Ciekawe dlaczego?

Od początku transformacji cała wymiana i kooperacja w regionie została ukierunkowana na Zachód, a produkcję zduszono i niestety wygaszono badania naukowe. Chociaż Czesi, Słowacy i Ukraińcy radzą sobie w tym zakresie dużo lepiej od nas. W szczególności zaskakują Czesi, chociaż biorąc pod uwagę ich tradycje przemysłowe, to ten podziw powinien być czymś standardowym.

Chyba nie ma lepszej okazji do błyszczenia polityków, niż to wydarzenie. Przemysł, Wojsko i media w jednym miejscu – i prężenie muskułów! Jednakże to nie jest sposobem na zwiększenie sprzedaży za granicę. Zwłaszcza, że nigdy nie są publikowane informacje o tym jakie kontrakty zawarto. Wiadomo, że wszystko jest tajne, jednak to bardziej impreza pokazowa, niż prawdziwa impreza targowa.

Obecna sytuacja naszego przemysłu zbrojeniowego, to nadal zbiór życzeń i bajek, a nie realne możliwości wytwórcze. Dobrze że poprawiło się w zakresie zdolności produkcyjnych broni ręcznej i w kilku innych dziedzinach. Jednakże nasz kraj całkiem niedawno produkował czołgi. Przywrócenie tej zdolności przemysłowej ma dla kraju nizinnego fundamentalne znaczenie. To oczywiście wielkie wyzwanie, jednakże integrujące gospodarkę. Nowe technologie tworzą zupełnie nowe możliwości rozwojowe i modernizacyjne. Poza tym możliwa jest kooperacja międzynarodowa. Kraje Grupy Wyszehradzkiej mają wystarczający potencjał do samodzielnego opracowania głębokiej modernizacji istniejących lub nawet opracowania nowej konstrukcji pancernej.

Trzeba pamiętać o tym że przemysł zbrojeniowy, zawsze daje największą możliwą stopę zwrotu do gospodarki. Zarówno technologiczną jak i ekonomiczną. Stać nas na to żebyśmy z gospodarki produkującej krasnale ogrodowe i palety, przyszli chociaż na montaż zaawansowanych systemów produktów finalnych z własną integracją i zastępowaniem droższych importowanych komponentów tymi, które jesteśmy w stanie wyprodukować.

Można pokusić się o stwierdzenie, że stan przemysłu obronnego i tego jaki on tworzy obraz sił zbrojnych, to najlepszy wskaźnik stanu państwa jaki jest możliwy.

Warto inwestować w bezpieczeństwo, zwłaszcza kupując nowy sprzęt u własnych producentów. Nie można zapominać o modernizacjach. Mamy dość spory potencjał, którego mądre wykorzystanie może dać nam szereg korzyści. potrzebujemy takich wydarzeń jak MSPO 2018, ponieważ to wspaniała promocja polskich spraw obronnych, która przyciąga uwagę opinii publicznej. Im więcej się myśli i mówi o problematyce proobronnościowej tym lepiej! Organizatorom serdecznie gratulujemy.

Galeria MSPO 2018

(po kliknięciu na zdjęcie powinno się otworzyć w oknie)

Tags: , , , ,

16 komentarzy “Obronność to nie tylko pastowanie opon”

  1. Inicjator
    6 września 2018 at 05:31

    Kapitalny tekst i świetne fotografie.

    Co do współpracy międzynarodowej, to Autor zapomina o sąsiadach z drugiej strony Bałtyku.

    Udało się z Norwegią, to dlaczego “omijamy” Szwecję?

    Tam jest dopiero nowoczesny potencjał technologiczny i znane marki, jak choćby SCANIA z silnikami do modernizowanych T-72.

    Bo PZL Wola już nie istnieje, a czołg bez silnika nadaje się tylko na pomnik …

    W każdym razie widać, słychać i czuć, że MSPO XXVI w Kielcach – odbyło się!

    Tylko z tego co mi wiadomo, to było najgorzej od lat.

    To znaczy hostessy są nadal ładne i podobno sanitariaty w obiektach MSPO Kielce – bardziej czyste.

    A Szwecję reprezentowała m.in. firma Viking z ciekawymi zestawami oświetlenia bezcieniowego.

    I tak było podobno we wszystkich branżach.

    Nisze i niszowość.

    Ale dobre i to.

    Chociaż brakowało tam KONI, mimo prezentacji kawaleryjskiego siodła wzór 1937 …

    Wniosek:

    Tylko powrót do koni, drewnianych lanc i wozów taborowych wz. 1936 (oraz taczanek wz. 1928) – jest w stanie przywrócić nam Naszą poprzednią POTĘGĘ!

    No i powrót do furmanek.

    Bo to jest istotą naszej Nadwiślańskiej suwerenności w naszym Macondo!

    Amen!

    P.S.
    Propagandowy przekaz z TVP podaje, że to były NAJWIĘKSZE targi obronne od lat. Czy to oznacza, że podpisano umowy na olbrzymie kwoty?

    Tego nie wie nikt.

    Ale ci co mają wiedzieć – swoje zapewne wiedzą.

  2. kaskader
    6 września 2018 at 06:09

    Pokazy grup rekonstrukcyjnych…

  3. Tattoo
    6 września 2018 at 07:01

    Zgadzam się mówimy o zapychania stoisk sprzętem z jednostek a nie wystawie przemysłowej

  4. Miecław
    6 września 2018 at 07:50

    A czy były tam kropidła dalekiego zasięgu i “krzyże” odrzutowe?

    A już tak na poważnie to trzeba podkreślić, że kooperacja naszych socjalistycznych i ludowych Ojczyzn była możliwa, bo to były prawdziwie partnerskie stosunki.
    “Prawda, że to zadziwiające, że wówczas się dało. Natomiast dzisiaj to nie jest możliwe? Ciekawe dlaczego?” – pyta autor.
    Ano dlatego, że koloniści nie mogą pozwolić na suwerenność obronną swojej kolonii. Mamy być uzależnieni i korzystać z sprzętu z demobilu. Smutne, ale tak to wygląda, bo jak widzę niemieckie czołgi na paradzie wojskowej – to jak kiedyś autor już pisał – rozjeżdżające Warszawę, to ogarnia mnie tylko smutek i czuję upokorzenie. Bo jak to możliwe że z kraju, który produkował całkiem przyzwoitą broń ciężką, nagle staliśmy się składowiskiem Zachodniego złomu?

    Gdzie byli po 90-tym roku ci wszyscy dowódcy WP, którzy przecież pamiętali i wywodzili się z LWP? jak to możliwe, że nie byli w stanie przekonać polityków do utrzymania tych gałęzi gospodarki zajmujących się produkcją specjalną na potrzeby obronności oraz jej dalszego rozwoju?
    To zadziwiające jak wbrew poprzedniej przysiędze tak łatwo uklękli w kościołach i przyjęli kapelanów bez jednego protestu, a następnie poddali się całkowicie destrukcyjnym działaniom polityków i pozwolili na zniszczenie naszej suwerenności obronnej. To mają być dowódcy?

    Mam wrażenie, że nasze wojsko tylko siłą kapelanów stoi?

  5. awkzim
    6 września 2018 at 07:50

    Nie ma w Polsce czegoś takiego jak Naród. Są jedynie dwie, agresywnie zwalczające się plemiona, stanowiące około 1/3 ludności. Pozostali codziennie walczą o byt w dniu jutrzejszym. No i są kompletnie zmanipulowani natrętną propagandą. To jedno a teraz – znaleźć niszę produktową nie jest łatwo ale jest popłatne. I na koniec – wyprodukować uzbrojenie samodzielnie jest raczej niemożliwe, może z wyjątkiem USA, FR oraz Chin. Wszyscy pozostali muszą, w różnych układach, współpracować. Jak można z sąsiadami współpracować, jeśli jesteśmy z nimi skłóceni. I kto, poważny, będzie współpracował z amerykańskim osłem trojańskim w Europie.

  6. Pozorovatel
    6 września 2018 at 08:20

    Może by tak wznowić produkcję (podobno znakomitej) szabli wz. 1934 „Ludwikówki” oraz taczanki wz. 36. Nasz potencjał technologiczny, organizacyjny i naukowy wydaje się być odpowiedni do tego rodzajów broni. Szable zostały ostatnio docenione przez władze sejmu, gdy okazało się że użycie broni palnej, a szczególnie maszynowej przeciwko protestującym w Sejmie niepełnosprawnym albo innym pielęgniarkom i nauczycielkom; jest niedogodne i niebezpieczne z powodu obecności licznych oficjeli, którzy mogli by odnieść rany (a nawet śmierć) w wyniku nieprecyzyjnego ostrzału. Podobnie taczanki, po zaprzężeniu w nie (niechcianych już) koni arabskich z polskich stadnin z pewnością okazały by się bardzo skuteczną bronią przeciwko tłumom nieuzbrojonej ludności. Mają w takich warunkach ogromną przewagę nad ciężkimi pojazdami opancerzonymi, bowiem mogą szybko przemieszczać się warunkach zablokowania utwardzonych dróg. Z pewnością polskie oddziały wyposażone tego rodzaju broń okażą się też skuteczne we wszelkiego rodzaju odległych ekspedycjach pacyfikujących przetrwałą ludność po zakończeniu ciężkich bombardowań przeprowadzanych przez naszego Głównego Sojusznika. Obronę naszego terytorium przed ewentualną agresją z zewnątrz możemy zorganizować bez nadmiernego zaangażowania naszego potencjału techniczno-technologicznego. Po prostu wystarczy doprowadzić do końca rozpoczęte już działania przekształcające Polskę w strefą buforową, pozbawioną istotnych zasobów, które mogły by stać się wartościowym trofeum ewentualnego napastnika. W przyrodzie znane są tego rodzaju strategie obronne. Na przykład ropuchy, zbyt obrzydliwej by jakikolwiek drapieżnik zechciał ją zjeść.

  7. wlodek
    6 września 2018 at 09:07

    Podpisano Umowę o współpracy z Etiopią, następny w kolejce San Escobar! Tak że osioł amerykański ma się dobrze!Podniesiono zarobki kapelanów wojskowych(zamiast 500+)!

  8. jerzyjj
    6 września 2018 at 09:28

    OBRONNOŚĆ TO SYSTEM,KTÓRY POWINIEN BYĆ ZAPLANOWANY PRZEZ FACHOWCÓW,KTÓRZY O TYM MAJĄ POJĘCIE A NIE PIS…TOŁÓW POKROJU MACIEREWICZA LUB JEMU PODOBNYCH.
    ALE ŻEBY GO STWORZYĆ NALEŻY UWZGLĘDNIĆ POSIADANE SIŁY I ŚRODKI A W POLSCE ANI TO PIERWSZE ANI TO DRUGIE NIE ISTNIEJE.

  9. jerzyjj
    6 września 2018 at 09:33
  10. Wojciech
    6 września 2018 at 09:46

    I po co to wszystko? Na pierwsze pół godziny wojny.

  11. krzyk58
    6 września 2018 at 16:08
  12. wieczorynka
    6 września 2018 at 17:40

    Krzyku, dzięki za podrzucone linki. Pieśń o taczance – aluzju poniała

    Natomiast “Czeremcha i bez” jest tam wiele romantyzmu, w mojej okolicy jeszcze rosną zarówno czeremcha jak i bez. Czasami warto zrobić przerywnik z polityką. Pozdrawiam

  13. krzyk58
    6 września 2018 at 21:02

    Владимир Нечаев Сирень-черёмуха 1950s
    https://www.youtube.com/watch?v=lJ-dy9YlTMY

    Ренат Ибрагимов – Тачанка
    https://www.youtube.com/watch?v=e5E4l78Ka50
    Wieczorynko: Należy się nagroda za “rozkminienie tematu”. 🙂
    W oryginale tez ‘nieźle” brzmi…
    To prawda, przerywnik od … (nie wymieniam) nie zaszkodzi.
    I jeszcze taka sugestia – pustynniejemy, niczym ‘górale synajscy”, dziś wieczorem podlewałem rzodkiewki i inne nowalijki nigdy jeszcze nie zdarzyło się podlewanie we wrześniu. Susza, a i prognozy
    nieciekawe na wrzesień – pogoda dziwnie zbieżna z wrześniem 39’
    …jakie nad Polską niebo było czyste….

    Co by nie kończyć nostalgicznie – proponuję jesienną piosenkę
    pełna zadumy i melancholii… 🙂 w opisie pod videorolikiem sentencja, warto przez chwilkę ‘pouprawiać dumkę” nad upływającym czasem… – PIĘKNO JESIENI w przepięknej, poetyckiej piosence LESZKA DŁUGOSZA -“Dzień w kolorze śliwkowym” https://www.youtube.com/watch?v=BUudzmt5ei0

    ———————–

    Zabrałeś mi dzieciństwo a ono powraca
    z chłopcem który biega po lesie za sójką
    co mieszka raz wysoko albo całkiem nisko
    po przeszłość trzeba wznieść się by się przed nią schylić
    zabrałeś moją młodość a ona się zjawia
    mówi jakie nad Polską było niebo czyste
    a starczyło na zawsze by spojrzeć raz tylko
    zabierz wszystko co boli
    by wróciło do mnie

    ksiądz Jan Twardowski – Dzieciństwo
    Pozdrawiam

  14. bob
    7 września 2018 at 07:26

    Dajmy sobie spokój z tymi czołgami jeżeli mamy produkować kolejne kopie sowieckich konstrukcji. Jeżeli chodzi o SKOTa to dziś nawet Czesi nie produkują własnych transporterów opancerzonych. Zresztą naprawdę lepiej produkować sprzęt na licencji sojusznika jak np. Rosomak czyli fińska Patria niż potencjalnego rywala a nawet wroga czyli coś w kooperacji z Czechami. Podejrzewam, że Rosjanom albo Niemcom łatwiej będzie namówić Czechów do akcji przeciw Polsce niż Finów. Zresztą Skandynawia ma znacznie lepsze technologie niż jakieś tam Czechy.

  15. krzyk58
    7 września 2018 at 10:28

    @bob. Zresztą naprawdę lepiej produkować sprzęt na licencji sojusznika …
    Racz łaskawie zauważyć iż “nic nie może wiecznie trwać” nawet,
    a może zwłaszcza ,sojusze egzotyczne….zważywszy na bezsporny
    fakt iż niby-to ‘sojuzniki brutusy” nieustannie kopią Nas w tyłek.

  16. Miecław
    7 września 2018 at 14:58

    @wlodek. 6 września 2018 at 09:07

    Ciekawe ile nas kosztuje utrzymywanie kapelanów w wojsku i innych instytucjach? Jakiś dziennikarz powinien się tym zainteresować, może zamiast finansować wysoko opłacane oficerskie stanowiska kapelanów, to za te koszty kupiono by hełmy nowoczesne i umundurowanie, których to podobno brakuje? A przecież parafie są wszędzie, to żołnierz potrzebujący pociechy duchowej zawsze księdza znaleźć może. Pomijając już fakt, że działalność kapelanów w wojsku jest niezgodna z nauką Chrystusa i praktyką pierwotnego chrześcijaństwa, narusza też dekalog zachęcanie do zabijania. Na pewno nie można tego identyfikować z prawdziwym chrześcijaństwem, jeżeli mamy się na nie powoływać i trzymać jego zasad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up