Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2018

Odrębne świętowanie niepodległości to działania ją negujące


 Odrębne świętowanie niepodległości to działania ją negujące. Nie można się na nie zgodzić, nie mają znaczenia żadne względu partykularne i współczesne, niepodległość Polski odzyskana po 123 latach niewolnictwa to wydarzenie najważniejsze w naszej historii, kolejne to przeklinana dzisiaj rocznica 22 lipca 1944 roku, kiedy to znowu odzyskaliśmy wolność wcześniej utraconą przez Sanację, uzurpująca sobie prawo do wskazywania co jest słuszne. Nie każdemu ta druga przywołana data może się podobać, jednakże takie są fakty – symbolicznie, bo o symbolikę tutaj chodziło, mamy do czynienia z wydarzeniami o charakterze państwowotwórczym i w jednym i w drugim przypadku. Przy czym data 11 listopada 1918 roku jest datą mitologiczną, albowiem wówczas wydarzyło się coś, co nie mogło się wydarzyć przez 123 lata niewoli. Drugą datę odrzucamy, uznając ją w retoryce państwowej jako początek nowego zniewolenia. Powstaje zatem pytanie, dlaczego pierwsza data nas nie jednoczy? Jeżeli ona tego nie robi, to co to może być? Potrzebujemy jeszcze jeden dramat więcej?

Pan premier Mateusz Morawiecki apelował o jedność w trakcie uroczystości państwowych, podobnie pan Andrzej Duda Prezydent Rzeczypospolitej. Liderzy opozycji w tym pan Schetyna wspólnie z pobocznościami z pomniejszych partii wypowiedzieli się w temacie, podnosząc że władza odcina się od Narodu, sama świętując smutną rocznicę tragicznych wydarzeń września 1939 roku. Jeżeli 11 listopada miałby wyglądać analogicznie jak 1 września wczoraj, to należy już mówić o tragedii narodowej, oto bowiem mamy upadek społeczeństwa. W pełni z winy polityków. Mądrze wybierzmy w wyborach, żeby nam państwo nie upadło!

Bez względu na to, jaka jest ta władza, bo naprawdę trudno jest ją jednoznacznie pozytywnie oceniać, to jednak jest to władza wybrana demokratycznie przez większość Polaków. Dlatego w wymiarze formalnym, tym państwowym – należy się jej pełen szacunek jako przedstawicielom powagi, dostojności i majestatu Rzeczypospolitej. To większość społeczeństwa wybrała Prawo i Sprawiedliwość i nikt nie ma prawa tego kwestionować. To musi być oczywiste dla każdego. Okazywanie szacunku władzy, to okazywanie szacunku większości społeczeństwa, które tej władzy powierzyło mandat do rządzenia.

Uwaga nie mówimy o czołobitności i czapkowaniu ludziom z dobrej zmiany. Oczywiście bezwzględnie każdemu należy się szacunek – zawsze, tylko dlatego bo jest człowiekiem. Jednak tutaj chodzi o coś więcej, jeżeli nie jesteśmy w stanie się porozumieć w sprawie najważniejszego święta w naszej historii, to znaczy że jedność Polski i jej istnienie nie jest dla nas już najważniejszym priorytetem. Być może jest tak, że po części rządzący myślą, że mają monopol na Polskę, a opozycji z kolei uważa, że Polska to jest oczywistość. Oczywiście w „Ich” wersji.

Dla każdego musi być oczywistością, że tak nie da się funkcjonować. Jako obywatele mamy prawo oczekiwać od polityków, przynajmniej tych, których partie biorą pieniądze z budżetu – żeby zachowywali się godnie i w sposób zgodny z normą społecznych oczekiwań. Nakręcanie histerii podziałów jest nonsensem, który nie służy naszym interesom, wręcz przeciwnie jest z nimi totalnie sprzeczne. Ludzie z dobrej zmiany nie są Marsjanami, którzy wyszli ze statku kosmicznego i opanowali umysły większości Polaków, po prostu taką mamy władzę, jakie społeczeństwo. Można się z nimi nie zgadzać, jednak nie można negować państwa i jego pryncypialnych rocznic, tylko dlatego, ponieważ jest się zdania, że ktoś nie ma politycznej racji!

Politycy postsolidarnościowi, może szerzej bo postokrągłostołowi odpowiadają za kształt naszego państwa, naszą codzienność i przyszłość. To, że dzisiaj część z nich, chce dalej tropić Komunistów lub postkomunistów – jak pan Prezydent Duda w jednym z ostatnich przemówień, to jeszcze nie jest powód, żebyśmy mieli wszyscy zwariować i skakać sobie do oczu.

Nie ma niczego ważniejszego niż państwo, które jest gwarantem naszej wspólnoty i naszego bytu w ogóle. Bezwzględnie rządzący swoją dziwną postawą przyczyniają się do osłabiania państwa, nie wzmacniają go. Natomiast opozycja – na szczęście nie cała – po prostu sabotuje. Nie da się zrozumieć akcji w znaczeniu hołdów środowiska sądowniczego w Niemczech, czy normalnego plucia na własny kraj w Brukseli. Ludzie, którzy to robili powinni mieć świadomość faktu, że szkodzili własnemu krajowi. Jeżeli dzisiaj brak udziału w uroczystościach państwowych, czy też udział, ale separowany w czasie – ma być formą ich politycznej manifestacji, to niestety jest bardzo źle. Ponieważ niczego na tym nie zyskujemy. Istotą polityki musi być bowiem dialog prowadzący do kompromisu, jeżeli prowadzi do zaostrzenia stanowisk i postaw, a docelowo do izolacji środowisk – to znaczy, że mamy dysfunkcję sceny politycznej. Nic nie będzie lepszym dowodem na potwierdzenie tej tezy, niż rozejście się obchodów rocznicowych 11 listopada. Tego dnia wszyscy powinniśmy być razem, być może milczący, ale jednak zjednoczeni. Ponieważ lepiej jest milczeć, niż pluć.

Jak do tej pory w naszym kraju nie wydarzyło się jeszcze nic takiego, co uzasadniałoby totalne podziały, których nie da się przełamać. Rządzący opierają swoją retorykę i w części legitymację do sprawowania władzy na negacji Komunizmu i postkomunizmu. W swojej propagandzie doszli do ściany przekłamywania faktów historycznych, rugowania autorytetów i innych błędów, które ograniczają ich zdolności towarzyskie. Nie da się jednak tego powstrzymać, jeżeli nie ma się niczego do zaproponowania, a dzisiaj opozycja proponuje tylko prostą negacje rządzących. To nie przejdzie i się nie uda, będzie tylko pogłębiać podziały. Politycy już nie tylko rozmawiają ze sobą, ale przede wszystkim nie rozmawiają z ludźmi. Oznajmianie nam pożądanej rzeczywistości, to jest dużo za mało względem potrzeb. Zwłaszcza, że otoczenie stało się o wiele bardziej wymagające.

Zobaczymy dokąd to nas dalej zaprowadzi, jeżeli klasa polityczna sprofanuje 100-tną rocznicę odzyskania niepodległości, to będzie ostateczny dowód na to, żeby ją całą wymienić.

Tags: , , ,

31 komentarzy “Odrębne świętowanie niepodległości to działania ją negujące”

  1. krzyk58
    2 września 2018 at 08:01

    Święta (państwowe) w Polsce są jak ‘prawda”, tzn. jak doopa, każdy ma swoje, które jest godzien świętować niekiedy w oparach absurdu,
    czy hurrapatriotyzmu w sytuacji gdy tak naprawdę “nie ma” obiektu
    odniesienia.Nie będę przytaczał ‘klasyków” gatunku, gdyż jeszcze tkwią wypowiedziane przez nich słowa w ludzkiej, tak zawodnej zwykle pamięci.

  2. wlodek
    2 września 2018 at 09:23

    Okrajają “Przedwiośnie”,łamią prawo, nie reagują na ONR,przeinaczają historię, “ścigają” komunistów i postkomunistów, dzielą ludzi na sorty, rusofobia stała się oficjalną polityką a jednocześnie namawiają do wspólnego świętowania! W okresie miedzy wojennym oddzielnie świętowała sanacja, oddzielnie lewica.Tak że nihil novi!

  3. Inicjator
    2 września 2018 at 09:25

    Końcowy postulat Redakcji o ewentualnej wymianie całej KLASY POLITYCZNEJ – jest słuszny, tylko NIEREALNY.

    Część tej klasy sprawuje władzę i ma wszystkie mechanizmy, żeby to sprawowanie – przedłużyć.

    Moralizatorstwo Szanownej Redakcji budzi podziw, ale nie daje WNIOSKÓW, poza nierealnym – końcowym.

    Wniosek: jesteśmy skazani na trwanie w narastającym podziale społeczeństwa Naszego Nadwiślańskiego Macondo.

    Amen.

  4. Xun Zi
    2 września 2018 at 09:43

    Prawdziwie świętować będzie można, gdy ludzie przestaną orać bliznami granic swoją matkę – Ziemię i zrozumieją, że wszyscy jesteśmy dziećmi tej samej planety, że oddychamy jej powietrzem, jemy jej ciało, by nasze ciała mogły funkcjonować i pijemy jej krew (wodę) byśmy mogli żyć.

  5. Wojciech
    2 września 2018 at 10:05

    11 Listopada jest świętem sztucznym, nie związanym z żadnym ważnym wydarzeniem w historii Polski. Ustanowiono go dopiero w roku 1937. Polacy powinni raczej rozpamiętywać okoliczności, przyczyny i datę swojej zguby, czyli rozbiory i datę sejmu grodzieńskiego, kiedy to parlament państwa uchwalił ustawę o rozwiązaniu i zniknięciu z mapy. Wypadek bez precedensu w historii świata. Tylko cud zdarzający się raz na tysiąc lat stworzył okoliczności “odzyskania”niepodległości, a właściwie przejęcie ziem porzuconych przez przegranych sąsiadów, Wystarczyło aby jeden nie przegrał. Niepodległość odzyskaliśmy po II Wojnie wyłącznie z woli Rosji i Stalina, w granicach i z ustrojem przez nich ustalonych i istniejących do dziś. Musimy być im za to wdzięczni. Z tej racji powinniśmy raczej rozpamiętywać dzień klęski i głupoty narodu. A flagi biało czerwone w dniu “święta” powinny być oznaczone kirem.

  6. Miecław
    2 września 2018 at 12:04

    Niestety to nie jest większość rządząca, bo tylko 18 % uprawnionych do głosowania dało im władzę w tej zmanipulowanej demokracji rzekomo większościowej. Taka niby większość nie może sobie uzurpować prawa do monopolu na prawdę historyczną i fanatyczną władzę. Stąd podziały, które mogą zostać zasypane tylko wtedy, gdy “jaśnie państwo” posanacyjne przestanie fałszować historię oraz doceni dorobek i postęp cywilizacyjny PRL.

    Ponadto 11 listopada 1918 roku dla ludu polskiego był tylko częściowym wyzwoleniem, bo tylko od okupanta zewnętrznego, zaś okupant rodzimy feudalny i religijny pozostał nadal. Gdyby lud był naprawdę świadomy historii, to wskazana data 22 lipca 1944 roku, byłaby faktycznym świętem dla 80% polskiego narodu.

    A obecnie w nowej okupacji, czy lud ma co świętować tak naprawdę?

    Pamiętną datą, którą lud powinien świętować jest 7 listopada 1918 roku, gdy ogłoszono -Manifest Rządu Ludowego Republiki Polskiej. Oto fragment:
    „LUDU POLSKI! POLSKI CHŁOPIE I ROBOTNIKU! JEŻELI CHCESZ ZAJĄĆ NALEŻNE CI MIEJSCE W RODZINIE WOLNYCH NARODÓW, JEŻELI CHCESZ SAM BYĆ GOSPODARZEM NA WŁASNEJ ZIEMI, TO MUSISZ W SWOJE RĘCE UJĄĆ WŁADZĘ W POLSCE, MUSISZ SAM BUDOWAĆ GMACH NIEPODLEGŁEJ I ZJEDNOCZONEJ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”.
    „Na Sejm Ustawodawczy wniesiemy projekty następujących reform społecznych:
    a) przymusowe wywłaszczenie i zniesienie wielkiej i średniej własności ziemskiej i oddanie jej w ręce ludu pracującego pod kontrolą państwa,
    b) upaństwowienie kopalń, salin, przemysłu naftowego i dróg komunikacyjnych oraz innych działów przemysłu, gdzie da się to od razu uczynić,
    c) udział robotników w administracji tych zakładów przemysłowych, które nie zostaną od razu upaństwowione,
    d) prawa o ochronie pracy, ubezpieczeniu od bezrobocia, chorób i na starość,
    e) konfiskaty kapitałów powstałych w czasie wojny ze zbrodniczej spekulacji artykułami pierwszej potrzeby i dostaw dla wojska,
    f) wprowadzenia powszechnego, obowiązkowego i bezpłatnego świeckiego nauczania szkolnego.”

    11 listopada 1918 roku
    RZĄDY PRZEJMUJE JÓZEF PIŁSUDSKI

    ZIEMIANIE I MAGNATERIA
    PRZEJMUJĄ WŁADZĘ

    O REFORMACH PROPONOWANYCH 7 listopada 1918 roku w Manifeście Rządu Ludowego Republiki Polskiej NACZELNIK PAŃSTWA ZAPOMINA POMIMO, IŻ WYWODZI SIĘ Z PPS. Ignacy Daszyński z socjalistami i ludowcami dają się ograć, jak małe dzieci. Brakuje im “jaj”, aby wzorem radzieckim stworzyć całkowicie system socjalistyczny i powrócić do słowiańskich korzeni.
    Osobiście wątpię, aby Piłsudski był prawdziwym socjalistą. Bardziej prawdopodobne jest, że jako osobnik pochodzenia szlacheckiego w swojej walce o wolność Polski spod zaborów, użył idei socjalizmu. Jak ta idea spełniła swoją rolę to przeszedł do swojego “jaśnie pańskiego” obozu trzymającego władzę, dzięki jego reputacji będącej dla ludu “fałszywą flagą”.

    Więc co tu świętować? Które święto jest prawdziwe?
    Takie są właśnie podziały historyczne, a na to nakładają się jeszcze podziały aktualne, więc będzie ciężko to wszystko pozbierać w jedność, a wręcz będzie to niemożliwe, przy tak ograniczonej świadomości historycznej i klasowej Polaków.

  7. krzyk58
    2 września 2018 at 12:13

    @wlodek. Sanacja też była w formie i treści jak najbardziej –
    – socjalistyczna… 🙂 i wcale nie mam na myśli korzeni z przed odzyskania Niepodległości BO ,
    TU nie ma cienia wątpliwości. 🙂

    @Xun Zi. Piękne, pośrednie nawiązanie do wyznania dominującego
    w naszym kraju . “Obyśmy byli jedno, podajmy sobie ręce… ” itd Dziękuję. 🙂

    @Wojciech. “11 Listopada” ‘Mazurek Dąbrowskiego” (pomijam stosowność
    niektórych fraz) jest sztucznym peanem, nie związanym z żadnym ważnym ( tylko proszę na Boga nie pisać o masońskich legionach )we wydarzeniem w historii Polski. Ustanowiono go dopiero w roku 1927 roku. Czyż nie? Taką drogą dedukcji wyjdziemy
    na bezdroża – skąd nie ma powrotu! I na własne (Wojciechowe) życzenie pozostaniemy w krainie
    absurdów.
    🙂

  8. jerzyjj
    2 września 2018 at 14:24

    “Лев Лещенко- День Победы
    https://www.youtube.com/watch?v=D4FP4zARpUc

  9. jerzyjj
    2 września 2018 at 14:30

    Bez wyzwolenia Polski przez Armię Czerwoną i walczącą u jej boku
    I i II LWP bbbbbbb niemieli szans na urodziny , a więc bbbbbb zawdzięczacie życie.

  10. wlodek
    2 września 2018 at 15:37

    Mieclawie, czasami w dyskusji okazuje się że dyskutant znajduje się na poziomie sanacyjnej 3 letniej szkoły. Umie czytać i pisać! Jeden wykreśla z 100 lat,okres PRL i radzieckich wyzwolicieli,drugi sanację nazywa socjalistyczną ( w formie i treści). A dzisiaj dowiedziałem się że Dojna Zmiana, skleja i jednoczy społeczeństwo? Czasami warto być analfabetą i mam pretensję że PRL umożliwił mi zrobienia doktoratu i nauczył myśleć nie tylko pisać i czytać! Pozdro dla Wojciecha i Jerzego i oczywiście dla Ciebie!

  11. krzyk58
    2 września 2018 at 15:55

    @Miecław. “Osobiście wątpię, aby Piłsudski był prawdziwym socjalistą….” 🙂
    Osobiście wątpię czy jesteś tym za kogo zamierzasz
    uchodzić na łamach OP. To już nie jest groźne a ŚMIESZNE. 🙂
    Tym zdaniem – moim zdaniem: :)) “Brakuje im “jaj”, aby wzorem radzieckim stworzyć całkowicie system socjalistyczny i powrócić do słowiańskich korzeni.” Dekonspirujesz przynależność etniczną.
    NO, BO pomyśl przez chwilę – “wzór radziecki”, TO Kronsztad, Tambow i wiele, wiele innych zbrodni ludobójstwa komunistycznego, w wykonaniu leninowskich
    ludzi bez ojczyzny na etnicznych Ruskich (Sławianach).
    ‘Wzorem radzieckim i słowiańskie korzenie”… Duuuży rozkrok.Jednak jesteś hasbarowy
    jajcarz…
    🤣

  12. krzyk58
    2 września 2018 at 16:50

    @wlodek. Puszczam mimo ucha wtręt w temacie szkoły sanacyjnej.
    Co do poziomu merytorycznego ówczesnego kształcenia to życzyłbym kom. Włodkowi liznąć przedwojenną “małą maturę”
    a nie pisał-by bzdur, niczym realny wykształciuch peerelowski, bez obrazy
    Włodku, przedwojenny ‘mały” maturzysta to odpowiednik, a może trochę więcej ‘ludowego
    doktora-tu”, zwłaszcza przedmarcowego. Pomarcow-ego tyz… 🙂
    Skutki i ‘efekta” owego wykształcenia niekiedy rzucają się w oczy
    także na łamach OP.
    Korzystając z okazji rekomenduję państwu dialog n/t. :Czy kultura żydowska zastąpi kulturę polską? Co wyrabia minister Gliński? Treter u Roli!

    https://www.youtube.com/watch?v=HeVrnirC97A&t=2174s

    Dla niecierpliwych rekomenduje od 26 min. i mamy skutki dominacji ‘jakiejś
    zmiany”….wokół, gdzie nie rzucisz okiem:Żydy, lewaki, komuniści
    a i co jest z tym towaŻystwem nieodłącznie związane, nieodzowny
    ‘element układanki”: – ZŁODZIEJE….
    Amen. Pzd.

  13. wieczorynka
    2 września 2018 at 16:55

    Bardzo istotne jest zdjęcie zamieszczone przez Redakcję. Pokazano Pałac Kultury i Nauki ( PKiN )obudowany jakimiś tam budynkami. Jednak PKiN ma 46 pięter zatem rządzącym po 1989 roku zostało jeszcze sporo roboty i nie jestem pewna czy zdążą całkowicie obudować i tam organizować swoje parady.

  14. Miecław
    2 września 2018 at 16:58

    @krzyk58.
    “Sanacja też była w formie i treści jak najbardziej –
    – socjalistyczna”
    Ale się uśmiałem. Zaczynasz osiągać szczyty absurdu w tym trollowaniu.:-) Czy są jakieś granice fałszowania faktów historycznych?

  15. wieczorynka
    2 września 2018 at 17:52

    Sanacja nigdy nie była socjalistyczna i to przerabiali moi Rodzice.

    Natomiast Marszałek Piłsudski należał do PPS i zrezygnował z tej przynależności gdy został Marszałkiem, uzasadniając, że nie chce być utożsamiany z jakąkolwiek partią.
    Mam kilka pozycji papierowych gdzie ta informacja jest powtarzana.

    Nie chcę pisać cokolwiek negatywnego o Marszałku. Działał w warunkach jakie wówczas istniały. Łatwo natomiast ocenia się sytuację po wielu latach.

  16. jerzyjj
    2 września 2018 at 18:57

    DO WEB.
    jednak jesteś zwykłym propisowskim palantem…

  17. wlodek
    2 września 2018 at 19:39

    Szczególnie to “wykształcenie”pomogło im w znalezieniu najkrótszej drogi”ewakuacji” przez Zaleszczyki! Ci obecni obawiam się że taką “wiedzę” nie posiadają!

  18. Miecław
    2 września 2018 at 19:58

    @krzyk58. 2 września 2018 at 15:55

    No i potem zapłacili za nie manie “jaj” Berezą Kartuską, Procesem Brzeskim, ponad 1300-tu zabitych robotników i chłopów na manifestacjach i strajkach w walce o kawałek chleba i siedzeniem za sanacyjnymi kratami, a tysiące pozostało okaleczonych. No ale lawiranci z burżuazyjnej PPS jakoś się przebujali dość bezpiecznie. 🙂

    Dlaczego od razu zakładasz, że doszłoby do zbrodni i ludobójstwa, jak w Rosji? Sądzę, że w Polsce mogłoby wtedy być inaczej, bo gdyby “jaśnie państwo” poczuło demokratyczną siłę narodu, to może zgodziliby się na szersze reformy społeczne i wprowadzenie bardziej opiekuńczego systemu. A tak PPS oddało “jaśnie państwu” władzę licząc na co?

    Ale oczywiście bardziej dramatyczny scenariusz też był możliwy, bo “jaśnie państwo” nie zamierzało dzielić się z narodem, i od razu po odzyskaniu niepodległości twardo rozprawiali się z robotnikami i chłopami zabijając ich bezwzględnie podczas strajków i manifestacji.
    Dla przykładu rozpoczynając od 1920 roku, bo nie wiem czy wcześniej też były strajki i zabójstwa robotników.
    26. 04. 1920 rok – 9 zabitych, 30 rannych w Poznaniu.
    Strajk kolejarzy w Poznaniu – krwawo stłumiony przez policję strajk robotników poznańskich warsztatów przemysłu kolejowego 26 kwietnia 1920 r. W wyniku ran postrzałowych zmarło 9 robotników, a 30 odniosło rany.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Strajk_kolejarzy_w_Poznaniu_%281920%29

    19. 08. 1921 rok – 7 zabitych w Rawiczu.
    Rozruchy w Rawiczu w 1921 (tzw. krwawy piątek[1]) – demonstracja głodowa i starcia robotników, chłopów oraz bezrobotnych z policją, do jakich doszło w Rawiczu 19 sierpnia 1921. Podczas zajść zginęło siedem osób.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozruchy_g%C5%82odowe_w_Rawiczu_%281921%29

    2-14. 08. 1922 rok – 14 do kilkudziesięciu zabitych (liczba bliżej nieustalona) w Wielokopolsce.
    Zginęła bliżej nieokreślona liczba ludzi – od 14 do kilkudziesięciu robotników rolnych – a około 60 zostało rannych.
    „Powszechny strajk rolny – strajk powszechny, który miał miejsce w Wielkopolsce w dniach 2–14 sierpnia 1922.
    Objął około 100 tysięcy osób, czyli ponad ¾ robotników kontraktowych zatrudnionych w rolnictwie, zwłaszcza w wielkich majątkach. Przeprowadzony został w czasie żniw, co miało zaostrzyć jego skutki. Napotkał zmasowaną akcję antystrajkową zorganizowaną przez rząd, wspierany przez oficjalną prasę, właścicieli ziemskich i kler. Na wsie wysyłano karne ekspedycje wojskowe, strzelano do strajkujących i umieszczano ich w więzieniach. Wojsko utworzyło tzw. Oddziały Asystencyjne[1]. Zginęła bliżej nieokreślona liczba ludzi (od 14 do kilkudziesięciu robotników), a około 60 zostało rannych. Kilkaset osób straciło wolność. Do pacyfikacji strajkujących używano też sił lokalnych złożonych z chłopów indywidualnych. Aby świecić przykładem na pola wyruszali sami właściciele ziemscy i księża. List potępiający strajkujących wystosował biskup poznański Stanisław Kostka Łukomski[2].
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Powszechny_strajk_rolny_w_Wielkopolsce_%281922%29

    Ale w stosunku do I RP to i tak była to duża rewolucja społeczna, bo przecież pańszczyzny nie przywrócono, ale uzależnienie ekonomiczne i bieda pozostała. Moralnie lud Polski pozostał zwycięzcą, bo “jaśnie państwo” samo się wykasowało z historii przez niewłaściwe prowadzenie polityki międzynarodowej. Ale niestety przez to i lud, jak to najczęściej bywa w historii, poniósł największe straty, ale przetrwał.

  19. krzyk58
    2 września 2018 at 19:58

    @wieczorynka. “Natomiast Marszałek Piłsudski należał do PPS i zrezygnował z tej przynależności..” “Korzenie sanacji były marksistowskie. Sanacja może wysiadła z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość. Jednak pozostała czerwona i dalej serca miała po lewej stronie. Dalej postrzegała świat według schematów narzuconych przez Marksa i Engelsa…” http://prawy.pl/10562-jak-sanacja-budowala-socjalizm/ 🙂

    II RP nie była państwem o wspaniałym ustroju, z którego trzeba czerpać wzorce. Wręcz przeciwnie – intensywnie szła w stronę socjalizmu i etatyzmu ze wszystkimi tego konsekwencjami. W efekcie pod względem tempa rozwoju gospodarczego prześcignęły Polskę w latach 30. XX w.: Estonia, Finlandia, Łotwa, Rumunia, Węgry. Dystans dzielący Polskę od krajów Europy zachodniej nie malał, lecz powiększał się. Ta sensacyjna książka po raz pierwszy obnaża prawdziwą naturę II RP. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266127/jak-sanacja-budowala-socjalizm 🙂

  20. Adam
    2 września 2018 at 20:03

    Podziały społeczne powstałe w wyniku realizacji tzw. polityki historycznej, nie nastrajają zbyt optymistycznie do wspólnych świętowań różnych uroczystości państwowych,
    o co apelują rządzący. Aby przywrócić jedność w trakcie takich obchodów władze powinny się skupić na realiach wynikających z geopolityki oraz przyszłości pokoleniowej Polaków, a historię (nie politykę historyczną) pozostawić historykom. Euforia jaka towarzyszy 100-leciu odzyskania niepodległości, wydaje
    się w zderzeniu z faktami historycznymi trochę przesadzona. I nie są to wątpliwości nieeleganckie, gdy zadamy sobie pytanie-czy Rzeczpospolitą otrzymaliśmy,
    czy odzyskaliśmy. Tzw. II Rzeczpospolita nie powstała w wyniku walki narodowowyzwoleńczej, ale na skutek kalkulacji zwycięskich mocarstw, które na podstawie traktatu utworzyły zupełnie nowe państwo, nie likwidując
    uchwal rozbiorowych. Podobna sytuacja miała miejsce podczas II wojny światowej, kiedy możni tego świata decydowali o granicach państwowości polskiej.
    Zestawmy powyższe fakty z aktualną rzeczywistością.
    Z jednej strony urzędnicy państwowi świętują 100-lecie odzyskania niepodległości na różnych akademiach, a z drugiej w innych miejscach, wielu z nich twierdzi, że PRL
    nie była państwem niepodległym. Coś tu nie gra i na oko
    widać, że kłóci się nie tylko z logiką, ale także z matematyką. Pomijam fakt, że PRL-mimo, że nie była w pełni państwem suwerennym, to jednak uznawana była prawie przez cały cywilizowany świat, z którym utrzymywała stosunki dyplomatyczne i należała do ONZ,
    a także do innych organizacji międzynarodowych. Nie uznawanie PRL-u jako bytu państwowego jest sprzeczne z prawem międzynarodowym i wewnętrznym
    (prof. Alfons Klafkowski, prof. Lech Antonowicz, prof. Władysław Czapliński i inni). Według nich niektórym byt
    państwowy pomylił się ze zmianą ustroju. Polska jest podmiotem prawa międzynarodowego niezależnie od zmian ustrojowych, personalnych, czy nieprawidłowości
    w przekazywaniu władzy. Przekazywanie władzy to jedna sprawa, a niepodważalność i nietykalność ciągłości bytu państwowego od 1918 roku, to kwestia druga.

  21. krzyk58
    2 września 2018 at 20:06

    Czy Polska nie popełniła pomyłki stulecia nie udzielając w 1919 roku wsparcia wojskom gen. Antona Denikina w walce z bolszewikami? Jakie było kulisy decyzji podjęcia przez Józefa Piłsudskiego tajnych rokowań z bolszewikami? Kto w Moskwie sprzyjał Piłsudskiemu? Czy Denikin był rzeczywiście wrogo nastawiony do Polski? Wydarzenia historyczne śledzimy razem z bohaterami powieści – rosyjskim oficerem wywiadu Sił Zbrojnych Południowej Rosji Piotrem Goremkinem i współpracującą z nim Marią Biełozierską, Rosjanką mieszkająca w Polsce. Czy uda się im przekonać Polaków do zmiany samobójczej polityki? Akcja powieści toczy się w Warszawie, Poznaniu, Paryżu, Noworosyjsku, Taganrogu, Mińsku Litewskim, Moskwie i Bobrujsku. Obok postaci fikcyjnych przez karty powieści przewijają się postaci historyczne: gen. Anton Denikin, Józef Piłsudski, Roman Dmowski, płk Stanisław Haller, gen. Józef Dowbor-Muśnicki.

    Czy klątwa gen. Denikina spełniła się? Czy miał on rację przewidując, że Polska ciężko zapłaci za to, że w 1919 nie pomogła Rosji? Książka jest także głosem w dyskusji na temat polsko-rosyjskich relacji w wieku XIX i XX. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/121098/klatwa-generala-denikina

    ————————————————————-

    Książka „Klątwa generała Denikina” (tutaj) przełamuje jeszcze jeden stereotyp funkcjonujący w naszym społeczeństwie: że ci co „nie lubią Rosji”, to prawica. Było i jest dokładnie odwrotnie: to lewica spod znaku PPS była antyrosyjska, a endecja kwestię rosyjską traktowała racjonalnie. https://nczas.com/2012/02/13/%E2%80%9Eklatwa-generala-denikina%E2%80%9D-%E2%80%93-historyczna-lekcja-pokory-tomasz-formicki/

    https://marucha.wordpress.com/2011/11/23/dlaczego-napisalem-%E2%80%9Eklatwe-generala-denikina/

  22. wlodek
    2 września 2018 at 21:04

    Ale w koło jest wesoło! Na konwencji prawicowej stajni totalna krytyka PSL.O PO oprócz wątku warszawskiego Cisza, o lewicy też. Czyżby przypomnieli sobie o wspólnych korzeniach POPISU,gdzie Rokita miał być Premierem? I zdają sobie sprawę ze cześć społeczeństwa pozytywnie ocenia PRL?A później hulaj pisowska dusza.Hollywood to małe piwo w porównaniu z tym co zaprezentowano ( p.Jaki z niepełnosprawnym synem,piękne żony kandydatów na prezydentów miast, a nawet słowa Papieża w ustach aktualnego Prezydenta jednego z miast( do którego co do orientacji seksualnej nie jestem pewien).Idą szerokim frontem, ciepły dom,dobra droga i chodnik, internet szeroko pasmowy żeby głos Prezesa szybciej docierał ,elektryczne samochody, gaz łupkowy z USA,zamiast astronomii teologia jako samodzielna dyscyplina naukowa.Tak zdobywa się władzę.!

  23. wieczorynka
    2 września 2018 at 21:29

    Krzyku, 19:58
    II RP trwała 20 lat i większość wspomina to jak ciąg niepowodzeń gdy chodzi o zwyczajnych ludzi i warunki w jakich musieli żyć, dlatego czasy PRL przyjęli z ulgą.

    Natomiast nie odmawiam zasług II RP – stworzyli administrację, wprowadzili polską walutę, czyli złotówkę, budowali przemysł, natomiast nie wyszło im z reformą rolną gdyż “jaśnie państwo” jak pisze Miecław miało zbyt wygórowane żądania gdy chodzi o cenę ziemi a ówczesnego rządu nie było na to stać. Dopiero PRL poradziła sobie z reformą rolną.

  24. krzyk58
    2 września 2018 at 21:38

    @wlodek. Miałem na uwadze wykształcenie ‘pospólstwa”, wszak nie
    wszyscy w II RP byli “niepiśmiennymi analfabetami” nie wszyscy uciekali przez Zaleszczyki , ktoś jednak pozostał świadomy,patriotyczny,
    i doskonale wykształcony
    w dużej masie to byli “Kolumbowie” – czytał R. Bratnego? A?
    Poziom oświaty w powojennej Polsce? Odsyłam do “socjocybernetyki” Kosseckiego, pozwolę sobie na przytoczenie stosownego “ustępu” mającego bezpośrednie przełożenie na nasze
    BYĆ – czy raczej już NIE BYĆ – to ‘tam” tkwią źródła “niedouczenia”.

    “W rezultacie opisanych wyżej pseudonaukowych działań wychowano całe
    pokolenie niedouczonych ekonomistów, które rzecz jasna wychowało podobnych sobie
    następców. Ci ludzie po latach, przystępując do reformowania gospodarki w ramach
    słynnego planu Balcerowicza, operowali abstrakcyjnym modelem gospodarki
    wolnorynkowej znanym z czasów K. Marksa, wzbogaconym doktryną monetarystyczną
    zapożyczoną z Zachodu, z którą łączyła ich zasada
    dławienia popytu
    , w okresie
    socjalizmu służąca akumulacji, zaś w okresie III RP walce z inflacją. Nie znali oni
    psychologii gospodarczej byli więc dawniej i są obecnie zaskakiwani nieprzewidzianymi
    reakcjami społeczeństwa. Takimi ludźmi łatwo mogli manipulować zachodni partnerzy,
    znakomicie znający psychologiczne podstawy wolnego rynku.
    W socjologii ograniczano wszelkie teorie niemarksistowskie, zaś całkowicie
    eliminowano teorie sprzeczne z marksizmem, starając się tę dyscyplinę ograniczyć do
    materializmu historycznego, według którego rozwój społeczeństwa jest określany przez
    sposób produkcji dóbr materialnych koniecznych do istnienia ludzi.

    @Miecław. “Dlaczego zakładasz….” Nie tylko zakładam jestem pewny ten system tak miał – dopiero Stalin wyczesał “tych komunistów” 🙂 w drugiej połowie 30’, czego do dziś nie mogą przeboleć bezpośredni spadkobiercy ideowi dziś już liberałowie
    i piewcy Zachodu.
    Epatujesz mnie liczba zabitych w sanacyjnej Polsce, czy władza ludowa strzelała do robotników perłami? ……………….też ginęli z rąk władzy ludowej.
    Bądź obiektywny…. 🙂

  25. Miecław
    2 września 2018 at 21:41

    @krzyk58. 2 września 2018 at 16:50

    “..wokół, gdzie nie rzucisz okiem:Żydy, lewaki, komuniści
    a i co jest z tym towaŻystwem nieodłącznie związane, nieodzowny
    ‘element układanki”: – ZŁODZIEJE….”

    Ja tam widzę wszędzie ciemne prawactwo, co to mu interesy po upadku PRL nie wyszły i teraz biedni szukają wrogów zastępczych. Trzeba było myśleć, a teraz to już tylko selekcja naturalna was czeka i powolne umieranie w dobrobycie, jaki sobie wywalczyliście.

    Biedny @krzyku58, gdzie ty widzisz tych komunistów, ja nie wiem? Nawet w PRL ich nie było, lewaków również prawie nie było. A skąd to wiem. Ano bo wtedy w PRL, gdy pracowałem w administracji to faktycznie i praktycznie nikt z jakimś tam komunizmem się specjalnie nie identyfikował, czym jako młody człowiek byłem z lekka zdziwiony. No bo jak to, mamy system w którym oficjalna propaganda głosi, że jest socjalistyczny i w założeniach dąży do komunizmu, a obywatele się z tym nie identyfikują tylko domagają się coraz więcej od podupadającej władzy, partii oraz kombinują na prawo i lewo, jak tu się ustawić kosztem drugiego człowieka, bliźniego. Potem idą do spowiedzi i znowu kombinują i tak w koło Macieju. No jak to, co jest grane?

    Potwierdza to też Mikołaja Iwanowa (dysydent z ZSRR), który tak opisuje swoje wrażenia z przyjazdu do PRL w 1977 roku i potem jego współpracy z Solidarnością Walczącą:
    „A ja przyjechałem do Polski w 1977 roku. Z miłości do kobiety i do Polski. Uczyłem się polskiego, żeby złapać łyk wolności. Tu nawet nie trzeba było drugiego obiegu, już w oficjalnych gazetach pisało się dużo. Kiedy przyjechałem na stałe, zobaczyłem, że tu u was nie ma komunistów. Poznałem małżeństwo, on był oficerem w wojsku. Takiego antysowietyzmu jak w LWP to ja nigdzie nie widziałem. Wszyscy wiedzieli o Katyniu. Zrozumiałem, że tu w Polsce wszyscy, zaczynając od SB i LWP, udają komunizm. Zrozumiałem, że Polska to wielka bomba z opóźnionym zapalnikiem zegarowym i wcześniej czy później ta bomba wybuchnie i system padnie”. Źródło: Igor Jankie, “Twierdza. Solidarność walcząca – podziemna armia”, Warszawa 2014, s. 275.

    Och jak ja lubię czytać książki 🙂 Tyle się można z nich dowiedzieć o stanie umysłów Polaków, np. że oficerowie LWP zamiast służyć PRL to kolaborowali przeciwko tamtemu systemowi mimo złożonej przysięgi i biegali się modlić po cichu. A już czytając różne wspomnienia, gdy się dowiaduję, że nawet w SB nie było ludzi identyfikujących się z komunizmem, to wynika z tego, że obecne prawactwo fałszuje historię, a system PRL musiał upaść i Mikołaj Iwanow miał rację odnosząc wrażenie, że Polska to bomba z “opóźnionym zapłonem”. Ostatecznie wychodzi na to, że Polacy udawali tylko komunistów i lewaków, a dzieci na religię chodziły i wiarę zachowały. 🙂
    Nie ma więc nad czym rozpaczać, a prawactwo niech zacznie myśleć i się bierze do nauki i roboty, a nie szuka wroga zastępczego, aby zrzucić winę za nieudolność polityczną i gospodarczą. Chciało się “wolności”, to macie i do roboty maszerujcie. 🙂

    @krzyk58. 2 września 2018 at 19:58

    “Sanacja budowała socjalizm”.
    Koniec świata, granice absurdu zostały przekroczone. No chyba, że mówimy o “socjalizmie” dla bogatych, bo przecież analfabeci nie mogli zajmować etatów w II RP i klasowość nadal była utrzymana, mimo że zabroniono posługiwania się oficjalnie tytułami, to nieoficjalnie nadal ich używano.
    Ale to podobnie jak teraz, też mamy taki swoisty “socjalizm” dla bogatych z dotacjami do biznesu i zwolnieniami podatkowymi, a dla biednych robotników na prekariacie, nawet pomoc społeczna się nie należy bo pracują i jakieś tam dochody mają, aby z głodu nie umrzeć, resztę na respiratorze się utrzymuje w MOPS-ach. Doprawdy nie wiem co to ma wspólnego z prawdziwym socjalizmem. No ale na prawo zawsze jest pustka intelektualna, więc trudno się dziwić, że pojawiają się takie publikacje.

  26. krzyk58
    2 września 2018 at 22:04

    Спицын Е Ю о Сталине, Хрущёве и Горбачёве

    https://www.youtube.com/watch?v=ViPmYSq1wvI&t=465s

    Опыт исследования сталинской эпохи. Евгений Спицын

    https://www.youtube.com/watch?v=U6-UojQzvuU

    Чем русские отличаются от славян? Евгений Спицын

    https://www.youtube.com/watch?v=5HcJ908ST1Q

    Miecławie na pewno orientujesz się jaka profesję wykonuje Spicyn? 🙂

    Jutro podrzucę ci nieco materiałów zJurija Żukowa, w temacie epoki
    stalinowskiej… 🙂

  27. Miecław
    2 września 2018 at 23:21

    @krzyk58. 2 września 2018 at 21:38

    Kossecki, co do poziomu nauki w ogóle nie miał racji. Większość dziedzin wiedzy rozwinęła się dopiero w PRL, co nie umniejsza oczywiście zasług prekursorom nauk z okresu II RP, a nawet z okresu zaborów. Dowodem jest moja psychologia, gdzie mieliśmy kilku prekursorów już od czasów zaborów, ale wybitny rozwój odnotowano dopiero w czasach PRL, kiedy to kadra naukowa zyskała mecenat państwa i swobodę twórczą, oczywiście ograniczoną tylko ideologicznie, ale jeżeli ktoś zajmował się dziedzinami, które z polityką nie miały nic wspólnego, do bez żadnych ograniczeń mógł się rozwijać. Znamienne jest to, że Kossecki praktycznie w ogóle nie krytykuje kościoła i jego destrukcyjnego wpływu na naukę w I i II RP. Więc wiadomo co to za mentalność. W tym fragmencie jego opracowania z tej publikacji co podesłałeś w linku, mam pozaznaczaną całą masę błędów. Starczyło by na napisanie polemicznej książki. Krótko mówiąc napisał tam wiele bzdur.

    Co do liczby zabitych robotników i chłopów za czasów reżimu II RP oraz PRL to kiedyś podawałem dane, różnica jest kolosalna, ale nie chodzi o licytowanie śmierci, tylko o fakty, jak “jaśnie państwo” wtedy w II RP przejęło władzę i bezpardonowo rozprawiało się z protestującymi, a o czym teraz chciałoby zapomnieć. Jakoś tamci robotnicy i chłopi co ponieśli śmierć w II RP nie zasługują na żadne upamiętnienie, kler nie odprawia w ich intencji mszy, może wiesz dlaczego? 🙂

  28. Miecław
    3 września 2018 at 08:29

    @krzyk58. 2 września 2018 at 21:38

    Jeszcze na marginesie tego co Kossecki pisał o maturze i wykształceniu w II RP.
    Tadeusz Boy-Żeleński – „W swoim artykule “Burżuazyjne szlachectwo” z sierpnia 1932 roku, które ukazało się w “Wiadomościach literackich”, rozwodzi się nad demokracją, którą przyniosła rewolucja francuska, a która jego zdaniem, była kwestią dość problematyczną, bo wydała na świat nowe grupy społeczne oraz pokazała potencjał najniższych klas.
    (…)
    Żeleński zaleca swoisty rachunek sumienia, “trzeba opukać fetysza inteligencji. Oddzielić to, co w wykształceniu i jego atrybutach posiada istotną celowość społeczną i uprawnienie, a co w nim jest przeżytkiem, pokraczną imitacją dawnej szlachetczyzny, barierą mającą pewnej kaście zapewnić niejako dziedziczność przywileju i odgrodzić ją dumnie od innych.
    Widziałem w życiu tylu koronnych głupców pośród «inteligencji», a tylu zdolnych i inteligentnych ludzi pośród tych których niemożność «studjów» skazywała na rolę parjasów, że jestem przekonany, iż system, wedle którego odbywa się dziś selekcja społeczna, ma coś fałszywego, nie odpowiadającego ani istotnym siłom, ani potrzebom młodego państwa. Zrównanie „startu”, ułatwienie dostępu wszystkim zdolnościom i chęciom, celowość wykształcenia, powinny być dzisiejszym hasłem. Podnoszenie godności człowieka, godności wszelkiej pracy, a nie poniżanie jej sztucznemi różnicami. Trochę, troszeczkę bezkrwawej bolszewizacji! Jeden będzie specem od bakterjologji, drugi od malarstwa pokojowego, inny od zakładania dzwonków elektrycznych, inny od filozofji… to kwestja ich talentów, ochoty i wyboru. Ale niema tu miejsca na żadne przepaści społeczne.
    Światła, szacunku, chleba i mydła dla wszystkich. A z reszty można się uśmiać…”
    TAM Nie linkujemy. Web.. Józef.

    No i miał rację, bo po wojnie okazało się, że dzieci pospólstwa są nie mniej zdolne niż dzieci dawnych klas posiadających, a zdeterminowane wcześniejszą biedą swoich rodziców potrafią więcej osiągnąć niż potomkowie “jaśnie państwa”, które tylko ze względu na koneksje opanowywali struktury na uczelniach wyższych i oszukiwali stalinowskie służby co do swojej lojalności wobec systemu.

    W PRL powyższą opinię Boya-Żeleńskiego realizowano z bardzo dobrym skutkiem i gdyby dawne “jaśnie państwo” nie sypało piachu w tryby to byśmy mieli bogaty i wykształcony cały naród Polski. A oni z nienawiści do mitycznej “komuny” zrobili krzywdę sobie i narodowi, ale oczywiście do tego się nie przyznają, bo to trzeba mieć charakter i odwagę, aby naprawić swoje błędy.

    Powoływany już Igor Jankie w swojej książce o Solidarności Walczącej pisze: “Grupa naukowców związanych głównie z Politechniką Wrocławską stworzyła najbardziej niezwykłą organizację opozycyjną w PRL. Środowisko to miało jasny cel polityczny – obalenie komunizmu i doprowadzenie do odzyskania niepodległości przez Polskę i inne zniewolone narody bloku komunistycznego. Kornel Morawiecki, działacz dolnośląskiej Solidarności, skupił wokół siebie grupę ludzi, którzy poświęcili wszystko dla walki o spełnienie tego marzenia. Odwoływali się do podziemnej legendy Armii Krajowej. Wielu z nich było dziećmi żołnierzy AK i innych formacji niepodległościowych walczących o wolną Polskę także po 1945 roku, wnukami legionistów Piłsudskiego, prawnukami dziewiętnastowiecznych powstańców. Po 13 grudnia 1981 roku chcieli iść w ślady swoich przodków”. Igor Jankie, “Twierdza. Solidarność walcząca – podziemna armia”, Warszawa 2014, s. 9.

    Fantastycznie, że takie książki się ukazują, bo dzięki temu miliony Polaków mogą się dowiedzieć komu zawdzięczają “wolność” i swój obecny los.

  29. krzyk58
    3 września 2018 at 10:23

    @Miecław ft.
    WIEDZIAŁEM, że jesteś wodoszczelny na fakty, które
    nie pasują do Twojej układanki, to co proponujesz “jakiś stare
    cegły” i “ałtorytety” dysydentów sowieckich. Nie pora i miejsce licytować się na ‘wysokość rzędu”,
    fakt pozostaje faktem i przedwojenna i powojenna władza strzelała do robotników i chłopów domagających się pracy i chleba.

    I kogo mi tu przywołujesz?? Bo’ya? 🙂 Rzadko pamięta się też, iż przedwojenna Warszawa była prawdziwym zagłębiem haniebnych praktyk aborcyjnych. Przepisy chroniące życie od poczęcia obowiązywały w odrodzonym państwie polskim do 1932 r, choć i wówczas istniało duże „podziemie aborcyjne”. W latach 20. ruszyła jednak szeroko zakrojona akcja na rzecz wprowadzenia zmian ułatwiających zabijanie dzieci nienarodzonych. Po stronie domagającej się legalizacji aborcji „z przyczyn społecznych” szczególną aktywnością wykazywali się m. in. mason Tadeusz Boy-Żeleński i jego partnerka, działaczka feministyczna Irena Krzywicka z domu Goldberg. Antynatalistyczne lobby odniosło wreszcie sukces i w 1932 r. rządząca Polską Sanacja zalegalizowała aborcję w Polsce artykułem 233 Kodeksu Karnego (wprowadzonego rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r.). https://www.pch24.pl/krew-bedzie-plynela-rynsztokami,24585,i.html

    Przedwojenny socjalizm w szczerej krasie…

  30. Miecław
    3 września 2018 at 11:36

    @krzyk58. 3 września 2018 at 10:23

    No i co lepiej jak dzieci lądowały pod mostem lub jako parobkowie o “jaśnie pańskich” kołtunów? Albo gorzej – były zabijane po urodzeniu. Zobacz przedwojenne statystyki dzieciobójstw, było tego ok. 800-900 rocznie a ciemna liczba ogromna, bo nikt specjalnie nie dochodził wtedy, dlaczego dziecko zmarło niedługo po urodzeniu, jak nie miało jawnych oznak zabójstwa a ciało nie było porzucone. “Baby” wiedziały jak takie dzieci uznane przez kościół za “bachory” likwidować.

    Stan umysłów polskiego prawactwa jest żenujący. No to sobie panie poczytaj co święci przedstawiciele kościoła mieli na ten temat do powiedzenia kiedyś. To teraz im politycznie odbiło, ale kiedyś byli całkiem racjonalni.

    Przeciwnicy karalności aborcji opierają się na tym, „że płód nie może być uważany za samodzielny organizm, ale za część matki, i że siłą rzeczy ona nim rozporządza. Nie może tu być mowy o zabójstwie. Płód nie jest, przynajmniej w pierwszych miesiącach, samoistnym życiem (sam Kościół czynił rozróżnienia między foetus animatus a inanimatus), dlatego też część zwolenników niekaralności pragnie ją ograniczyć do pierwszych trzech miesięcy.” – Tadeusz Boy-Żeleński.

    A teraz prawda kościelna:
    „Nie jest dzieciobójczynią ta, która sprowadza poronienie, zanim dusza wstąpi w ciało” (Non Est homicida, qui abortum procurat, antequam anima corporisit infuła), powiada św. Augustyn.

    A oto stare orzeczenie świadczące, że poglądy Kościoła w tej mierze były niegdyś o wiele bardziej tolerancyjne niż dziś. Jedno z tych orzeczeń brzmi:

    „Cnotliwa dziewica, która wbrew swej woli została zgwałcona przez młodzieńca, może, jak wielu sądzi, usunąć płód przed wstąpieniem weń duszy, iżby nie postradała czci, która jest czymś więcej niż życie”. (Arirault, Propositions dictees Au college a Paris, 1644, s. 322.)

    A drugie:
    „Kiedy niewiasta zamierza podnieść na siebie rękę, aby ujść hańbie ciąży, czy wolno jej wówczas doradzać poronienie? Kardynał de Lugo powiada: „Tak, jeżeli w żaden inny sposób nie da się jej odwieźć od zamiaru, gdyż nie znaczy to wówczas przywieźć do grzechu, tylko skłonić do wybierania mniejszego zła”. (Escobar, Liber theologiae moralis, Lyon 1656, s. 155; 46 wydanie książki aprobowanej przez władzę kościelną.)”

    Źródło: Tadeusz Żeleński-Boy, Pisma, Tom XV, Piekło kobiet, Wyd. PIW, Warszawa 1958, s. 97.

    Sam „autorytet” od biologii czyli św. Tomasz z Akwinu uważał, że: „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.”

    „Rola duchowieństwa była zawsze w Polsce olbrzymia. Niepodobna mi w tych szczupłych ramach pokusić się o rozważenie, w jakim stopniu kler, który uporawszy się z „heretykami” położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte osiemnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli” (Źródło: Tadeusz Żeleński-Boy, Pisma, Tom XV, Dziewice konsystorskie, Wyd. PIW, Warszawa 1958, s. 74)

    Więc lepiej zamilcz, skoro nie masz rozeznania. Kiedyś kościół podchodził do problemu racjonalnie i z pokorą wobec stanu społeczeństwa o czym świadczy to drugie orzeczenie w szczególności. Wybierano mniejsze zło z przyczyn społecznych.

    A teraz prawactwo czepiło się aborcji, żeby zaistnieć politycznie. Zauważ, że najpierw trzeba stworzyć warunki społeczne do wychowania dzieci, a dopiero poprzez kształtowanie świadomości ograniczać aborcję, co w PRL było realizowane i dzięki temu mimo dopuszczalności aborcji z przyczyn społecznych przybyło nas 14 mln. w ciągu 45 lat, a co w III RP, w której prawnie zakazano aborcji z przyczyn społecznych? Fanatyzm to faszyzm.

  31. jerzyjj
    5 września 2018 at 02:27

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up