Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 grudnia 2018

Subkultura rządzących


 Z socjologicznego punktu widzenia „społeczeństwo równoległe” jest terminem określającym funkcjonowanie mniejszości w danym społeczeństwie, która organizuje się na swój sposób i kieruje własnymi, odmiennymi regułami i zasadami. Pojęcie „społeczeństwa równoległego” wiąże się w sensie treści z terminem „subkultury” i jest niejako przeciwstawieniem lub uzupełnieniem pojęcia „społeczeństwa otwartego”.

Czyli – według tej definicji – określenie „społeczeństwa równoległego” odnosi się z reguły do jakiejś mniejszości w społeczeństwie, która nie podporządkowuje się uznawanym przez większość społeczeństwa regułom i zasadom moralnym. Wówczas dochodzi do dwutorowego i równoległego życia politycznego, ekonomicznego, kulturalnego bądź religijnego.

W Polsce jest odwrotnie – rządzeni muszą się podporządkować rządzącym, mimo ze rządzeni są suwerenem w państwie polskim. Tak wiec mniejszość decyduje o losie i szczęściu większości. To też jest swoista dwutorowość i mijanie się – kontakty są raczej sporadyczne.

Styl rządzenia państwem, obojętnie czy to państwo demokratyczne czy inne, może prowadzić w społeczeństwie do podziału na tzw. władze i szeroko rozumiane społeczeństwo.

Przyjrzyjmy się sytuacji w Polsce. Większość, mam tu na myśli społeczeństwo polskie, organizuje się jak może najlepiej, kierując się innymi wartościami, niż rządzący. Są to wartości moralne, oparte na filozofii chrześcijaństwa i pragnieniu godnej i bezpiecznej egzystencji. Subkulturą są rządzący, którzy „zapominają” o społeczeństwie na przynajmniej cztery lata (okres miedzy wyborami). Zapominają, bo muszą zapomnieć – są zajęci przecież walką polityczną w parlamencie i kłótniami na niższych szczeblach państwowo-administracyjnych. Poza tym muszą szybko maksymalizować swój prywatny zysk – maja na to tylko parę lat czasu, z reguły do następnych wyborów.

Ta swoista subkultura rządzących ma swoje prawa, własny kodeks etyczny, którego bazę stanowią władza i kontakty czyli tzw. „znajomości”.

Ktoś zapyta: a gdzie jest prawo? Prawo oczywiście istnieje, jak w każdym demokratycznym państwie. Państwo ma zawsze prawo i jest zobowiązane do ingerencji w szeroko rozumianym rozwoju społeczeństwa. Instytucje państwowe zobowiązane są – w imię prawa – do regulowania życia społeczno-politycznego i gospodarczego. Regulacja w różnych dziedzinach życia jest potrzebna i czasem nawet nieodzowna. W państwie prawa, jakim jest również Polska, interwencjonizm państwowy jest rzeczą zupełnie normalną i oczywistą.

Problem polega na tym, ze interwencje i regulacje administracji państwowej winny być przejrzyste, zgodne z prawem i społecznie sprawiedliwe.

Natomiast nie jest tajemnica, ze w Polsce mechanizmy rządzenia, szczególnie na płaszczyźnie lokalnej, wykorzystują techniki manipulacyjne i monopol finansowy do bogacenia się rządzących. Pozornie wszystko realizowane jest w Polsce zgodnie z obowiązującym prawem. Ale tylko pozornie. Nie zapominajmy tu o subkulturze rządzących, a wiec o kręgach elitarnych, które kierują się własnymi i nigdzie nie zapisanymi prawami. Bo przecież nie znajdziemy mechanizmów nieuczciwego bogacenia się ani w konstytucji ani w żadnym rozporządzeniu. Polskie prawo jest jednak tworzone przez decydentów, którzy przepisy prawne naginają w ten sposób, aby zmaksymalizować swój własny, prywatny zysk. Tworzy się w ten sposób społeczeństwo równolegle, na zasadzie „my i wy”. Kształtują się elity społeczne, które maja zupełnie swoiste pojęcie etyki, moralności i odpowiedzialności (albo nieodpowiedzialności) obywatelskiej. A co robi społeczeństwo? Społeczeństwo patrzy, widzi i dziwi się. Niektórzy nawet protestują sporadycznie, nie zgadzając się z „tymi na górze”, których ja nazywam elitami, albo właśnie swoista subkultura.

Weźmy jako przykład oddolną demokracje panującą w Szwajcarii, gdzie decyzje podejmowane są przez obywateli – bezpośrednio i subsydiarnie. Bezpośrednio znaczy w ramach referendum ludowego na wszystkich trzech szczeblach państwowych: gminnym, kantonalnym i federalnym. Subsydiarność natomiast to nic innego jak zasada pomocniczości mówiąca o tym, że każdy szczebel władzy powinien realizować tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie zrealizowane przez szczebel niższy lub same jednostki działające w ramach społeczeństwa. A wiec tyle państwa, na ile to konieczne i tyle społeczeństwa, na ile to możliwe.

Już na poziomie gminnym zauważamy diametralne różnice w sposobie podejmowania wiążących decyzji w Polsce i w Szwajcarii.

Do zadań szwajcarskiej gminy należą miedzy innymi: wybór władz, zarządzanie majątkiem poprzez zawieranie umów, finanse publiczne, ustalanie i egzekwowanie podatków gminnych, przyznawanie obywatelstwa. Do tego dochodzi szkolnictwo publiczne, łącznie z wybieraniem władz szkolnych i nauczycieli, ochrona zdrowia i opieka społeczna, zapewnienie powszechnie dostępnej opieki lekarskiej, zapewnienie utrzymania spokoju i porządku publicznego itd.

To obywatele decydują w tych i w wielu innych sprawach. Dawniej w Szwajcarii decyzje podejmowane były na placu gminnym, gdzie dochodziło do głosowania przez podniesienie ręki, a wiec na zasadzie za albo przeciw. Obecnie odbywają się zebrania gminne, gdzie zapadają wszelkie ważne dla gminy decyzje, ale również z bezpośrednim udziałem wszystkich obywateli. Przejrzystość i jawność są w tym kraju na porządku dziennym. Również przedstawiciele gminy – radni wybierani są na zebraniach gminnych.

Nie ma przekupstwa ani manipulacji, bo nie ma na to miejsca. Suwerenem jest społeczeństwo gminne, które wie, co jest dobre a co złe dla gminy. Jeśli komuś jednak nie podoba się jakaś decyzja, zawsze może zażądać w urzędzie gminy wglądu do dokumentacji na temat danego projektu bądź danych podatkowych.  Urzędnicy gminy pełnią rolę tzw. trzeciego sektora, a wiec usługową – służą społeczeństwu.

W Polsce podobny styl zarządzania jest możliwy. Należałoby go jednak ukonstytuować – dokonać odpowiedniej rewizji w konstytucji, która jest przecież podstawą funkcjonowania społeczeństwa polskiego.

Początek jest już zrobiony – w konstytucji RP z 1997 r. istnieje konkretny zapis o sterowaniu państwem polskim bezpośrednio, a wiec oddolnie. Mam tu na myśli art. 4 polskiej ustawy zasadniczej, który jasno określa, że władzą zwierzchnią w Polsce jest naród, który sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Bezpośrednio czyli oddolnie, przy aktywnym udziale obywateli.

Skoro demokracja oddolna funkcjonuje w liczącej dobrych kilka milionów mieszkańców Szwajcarii, to winna również funkcjonować z powodzeniem w polskich gminach liczących kilka lub kilkanaście tysięcy mieszkańców. Jednak, by była jakakolwiek szansa na wdrożenie takiego pomysłu, potrzeba zaangażowania możliwie szerokiej grupy obywateli, którzy – nie zapominajmy o tym – są suwerenem polskiego państwa. Na razie mamy nadzieje, Polacy zawsze maja nadzieje, bo nadzieja jest matka…czegoś tam – już zapomniałem. Tym razem nadzieja jest nowa konstytucja.

Tymczasem jest jak jest – w Polsce istnieje społeczeństwo i tzw. władza czyli subkultura, żyjąca na koszt społeczeństwa, które płaci przecież podatki.

Państwo rozwija się równolegle na zasadzie: wyście sobie, a my sobie…

Prof. Mirosław Matyja

Tags: , , , , ,

15 komentarzy “Subkultura rządzących”

  1. Herkules Poirot
    27 sierpnia 2018 at 05:22

    Szanuję pana profesora, tylko w naszych realiach porównywanie się do Szwajcarii to wie pan – zupełnie inna mentalność wszystkiego.

  2. Zbigniew
    27 sierpnia 2018 at 07:44

    Teoretycznie to wszystko ma znamiona zgodności z faktami ale poddaję pod przemyślenia inną tezę.
    Szwajcaria może i ma lepszy fundament, a na pewno lepszą fasadę ale to co za fasadą niewiele się różni. Jest po prostu lepiej zorganizowane.
    Jedna uwaga. W Demokracji nie ma “Prawa” czy nawet “systemu prawnego”. Są owszem i prawa ale nie tworzą systemu zbiór jednogłośnie obowiązujących zasad opartych o prawa (dziś nazywane niezbywalnymi).

  3. krzyk58
    27 sierpnia 2018 at 08:21

    Cd. postpeerelowskiego zawieszenia w próżni: My i ony… “Oni”(T.Torańska)
    Przyczyn bariery podziału szukać należy w drugiej połowie XVIII w.

    Polski naród stanowi kilkanaście procent naszej populacji

    https://www.youtube.com/watch?v=mn4nuP4v63s&t=347s
    ………………
    http://www.mysl-polska.pl/1662

    “Herkules” … Szwajcarzy i inne zachodniaki od nas mogliby uczyć się zasad zbiorowego współżycia w jednym organizmie państwowym, czy przestrzegania podstawowych praw i wolności.
    “Cudze chwalicie – swego nie znacie………” Panie Szanowny…

  4. Miecław
    27 sierpnia 2018 at 09:06

    Wreszcie się zgadzam Panie Profesorze. Trzeba do tego dążyć, aby ograniczyć subkulturę polityków niszczących kraj.

    @Zbigniew. 27 sierpnia 2018 at 07:44

    Raczej nigdzie i nigdy w historii nie znajdziesz obowiązywania zespołu zasad prawa, tzw. praw niezbywalnych. Nawet prawo zwyczajowe było kształtowane przez dominujące grupy społeczne.
    Prawa zawsze były narzucane w interesie grupy dominującej. To naród zwykle w antagonizmie do narzuconych praw walczył o tzw. prawa niezbywalne, które dopiero po rewolucji francuskiej zaczęły się szerzej przebijać w cywilizacji, a rewolucja bolszewicka diametralnie odwróciła relacje społeczne i prawa niezbywalne, które wcześniej były przynależne tylko wyższym stanom społecznym, a stały się bardziej powszechne. Obecnie jest już nieźle, ale nie idealnie, bo hydra niewolnictwa feudalno-kapitalistycznego i religijnego odrasta.

  5. Inicjator
    27 sierpnia 2018 at 09:18

    Pan profesor znowu nas denerwuje odniesieniami do Szwajcarii.

    A PRAWO to my mamy w nazwie partii rządzącej.

    Amen.

  6. Zbigniew
    27 sierpnia 2018 at 11:25

    @Miecław
    Ja wiem że w “marsjańskiej” “historii” wszystko jest inaczej i tam “prawo” znaczy Prawo” wszak to “marsjański” skansen intelektualny ją napisał. Tu jest mimo wszystko kraj ludzi Wolnych. Skoro “na Marsie” nie przyjmują tego do wiadomości i nie potrafią tego powiązać z jednostkową i wspólnotową świadomością, to tym gorzej dla “Marsa”.

  7. Miecław
    27 sierpnia 2018 at 13:19

    @Zbigniew. 27 sierpnia 2018 at 11:25

    To tym gorzej dla “Wenus”, że nie rozumie “Marsa”.:-)
    Niestety kosmiczne odległości wpływają na różnice kulturowe i poglądowe.
    “Tu jest mimo wszystko kraj ludzi Wolnych” – przesada, nie ma absolutnej wolności, wszyscy żyjemy w niewoli przekonań, prawa i kultury. No chyba, że na “Wenus” jest inaczej.:-)
    Granicą wolności, jest wolność drugiego człowieka, przy czym zwykle grupa dominująca ogranicza prawnie “wolności” grup podporządkowanych. Obecne prawo pracy w stosunku do tego z PRL, jest tego doskonałym przykładem i dowodem.

  8. Miecław
    27 sierpnia 2018 at 13:56

    @krzyk58. 27 sierpnia 2018 at 08:21

    “Polski naród stanowi kilkanaście procent naszej populacji” – i akurat według twojego linkowanego “mistrza” dziwnym trafem pokrywa się to z populacją szlachty I RP. Ba mówi nawet o 30 % tej dawnej szlachty, a to gruba przesada, bo ok. 10% to max. Jeżeli teraz dodamy, że większość szlachty zepsuła swoją “błękitną” sarmacką krew, a część była zupełnie obcego pochodzenia wywodząca się z kolonistów (takie Nowaki) to wychodzi mi, że w zasadzie prawdziwy naród Polski to zażydzone szlachectwo i nic więcej. 🙂

    Oczywiście najniższy stan klasa chłopów pańszczyźnianych i wolnych kmieci na miano narodu polskiego według twojego “mistrza” już nie zasługuje, bo jakoś nic o tym nie wspomina. GRATULUJĘ “JAŚNIE PAŃSTWU” DOBREGO SAMOPOCZUCIA. 🙂

    Na szczęście jest trochę Polaków znających prawdziwą historię i na te prostackie chwyty propagandowe nie da się złapać.
    A i jeszcze jedno, ciekawe jak się czują w tych salkach przykościelnych zwykli ludzi o z reguły chłopskich i robotniczych korzeniach, którzy słuchają wywodów tego “mistrza”? Nic nie kumają, że ich obraża, bo oni narodem nie są? Nie mówiąc już o tych, którzy z nim to nagrywają i go oglądają. 🙂 Czy ci “narodowcy” to jest “najprawdziwsza szlachta” o jedynie słusznych korzeniach judeo-chrześcijańskich?

    Narodowcy – zacznijcie myśleć logicznie i odstawcie na śmietnik historii takich “mistrzów” oraz wszelkiej maści “narodowców” nawiedzonych mistycyzmem katolickim.

  9. Zbigniew
    27 sierpnia 2018 at 14:37

    @Miecław
    Ach “Marsjanie”, wszędzie chcecie wymuszać swoje zdanie. 😀
    Wolni ludzie twierdzą (w całej niestety albo raczej “stety”, galaktyce, a kto wiem, może i poza nią) że “Mars musi być zlikwidowany”. 😀
    Chociaż to też “marsjańska” narracja, taka “żeby niczego nie było” 😀

  10. krolowa bona
    27 sierpnia 2018 at 14:56

    Owszem bardzo dobra,wrecz znakomita analiza mentalno-polityczna polskiej realnosci i subkultury rzadzacych,zreszta ta subkultura rzadzacych ma wielowiekowe tradycje poprzrz liberum veto i wolna elekcje oraz role mieszania “w smole” kk, ktore sobie jako najpierwsza subkultura uzurpuje specjalne prawa i “suwerena” ma za durnego pacholka…te tradycje sa od wiekow i nie wuem czym i jak mozna by to typowe warcholstwo i prywate wyplemic a czasy rzekomgo samostanowienia Slowian sa tak arcyodlegle, ze nie wiem jak mozna by choc czesc tych politycznych i spolecznych tradycji przywolac ponownie do zycia zwlaczcza, ze sa inne realia i epoka techniczna oraz straszliwa demoralizacja a nawet degeneracja spoleczenstwa, prosze wziac tylko okres od festiwalu solidarosci poprzez wpuszczenie Polski i jej obywateli w wojny w Iraku i Afganistanie po zagrywkach wielkiego kapitalu i w Polsce i rzuceniu Polski politycznie i finansowo wrecz na kolana i to tak,ze kazdy obywatel mysli tylko jak tu przezyc i gdyby tylko mogl dostac sie do takiej.czy innej “subkultury”(=wladzy ) to by tez tylko patrzyl by sie maksymalnie wzbogacic…

    Watek i tezy uksztaltowania zycia w Polsce na wzor demokracji bezposredniej na wzor Szwajcarii sa wysoce szlachetne ale ,co niechetnie przyznaje moze to wywolywac tylko rechot zab w jakims stawie lub bajorze ….moze jak ludnosc Polski spadnie do 20 lub 10mln to wtedy ,przy zmienionych realiach zmieni sie mentalnosc i wogole nie bedzie takiego darwinizmu o pozyskanie.dobr mazetialnych i mentalnych by zyc….uwazam takze,ze taki tekst ,jak powyzszy – felieton z rozwazaniami ale o charekterze poznawczym i swiatopogladowym jest absolutuna koniecznoscia ,gdyz bez wiedzy na takie tematy nie ma ani ideologi ani woli na zmiane czegokolwiek…
    Panie Prof. ,zupenie na marginesie zwrot: “panstwo prawa” ,pojawiajacy sie takze w powyzszym tekscie jest razacym germanizmem ( “RechtsStaat “) i winien brzmiec w jezyku polskim w panstwie praworzadnym lub praworzadnosc jako zasada konstytucyjna tj. zycie w Polsce ( lub gdzie indziej..)reguluje prawo stanowione parlamentarnie…czy juz trzeba siegac po germanizmy i je tak przy kazdej okazji kultywowac, by przypodobsc sie niemieckim funadacjom,trzymajacxch caly styropian za morde…..no i wlasnie znajdujemy sie u wyscia naszej dyskusji….kto kreuje subkulture …pieniadz !

  11. Miecław
    27 sierpnia 2018 at 18:52

    @Zbigniew. 27 sierpnia 2018 at 14:37

    No nie ma innego wyjścia, bo te kobiety z “Wenus” muszą kogoś słuchać, inaczej im nadmiar wolności zdecydowanie szkodzi. 🙂 A zlikwidować “Marsa” to jakby podciąć gałąź na której się siedzi i owoce zjada. 🙂
    Polecam ku rozwadze 🙂
    https://aros.pl/ksiazka/mezczyzni-sa-z-marsa-kobiety-z-wenus-wydanie-3-2

  12. Zbigniew
    28 sierpnia 2018 at 07:39

    @Miecław
    A może ty jesteś “Eskimosem” który tylko popiera “Marsa”? 😀 To by wiele wyjaśniało 😀
    Może stąd to uwielbienie opartej na narracji “kondominium marsjańsko wenusjańskiego pod ekimoskim nadzorem”? 😀

  13. Miecław
    28 sierpnia 2018 at 15:04

    @Zbigniew. 28 sierpnia 2018 at 07:39

    Ech, no już wolę być Eskimosem niż pochodzić z Wenus. 🙂

  14. Zbigniew
    29 sierpnia 2018 at 07:17

    @Miecław
    Dobrze że w końcu coś ustaliliśmy. Tyle że bycie “Eskimosem” nie neguje tego że możesz pochodzić z “Wenus” i wielbić “Marsa”. Zresztą zwykle tak jest że dla “wenusjańskich Eskimosów” “Mars” to zwykle nieodwzajemniona miłość.
    Musisz tylko uważać bo faktografia wskazuje że od czasu do czasu zdarzają się pogromy eskimoskie w różnych miejscach na ziemi. U mnie w Polsce również. Nawet jeden z większych był w moim rodzinnym mieście na Zachodzie Polski.

  15. fly
    30 sierpnia 2018 at 08:14

    Pobożne życzenia piszącego . Polska rozwijała się europejsko do czasów stolicy w Krakowie . Był to tygiel kultur. Historycy są raczej zgodni . Całkowita niemożność (!!!) zorganizowania się na kształt szwajcarski wynika z :
    1 . Polacy to jednak “lenty” naród . Zauważcie , że wszystkie nasze wielbione powstania to grupy młodych ludzi sterowanych przez starych cwaniaków !
    2. Krk – zwycięstwo kontrreformacji w Polsce ( Rzplitej Obojga Narodów ) spowodowało zastój i gnicie . Protestanci chwalili Boga PRACĄ , nasi kupując odpusty . Pamiętacie zdanie z “Potopu” – śmierć Janusza Radziwiłła ? Umierając rzekł – Jezus …, Maryja . I facet miał z górki “Maryję chwalił” – i wszystkie grzechy w d… poszły !
    3. Wynikające z w/w zapóźnienie społeczne – Powstanie Watta Tylera w Anglii coś ok. 1384 r . Wojny chłopskie w Niemczek – lata 1500-tne . U nas społeczne powstanie ( jedyne sensowne ) – Rabacja galicyjska ..ok. 1840 i to z poduszczenia Austrii .
    4. Wynikający z w/w brak stanu trzeciego . Mieszczaństwo i pieniądz to byli głownie Żydzi i Niemcy . Szlachta piła , wspominała stare “dobre” czasy i … brzydziła się PRACĄ ! Odpusty kupowała !

    Obserwując CZYNNIE oddolną demokrację – Spółdzielnie Mieszkaniowe , Stowarzyszenia , itp. jestem ZDRUZGOTANY !!!

    Jeśli ludzie mają w d.. obecność na głosowaniu we własnym gnieździe – sp-ni mieszkaniowej gdzie mogą BEZPOŚREDNIO poprzez czynsz dostać po łbie , to co mówić o szerszym , np. gminnym forum !
    A wymiana pokoleń i wchodzący tzw. millenialsi mają wszystko w d…!

    Jedyne organizacje działające w Polsce to sterowane kasą partyjną , lub zawzięcie środowiskowe – geje , lesby , faszyści , ekolodzy itp.

    Co do zasady więc @Miecław ma rację . Krzyk jak zwykle “walnął’ jak gołąb na parapet . A ta reszta ( większość kurna ! ) społeczeństwa to pewno chazarstwo ?! Żarty krzyku , a ten Twój doktorek z YT to tzw. ŻENADA !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up