Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2018

Turecki kryzys – jak Zachód traktuje upominających się o godność sojuszników?


1TL_obverse Türkiye Cumhuriyet Merkez Bankası (Central Bank of Republic of Turkey) Source en.wikipedia.org Lic. PD

Turecki kryzys to przykład jak Zachód traktuje upominających się o godność sojuszników. Rządzący Turcją pan Recep Tayyip Erdoğan, niestety pozwolił sobie na zbyt wiele w zakresie polityki godnościowej i określenia rzeczywistej pozycji Turcji w regionie. To nie spodobało się Zachodowi. Poczynając od fali migracyjnej na Europę, a na kwestiach strategicznych sojuszy i relacji z Rosją oraz związkami z Iranem kończąc, polityka Turecka jest przeciwna polityce zachodniej, a nawet jak nie jest (bo nie jest), to jako taka jest przedstawiana. Czarę przelało to, co Turcy robią w Syrii, w tym przeciwko Kurdom. Stany Zjednoczone nie akceptują ich polityki, jest ona rozbieżna z ich wizją Bliskiego Wschodu.  Przede wszystkim Turcja jest obwiniana za bierność wobec obecności Rosji i brak przeciwdziałania wobec postawy Iranu.

Obecnie w Turcji mamy do czynienia z upadkiem kursu waluty narodowej, mówimy o utracie wartości około połowy od początku roku do Dolara, z tego dużo w ostatnich miesiącach, dramat eskalował od mniej więcej maja. Stopy procentowe są na poziomie 17 % – to odzwierciedla inflację, co pokazuje skalę zastosowanej doktryny szoku. Kraj ma poważne problemy ekonomiczne, które przyśpieszyły nagle po deklaracjach pana Donalda Trumpa o woli zwiększenia ceł na turecką stal i aluminium (swoją drogą eksportowane z Turcji przez firmy należące w części do amerykańskiego kapitału). 

Politycy tureccy nie pozostali dłużni, swoją retorykę wzbogacają z jednej strony pytaniem o sojusz w ramach NATO i o imię Boga z drugiej. Prezentują istną narodowo-religijną papkę, którą karmią swoje społeczeństwo od dość dawna, trzeba przyznać wyjątkowo skutecznie. Pod pewnymi względami polityka turecka zaczęła przypominać działania w czasach imperialnych, zwłaszcza ta adresowana wobec Syrii, gdzie mieliśmy do czynienia z zajęciem terytorium syryjskiego i wmieszaniem się w tamtejszą wojnę domową dla realizacji własnych celów. Żadne imperium nie lubi jak jego janczarowie pozwalają sobie na swoje cele i ich realizację. Turcy nie chcą być janczarami Ameryki…

Co ciekawe, to właśnie sukces gospodarczy i rosnąca dzięki socjalnej polityce rządu konsumpcja, były podstawą populistycznych sukcesów politycznych rządzących. Źródłem tureckiego sukcesu gospodarczego było stworzenie gospodarki eksportowej, zdolnej do angażowania bardzo dużych kapitałów na rzecz produkcji i handlu na bardzo dużą skalę. 

Niestety w dzisiejszych realiach żaden kraj nie jest w pełni niezależny, a kraje które są uzależnione od zasilania krótkoterminowym kapitałem spekulacyjnym – jak właśnie Turcja, czy np. także i Polska,  muszą brać pod uwagę oddziaływanie polityczne wszechpotężnej amerykańskiej machiny imperialnej. Rosja doświadczyła dokładnie takiego samego ataku na swoją gospodarkę w związku z haniebnymi sankcjami, którymi obłożono ten kraj. Tylko, że Rosja ma potencjał pozwalający jej wyjść z opresji, uwaga nikt nie mówi, że bez strat i kosztów – bo one były i to bardzo duże, jednak Rosji udało się zachować suwerenność pomimo działań Zachodu przeciwko ich gospodarce. 

Wobec Turcji zastosowano ten sam scenariusz, tylko o wiele bardziej finezyjny. Obniżenie ratingów, presja na walutę, przy stałych zobowiązaniach kredytowych – to musi wywołać kryzys. Co prawda w Turcji on i tak był nie do uniknięcia, ze względu na bańki, które tam napompowano w imię populistycznej i „mocarstwowej” polityki. Jednakże dolewanie oliwy do ognia w chwili w której sytuacja jest na ostrzu noża, to po prostu perfidia i działania celowe ukierunkowane na załamanie się tureckiej gospodarki. To się właśnie dzieje.

Znajomi turyści przebywający w Turcji donoszą o szokujących różnicach cenowych, nagle wszystko bardzo, ale to naprawdę bardo potaniało jeżeli się uwzględni parytet przewalutowania. Jest oczywistością, że w praktyce będzie to oznaczać dolaryzację tureckiej gospodarki, ponieważ ludzie będą chcieli za wszelką cenę zachować jak największą wartość zgromadzonych aktywów. Ten proces już postępuje.

Turcja nie ma szans w konfrontacji gospodarczej z Zachodem, przede wszystkim sama nie może w żaden sposób oddziaływać na rynki zachodnie, a sama jest uzależniona i będzie ponosić konsekwencje. Wiele zależy od tego jaką politykę wybierze tamtejszy rząd. Mogą się „ukorzyć” i zmienić pewne zasady, stopniowo odzyskując status quo, co jest możliwe, ale potrwa, będzie kosztowne i w wyniku koniecznych zmian w ciężarach ekonomicznych nakładanych na społeczeństwo będzie rodzić procesy do zmian politycznych w tym kraju. Alternatywnie mogą zdecydować się na zerwanie z globalizacją i oparcie swojej gospodarki na własnym parytecie wymiany, wolnym od Dolara i kredytów. Oczywiście długi im pozostaną, będą ciążyć – podobnie jak na Grekach, jednakże oni po prostu nie będą ich spłacać. Z punktu widzenia międzynarodowego systemu finansowego ten kraj będzie bankrutem. 

Obserwowanie różnic w przechodzeniu przez kryzys Grecji i Turcji, dostarczy bardzo dobrych danych porównawczych, ilustrujących tezę o sile Euro jako wspólnej waluty. Proszę pamiętać o tym, że kryzys w Grecji nie spowodował zbiednienia społeczeństwa w znaczeniu nominalnym. Jeżeli miałeś oszczędności to dalej je masz i one dalej mają swoją wartość. W Turcji w ciągu pół roku waluta straciła praktycznie połowę na wartości, a inflacja już prawie sięga 20%!

Porzucenie międzynarodowego systemu finansowego, rozliczeń w dolarach i spłaty długów będzie miało swoje poważne konsekwencje, jednakże w praktyce może wyjść Turcji na dobre, ponieważ jeżeli tylko uda się jej przetrwać okres turbulencji i zawirowań, to potem będzie miała otwartą przyszłość jako gospodarka niezależna.  Na ile to jest możliwe, to kwestia wytrzymałości tamtejszego społeczeństwa. Uwaga, to jest droga Wenezueli, przy czym w Turcji nie ma ropy naftowej, której eksport jest w stanie wyrównać bilans handlowy. Dlatego mówimy o dalece idących konsekwencjach w postaci nawet militaryzacji gospodarki i centralnego planowania, które w praktyce w dużej części na poziomie decyzji strategicznych się tam dzieje. 

W tej chwili pytania o dalszą przynależność Turcji do NATO są już oczywistością, a to oznacza poważny problem na linii Ateny – Ankara, ponieważ te stosunki nigdy nie były nawet dobre. Sojusz  po wyjściu Turcji z NATO miałby bardzo poważny problem pod hasłem – stabilizacja Bałkanów. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że tam w zasadzie wszystko jest możliwe ze scenariuszem eskalacji terroryzmu inno-kulturowego na pierwszym planie. 

W istocie to jest przerażające, tylko niestety Zachód popełnia przerażający błąd, albowiem destabilizacja gospodarcza i polityczna Turcji, to jest ostatnia rzecz na jakiej powinno nam zależeć. O wiele mniej groźna jest Turcja z mocarstwowymi ambicjami, realizująca je na Bliskim Wschodzie, niż Turcja wchodząca w chaos. Konsekwencje będą szokujące na wielu polach. Już dzisiaj trzeba myśleć o wzmocnieniu południowej granicy Unii Europejskiej, jest potrzebne więcej kontroli i zupełnie poważne środki bezpieczeństwa. 

Zachód zawiódł Turcję, której Prezydent upomniał się o godność i zaczął realizować swoje narodowe interesy w sposób, który musiał być potraktowany na Zachodzie najpierw jako niesubordynacja, potem – ze względu na potencjał Turcji jako możliwe zagrożenie. To co się dzisiaj dzieje, to antycypowanie tego zagrożenia, obliczone na indukowanie zmian politycznych wewnątrz kraju. Chodzi o doprowadzenie do sytuacji, w której z punktu widzenia tureckich elit, to Recep Tayyip Erdoğan będzie problemem, którego obecność na scenie politycznej jest przyczyną komasowania się problemów bez możliwości ich rozwiązania. Spowoduje to pojawienie się sił i ciągów przyczynowo-skutkowych, które doprowadzą do kolejnego zamachu stanu, który okaże się skuteczny. Ten polityk wie, że nie ma drogi ucieczki i jest skazany na śmierć w przypadku przewrotu. Dlatego tam nie ma już i nie będzie łatwego rozwiązania. 

Po raz kolejny widzimy jak perfidny, cyniczny i bezwzględny jest Zachód, przy czym Turcji nie pomoże nikt, albowiem inne państwa islamskie tylko czekają na to, żeby „sułtan” odszedł. Ponieważ obecne wektory oddziaływania polityki tureckiej, w tym nawet mieszanie się w sprawy państw Zatoki nikomu tam nie odpowiada. 

Dla Rosji Turcja nigdy nie była, nie jest i nie będzie przyjacielem. Możliwe są partnerstwa taktyczne, jednak strategiczna rywalizacja jest i pozostanie. Natomiast wyjątkowo ciekawie wygląda sytuacja z perspektywy Chin, które jeżeli silniej zaangażowałyby się nad Bosforem, mogłyby pokazać że oto już prowadzą poważną geopolityczną grę. Tylko Chińczycy to mądrzy ludzie i doskonale rozumieją jak niesłychanie trudnym jest turecki partner. 

My wyciągnijmy z tej lekcji wnioski. Po pierwsze jak Zachód będzie chciał, to odpali wobec nas swój arsenał ekonomiczny, a wówczas żegnaj grillu z kiełbaskami za 500+ i wszelkie możliwe konsekwencje. Po drugie bezwzględnie trzeba dywersyfikować relacje gospodarcze. Stawianie na Zachód oznacza zależność, pełne strategiczne poddaństwo. Nawet dla czystej pragmatyki relacji po prosty trzeba odtworzyć racjonalną i pragmatyczną politykę wschodnią! Po trzecie, trzeba tworzyć własne rezerwy i zapasy – wszystkiego, co ma znaczenie strategiczne i może nam pomóc przetrwać perturbacje. 

Uwaga, nie mówimy o konflikcie czy sankcjach na Polskę, chociaż wszystko jest możliwe przy zmanierowanych lewactwem umysłach niektórych zachodnich polityków. Chodzi o to, żebyśmy mogli przetrwać bez wstrząsów wszelkie pośrednie fale uderzeniowe – kryzysów, które będą się do nas przelewać jak to mówią ekonomiści „technicznie”, poprzez podobne traktowanie walut wszystkich krajów rozwijających się. 

Musimy mieć rezerwy pozwalające na obsługę zadłużenia przez jakiś czas, bez konieczności zaciągania nowych kredytów. Musimy mieć zapasy najważniejszych paliw – jak ropa, gaz i węgiel. Do tego warto pomyśleć o towarach strategicznych, niezbędnych dla funkcjonowania społeczeństwa. Przykładowo bardzo ważne są te najdroższe leki. Proszę sobie wyobrazić jak drożeją terapie nowotworowe, które i tak są potwornie drogie w przypadku gdy waluta upada o 50%!

Tags: , , , , , ,

18 komentarzy “Turecki kryzys – jak Zachód traktuje upominających się o godność sojuszników?”

  1. Zgred
    15 sierpnia 2018 at 06:23

    Turcja jest przykładem tego co czeka Polskę jeżeli nadal będziemy prowadzić politykę pokazywania języka zachodowi

  2. Marcin Nowosielski
    15 sierpnia 2018 at 07:25

    Turcja ma problem z zadłużeniem zagranicznym, na które pieniądze bierze z eksportu głównie do Unii Europejskiej jako tania fabryka. to się własnie będzie bardziej opłacać bo praca w turcji właśnie staniała.

  3. jerzyjj
    15 sierpnia 2018 at 08:27

    Co czeka US…ael czyli kraj, którego dzisiaj nie boją się jego wrogowie,(ROSJA,CHINY itd.) a sojusznicy (np.NIEMCY,TURCJA) nie chcą go już słuchać?

  4. Miecław
    15 sierpnia 2018 at 08:54

    Turcja nie oddała za prawie darmo swojego przemysłu, gospodarki, więc nie miała prawa wejść do UE. Wciągnięto ją do NATO z wiadomych powodów. A że nie chciała cynicznemu zachodowi służyć tylko za kundelka, to uzależniona gospodarka teraz cierpi. Koloniści nie odpuszczą, będzie się działo. Wnioski sygnalizowane w felietonie dla naszej gospodarki są warunkiem sine qua non dla obecnych rządów PiS, jeżeli chcą działać na korzyść Polski i naprawić swoje błędy z przeszłości, czyli styropianowego szaleństwa. Dywersyfikacja gospodarki z orientacją na wschód (Rosja, Chiny) i jej repolonizacja jest polską racją stanu.

    Trzeba działać z rozwagą, a nie jak słoń w składzie porcelany. Awantura z reformą Sądu Najwyższego jest zupełnie niepotrzebna, ale z drugiej strony ma swoje walory dydaktyczne, bo wreszcie uświadamia wszystkim Polakom, że nie jesteśmy już wolnym i suwerennym krajem, tylko prawnie podległym obcym strukturom unijnym, a w zasadzie mafijnej oligarchii zachodniej stojącej za plecami tych struktur unijnych.

  5. wlodek
    15 sierpnia 2018 at 09:50

    Mieclawie, mądry Polak po szkodzie, jak i przed szkodą.! Scenariusz Turecki to próba którą USA będzie stosował wobec niepokornych(Rosja, Iran,Chiny),a później? Militarna agresja jest niemożliwa to stosuje się sankcje ekonomiczne, oparte na dominacji dolara.Nie przypadkowo państwa Brix ( Rosja,Chiny, RPA,Brazylia) i Turcja chcą przejść na wzajemne rozliczenia w walutach narodowych.Sobotnie spotkanie Merkel -Putin zapowiada się b.ciekawie!Tym bardziej że Turcy którzy w Niemczech stanowią siłę polityczną popierają Erdogana!

  6. Inicjator
    15 sierpnia 2018 at 09:54

    Ciekawe spojrzenie na turecki kryzys.

    No i wnioski dla Polski, bo jest wiele analogii.

    Przetrwamy podobny scenariusz w Polsce?

  7. Anonim
    15 sierpnia 2018 at 10:39

    Ktokolwiek ma zamiar przeciwstawić się dominacji militarnego kartelu US/NATO ginie. Tak zginęli z rąk katów siajej Allende, Saddam , Kaddafi i wielu innych. Tylko Fidelowi udał się ocalić od ponad 500 prób zamachów. Erdogan także ocalał, stąd cała awantura, z nieznanymi jeszcze skutkami. Uratowanie Turcji, jej gospodarki, finansów i pozycji militarnej leży w interesie samych Turków i coraz bardziej w interesie Iranu, Rosji i Chin. Mimo, że Erdogan jest satrapą i islamistą warto go wspierać. Wyjście Turcji z NATO byłoby ogromnym sukcesem dla świata i zapowiedzią rozpadu tej mmmmmm organizacji agresji i wojny.

  8. krzyk58
    15 sierpnia 2018 at 13:37

    @Miecław. “A że nie chciała cynicznemu zachodowi służyć tylko za kundelka.. ”
    Chciała, chciała – jeno WWP ‘otworzył oczy” Erdoganowi na fakt jakich TO mają lojalnych sojuszników, w efekcie czego sporo
    “różnych” sędziów, acz nie tylko, poszło ‘na trochę do pierdla” w charakterze pensjonariuszy.
    Nikt nie powiedział że poród i nowe rozdanie odbędzie się bezboleśnie, sporo pomyj
    wylano również na głowę “satrapy” Erdogana na łamach OP… 🙂

  9. Miecław
    15 sierpnia 2018 at 15:53

    @krzyk58. 15 sierpnia 2018 at 13:37

    Turcja zawsze prowadziła swoją politykę, a że robiła czasami z kundelka, to miała w tym interes. Co do reszty masz rację. Gdyby Rosja była słaba to by Turcy chętnie pomogli tym hordom islamistów pójść na “ruska”.

  10. krolowa bona
    15 sierpnia 2018 at 17:18

    Mimo, ze te dokonane w feletonie peregrynacje myslowe i analiza faktow sa ujeciem tzw.okiem “zaby”tj. z szeroka perspektywa to jednak z batury rzeczy samej analiza Turcji wlasciwie jest niemozliwa..autor wspomina, ze Chinczycy wiedza, ze Turcja to niezwykle trudny partner….wiecej niz trudny, gdyz zawsze mimo obiektywnych faktow natury politycznej i gospodarczej, aplikowanych z zachodu ma ostra i aktywna schizofrenie, jakiej to nikt inny nie ma… pytanie podstawowe: czego chce Turcja i jakie to cele jej przyswiecaja w jej staraniach i to cos juz od prawie 1957 roku o czlonkostwo w Unii Europejskiej ( przed tem w Europejskiej Wspolnocie Gospodsrczej )…otou Turcja pragnie utwirzenia Tureckiej Unii Europejskiej z jej porzadkiem prawnym na wzor panstwa -kalifatu,wprowadzenia poprzez kompletna infiltracje wszystkich organow i utrzedow panstwowych,wprowadzenia ich tradycji kulturalnych i moralnych, zajecia wszystkich stanowisk i wprowadzeniem pod jedynym w swoim rodzaju przymusem ichniego islamu jako religii UE….,ktora z czasem miala by sie stac ponownie Imperium Ottomanskim i turecka flaga z polksiezycem (“rogalik z ciasta francuskiego” zwany qruasons ) miala by nie tylko powiewac w Wiedniu ( zobacz w encyklopedii:odsiecz Turkow pod Wiedniem z pomoca poskich posilkow z Krakowa ) i w Warszawie ale i w Brukseli ( i Paryzu..)…takie oto plany ma nie tylko “sultan” ale kazdy nasaczony ich sowinistyczna i narodowa kultura Turek, gdyz ichnia Turcja jest najwyzszym celem istnienia ludzi na ziemi i koszty sa nie wazne,gdyz “mieso armatnie” doslownie jest codziennie “produkowane”…ichnie kobiety juz mimo,ze teoretycznie jest to prawnie zabronione sa juz”wydawane za nsz” w wielu 5-11 lat, celem czego jest nieustanne rodzenie dzieci…..nawet nie wiem,czy sobie ktos w Polsce moze tego rodzaju mentalnosc wyobrazic…takze przy obrzezaniu kazdemu jeszcze malemu dziecku plci meskiej wpajaja matki ( !!!) , ze staja sue oni przez ten fakt “sultanami”, ktorych zadaniem zyciiwym jest poniewierka i ponizanie oraz zapladnianie kobiet…..odkrycie tej ” tureckiej doktryny” rzucilo juz wielu na “betonowe sciany” i ta cala mentalnosc siega poczatkow VII wielku naszej ery czyli roznica mentalna wynosi przynajmniej 1400 lat i na ktora nikt nie moze tu przystac…….czy jest polityczna i gospodarcza turecka droga indywidualna ? Moze i jest ale mala czesc ok.20 % spoleczenstwa tureckiego jest oruentacji “europejskiej” i rzucono tam ,jak “psom Pawlowa” konsumpcje i o to trwa tam wewnetrzna wojna miedzy tradycja i kontrtradycja a Ciesnina Bosforska ilustruje ten europejsko-azjatycki /osmanski konflikt, ktory moze wstrzasnac swiatem….a moze i nie ? Kto to wie …..a apropos nie 20% spadla waluta turecka ale za niemiecka TV i za “arte” jest to 60%…czyli robocizna staniala o 60% takze np.wakacje w hotelu ale produkty przemyslowe i kredyty podrozyly sie o 60%….czy “tania fabryka”/ sila robocza bedzie jak w Chinach droga do sukcesu gospodarczego….pare tureckich dziennikarzy mowilo, ze kryzys jest wlasnorecznie skonstruowany,gdyz caly boom gospodarczy Erdogan,glownie budownictwo gdzie sie tylko dalo kryly kredyty MWF,po ich odcieciu skonczyl sie boom gospodarczy podobnie bylo w Hiszpanii i w Portugalii …..a z uwagi na blokade finansowa UE tj.brak ( zakaz pobierania kredytow ) funduszy na inwestycje zawali sie wczoraj 4-ropasmowy most na autostradzie w Genuii i pogrzebal tyle ofiar, Wlosi i bez tego “nawalali” na UE tj na Niemcy,ktorzy “swoja” walute € chronia tym, ze innym odbieraja grund pod nogami a przez uprawianie dumpingu glodza wlasnych ludzi…..

  11. wmw
    15 sierpnia 2018 at 18:23

    Dotychczas, Zachód destabilizował kraje małe, niezależne.
    Jesteśmy na etapie destabilizowania ponoć SOJUSZNIKÓW……
    Polska z łatwością mogłaby podzielić los Turcji, gdyby usiłowała wybić się na niezależność, niestety.
    Pełne podporządkowanie się Anglosasom, albo problemy.
    Wyjścia mamy dwa.
    sciślejsze kontakty z Niemcami, bądź Chinami- jako stabilizatorem, w zamian za sprzyjanie ich interesom.
    Ciekawa możliwość wyboru, balansowania pomiędzy mocarstwami ekonomicznymi.
    Niestety, nie przy tych elitach- ze styropianu.
    Ich ślepota i jednostronność, wyklucza taką opcję wykorzystania geopolitycznego okienka.

    Liczę sobie ostatnie napięcia pomiędzy USA a dawnymi sojusznikami:
    -Egipt 90 milionów
    -Pakistan 200 milionów
    -Iran 80 milionów
    -Turcja 80 milionów
    Do tego Malezja, Indonezja, i już mamy 3/4 miliarda w…wionych na amerykańską politykę ludzi, w krajach ze sporym potencjałem ludnościowym i gospodarczym.

    Można zaszantażować rządy, ale nie ludzi w takiej masie.
    Pomijam tu celowo Chiny i Rosję.
    Oni grają w swoją grę o miejsce na globie, a sytuacja wyjątkowo sprzyja przeciągnięciu do własnego obozu dawnych zachodnich sojuszników, choćby dzięki wykupieniu ich długów z rąk lichwiarzy z Wall Street.

  12. wlodek
    15 sierpnia 2018 at 18:45

    Wieczorynko,Minister Spraw Zagranicznych Austrii zaprosiła na swój ślub w sobotę W.W.Putina.I Prezydent przyjedzie! Gdybyś miała do wyboru (ja wiem kogo byś zaprosiła),ja też, a pozostali komentatorzy?Żałuje że nie jesteśmy ministrami, i już to mamy za sobą! Pozdro.

  13. wieczorynka
    15 sierpnia 2018 at 20:31

    Włodku, nie chce mi się rozmawiać o Turcji, tyle już było na ten temat.
    Zgadłeś oczywiście, że zaprosiła bym osobę o której obydwoje wiemy. Zmiana tematu to miła odskocznia od polityki.

    Chociaż nawiąże do obchodów Dnia Wojska Polskiego. Ponoć w obchodach wzięło udział sto samolotów i śmigłowców, skąd oni je wzięli nie wiem. W każdym bądź razie w mojej okolicy nie latały żadne prywatne samoloty i bardzo dobrze mniej hałasu i mniej zużycia paliwa. Być może te prywatne samoloty wzięły udział w
    paradzie w Warszawie ? Pozdro

  14. fly
    15 sierpnia 2018 at 22:21

    Abstrahując od Turcji , to USA mają masę ( niestety ) możliwości wojny zakamuflowanej z powodu $ w rozliczeniach .
    1. Gra na osłabienie waluty atakowanego kraju.
    2. Nakładanie sankcji na kraj .
    3. Nakładanie sankcji na tych , którzy ŚMIĄ lekceważyć zdanie USA i nie wycofują się ze współpracy .
    4. Zablokowanie ( ostateczność do której wzywał Waszczykowski w stos. do Rosji ) rozliczeń w systemie Swift .
    5. USA mają na Polskę właśnie nową , atomową broń … sławną Ustawę 447 . Na razie drzemie w uśpieniu . Nasi rządzący i media głównego ścieku robią głupie miny lub milczą .

  15. semperparatus
    17 sierpnia 2018 at 16:13

    Znaczące kraje-gdyby chciały-mogłyby łatwo zniszczyć $…wystarczyło by w tym celu:
    1.Oprzeć swoje narodowe waluty na złocie
    2.Całkowicie odejść w handlu międzynarodowym od $…szczególnie w handlu ropą
    3.Wystawić na sprzedaż WSZYSTKIE posiadane przez siebie obligacje rządu USA
    4.Wykonać atak na COMEX…czyli giełdę handlu “papierowym” złotem i srebrem…w celu urealnienia(drastycznego wzrostu ceny PM-ów)
    Każde z w/w posunięć od razu powaliło by $…wtedy Ameryce pozostała by alternatywa: kapitulacja albo światowa wojna…Oczywistą sprawą jest co by wybrała…

  16. jerzyjj
    10 września 2018 at 10:12

    Władze Iranu omówiły możliwość handlu bez dolara z Rosją i Turcją.

    Abdolnaser Hemmati omawiał kwestię handlu za pomocą lokalnych walut zamiast dolara na spotkaniu z przedstawicielami Rosji i Turcji.
    Dalsze prace związane z umowami będą prowadzone na spotkaniu z szefem rosyjskiego Banku Centralnego — wypowiedź szefa Banku Centralnego Iranu.
    W tej kwestii odbyły się już rozmowy przywódców Rosji, Turcji i Iranu Władimira Putina, Recepa Tayyipa Erdogana i Hasana Rouhaniego.
    Erdogan wezwał do zakończenia dominacji dolara w handlu międzynarodowym, przechodząc na rozliczenia w walutach krajowych. Turecki lider zauważył, że system związany z dolarem stał się największym problemem, wojny handlowe i protekcjonizm zmuszają do stosowania nowych strategii w wielu dziedzinach. Celem manipulacji kursami walut jest poddanie w wątpliwość silnej i zdrowej tureckiej gospodarki, powiedział Erdogan.

  17. jerzyjj
    10 września 2018 at 10:22

    KROWOPASOWO chce przetrwać. Ale nie chce przetrwać jako ktoś równy pomiędzy równymi. O nie! KROWOPASY chcą przetrwać jako hegemon ludzkości, jako najwyższy władca planety, jako niezastąpiona nacja. Bo tylko to gwarantuje w KROWOPASOWIE dobrobyt i spokój społeczny, gdyż wyczerpały się surowce i pozostały tylko drukarnie dolarów. Pracują pełną parą i mnóstwo zielonych papierków z napisem „In God We Trust” zalewa świat. A więc zmusić trzeba cały świat, żeby handlował w KROWOPASOWYCH dolarach, żeby kupował KROWOPASOWE obligacje i inne bezwartościowe już papiery, żeby w KROWOPASOWIE nie było rewolucji, żeby żydoanglosascy oligarchowie nie musieli się obawiać degradacji.
    …i to by było na tyle…

  18. daniel
    15 września 2018 at 21:03

    “Turcja nie ma szans w konfrontacji gospodarczej z Zachodem” Należy po słowie “Turcja” dodać słowo “sama”. Wtedy to zdanie będzie prawdziwe. Ale już Chiny podtrzymują Turcję, bo wiedzą, że leży ona na ich jedwabnym szlaku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up