Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 sierpnia 2018

Incydent nad Estonią to probierz zagrożeń jakie rodzi demonstracyjna obecność militarna NATO


1024px-ILA_2008_PD_310 by ILA-Boy lic. PD Source Wikimedia Commons

W ostatnich dniach miał miejsce incydent nad Estonią. Samolot myśliwski NATO należący do Hiszpanów miał wystrzelić rakietę, która poszybowała w nieznanym kierunku (stracono z nią kontakt). Przez dwa dni od ujawnienia incydentu, do pisania tego artykułu, nie udało się odnaleźć rakiety.

Sprawa ma trzy aspekty, które razem budują element obrazu wojskowych misji lotniczych nad krajami bałtyckimi (Baltic Air Policing), które od lat pasożytują na innych członkach NATO oszczędzając na bezpieczeństwie i nie mają własnych samolotów wojskowych z prawdziwego zdarzenia. 

Pierwszym aspektem jest problem czysto wojskowo-techniczny. Czasami zdarza się, że rakieta sama zejdzie z wyrzutni, to nie jest kwestia stopnia nowoczesności, czy innych zagadnień technologicznych ale np. błędu w oprogramowaniu, błędu pilota, czy bardzo często – spięcia w instalacji. Takie sytuacje się zdarzają i kropka. Co więcej, będą się zdarzać, ponieważ człowiek jest omylny a sprzęt jest zawodny. Nie ma po co robić z tego tematu, chociaż właśnie tutaj warto się zastanowić nad tym, dlaczego to ogłoszono i dlaczego sam Sekretarz Generalny NATO, przepraszał stosownego Ministra w Estonii za ten incydent? Mówimy bowiem o zdarzeniu, które po prostu ma prawo zaistnieć, to jest ryzyko wojskowych patroli lotniczych z rakietami pod skrzydłami. 

Drugim aspektem jest kwestia czysto funkcjonalna, otóż rakieta zeszła z wyrzutni lub została odpalona – powstaje pytanie do czego? Co było celem, który aktywował czujniki i oprogramowanie rakiety AMRAAM? Mówimy o najlepszych zachodnich pociskach klasy powietrze-powietrze. Z komunikatów wiadomo, że hiszpańskie myśliwce ćwiczyły wspólnie z francuzami na Mirage 2000. Premier Estonii uznał incydent godnym pożałowania, a to samo w sobie jest wyjątkowo ciekawe, ponieważ może wskazywać na jakieś inne, nieznane dno problemu.

Trzecim aspektem jest pytanie o to, czy jesteśmy bezpieczniejsi dzięki misji NATO nad krajami bałtyckimi, które ponownie podkreślmy – nie inwestują w swoją obronność i inne państwa muszą dostarczać samolotów, żeby pilnować ich nieba? Jeżeli bowiem dochodzi do takich sytuacji, że samoloty NATO strzelają rakietami, których nie da się odnaleźć i z którymi nie wiadomo co się stało, to trzeba zupełnie na poważnie się zapytać o to, jak tego typu zdarzenia interpretuje strona, która zupełnie poważnie może czuć się zagrożona? Może nie przez reprezentowany przez NATO potencjał, bo ten świadczy bardziej o słabości, niż sile sojuszu, ale przez zagrożenie które może spowodować np. dla ruchu cywilnego? Jeżeli ktoś nie umie czytać mapy, to niech to sobie zobrazuje mniej więcej w ten sposób, że mówimy o przedmieściach drugiego miasta Federacji Rosyjskiej – Sankt Petersburga. 200 km dzisiaj dla myśliwca to jest dosłownie kilka chwil lotu, odpalenie rakiety i tragedia gotowa. Nie można się dziwić, że Rosjanie czują się zaniepokojeni agresywną demonstracją nieprzewidywalnej siły NATO.

Problemem nie jest to, że samolot wystartował z lotniska na Litwie i odpalił rakietę nad Estonią, której nie da się znaleźć. Problemem jest to, że nie mamy żadnej gwarancji, że następna natowska rakieta nie poleci w stronę Pskowa (tuż przy granicy) lub wspomnianego Sankt Petersburga. Co wówczas? Będzie to godny pożałowania incydent? Również nie będzie dało się jej znaleźć? Nie ma żartów, chociaż sytuacja nie jest napięta w tej chwili, to od dłuższego czasu dochodzi do godnych pożałowania incydentów w związku z rosyjskim transportem lotniczym do i z Kaliningradu. Jeżeli coś takiego miałoby właśnie ten kontekst, to bardzo szybko moglibyśmy się znaleźć w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Zwłaszcza jak Rosjanie uznaliby, że rakieta odpalona w ich stronę może przenosić głowicę jądrową. Proszę pamiętać, mówimy o bezpieczeństwie drugiego miasta Rosji! O życiu milionów ludzi! O symbolu dramatycznej i bohaterskiej obrony przed faszystowskim ludobójstwem (Blokada Leningradu)! Trzeba rozumieć ten kontekst i brać pod uwagę ich wrażliwość. Oni nigdy nie pozwolą na to, żeby historia się powtórzyła. Rosja dzisiaj dysponuje potencjałem, którym może zapewnić swoje bezpieczeństwo, problem polega na tym, że rejony geograficzne z których będzie pochodzić dla niej zagrożenie mogą zamienić się w szklaną taflę z wystającymi betonowymi kikutami… Czy to tak trudno zrozumieć? O to toczy się gra… Czy mamy możliwości i argumenty, pozwalające nam w nią grać? Zwłaszcza, że jak widać popełniamy przypadkowe błędy, które mogą być przyczyną dramatu?

Proszę sobie przypomnieć sytuację z Syrii, gdzie siły NATO – w tym przypadku Turcji, zestrzeliły rosyjski nieuzbrojony samolot nad terytorium Syrii. Przez kilka dni nie było pewności jak rozwinie się sytuacja, która stała się istotnie napięta. Czy możemy sobie wyobrazić podobny scenariusz w Europie Północnej? 

Nie ma sensu udowadniać po raz kolejny, że NATO jest w kryzysie i jako instytucja nie jest zdolne do kolektywnej obrony. To są fakty znane i bez wystrzeliwania pocisków w nieznanym kierunku i nie wiadomo po co. Proszę pamiętać, mówimy o incydencie, który sam w sobie nie ma znaczenia politycznego, jednakże jest probierzem zagrożeń, które rodzi demonstracyjna obecność militarna NATO w krajach bałtyckich. Problem polega na tym, że one są nieprzewidywalne, bo mogą wynikać z przypadku, zabawy lub co byłoby najbardziej przerażające – zaplanowanej prowokacji.

Dlaczego samoloty NATO w ogóle są nad krajami bałtyckimi? Jeżeli te państwa oszczędzają na obronności i nie jest ich stać nawet na kilka maszyn, pozwalających na chociaż symboliczną obecność na niebie, to znaczy że nie chcą się w ten sposób bronić. Litwa, Łotwa i Estonia nie są tak biedne, żeby nie być w stanie kupić razem 12 samolotów za około 2 mld USD. Można w tej cenie kupić eskadrę i bronić się samemu, a przynajmniej demonstrować taką determinację.

Dalsze demonstrowanie obecności militarnej NATO nad krajami bałtyckimi nie ma żadnego uzasadnienia militarnego, a jak widać może prowadzić do różnych incydentów, które mogą być dramatyczne w konsekwencjach. Istotnym smaczkiem jest to, że kraje bałtyckie przez lata oszczędzały na obronności, co nadaje kontekst całej sprawie i pokazuje ich hipokryzję. Niedawno pan Donald Trump rozważał problem wojny jądrowej ze względu na nieprzewidywalność Czarnogóry. Niestety takich opcji jest na wschodniej flance NATO o wiele więcej, jednym z najgroźniejszych ognisk możliwego konfliktu są incydenty lotnicze nad krajami bałtyckimi. Trzeba to zagrożenie ograniczyć na ile się da i najlepiej wyeliminować. 

Proszę to dobrze zrozumieć. Jeżeli np. hiszpański samolot zestrzeli samolot rosyjski w ramach takiej misji, to nie oznacza, że Hiszpania może być w stanie wojny z Federacją Rosyjską, tylko całe NATO. Proszę popatrzeć na mapę i odpowiedzieć sobie na proste pytanie – kto jest bliżej Federacji Rosyjskiej? Chociaż w praktyce z punktu widzenia zasięgu pocisków i samolotów nosicieli rosyjskiej broni jądrowej – to ma znaczenie wtórne…

Jeżeli coś rodzi zagrożenia i jest nieprzewidywalne, jak również nie ma jasno zdefiniowanej odpowiedzialności za możliwy incydent, to takie ryzyko jest niepotrzebne. Proszę się zastanowić – czy chcemy ryzykować atak jądrowy na Warszawę, dlatego ponieważ będziemy wplątani w łańcuch konsekwencji wynikający z błędu lub prowokacji kogoś, kto się jej dopuści? To jest brutalne, nawet bardzo, ale prawdziwe. To są realia obrony kolektywnej i wspólnej odpowiedzialności. Proszę pamiętać, że te samoloty nie latają tam, żeby przeciwnik nie obrzucał granicy burakami! Zresztą o granicy ciężko jest w ogóle mówić, bo tak na prawdę, pomimo próśb strony rosyjskiej nigdy nie została jednoznacznie wyznaczona. Wielka szkoda, że tak mało o tym informują nasze media. Oczywiście nie ma problemu, ale jak się już wydarzy, to już nie będzie miało żadnego znaczenia, bo trzeba będzie ponosić konsekwencje. 

Tags: , , , , , ,

25 komentarzy “Incydent nad Estonią to probierz zagrożeń jakie rodzi demonstracyjna obecność militarna NATO”

  1. Air Force Two
    10 sierpnia 2018 at 05:38

    Rozumiem że bardziej dosadnie nie mogliście tego napisać, ale to proste …. Po prostu Hiszpanie i Francuzi zaczęli do siebie strzelać nad Estonią w ramach rywalizacji a jakby Hiszpan Trafił Mirage, to byłoby na Rosjan 🙂 q

  2. bob
    10 sierpnia 2018 at 06:53

    Jakiś czas temu rosyjskie myśliwce pozwoliły polskim F 16 zbliżyć się na odległość wzrokową do samolotu jednej z najważniejszych osób w Rosji czyli ministra Szojgu. Teoretycznie nasze szesnastki powinny zostać przyblokowane przynajmniej 200 km od samolotu ministra ale widocznie F 16 dysponuje takimi systemami, że oślepił radary rosyjskich myśliwców. Tak więc to przesada mówić, że NATO jest słabe. I dopóki Rosjanie o tym wiedzą żaden błąd ze strony NATO nie będzie oznaczał militarnej odpowiedzi ze strony Rosji. Zresztą jeżeli Rosjanie przestaną naruszać przestrzeń państw bałtyckich i zaczną latać z włączonymi transponderami w strefie międzynarodowej to misje natowskie w tym regionie zostaną ograniczone.

  3. Zbigniew
    10 sierpnia 2018 at 06:55

    W zakresie pisemnych gwarancji to tak nie działa ale Autor nie zna dokumentów wykonawczych więc skąd ma wiedzieć że w stanie tzw wojny będzie wcale nie NATO a określone dwa państwa.
    NATO nawet nie ma obowiązku się wtrącać a już na pewno bez rozpoznania po “po czyjej stronie jest racja”.
    I druga rzecz. Rakiety od tak nie schodzą z wyrzutni a piloci nie latają z gotowymi do odpalenia rakietami. To niestety nie działa jak na filmach.

  4. Pozorovatel
    10 sierpnia 2018 at 07:42

    A ja wcale nie dziwię się Bałtom, że nie chcą wydawać swoich pieniędzy na NATO-wskie zbrojenia i patrolowanie przestrzeni powietrznej nad Litwą, Łotwą i Estonią. Oni po prostu nie mają w tym żadnego interesu. Słusznie uznają że ich wkładem do NATO jest udostępnienie własnego terytorium i obniżenie narodowego bezpieczeństwa. Niechaj więc płacą ci którzy uważają że mają w tym interes. Na przykład nasze państwo. Bez otwartej Ukrainy i państw bałtyckich możemy sobie wybić z głowy kolejną dymitraiadę, noc świętojańską 1812, czy też (propagandowo) zwycięską wojnę 1919. Wprawdzie długofalowe skutki tych wymarszów na Wschód nie spełniły naszych ambicji, lecz nie na tyle by przestać myśleć o kolejnych próbach podporządkowania Watykanowi ziem schizmatyków z 1054 roku. Taka to już nasza “przedmurzańska” rola. Módlmy się jednak do naszego katolickiego Boga by owi znienawidzeni wschodni sąsiedzi nie zapomnieli którymś razem żeśmy też Słowianie, choć trochę zbłąkani (ob-???).

  5. wlodek
    10 sierpnia 2018 at 08:35

    Być może to był przypadek, ale następnym razem to będzie prowokacja. A najciekawsze jest to że do tej pory nie znaleziono rakiety i szybko wycofano hiszpańskie jednostki!

  6. Miecław
    10 sierpnia 2018 at 09:27

    Przychodzi mi na myśl taka refleksja i pytanie. A może pilot nie wykonał rozkazu i skierował rakietę nie tam gdzie trzeba? A przeprosiny po fakcie, to tylko taka gra pozorów?

  7. krzyk58
    10 sierpnia 2018 at 09:27

    ‘Были мы имперцами, были мы коммунистами, были мы демократами — но во все времена Запад нас ненавидел. Откуда же взялась эта ненависть?
    Откройте для себя малоизвестные страницы взаимоотношений России и Запада” – Nowa książka N. Starikowa……….
    Nienawiść. Kroniki rusofobii” https://nstarikov.ru/blog/95634

  8. Bible Freak
    10 sierpnia 2018 at 10:01

    @bob “dopóki Rosjanie o tym wiedzą żaden błąd ze strony NATO nie będzie oznaczał militarnej odpowiedzi”

    Tylko jak mają wiedzięć i to tak szybko? Od Estonii do Petersburga jest tylko parę minut dla szybkich manewrujących rakiet. Nie jest to dość czasu aby obudzić naczalstwo, poinformować i podjąć decyzję.
    Tym bardziej jeśli jest prawdą co Pan napisał, że NATO ma zaawansowane systemy oślepiania rosyjskich radarów.

    Jedyną logiczną odpowiedzią jest automatyzacja, czyli przekazanie kontroli systemom “martwej ręki” (Perymetr)

  9. Anonim
    10 sierpnia 2018 at 10:15

    /Wojciech/ Każdy dzień niesie w sobie zarzewie wojny.Totalnej wojny. Wojna jest celem i środkiem istnienia USA. Pomnażania jego zysków. Najbardziej zmilitaryzowanego i agresywnego państwa w dziejach. W czasie ponad dwóch i pól wieku istnienia tego kraju, tylko przez cztery lata nie prowadził on wojny zaborczej lub agresji w różnych jej formach. Wojna tkwi w doktrynie militarnej i zaborczej tego kraju, definiowanej oficjalnie jako doktryny Wolfowitza i Brzezińskiego. Tu ujawnia się błąd i naiwność Gorbaczowa. Nie wolno było im wierzyć i nie wolno było wycofywać swoich sił z Europy. Bez żadnych gwarancji. W sytuacji gdy USA utrzymują w Europie kilkadziesiąt swoich baz i dalej budują nowe. Rozwiązano Pakt Warszawski, rozbudowując wielokrotnie siły NATO, a armaty i rakiety podsunięto pod same progi Moskwy. Wojna z Rosją to koniec Europy i koniec świata. Trochę wyobraźni wystarczy aby przewidzieć los Polski.

  10. Inicjator
    10 sierpnia 2018 at 10:36

    Jest takie wojskowe określenie, że każda broń raz w swoim życiu,
    sama strzela.

    I tu jest taki przypadek, tylko broń bardziej skomplikowana.

    I to by było na tyle.

    Wnioski: systemy uzbrojenia same w sobie są wystarczająco niebezpieczne, nawet dla obsług.

    Dlatego tak ważna jest JAKOŚĆ ich w pracy.

    I to nawet bez wojny.

  11. Kosmopolitka
    10 sierpnia 2018 at 11:23

    Incydent nad Estonią to kolejny dowód na to, że Federacja Rosyjska, tak szybko, jak to tylko możliwe, powinna wstąpić do NATO, i to nie tylko dlatego, że incydent ten zagrażał Sankt Petersburgowi, najpiękniejszemu miastu na świecie, ale że i wymaga tego aktualna sytuacja gepolityczna na świecie. I bez znaczenia jest to, że Federacja Rosyjska i USA (dwaj potencjalni koalicjaci w poszerzonym NATO), używają zupełnie innych ideologicznych i kulturowych narzędzi, by ich wąskie elity wciąż się bogaciły i korzystały z coraz większej władzy, uciskając masy w granicach swych państw. Tu chodzi bowiem o coś dla nas najstotniejszego, tj. przetrwanie i rozwój rodzaju ludzkiego. Federacja Rosyjska i USA potrafią z sobą wspaniale współpracować, czego najlepszym przykładem jest jak dotąd największe osiągnięcie człowieka: Международная Космическая Станция.

  12. Miecław
    10 sierpnia 2018 at 11:34

    @bob. 10 sierpnia 2018 at 06:53

    Tak sądzisz? A ja myślę, że Rosjanie specjalnie nas podpuścili i pozwolili na tą prowokację, żeby potem siąść na ogon i się pobawić z naszymi F-16. Ot taka zabawa pilotów, a gawiedź się podnieca. 🙂

  13. wlodek
    10 sierpnia 2018 at 12:30

    Bob,przestań opowiadać bajki o niezwyciezonych wojskach NATO.!Rok temu nad amerykańskim niszczycielem najnowszej generacji na Morzu Czarnym pojawiły się 2 SU 25.Elektronika przestała działać, niszczyciel spierdal…do tureckiego portu ile sił. W ostatnich nalotach na Syrię 70% pocisków nie doleciało lub zostało zbitych przez uzbrojenie z lat 70! A Rosjanie zostali powiadomieni przez nieustraszonych żołnierzy Wujka Sama o przewidywanych miejscach nalotów, żeby nie daj Boże zginał choć jeden Rosjanin,tydzień przed tym faktem! Bob jeszcze trochę i będziesz drugim Natowskim Andersenem!

  14. Kosmopolitka
    10 sierpnia 2018 at 13:00

    Do wypowiedzi Anonima z 10:15:
    Wycofanie sił ZSRR z Europy nie było ani błędem, ani naiwnością Gorbaczowa, tylko dowodem na to, że przywódcy (jak i obywatele) ZSRR byli bardziej moralni i ludzcy od Zachodnich kapitalistów i ich marionetkowych rządów.

  15. wlodek
    10 sierpnia 2018 at 13:02

    Kosmopolitko,nawet wyobraźnia ma swoje granice! Rosja w NATO?Rozwiązać jak najszybciej tą “miłującej pokój “organizację! Jugosławia, Irak ,Syria, to przykłady walki”o prawa człowieka i demokracje” z arsenału NATO,a miałby być jeszcze Krym ale się nie udało, i jakby mniejsze zainteresowanie Upadliną!Ale twoje komentarze świeży powiew na łamach O,P(co prawda nie ze wszystkim się zgadzam), ale wolność słowa o co dba p.Józef. Pozdro.

  16. krzy58
    10 sierpnia 2018 at 13:38

    @Kosmopolitka. …tak szybko, jak to tylko możliwe, powinna wstąpić do NATO…
    ???? 🙂

    Punktuję po raz trzeci, jak Pani sądzi w jakim celu istnieje NATO?
    Czy, nawet UE? Patrz: krzyk58
    10 sierpnia 2018 at 09:27

  17. Mikolaj
    10 sierpnia 2018 at 14:38

    Pytanie: Co myślisz o tej zgubionej rakiecie?

    Odpowiedź: Prawdopodobnie ustalono w Helsinkach utworzenie strefy bezpieczeństwa miedzy Federacją Rosyjską i państwami NATO.

    Pytanie: I jak to może wyglądać?

    Odpowiedź: Rosjanie wycofają swoje wojska z granicy na pewną odległość i podobnie zrobią państwa NATO.

    Pytanie: A po co ta informacja o wystrzelonej rakiecie?

    Odpowiedź: Rosjanie nie muszą tłumaczyć swoje postępowania swojej ludności czy ludności Białorusi. A Hiszpanie chcieli mieć “pretekst” do wycofania swoich samolotów z państw Nadbałtyckich.

    Pytanie: I to koniec?

    Odpowiedź: Nie. Myślę, że to początek “demilitaryzacji” wschodnich granic NATO.

    Pytanie: A jak jest tego przyczyna?

    Odpowiedź: Myślę, że są dwie przyczyny. Pierwsza, to że militaryzacja wschodnich granic NATO wszystkich sporo kosztuje a wielkiego pożytku z tego “demonstrowania” siły nie ma.

    Pytanie: A druga przyczyna?

    Odpowiedź: Myślę, że po pewnym czasie Rosjanie wycofają swoje wojska z granicy z Ukrainą, NATO wycofa swoje wojska z Ukrainy a wojska Ukrainy przestana “blokować” Donbas.

    Pytanie: Czy to oznacza, że konflikt na Ukrainie zostanie rozwiązany w sposób pokojowy?

    Odpowiedź: Władze Ukrainy zostaną “przymuszone” do nie stosowania siły przy rozwiazywaniu “wewnętrznych” problemów.

    Pytanie: Czy podporządkują się takim “zaleceniem”?

    Odpowiedź: Wojska Federacji Rosyjskiej i NATO będą gwarantami takiego rozwiązania.

  18. krzyk58
    10 sierpnia 2018 at 15:25

    @Kosmopolitka. “10 sierpnia 2018 at 13:00′
    I błędem. I naiwnością…ŻEBY – nie napisać “mocniej”!
    CO, swego czasu przyznał sam “miszcz” (glasnos’ti i pierestrojki). 🙂

  19. Kosmopolitka
    10 sierpnia 2018 at 17:10

    Włodku,
    Rosjanie to nasi bracia w wielkiej ponadplemiennej organizacji Słowian. Tysiące lat temu razem porzucalismy koczowniczy tryb zycia i zasiedlalismy ziemie w dorzeczu Wołgi, Donu i Dniestru i okreslaliśmy naszą wspólną kulturę. To, że przez ostatnie kilakset lat walczyliśmy z sobą nigdy nie wynikało z braku miłości między naszymi narodami, a tylko z geopolitycznych bieżacych interesów wielkich arystokratycznych rodów Europy i ich sług: szlachty i duchowieństwa. Jest przynajmniej dziesiątki powodów, dla których Federacja Rosyjska powinna przystąpić do NATO, począwszy od chęci uratowania gatunku, po fakt, że problem “wojny cywilizacji” niemal w jednej chwili przestałby istnieć. Ale ja, chciałabym Ci przedstawić powód, który szczególnie przemawia do mnie samej. A mianowicie fakt, że, niezwiązana z nami plemiennie, agencja wywiady Strategic Forecasting, Inc, z Teksasu, wieści szybki upadek Rosji, i w związanych z nią materiałach uprawdopodabnia ten upadek przy pomocy języka i metody nauki. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że USA i dwództwo NATO tak bardzo uwierzyło w tę prognozę, że najprawdopodbniej trwa już wojna z Rosją. Lecz w mojej opinii, wszystko jest jeszcze do odwrócenia. Jedynym znanym mi ratunkiem, a mam prawo sądzić, że myśli też tak Pan Prezydent Władymir Putin, jest jak najszybsze przystąpienie Rosji do NATO.

  20. wlodek
    10 sierpnia 2018 at 18:59

    Kosmopolitko, z historii można wyciągać rożne wnioski.Dlatego warto wrócić do źródeł, NATO powstało jako wojenny sojusz skierowany przeciw ZSRR,już w 1947 rozpatrywano plan uderzenia atomowego między innymi na (jak to określiłaś najpiękniejsze miasto świata) Piter.Dzisiaj jedno polarny amerykański świat się kończy i dlatego broni się agresywną polityką pod pozorem rosyjskiej agresji. Dopóki będę żył nie wybacze lewicy że nas w to wciągnęła (chociaż jeśli nie oni to pozostałe “elity” by to zrobiły).A W.W.Putin jasno powiedział”Po co mi ten świat jeśli w nim nie będzie Rosji”W większości krajów trwają demonstrację przeciw polityki NATO,dlaczego nie u nas(Mieclaw w sposób kompetentny na łamach O.P wyjaśnia)! Pozdro.

  21. Mikolaj
    10 sierpnia 2018 at 19:09

    Pytanie: Czy może być jakieś inne wytłumaczenie zgubienia pocisku powietrze-powietrze?

    Odpowiedź: Może. Jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że na tym obszarze loty wszystkich samolotów sa ściśle kontrolowane. A wystrzelenie rakiety celowe czy przypadkowe to tak jak próba “samobójcza” pilota.

    Pytanie: To jak wytłumaczyć przypadkowe wystrzelenie?

    Odpowiedź: Ktoś mógł sprzedać informację na temat jak zdalnie spowodować start takiej rakiety.

    Pytanie: I po co to komu?

    Odpowiedź: Jeżeli ten co zapłacił za informację, spowodował jej “przypadkowe” wystrzelenie a potem “znalazł” rakietę, to w krótkim czasie ustali jak się przed takimi rakietami mają się bronić jego własne samoloty. I wszystkie takie rakiety będą nadawały się tylko na złom.

    Pytanie: Czy to coś nowego?

    Odpowiedź: Nie bardzo. Podczas konfliktu Chin z Tajwanem samolot tajwański zgubił rakietę powietrze-powietrze nad terytorium Chin. W tamtym czasie tylko Stany produkowały takie rakiety.

    Pytanie: Czy rakiet rozbiła się i przepadła?

    Odpowiedź: Chińczycy ją znaleźli, pokazali Rosjanom i w krótkim czasie nad Wietnamem spadły pierwsze bombowce B-52, bo Wietnamczycy weszli w posiadanie rakiet powietrze-powietrze.

    Pytanie: Jakieś inne przykłady?

    Odpowiedź: Na Internecie można znaleźć filmy o tym jak w Afganistanie wojska rosyjskie starały się uzyskać kopię ręcznych wyrzutni ziemia-powietrze, chyba się nazywał Stringer.

    Pytanie: Pomogło im to?

    Odpowiedź: Ustalili, że można te rakiety mylić za pomocą “rac świetlnych” wystrzeliwanych z atakowanego samolotu. Teraz pełno takich rac świetlnych nawet na pokazach lotniczych

  22. wmw
    10 sierpnia 2018 at 19:10

    Kosmopolitka
    10 sierpnia 2018 at 17:10

    Był taki okres, w którym Rosji zależało na integracji z Zachodem.
    Ba!!! sam Sikorski prorokował udział Rosji w NATO.
    Pan Clancy nawet powieść napisał- “Niedźwiedź i Smok”…….

    Integrować miało zagrożenie chińskie.

    Od tego czasu minęło kilkanaście lat, zmieniły się realia geopolityczne.
    I ekonomiczne.

    Nikt nie przewidywał BRICS- do którego zamierza się przyłączyć Turcja.
    Nikt nie myślał o “Pasie i szlaku”.
    Nikt nie wiedział, że powstanie AIIB, oraz zacznie sie rozliczanie z pominięciem $.

    Wszyscy sojusznicy Rosji, zostali zlikwidowani siłowo za Jelcyna i Miedwiediewa.
    Obroniona została jedynie Syria.
    Ale przybyli nowi.
    Turcja, Pakistan, Indie, nawet Afganistan się skłania i Iran.

    Moim zdaniem, ekspansje mogą być militarne, albo ekonomiczne.
    Rosja i Chiny zdają się preferować tę drugą formę.
    Choćby z tego względu, że kompleks militarno- przemysłowy gra w tych krajach rolę mniejszą niż w USA.
    Jak na razie, nie wpływa w sposób znaczący na decyzje polityczne, nie płaci na fundusz wyborczy, więc nie ma wpływów politycznych.
    Jest jedynie narzędziem polityki Państwa, nie samoistnym graczem.

  23. Miecław
    10 sierpnia 2018 at 20:56

    @Kosmopolitka. 10 sierpnia 2018 at 17:10

    Tak jak napisał @wmw, takie plany i propozycje ze strony Rosji wejścia do struktur natowskich i utworzenia wspólnego bloku bezpieczeństwa były, ale plany Zachodu, którego narzędziem jest NATO są inne. To jest błąd globalnych zachodnich korporacji, bo mogą się przeliczyć w tych podbojach. Prędzej zniszczą świat, niż go sobie całkowicie podporządkują. Podejrzewam, że gdyby nie ta chęć zawłaszczenia zasobów poprzez oligarchię w Rosji, a pozwolenie wszystkim demoludom na normalny rozwój gospodarki wolnorynkowej i powolne bogacenie się wszystkich, to dziś nie mówiłoby się o nowym wyścigu zbrojeń i nowej zimnej wojnie tylko byśmy się zastanawiali, gdzie skoczyć na weekend – do Moskwy, Paryża, czy Nowego Yorku, a nie klepali biedę. Nie wszyscy się orientowali, że kapitalizm z ludzka twarzą i państwem opiekuńczym w tle, jest wielkim oszustwem zachodu.

  24. Hunwejbin
    10 sierpnia 2018 at 23:48

    Ktoś cos naciśnie a Rosja odpowie…. Konsekwencje poniesiemy

  25. wmw
    11 sierpnia 2018 at 15:07

    https://journal-neo.org/2018/08/09/the-latest-us-sanctions-point-to-a-declining-world-superpower/
    ==========

    Zainteresowanym….
    Interesujący artykuł pod linkiem

    Jeden z aspektów obecnej wojny handlowej, to sposób na podporządkowanie sobie wielu rajów, w celu okrążenia Chin, spowolnienia ich rozwoju, zlikwidowanie zagrożenia dominacji chińskiej w przemyśle i nauce.

    W tym kontekście, Rosja jest NIEZBĘDNA do domknięcia okrążenia, możliwości zablokowania przepływu towarów i surowców, szczególnie energetycznych.

    Złamanie karku Rosji, wstawienie tam marionetki prozachodniej, to szczyt marzeń Neokonów.

    Zabawy z bronią są niebezpieczne, takich przypadków jak w Estonii będzie znacznie więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up