Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

21 października 2018

Fenomen zła dopalaczy ma wymiar społeczny, kulturowy i prawny


 Fenomen zła dopalaczy ma wymiar społeczny, kulturowy i prawny. Nie da się zrozumieć, jak to jest możliwe, że w społeczeństwie tak ciężko doświadczonym przez legalne używki, coś tak niesłychanie szkodliwego i po prostu będącego samym złem – zrobiło tak szybko, tak wielką karierę!

Dopalacze to w uproszczeniu różne substancje chemiczne, których skład stale się zmienia, jednak zawsze ma działanie odurzające. Ze względu na różnorodny skład chemiczny nie ma czegoś takiego jak jeden rodzaj dopalaczy. Właśnie dlatego jest z nimi tak trudno walczyć za pomocą legislacji, ponieważ trudno było zdefiniować zakazane substancje wchodzące w ich skład. Producenci ciągle używali nowych kombinacji, a prawodawca nie nadążał za aktualizowaniem listy substancji zakazanych. Niektóre z nich nie są samodzielnie szkodliwe, ale w różnej kombinacji wraz z innymi mogą być śmiertelne. Wiele razy lekarze opowiadają, że byli bezradni, ponieważ właśnie z analizy krwi pacjenta wynikło im, że mają do czynienia z sytuacją działania kilku substancji w takim stężeniu, jakiego nie podaje się nawet w wyspecjalizowanych badaniach w programach lekowych! To wielki problem dla naszego lecznictwa, ponieważ lekarze są wystawiani na próby wiedzy i zdolności działania w kierunku eksperymentalnego detoksu, gdyż dopiero na żywym pacjencie przekonują się z czym mają do czynienia. To musi być przerażające i należy się na to przygotować, może potrzebujemy więcej pieniędzy dla Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych – specjalnego wyposażenia? Ciężko powiedzieć, bo mówimy o sytuacjach, których nie da się przewidzieć nawet na zasadzie przedawkowania standardowych leków, co samo w sobie jest zawsze wyzwaniem dla lekarzy. Dopalacze są nieprzewidywalne, ponieważ mieszaniny różnych substancji działają we sposób nieznany, to jeden wielki eksperyment na żywym organizmie.

W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia ze zgonem kilku osób, które zażyły te substancje. Mówimy o ciężkich zatruciach, w których najbardziej zagrożona jest wątroba, układ nerwowy, w ogóle mózg, może ulec porażeniu wzrok – skutki uboczne są szokujące, wręcz nie do opisania.

Nie da się zrozumieć powodów, dla których ktoś sięga po takie zło jakim są dopalacze. To swoisty fenomen społeczny i kulturowy, że to zło zostało tak skutecznie rozpropagowane wśród młodzieży w skali całego kraju. Fenomenem prawnym jest to, że przez długi okres czasu, te substancje jako artykułu kolekcjonerskie można było legalnie kupić w normalnie i legalnie funkcjonujących sklepach. To w samej swojej istocie jest coś niesamowitego, po prostu niemożliwego do pojęcia i zrozumienia, przecież wszyscy jesteśmy ludźmi rozsądnymi, jednak jako Wspólnota państwowa przez tyle lat akceptowaliśmy fakt, że nawet nasze dzieci mogą kupić substancje, którymi mogą się po prostu zabić lub uczynić kalekami na resztę życia.

Czy naprawdę musiało to tyle czasu trwać, żeby państwo wzięło za mordę zwyrodnialców sprzedających to zło na naszych ulicach lub o zgrozo przez Internet? Żyjemy w kraju, gdzie ludzie dostawali wyroki za przywiezienie oleju z pewnych konopi z Czech! Równolegle jednak państwo przez lata tolerowało sytuację, w której można było legalnie kupić środki pozwalające na śmierć chemiczną wątroby u zdrowego, młodego mężczyzny po jednym użyciu?

W tej chwili już jest lepiej, pan Prezydent podpisał ustawę, dopalacze to zło i te sprawy będą ścigane tak jak powinny być od lat. Jednakże trzeba zadać pytanie – jak to było możliwe, że takie proste działanie właśnie było niemożliwe przez tak długi czas? Przecież nie jesteśmy dziećmi i nie uwierzymy w to, że to biznes wymyślony przez kilku młodych zdesperowanych ludzi z blokowisk! Oczywiście bajka o tym, że w Polsce nie ma zorganizowanej przestępczości nadal jest powszechnie lansowana przez głównych zainteresowanych, fakty są jednak faktami.

Skala dostępności dopalaczy pokazuje, że mamy do czynienia ze strukturą doskonale wydajną, rozszczepialną i niesłychanie zdolną do dostosowania się do otaczających warunków. Ktoś na tym zarobił olbrzymie pieniądze, znane są takie przypadki – naświetlone przez media, jednakże to wszystko, to tylko pojedyncze osoby. Zresztą w dominującej części, doszły one do pieniędzy legalnie, proszę pamiętać że przestępstwo trzeba udowodnić.

Przydałaby się specjalna sejmowa komisja śledcza, do zbadania tego fenomenu. Ponieważ mówimy tutaj o sytuacji, w której nasze państwo nie potrafiło obronić społeczeństwa przed złem. Proszę sobie przypomnieć jaki skandal był z innym uzależnieniem – hazardowym. Na szczęście to się względnie udało opanować, jednak nasze osiedla i małe miejscowości są pełne miejsc, których istotą jest wytracanie pieniędzy przez ludzi, oczywiście z jakąś szansą na wygraną. Jednakże akurat przykłady: hazardu i używek pokazują, że państwo powinno mieć w tych zakresach monopol bezwzględny, a dopuszczenie przedsiębiorców do obrotu musi być koncesjonowane, wiązać się z wymogami i zawsze kosztować. Proszę pamiętać, że w ostateczności za leczenie wszelkich uzależnień płacimy wszyscy.

Byłoby rozsądne, gdyby do wszystkich produktów, które uzależniają lub w inny sposób mogą oddziaływać na zdrowie użytkujących je ludzi, doliczać specjalną opłatę przekazywaną wprost dla NFZ na finansowanie leczenia specjalnego. Mniej więcej tak jest z leczeniem alkoholizmu, czy narkomanii w klasycznym wydaniu.

Społeczeństwo samo nie uwolni się od zła jakim jest w nadmiarze tytoń, alkohol, czy cukier. O narkotykach nie ma nawet co wspominać, aczkolwiek można zrozumieć ludzi, którzy domagają się legalizacji niektórych z nich dla celów medycznych. Można się do tego przychylić pod nadzorem lekarza. Jednakże nie można się zgodzić na taką sytuację, jakieś właśnie doświadczyliśmy z dopalaczami. To zło musi być powstrzymane, a będzie to bardzo trudne.

Być może kluczem jest profilaktyka? Edukacja? Przekonywanie ludzi, zwłaszcza młodych o tym, jak niesłychanie szkodliwym złem są dopalacze? Może właśnie ten aspekt zawiódł? Przecież to nie jest normalne, że zdrowy młody człowiek, który w praktyce ma dostępny alkohol, papierosy i inne legalne używki, sięga po coś tak niesłychanie szkodliwego jak wysublimowane środki chemiczne o niemożliwym do zdefiniowania działaniu?

Źródła tego obłędu muszą mieć swoje korzenie społeczne i środowiskowe. Subkultury młodzieżowe są podatne na różne mody i nowości, jednak jak do tej chwili wszystkie pokolenia unikały samo destrukcji.

Proszę się zastanowić, czy spożylibyście państwo substancję, której skład jest nieznany, co więcej której producent jest najczęściej niemożliwy do ustalenia, a do tego wszystkiego wiecie, że ryzykujecie np. śmiercią wątroby lub porażeniem wzroku? Co trzeba mieć w głowie, żeby takie ryzyko podejmować? Kim trzeba być, żeby takie ryzyko proponować?

Dopalacze to zło, muszą być wyeliminowane, tak żeby ludzie nie popełniali błędów, które mogą mieć wpływ na ich całe życie, a nawet ich tego życia pozbawić. Każdy ma prawo do błędu, rolą państwa jest nas od tego izolować. Nasze społeczeństwo wystarczająco cierpi od legalnych używek, hazardu i używek nielegalnych, dopalacze nie są nam do niczego potrzebne. One niczego nie wnoszą i do niczego się nie przydają, powinny być zakazane na sam obrót tym złem powinien być bezwzględnie ścigany.

Ponieważ ustawa, którą podpisał pan Prezydent dopiero wejdzie w życie za dwa tygodnie, to jeszcze przez ten okres czasu ten cały syf będzie legalny. Należy się spodziewać, że te substancje będą masowo sprzedawane, a klienci mogą chcieć kupić je na zapas. Oczywiście ceny wzrosną, proporcjonalnie do ryzyka i niedostępności. To interesujące, że zrobiono to w taki sposób, bo tak naprawdę trzeba pamiętać, że tutaj decydowała cena. Może jest za tym jakiś zamysł? Dopalacze były tańsze od klasycznych narkotyków i były legalne. Jak się ukształtuje rynek tych używek w nowych realiach, to wielka niewiadoma. Miejmy nadzieję, że rządzący realizują jakąś strategię walki z tym zjawiskiem, która z istoty natury tych procesów, mysi uwzględniać oddziaływanie na sferę realną poprzez działania formalne oraz poprzez zaniechania i działania osób, które w tej sferze funkcjonują. Wiadomo, że prawo nie może działać wstecz, państwo nie może być jednak bezbronne, jak jego obywatele się trują.

Prawdopodobnym wyjaśnieniem tego fenomenu zła jakim są dopalacze są pieniądze, ponieważ jak nie wiadomo o co chodzi, to prawie zawsze są za tym pieniądze…

 

Tags: , , , , , ,

32 komentarze “Fenomen zła dopalaczy ma wymiar społeczny, kulturowy i prawny”

  1. HGW
    5 sierpnia 2018 at 06:09

    No właśnie kto na tym zarobił?

  2. Kurtyna kłamstwa
    5 sierpnia 2018 at 06:56

    Prawdopodobnym wyjaśnieniem tego fenomenu zła jakim są dopalacze są pieniądze, ponieważ jak nie wiadomo o co chodzi, to prawie zawsze są za tym pieniądze… Pamiętacie co PO mówiło jak się nie da ścigać dopalaczy że nie łamią prawa itd? Pamiętacie to?

  3. krzyk58
    5 sierpnia 2018 at 08:23

    No, właśnie kim (czym) jest człowiek bez Boga, Tradycji? Nikim!
    Szuka na potęgę równoważnika znajdując w seksie, narkotykach
    i innych używkach chwilowej ulgi(?) – gubiąc po drodze człowieczeństwo.
    Dlatego winniśmy powrócić – celem zachowania kondycji psychicznej
    do “rodnika”…tylko tam…”Родник.” Жанна Бичевская.
    https://www.youtube.com/watch?v=9xCuytmLt1Q
    “Jak się ukształtuje rynek tych używek w nowych realiach, to wielka niewiadoma. ”
    Czy zwiększenie represyjności państwa na zaistniały problem będzie skutecznym antidotum? Wątpię! Jednak patrząc na skalę problemu – coś robić należy. Pamiętajmy że dopóki jest
    popyt, a w warunkach zwiększonego ryzyka zarobić będzie można znacznie obficiej -“rynek”- cośtam” wykombinuje…

  4. k2000
    5 sierpnia 2018 at 08:27

    Przecież wiadomo ze to gowno. Noe wiem czemu mlodziez sie do tego garnie

  5. Zbigniew
    5 sierpnia 2018 at 08:30

    Żadne ze znanych znaczeń pojęcia “fenomen” nie pozwala na jego użycie w tym kontekście. Jest lepsze słowo:
    Patologia
    Właściwie podwójna:
    Jedna dotycząca “użytkowników” i wynika z NABYTEJ głupoty (bo przecież “róbta co chceta”).
    Druga z podejścia przepisami do tematu.
    OPisowy model dziedzinowy jak dowodzenie dziedzinowe dają logiczne możliwości co do uregulowania nie tylko tematu TRUCIZN (bo tą są trucizny a nie środki odurzające) jak i całej masy produktów. Liberalny bełkot w kontekście gospodarczy mówi że “wszystko co nie jest zakazane to jest dozwolone”.
    Tyle że nie można tego stosować wobec produktów mających wpływ na życie i zdrowie bo to wartości nadrzędne.
    W tym zakresie wystarczy odwrócić sytuację i upublicznić jej decyzje.
    Wszystko co nie ma publicznie dostępnego certyfikatu podpisanego z imienia i nazwiska oraz właściwych publicznych badań i wyników testów winno być zakazane. Żywność, chleb, używki, trucizny, leki, “produkty medyczne”.
    Dużo pracy? Owszem. Było by mniej gdyby od początku zastosowano odpowiednie podejście. Tymczasem na rynek pomijając wymienione trucizny wprowadzane są inne produkty które są to niby zdobyczami cywilizacji a są dla stworzeń i roślin zabójcze. To kiedy nas zabiją jest jedynie kwestią czasu. Aby nie dotykać współczesnych produktów, niestety obecnych na masową skalą jako dobro, acz silnie rakotwórczych, podam przykłady z faktografii.
    Jeden to ołów jako produkt który był używany tak do lutowania konserw jak i w pastach do zębów i to nawet wtedy kiedy już było potwierdzone że jest toksyczny.
    Drugi to kolorowe telewizory (w tym znany RUBIN) które były wprowadzone i o zgrozo – chętnie kupowane mimo że wiadomo że można było użytkując je codziennie “robić prześwietlenie”.

    Dzisiaj? Fluor jest toksyczny, badania są dostępne publicznie, w pastach do zębów jest nadal (i w wodach butelkowanych) a ludzie WIERZĄ że jest dobry bo będą mieli zęby zdrowe. Tiaaa, jasne….
    Kwestia dawki. A fluor to nie witamina C (którą zresztą też można przedawkować wbrew obiegowym mitom – zwłaszcza tą syntetyczną). Skład współczesnych szczepionek (syntetycznych) to prawie wyrok śmierci ale z ochotą (i z głupoty) do jednego worka są wrzucane wszystkie szczepionki jako dobre (albo z ochotą wszystkie jako złe). Tu również istnieje problem dawkowania.
    “Tylko produkty naturalne” zaraz ktoś powie. Mhm. To że niektóre są na tyle bezpieczne (bo występuję naturalnie w niewielkich stężeniach gwarantują niemożliwość przekroczenia dawki na organizm) nie znaczy że są takie które mogą nas zabić albo zwyczajnie zniszczyć zdrowie. Durny czosnek można przedawkować (zwłaszcza modyfikowany genetycznie – generalnie działanie GMO jest słabo udokumentowane “bo patenty i tajemnice…echh…”)
    Ja nikogo nie będę tutaj uczył chemii, biologii czy też fizyki.
    Patologia “dopalaczy” to nawet nie skutek edukacji. To jej pochodna. Skutkiem jest taka zwyczajna powszechna głupota “wynikająca nie z braku wiedza ale z braku umiejętności jej wykorzystania”. Ja ją nazywam debilizmem funkcjonalnym (analogia do analfabetyzmu funkcjonalnego).
    Z innej strony ewolucja nie ma początku i końca i może o to w tym wszystkim chodzi by cała masa “głupców” WIERZĄCYCH w różne bujdy, od cud środków, przez mity, “prawo” i “politykę” po “pieniądze, z czasem wymarła.
    Co nie zmienia tego że jak przestaniemy dbać o życie i je ratować, dbać o siebie nawzajem, to nasze człowieczeństwo skończy się a z nim cywilizacja jako taka albo i w ogóle.
    Chyba że dla większości człowieczeństwo to też mit. Cóż…. jasnym jest że wtedy przetrwa tylko mniejszość

  6. j1000
    5 sierpnia 2018 at 09:52

    Słowo fenomen odnosi sie do zła jako kategorii ontologicznej. Autor pisze na poziomach które ttrzeba odkrywać….

  7. Inicjator
    5 sierpnia 2018 at 09:56

    Dopalaczom mówimy STOP!

  8. Anonim
    5 sierpnia 2018 at 11:23

    Łatwo to zrozumieć w społeczeństwie , w którym 40 procent konsumentów /kiedyś obywateli/ głosuje na partie neurasteników.

  9. Miecław
    5 sierpnia 2018 at 11:25

    Niestety młode niedojrzałe umysły działają na zasadzie psychopatycznej, więc nie potrafią ocenić skutków swoich działań i wyborów. Do tego dochodzi brak odpowiedniego wychowania i wartości, więc mamy taki efekt, że co bardziej prymitywne umysły decydują się na takie eksperymenty z dopalaczami, narkotykami itd. Jest oczywiste, że ktoś na tym zarabia, bo odkrył niszę.

    @krzyk58. 5 sierpnia 2018 at 08:23
    Powrót do boga nie jest antidotum, ponieważ wśród zażywających takie substancje są osoby wierzące o zamkniętych umysłach w mistycyzmie religijnym. Dasz wiarę, że jeden taki młodzian powiedział mi kiedyś na zajęciach, że on chciał Jezusa zobaczyć, dzięki dopalaczowi, wpaść w trans jak afrykańscy czy indiańscy szamani po różnych narkotykach. No ale on chodził do kościółka i się modlił, nawet był ministrantem i też mu coś odpaliło, bo rodzice zamiast go wychowywać to myśleli, że jak jest taki wierzący to już sprawa załatwiona. Na ludzką głupotę i deficyty inteligencji, ośrodkowego układu nerwowego oraz wychowania nie ma recepty, a na pewno receptą nie jest religia, powodująca jeszcze inne destrukcyjne skutki w umysłach młodych ludzi.

    Dbać o dziecko trzeba już w okresie prenatalnym oraz na etapie planowania ciąży, po urodzeniu jest już za późno, gdy mamusia i tatuś prowadzili niewłaściwy tryb życia. Dziecko urodzone z deficytami będzie zawsze bardziej podatne na destrukcyjne wpływy i nawet odpowiednie wychowanie, socjalizacja nie zawsze są w stanie wszystko zmienić, zwłaszcza w systemie kapitalistycznym.

  10. Zbigniew
    5 sierpnia 2018 at 11:58

    @j1000
    A nie proktologicznej(?) bo jakby nie patrzeć użycie tego słowa w artykule jest do dupy 😉

    Dla mnie to jest takie zmiękczanie tematu. Za chwile będą wyjątki a później przyzwolenie., specjalnie prawa i norma a kto “nie używa tego za kraty”.
    W innych dziedzinach było podobnie. teraz to norma a nawet maja ludzie z tych dziedzin specjalne prawa.
    Obecnie na tapecie jest łagodzenie nie tylko trucizn ale np. pedofilii.

  11. Miecław
    5 sierpnia 2018 at 16:21
  12. Pozorovatel
    5 sierpnia 2018 at 17:37

    Doskonale pamiętam czasy w których maki kwitły w każdym ogrodzie, a rolnicy słabe piaszczyste gleby obsiewali konopiami. I cóż z tego wynikało dla zapracowanych Polaków, ich dzieci i wnucząt? Ano nic szczególnego. Pracowali narzędziami napędzanymi siłą mięśni, własnych i zwierząt. Rolnicy obsiewali swoje ziemie, pielęgnowali uprawy i zbierali i sprzedawali plony. Pracowali całymi rodzinami a pracach akcyjnych typu żniw, omłotów czy wykopków zbiorowo, całymi grupami sąsiedzkimi. Byli tymi którzy właśnie przetrwali wojnę okupację która wyniszczyła połowę ich istnień i majątku. Później oraz kilkuletni okres bezprawia, kiedy to zbrojne bandy plądrowały wioski, grabiły pozostałości majątku, paliły domostwa mordowały tych którzy nie mieli już z czego opłacić bandyckich kontrybucji. Mieli ci ludzie swoją mądrość życiową oraz faktyczne więzi społeczne. Byli pierwszym pokoleniem włościańskiego gminu który zdobywał status obywateli. Byli pierwszymi, którzy swoje dzieci posłali do szkół (wybudowanych na 1000-lecie) uczących już nie tylko czytania, dodawania i odejmowania, lecz tych uczących w cyklu 10 a nawet 13-letnim, wpajających już wiedzę przyrodniczą i techniczną. Kształcono więc tak potrzebnych murarzy, ślusarzy, elektryków, ale i felczerów, pielęgniarki, techników farmacji, żywienia, chemików….Nieliczne kadry naukowe pozwoliły na uruchomienie uniwersytetów i politechnik, by kształcić lekarzy, farmaceutów i inżynierów. Dziś wiem że zaniedbano kształcenie filozofów i historyków. Obserwacja wzrostu ekonomicznego, oświatowego, kulturalnego dawała wiarę w pomyślną przyszłość i skutkowała niespotykanym wcześniej boomem demograficznym. Społeczeństwo było ubogie, lecz już syte i coraz lepiej wykształcone i świadome swoich praw i obowiązków indywidualnych zbiorowych. Powszechny dostęp do maku i konopi przekładał się na smakowity dodatek do żywności oraz dostatek surowca włókienniczego. Oczywiście po wielu pokoleniach stosowania ziołolecznictwa znano i inne właściwości tych i innych roślin o działaniu psychoaktywnym. Powszechnie wiedziano, że w konopiach spać nie należy, bo przyśni się Konopielka, a rano będzie bolała głowa. Powszechnie znana też była opowieść o niedorozwoju umysłowym dziecka, które w wieku niemowlęcym, pojone makowym wywarem, nie poznawało otoczenia lecz spało otępiałe. Nigdy jednak nie dowiedziałem się kto to konkretnie tak traktował swoje dzieciątko, a opowieść miała raczej cechy publicznej przestrogi. Ziołolecznictwo było jednak stosowane. Ze swojego podwórka pamiętam jak moja Prababcia zbierała i suszyła rozmaite zioła, nie tylko rumianek, macierzankę lipę i brzozę, ale wśród nich i uchodzące za trucizny konwalię, szalej, zimowit. Oczywiście też kwiat konopi, słomę makową a nawet pozyskiwała zaschnięte mleczko z zarysowanych makówek, by sporządzić z niego laudanum. Tradycyjna wiedza o leczniczym działaniu tych ziół była powszechna i leczono nimi bóle stawów, kaszel, zapalenia, biegunki, duszności czy „kołatanie” serca. Nie słyszałem jednak o żadnym przypadku korzystania z nich w nadmiarze lub w celach innych jak leczniczych. Do tego służył alkohol, najczęściej jako wytwarzany na miejscu bimber, lub wino z domowych owoców. Nawet rzadkością było palenie tytoniu, choć był powszechnie uprawiany. Dlaczego więc nie sięgano po tak łatwo dostępne substancje psychoaktywne? Otóż wspólne rodzinne i społeczne życie, wspólna praca i zabawa były zbyt atrakcyjne by uciekać w narkotyczną ułudę. Ponadto rujnowanie swojego zdrowia czy bieżącej zdolności do pracy i nauki było by wówczas odebrane jako zwyczajna nielojalność wobec rodziny i lokalnej społeczności. Musiał by więc napotykać sprzeciw i społeczny ostracyzm. Jednak lokalne społeczności funkcjonujące na podstawie więzi rodzinnych i sąsiedzkich, kierujące się tradycyjnymi wartościami i regułami postępowania są dla władzy państwowej partnerem znacznie trudniejszym jak zatomizowane jednostki nie znajdujące żadnego oparcia w swoim otoczeniu. Dlatego władze tak wielu państw podjęły starania by te społeczności rozbić. Stosowano w tym celu środki prawne i propagandowe. Sukces odniesiono najpierw w Stanach, a dalej w Europie. Niestety, ludzie wyrwani ze swojego naturalnego środowiska, odarci z przyjaznego otoczenia popadają we frustracje. To zaowocowało między innymi epidemią alkoholizmu. W USA wymyślono na nią lekarstwo w postaci, wprowadzonej w 1920 roku, prohibicji zakazującej pod groźbą kary wytwarzania i spożycia alkoholu. Napełniły się więzienia, nielegalna produkcja i dystrybucja przynosiła mafii i gangsterom krociowe zyski. Nie mniejsze zyski i splendory trafiały do służb zwalczających zakazany proceder. Politycy robili kariery a ludzie służb specjalnych zyskiwali kontrolę nad światem polityki. Interes się rozkręcał a Edgar Hoover budował swoje imperium. Dochodziło nawet do tego, że FBI wprowadzał na czarny rynek wodny roztwór metanolu jako zakazany bimber. Celem było wprowadzenie atmosfery grozy i poczucia zagrożenia alkoholem niosącym śmierć lub nieodwracalne uszkodzenie nerwów wzrokowych.
    Niestety w 1933 roku prohibicja została zniesiona, zostali jednak prowadzący ze sobą grę gangsterzy i państwowi agenci. Ani jedni ani drudzy nie zamierzali rezygnować ze swoich społecznych pozycji i finansowych apanaży. I tak prohibicja alkoholowa została zastąpiona „wojną z narkomanią”. Ta podobnie jak „wojna z terroryzmem” indukuje terroryzm, indukowała narkomanię. Stawała się więc narkomania i „wojna” z sposobem na życie, na pozycję społeczną i na wielki zarobek dla coraz szerszych kręgów. Nikt się przy tym nie przejmował się ofiarami, czyli rzeszą staczających się społecznie i biologicznie narkomanów. W końcowej fazie póludzi-półzombi, zdobywających pieniądze kradzieżą, prostytucją czy żebractwem. Ale w końcu w każdej wojnie ofiary muszą być. Zjawisko owe zataczało coraz szersze kręgi, w końcu i w naszej ojczyźnie można było zrobić polityczną czy policyjną karierę na owej mitycznej „wojnie z narkomanią”. Trafiła ona na sprzyjający grunt rozbitych więzi społecznych, utraty zaufania do państwa i wiary w lepsze jutro. Zaoferowaliśmy młodemu niezahartowanemu pokoleniu życie w świecie którego (w tak młodym wieku) nie sposób było zaakceptować na trzeźwo. Stąd mamy już u siebie i narkomanię i ową mityczną wojnę narkotykami, dopalaczami. A odsetek tych na „odlocie” ciągle rośnie. Sam nie wiem już trucizny trafiające na czarny rynek substancji psychoaktywnych nie są odpowiednikiem metanolu z końca lat 20-tych w USA. Państwo jest bardziej zainteresowane tym bu gonić króliczka, a nie by go złapać. Będziemy więc napełniać więzienia, grzebać ofiary i przypinać ordery zasłużonym bojownikom, a kręgi społecznej degeneracji wśród młodego pokolenia będą coraz to szersze.

  13. 50-parolatek
    5 sierpnia 2018 at 17:56

    @zbigniew, @mieclaw
    – pelna zgoda, ale to wszystko od strony teorii
    autorowi chodzilo chyba o to, jak “zatrzymac” ten fenomen.
    fakt, cos jest “nie tak” z nasza mlodzieza. moze nie wszyscy, ale spora czesc.
    nie ma sensu rozwodzic sie nad przyczynami, bo w naszym obecnym, “jedynie slusznym systemie” jest ich tak wiele, ze chyba tylko radykalna rewolucja (a la 1917 w rosji) moglaby sytuacje uzdrowic.
    moim zdaniem, powinno probowac sie “ratowac” jak najwiecej mlodych.
    pozostali skazani sa predzej, czy pozniej na “niebyt”
    tylko jak?
    – no wlasnie, dochodze do wnioskow i watpliwosci autora…
    pamietam z czasow “strasznej komuny” filmy edukacyjne na temat alkoholizmu. w filmach pokazywano ofiary tej strasznej choroby. jednostki w szpitalu w ataku delirium tremens, jednostki z juz nieodwracalnymi psychosami itp
    na mnie, jako na mlodym czlowieku robilo to straszne wrazenie.
    moze by i w tym przypadku ukazywac ofiary i skutki dzialania tych uzywek?

  14. Miecław
    5 sierpnia 2018 at 21:05

    @50-parolatek. 5 sierpnia 2018 at 17:56

    Masz rację. Mam trochę różnych filmów, które polecam lub puszczam. Ale przede wszystkim rozmawiam o prawdziwych wartościach i godności, uczę odpowiedzialności za swoje życie i zdrowie. Niestety nie do każdego to trafia, nawet na poziomie liceum, mamy co raz gorszą młodzież z masą deficytów, których w ten sposób nie da się usunąć, bez radykalnych posunięć, ala “przetrwanie na Syberii”.

    Za moich młodych lat, pod koniec lat 70-tych miałem kolegów, którzy raczyli się “makiwarą”, ktoś ich zaraził modą na bezmyślność, ale to był margines i większość z nas nie chciała z nimi się zadawać. Jako dzieci rolników nie mieliśmy czasu na takie bzdety, bo byliśmy dowartościowani w polu i nikt z nas nie miał już siły szukać wrażeń. Było tak jak pisze @Pozorovatel (5 sierpnia 2018 at 17:37)

    Natomiast handlarze tą śmiercią powinni w ramach kary dostać podwójna dawkę tego co oferują i glejt pożegnalny na tamten świat. Tacy nie zasługują na życie w społeczeństwie.

    Co do uregulowań prawnych, to chwała PiS-wi, który po raz kolejny pokazuje, że da się pewne sprawy prawnie uregulować, podobnie jak uszczelnić podatki. Mimo mojej negatywnej oceny wielu ich politycznych i prawnych działań, tu trzeba im pogratulować.

  15. Zbigniew
    6 sierpnia 2018 at 07:08

    @50-latek, @Miecław
    Ja mam czy “teoretyczną” koncepcję co zrobić. Skora już mamy “taki straszny reżim że ho ho” to może czas wdrożyć ten reżim bo jest jakiś taki “teoretyczny”.
    Przywrócić pobór do wojska podług starych zasad. podstawówka do starych zasad. Zweryfikować “prawo antyklapsowe” i do granic absurdu karać za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu (odwyk w połączeniu z kamieniołomami), zarówno własnemu jak i obcemu. Na razie nie rozważam kary śmierci choć kary dla morderców dałbym uciążliwe i dożywotnie, a może taką karę tego “cywilizowanego” Tybetu? Mogłoby zadziałać. I trochę tak bo Libańsku zorganizował więzienia.
    I nade wszystko nie zmiękczać słów. Nie tak dawno nie do pomyślenia była eutanazja na życzenie o małżeństwach homoseksualistów i adoptowaniu przez nie dzieci nawet nie warto wspominać. Dzisiaj jest to normą i bynajmniej nie zdziwię się jak ktoś mi tu zaraz wyskoczy że jako mogę być taki nietolerancyjny.

    @Miecław ty jesteś na pierwszym/drugim etapie (zależnie od tego czy się rodzice poczuwają czy nie). Ja napisałem o przejściowym i końcowym. Więcej nie trzeba. A pobór ma być dla wszystkich. Nie wiem jak to ktoś chce wymyślić ale ja dwa lata wliczyłbym w szkołę średnią a dla tych którzy nie chcą nic więcej niż podstawówkę (bo ta w starym modelu wystarczała zupełnie) do dwa lata po podstawówce do Wojska.

    Inaczej się nie da. TO co się obecnie robi z patologią to jest pudrowanie gangreny. Należy zająć się przyczynami a obecnie nawet nie zajmuje się nikt skutkami tylko właśnie pudrem. Napisanie kolejnego aktu prawego niczego nie zmienia. Jak ktoś chce walczyć z patologią to ma walczyć czyli posłużyć się przemocą. Makaki wciąż myślą że jak napiszą wiersz, książkę czy ustawę to coś się zmieni. Ech…

  16. wlodek
    6 sierpnia 2018 at 12:27

    Adrian leci wraz z kancelarią do Australii. Jakie ma tam interesy? Chyba chce do Polski sprowadzić stado kangurów bo stado baranów już na wybory nie wystarczą. On do tej pory nie pogratulował Prezydentowi Rosji z okazji wyboru! A chce rozwijać dobrosasiedzkie kontakty (według Szczerskiego), coś z geografią nie najlepiej, a może chce do Międzymorza przyłączyć Australię ,wtedy Polska potęgą na Oceanie Spokojnym?Śmiech i groza!

  17. Miecław
    6 sierpnia 2018 at 12:51

    @Zbigniew. 6 sierpnia 2018 at 07:08

    Zgadzam się, ale może dwa lata to za dużo mimo postępu technicznego w wojsku. Pamiętam swoją służbę czynną, pierwszy rok rzeczywiście dostaliśmy w kość i z dzieciaków staliśmy się prawdziwymi mężczyznami, ale drugi rok służby to już była trochę degeneracja, bo nie wiedzieli jak nam czas zagospodarować, spadło posłuszeństwo i chęć ćwiczeń.

    Ale wiesz doskonale, że okupanci nie są zainteresowani tym, aby Polską młodzież podbudować i sprawić, aby z tych szczawi w rurkach zrobić prawdziwych mężczyzn! Przecież takimi niby mężczyznami “bez jaj” łatwiej się zarządza. Im wystarczy tanie piwo i czipsy na zagryzkę oraz strzelanka na kompie. Okupanci potrzebują najemników, a nie wyćwiczonego narodu, który może się od nich odwrócić i zrobić im rewolucję.

    Najciekawsze jest to, że młode dziewczyny nie mają prawdziwych mężczyzn, a za nimi bardzo tęsknią. Kiedyś zrobiłem sondaż i 100 procent licealistek twierdziło, że chłopacy powinni iść obowiązkowo do wojska, bo wtedy stają się dopiero prawdziwymi odpowiedzialnymi mężczyznami, a odwrotnie 90 procent licealistów twierdziło, że nie chce iść obowiązkowo do wojska i wojsko ich nie interesuje. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak męskiego wychowania synów i zbyt duży wpływ matek, zwłaszcza samotnych na wychowanie maminsynków, a później kobiety tęsknią za innokulturowymi, bo nie chcą mięczaków. Może to uproszczenie, ale takie głosy i wnioski pojawiają się w opracowaniach psychologicznych.

  18. Zbigniew
    6 sierpnia 2018 at 15:12

    @Miecław
    W XXI wieku konieczne są dwa lata. Na brak zajęć nikt by nie narzekał. Pobór sam w sobie to tylko krok ale za nim musiałaby iść zmiana struktury i zadań. Każdy ma oczywiście swoje (albo nie ma) jednostkowe doświadczenia z określonego czasu. Dwa lata można bronić na wiele sposobów Można choćby podzielić je na rok (cztery jego pory) szkoleniowy i rok operacyjny. I wbrew utartym schematom Wojsko w XXI wieku nie musi się opierać na “umięśnionych byczkach” ale potrzebuje każdego bo są różne rodzaje służby. Pieczenie chleba i go dostarczanie czy oczyszczanie i dostarczanie wody też jest niezwykle dla obronności bo o ile w ramach działań wojennych (potencjalnych) ziemię można utracić i odbić to przywrócić do żywych tych którzy zginą z głodu , pragnienia czy chorób już nie. A proponuję powszechną służbę z minimalną służbą zawodową (specjaliści i dowództwo) bo alternatywą jest całkowita militaryzacja kraju.
    Obaj wiemy jak wygląda przekrój przez społeczeństwo w różnych jego stadiach. Nie rokuje najlepiej. Jedyne co można robić to postawić na realną edukację i tą opartą na Nauce i tą obronną a także dyskusję o faktografii ale bez etycznej czy moralnej analizy (ta mogła być właściwa jedynie dla czasów i miejsca w których zdarzenia wystąpiły). Jeśli na tych trzech filarach oprzeć istnienie to możemy założyć że w po upływie pokolenia będziemy mieli zaczątek nowych i co ważne prawdziwych “elit”, ludzi wykształconych, badawczych, rozumiejących potrzebę obrony Wspólnoty która tworzy Naród i Państwo.
    Nie mówię o jakimś wielkim projekcie. Wystarczy że każdy będzie robił swoje i przekonywał kolejnych by to robili. Jak również przekonywał że w XXI wieku nie warto marnować czasu na dywagacje nad tak iluzorycznymi rzeczami jak “polityka”, “prawo” czy “pieniądze”. Też rzeczy to produkty zmyślone – można je zmyślić/wymyślić na nowo.

  19. Rozdziobią nas kruki wrony
    6 sierpnia 2018 at 15:59

    @Miecław, niedługo życie zweryfikuje kwalifikacje młodzieży. Przeżyje ten, kto będzie umiał upolować sobie choćby gołębia. Wątpię, czy hipsterskie maminsynki sobie poradzą. A prawdziwych facetów to już od dawna nie ma. Wszystko to jakieś rozmazgajone:”Ja nic nie wiem, ja nic nie umiem, ja nic nie rozumiem”. Ciebie oczywiście to nie dotyczy 🙂
    Serdecznie Cię pozdrawiam! 🙂

  20. krzyk58
    6 sierpnia 2018 at 16:00

    @Miecław Nie kracz…. i nie psiocz https://nczas.com/2018/08/06/bokserski-pojedynek-zolnierzy-przed-barem-polak-pobil-dwoch-amerykanow/ (że pobił). Żołnierzowi należy
    się nagroda – choćby wyrazy naszego Polaków – UZNANIA!

    Ps. 🙂 @trojanka 12:28:55 fajny komentarz więc zamieszczam.
    Weteran-Prawdziwy 02.08.2018 13:54
    Coś mi się wydaje ze rozejdzie się po kościach. Kiedyś opowiedziałem na Niezależnej moja “przygodę”. Warto ja przypomnieć. Miałem podobną sytuację jak byłem w wojsku. Były zawody między Polakami a Sowietami. Jeden z Sowietów (oficer) przegrał ze mną pojedynek strzelecki, ja mu pogratulowałem wspaniałego pojedynku a on mnie (przepraszam za słowo} ocharkał i powiedział “Polskaja dieszowka” to ja mu w zęby przywaliłem, było to podświadome niekontrolowane przeze mnie wyuczone ciągłym treningiem, jak na wojnie w starciu wręcz. Jeden cios i KO. Instruktor walki wręcz był w 7 niebie. Oczywiści oficjalnie mnie zrugano od najgorszych, a potem w jednostce dostałem gratulacje od oficerów LWP za postawę i oczywiście urlop 5 dni za morale. Ale to byli oficerowie LWP po WAT ( Wojskowa Akademia Techniczna). Ot takie wspomnienie sprzed 47 lat..

    kula Lis 67 03.08.2018 13:39:43 Za: http://ndp.neon24.pl/post/144917,polski-zolnierz-pobil-dwoch-amerykanskich-wojskowych

  21. Miecław
    6 sierpnia 2018 at 16:30

    @wlodek. 6 sierpnia 2018 at 12:27

    Nie obrażaj kangurów. 🙂 A baranów ci u nas dostatek. Na pewno na wybory wystarczy, zwłaszcza, że stawka poszła w górę i może będzie 1000+, jak sam pisałeś. Przy czy prowadzenie stada baranów to trudna sztuka, zawsze mogą się spłoszyć, ktoś da lepszą paszę i mogą tryknąć nawet przewodnią siłę narodu. Ta przewodnia siła igra z patologią, na której może się wyłożyć.
    Pozdr. 🙂

  22. krzyk58
    6 sierpnia 2018 at 17:18

    @Rozdziobią nas kruki wrony
    6 sierpnia 2018 at 15:59. DOKŁADNIE, nieustannie o tym mówią
    dr Przybył, czy też “dyletant” Karoń…

  23. Miecław
    6 sierpnia 2018 at 20:19

    @Zbigniew. 6 sierpnia 2018 at 15:12

    Super marzenia 🙂 Nie będę się upierał, może być 2 lata. Mnie chcieli wysłać do marynarki na 3 lata, ale udało mi się zgłosić na ochotnika do służby lądowej na szczęście, a z moim technicznym zawodem byłem im potrzebny, więc te dwa lata jakoś zleciało.

    @krzyk58. 6 sierpnia 2018 at 16:00

    Nie uczyli cię w szkole, że nie wolno bić słabszych? 🙂
    Ale nagroda za obronę kraju przed okupantami mu się oczywiście należy. 🙂

    @Rozdziobią nas kruki wrony. 6 sierpnia 2018 at 15:59

    No właśnie “gdzie te chłopy”? 🙂 Czyli potwierdzasz to co mówią dziewczyny na moich lekcjach.
    Również pozdrawiam serdecznie 🙂

  24. 50-parolatek
    6 sierpnia 2018 at 21:52

    @zbigniew
    – pelna zgoda, ale, jak juz to kol. mieclaw napisal “marzenia”…
    realnie, to nadal jestem zdania, ze w obecnym swiecie to tylko chyba rewolucja cos by zmienila
    bo kto mialby cos zrobic pokojowo, kolega, ja, ten maly odsetek “swiadomych” ?
    reszta (szczegolnie mlodzi) to beneficjenci obecnego systemu, wiec od nich raczej nie mozna sie niczego spodziewac…

    do czasu…

    ale, mam nadzieje, ze nie bedziemy juz musieli tego ogladac

  25. Zbigniew
    7 sierpnia 2018 at 07:06

    @50-parolatek
    Mogą być “marzenia”. Ja upieram się przy słowie teoria oparta na dostępnych danych. Marzenia to coś właściwego najnowszemu pokoleniu rodzaju żeńskiego i męskiego (w teorii 😀 ). Wiesz… jednorożce, księżniczki, kucyki pony :-D.
    Rewolucji nie będzie bo nie ma kto jej zrobić. Może być co najwyżej “zadyma” ale bez efektów.
    Prędzej katastrofa planetarna albo kosmiczna wprowadzi korektę. Tak czy siak przeżyje mniejszość i dlatego stawiam na wariant ewolucyjny – każdy (z mniejszości) robi swoje i się nie poddaje. Może wtedy mniejszość będzie trochę większa.

  26. krzyk58
    7 sierpnia 2018 at 08:19

    @Miecław. “6 sierpnia 2018” at 20:19″Twoje wypowiedzi skierowane “do mnie” i kom. “Rozdziobią…” rozwarły nożyce poznawcze..
    NO, BO – są “te chłopy”, czy (ich) nie ma?
    Na podstawie zalinkowanych materiałów twierdzę – że nie jest tak źle,
    zwłaszcza że to nie pierwszy przypadek… 🙂

  27. Miecław
    7 sierpnia 2018 at 12:36

    @krzyk58. 7 sierpnia 2018 at 08:19
    Młode dziewczyny twierdzą, że to co raz rzadszy gatunek, wręcz na wyginięciu, więc sam rozumiesz, jedna czy dwie jaskółki wiosny nie czynią. Dlatego oglądają się za starszymi, może masz jakieś szanse? 🙂

  28. krzyk58
    7 sierpnia 2018 at 14:41

    @Miecław. “Dlatego oglądają się za starszymi, może masz jakieś szanse? 🙂
    Przyznam nieskromnie że lejesz mi miód na serce dlatego ,że wedle
    opinii osób niekoniecznie mi bliskich nie wyglądam na ‘swoje lata”, a i bejsbolówkę zakładam niekiedy(daszkiem) do tyłu… 🙂 co by nie stwarzać wrażenia starego
    kwękającego dziada. 😋

  29. Miecław
    7 sierpnia 2018 at 20:06

    @krzyk58. 7 sierpnia 2018 at 14:41

    No gratulacje i brawo. 🙂
    Ale kurde nie takiej odpowiedzi się spodziewałem od ciebie. Jakieś chyba zmiany poważne zaszły, bo jeszcze nie tak dawno Włodkowi moralności prawiłeś. 🙂 Jak ksiądz w konfesjonale, prawie że krzyżem kazałbyś mu leżeć w kościele. 🙂

    Ale to dobrze, że nie jesteś stetryczałym dziadem przesiąkniętym kadzidłem, czyli jest szansa, że wyrwiemy cię z tej prawackiej ciemnoty, a i kobiety mogą mieć pożytek. 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  30. wlodek
    7 sierpnia 2018 at 22:15

    Mieclawie,jestem za…….,a nawet przeciw(z punktu widzenia kobiet)!Pozdro.

  31. Anonim
    8 sierpnia 2018 at 22:22

    Przylaczam sie do analizy komentatora @Pozorovatel,05.08’2018,17:37 …”fenomeny walki z uzywkami i narkotykami, w ktorym jedni dorabiaja sie fortuny a inni degeneruja sie i staja sie zyjacymi zombi….na to jest wielki rynek swiatowy i na tym sie zarabia…takze na urabianiu moralnosci i potepienia…no jasne, ze z przyczynami a nie tylko ze skutkami trzeba walczyc…..
    Bez podatkow od alkoholu i papierosow to rozmaite rzady spleitowaly by calkowicie w ciagu 1 miesiaca min.rzad niemiecki ..co oni nie robia by czerpac zyski ze sprzedazy papierosow…choc trzeba by je calkowicie zakazac !!!…..i kto chce musi placic krocie by od czasu do czasu zapalic sibie 1 papierosa w takiej budce( a la telefonicznej ) jak jest to w Japonii….ale nie ma mowy o tym,bo taaaaakie sa zyski !!!!
    Te tzw.”dopalacze” np.”ziola czy sole do kapieli” to zrodlo dochodu globalnej masy ludzi bezrobotnych bez szans i bez perspektyw,oni mieszaja dla innych “bez szans i perspektyw” lub przepracowanych do cna na umowach smieciowych,ktorzy zyja w ciaglym strachu przed jutrem swoje preparaty… Z uwagi na wielka populacje ludzi bez szans i perspektyw stal sie ten proceder plaga swiatowa…w Usa obecnie to dochodzi do tego do tej pory nie znana w tych rozmiarach czysta plaga / epidemia ludzi chorych na lekomanie, ktorzy bez mocnych srodkow przeciwbolowych to nie moga zyc…min.ofiara byl Michel Jackson i “Prinz”…takze Witney Huston…i miliony innych…..
    .
    Chce tu nadmienic trwajace cale epoki tzw.”wojny o opium” prowadzone min. przez Anglie z Chinami /Shanghaj-Wojny /….od kiedy ludzkosc istnieje byl ten problem ale z uwagi na przeludnienie naszej planety rozszerzyl sie oczywiscie w straszliwy sposob…..

    Podczas no 2WS zolnierze japonscy i Wehrmachtu otrzymywali regularnie “Crismed” (Krystaliczny metadon),ktory od pierwszego spozycia uzalenia ludzi,biora go ludzie ktorzy bardzo duzo pracuja,manager, politycy,matki z domem i praca “na glowie”, bo innaczej -tak mowia- nie daja rady….”Crismed” produkuje sie w Czechach,ktore sa laboratorium( wytwornia z super specjalistami,obecnie bez innych perspektyw zatrudnienia a kiedys dla calego Ukladu Warsz. miejscem.produkcji broni chem. i biologicznej ) dla calej UE….oni kupuja w Polsce bez recepty w Aptece tani syrop od kaszlu i “gotuja”/syntetyzuja “krismed” i inne tam takie substancje….
    W PRL byl tez ten problem ale oczywiscie wezszy,gdyz byly perpektywy…i tak z preparatiw chemi domiwej jak “Tri” czy denaturatu,butaprenu itp.preparatow sublimowano “dopalacze”… rodziny tych uzaleznionych przezywaly meki ale i zglaszaly swoich bliskich na przymusowe leczenie odwykowe….

    Juz wiele lat mysle o tym i dochodze do wniosku ,mimo ze to temat niezwykle konrowersyjny, ze legalizacja i dystrybucja panstwowa “dopalaczy” jest mnieszym zlem…i tak to nie tylko Holandia ale i Portugalia i niektore staby Stanow Zjedniczonych legalizuja te substacje odurzajace, sprawdzaja ich “czystosc chemiczna”, dyktuja ceny i registruja tych chorych, co podtrzymuje.od kryminalnosci ,morderstw,prostytucji…
    Obecnie nie wiem czy nie gorsza tragedie niz Polska w tym zakresie przezywa Francja, w Paryzu w dzielnicy narkotykow wszysko wyrwalo sie spid kontroli i policja boi sie tam isc…glosno nawoluje sie do radykalnego posuniecia panstwa i takze do dystrybucji panstwa w tym zakresie……

    Co do powyzszych opinii komentatorow,glownie komentatira @Zbigniew przychylam sie calkowicie i zupelnie, ze przywrocenie obowiazkowego poboru do wojska polaczonego ze strukturyzacja zycia i wyksztalceniem i wychowaniem jest wiecej niz niezbedne…w poprzednim tygodniu temat ten powrocil tez do prasy niemieckiej ( “DIE WELT np.) i mowiono o powszechnym poboze do wojska, takze dla kobiet… Bundeswehra cierpi na brak kandydatow i chce przyjmowac ludzi z calej UE, to nue potwrwa dlugo,jak zaczna ludzi z Polski werbowac i.plscic im wyzszy zold niz poldki rzad moze placic i trzeba by temu zapobiec, te same bolaczki we Francji..nikt dobriwolnie sie do wojska nie werbuje..w Belgii juz przyjmuja obcokrajowcow…sa dokladne badania sondazowe, ze “wysylki” zolnierzy na rozne wojny do Iraku, Afganistanu,do Afryki jako wsparcie armii francuskiej min w Mali, w Senegalu,w strefie Sahel i gdzie indziej..rzekomo do “misji pokojowych” odwrocilo kompletnie wszelkich dobrowolnych kandydatow do sluzby wojskowej i zeby to zmienic musi byc armia z powszechnego poboru ( w Niemczech mezczyzn i kobiet) ale tylko jako armia obronna a nie ba misje wojenne kogos tam….i ze musi byc placony wysoki zold… !!! No wlasnie, no wlasnie !!!

  32. krolowa bona
    8 sierpnia 2018 at 23:44

    Hallo !
    Komentarz@Anonim z 08.08’2018,22:22 z skreslila @krolowa bona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up