Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2018

Dzieje głupoty w Polsce


 Głupota polityków potrzebuje ignorancji rządzących. Ta zasada jest tak stara jak rządy. Starsza niż demokracja. Aktualna, nie tylko w Polsce choć w Polsce potrzeba ignorancji jest większa niż gdzie indziej.

Rządzący zorganizowali obchody rocznicy polskiego parlamentaryzmu, którą wymyślili chyba ignoranci historyczni podobni do tych na posadkach w narodowej policji historycznej…

Co zdarzyło się 550 lat temu ? Ano nic…

550 lat temu w lipcu odbyło się dokładnie to samo co w namiocie u Prezydenta. Z tą tylko różnicą, że w Piotrkowie przemawiał jeden z ważniejszych królów w polskiej historii a w namiocie w Warszawie, najwyższy rangą urzędnik wielkiego pałacu. I tam, i tu drodzy Polacy nic się nie stało.

Można zaryzykować twierdzenie, że 550 lat temu rozpoczęły się w Polsce konsultacje podatkowe ale tych tradycji akurat obecny rząd nie stara się kultywować. Posłowie natomiast zgodnie z inną tradycją twierdzą, że ich głos się nie liczy. No chyba, że głos ma poseł bez żadnego trybu.

Trzeba być wyjątkowym ignorantem, o wyjątkowej naiwności, żeby spokojnie przyjmować brednie jakimi karmieni są Polacy.

Jest na to 120 tysięcy dowodów w postaci podpisów pod wnioskiem o zniesienie obowiązku szczepień, podczas gdy odrobinę choćby zorientowani w temacie wiedzą, że jedynie powszechność szczepień daje im skuteczność.

Prawdziwa historia polskiego parlamentaryzmu zaczęła się w 1918 roku i jest pełna błędów i wypaczeń. Oparta na demokratycznych założeniach Konstytucja marcowa z 1921 roku już po 4 latach została ciśnięta do kosza przez Józefa Piłsudskiego i jego sanatorów. Kwietniowa przypominała dzisiejszą turecką.  Gdyby Viktor Orban ją znał pewnie by przepisał zamiast tworzyć węgierską od nowa i zostałby wtedy prezydentem a nie premierem.

W PRL decyzje plenum KC były ważniejsze niż konstytucja choć oficjalnie twierdzono inaczej. Stąd próby legalizacji stanu wojennego nawet post factum i trochę wbrew logice wydarzeń.

Dzisiejszej władzy ani na legalizacji, ani na logice specjalnie nie zależy. Naczelnik państwa nie musi być ani prezydentem, ani premierem. Nie musi nawet być w Sejmie, choć bycie w Sejmie chyba lubi.

Wybieranie do politycznej celebry wydarzeń bez większego znaczenie lub w ogóle historycznie nie potwierdzonych jak np. chrzest Polski, służyć ma doraźnym politycznym interesom. Jak pisał Wyspiański „Masz tu kaduceusz polski, mąć nim wodę, mąć. Mąć tę narodową kadź, serca truj, głowę trać!

Tags: , ,

13 komentarzy “Dzieje głupoty w Polsce”

  1. Inicjator
    17 lipca 2018 at 05:15

    Oj Szanowny Autorze!

    Przecież rządzący muszą się czymś zajmować i się bawić.

    Do tego dochodzi przekaz w świat: My już 550 lat temu myśleliśmy o demokracji, której emanacją jest obecna “dobra zmiana”.

    O nic więcej tu nie chodzi, tylko o zabawę.

    A przed nami kolejne …

  2. Predator
    17 lipca 2018 at 05:40

    Kadyceusz i mąć, mąć mąć… święte słowa mistrza

  3. Zbigniew
    17 lipca 2018 at 07:25

    Co do szczepień to proponowałbym jednak albo zabrnąć w szczegóły albo nie brnąć i sprostować ten nic nie wart ogólnik wzięty z czasów kiedy szczepionki były wynikiem działań Nauki a nie jak obecnie – KORPORACJI.
    Bo posuwając się niżej, skutkiem braków w edukacji klasycznej są uogólnienia o pozytywności albo szkodliwości szczepionek.
    Oba pojęcia są bzdurą.
    Większość szczepionek komercyjnych jest zwyczajnie szkodliwa i to łatwo daje się udowodnić laboratoryjnie. Nie zmienia to faktu że gro znanych klasycznych szczepionek ma udowodnione działanie pozytywne. Tyle że postępujący galopem debilizm funkcjonalny ruguje z obszarów wiedzy i umiejętności istotne dane zastępując nic nie wartymi ogólnikami na których buduje się pseudo logiczne narracje. Podstawy chemii czy biochemii nie istnieją. Nie bada się nawet przed dopuszczeniem do obrotu określonych substancji tylko jakieś “wyroby medyczne” o bliżej nieokreślonym składzie chronionym patentami i seryjnym samobójcą.
    Idę o zakład że większość z Was nawet nie wie jak na skalę przemysłową wytwarza się owe “wyroby medyczne” które to zgodnie z prywatnym interesem dostają status leków lub nie. To samo ma się do kosmetyków, generalnie całej chemii i żywności oraz wielu innych masowych produktów.
    Nawet nie istnieją już wyrywkowe kontrole produktu czy jego partii przed wypuszczeniem na tzw rynek.
    Ale to inna historia na inny czas. Zapewniam że dużo ciekawsza niż jakiś tam spęd ludzi o dość wątpliwych umiejętnościach i jeszcze bardzie wątpliwej wiedzy (w zasadzie blisko braku obecności obu). Proszę jednak by Autor nie równał swoimi komunałkami do ich poziomu.

  4. krzyk58
    17 lipca 2018 at 07:50

    “Polskojęzyczni nietykalni dobrze wiedzą, jak powodować „erozję” pol­skiego ducha narodowego. I powodują.”
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/ataki-zydow-na-polski-patriotyzm-i-nasze-tradycje-narodowe-henryk-pajak-2016-04
    Ps. Można, (wręcz należy!) sięgnąć po A. Bocheńskiego…

  5. wlodek
    17 lipca 2018 at 08:55

    A Jezus był Polakiem, a historia zacznie się od króla Jarosława. A dzięki Adrianowi Polska od Morza do Morza!

  6. Wojciech
    17 lipca 2018 at 10:20

    550 lat fatalnych doświadczeń i żadnym wniosków i nauk. Od śmierci ostatniego Jagiellona zaczyna się regres i upadek kraju. Grabież szwedzka, Cecora, Królowie sascy, rozbiory, niewola chłopów, samobójcze powstania, Sanacja, Wrzesień, Zaleszczyki i w końcu wybiera się takiego Dudę na prezydenta.

  7. Miecław
    17 lipca 2018 at 11:26

    Święta racja “Prawdziwa historia polskiego parlamentaryzmu zaczęła się w 1918 roku”. Ale rządzący nie chcą o tym pamiętać, bo musieliby doszukać się lewicowych źródeł tego parlamentaryzmu.
    A co do historii, to rozwój naszego parlamentaryzmu ma swe korzenie w Słowiańskim wiecach, ale jest to wiedza zakazana z kulturowym katolicyzmie z prawactwem na czele.

    A było tak zgodnie z przekazaniami historycznymi i dziejopisarstwem.
    Według Prof. Iwona Cypriana Pogonowskiego – Polska myśl prawnicza i demokracja ukształtowała się, jako pierwsza w nowożytnej Europie a nawet w nowożytnym świecie, pod wpływem wcześniejszej demokracji Słowiańskiej – wiecowej.
    Polskie innowacje w dziedzinie prawa
    miały miejsce 400 lat przed Rewolucją Amerykańską
    oraz 250 lat przed Wielką Brytanią

    Iwo Cyprian Pogonowski
    http://www.pogonowski.com/wordpress/?page_id=2194
    książki dostępne bezpłatnie w pdf
    http://www.pogonowski.com/?page_id=2009

    Tradycyjne wiece doprowadziły do powstania w 1180 roku sejmu, czyli parlamentu polskiego. Chodzi o pierwszy wielki prawodawczy wiec narodu polskiego zwołany w 1180 roku w Łęczycy, przez Kazimierza Sprawiedliwego, jako wielka rada starszyzny narodu, w którym brali udział panowie świeccy, rycerstwo oraz okoliczni kmiecie. Nazwany też został przez kronikarzy synodem ponieważ brali w nim udział wszyscy biskupi i duchowni, a spisane na nim ustawy posłano do zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej, co dowodzi pozbawienia suwerenności narodu polskiego przez katolicką religię. Jest to również dowód tego, że po zniszczeniu słowiańskiej kultury przez krwawą ewangelizację (przeczytać Raczniki Jana Długosza i Galla Anonima) musiało upłynąć aż ponad 200 lat, jak zaczęła się odradzać słowiańska wiecowa demokracja, ale już wypaczona nowym feudalnym systemem i pozbawiona suwerenności przez Watykan.
    Zob. źródła informacji: Z. Gloger – Encyklopedia staropolska, Tom IV, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1974, s. 210-211. J. C. Pogonowski – Pierwsza demokracja w nowożytnej Europie. Milion wolnych obywateli żyło w Polsce w 1600 roku, Hipecrene Books, Inc., New York 2010; Z. Wojciechowski, Państwo Polskie w wiekach średnich. Dzieje ustroju, Księgarnia Akademicka, Poznań 1948; J. Bardach, S. Grodziski, A. Gwiżdż, A. Jankiewicz, K. Działocha, R. Kraczkowski, J. Wawrzyniak – Dzieje Sejmu Polskiego, Wyd. Sejmowe, Warszawa 1997.

    Sejm walny Królestwa Polskiego po raz pierwszy pojawił się w latach 1382–1386 gdy na ogólnopolskie zjazdy urzędnicze zaczęła przybywać szlachta i przedstawiciele miast. Pierwszym sejmem walnym Królestwa Polskiego z udziałem posłów wybranych na sejmikach ziemskich był sejm w Piotrkowie w 1468 roku – https://pl.wikipedia.org/wiki/Sejm_Kr%C3%B3lestwa_Polskiego.

    Takie są fakty historyczne, ale rządzący o słowiańskiej demokracji bezpośredniej wiecowej nigdy nie wspomną.

    A kronikarze piszą:
    W VI wieku Prokopiusz pisał o zamiłowaniu Słowian do wolności, „Sklawinowie i Antowie nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszelkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu”. Cyt. za: M. Parczewski – Praojczyzna Słowian w ujęciu źródłoznawczym, w: A. Kokowski (red.), Cień Światowita, czyli pięć głosów w sprawie etnogenezy Słowian, Wyd. UMCS, Lublin 2002, s. 32.

    Wiece nie zawsze dawały pozytywne rezultaty, a burzliwy ich przebieg jest opisywany przez Pseudo-Maurycego w VII wieku. Stwierdził on, że plemiona słowiańskie „nawykłe do wolności nie pozwalają się w żaden sposób ujarzmić ani opanować, a szczególnie na własnej ziemi”. M. Parczewski – Praojczyzna Słowian w ujęciu źródłoznawczym, w: A. Kokowski (red.), Cień Światowita, czyli pięć głosów w sprawie etnogenezy Słowian, Wyd. UMCS, Lublin 2002, s. 32-33.

    ALE TEŻ UWAGA, BO TO CO SIĘ DZIEJE DZIŚ W POLITYCE MOŻE WYNIKAĆ Z NASZYCH GENÓW, bo Pseudo-Maurycego w VII wieku, pisze również:
    „Nie podlegają żadnemu zwierzchnictwu i żyją we wzajemnej nienawiści, (…) Są bardzo nieufni i niesłowni w umowach, ustępują raczej pod wpływem strachu niż dzięki darom. Jeśli panują wśród nich odmienne poglądy, to albo w ogóle nie dochodzą do porozumienia, albo, jeśli jedni są zgodni, drudzy zaś naruszają [ich] decyzje; wszyscy bowiem są wrogo do siebie usposobieni i nikt nie chce ustąpić drugiemu”. A. Brzóstkowska, W. Swoboda, Testimonia najdawniejszych dziejów Słowian. Seria Grecka, Zeszyt 2, Pisarze z V-X wieku, Ossolineum, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1989, s. 140-141, 154 przypisy.

    Czekamy na powrót prawdziwej demokracji bezpośredniej wzorowanej na słowiańskiej wiecowej.

  8. Miecław
    17 lipca 2018 at 21:16

    @krzyk58. 17 lipca 2018 at 07:50

    No to tak w uzupełnieniu do twoich źródeł erozji, moje. 🙂 Tym razem nie Stachniuk, a Lelewel:
    Joachim Lelewel pisał w 1819 roku, że „przed zaprowadzeniem chrześcijaństwa w okolicach Wisły był wszystek lud wolny, stan rolniczy równy orężnemu, dopóki wzrastające […] mocarstwa i […] feudalizm nie wywarły swych skutków”. Cyt. za: P. Boroń, Słowiańskie wiece plemienne, Wyd. Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 1999, s. 29-30.
    „Dzieje Polski, według Lelewela, to walka cywilizacji germańskiej (monarchistycznej, feudalnej i chrześcijańskiej) z cywilizacją słowiańską (republikańską, demokratyczną, pogańską). Na przestrzeni wieków zwycięstwo zasady słowiańskiej, wierność duchowi narodowemu oznaczały pomyślny rozwój Polski. Upadek natomiast szedł zawsze w parze ze zwycięstwem obcych pojęć, reprezentowanych przez cudzoziemskich monarchów, kosmopolityczną arystokrację, rzymski kościół, a w szczególności jezuitów. Wchłonięcie „importowanych”, obcych narodowi polskiemu zasad arystokracji i Kościoła katolickiego doprowadziło do ucisku społecznego, nietolerancji religijnej i zaniku dawnych cnót republikańskich. Arystokratyzm, monarchizm i fanatyzm religijny spowodowały osłabienie Polski i jej upadek”. Źródło: A. Cecuła, Za wolność naszą i waszą, Fakty i Mity nr 28/2018, s. 24.

  9. wieczorynka
    17 lipca 2018 at 21:32

    Zgadzam się ignorancja polityków jest nieograniczona jak wszechświat, choć co do tego drugiego nie ma pewności. Parafraza Stanisława Lema gdy pisał o głupocie.

    Również uważam, że szczepienia powinny być tylko i wyłącznie dobrowolne.
    Na temat stanu wojennego mam odmienne zdanie i odpowiem pytaniem: ile osób by zginęło w Polsce gdyby nie stan wojenny ?

  10. krzyk58
    18 lipca 2018 at 08:38

    @Miecław. Posiadasz dziwny dar do prezentowania fałszywych
    autorytetów …Jako pierwszy zarzucił fałsz Kronice Prokosza wysoki stopniem mason Joachim Lelewel. Jak tylko się z nią pobieżnie zapoznał, rozpoczął niesamowicie histeryczny jazgot, jakoby to fałszerz dokumentów, niejaki Przybysław Dyjamentowski napisał Kronikę Prokosza dopiero w XVIII wieku. Do dziś tępe i upośledzone umysłowo barany pracujące dla Niemców na posadach polskojęzycznych historyków jego „ekspertyzą” jak kaleki się podpierają.

    Tymczasem gdyby Lelewel dokładniej się z samą Kroniką Prokosza zapoznał, to by dostrzegł nie tylko, że zawiera komentarze, ale również to, że jeden z nich pochodzi z XVI wieku – o czym tenże komentator pisze! Komentarz drugiego komentatora pochodzi z XVIII wieku, a kronika Prokosza wydana w 1825 roku. Ta, którą „czytał” bez zrozumienia Lelewel, zawiera oczywiście obydwa komentarze. Myślę więc, że najlepiej będzie działań tego sługusa zaborców nie komentować, bo i tak najlepiej zrobiła to historia – i jak podaje wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Joachim_Lelewel

    Joachim Lelewel, był to rzeczywiście tak naprawdę Prusak Loelhoeffel von Lowensprung, o spolszczonym jedynie nazwisku, pełniący wówczas funkcję polskojęzycznego „patrioty” albo, heh…, „historyka”. Ten histeryk (nie mylić z historykiem) tak samo jak dzisiejsi polskojęzyczni masoni o rodowodzie niemieckim lub żydowskim, nawet nie czytając i nie konfrontując wiedzy zawartej w Kronice Prokosza względem innych źródeł, od razu wydał wyrok – aj waj, no to jest proszę ja was, fałszerstwo, inaczej być nie może…
    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/tag/joachim-lelewel/

  11. Miecław
    18 lipca 2018 at 11:01

    @krzyk58. 18 lipca 2018 at 08:38

    Nikt nie jest doskonały i faktycznie z Kroniką Prokosza popełnił błąd, bo chciał być obiektywny naukowo, a niestety wyszło jak wyszło. Dodam jeszcze, że gdybyś przeczytał jego historię starożytnej Polski, to wrzucił praktycznie wszystko co było przed 966 rokiem w mity i legendy. Byłem wkurzony na niego, ale wtedy nie uwzględnił wielu źródeł, które też mogły być nie dostępne dla niego. Niestety w nauce tak to działa, że możesz popełnić błąd nawet niechcąco.

    A co do reszty, to nie masz racji, bo jednak powołany cytat dobitnie świadczy o jego patriotyzmie mimo pochodzenia i faktu, że prawie nie miał w sobie krwi Lacha. Ale najbardziej był związany z Polską i sam siebie nazywał mazurem. Pisał w duchu republikańskim, pro-słowiańskim, z sympatią dla wolnego ludu kmieci, a z niechęcią do arystokracji i kleru, którego obarczał winą za stan ówczesnej tragedii polskiej. Więc nie patrz na pochodzenie tylko na to co kto zrobił dla Polski i polskiej kultury i nauki. A on zrobił wiele, więcej niż niejeden Polak z krwi i kości.
    Problem w tym, że ci którzy piszą źle o Lelewelu, sami trzymają się tylko jednej narracji i jakieś wpadki, dorabiając do tego spiskową teorię dziejów, a nie znają całej jego twórczości. A to typowy sofizmatyczny błąd. Brak obiektywizmu i zrozumienia przyczyn pewnych zjawisk czy błędów w twórczości stawia ich w jednym szeregu z prymitywnymi sektami. To nie przystoi prawdziwym Słowianom. Wiedza i mądrość oto słowiański paradygmat, a nie sekciarstwo wzorowane na prymitywnej kulturze … wiesz jakiej.:-)
    Zastanów się, czy pro-niemiecki autor napisałby coś takiego?
    Chwaliłby słowiańską kulturę i byłby do nie przywiązany, walczyłby piórem i orężem o tą kulturę?
    ZACZNIJCIE MYŚLEĆ “BAŁWANY” 🙂 to nie do ciebie @krzyku58.

    Dla odmiany przeczytaj sobie to: R. Żuchowicz, Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka, Wyd. Naukowe Sub Lupa, Warszawa 2018.
    Ostatnio kupiłem i przeczytałem. Jestem zażenowany poziomem rzekomo polskiego autora, który wybiórczo bez krytycznej i logicznej analizy przedstawia fakty, z których można wnosić, że przed 966 rokiem to o ile jacyś Prasłowianie byli na terenie obecnej Polski, to w zasadzie “siedzieli na drzewach”. Czy ten pan powinien siebie nazywać historykiem?

    Polecam natomiast najnowszą obiektywnie napisaną książkę:
    B. A. Dębek, Słowiańskie dzieje, Wyd. Bellona, Warszawa 2018. Naprawdę warto przeczytać.

  12. krzyk58
    18 lipca 2018 at 13:57

    @Miecław. Błąd programowy… :)Joachim Lelewel, był to rzeczywiście tak naprawdę Prusak Loelhoeffel von Lowensprung, o spolszczonym jedynie nazwisku, pełniący wówczas funkcję polskojęzycznego „patrioty” albo, heh…, „historyka”. Ten histeryk (nie mylić z historykiem) tak samo jak dzisiejsi polskojęzyczni masoni o rodowodzie niemieckim lub żydowskim…
    W dobie internetu, póki co, można zweryfikować każdy (nawet
    XIX w.) lansowany “ałtorytet’.. póki co… 🙂

  13. Miecław
    18 lipca 2018 at 21:00

    @krzyk58. 18 lipca 2018 at 13:57
    Idąc twoim tokiem myślenia, należałoby uznać, że każdy ksiądz podlegający obcemu bądź co bądź państwu, pełni funkcję polskojęzycznego przewodnika duchowego, ewentualnie patrioty, a faktycznie służy obcym mocodawcom? Ale takie proste przełożenie byłoby krzywdzące jednak dla wielu księży z tzw. powołania, którzy faktycznie postępują po chrześcijańsku. To samo dotyczy tych masonów i żydów, którzy związali się z Polską kulturą i jej bronili.

    Jesteś zbytnio uprzedzony. Dla mnie liczą się czyny i fakty, a nie jakieś fantazmaty o dawnej masonerii, która naraziła się feudalnym panom i kościołowi bo pragnęła oświecenia ludu, przynajmniej ta lewicowa masoneria. Nie dziwię się więc, że prawactwo wrzuca masonów do jednego worka razem z komunistami, bo ta spółka, a z nimi sporo ruchów ludowo-socjalistycznych, zlikwidowały potężne wpływy i rządy kościoła oraz ówczesnej arystokracji. Fanatykom wstecznictwa to nie odpowiada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up