Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Brak alternatywy czyli Jałta w Helsinkach?


 Naszą politykę charakteryzuje brak alternatywy. Obecność pana Donalda Trumpa w Brukseli, pokazała wszystkim członkom NATO, że nie ma darmowych obiadów. Nawet jeżeli takowe się zdarzają, To wcześniej czy później i tak trzeba za nie zapłacić. Zwłaszcza jeżeli rachunek wystawiają imperia, a dzisiaj polityka jest ponownie polityką koncertu mocarstw.  NATO to system amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. USA są superpotęgą, krajem o największym potencjale wojskowym, ekonomicznym i technologicznym, do tego na tyle liczebnym, że są w stanie dokonywać projekcji siły zawsze i wszędzie. Europejczycy dowiedzieli się, że za bezpieczeństwo trzeba płacić, oczywiście najlepiej kupując amerykańskie uzbrojenie, amerykańskie technologie, surowce i wszystko, co wywoła uśmiech na ustach Prezydenta USA. To może trochę cofnięcie się w logice oceny relacji międzynarodowych do okresu merkantylizmu, jednak czy pan Prezydent Ch. de Gaulle nie miał racji domagając się oparcia pieniądza na złocie? Zawsze ostatecznie liczy się kasa, obecnie USA potrzebują poprawić swoją sytuację, dotychczasowej nie będą już akceptować i nic na to nie poradzimy, że rozwiązania problemów wewnętrznych szukają za granicą.

Amerykanie nie są frajerami oczywiście mają pełną świadomość kontrolowania sytuacji, jak również wykorzystywania NATO i Unii Europejskiej jako składowych swojego imperium. Pan Donald Trump, to wytrawny gracz, mający bardzo duże doświadczenie w negocjacjach. Co więcej potrafiący wykorzystać swoją przewagę do zdominowania negocjacji. W tym przypadku również to miało miejsce w Brukseli i w Londynie. Gorzej chyba z dotarciem, sądząc po komentarzach które się ukazały, prosty przekaz pana Prezydenta nie został przyjęty zgodnie z jego intencją, którą wyraził wprost i jednoznacznie. Chociaż trochę to podziałało. Warto zwrócić uwagę, jak w jednej z brytyjskich bulwarówek haniebnie nad interpretowano wypowiedzi pana Prezydenta. Krzykliwa okładka miała na celu obrażenie pani premier T. May. To wspaniały przykład działania mediów na Zachodzie, w tym przypadku są one wykorzystywane do wewnętrznej zachodniej rozgrywki. Kto ma oczy niechaj widzi, kto ma uszy niechaj słucha – bardzo ciekawe rzeczy się dzieją!

Nasza polityka, orientująca się od 1989 r., – na Zachód, doprowadziła nas w końcu tam gdzie byliśmy. Czyli pomiędzy zachodem i wschodem. Taka jest rzeczywistość i proszę się z tym pogodzić. Jakkolwiek by to nie było trudne, nie da się tym oczywistym faktom zaprzeczyć. Nie chodzi tutaj o błędy w polityce obecnego rządu, chodzi o to że cała nasza polityka wejścia do struktur zachodnich bez realnych warunków uzyskania korzyści oznaczających realne gwarancje trwałości stanu i bezpieczeństwa po naszej stronie, prowadzi właśnie do obserwowanego stanu rzeczy. Jesteśmy półkolonią gospodarczą, rezerwuarem siły roboczej oraz strefą buforową, ewentualnym zapleczem do prowadzenia ekspansji na Wschód. To nie są role, które ktokolwiek rozsądnie myślący widziałby dla swojego kraju, zwłaszcza w dobie praktycznie powszechności taktycznej broni jądrowej na znanym nam Teatrze Działań Wojennych. Nie byliśmy w stanie przez prawie 30 lat transformacji spowodować, żeby nasz kraj był na tyle silny, żeby móc się samodzielnie, skutecznie przeciwstawić chociaż jednemu z tradycyjnych zagrożeń z głównych kierunków strategicznych. proszę się zastanowić jak silnym krajem był PRL po 30 latach odbudowy, oraz jak niesamowicie silnym krajem był Izrael, stworzony na pustyni – po 30 latach od utworzenia. Jakby ktoś nie pamiętał, to już w wojnie Yom Kippur w 1973 roku było ryzyko użycia przez Jerozolimę taktycznej broni jądrowej. Jak ktoś zna angielski niech się zapozna z dokumentem: “CRITICAL TECHNOLOGY ASSESSMENT IN ISRAEL AND NATO NATIONS” z 1987 roku, wynika z niego że pod koniec lat 80-tych XX wieku, Izrael miał możliwość stworzenia broni termojądrowej. Dało się? Byli w stanie? Dlaczego nam się nie udało? Dlaczego my nie byliśmy w stanie chociaż stworzyć stosunkowo prostej taktycznej broni jądrowej (głowice małej mocy)? Do tego już w epoce komputerów dużych mocy i Internetu, w którym można przy odpowiednim poziomie znajomości języka angielskiego, rosyjskiego, arabskiego i chińskiego – znaleźć praktycznie kompletną dokumentację głównych procesów i instalacji potrzebnych do produkcji tego typu broni. Naprawdę nie da się tego zrobić? Problem polega na tym, że właśnie historia zaczyna nam przypominać swoje parszywe oblicze. A my jesteśmy bezbronni. Opieranie naszego bezpieczeństwa tutaj, w tej części świata – przy naszych doświadczeniach na dobrej woli sąsiadów – jest co najmniej [tu bardzo mocne słowo] i skończonym {tu też jeszcze mocniejsze słowo]. Historia nas niczego nie nauczyła?

Nagle się okazuje, że znowu jesteśmy pomiędzy potęgami mającymi wspólny interes, zupełnie odmienny od naszego. Natomiast my znowu jesteśmy zdani na sojusz egzotyczny, w oparciu o papierowe gwarancje. Przed wrześniem 1939 r. chodziło o to żeby wejść do wojny jak najpóźniej. Niestety naszym władzom udało się wówczas wejść jako pierwszym. Gdyby Niemcy najpierw zaatakowały zgodnie z pierwotnym planem na Zachodzie, to później wojna z Polską wyglądałaby zupełnie inaczej. Jednakże Niemcy doskonale rozumieli, że nasze sprzedajne elity, przeważnie mające zagraniczne paszporty w kieszeni, uderzą nich od tyłu jak tylko wejdą do Francji do Belgii. Mieli również absolutną pewność, że zachodni sojusznicy Polski, pozostawią ją samą na placu boju. Co miało miejsce. Tylko że zamiast służyć jako odwód, posłużyliśmy jako poligon szkoleniowy.

Uniknięcie powtórzenia się tego przekleństwa, musi być absolutną podstawą każdej polskiej polityki zagranicznej. Proszę pamiętać, że ten scenariusz znamy już od wojen szwedzkich. Bycie przeciwko dwóm potężnym sąsiadom, działanie wbrew ich interesom, musi się dla nas skończyć tragicznie. Ponieważ nie mamy potencjały pozwalającego nam na samostanowienie, a przynajmniej na zmuszenie przeciwników do refleksji przed działaniem.  Teoretycznie postawienie na sojusz z USA jest jedyną alternatywą. Tylko, że przecież chyba nikt, nawet jeżeli jest lekko szalony, nie myśli na poważnie, że Amerykanie zaryzykują wojnę jądrową z Rosją w obronie Polski lub państw bałtyckich?

Nie żartujmy nawet w ten sposób, bo nawet żarty polityczne powinny uwzględniać polityczną rzeczywistość. Tymczasem czekajmy, kiedy nasza elita powie nam, że znowu się nie udało? Będzie śmiesznie? Będzie strasznie? Może będzie żałośnie? Ewentualnie nic nie będzie? My chcemy być z nimi, ale oni na zachodzie nie chcą już być z nami…

Spotkanie pana Władimira Putina Prezydenta Federacji Rosyjskiej z panem Donaldem Trumpem Prezydentem Stanów Zjednoczonych jest już traktowane jako nowa Jałta. Czy ponad 70 lat po Jałcie możemy oczekiwać solidarności ze strony Zachodu? Dlaczego jesteśmy tak słabi, że znowu musimy opierać się na siłach zewnętrznych? Minęło tyle czasu, a jesteśmy ponownie w tym samym miejscu. Przywódca Zachodu, co prawda z nieco podkopanym autorytetem, ale jednak przywódca. Spotyka się z niekwestionowanym liderem drugiej części cywilizacji jaka została zbudowana na półkuli północnej. Nie jesteśmy nawet widzami tego wydarzenia, jesteśmy pionkiem, dosłownie “Mrówką na szachownicy” (to tytuł doskonałej książki o Powstaniu Warszawskim pana Jana Kurdwanowskiego – koniecznie warto przeczytać).

Po szczycie NATO wiemy już, że nie ma czegoś takiego jak wspólny interes Zachodu. Trudne z punktu widzenia zachowanie się gospodarcze Niemiec jest istotnym czynnikiem ograniczającym spoistość zachodniego sojuszu. W Moskwie na pewno z uwagą wysłuchano uwag pana Trumpa zgłaszanych do Sekretarza Generalnego i innych przywódców NATO. Jeżeli pan Trump tak otwarcie zdecydował się na mówienie rzeczy oczywistych, jednakże nie mieszczących się w agendzie. To znaczy, że jeszcze toczy się gra. W tym sensie, że decyzje konsumujące niemieckie związki z Rosją, jeszcze nie zapadły. 

Nie wiemy w tej chwili co zrobią Amerykanie, ale możemy być absolutnie pewni, że nie pozwolą na grę na swoim podwórku, nie na swoich zasadach. Na pewno nie oddadzą kontroli nad Europą bez walki. W tym znaczeniu, że polityczna emancypacja Niemiec poprzedzana przez gospodarczą – będzie powstrzymywana. Brexit również nie był bez powodów, wyjście Wielkiej Brytanii odbiera dużo atutów wspólnej Europie, w praktyce ograniczając jej możliwości do budowy własnego Imperium. Ciekawe, czy nasz kraj będzie miał jakiś dramatyczny udział w tym hamowaniu Niemiec? Zwłaszcza w zakresie ich zapędów do relacji z Rosją?

Patrząc na sprawę realnie, to nie ma znaczenia czy będzie to Jałta w Helsinkach, czy tylko spotkanie kawowe. Ważne jest to, że formuła spotkania się jest ściśle według realiów z okresu zimnowojennego. Cały Zachód i jego poboczności, mogą sobie oglądać swojego władcę w telewizji, jak tenże spotyka się z przywódcą sąsiedniej super potęgi. Proszę wziąć pod uwagę, że to pasuje Rosji, ale bardziej mogłoby jej pasować uwzględnienie w rozmowach krajów NATO, w tym oczywiście Niemiec, ponieważ możliwa byłaby inna gra. 

W takim scenariuszu, trzeba się spodziewać niespodzianki. My nie mamy żadnej alternatywy, niż biernie czekać na oznajmienie nam nowej rzeczywistości. Nie udało się nam wzmocnić państwa, co więcej przez ostatnie kilka lat doprowadzono do degradacji jego armii, a społeczeństwo jest podzielone jak nigdy wcześniej. Może ktoś tego nie zauważył, ale nawet „komuna” tak Polaków nie podzieliła jak postsolidarnościowa opozycja. Takie są fakty.

Do tego sojusze mamy papierowe i dość egzotyczne. Słabi, biedni – uzależnieni gospodarczo, co przekłada się na zobowiązania polityczne, dodatkowo jeszcze skłóceni wewnętrznie. Nasze elity dołożyły wszelkich starań, żeby nie było alternatywy, jedynie reset jest taką alternatywą. To daje im władze, bo nikt nie chce kolejnej tragedii. Nasz los jest dramatyczny, żeby nie był komiczny, bo jeżeli historia się powtórzy, to czy ktokolwiek będzie w stanie wyciągnąć wnioski? Mniej więcej tak, jak wyciągnęliśmy wnioski z Września 1939?

Tags: , , , , , , , , , ,

32 komentarze “Brak alternatywy czyli Jałta w Helsinkach?”

  1. Porażający otchłanią mroku
    14 lipca 2018 at 05:30

    Niesłychane. Ale nie piszecie tego z Polski? Jestem ciekaw kiedy kogoś pierwszego z redakcji spotka jakiś wypadek lub popełni “samoistnie” jakiś akt autodesperacji? Nie ma takich opinii w Polsce, nikt tak jasno, jawnie i bezpośrednio nie pisze o naszej sytuacji. Za odwołanie się do przykładu Izraela należą się podziękowania. Dodałbym do tez autora, że osobami decydującymi o tym, że Izrael stał się atomową potęgą byli polscy Żydzi.

  2. Anonim
    14 lipca 2018 at 08:12

    Krakauerze,nie od dziś wiadomo że jesteśmy pionkiem w grze przeciwko Rosji ,koniem trojańskim w UE(lepiej napisać amerykańskim). Próby stworzenia Międzymorza to dowód na nasze życzeniowe próby podniesienia naszej roli.Gdybyśmy popatrzyli na Jałte z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa w powojennej Europie,mimo wszystko stabilnego rozwoju, kultury i edukacji,to nie namawiali byśmy (jak dzisiaj) do powrotu milionów Polaków z ekonomicznej emigracji do kraju gdzie elity prowadzą nas do tragedii.!A podniesienie rangi poprzez bombę atomową w rękach szalonego AAAAAA tylko ten proces by przyspieszyło !

  3. krzyk58
    14 lipca 2018 at 08:54

    Musisz to wiedzieć(321) Ukraina ma naprawdę dobrego ambasadora w Polsce pod postacią A.Dudy

    https://www.youtube.com/watch?v=L_LJ7b77tNc&t=253s

    JABŁONOWSKI PORĘBA I SENDECKI KIBICUJĄ CHORWACJI PRZED SPOTKANIEM PUTINA Z TRUMPEM

    https://www.youtube.com/watch?v=Eh1qSW7BH0o&t=478s

    Ps. Nasze elity… ???????????????????????????????????

  4. jakub
    14 lipca 2018 at 09:19

    Trump powiedział Europejczykom że nie wierzy w rosyjskie zagrożenie w sytuacji kiedy kupują surowce energetyczne i płacą za nie Rosji. Gdyby istniało realne zagrożenie z tej strony ma pewno tego by nie robili. A tak to cala gadka o rosyjskum zagrozeniu to zwykle fake news w stylu CNN. Taka biznesowa logika jakże prawdziwa.

  5. Miecław
    14 lipca 2018 at 10:10

    To było do przewidzenia już 40 lat temu, że taki obrót będą miały sprawy Polski. Nie można oczekiwać od zdradzieckich elit “jaśnie państwa” i kk realizującego swoje globalne interesy, aby dbały o interes Polski. Nie bez znaczenia jest też poziom intelektualny tych elit (a w zasadzie brak jakiegokolwiek poziomu) przy rozmodlonym społeczeństwie, co skutkuje, że de facto nie mamy i nigdy nie mieliśmy szans na suwerenność, od momentu gdy elity PRL musiały się zwinąć, bo też okazały się za słabe na przeważającą siłę wroga w tej wojnie hybrydowej wykorzystującej propagandę i religię jako broń poznawczą przeciwko systemowi PRL. Ale najważniejsze, aby “jaśnie państwo” odzyskało swoje majątki, reszta nie ma znaczenia, podobnie jak w I RP i II RP. Kto będzie się przejmował jakimś ludem, aby tylko niewolników starczyło do pracy, nic więcej do szczęścia tym “elitom” nie potrzeba.

    Co do wizyty Trumpa w UE i spotkania z Putinem, wiedzę to trochę inaczej. To jest nic innego jak ratowanie upadającego kolosa, kosztem swoich kolonii europejskich. Być może Trump będzie negocjował warunki upadku albo jego powstrzymania, co bardziej prawdopodobne? 🙂 Aby elity szatańskie mogły miękko wylądować ze swoimi majątkami po kryzysie który nadchodzi?
    Nie przeceniałbym tak tej siły. Oczywiście należy się martwić co zrobić z potencjałem nuklearnym, aby nie wpadł w ręce fanatycznych terrorystów gotowych zniszczyć świat, dlatego szatańskim elitom trzeba będzie zapewnić miękkie lądowanie po upadku. Niestety takie są realia polityczne i zapewne do drugiej Norymbergi nie dojdzie, a zniszczenie połowy świata ujdzie im na sucho.

  6. Wojciech
    14 lipca 2018 at 10:33

    Dudnią mi w uszach echa nachalnej i obrzydliwej propagandy uzurpatorów, że żyję w wolnym, niepodległym i suwerennym kraju. A tu autor pisze znienacka, jak gdyby nigdy nic: “Jesteśmy półkolonią gospodarczą, rezerwuarem siły roboczej oraz strefą buforową, ewentualnym zapleczem do prowadzenia ekspansji na Wschód.”
    Pół czy całą kolonia to w końcu wszystko jedno. Jesteśmy przedmiotem. A tak nieźle się zanosiło. Mieliśmy okres w niedawnej historii, w którym rośliśmy w siłę a ludziom /aczkolwiek skromnie/ żyło się dostatnio. Czuliśmy się bezpieczni w nowych doskonałych, piastowsko stalinowskich granicach. Z wielkim przemysłem, nauką, kulturą i życzliwymi sobie ludźmi. Autor wspomina Jałtę, symbol naszego stworzenia. Najnowsze źródła ujawniają, że główni negocjatorzy dalecy byli od normalności. Churchill przeważnie pijany, był przedmiotem kpin i lekceważenia, Rooswelt praktycznie był w stanie demencji chorobowej, a w jego imieniu redakcja głównych postanowień i oświadczeń była w rękach niejakiego Hopkinsa, szpiega Stalina. Jedynego tam przytomnego, z wizją i poczuciem siły. Czy w Helsinkach Putin nie odegra podobnej roli, mając za partnera podobną nnnnnnn A na polskiej ziemi znajdują także obce okupacyjne wojska, z lufami armat także skierowanymi na wschód. A rząd sprawuje sitwa “demokratycznie” wybranych marionetek, przeważnie klęczących.

  7. Miecław
    14 lipca 2018 at 11:24

    Warto przeczytać efekty tej polityki i jej cele. Gratulacje dla autorki za celne tym razem spostrzeżenia i opinie:
    „Teologia trójmorza” a „nacjonalizm jagielloński” – http://www.mysl-polska.pl/1614

  8. wlodek
    14 lipca 2018 at 11:47

    Wojciechu,święte słowa ,liberalizm na naszych oczach się kończy. W prawa człowieka, wolność handlu nie wierzą nawet ci którzy go chwalili.Wybór drogi rozwoju dziś zależy od tych którzy są silni militarnie i ekonomicznie czyli USA,Rosji, Chiny.Polska brnie w mitach o swojej roli która budzi politowanie.. Pozdro.

  9. Inicjator
    14 lipca 2018 at 12:42

    Po prostu kończy się pewna epoka.

    Zaczyna nowa.

    A Autor nam szeroko otwiera oczy na tę nową rzeczywistość.

    Gratulacje za trzeźwy osąd spraw,

    Macondo trwa!

  10. Bible Freak
    14 lipca 2018 at 13:09

    Ja bym się wiele nie dopatrywał w spotkaniu w Helsinkach.

    Dla konkurujących ze sobą mocarstw jest czymś niezbędnym rozmawiać dyskretnie na szczycie aby uniknąć groźnych konfrontacji.

    Trzeba ustalić, gdzie i jak jedna i druga strona może działać bez zbyt ostrej reakcji z drugiej strony.

    Przecież nawet takie sporty jak zapasy mają swoje reguły i ograniczenia.

    Także jest ważne ustalić gdzie interesy są wspólne a gdzie są czerwone linie i pola minowe.

  11. Anonim
    14 lipca 2018 at 14:41

    Bible ma rację. W miejsce jedno biegunowego świata (USA) powstaje wielobiegunowy gdzie Chiny i powstała z kolan Rosja ma wiele do powiedzenia.Ten proces wymaga nakreślenia”czerwonej linii”
    Zgodnie że słowami W.W.Putina” po co mi ten świat jeśli w nim nie będzie Rosji”.A my? Zgodnie ze słowami”Psy szczekają, karawana idzie dalej”!.Pozdro.

  12. wmw
    14 lipca 2018 at 14:44

    The Times nie obawia się eskalacji wojskowej na Ukrainie, zbrojnego starcia w Syrii, zatrucia „fałszywei flagi” w Anglii, albo nowej zimnej wojny. The Times nie boi nuklearnej apokalipsiy, końca ludzkości, cierpień setek milionów ludzi.
    Nie, jeden z najbardziej wiarygodnych i szanowanych pism opiniotwórczych na świecie straszy perspektywą pokoju! The Times obawia się, że szefowie dwóch mocarstw jądrowych są w stanie ze sobą rozmawiać. The Times obawia się, że Putin i Trump będzie w stanie dojść do jakiegoś porozumienia, które może pomóc zażegnać niebezpieczeństwo globalnej katastrofy. Są to czasy, w których żyjemy. I jest to rodzaj mediów z jakimi mamy do czynienia . Problem z duchem czasu jest to, że tworzy opinię publiczną w sposób najgorszy z możliwych, mylącą, oszukują i dezorientującą swoich czytelników. Nie jest przypadkiem, że świat, w którym żyjemy jest coraz bardziej oderwany od logiki i racjonalności.
    https://www.zerohedge.com/news/2018-07-13/globalist-elite-fears-peace-wants-war
    ===============

    Można się zastanowić, jaka jest linia redakcyjna, czy sponsorzy The Times.

    W tym tekście stawia się zasadne pytanie, CUI BONO?
    Komu zależy na eskalacji napięć?

    Brak alternatywy to świat jednobiegunowy.
    Na szczęście, są jeszcze trzy kraje mogące takiemu światu sie przeciwstawić.
    Wówczas i Polska będzie mogła wybierać.
    Pod warunkiem zmiany elit kompradorskich na patriotyczne….

  13. Anonim
    14 lipca 2018 at 16:43

    @wlodek. …..liberalizm. Czyli przepoczwarzone komuny z różnymi przedrostkami “sie kończą”. Krzyżyk im na drogę.
    Włodku, więc krzyknijmy różnej maści lewakom – na pohybel wam.
    Tym od eurokomuny, (Frankfurt) i neokonserwatyzmu (trockizm).
    A swoją drogą spaprane i przywłaszczone (w stylu złodziejskim) przez kosmopolitę- komucha piękne , stare, szlacheckie
    rosyjskie nazwisko – Троцкий. A co z …
    Dzierżyńskim?
    Piłsudskim …. itd.?

    —————————-

  14. krzyk58
    14 lipca 2018 at 16:58
  15. krolowa bona
    14 lipca 2018 at 17:03

    No wlasnie, @jakub 14.07’2018,09:19 “ujal”….

    Chce z naciskiem nadmienic, ze wszystko, co Trump inscenizuje,przeprowadza i glosi jest uderzaniem w bebny i stwierdzeniem,ze tzw.globalizm jest zguba i ze musi sie skonczyc,choc wielkie koncerny swiatowe i utworzone kartele nie chca tego przyjac do wiadomosci i mysla,ze to okradanie ludzi ze wszelkiego dobytku i kreacja pieniedzy wirualnych bedzie jeszcze calymi epokami “szla”… Trump pojal,ze tego rodzaju organizacja swiata to masowe bezrobocie i antagonizm klasowy,pauperyzacja, nedza a te obfituja w roznej masci przestepstwa i ratunkiem moze byc jedynie powrot do panstwa narodowego i takiejz gospodarki po to by kazdy obywatel mial prace a z niej mogl sobie i swojej rodzinie zapewnic dach nad glowa i strawe…by to zrealizowac Trump odwala i to w jedynie mozliwy sposob zupelnej niekonwecjonalnosci charytatywna robote i “potrzasa” tymi “plitical correct”-marionetkami,ktore jak popsuta plyta ciagle te same bzdury opowiadaja……ojczyzna Trumpa jest w agonii i on zmierza to separatyzmu czy izolacjonizmu Usa i kontaktow gospodarczych z innymi tylko poprzez krotkie czasowo porozumienia i umowy dwustronne…nawolywanka na szczycie Nato byla promocyjna impreza handlowa do zapewnienia zbytu na ichnie towary arsenalu wojennego,bo to ich czolowy przemysl, daje zatrudnienie duzej masie ludzi i daje sie duzo zarobic,gdyz placa panstwa z pieniedzy podatnika….takze jak z procy wystrzelone hasla o zakupie energii w Usa to promocja dla ichniej gospodarki i zapewnieniu w tym sektorze miejsc pracy …..Trump martwi sie,ze Usa polkna Chiny i” cos w tym kierunku” udaje sie na zwiady do Helsinek by sprawdzic jak stoja ” Trumpa Akcje” u WWP….i co tu mozna na azjatyckim kierunku ad.Korea Polnocna i Poludniowa via Japonia i Filipiny zdzialac by “z twarza” po malu sie z tego regionu wycofac…Trump obawia sie takze UE jako obok Chin drugiego rywala gospodarczego ,nawet niektorzy twierdza,ze ten Brexit to byl wylacznie w tym celu zorganizowany by oslabic UE i Trump wlasnie Theresie May dowalil,ze ona wszysko robi by spowodowac “Exit from Brexit” a wtedy UE bedzie bardzo silna…Ci oportunisci,ktorzy sa u wladzy to tych sygnalow Trumpa wogole nie pojmuja i zajmuja sie jakimis dyrdymalami wiecznie go krytykujac,bo on nie jest pluszowym misiem do glaskania…..we Wloszech sie ludzie przeciw narzuconej polityce Niemiec i Francji zbuntowali, trabia od lat,ze dumping z Niemiec niszczy Europe…takze Austria nie chce byc chlopcem na posylki i sluzyc niemieckim koncernom…..te nastroje beda teraz w Helsinkach “omawiane” , Trump musi znac pozycje Rosji ,gdyz to bedzie miara do jego dalszych poczynan a sa rywalami na rynku energii i poprzeczka lezy wysoko ,nikt nie moze powiedziec hop ! zanim tej poprzeczki nie przeskoczy…
    ******
    Cos tydzien temu byly redaktor naczelny ( sprzed ok.4 lat ) “Der Spiegel” a obecnie szef i wydawca “Die Welt” niejaki Stefan Aust, ktorego wyjatkowo cenie za kompetencje zawodowe i obiektywizm oraz wysokie doswiadczenie zawodowe i zyciowe oraz dbalosc o jezyk powiedzial publicznie w TV, ze to nie Erdogan w Turcji ale Orban na Wegrzech zamknal tzw.”Balkan Route”/emigracyjny szlak balkanski i ze ci mlidzi mezczyzni z Bliskiego Wschodu sa takimi samymi pionierami jakimi byli emigranci z Europy w 1900 roku,ktorzy wyjezdzali do Ameryki….no czy tu sie Merkels juz obudzila czy tam zaczela wychodzic z transu…czy zacznie sie pojmowac,ze granice UE mzsza vyc bacznie pilnowane i ze UE nie hest w stanie przyjac 60mln ludzi i zapewnic im.prace i mieszkanie i dlaczego ONZ nie zajmuje sie uchodzcami z obszaru wojen…..to tak na marginesie,gdyz ta tematyka musi byc rzeczowo uregulowana i.musi byc odejscie od dumpingu….

  16. wlodek
    14 lipca 2018 at 17:18

    Krzyku,już kiedyś pisałem że z prawdą jest jak z dupa ,każdy ma swoją. I nie mam do ciebie pretensji że masz taką! Ale żeby Trockiego łączyć z liberalizmem to chyba tak jak Prezesa przedstawiać jak narzędzie mojego szanowanego W.W.Putina. Coś lub ktoś moje komentarze przedstawia jako anonimowe. Dobrze że mogę jeszcze w czasach” liberała”,cokolwiek głosić oby jak najdłużej (głosić).

  17. Mikolaj
    14 lipca 2018 at 18:15

    Pytanie: Czy jest aż tak fatalnie?
    Odpowiedź: Kubełek zimnej wody na rozpalone głowy przydał by się nam wszystkim. Nie jestesmy tacy ważni na tym świecie jak nam sie wydaje. Nie musimy się tak bardzo przejmować problemami tego świata. “Que Sera, Sera”.

    Pytanie: To jak to jest z tym zagrożeniem wojną na świecie?
    Odpowiedź: Opowieści o potędze militarnej Stanów, NATO i Rosji oraz o ich zdolnści do prowadzenia wojen są bardzo przesadzone.

    Pytanie: A jak jest w rzeczywistości?
    Odpowiedź: Po kolei.
    – Związek Radziecki próbował “podbić” Afganistan i mu się to nie udało. A dzisiejsza armia Rosji jest znacznie słabsza od tamtej.
    – Stany razem z NATO od lat próbują dokonać podboju Afganistanu a rezultaty tych działań są bardzo kiepskie.
    – W wojnie w Syrii Rosjanie “masowo” podpierali się Irańczykami a Stany Kurdami i Syryjczykami.

    Pytanie: Co to wszystko oznacza?
    Odpowiedź: Gdyby wybuchła wojna miedzy Rosją a Niemcami, czy Francją, czy Brytanią, czy innym państwem europejskim, to Rosja by ją wygrała.

    Pytanie: Wygrała by i co?
    Odpowiedź: I nic. Rosja nie ma możliwości aby dokonać “okupacji” dowolnego kraju europejskiego. Ich wojska ladowe są słabe a szkatółka pustawa. Czyli taka wojna byłaby bezcelowa.

    Pytanie: To po co komu wojska amerykańskie w Europie?
    Odpowiedź: Trochę historii. Wojska Stanów nie pojawiły się w Europie do obrony Europy Zachodniej przed Związkiem Radzieckim, ale jako wojska okupacyjne jednego ze zwycięzców w II WŚ.

    Pytanie: A jak to było z NATO?
    Odpowiedź: Rzeczywistym powodem powstania NATO była konieczność kontroli armii szybko odbudowujących się Niemiec.

    Pytanie: A jak było dalej?
    Odpowiedź: Dopiero stworzenie Paktu Warszawskiego postawiło dwie potęgi militarne na przeciwko siebie. Europa stała sie tylko jednym z takich “gorących” miejsc na świecie.

    Pytanie: A potem?
    Odpowiedź: Upadek Związku Radzieckiego i wycofanie wojsk rosyjskich z NRD oraz Polski praktycznie zakończyło okres możliwej, militarnej “konfrontacji” w Europie.

    Pytanie: A jak to jest z tym zagrożeniem rosyjskim dzisiaj?
    Odpowiedź: Jedyne państwa, które mówią o takim “zagrożeniu” to Państwa Nadbałtyckie, Ukraina i Polska.

    Pytanie: Rzeczywiście obawiają się rosyjskiej agresji?
    Odpowiedź: A skąd. Używają tej retoryki jako metody aby przytulić więcej pieniędzy z Unii. Polska dodatkowo chce w ten sposób podbudować w oczach amerykanów swoje “znaczenie” w Europie.

    Pytanie: I czym się ta przepychanka o NATO skończy?
    Odpowiedź: Stany “na gwałt” poszukują pieniędzy. Albo wycisną forsę z Europy sprzedając swojego uzbrojenie, albo będą się zwijały z Europy bo NATO kosztuje a ich zadłużenie rośnie. Znaczenie militarne ich wojsk w Europie jest minimalne.

    Pytanie: Co może zmienić spotkanie w Helsinkach?
    Odpowiedź: Po pierwsze, podczas szczytu NATO prezydent Trump dał do zrozumienia swoim sojusznikom kto jest dla niego partnerem do rozmów na poważne tematy. Jeżeli w Helsinkach uda mu się ustalić “co moje, a co twoje w Europie” i, że “co twoje to nie moje”, to redukując wojska zaoszczędzą kupę kasy bez zostawania przyjaciółmi.

    Pytanie: A co z Syrią i Ukrainą?
    Odpowiedź: Można przeciągać klincz i konfrontację, ale można też przyspieszyć zakończenie tych konfrontacji.

    Pytanie: Co za takimi rozwiązaniami przemawia?
    Odpowiedź: Przecież świta czeka najważniejsze wyzwanie: ustanowienie nowego porządku ekonomiczno-finansowego.

    Pytanie: A co z nami?
    Odpowiedź: Będzie po staremu. Będziemy stali z boku i przyglądali się temu co robią więksi i silniejsi. Ale dla nas najważniejsze jest co innego.

    Pytanie: A co jest najważniejsze dla nas?
    Odpowiedź: Abyśmy nie stali się częścią “czarnej dziury” gospodarczej w tej części Europy.

    Pytanie: A istnieje taka możliwość?
    Odpowiedź: Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że ani obóz dobrej zmiany ani opozycja nie mają pomysłu na to co dalej będzie z nami. Wszystko się toczy w takt słów włoskiej piosenki “Que Sera, Sera” – czyli, co będzie to będzie.

  18. krzyk58
    14 lipca 2018 at 19:33

    Концерт к 90-летию Ансамбля Александрова 2018

    https://www.youtube.com/watch?v=OvFPp_TjezY&t=698s

  19. wieczorynka
    14 lipca 2018 at 21:04

    Krzyku, koncert Chóru Aleksandrowa obejrzałam częściowo i wrócę do niego. Forma jest co prawda zmieniona ale równie doskonała. Dziękuję za link.

  20. krzyk58
    14 lipca 2018 at 21:12

    @wlodek. Trockizm. Z liberalizmem.. z amerykańskimi neokoniami (neocony). Z jastrzębiami wojny. Tak! 🙂

    … Спроси рабочих и крестьян
    Не у троцкистов-леваков,
    Не у известных удальцов,
    Спроси у взрослых, (не ребят)
    Кто по полгода ждал зарплат
    Ответ понятен будет вам-
    Хотят ли русские,
    Хотят ли русские… https://marat-ahtjamov.livejournal.com/518134.html

    ——————–
    Марк Бернес – Хотят ли Русские войны

    https://www.youtube.com/watch?v=VXv864tKvQw

  21. krzyk58
    14 lipca 2018 at 21:19
  22. Miecław
    14 lipca 2018 at 21:25

    Wizerunek naszych “elit” 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=l3QOR_Hwunk
    https://www.youtube.com/watch?v=KKH5lRKJzlY

    Kto by się ich bał lub traktował poważnie na świecie?
    Ich zajęcie to walka z już nieszkodliwą mityczną komuną, a nie granie w światowej lidze o interesy kraju. 🙂

    Ale kotek miły!

  23. krzyk58
    14 lipca 2018 at 21:55

    @wieczorynka. “14 lipca 2018 at 21:04”. Zauważyłaś również…
    nie mogę (do końca) przekonać się – niby OK…ale… czegoś mi brak.
    Brak mi “lekkości – polotu”. Być może TO jeszcze przyjdzie… .

  24. wlodek
    14 lipca 2018 at 22:02

    Miecław,kocham zwierzęta ale czy przypadkowo i Targalski i Prezes hodują koty? A idąc spiskową teorią naszego krzyka może to Świadkowie Jehowy (u mnie na Śląsku” kociki”.Pozdro!

  25. Miecław
    14 lipca 2018 at 23:41

    Włodku, ja też lubię zwierzaki, ale nie na mojej głowie. 🙂
    A krzyk58 musi znaleźć jakąś spiskową teorię, bo czy to normalne, żeby facetom kotki chodziły po głowie? 🙂
    Rozumiem, żeby to jeszcze jakieś damskie kociaki, to przynajmniej wiadomo byłoby, że lubią “myszkę” potrzymać i byłby prestiż, że nasze “elity” też coś potrafią, jak Trump, czy Putin!!! 🙂
    A taki widok ….. no bez jaj? 🙂
    Pozdr.

  26. konfiv
    15 lipca 2018 at 16:09

    …niezadowolenie z obecnego rządu jest konsekwencją, lub inaczej , która to władza jest konsekwencją, nieudolnych neoliberalnych rządów P0/PSL,P0zbawionych samokontroli i samokrytyki ….Bylibysmy o wiele dalej stosując dyplomację na odP0wiednim P0ziomie ,bez tej walki na górze ,ale i P0stawy oralnej ,niosącej same jak widać problemy ..

  27. wmw
    15 lipca 2018 at 20:44

    ”Dobra Ameryka” i ”Zła Rosja” – co jest grane?
    Od razu jasno i wyraźnie zaznaczam wszystkim ziejącym nienawiścią do Rosji rodakom, że nie jestem żadnym ”ruskim trollem” ani agentem Putina! Nie gloryfikuję tutaj Rosjan, gdyż jak mawiał Marcin Daniec – ”każdy za uszami cosik mo”. Ten artykuł poświęcę w całości temu, dlaczego Zachód, tak zażarcie straszy nas wojną z Rosją. Czy naprawdę jest się czego bać? A może to próba odciągnięcia naszej uwagi od faktycznego wroga, który już grasuje w Polsce? O kim mówię? Zgadza się! O Stanach Zjednoczonych! Oraz o ich przyjacielu – Izraelu…
    https://wstroneswiadomosci.blogspot.com/2018/05/dobra-ameryka-i-za-rosja-co-jest-grane.html
    ==============

    Myślę, że ciekawe ujęcie problemu.

  28. bob
    15 lipca 2018 at 21:06

    Zbytni pesymizm. Co prawda nie zbudowaliśmy w ciągu tych 30 lat mocarstwa ale zobaczmy co się stało z naszymi odwiecznymi wrogami. Niemcy umierają demograficznie. W sferze produkcji kompletnie zależą od tzw. nowych państw UE zwłaszcza tanich i solidnych tutejszych pracowników. Berlin zaś jest w zasięgu polskiej artylerii. Gdyby ustawić Langusty czy Kraby w okolicach Cedyni mogłyby one ostrzeliwać węzeł komunikacyjny na Alexanderplatz. Rosja zaś z każdym rokiem traci dystans do chińskiego kolosa. 10razy więcej ludzi i 8 razy większa gospodarka niż rosyjska. Gdybyśmy my mieli takiego sąsiada to byłoby aż strach myśleć. Rosjanie pewnie też trzęsą tyłkiem bo jednak w przeszłości byli agresorami w stosunku do Chin a myślę, że mając w sobie wiele z azjatyckiej mentalności dobrze wiedzą, że Wschód nigdy nie zapomina krzywd i nawet udając przyjaźń po cichu planuje zemstę i to z nawiązką. Wątpię więc aby w takich warunkach poza pustymi groźbami Rosjanie ruszyli przeciw swoim zachodnim sąsiadom zwłaszcza przeciw nam, którzy jesteśmy w stanie przeorać Obwód Kaliningradzki jedną salwą artylerii a także dokonać zamachu na Nord Stream. Zresztą możemy nawet rozwalić system energetyczny zachodniej Rosji z naszego terytorium przy pomocy F 16 z rakietami JASSM ER. Jeżeli chodzi o agresję USA na Rosję z naszego terytorium to byłoby to możliwe jedynie w wypadku wojny światowej a wtedy to ganz egal bo nie tylko my bylibyśmy terenem radioaktywnym ale także Berlin. Zresztą taka wojna byłaby tylko gdyby na wschodniej granicy NATO stanęła nie armia rosyjska ale połączone siły rosyjsko-chińskie. Mimo, że Rosjanie głośno mówią o sojuszu z Pekinem to wątpię aby marzyli o chińskich żołnierzach w Rosji. Co prawda jakiś czas temu pozwolili chińskiej flocie na poznanie Bałtyku ale znacznie łatwiej pozbyć się “gości“ z niewielkiego morza niż z lądu.

  29. wlodek
    15 lipca 2018 at 22:41

    Bob,znów zaśmieciasz OP.,A ja miałem nadzieję że przestaniesz ostrzeliwać Berlin i Kaliningrad,a tu stan się pogarsza. Tworki czekają!

  30. Miecław
    15 lipca 2018 at 22:47

    @bob. 15 lipca 2018 at 21:06
    Na szczęście twoje scenariusze to czyste fantasmagorie szaleńca obłąkanego wojną i podbojami. Powinniśmy się trzymać z daleka od jakiejkolwiek agresji i wojen. Dość już nacierpiał się naród Polski, przez różnej maści psychopatów marzących o wschodnich latyfundiach. Mimo że ich geny historia wykasowała, a przy tym masę niewinnych ludzi, to jednak hydra odrasta.

    Wiesz doskonale, że z takim potencjałem nuklearnym nikt Rosji nie podskoczy, a sami do przetrwania na planecie mają w zasadzie wszystko. Sądzę że wschód, czyli Chiny i Rosja są już dawno dogadani i krzywdy sobie nie zrobią. To zachód ma problem jak przetrwać nawałnicę innokulturowych i kolonializm szatański.

    A główny problem to my mamy, jak się ustawić w tej globalnej grze, żeby przetrwać. Po 30 latach już wiemy, że wymieramy jako zachodnia neo kolonia, a nie ma alternatywy dla naszej polityki.

  31. krzyk58
    16 lipca 2018 at 08:30

    @Miecław. Zgrabna riposta w twoim wykonaniu, zauważ że “bob” dobrym poszedł śladem, niestety po kilku słusznych zdaniach wstępnych dywagacje skierował w znanym kierunku i stylu. 🙂
    Każdy z nas ma ‘swojego konika” – którego zawzięcie ujeżdża… 🙂

  32. daniel
    16 lipca 2018 at 21:20

    1.”USA są superpotęgą, krajem o największym potencjale wojskowym, ekonomicznym i technologicznym, do tego na tyle liczebnym, że są w stanie dokonywać projekcji siły zawsze i wszędzie. ” – przeszłość.
    2.”Teoretycznie postawienie na sojusz z USA jest jedyną alternatywą. ” – tak właśnie: TEORETYCZNIE.
    Teraz nadejdzie czas zapłaty za prostytucję polityczną czyli zdradzenie dobrych sojuszników przed 25 laty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up