Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Marzenia o prawdziwej demokracji


Wprowadzenie elementów oddolnej demokracji w naszym kraju wydają się bardzo proste – wszystko leży w zasięgu ręki. Aktualnie prowadzona jest w Polsce debata przedreferendalna, której celem jest zmiana Konstytucji RP. Rodzi się wiec realna szansa, aby wprowadzić do konstytucji formy demokracji bezpośredniej/oddolnej, przewidujące udział obywateli, a wiec rzeczywistego suwerena do procesu decyzyjnego państwa polskiego. Przyjrzyjmy się, jakby to mogło wyglądać w przyszłości. Pomarzyć zawsze można…

Proces decyzyjny z udziałem obywateli

Najważniejszym elementem demokracji bezpośredniej, a więc takiego typu ustroju demokratycznego, w którym obywatele współuczestniczą w podejmowaniu ważnych decyzji, jest referendum czyli głosowanie ogólnopaństwowe. Zapewne wszyscy zgodzą się z tym, ze referendum jest narzędziem kontroli władz, kształtowania ustroju i wyrazem woli społeczeństwa. Art. 125 konstytucji z 1997 r. przewiduje co prawda przeprowadzenie referendum, lecz nie na wniosek obywateli, co byłoby na wskroś normalne, lecz sejmu bądź prezydenta za zgoda senatu. Jest to wiec klasyczne „koło młyńskie”, bowiem tego rodzaju referendum nie ma nic wspólnego z demokracją oddolną, wywodzącą się od obywateli, a więc faktycznego suwerena polskiego państwa.

Aby mogło dojść do referendum, inicjatywa zmiany winna wyjść od społeczeństwa, które zna najlepiej swoje problemy i bolączki. Głosowanie ogólnopaństwowe winno w następstwie przeprowadzonej inicjatywy doprowadzić do zmiany danej ustawy bądź zapisu w konstytucji. Jeśli chodzi o zmianę ustawy, bodźcem do przeprowadzenia referendum na wzór szwajcarski powinno być weto ludowe, a więc pewna forma protestu wobec istniejącej już ustawy lub chęć wprowadzenia nowej ustawy. W Szwajcarii weto obywatelskie – jako instrument, który ma na celu wprowadzenie nowej ustawy bądź odrzucenie ustawy już istniejącej – dochodzi do skutku na zadanie 50 tys. obywateli. Porównywalnie liczbowo ze Szwajcarią, takie weto ludowe mogłoby zaistnieć w Polsce na żądanie 250-300 tys. obywateli. Należałoby ustalić okres na zebranie podpisów, np. 100 dni.  Następstwem weta byłoby referendum na zasadzie tak albo nie, najlepiej bez progu procentowego, którego decyzja byłaby wiążąca. Dlaczego bez progu procentowego? Bowiem próg procentowy to bariera, a każda bariera jest zaprzeczeniem demokracji. Pozy tym, nikt nikomu nie zabrania brać udziału w referendum. Kto nie idzie do urny, głosuje również, ale pasywnie, akceptując biernie wynik referendum.

Podobnie jest z inicjatywa obywatelska, która w Szwajcarii ma charakter inicjujący zmianę zapisu w konstytucji lub wprowadzenie nowego zapisu do ustawy zasadniczej. Ten instrument demokratyczny, podobnie jak weto obywatelskie,  generowałby referendum, w którym obywatele mogliby się wypowiedzieć również na zasadzie za albo przeciw.  W Szwajcarii inicjatywa obywatelska dochodzi do skutku na zadanie 100 tys. obywateli – w Polsce wymagana liczba podpisów pod wnioskiem inicjatywnym winna więc porównywalnie wynosić 500 tys. Realistyczny okres na zbieranie podpisów mógłby wynosić 18 miesięcy. W przypadku opowiedzenia się głosujących za wprowadzeniem zmian, rząd, jako organ wykonawczy miałby pewien okres czasu, np. 1 rok na wprowadzenie zmian.

Reasumując należy stwierdzić, ze referendum jest najważniejszą formą demokracji bezpośredniej, w której społeczeństwo decyduje w ważnych dla państwa sprawach. Aby w ogóle mogło dojść do referendum, potrzebne jest zainicjowanie przez społeczeństwo określonych zmian ustawowych bądź konstytucyjnych. Tymi formami inicjującymi są proponowane przeze mnie weto obywatelskie (szczebel ustawy) oraz inicjatywa obywatelska (szczebel konstytucji).

Są to instrumenty demokracji bezpośredniej, których następstwem jest i musi być bez progowe i wiążące referendum.

Powyższe rozważania można przedstawić graficznie – dla lepszego zrozumienia prostoty tych rozwiązań.

Art. 125 Konstytucji RP

Aktualna Konstytucja RP (z 1997 r.) zawiera zapis na temat ogólnokrajowego referendum, a wiec namiastki demokracji oddolnej w Polsce. Chodzi mi dokładnie o artykuł 125, który umożliwia przeprowadzenie referendum w sprawach istotnych dla państwa polskiego. W domyśle zakładam, ze art. 125 opiera się na art. 4 tejże konstytucji, w którym jest wyraźnie napisane, ze „naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Bezpośrednio czyli oddolnie, z aktywnym udziałem obywateli, którzy są, albo winni być niepodważalnym suwerenem państwa.

Aby umożliwić suwerenowi czyli społeczeństwu polskiemu  efektywny udział w sprawowaniu władzy, należałoby zmienić art. 125 aktualnej konstytucji, który – mówiąc otwarcie – w obecnej formie nie spełnia najmniejszych norm demokracji bezpośredniej i nie „oddaje” władzy społeczeństwu.

Jak już pisałem na wstępie – pomarzyć zawsze można. Nowa wersja art. 125 mogłaby przedstawiać się następująco:

Art. 125. Referendum ogólnokrajowe (© M. Matyja, Public Domain)

  1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe na żądanie zarejestrowanej grupy inicjatywnej. Referendum ogólnokrajowe może zostać przeprowadzone w następstwie weta obywatelskiego bądź w następstwie inicjatywy obywatelskiej.
  2. Referendum dotyczące weta obywatelskiego w sprawie zmiany lub odrzucenia ustawy dochodzi do skutku na wniosek 300 000 obywateli. Okres zbierania podpisów wynosi 100 dni od momentu zgłoszenia wniosku.
  3. Referendum dotyczące inicjatywy obywatelskiej w sprawie zmiany Konstytucji dochodzi do skutku na wniosek 500 000 obywateli. Okres zbierania podpisów wynosi 18 miesięcy od momentu zgłoszenia wniosku.
  4. Referendum, o którym mowa w punktach 2 i 3 jest wiążące bez względu na frekwencje głosowania.
  5. Jeśli wniosek obywateli zostanie przegłosowany pozytywnie, rząd zobowiązany jest dokonać odpowiednich zmian ustawowych lub konstytucyjnych w okresie jednego roku od daty ogłoszenia wyniku referendum.
  6. Ważność referendum ogólnokrajowego stwierdza Sąd Najwyższy.
  7. Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa.

 

Czy naprawdę marzenia?

Wprowadzenie elementów demokracji bezpośredniej/oddolnej do nowej polskiej konstytucji to na pewno eksperyment na dużą skale. Niemniej jednak rozwiązanie to nie wydaje się być niemożliwe. Poza tym – biorąc pod uwagę aktualny stan polskiej demokracji – wydaje się to co najmniej konieczne.

Po pierwsze, dotychczasowe formy demokracji parlamentarnej nie sprawdziły się w praktyce, a konstytucja z 1997 r już dawno się „przeżyła”.

Po drugie, społeczeństwo polskie, które staje się świadome i obywatelskie, odczuwa potrzebę zmian i czuje się wreszcie suwerenem państwa.

Powyższe propozycje zmiany art 125 Konstytucji RP maja służyć jako warte przemyślenia i dopracowania i winny być traktowane jako bodziec do przeprowadzenia koniecznych i wręcz nieodzownych zmian polskiej ustawy zasadniczej.

Należałoby tez skończyć w Polsce z dyskusją na temat dawania, dzielenia i odbierania władzy. Nikt w demokratycznym państwie nie ma przywileju absolutnego posiadania władzy, oprócz suwerena czyli społeczeństwa obywatelskiego.

Marzenia o oddolnej demokracji w Polsce wydają się teraz może trochę bardziej realne do spełnienia?

Prof. Mirosław Matyja

Mirosław Matyja – politolog, ekonomista i historyk. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Uniwersytetu w Bazylei. Doktorat w dziedzinie nauk ekonomicznych na Université de Fribourg w Szwajcarii w 1998 r., w dziedzinie nauk humanistycznych na Polskim Uniwersytecie Na Obczyźnie PUNO w Londynie w 2012 r. oraz w dziedzinie nauk społecznych na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w 2016 r. Mirosław Matyja jest profesorem na Polish University Abroad w Londynie, gdzie pełni funkcję dyrektora Zakładu Kultur Mniejszości Narodowych. Autor i współautor 13 monografii i ponad 130 artykułów naukowych i popularno-naukowych w języku polskim, niemieckim i angielskim.

Autor książki “Szwajcarska demokracja szansą dla Polski”, wydanej w kwietniu 2018 r. przez wydawnictwo PAFERE. Z zamiłowania alpinista i himalaista (pierwsze polskie wyjście na Tilicho w Himalajach – 7134 m.) oraz badacz najnowszej historii Polski. Mieszka i pracuje w Szwajcarii, żonaty, ma dwóch bliźniaczych synów.

Tags: , , , ,

9 komentarzy “Marzenia o prawdziwej demokracji”

  1. Inicjator
    5 lipca 2018 at 05:08

    Demokracja jako taka, czyli bez przymiotników.

    Była już demokracja ateńska, grecka, ludowa, liberalna i wiele innych.

    A tu autor proponuje jeszcze PRAWDZIWĄ DEMOKRACJĘ!

    No to mamy nowy byt polityczny, nowe pojęcie: PRAWDZIWA DEMOKRACJA.

    A po co ona komu, jak w Naszym Umęczonym Nadwiślańskim Macondo – ona nie jest nikomu do niczego potrzebna.

    Wystarczy żeby Nasze Wróble Białoczerwone zakwalifikowały się do finału Mundialu, żeby było zimne piwo i mięso na grillu.

    No i 500 plus żeby było.

    Ale żeby jakieś demokracje wprowadzać i to od razu PRAWDZIWE?

    Nie wystarczy nam ZWYKŁA demokracja, co ją reprezentuje prawdziwy SUWEREN RP czyli Pan NadPrezes Jarosław?

    Oczywiście, o ile nie jest w szpitalu …

    Koniec świata.

    Koniec.

    I Amen.

  2. Kurtyna kłamstwa
    5 lipca 2018 at 06:12

    Szanuję poglądy autora, są interesujące. jednak u nas to nie przejdzie.

  3. Miecław
    5 lipca 2018 at 09:06

    Popieram taką zmianę konstytucji, ale upieram się jednak przy progu wyborczym oraz obowiązkowym udziale w referendum, ponieważ w naszym kulturowym katolicyzmie ludzi nie myślą odpowiedzialnie. Piękna idea, że kto nie idzie na referendum to akceptuje jego wynik. W praktyce u nas byłoby tak, że ten kto nie idzie na referendum w większości nawet nie wiedziałby o co w nim chodzi i gdyby wynik referendum następnie w jakimś stopniu dotknął jego praw ograniczając je, to w zasadzie dopiero wtedy taki polakatolik się budzi i zbiera podpisy pod następne referendum uchylające wyniki tamtego i tak praktycznie w nieskończoność.

    Dam przykład z tolerancją Polaków na parady gejowskie. Załóżmy że takie referendum się odbyło i część najbardziej świadomych obywateli wypowiedziała się na tak, inna na nie, ale niewielką ilością głosów zwyciężyli ci na tak – dopuszczający parady ala Berlin ze swoją nagością i dewiacją na każdym polskim osiedlu. Zaręczam że do takiego referendum pójdzie max 30% obywateli, reszta będzie miała to gdzieś. I tu pojawia się problem, gdy taka parada następnie miałaby się odbyć w jakimś Pcimiu Dolnym bo geje sobie życzą rozpropagować swoją kulturę, to będzie lament miejscowych wykluczonych intelektualnie i bak zgody, awantura na sto fajerek. Tak to u nas wygląda.

    Przykładem jest testowana przez mnie dawno temu hipokryzja tolerancji. Gdy młodzież pytana o tolerowanie takich obscenicznych parad wypowiadała się na tak, (było to zaraz po wejściu do UE, więc dawno temu), ale gdy obszar zawęziłem do ich własnego osiedla i dodałem, że ich własne dzieci będą musiały patrzeć na te obsceniczne obrazki z balkonu, albo będą musieli na cały dzień wyłączyć się z miejscowego życia publicznego, aby takich obrazków nie oglądać, to automatycznie ich tolerancja się kończyła, żaden młody człowiek nie wyraził aprobaty. Jednym słowem Polacy są tolerancyjni, ale tylko wtedy, gdy ich to bezpośrednio nie dotyczy, ale jak u sąsiada to dobrze mu tak:-) To takie kołtuństwo w czystej postaci.

    Ten przykład obrazuje mentalność obywateli, czyli tumiwisizm, gdy mnie bezpośrednio to nie dotyczy (a bóg i tak jest ze mną i po mojej stronie), co oznacza, że niska świadomość obywatelska (czyli brak wykształconego społeczeństwa obywatelskiego) może być wykorzystana przez różne mniejszości do narzucania swoich praw, kosztem większości z uwagi na ich nieświadomość. Kolejnym przykładem mogą być ruchy antyaborcyjne, które zapewne z pewną łatwością mogłyby doprowadzić do referendum i przeforsować swoje chore pomysły.

    Idea piękna z brakiem progu wyborczego, ale skutki mogą być opłakane. Mało tego, może to być negatywnie wykorzystanie przeciwko społeczeństwu przez samych polityków.

  4. Ajatollah
    5 lipca 2018 at 09:44

    To tylko marzenia autora i czym wyraźnie pisze na samym początku.

  5. krolowa bona
    5 lipca 2018 at 11:36

    Przedstawiony przrz autora projekt zmian konstytucji i dopuszczenie instytucji demokracji bezposredniej na wzor szwajcarski jest wysoce interesujacy i mimo zlej praktyki z okresu domokracji bezposredniej jaka bylo w Polsce liberum veto i wolna elekcja warte jest faktyczneo “rozpracowaia” tej ideii,zwlaszcza ze kraj po kraju przezywa destrukcje i degrengolade dotychczasowych systemow opierajacych sie na “rzadzeniu partii”,ktorym obecnie juz nikt nie wierzy…Kto bylby wlasciwy rzeczowo w Polsce by zajac sie opracowaniem takich zmian…czy obywatel polski ma prawo wnoszenia petycji do sejmu ?
    Jest taka internetowa platforma do publikacji petycji i zbiorki via internet glosow i nazywa sie “change.de” w Niemczech w Polscechyba “change.pl” …autor zna j. niemiecki ,co ulatwilo by zkominikowaniem sie “change.de”,by wystartowac via internet petycje w Polsce dotyczace przedstawionych powyzej zmian w kierunku demokracji bezposredniej na wzor szwajcarski…ten rodzaj zbiorki glosow,ktore to mozna oficjalnie przedlozyc marszalkowi sejmu oraz przekazac do rak prezydenta mogly by poczynic konkretne poczatki prac w tym kierunku…nie wiem jednak,mimo wysokiej “uzywlnosci” internetu w Polsce jak daleko istnieje swiadomosc spoleczna i polityczna obywateli dotyczaca zmian ustrojowych…jest grupa ludzi,ktora w moich oczach jest wrecz za aktwna organizujac wiecznie demonstracje typu KOD i wiekszosc obywateli,ktora interesuje sie zawzircue konsumizmem i siedzi nawet w niedzle w supermarketach i inny szeroka grupa ludzi,ktora ma jedno w glowie: jak przezyc i.za co kupic produkty zywnosciowe czy tam leki…czy znajdzie sie taki “zloty srodek” spoleczenstwa,ktory zainteresuja zmiany ustrojowe w kierunku demokracji bezporedniej….w kazdym wypadku trzeba by sprobowac dokonac takich zmian, pierwszym krokiem moze byc petycja ze zbiorka podpisow via internet na platformie “www.change.pl”(?)
    Polamania rak i nog zycze….

  6. 50-parolatek
    5 lipca 2018 at 12:08

    @Kurtyna kłamstwa
    “u nas” !?
    – a GDZIE coś takiego w ogóle “przeszło”, czy istnieje ?

    Nie wiem jak wygląda to w Krowolandzie, ale np. w Niemczech, teoretycznie, kraju “demokratycznym”, nawet takiej formy, jaka obecnie w Polsce obowiązuje, niemiecka NIE PRZEWIDUJE !

  7. Xun Zi
    5 lipca 2018 at 21:33

    Hehehe, od tysiącleci ludzie bawią się w wymyślanie różnych systemów organizacji społeczeństwa i łudzą się, że w ten sposób rozwiążą wszystkie swoje problemy. A skutek jest odwrotny i wraz z każdym nowym systemem problemów przybywa a nie ubywa. Może by tak poszukać przyczyn problemów to rozwiązanie samo się znajdzie?

  8. 80 latek
    7 lipca 2018 at 15:26

    Rozwiązania proponowane przez Autora uwzględniają przyczyny naszych niepowodzeń i są sprawdzone w praktyce.

  9. Zbigniew
    8 lipca 2018 at 09:19

    “co to oznacza?”, “co to oznacza?”
    Autorze nie objaśniaj nam świata bo samozwańczych objaśniaczy mamy już mnóstwo. A jak już masz taki przymus bezwarunkowy z racji niedemokratycznej tytularności to może mniej “copypastyzmu” i “profesorowatości dla ubogich” a więcej analityki opartej na logice.
    Demokracji nie ma, nie będzie i nie było w znanej nam wersji historii oferowanej w przemyśle indoktrynacyjnym zwanym żartobliwie edukacją (e- dukacją – od elektronicznego dukania).
    Istnieją strzępy informacji że na ziemiach obecnie znanych jako Polska grubo ponad tysiąc lat temu była Demokracja bez przymiotników.
    Serwowanie gawiedzi kolejnych mutacji Republiki i nazywanie tego Demokracją jest uwłaczające dla tej o większych umiejętnościach analitycznych gawiedzi. Może w tytularnym tyglu i rzeczywistości ograniczonej do wąskiego przedziału próbkowania nie jest pan w stanie zauważyć że mimo braku korelacji między wiedzą a umiejętnościami, większość gawiedzi posiada obie cechy dość rozbudowane gwarantujące odpowiednie mechanizmy ochrony przed manipulacją w tym semantyczną na pierwszym miejscu. Też że brak korelacji zwany być może niesłusznie głupotą (najpewniej niesłusznie) pozwala również nie uczestniczyć w spektaklu zwanym “wybory”, “polityka” czy “prawo” a dziedziny UDAJĄCE Nauki oraz FAŁSZYWE pojęcia wyrzucać na śmietnik historii gdzie ich miejsce.
    Z tym co żartobliwie nazywa się “prawem” a jest jedynie konglomeratem zakazów i nakazów, przepisami jest jedna dość prosta do zrozumienia i przeprowadzenia logicznego dowodu zależność. Na pewno ją pan zna a co najmniej słyszał.
    IM WIĘCEJ PRAW (tu przepisów zapisanych) TYM MNIEJ WOLNOŚCI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up