Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Czy jestem suwerenem?


 Konstytucja RP z 1997 r. zawiera zapis na temat ogólnokrajowego referendum, a więc namiastki demokracji oddolnej w Polsce. Chodzi mi dokładnie o artykuł 125, który umożliwia przeprowadzenie referendum w sprawach istotnych dla państwa polskiego. W domyśle zakładam, ze art. 125 opiera się na art. 4 tejże konstytucji, w którym jest wyraźnie napisane, że „naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Bezpośrednio czyli oddolnie, z aktywnym udziałem obywateli, którzy są, albo winni być niepodważalnym suwerenem państwa. A wiec także ja jestem suwerenem polskiego państwa? Przyjrzyjmy się jednak bliżej zapisowi w art. 125 w polskiej ustawie zasadniczej, zanim się przekonamy, że jest on tyle wart, co kartka papieru, na której został zapisany.

Punkt 1 wspomnianego artykułu stwierdza, że „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe”. Każdy po przeczytaniu tego punktu zapyta, jakie są te ważne sprawy dla państwa polskiego? Społeczeństwo, jak wiadomo, jak bardzo zróżnicowane – to co dla mnie ważne, dla mojego sąsiada jest bez znaczenia i na odwrót.

Niemniej jednak po przeczytaniu tego zdania zakładam, ze to ja współdecyduje w tych ważnych sprawach państwowych. To mobilizuje mnie do odpowiedzialności za losy kraju i daje mi poczucie, że coś jeszcze znaczy mój głos w procesie decyzyjnym państwa polskiego.

Ciągle jednak zastanawiam się, jak mogę doprowadzić do referendum w sprawach dla mnie ważnych, np. w zakresie służby zdrowia, bo na przykład wiem, ze starszych osób nie stać na lekarstwa w Polsce. Doskwierają mi też ciągle zmiany w polskim szkolnictwie – raz taki system, potem znowu inny. Również jakość komunikacji kolejowej budzi moje wątpliwości. Chciałbym coś zmienić na lepsze w państwie – jakby nie było jestem jego suwerenem.

W jaki wiec sposób mogę doprowadzić – jako suweren – do referendum, w którym moje problemy zostałyby przegłosowane?

Czytam punkt drugi artykułu 125 i teraz już wiem, ze to Sejm decyduje o tym, co dla mnie ważne i oczywiście też, co ważne dla mojego sąsiada: „Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów…” Sejm składa się jakby nie było z przedstawicieli, których wybrał elektorat, albo dumnie mówiąc naród. Ale czy oni „tam na górze” znają problemy zwykłych szarych obywateli, a wiec i moje? Poważnie w to wątpię…

Poza tym zastanawiam się, na ile mi pomoże Sejm, bo w nim dominuje jedna partia polityczna, poza tym to gremium jest z reguły skłócone i nie ma czasu na rozwiązywanie moich przyziemnych problemów. Ale czytam dalej, że „Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów” może również zadecydować o przeprowadzeniu referendum. Czy to jest dla mnie bardziej optymistyczne? Najpierw prezydent, potem bezwzględna większość w Senacie – pomijając fakt, kto w tym Senacie zasiada i obraduje. Wygląda to na długą i skomplikowaną procedurę. Poza tym, jak ja mam dotrzeć do Prezydenta z moimi wizjami uzdrawiania Rzeczypospolitej, skoro biuro prezydenckie jeszcze nigdy nie odpowiedziało na moje maile?

Jednym słowem przeszkody nie do przejścia dla mnie. Ale to jeszcze nie koniec –według punktu 3 tegoż artykułu musi zostać przeprowadzone referendum i w tym głosowaniu ogólnokrajowym ma wziąć udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Nie wiem, po co komu do szczęścia ten próg procentowy – jeśli kogoś nie interesują moje sprawy, to nie głosuje i tym samym zgadza się pasywnie na podjęta w referendum decyzje. Jeśli jednak w głosowaniu ogólnopaństwowym decyzja będzie po mojej myśli, zadaje sobie pytanie, czy owa decyzja będzie na pewno wiążąca?

Nie chce mi się wierzyć, ale to ciągle jeszcze nie koniec tej skomplikowanej procedury. Bowiem według punktu 4 (ciągle tego samego art. 125) ważność referendum ogólnokrajowego winna być zatwierdzona przez Sąd Najwyższy.

Czytam jeszcze raz cały artykuł 125 Konstytucji RP – to w sumie tylko cztery zdania. Zadowolony jestem, że czytam ten tekst na ekranie komputera. Szkoda papieru na wydruk… Ten zapis konstytucyjny to nic innego jak „zabawa w kotka i myszkę”. Nie muszę przy tym nikogo uświadamiać, kto w tej zabawie jest rozbawionym kotem, a kto zaszczutą i wystraszoną myszą.

Czy jestem nadal suwerenem? Czy według artykułów 4 i 125 polskiej ustawy zasadniczej jestem w stanie de facto współdecydować w ważnych i istotnych sprawach w państwie? Po tej lekturze zaczynam w to wątpić. No dobrze – wiec nie jestem suwerenem. Ale jeśli ja jako obywatel Rzeczypospolitej nim nie jestem, to kto nim jest?

Prof. Mirosław Matyja

Tags: , , , , , ,

16 komentarzy “Czy jestem suwerenem?”

  1. Inicjator
    4 lipca 2018 at 04:36

    Dobre rozumowanie i słuszne wnioski.

    Pozdrawiam Autora.

  2. Xun Zi
    4 lipca 2018 at 07:39

    “Czy jestem nadal suwerenem?”

    Nigdy naród ani żaden lud nie był suwerenem ani jednostka z ludu i proszę się nie martwić – mechanizmy polityczne są tak skonstruowane, żeby nigdy nim nie został. Oczekuje być pan suwerenem, demokratą, a dokładnie tego oczekują od pana politycy, oficjalnie. Stworzono więc fikcję demokracji, żeby ukryć wszystko za fasadą pseudowolności, podczas gdy wszystkie procesy i tak dzieją się za kulisami, nawet w tzw. demokracjach bezpośrednich. Znów przytoczę niezrównanego Ericha Fromma:

    “Nowoczesny człowiek żyje w iluzji, że wie, czego pragnie – gdy tymczasem pragnie dokładnie tego, czego się od niego oczekuje, że będzie pragnął.”

  3. Zbigniew
    4 lipca 2018 at 08:03

    Polecam semantykę słowa BEZPOŚREDNIO. Artykuły Konstytucji czyta się wprost jako równorzędne o ile któryś z nich nie skazuje na inny jako kontynuujący, lecz nadal czyta się jest WPROST – nie podlegają ŻĄDNEJ interpretacji. Polecam jednak wszystkim domorosłym konstytucjonalistom samozwańcom tudzież telewizyjnym specom od konstytucji zwanych czasem żartobliwie profesorami, polecam, zauważenie tego faktu że w odróżnieniu od przepisów podrzędnych (zwanych żartobliwie “prawem”), tzw Konstytucję czyta się, rozumie i stosuje zupełnie inaczej.
    A to że słowa tam użyte są wieloznaczne, artykuły niespójne a sama tzw Konstytucja NIE GWARANTUJE PRAW NIEZBYWALNYCH a wręcz WPROWADZA WYJĄTKI dotyczące tych PRAW to już temat na inną opowieść o ile autor będzie miał odwagę i zechce podjąć się tematu w miejsce odwracania uwagi jakimś semantycznym fiku miku.

  4. Miecław
    4 lipca 2018 at 09:28

    “Ale jeśli ja jako obywatel Rzeczypospolitej nim nie jestem, to kto nim jest?”
    Prosta odpowiedź. Suwerenem jest klasa panująca/rządząca sama dla siebie, jak ongiś szlachta w I RP. Konstytucja była pisana pod transformację ustrojową i kapitalistyczną w taki sposób, aby oficjalnie pod przykrywką tzw. demokracji (medialnej) można było klasie biznesu i polityki robić dalej to co dla nich jest korzystne nie licząc się w ogóle ze zdaniem społeczeństwa, jako całości.

    Co do obniżenia progu się nie zgadzam. Zawsze w sprawach wagi państwowej powinna być zgoda ponad 50% uprawnionych do głosowania, czyli nawet nie głosujących, ale uprawnionych, bo inaczej dochodzi do narzucenia woli mniejszości całemu społeczeństwu. Oczywiście wynik powinien być bezwzględnie wiążący, a odstępstwo od tego karane. Prawo powinno też wymagać zwiększonej świadomości społeczeństwa, a tak utrwala tylko patologię braku zainteresowania polityką i niszczy tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, gdy demokracja pozwala na rządzenie np. 18% wybranych fanatyków, jak to jest obecnie.

  5. Realista
    4 lipca 2018 at 10:00

    Bardzo dobry tekst naprawdę rewelacja.

  6. krzyk58
    4 lipca 2018 at 11:50

    Zmienię nieco treść pytania na: kto na “dzień dzisiejszy” jest suwerenem?
    Śp. prof. Wolniewicz daje odpowiedź na przykładzie stosunku
    pewnej mniejszości do tzw. nachodźców.

    Bogusław Wolniewicz 106 OSACZANIE POLSKI

    https://www.youtube.com/watch?v=wKIDtQqrB88

    —————————————

    Bogusław Wolniewicz wspaniały telefon do radia Maryja o prywatyzacji majątku narodowego

    https://www.youtube.com/watch?v=b7kjUNoSwBQ&t=611s

    @Miecław. Kolejny lewacki nonsens w postaci tzw. “społeczeństwa obywatelskiego”….https://demotywatory.pl/4625924/Astroturfing

  7. krolowa bona
    4 lipca 2018 at 16:56

    Obstrukcje ustawowe odnosnie referendow i plebiscytow opieraja sie na faktach historycznych, ktore niestety wskazuja na to,ze rozmaite referenda i plebiscyty daja sie w niezwykle prosty sposob manipulowac i moga miec drastyczne natepstwa dla nie tylko danego panstwa ale nawet calego regionu czy nawet kontynentu. I tak np. wielokrotne plebiscyty przeprowadzane na Slasku dotyczace woli przynalezenia powyzszych terenow i ludzi tam zamieszkujacych do Polski lub do Niemiec, podobnie bylo z plebiscytami na terenach Alzacji i Lotaryngii,o ktora setkami lat prowadzily wojny Francja z Niemcami (Prusami czy tam z nuemieckimi ksiestwami feudalnymi ), podobne doswiadzenia zbierano przy wszystkich innych okazjach…Plebiscyty i referenda to rodzaj wyborow obywatelskich, a na te to wszyscy narzekaja i zarzucaja im zfaszowane wyniki i wogole manipulacje…i tak to gdzie odbywaja sie wybory lub referenda pojawiaja sie roznej masci “obserwatorzy wyborow” z ramienia ONZ lub innych organizacji…..Swietne komentarze: @Zbigniew’a oraz w moich oczach rewelacyjny komentarz @Xun Zi ilustruja te fenomenelogie tych zjawisk, gdzie rzekomo wole suwerena ma sie brac pod uwage..przeto mimo, ze czesto gesto mysle, ze lud moglby w formie tzw.demokracji bezposredniej podjac rozmaite “suwerenne” decyzje wraca jak bumerang historia ludzi i polityki,ktora jest wieczna walka i to z niewidzialnymi “szarymi emilencjami” , ktore to w imie wlasnych interesow steruja calymi masami ludzmi i zupelna masa majatkowa calych panstw… Pytanie zawarte w tytule felietonu oraz wnioski autora z przeprowadzonej analizy to dylemat chyba nie do rozwiazania ….morale poslow i prawdziwe ich zaangazowanie pozwolilo by na wprowadzenie tematow wazkich dla calego narodu,w tym dla danych grup obywateli jak np. kompletnie szwankujaca sluzba zdrowia ( takze w Niemczech generalnie a juz w kwalifikowany sposob w segmecie geriatrii i opieki na ludzmi obloznie chorymi i w mocnopodeszlym wieku …w W.Brytanii,w Irlandii z latami oczekiwan na terminy i operacje, w USA,gdzie milionerzy moga sobie “kupic” swiadczenia lekarskie a inni zyja o 500 lat “cofnieci”…itd.,itd ), wielorakie problemy seniorow i niepelnosprawnych i to dotyczace nie tylko bezplatnego zakupu lekow, problemy swiaty i wogole szkolnictwa oraz szerokozakrojone problemy komunikacji publicznej nieodzownie zwiazane z wykozanieczyszczonym powietrzem tzw.mikropylami i absolutna konieczoscia zakazu ruchu indywidualnego samochodami osobowymi ….winno byc tak, ze zwykly obywatel moglby udac sie do biura danego posla ze swojego regionu w godzinach przyjec obywateli i jemu zlozyc do protokolu dany problem a tenze musial by zajac sie tym wprowadzajac temat do parlamentu i komisji parlamentarnych i poprzez projekty ustaw doprowadzic do regulacji nawet w trybie pilnym…. hmmm… czy wogole takie praktyki maja miejsce ???
    Prawo UE przewiduje, ze po zebraniu 1 mln podpisow odnosnie jakies kwestii najczesciej w drodze petycji via internet z terenu wszystkich panstw-czlonkow UE parlament UE musi zajac sie takim problemem,przeprowadzic analizy i dany problem uregulowac…..
    Czy obywatele w Polsce nie maja prawa wnoszenia petycji do sejmu ? Jesli tak, to autor moglby wniesc ta droga wymieniona problematyke odnosnie vezplatnych lekow dla seniorow , odnosnie szkolnictwa i komunikacji publicznej w tym kolejowej..jesli nie to trzeba poprzez wszyskie mozliwe drogi w tym poprzez EU i przezydenta walczyc o wprowadzenie prawa wnoszenia do sejmu petycji przez kazdego obywatela….

    A propos braku odpowiedzi biura prezydenta na “maile” …. “Maile” nie sa wiazace dla zadnego organu czy instytucji panstwowych ..pisma wnosi sie droga pocztowa ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, przez przesylje pisma droga TeleFaxu z protokolem przesylki ,ktory jest swiadectwem doreczenia pisma i po uplywie dla niektorych spraw 30-tu dni dla innych 3 lub 6 miesiecy biernosci / ignorancji danego organu lub instytucji,co musi byc dokladnie uregulowane w rozporzadzeniach
    administracyjnych wnosi sie pozew “przeciw bezczynnosci danego urzedu” do sadu administracyjnego lub sadu ubezpieczen spolecznych i dany sad nakazuje w jakim terminie dany urzad musi podjac w danej sprawie decyzje…/ w Niemczech nazywa sie to “UNTÄTIGKEITKLAGE”/…taka droge przewiduje prawo UE…na tysiace a nawet miliony “emaile” wplywajace codziennie do rozmaitych biur urzedow itd.dana placowka nie musi wogole reagowac…

  8. Adam
    4 lipca 2018 at 20:28

    Zasad i przepisów prawnych na czele z Konstytucją należy
    przestrzegać i to jest jak mówi klasyk, oczywistą oczywistością. Ktoś mądry powiedział, że prawo się czyta,
    a nie interpretuje i to też powinno być oczywiste, a jednak
    nie jest. Wszelkie stosowanie tzw. kruczków prawnych jest
    niczym innym, jak naginaniem prawa do swoich potrzeb, a
    praktycznie jego łamaniem.Przykłady takie mają już miejsce na etapie legislacji, a później stanowienia i stosowania prawa. Prawnicy piszą prawo dla siebie i
    konstruują przepisy tak, by można je było interpretować,
    z czym sami mają niejednokrotnie problemy. Wymyślili
    nawet coś takiego jak indywidualna interpretacja prawna w sprawach podatkowych. Aby ją napisać trzeba się mocno wysilić lub zatrudnić fachowca, a i tak
    efekt końcowy rzadko bywa korzystny dla wnioskodawcy, gdyż “interpretatorzy” i tak znajdą sposoby na odpowiednią argumentację obalającą nawet
    mocne dowody. Takie indywidualne interpretacje pisałem dwa razy i wiem jak to wygląda w praktyce. W
    jednym przypadku po wygraniu sprawy w sądzie apelacyjnym o przewlekłość postępowania przed sądem okręgowym, strona przegrana mimo jednoznacznego
    stwierdzenia sądu wyższej instancji, że nie jestem winien wadliwego działania wymiaru sprawiedliwości, na
    specjalnym druku podatkowym zażądała ode mnie zapłaty podatku od przyznanego mi zadośćuczynienia za
    wygraną sprawę o przewlekłość postępowania. Z
    urzędasami podatkowymi walczyłem chyba ponad dwa
    lata, aż w końcu urząd skarbowy, który akurat nie był tu
    winny, zwrócił mi nienależnie pobrany podatek.
    Przykładów teoretycznych zapisów prawnych, także w
    Konstytucji można znaleźć więcej, chociażby zapis o
    nienaruszalności i ochronie przyrodzonej i niezbywalnej
    godności człowieka, domniemaniu niewinności czy
    prawie do zabezpieczenia społecznego i wielu innych.
    Człowiek prosty i biedny jest dla urzędnika intruzem, a
    nie petentem mającym przynależne mu prawa, a jego
    godność zapisana jest tylko w teorii. Podobnie jest z
    naruszaniem zasady nie działania prawa wstecz, praw
    nabytych czy odpowiedzialności zbiorowej, która w
    cywilizowanym świecie nie obowiązuje od kilkudziesięciu lat, a u nas i owszem, czego doświadczyli represjonowani emeryci mundurowi.

  9. fruzia
    4 lipca 2018 at 20:56

    Pan Profesor Matyja dostał ode mnie-mojego autorstwa – projekt konstytucji zarówno dla EU jak i dla RP i oczywiście podstawą jest konstytucja Szwajcarii i oczywiście są bardzo duży udział demokracji bezpośredniej. Zarówno EU jak i RP jak i Szwajcaria są:
    – wieloreligijna,
    – wielojęzykowe,
    – identyczny miszung historyczny
    etc, etc, etc
    Szwajcaria jest państwem ze wszelkimi tego atrybutami podczas gdy EU jak RPjakiśtamnumer są bytami tych atrybutów pozbawionych i stąd ten bardach a Polska konstytucja 1997 jest – co do swej “jakości’ odpowiednikiem traktatu Lizbońskiego – przeczytajcie se to ‘dzieło” https://en.wikisource.org/wiki/Treaty_of_Lisbon .
    Panie Profesorze Matyja, dostałeś Pan mój papier i masz Pan trzy wyjścia:
    – napisać projekt konstytucji RP (a masz Pan wszelkie kwalifikacje)
    – albo opublikować moją projekt
    – albo wsadzić głowę w piasek w stylu “Polacy nic się nie stało”
    PS. Niestety mój projekt wyklucza wrogość ze wszystkimi dookoła, nie zawiera dekomunizacja, dezubekizacji, reparacji od wszystkich,
    i jest ewidetnie wrogi ‘neoliberalizmowi”+”globalizacja” nie mówiąc o pisanie ustaw przez Mossad.

  10. Xun Zi
    4 lipca 2018 at 21:33

    @krzyk58
    4 lipca 2018 at 11:50

    “Kolejny lewacki nonsens w postaci tzw. “społeczeństwa obywatelskiego””

    I tu ci przyznam rację, z tym zastrzeżeniem, że nie da się stworzyć jakiegokolwiek “normalnego” społeczeństwa, ponieważ każde społeczeństwo jest tłumem, a tłum jest głupi i szalony i bardzo łatwo można nim manipulować. Polecam “Psychologię tłumu” Le Bona. Zalinkowany obrazek już chyba kiedyś gdzieś widziałem w internetach.

  11. Miecław
    4 lipca 2018 at 21:52

    @krzyk58. 4 lipca 2018 at 11:50
    Skoro nie rozumiesz czym jest w nowej nomenklaturze kulturowej “społeczeństwo obywatelskie”, to trudno aby można było jest stworzyć w Polsce. Śpieszę więc z wyjaśnieniem, że to taka nowomowa demokratyczna i utopia zarazem, bo wszyscy myśleli, że jak stworzą rzekomo mechanizmy demokratyczne i dadzą więcej wolności to zaraz panie lud dozna magicznego oświecenia i zacznie w sposób odpowiedzialny żyć, dokonywać wyborów i dbać o wspólnotę.

    Biedni ci demokraci. 🙂 Pomylili się tak samo, jak kiedyś komuniści i socjaliści tworząc utopię nowego człowieka, proletariusza myślącego i oczytanego, czyli w uproszczeniu człowieka radzieckiego, nawet w tym celu analfabetyzm zlikwidowali, ale na próżno. A dlaczego? Bo nie przewidzieli, że kulturowy katolicyzm i wynikający z niego personalizm jest tak zakorzeniony w umysłach, że się nie da zmienić i wychować nowego człowieka w jedno, czy nawet dwa pokolenia. 🙂 A na ostre pranie mózgu, jak w KRLD nie mieli wystarczających sił i motywacji, sami bowiem byli wychowani w destrukcyjnej kulturze religijnej. Podobnie jest teraz, ale z jedną różnicą, że nikomu z posiadaczy kapitału nie zależy, aby faktycznie powstało społeczeństwo obywatelskie, tylko kłopot byłby i problemy, może jakieś strajki, związki i żądania? A więc najlepiej, żeby wszystko zostało po staremu, czyli modlący się lud pracujący w imię pana na swoich bezpośrednich panów.

    Prawicy to odpowiada, a że ona rządzi to i utrwala władzę po swojemu i daje ludowi przykład jak należy się modlić, jak łapać hostię itd. A przykład idzie z góry, a poza tym jest im łatwiej, bo nie muszą ludu uświadamiać, analfabetyzm jest wręcz pożądany, wystarczy że lud będzie umiał się modlić i znał swoje grzechy.

    W zasadzie można uznać wychodząc z ulubionej semantyki @Zbigniewa, że “społeczeństwo obywatelskie” to taki sam OKSYMORON, jak “Polak Katolik”. !!! Poniał 🙂

  12. krzyk58
    5 lipca 2018 at 13:07

    @Miecław.
    https://nowyobywatel.pl/2013/01/16/spoleczenstwo-obywatelskie-jako-wentyl-bezpieczenstwa/

    Miecław, w niżej zalinkowanym materiale masz jak na dłoni współczesną formę marksizmu kulturowego którego atrybutem jest modelowanie Narodów w formy m..in.społeczeństwa obywatelskiego,
    (otwartego) http://3obieg.pl/marksizm-kulturowy/

  13. Miecław
    5 lipca 2018 at 17:50

    @krzyk58. 5 lipca 2018 at 13:07
    I co w tym takiego nadzwyczajnego? To tylko frazesy i puste pojęcia, jakich pełno w nauce i polityce, gospodarce. Ktoś coś wymyśli i to zaczyna żyć własnym życiem, a z realnym życiem i świadomością społeczeństwa nie ma to nic wspólnego albo ma niewiele wspólnego. Podobnie jest z pojęciem tzw. “Ludu Bożego” używanym w katolicyzmie oraz wieloma innymi, np. słynne pokolenie JP II. Za tymi pojęciami nie kryje się głębsza idea poza frazesami i pewnym mistycyzmem, podobnie jest ze społeczeństwem obywatelskim.
    Marksizm kulturowy, co by nie znaczył, jest takim samym wypaczeniem zasadniczych idei marksistowskich, jak katolicyzm jest wypaczeniem idei chrześcijańskich, szczególnie nauki społecznej Jezusa.

    Tak to działa, bo każda też epoka polityczno-gospodarcza i kulturowo-pokoleniowa tworzy swoistą własną semantykę. Ważne jak to działa realnie, a wiemy że często za tymi nowymi pojęciami religijnymi, czy ideologicznymi nie kryje się nic poza uzasadnieniem własnego istnienia i działania przez jakąś grupkę uzurpatorów i fanatyków chcących narzucać swoją wizję kultury i świata innym. Religie są mistrzami manipulacji świadomością bazując na lęku egzystencjalnym i żadna ideologia w tej manipulacji im nie dorówna.

    Nie dajmy się więc zwariować i oceniajmy wszystko krytycznie przez pryzmat uniwersalnych praw natury i człowieka. A to wszystko i tak pójdzie własną drogą.

    Sądzę, że gdyby prawactwo nie piało ciągle o marksizmie kulturowym to problem by praktycznie nie istniał. Nikt by nie widział w tym zagrożenia, a wszelkie aberracje kulturowe i biologiczne dla normalnego człowieka, byłyby tym samym, czym są od początku istnienia świata, czyli przypadłością, którą się albo eliminuje z otoczenia jeżeli zaraża, albo toleruje jeżeli jakoś to można znieść. Tylko religie nie tolerują inności i uważają, że mają patent na zbawienie ludzkości, co jest także aberracją umysłową, jak celibat i wiele innych sposobów umartwiania ciała i umysłu w imię chorych idei, bądź celowego zamierzonego manipulowania świadomością, dla określonych interesów.

    A prawda jest taka, że kościół traci wpływy, więc prawactwo musiało znaleźć i znajduje kozła ofiarnego, którym straszy ludzkość. Raz są nimi poganie, kiedyś byli to żydzi, innym razem aberracje różnego rodzaju, a sam kler żyje w aberracji celibatu. Po czymś takim musi siadać psyche, nie ma siły na prawa natury.
    To powinno się leczyć.:-)

  14. Miecław
    5 lipca 2018 at 20:38

    @krzyk58. 5 lipca 2018 at 13:07

    I to się nazywa prawdziwe społeczeństwo obywatelskie. Dlatego prawactwo nie może znieść tej obywatelskiej wolności zapewne?

    “Protest przeciwko budowie pomnika Józefa Piłsudskiego w Rzeszowie” – http://www.mysl-polska.pl/1606

  15. krzyk58
    6 lipca 2018 at 08:01

    @Miecław. To zdrowa intuicja Narodu, nie podczepiaj eurokomunistycznej
    nowomowy.
    Ps. Tow. ‘Ziuk”, czy jak mu tam brzmiało prawdziwe nazwisko,
    ideowy lewicowiec, “cichy” sojusznik Lenina, czego wyrazem był majowy pucz – w wyniku którego odsunięto od władzy sojusz ludowo- narodowy. Ludowo, mówi ci to coś? 🙂
    Reasumując:W związku z protestem, nie masz powodu od okazywania radości….
    Ps. Lektura uzupełniająca do wtrętu “cichy sojusznik Lenina”…

    https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,94050,Klatwa-generala-Denikina

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Anton_Denikin

    Paka…

  16. Miecław
    6 lipca 2018 at 21:37

    @krzyk58. 6 lipca 2018 at 08:01

    Co do protestu to jak najbardziej jest powód do radości, bo oznacza, że lud zachował pamięć zbrodni “jaśnie państwa” z II RP. Ja wiem, że ta pamięć stoi “jaśnie państwu” ością w gardle, ale tak ma być po wieczne czasy, żeby hydra “jaśnie pańska” i plebańska zniewalająca lud nigdy się nie odrodziła. Lud w PRL zbyt szybko utracił pamięć klasową i zaufał plebanom, stąd te dzisiejsze nieszczęścia i nowe zniewolenie ekonomiczne. A plebani zawsze stali po stronie ciemiężycieli.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Powszechny_strajk_rolny_w_Wielkopolsce_%281922%29

    Co do Ziuka, to chyba ci się coś pomyliło z tą historią i doskonale wiesz dlaczego pewne działania wojenne zostały wstrzymane, bo tylko wtedy była szansa na wolną Polskę po dogadaniu się z bolszewikami. Biali Rosjanie nie chcieli słyszeć o wolnej Polsce, więc tu akurat Ziuk postąpił słusznie i rozważnie, nie jak kolaborująca arystokracja, którą zadowalało posiadanie majątku i ograniczono autonomia, a nie prawdziwie wolne państwo. A kto zasiadał w Radzie Regencyjnej? Czy kościółek to aby nie firmował kolejnego układu z zaborcami?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Regencyjna

    Bardziej prawdopodobne, że Ziuk dobrze się zasłużył Niemcom, skoro Hitler się modlił podczas pogrzebu oraz wystawił mu wartę honorową przy grobie po zajęciu Polski w 1939 roku. Czy bolszewicy po zwycięstwie w II wojnie światowej, wystawili mu wartę honorową? No i kogo on tak naprawdę reprezentował? Polski lud, czy interesy “jaśnie państwa”, skoro nie przeprowadził obiecanych i zapowiadanych reform przez I rząd ludowy 7 listopada 1918 roku.
    On zdradził lewicę i socjalizm takie są fakty. Zadał się z największymi tumanami prawicy i oligarchii.
    https://histmag.org/Hitler-o-Pilsudskim-wychowawca-narodu-16740/4
    http://www.sadistic.pl/hitler-i-smierc-pilsudskiego-vt131291.htm

    Po to go Niemcy przywieźli pociągiem, jak wcześniej Lenina wysłali do Rosji, żeby im służył i następnie poszedł na wojnę z bolszewikami, co też uczynił i o mało żeśmy się nie stali Republiką Rad. A o zwykłym ludzie, chłopach i reformach “jaśnie państwo” przypominało sobie wtedy tylko, gdy już miało nóż na gardle i groźbę utraty niepodległości.

    Być może już wcześniej wpisywałem taką uproszczoną chronologię, ale warto sobie przypomnieć i zapamiętać:
    7 listopada 1918 roku
    Manifest Rządu Ludowego Republiki Polskiej
    WALKA O POLSKĘ LUDOWĄ – Oto fragment:
    „LUDU POLSKI! POLSKI CHŁOPIE I ROBOTNIKU! JEŻELI CHCESZ ZAJĄĆ NALEŻNE CI MIEJSCE W RODZINIE WOLNYCH NARODÓW, JEŻELI CHCESZ SAM BYĆ GOSPODARZEM NA WŁASNEJ ZIEMI, TO MUSISZ W SWOJE RĘCE UJĄĆ WŁADZĘ W POLSCE, MUSISZ SAM BUDOWAĆ GMACH NIEPODLEGŁEJ I ZJEDNOCZONEJ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”.
    „Na Sejm Ustawodawczy wniesiemy projekty następujących reform społecznych:
    a) przymusowe wywłaszczenie i zniesienie wielkiej i średniej własności ziemskiej i oddanie jej w ręce ludu pracującego pod kontrolą państwa,
    b) upaństwowienie kopalń, salin, przemysłu naftowego i dróg komunikacyjnych oraz innych działów przemysłu, gdzie da się to od razu uczynić,
    c) udział robotników w administracji tych zakładów przemysłowych, które nie zostaną od razu upaństwowione,
    d) prawa o ochronie pracy, ubezpieczeniu od bezrobocia, chorób i na starość,
    e) konfiskaty kapitałów powstałych w czasie wojny ze zbrodniczej spekulacji artykułami pierwszej potrzeby i dostaw dla wojska,
    f) wprowadzenia powszechnego, obowiązkowego i bezpłatnego świeckiego nauczania szkolnego.”

    11 listopada 1918 roku
    RZĄDY PRZEJMUJE JÓZEF PIŁSUDSKI

    ZIEMIANIE I MAGNATERIA
    PRZEJMUJĄ WŁADZĘ

    O REFORMACH PROPONOWANYCH
    7 listopada 1918 roku w Manifeście Rządu Ludowego Republiki Polskiej
    NACZELNIK PAŃSTWA ZAPOMINA POMIMO IŻ WYWODZI SIĘ Z PPS. DOPIERO WOBEC ZAGROŻENIA BYTU PAŃSTWA NAJAZDEM BOLSZEWICKIM W LIPCU 1920 ROKU PRZYPOMINA SOBIE O CHŁOPACH W OBAWIE, ABY NIE POPARLI KOMUNIZMU

    Piłsudski w porozumieniu z Sejmem powołał wtedy rząd koalicyjny z Wincentym Witosem, wybitnym działaczem chłopskim na czele.
    30 lipca nowy rząd wydał odezwę do chłopów, w której stwierdzono m. in.
    „Od was, bracia włościanie zależy, czy Polska będzie wolnym państwem ludowym, w którym lud będzie rządził i żył szczęśliwie, czy też stanie się niewolnikiem Moskwy, czy będzie się rozwijać w wolności i dobrobycie, czy też będzie zmuszona pod batem władców Rosji pracować dla najeźdźców i żywić ją swoją krwi i znojem”.

    5 sierpnia rząd Wincentego Witosa wydał drygą odezwę do całego narodu stwierdzając:
    „Pod płaszczykiem rewolucji socjalnej wróg morduje socjalistów polskich, gotowych do pokoju demokratycznego, pod maską robotniczych i komunistycznych haseł idą generałowie carscy na Polskę, aby ją przede wszystkim obrabować i złupić, a potem wydać na pastwę rządów mniejszości znikomej, opartej o rosyjskie bagnety. Czerwona Armia chce zrobić z Polski pustynię, podobną do Rosji dzisiejszej”.
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/marek-j-toczek-w-95-rocznice-bitwy-warszawskiej-cz-i/

    PO ZWYCIĘSTWIE NAD BOLSZEWIKAMI O TWORZENIU POLSKI LUDOWEJ I REFORMACH SZYBKO ZAPOMNIANO – A ZAMACH MAJOWY W 1926 ROKU I WPROWADZENIE RZĄDÓW SANACYJNYCH DOPEŁNIŁO RESZTY ZENIOWOLENIA EKONOMICZNEGO
    OK. ¾ LUDNOŚCI II RP

    Z Witosa to też był gagatek, udawał chłopa, a niezły majątek (folwark) miał, którym się podobno nie chwalił.

    Dziękuję za takie rządy ludowo-narodowe, które były fikcją pod nadzorem “jaśnie państwa”, jak dzisiejsza demokracja pod nadzorem oligarchii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up