Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

26 września 2018

Trzecia droga i bezdroża polityki


 Termin trzecia droga w polityce jest tak stary jak współczesna polityka czyli ma jakieś 100 lat. Kiedyś oznaczał coś pośredniego miedzy lewicą (w rozumieniu powojennym) a prawicą ( w rozumieniu powojennym). Trzecia droga była po części efektem koncepcji konwergencji systemów społeczno-politycznych czy wyboru najlepszych (wedle określonych kryteriów) elementów socjalizmu i kapitalizmu. Ale tego realnego socjalizmu i tego realnego kapitalizmu.

W zasadzie cała Europa zachodnia do czasów Zardzewiałej Lady była taką trzecią drogą, konwergencji. O jeden krok z tyłu maszerowała Kanada  a o dwa kroki za nią podążały rządzone przez demokratów Stany Zjednoczone. To był okres za pewne nie idealny, ale okres gospodarczego rozwoju oraz zmniejszania się społecznych nierówności.

Torysi złamali konsensus i rozpoczęli dryf w kierunku niczym nie skrępowanego liberalizmu i globalizacji. Ale to tylko połowa  nieszczęścia. Neoliberałowie wszczęli i wygrali bitwę idei urządzając światowe pranie mózgów. Powtórne narodziny kapitalizmu bez ograniczeń i zasad to tylko połowa nieszczęścia.

Druga połowa to tzw. Trzecia Droga Blaira i Schrödera. To było zdecydowane odejście od polityki socjaldemokratycznej, a jak wiadomo socjaldemokracja już sama w sobie była kompromisem pomiędzy socjalizmem a liberalną demokracją.

Fala konserwatywnego nacjonalizmu nie wzięła się znikąd. Jest reakcją  na problemy wywołane przez neoliberalizm. A skoro socjalizm wyrzucono z pola wyborów politycznych to został tylko nacjonalistyczny konserwatyzm jako dopuszczalny sprzeciw.

Oczywiście nie jest to ruch antyestablishmentowy, bo neokonserwatyzm to cześć establishmentu. To tylko wymiana elit, możliwa dzięki gniewowi „ludu” skanalizowanemu przeciw starej elicie. Oczywiście socjaldemokratyczne elity też stały się częścią establishmentu więc one również stały się przedmiotem gniewu.

Klasycznym przypadkiem jest Francja a przedtem Węgry. Kto wie, czy degrengolada Francuskiej Partii Socjalistycznie i rządy neoliberałów prezydenta Macrona nie doprowadzą do kolejnego buntu mas, którego beneficjentem zostanie Front Narodowy o odrobinę złagodzonym obliczu? Jedyną szansą jest odrodzenie lewicy we Francji, która  może być jedyną zaporą przed neokonserwatywnym nacjonalizmem.

Szansą na zmianę, również w Polsce nie jest szukanie nowej „trzeciej drogi” lecz zawrócenie z równi pochyłej. Centroprawica musi dostrzec swoją odpowiedzialność za doprowadzenie do obecnego stanu politycznego.

Wiem, to tak jakby domagać się od niewidomego, że by natychmiast zobaczył przeszkody. Ale na pewno powinien zacząć lepiej słuchać. Bez rzetelnej oceny sytuacji nie da się, ani dostrzec realnych zagrożeń, ani zastosować skutecznej terapii społeczno-politycznej.

Bez odbudowania partii po lewej stronie polityki i zdobycia przez nie zaufania społecznego nie da się wytrącić neokonserwatystom argumentów z ręki. Jak można sądzić, po wypowiedziach polityków partii neokonserwatywnych, ich poglądy to tylko nowe szaty cesarza, które jak Orban, Le Pen, Kaczyński czy Matteo Salvini w każdym momencie mogą zostać zmienione.

Sytuacja wygląda trochę na beznadziejną. Szczególnie na Węgrzech ale w sumie w Polsce też wszystko podąża w tym samym kierunku.

By to zmienić, trzeba zrealizować dwa warunki. A w zasadzie trzy.

Po pierwsze, niezbędna jest krytyczna refleksja centroprawicy (w polskich warunkach PO) nad sobą i przyjęcie programu polityki socjalnej i społecznej.

Po drugie niezbędne jest odrodzenie partii lewicowych z konsekwentnie socjalnym i świeckim programem.

Po trzecie Unia Europejska musi zmienić swoją politykę. Większej integracji musi towarzyszyć zwiększona redystrybucja i rozwinięta polityka spójności oraz zwiększone wydatki na badania naukowe.

 Jeśli te  warunki nie zostaną spełnione, PiS będzie rządził do śmierci prezesa i co najmniej jeden rok dłużej. A Unia skarleje i przestanie istnieć.

Tags: , , , , , , ,

10 komentarzy “Trzecia droga i bezdroża polityki”

  1. Inicjator
    3 lipca 2018 at 05:09

    Jak zostaną zrealizowane te trzu warunki?

    1. Nie będzie zrealizowany, bo ludzi w PO czy KOD – nie stać na autorefleksję. To są po prostu tylko “załatwiacze” swoich spraw i powrót do idei “ciepłej wody”. Nic więcej.

    2. Lewica nie może się odrodzić, bo jej po prostu nie ma. Grypki emerytów z PRL-u w Partii Pana Czarzastego nie porwą nikogo za sobą. Poza tym to są już starsi ludzie, mający problemy z pęcherzem i innymi organami …

    3.Do Unii Europejskiej to można pisać, jak na Berdyczów. Kryzys w UE to nasilenie interesów narodowych i polityka “ratuj się kto może” oraz ta obłędna poprawność polityczna w wykonaniu Niemiec wobec imigrantów. Nie ma co liczyć na Unię, bo interesy europejskich koncernów i banków są inne niż nasze “chciejstwo”.
    Poza tym, jak ich zmusić, żeby zaczęli się z nami liczyć, czy w ogóle nas zauważać.

    Ale artykuł cenny, bo pozwolił mi te “mity trzeciej drogi” wypunktować.

    Amen – bo nadal tkwimy w Macondo.

  2. Wierny_czytelnik
    3 lipca 2018 at 05:54

    Bardzo, ale to naprawdę bardzo trafna diagnoza. Widzę, że szlifuje się nam na Obserwatorze prawdziwy diament.

  3. wlodek
    3 lipca 2018 at 09:02

    P.Adamie, sytuacja na “lewicy” jest podobna do faceta który twierdzi że”Mam własne poglądy ale się z nimi nie zgadzam”.Artykuł cenny, szkoda że nie można postawić kropki bo sytuacja jest dynamiczna i wymaga czasu.Pozdro.

  4. Wojciech
    3 lipca 2018 at 10:01

    Trzecia droga, to bezdroża. Nie ma już trzeciej drogi, już nawet utopijni myśliciele o takiej nie marzą. Już ich nie ma, lub są kupieni przez mocodawców finansowych, medialnych i policyjnych. Autor powinien wspomnieć o źródle, w którym narodziło się zło. O Chicago i o Chicago Boys. I rozróżnić liberalizm kulturowy od liberalizmu ekonomicznego, zwanego dla niepoznaki i robienia wody z mózgów neoliberalizmem, czyli najbardziej nieludzkim systemem w dziejach. I na razie nie ma na niego mocnych.

  5. krzyk58
    3 lipca 2018 at 11:38
  6. Miecław
    3 lipca 2018 at 14:30

    Jednym słowem czeka nas bolesny upadek na mordę. Kwestia tylko kiedy, czy III RP pobije rekord trwania PRL 45 lat, czy też nawet tyle nie przetrzyma? Bilans będzie tragiczny. A może nastąpi jakimś cudem nowe wyzwolenie?

  7. Miecław
    3 lipca 2018 at 16:49

    @krzyk58. 3 lipca 2018 at 11:38.

    Nie zapominaj o kulturowym katolicyzmie i instytucji go utrwalającej, która też stawała okoniem wobec trzeciej drogi, bo przecież utraciłaby swój system panowania nad ludzkimi umysłami.

  8. krzyk58
    3 lipca 2018 at 19:22

    @Miecław. Mam oczy szeroko otwarte i dlatego patrzę
    z przerażeniem na ‘kondycyję KK” zwłaszcza po tzw. “soborze II’.

    —————————

    Ps. Mam nadzieję że wyżej zamieszczone linki rzucą nieco światła
    i pozwolą ci zrozumieć m.in. na to dlaczego osoba STALINA była i jest tak znienawidzona
    przez kosmopolitów, komuchów, zwłaszcza tych zachodnich… 🙂
    Jeżeli nie zapoznałeś się z zawartością linków – too, musisz ‘przetrawić” choćby jeden…. 🙂
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/szkola-frankfurcka-dewastujacy-spisek-timothy-matthews-2014-10

  9. Miecław
    3 lipca 2018 at 23:32

    @krzyk58. 3 lipca 2018 at 19:22

    Daj spokój, kiedyś to już przeglądałem, ale mam dość ich spiskowych teorii. To tak nie działa. Zawsze jest pewna kulturowa przypadkowość, co najwyżej wykorzystywane są pewne trendy w bieżącej polityce i komercji. Nic poza tym. A z teorii jakichś sfrustrowanych naukowców nie można robić z kolei doktryny wiążącej świat. Masz już swój wiek i powinieneś choćby z obserwacji bieżących życia dostrzec jak wiele się zmienia w kulturze siłą inercji oraz zwykłej ludzkiej odporności na destrukcyjne idee. Weź najprostszy przykład święta walentynek narzucanego nam komercyjnie przez zachód. początkowy zachwyt, fala infantylizmu i zobacz wszystko wraca do polskiej normy, po krytyce normalnych ludzi i oportunizmie Polaków. Więc nie martw się tak bardzo wymyślonym kulturowym marksizmem, bo to jest pikuś wobec kulturowego katolicyzmu. 🙂

  10. wmw
    21 sierpnia 2018 at 18:51

    W ciągu ostatnich 50 lat, padły prawie wszelkie alternatywne do europejskiego modelu ekonomicznego systemy gospodarczo społeczne?

    Nie jest to do końca prawdą, bo istnieją inne, wywodzące się z innych kręgów kulturowych.
    Niektóre dało się obalić siłą, bądź atakiem spekulacyjnym, zamachem stanu, Niektóre jednak przetrwały.

    Kraje Zatoki maja paternalizm, gospodarkę planową opartą na ropie, dotowanie najuboższych i zatrudnienie państwowe.

    Kraje azjatyckie bardzo silne planowanie państwowe, i wsparcie dla własnych koncernów.

    Kraje skandynawskie- jak na razie- bardzo silną redystrybucję PKB, opartą na wysokich podatkach dla najbogatszych.

    Wszystkie te grupy państw mają również elity związane mocno z krajem.

    I chyba to jest kluczowym punktem.
    Nie zainstalowano w nich elit kompradorskich.
    Lewica, czy prawica, to nieistotne.
    Ważne by elity partyjne chciały pracować dla własnego kraju.
    Bez ich woli, uchwalane będą akty prawne uniemożliwiające niezależność, samodzielność ekonomiczną, likwidujące w zarodku możliwość emancypacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up