Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

10 grudnia 2018

20-25% cła na samochody z Unii Europejskiej w USA?


1987 Buick Grand National Wikipedia Public Domain

20-25% cła na samochody z Unii Europejskiej w USA?  To zapowiedź pana Donalda Trumpa Prezydenta USA. Nie podoba mu się to, że Amerykanie importują tak dużo unijnych samochodów, natomiast Europejczycy nie. Problemem jest polityka Unii Europejskiej, która stosuje protekcjonizm oraz bariery pozataryfowe, wedle których samochody na unijnym rynku muszą spełniać szereg norm, których wykonanie jest bardzo kosztowne, istotnie podnosi cenę jednostkową samochodu jak i prac badawczo-rozwojowych itd. 

Akcje wielkich unijnych koncernów samochodowych spadały i to dość istotnie, oberwały też firmy amerykańskie, które są zgrupowane kapitałowo z firmami europejskimi. Jednakże rynki odrobiły straty, problem jest o wiele głębszy, dotyczy całej gospodarki. Ponieważ motoryzacja ciągnie za sobą niezły kawałek gospodarki. Pojazdy agregują wiele wartości dodanej i procentu składanego. Ponieważ poza technologią inkorporowane są w nich marki, zarobek zwłaszcza na markach luksusowych jest bajeczny. Mówimy o kręgosłupie naszej gospodarki. Miliardy Euro, miejsca pracy kilku milionów ludzi. Bardzo dużo powiązanych podmiotów. Dużo podatków.

Jeżeli Amerykanie nałożą swoje cła, to jest prawie pewne, że spadnie ilość kupowanych samochodów z Europy. Szacunki wskazują, że może spać ilość importowanych aut mniej więcej o połowę. To zmieni w ogóle relacje gospodarcze, w istocie wszystko by się w ten sposób zmieniło. 

Rynek na pewno się dostosuje, tylko powstaje pytanie – czy koncerny pójdą w zalanie europejskiego rynku samochodami, których nie sprzedadzą Amerykanom, czy ograniczą produkcję dostosowując się? Pierwsze oznacza sprzedawanie taniej – większe nasycenie rynku. Drugie oznacza grę na utrzymanie cen, przy zmniejszeniu kosztów. Nas jako konsumentów zdecydowanie interesowałoby pierwsze rozwiązanie. Nawet jeżeli te auta nie byłyby w amerykańskim standardzie wyposażenia, to i tak należałoby się spodziewać spadków cen. 

Cudów nie ma, ekonomii nie da się oszukać. Gospodarka dojdzie do nowego poziomu równowagi. Ceny częściowo wzrosną, na modele, na których będzie można zarabiać, jak również stanieją na takie modele, których będzie sporo. Po pewnym czasie przemysł motoryzacyjny ograniczy zamówienia podzespołów. Chyba, że Chiny otworzą swój rynek? 

To byłaby prawdziwa niespodzianka na skalę geopolityczną, wręcz zmieniająca zasady działania globalizacji. Jednak, to na pewno chwilę by potrwało, potrzebny byłby jakiś okres dostosowawczy. W tym czasie będzie narastał kryzys i presja ze strony kapitalistów na władze publiczne. To natomiast oznacza, że będzie poważna presja polityczna ze strony społeczeństwa, ponieważ to sieć naczyń połączonych.

Realnie gra toczy się o to, czy jesteśmy w stanie kupić dwa razy więcej aut klasy luksusowej, jeżeli ich cena spadłaby o około 30%? Problemem jest struktura gospodarki i ilość osób bogatych, które są zdolne do dokonywania takich zakupów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że najprostszym sposobem na sprzedawanie większej ilości samochodów jest danie zwolnień podatkowych dla leasingobiorców, to taki scenariusz staje się prawdopodobny. Powstaje jednak inny problem – dlaczego państwa mają dotować luksusowe samochody dla bogatych przedsiębiorców? 

Realia są takie, że duża część produkcji motoryzacyjnej importowanej do USA powstaje w krajach NAFTA. Europejskie koncerny zainwestowały bardzo duże pieniądze w USA i Meksyku, właśnie w produkcję samochodów i ich komponentów. Jeżeli dojdzie do takiego powstrzymania handlu na skalę globalną, to powstanie pytanie o rentowność tych inwestycji? Proszę pamiętać, że pieniądze na te fabryki „ktoś” pożyczył. Tym „ktosiem” przeważnie są fundusze emerytalne i inne instytucje rynku kapitałowego, dysponujące pieniędzmi inwestorów. 

Ponieważ wszystko nieco się skurczy, to będzie miało istotne i zauważalne fluktuacje gospodarcze. Wszyscy stracą, poza amerykańskimi producentami samochodów i europejskimi, którzy wybudowali fabryki swoich luksusowych aut w USA. Były takie przewidujące firmy. 

Czekajmy teraz na europejskie sankcje? W co uderzymy – może w import gazu skroplonego? Proszę się zacząć śmiać… Może w usługi? Dość reklamy na portalach i w wyszukiwarkach? Może obłożymy cłami oprogramowanie – systemy operacyjne i pakiety programów biurowych? 

Amerykanie mają rację domagając się zrównoważenia handlu. Niech każdy kraj importuje tyle ile eksportuje, w naszym przypadku – dotyczy to całej Unii, bo mamy wspólny obszar celny. No, a Mercedesy, BMW, Audi, Skody, czy designerskie Fiaty – zawsze się sprzedadzą. Tak się bowiem składa, że tuż za miedzą jest bardzo duży rynek pewnego bogatego kraju, w którego stolicy mieszka najwięcej miliarderów na świecie. Wystarczy tylko wypowiedzieć przestrzeganie szkodliwych sankcji, swoją drogą zapoczątkowanych przez poprzednika pana Trumpa – pana Obamę. Z tego właśnie powodu, trzeba się z amerykańskich ceł cieszyć. Ponieważ one skłonią pragmatyczną Europę do powrotu do partnerskiej relacji z Rosją. 

Realia są bowiem takie, że – i to chyba każdy widzi – tu nie chodzi tylko o samochody. Stawką w konflikcie celnym Unii Europejskiej z USA jest podporządkowanie się polityczne i gospodarcze Europy – Stanom Zjednoczonym. Dotyczy to przede wszystkim Niemiec. Francja ma więcej luzu. Jednakże mówimy o czymś, co trwa nieprzerwanie od 1945 roku.Wielkim marzeniem niemieckich elit jest powrót do polityki, w której będą znowu wolnym krajem. Tą wolność rozumieją jako samodzielną politykę, sprowadzającą się do korzystania z możliwości, jakie wytwarza im ich potencjał. 

W konsekwencji nałożenia 20-25% cła na samochody z Unii Europejskiej w USA, dojdzie do poważnych przetasowań gospodarczych i politycznych. To rozwiązanie może obniżyć ceny samochodów w Unii Europejskiej, jak również przybliżyć nas do normalizacji stosunków z Rosją. Skutki polityczne będą napędzały konsekwencje ekonomiczne, a te rozłożą dotychczasowy porządek społeczno-polityczny. Rzeczywistość rozpędza się…

Tags: , , , , ,

11 komentarzy “20-25% cła na samochody z Unii Europejskiej w USA?”

  1. wlodek
    24 czerwca 2018 at 07:25

    Jeśli kraje NATO będą wydawać 2,5% PKB na zakup amerykańskiego uzbrojenia to wszystko wróci do normy, a przy okazji wstrzymają NORD.S 2 i kupią amerykański skroplony gaz to Wujek Sam pójdzie na ustępstwa.”Kasa i jeszcze raz kasa”reszta to mrzonki o demokracji, prawach człowieka, sprawiedliwości!

  2. Dawid Warszawski
    24 czerwca 2018 at 08:22

    Chciałbym mieć takie auto a chętniej jeszcze starsze, ale takie też.

  3. krzyk58
    24 czerwca 2018 at 08:44

    Piękny klasyk, tzn. kanciak,niegdysiejsze,stare auta z duszą. Na pierwszy rzut zaspanego oka odniosłem wrażenie że jest to ‘pancerny” Viking…
    też na bukwę “V” – “toczę się”.

    Na pewno w naszym interesie nie leży emancypacja Niemiec spod amerykańskiej hegemonii, gdyż oznaczałoby to definitywny koniec marzeń o suwerenności polskiej. Silne Niemcy, panujące nad Eurazją, nie są do pogodzenia z silną Polską, której interesy gospodarcze także związane są z Eurazją. “Rozmowy małżeńskie: Washington oder Berlin?” http://www.mysl-polska.pl/1590

  4. Inicjator
    24 czerwca 2018 at 10:25

    Ładna fotografia.

    Producenci nie zbiednieją.

    Wszystko może wchłonąć rynek rosyjski.

    Tylko te głupie sankcje …

    Może w ten sposób Trump chce doprowadzić do ich osłabienia I ZNIESIENIA?

    Amen.

  5. Wojciech
    24 czerwca 2018 at 11:05

    I jakoś to się ułoży między bankierami, a Europa dalej pozostanie bezwolnym satelitą amerykańskim. Przyrośnie tylko w Europie więcej baz militarnych i zakupią więcej broni. Właśnie co senat USA zatwierdził budżet wojenny na 2019 rok w wysokości 716 miliardów dolarów. Nie wchodzą w niego wydatki na utrzymanie ofiar wojen i weteranów, szkolenia zagranicznych najemników i kosztów wojennej działalności Agencji katów siajej. Dla porównania budżet Rosji wynosi 61 miliardów /czyli 8,5%/ i budżet Chin 161 miliardów.

  6. krzyk58
    24 czerwca 2018 at 12:52
  7. krzyk58
    24 czerwca 2018 at 13:28
  8. Mikolaj
    24 czerwca 2018 at 16:44

    Pytanie: Dodatkowe cła, kontra-cła, wojna handlowa, co to wszystko znaczy?
    Odpowiedź: Dla każdego coś innego. Proponuję skupić uwagę na Unii, Niemcach i Polsce.

    Pytanie: Co onaczają te dodatkowe cła dla Unii, dla Niemiec?
    Odpowiedź: Te cła to takie “fragmenty” szerszego projektu tworzonego przez Stany.

    Pytanie: A jaki może być ten szerszy projekt?
    Odpowiedź: Ten szerszy projekt to może być powtórka wczesniejszego działania Stanów w rogrywce ze swoim sojusznikiem, Japonią. Z Japonią już po II WŚ.

    Pytanie: Przypomnijmy jak to było z Japonią?
    Odpowiedź: Był czas, kiedy Japonia będąc sojusznikiem Stanów zaczęła osiągać ogromne sukcesy gospodarcze na arenie międzynarodowej. Powoli te ekonomiczne sukcesy zaczęły przekładać się na znaczenie polityczne w regionie i na świecie.

    Pytanie: I czym to się skończyło?
    Odpowiedź: Stosujac “pokojowe” środki, Stany przypomniały Japonii gdzie jest ich miejsce w szeregu. Stanom nie był potrzenby konkurent. I od tamtego czasu Japonia podąża “wyznaczoną drogą”.

    Pytanie: Dlaczego myślisz, że Stany powtarzają ten sam manewr w stosunku do Niemiec?
    Odpowiedź: Trudno uwierzyć, że takie pastwo jak Stany nie wiedzą co robią. Z drugiej strony jest widzoczne że znaczenie Niemiec w Europie było i jest ogromne. Większe niż znaczenie Stanów.

    Pytanie: A jak to wygląda?
    Odpowiedź: Wydaje mi się, że Stany rozmyślnie grają na osłabienie gospodarcze Niemiec. Wyraźnie uderzają w gospodarkę niemcką.

    Pytanie: Czyli to jest element większej gry?
    Odpowiedź: Tak myślę. Stanom nie są potrzebne silne ekonomiczne Niemcy, ponieważ to się przekłada na plityczne znaczenie Niemiec w świecie.

    Pytanie: W świecie?
    Odpowiedź: Masz rację, przesadziłem z tym “światem”. Chodzi raczej o znaczenie Niemiec w Europie. A Europa to ciągle bardzo wazna część naszego świata.

    Pytanie: A co to może oznaczać dla nas?
    Odpowiedź: Jeżeli jest prawdą, że ok. 40% watości samochodów eksportowanych przez Niemcy jest wynikiem pracy naszego przemysłu, to ta wojna handlowa Stanów z Niemcami niczego dobrego nam nie wróży.

  9. wieczorynka
    24 czerwca 2018 at 19:14

    USA rozpoczęły wojnę na cła z Chinami i coś im tam nie za bardzo wyszło. Obecnie próbują zastraszyć Europę, miejmy nadzieję, że efekt będzie ten sam. Ja oczywiście nie życzę źle USA, jednak los może zadecydować inaczej.

  10. Jan T.
    24 czerwca 2018 at 20:18

    Piękne auto.

  11. 50-parolatek
    25 czerwca 2018 at 12:30

    @Wojciech
    ” Właśnie co senat USA zatwierdził budżet wojenny na 2019 rok w wysokości 716 miliardów dolarów”…
    – no cóż, senat mógł zatwierdzić, tylko, czy “senat” wygeneruje taką kwotę, KTO im to sfinansuje ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up