Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2018

Jak Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna zaczęła się liczyć globalnie?


 Jak Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, kraj o bardziej, niż stalinowskim komunizmie – zaczął się liczyć globalnie? Jak do tego doszło, że pomimo wojny, sankcji, embarg, blokowania globalnych kontaktów – Korea okazała się państwem, od którego zależy przyszłość świata? Z przywódcą Korei spotyka się Prezydent USA. To wydarzenie bez precedensu. Zarazem to dowód na to, że odpowiedni system służący do sterowania państwem – jest podstawą jego sukcesu.

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna przetrwała wszystkie sankcje, embarga, próby zniszczenia, dosłownie odcięcia od świata i wszelkie prześladowania. Nikt nie mówi, że to jest raj dla swoich obywateli. Z tego co wiadomo o tym kraju, to można mieć poważne zastrzeżenia do sytuacji wewnętrznej, w tym do pozycji jednostki w społeczeństwie i relacji państwa do ludzi. Na pewno jest to państwo opresyjne, jednakże już odpowiedź na pytanie ile z tego jest wynikiem presji z zewnątrz, a ile to wewnętrzne potrzeby – jest jak najbardziej otwarte. Oczywiście nie można go zadać, bo media swoje zrobiły i każdy, kto zadaje rozsądne pytania o ten kraj natychmiast jest wrogiem wolności itd. Nie jest jednak naszą rolą nikogo oceniać, jakie mamy do tego prawo? Demokracja? Liberalizm? Szkoda słów na takie mierniki, lepiej już powiedzieć, że możemy kogoś zbombardować…

Korea udowodniła światu, że jest w stanie się zmobilizować, oczywiście wielkim kosztem, jednak udało się im wejść do klubu nuklearnego. Wiadomo już dzisiaj, że to był błąd Baracka Obamy, który po prostu na to pozwolił. Może się nam to nie podobać, ale to spojrzenie wprost z Waszyngtonu, czyli jedynie-słuszne.

W ich sytuacji zdecydowanie się na broń jądrową, pełna mobilizacja i militaryzacja społeczeństwa, to były jedyne sposoby na przetrwanie. Wielkim kosztem, ale się opłacało. Korea nie podzieliła losu Libii lub Iraku, udało się im przetrwać do takiego okresu, w którym są w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo.

Oczywiście nie ulega najmniejszej wątpliwości, ze Korea nie jest w stanie obronić się przez USA i ich sojusznikami w regionie. Jednakże Koreańczycy mają dwa atuty. Po pierwsze są silni militarnie na tyle, że potrafią ugryźć tak mocno, że nie opłaca się ich atakować. Po drugie zmiana status quo w regionie nie interesuje Chin. Ponieważ konflikt musiałby doprowadzić do zjednoczenia obu Korei, tego poza Koreańczykami nikt nie chce. Powód jest prosty, albowiem zjednoczona Korea byłaby potęgą gospodarczą na miarę globalną, potęga militarną licząca się w regionie i prowadziłaby własną politykę. To jest politykę, w której i Japonia i Chiny, byłyby konkurentami, żeby nie powiedzieć, że kimś więcej.

Dzisiaj nie wiadomo w co gra pan Trump, oczywiście nie ulega wątpliwości, że mówimy o celowaniu w Pekin. Korea może tutaj służyć do lewarowania napięcia i pośredniego uderzenia. Jeżeli przywódcy obu krajów się porozumieją, to mogą na tym tylko wygrać. Jeżeli nie będzie porozumienia, to Korea może zniknąć w kuli ognia, a Stany Zjednoczone mogą stracić przywództwo w regionie, skończy się Pax Americana w Azji, a w konsekwencji ich globalne przywództwo będzie zakwestionowane. Nie musi do tego wybuchać seria bomb jądrowych. Wystarczy, że odwróci się trend wiary w USA. Jest przecież oczywistością, że Japonia złoży własną broń jądrową w krócej, niż trzy miesiące, po pół roku mogą mieć pierwsze próby jądrowe. Środki przenoszenia mają (latają w kosmos). Co to będzie oznaczać w praktyce, to lepiej sobie tego nie wyobrażać.

Lekcja Korei jest doskonałą lekcją dla nas. Oczywiście nie mówimy o rozwiązaniach politycznych, ale o roli państwa w państwie i przede wszystkim o dążeniu do posiadania broni, pozwalającej na zapewnienie suwerenności. Broń jądrowa w tym świecie jest jedyną realną gwarancją bezpieczeństwa. Nie ma innych gwarancji. Jak dzisiaj wyglądałaby sytuacja Ukrainy, gdyby nie oddała dobrowolnie broni jądrowej? Czy Izrael by istniał, gdyby nie tajemnicze błyski na pustyni Negev?

Jak świat jest stary, długi i szeroki, jeżeli jeden byt polityczny, mniejszy i słabszy, chce przetrwać w otoczeniu innych bytów politycznych – silniejszych pojedynczo, a dominujących zbiorowo, to musi być na tyle silny, żeby być w stanie mocno uderzyć. Na tyle mocno, żeby zabolało napastników. To cała tajemnica sukcesu strategii Korei, a zarazem cała tajemnica naszej słabości.

Treść szczytu nie ma znaczenia. Liczy się już samo to, że do niego doszło. Obaj przywódcy to dobrzy gracze. Sytuacja w jakieś znajdują się po rozmowach również nie ma znaczenia, bo prawdziwym adresatem przesłania z Singapuru jest Pekin. Koreańczycy doskonale rozumieją, że bardziej się im opłaca być kontrolowanym problemem, niż rozwiązanym problemem. Stany Zjednoczone wiedzą zaś doskonale, że dzięki atomowej Korei zyskują czas, jaki jest im potrzebny do odskoczenia od Chin. Przy czym jesteśmy w sytuacji, w której zarówno układ jak i kontrolowalny konflikt opłaca się pod pewnymi względami wszystkim.

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna zaczęła się liczyć globalnie. Jest krajem, który może sam sobie zapewnić suwerenność. Jeżeli doszłoby do połączenia potencjałów obu Korei, mielibyśmy do czynienia z nowym mocarstwem na skalę globalną.

Tags: , , , , ,

13 komentarzy “Jak Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna zaczęła się liczyć globalnie?”

  1. Inicjator
    11 czerwca 2018 at 05:24

    Ciekawe spostrzeżenia.

    Dodajmy inną kulturę azjatycką Koreańczyków czy Chińczyków, gdzie najważniejsza jest zbiorowość i podporządkowanie jednostki jej wymogom.

    Inaczej niż na chrześcijańskim, szeroko rozumianym Zachodzie, gdzie liczy się prawo jednostki do wolności, co też jest już dziś ułudą w zglobalizowanym świecie.

    Ale myślenie o wolności jest inne na Zachodzie niż w Azji oraz konieczność “zachowania twarzy”.

    Dlatego nie udaje się zaprowadzić zachodnich standardów co do praw człowieka (o kobietach nie wspomnę) – w krajach Islamu, jak np. w Afganistanie.

    To są inne kultury.

    Cywilizowanie ich za pomocą bomb tylko umacnia ich w przekonaniu, że mogą mieć rację.

    I tak trzeba widzieć “odrębność” Korei, Japonii, Chin i Wietnamu.

    W Wietnamie Amerykanie też byli i poległo ich tam około 55 000, a broni jądrowej nie użyto.

    Miejmy nadzieję, że doradcy władz USA zauważają już tę INNOŚĆ Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.

    Połączenie OBU Korei – to nowa jakość na świecie.

    Taka potęga jak Francja, tylko bez “koloni”.

    Zobaczymy co z tego spotkania wyniknie, bo prezydent USA jest lekko nieprzewidywalny.

    Ale życzmy im (i sobie!) – sukcesu.

  2. Eurypides
    11 czerwca 2018 at 05:37

    Kim nie podzieli losu Kadafiego chyba że go zestrzelą w drodze powrotnej.

  3. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    11 czerwca 2018 at 06:47

    Pamiętam medialne budowanie wizerunku KRLD i typowego zagnieżdżania w naszej świadomości stereotypów o niej samej. Znana jest scena, jak to opętani żołnierze wchodzą za swym wodzem do morza z uniesionymi karabinami w górę, czy inna scena w której oto ten malutki przywódca z głupawym uśmieszkiem namawia Denisa Rodmana(?), aby ten prosił o pieniądze dla KRLD w imieniu samego Kima. Wcześniej zbudowano wizerunek Rodmana, jako niesamowitego przyjaciela tego kraju.

    Dziś twierdzę, że przy obecnej technologii można te sceny zgrać w Hollywood, podobnie jak informację o chęci spotkania Kima z Trumpem. Zresztą…. oni już się spotykają 5 miesiąc. Przy pierwszej informacji od razu napisałem, że do żadnego spotkania nie dojdzie, że to zwykła gra psychologiczna i budowanie opinii publicznej, czy też zwykłe zbieranie elektoratu światowego. Dziś tak się prowadzi wojny:

    – ” Trump zamierza się spotkać z Kimem” (spójrzcie: wystawiam do niego dłoń)

    – “Trump odwołał spotkanie z Kimem” (spójrzcie: facet nie jest tego wart)

    Budowanie wizerunku, wpływanie na świadomość ludzi (fałszywego wizerunku czy nie) pociąga za sobą pewne koszty. Tym kosztem są świadkowie prawdy, którzy rozmywają się przy otumanieniu wiekszości. Podam tego przykład:

    W satyrycznych programach z tzw. ukrytą kamerą używa się do tego celu naszych pragnień głęboko ukrytych, ale i tu wszystko uległo zwyrodnieniu. Dawniej trzeba było mnóstwo tzw. “zachodu,” aby taki program zrealizować. Okazało się, że znacznie prościej wynająć aktorów, po każdej ze stron oczywiście, wkręcających i wkręcanych. W efekcie programy typu “Goło i wesoło” to jeden wielki teatr, wystarczy pokazać tyłek blondyny i mózg nam się lasuje, uwierzymy we wszystko. Nikt oczywiście się nie przejmuje, że aktorzy mogą się wygadać, że wszystko było ustawiane. Kto ich wysłucha? Lokalny radiowiec jakiegoś zapyziałego miasteczka? Jaki to wpływ będzie miało na dalsze losy programu? Żaden.

    Na polskim gruncie także mamy programy z wynajętymi aktorami, pierwszy z brzegu to program na stacji RMF, w którym pracownik tego radia wydzwania po ludziach ze zmienionym głosem i robi ich w konia. Słuchacze są oczywiście tandetnymi aktorami.

    Z kolei internet pełen był jeszcze do niedawna spontanicznych śmiesznych filmików. Dziś, kiedy to reklamodawcy odkryli w nich potencjał, inscenizują spontan od początku do końca za pomocą aktorów.

    Po co to wszystko piszę, otóż żyjemy w jednym wielkim teatrze, wszystkie dziedziny zaczynają być dominowane przez pieniądz i politykę, te dwie “dzi…ki” są wstanie zwyrodnić rzeczy ciekawe, śmieszne i piękne. Gorzej, kiedy wpływają na naszą świadomość i budują w nas stereotypy.

    Na koniec parę filmików od jutubera (Polaka) Emila Truszkowskiego , który uwielbia podróżować do KRLD i wskazywać inny punkt widzenia. Zaprasza nawet turystów, wystarczy mu zapłacić, a facet zadba o całą resztę. Obejrzenie z bliska Korei to moje marzenie, którego nie zrealizuję bo zwyczajnie nie latam samolotami, ale polecam tego chłopaka Wam, może skusicie się na podróż odkłamującą. Podaję tylko wybrane przykłady, filmików znajdziecie więcej na YT:

    polonistyka w Korei:
    https://www.youtube.com/watch?v=Y39jW2M5d2A

    https://www.youtube.com/watch?v=VuLHHgKIxCo

    internet w Korei oczywiście JEST, globalny:
    https://www.youtube.com/watch?v=PTgtxq9rkYk

    nie sposób zainscenizować piękne widoki z okna pociągu, zobaczcie ich wsie i miasta:
    https://www.youtube.com/watch?v=yCqxx0cP-hE

    Moi drodzy, w wała jesteśmy robieni codziennie.

  4. Miecław
    11 czerwca 2018 at 08:43

    Sądzę, że Kim Dzong Un po wizycie w Chinach jest już dobrze przygotowany do rozmowy z Trumpem.
    http://www.prawica.net/10079

    Oby uchronił swój kraj i tworzony system sprawiedliwości społecznej przed destrukcyjnym kapitalizmem, ponieważ to społeczeństwo po tylu latach komunizmu wystawione byłoby na żer różnego ścierwa i zniewolone konsumpcją w dość krótkim czasie. Podobnie, jak Polacy z PRL nie byli przygotowani, na to co może ich czekać w kapitalizmie, jaka skala oszustw i manipulacji oraz ekonomicznego zniewolenia.

    A tak podobno wygląda ten system obecnie wg Brazylijskiego senatora:
    “Nazywając północnokoreańskiego lidera „wielkodusznym”, Pedro Chaves wysoko ocenił inicjatywę Kima, aby zbliżyć się do Południa i podzielił się swoimi wrażeniami z rozmów ze zwykłymi obywateli w Pjongjangu:
    Towarzyszył mi tłumacz, który mówił bardzo dobrze w języku koreańskim, widzieliśmy szczęśliwych ludzi, pomimo faktu, że pensje są niskie, 40, 50 dolarów miesięcznie. Mają służbę zdrowia, edukację, sport, wszystko, czego chcą i co oferuje rząd. To paternalistyczne państwo, jego (Kima — red.) uwielbiają i nie ma nikogo, kto by mówił źle o rządzie (…) nie ma biednych, państwo troszczy się o wszystkich — powiedział senator.
    Przypomnijmy, że Brazylia jest jedynym państwem w Ameryce Łacińskiej, które ma ambasady zarówno w Korei Północnej, jak i Południowej.”
    https://pl.sputniknews.com/swiat/201806108129330-Brazylia-Korea-Sputnik/

  5. krzyk58
    11 czerwca 2018 at 08:53
  6. wlodek
    11 czerwca 2018 at 10:39

    W tym największy jest ambaras,żeby dwoje chciało naraz! Po efektach ich poznamy!

  7. Wojciech
    11 czerwca 2018 at 10:41

    Patrząc z najwyższego wieżowca w Pekinie na wschód, widać na horyzoncie amerykańskie bazy z lufami skierowanymi na Chiny rozłożone od Japonii, Korei Południowej, Okinawy, Taiwanu, Wyspy Guam, Filipin, Tajlandii i kilka łodzi podwodnych z gigantycznym ładunkiem jądrowym. Korea Północna jest dla nich kluczowym partnerem i narzędziem. Nie może być stracona, chyba tylko za ceną całkowitego usunięcia amerykańskich baz z tamtego rejonu. Spotkanie z Singapurze skończy się więc wielką klapą. Warunki zostały już ustalone w Pekinie i w Moskiwe.

  8. Anonim
    11 czerwca 2018 at 12:44

    ffff rrrrr, zechcial grac swiatowo, a wyszlo lokalne szydlo z worka, ktore powiedzialo rrrrr rrrr…!
    nie ze mna, te numery bruner…!

  9. NK
    11 czerwca 2018 at 16:10

    To jaja ze trzy doby najpotężniejszy człowiek świata poswieca czas na cos takiego. To oczywiste ze to próba wyrwania korek z uścisków Chin

  10. wieczorynka
    11 czerwca 2018 at 17:15

    Dlaczego Korea Północna jest bezpieczna ? , ano dlatego że stany zdają sobie z tego sprawę, że Rosja i Chiny nie pozostaną obojętne w przypadku agresji na KRLD.

    Kilka dni wstecz obejrzałam film jak Prezydent FR został przyjęty podczas oficjalnej wizyty w Chinach, jest czego zazdrościć. Kraje Wschodu mają też dość agresji Zachodu.

  11. daniel
    11 czerwca 2018 at 21:45

    “Korea może zniknąć w kuli ognia,” to prawda, ale wątpliwa, ani Chiny ani Rosja do tego nie dopuszczą. “globalne przywództwo (USA) będzie zakwestionowane” Ono już jest zakwestionowane przez Rosję i Chiny, nieuniknione jest dalsze osłabienie pozycji USA. Niebawem staną się Stany czymś w rodzaju ważności z XiX wieku. Takie będzie ich znaczenie dla świata. Artykuł ciekawy.

  12. Zbigniew
    12 czerwca 2018 at 13:14

    “Nie chwal dnia przed zachodem Słońca”

    To tak do Autora bo może pamięć ma krótką. Przypomnieć Irak? Może Libię? O Syrii nie wspomnę bo tam scenariusz jeszcze trwa. Dwa poprzednie przykłady winny jednak faktografią zapalić nie jedno czerwone światełko ale rozświetlić całą choinkę.
    Hussajn był “dobry” jak był potrzebny. Kaddafi był z honorami goszczony przez cały Zachodni świat.
    Gdzie są teraz? Gdzie są teraz ich państwa? Nikt już nie pamięta jakie były wspaniałe narracje o pokoju i dobrobycie?
    Medialna narracja o pokoju i dobrobycie to bełkot dla gawiedzi. Kolejna faza ogłupiania. Globalny scenariusz nie przewiduje światowego pokoju. To może załatwić tylko jakiś planetarny albo lepiej – cywilizacyjny kolaps. Na kolejny potop lepiej nie liczyć – poprzednie okazały się nieskuteczne.

  13. daniel
    5 lipca 2018 at 20:17

    “Jak dzisiaj wyglądałaby sytuacja Ukrainy, gdyby nie oddała dobrowolnie broni jądrowej?” Boże, co za naiwność. Niebyłoby już żadnej hunty w kijowie, bo zostałaby zmieciona, gdyż uiderzenia atomowe Rosji wymazałyby zachodnią, banderowską Ukrainę ze świata żywych. Banderowcy + atom = agresja na kraje ościenne. A tak : jeszcze tańczą na wulkanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up