Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 czerwca 2018

Amerykańska baza wojskowa w Polsce – dywizja pancerna na stałe?


 Amerykańska baza wojskowa w Polsce – dywizja pancerna na stałe? Zadeklarowaliśmy inwestycje na poziomie 2 mld USD w infrastrukturę wspierającą? Przełamiemy bycie krajem drugiej kategorii NATO, tj. krajem, w którym nie będą stacjonować zachodnie wojska. Zwiększymy swoje bezpieczeństwo! Lista argumentów jaka przetoczyła się przez media jest imponująca. 

W tak ważnej sprawie trzeba zająć od razu stanowisko, żeby ci którzy nas czytają „z intencją” od razu nie wietrzyli sensacji. Tak należy jednoznacznie poprzeć ideę stałej lokalizacji sojuszniczych wojsk w Polsce. Zgadzamy się z tą koncepcją i apelujemy do naszych czytelników, żeby byli dla niej przychylni. Jak ktoś jest w szoku, proszę przebrnąć dalej, wszystko będzie łopatologicznie wyjaśnione.

Po pierwsze amerykańska baza wojskowa już w Polsce jest, jest to obiekt w Redzikowie, oczywiście nadal w trakcie realizacji, jednak już się dzieje. Dodatkowo są jeszcze wojska rotacyjnie demonstrujące sojuszniczą obecność. Z tego powodu sama koncepcja – idea – pomysł na stałą obecność wojsk zachodnich, w tym zwłaszcza amerykański w Polsce nie jest niczym nowym. To oczywiście istotna deklaracja polityczna, mająca właśnie istotniejsze znaczenie polityczne, niż wojskowe i właśnie tak należy ją rozpatrywać.

Po drugie, z punktu widzenia myśli wojskowej pomysł na dywizję pancerną jest wybitnie naiwny, bo tych dywizji nie ma zbyt dużo, aczkolwiek istotnie byłoby to rzeczywiste wzmocnienie naszego potencjału obronnego naszego kraju i całego NATO. Zwłaszcza, że obecność takiej masy wojska oznaczałaby konieczność rozbudowy całej logistyki – z obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową na czele, jak również zagwarantowaniem trwałości rozwiązań transportowych. Obecność wojsk amerykańskich w tej skali w Polsce wymusiłaby silniejszą obecność na Bałtyku oraz silniejsze akcentowanie obecności w Niemczech, gdzie bazuje natowska logistyka. Z naszego punktu widzenia to same sukcesy i rzeczywiste zwiększenie naszego bezpieczeństwa, w tym pomimo niechęci Niemiec! 

Po trzecie – co jest właśnie najważniejsze – sama idea amerykańskiego bazowania w Polsce wymusi na Niemczech pokazanie kart, z prawdziwymi intencjami wobec Polski. Stała obecność około 30-40 tyś Amerykanów w Polsce – zabezpieczanych logistycznie z Niemiec i awaryjnie przez Bałtyk i Czechy – to byłaby nowa jakość. Jakby nasz rząd miał dyplomację i spróbował zrobić deal na zasadzie, skoro Niemcy budują Nord Stream 2, to my budujemy amerykańską bazę – to miałoby sens i było realną polityką. Nie zostało jednak przez USA podjęte, powodów może być wiele.

Najważniejszą przesłanką przeciwko stałej obecności wojsk NATO – USA w Polsce jest kwestia strategii doprowadzenia do konfliktu. Atak na Polskę z wojskami USA (o ile nie byłyby bierne), powinien być poprzedzony taktycznym uderzeniem jądrowym na ich instalacje w naszym kraju. Jest oczywistością, że to by wymusiło natychmiast amerykańską odpowiedź. Ponieważ, o ile usmażenie w kuli ognia Radomia, Kielc, czy nawet dużej części Warszawy – po prostu przepchnięto by przez  telewizje pomiędzy opowiadaniem o jedzeniu oliwek z dżemem lub labradorach opiekujących się osieroconymi kaczuszkami. To już widok wypalonych amerykańskich kości w dymiących transporterach, czy raczej tym co z nich zostało – poruszy amerykańską opinię publiczną. 

Właśnie taki jest sens baz USA w Polsce i dlatego JESTEŚMY ZA TĄ IDEĄ! Ponieważ, stała obecność znacznych sił USA w Polsce realnie zwiększa stawkę w grze strategicznej, podnosząc ją o szczebelek wyżej. Przestajemy być bowiem wówczas buforem, na którego zgniecenie – jako stratę uboczną, wręcz naturalną i oczywistą w razie konfliktu (proszę patrzeć na mapę), po prostu trzeba sobie pozwolić.

Co więcej, amerykańska obecność wojskowa w Polsce w tak dużej skali powodowałaby, że prawdopodobieństwo użycia przez NATO, a w praktyce USA ich taktycznej broni jądrowej na naszym terytorium lub w jego bezpośrednim pobliżu – istotnie by zmalało! To z kolei jest wartością bezwzględnie przemawiającą za potrzebą bliższego przyjrzenia się tej koncepcji.

Jednak amerykanie nie są idiotami, no wiele można o nich powiedzieć, ale umieją czytać mapy i znają się na prowadzeniu wojny, przecież praktycznie stale jakąś prowadzą. Argumentację przedstawił pan generał Ben Hodges. Bardzo racjonalnie wykazał, że bazowanie wojsk lądowych USA w Polsce to pułapka. Przede wszystkim ich doktryna obronna zakłada – wejście do walki po zaangażowaniu wojsk sojuszniczych i sił lekkich na kontynencie. Chodzi o to, żeby wchodzili w konflikt na zasadzie klasycznej operacji wojskowej, która nie będzie operacją czysto obronną, ponieważ takie są najtrudniejsze, a w dzisiejszych realiach pola walki są najtrudniejsze. Niestety Polska jest w ich koncepcjach buforem, miejscem gdzie mają się przetaczać wojska – mają być prowadzone działania operacyjne. Obrona kraju tak płaskiego, w takim miejscu – przy braku pewności zabezpieczenia logistyki przez terytorium Niemiec jest po prostu niemożliwa. Chyba, że USA zaangażowałyby się na twardo, czyli przychodzimy i zostajemy – ZABIJEMY I ZNISZCZYMY KAŻDEGO KTO BĘDZIE PRÓBOWAŁ NAS RUSZYĆ. I tylko na takich zasadach można wyobrazić sobie ich obecność.

Oczywiście oznacza to, że konieczne byłoby odpowiednie wsparcie lotnicze, w tym jasne deklaracje i zasady użycia taktycznej broni jądrowej – na polskim terytorium – w celach obronnych. Tylko wtedy obrona może mieć sens, bo będzie miała znaczenie przed wszystkimi głównymi historycznymi zagrożeniami dla naszego kraju.

Proszę sobie zadać teraz pytanie, czy te 67% naszych rodaków, które wedle jednego z sondaży popiera obecność wojsk USA na stałe w kraju, również wyraziłoby zgodę na użycie taktycznych ładunków jądrowych na naszym terytorium, przez naszego sojusznika dla naszej obrony? Proszę dobrze zrozumieć o co chodzi – mówimy o obronie. Obrona jest tylko wtedy obroną, kiedy się bronimy a nie atakujemy. Przy przewadze ilościowej i technologicznej potencjalnego nieprzyjaciela, który w swojej doktrynie obronnej jasno i jednoznacznie mówi o użyciu broni jądrowej dla obrony przed zagrożeniem – użycie taktycznej broni jądrowej jako opcja, jest czymś koniecznym. Inaczej nie ma w ogóle mowy o obronie, bez broni jądrowej to pic na wodę i fotomontaż. Jeżeli zaś mielibyśmy się bronić przed inwazją, to bez konsekwencji międzynarodowych możemy się bronić tylko na własnym terytorium. Jeżeli bowiem broń jądrowa NATO, będzie użyta poza terytorium kraju NATO, na terytorium kraju w którym będziemy w konflikcie, to już wówczas my jesteśmy agresorem i należy spodziewać się odpowiedzi. Chodzi o to, kto pierwszy tej broni użyje – jeżeli uczyni to napastnik, jako pierwszy niszcząc taktyczną bronią jądrową instalacje w Polsce, to zmienia postać rzeczy. Wówczas mamy wojnę jądrową o ograniczonym zakresie, ale z fajerwerkami. Jeżeli zaś, damy się sprowokować i ktoż z naszej strony to zrobi – pytanie – na ile na jej użycie będą mieli prawo wpływu polscy politycy? To wówczas TO MY poniesiemy konsekwencje.

Reasumując, sama idea stałej obecności dużych sił amerykańskich w Polsce jest koncepcją wartą popierania i jawnej przychylności. To zmieniłoby sytuację geostrategiczną, w tym także wobec Niemiec. Można taką obecność ustanowić jako przeciwstawienie dla Nord Stream, czyli jakby ktoś nie zrozumiał – próby wyjścia Niemiec z NATO i powrotu do ich klasycznej polityki Mitteleuropy. Jednak, żeby to zrobić trzeba mieć dyplomację i umieć negocjować z Amerykanami, umiejętnie rozgrywając ich wewnętrzne zależności. Dodatkowo trzeba ludziom w Polsce powiedzieć prawdę, że to podnosi stawkę strategiczną, przy czym w ogólnym rozrachunku jesteśmy bezpieczniejsi i zyskujemy. Ponieważ nasza sytuacja obecna jako bufora, który można zgnieść jest tak tragiczna, jak w sierpniu 1939 roku, przy czym wówczas nie było broni jądrowej i proszę o tym pamiętać.

Na marginesie można się jednak zapytać, czy 2 mld USD to około 8-9 mld zł, jakie deklarujemy na infrastrukturę, to nie są środki, które pozwoliłyby nam na istotne wzmocnienie posiadanego potencjału na tyle, żebyśmy po prostu sami byli bezpieczniejsi? Oczywiście w takim scenariuszu nie ma korzyści geopolitycznych, jednak też i unikamy pewnych ryzyk, które chyba są dla każdego oczywiste po przeczytaniu powyższego tekstu.

Czy nasi politycy będą w ogóle w stanie przedstawić społeczeństwu o co toczy się gra i dlaczego już ją spartaczyli? Przecież ponieśliśmy olbrzymią dyplomatyczną porażkę, Amerykanie wyraźnie pokazali, że nie jesteśmy państwem ze szczególnymi stosunkami z USA, co więcej pokazali jak traktują całe NATO, a w tym zwłaszcza jego flankę wschodnią.

Proszę się teraz zastanowić nad jeszcze jednym rozwiązaniem. Co byście państwo powiedzieli na to, że to wszystko co obserwowaliśmy w mediach to wydmuszka? Co, jeżeli tak na prawdę nie chodzi o bazę w Polsce. Ponieważ bazę w Polsce można zrobić w każdej chwili i jeszcze za to nas rząd zapłaci. Co jeśli w praktyce chodzi o stworzenie infrastruktury do stałej amerykańskiej obecności wojskowej na Ukrainie? Nawet symboliczna byłaby wyzwaniem, prawdziwą obelgą rzuconą Rosji…

Gdybyśmy ustalali pryncypia amerykańskiej strategii powstrzymywania na starym kontynencie, to właśnie taki powinien być cel średnioterminowy. Cel długoterminowy jest taki sam jak rycerzy zakonnych, polskich hetmanów, królów Szwecji, Napoleona i pewnego nieszczęsnego Kanclerza… Zawsze chodziło o zawładnięcie Rosją. 

Z naszej perspektywy – czysta pragmatyka realiów i relacji w jakich jesteśmy przemawia, za działaniem na rzecz stałej amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. Jeden warunek – ona musi być na poważnie, a nie na zasadzie – udawania. Tylko wówczas można będzie mówić o realnej zmianie uwarunkowań geostrategicznych, w tym wojskowych i politycznych.

Musimy być przygotowani na różne scenariusze. Proszę pamiętać, że Rosją może przestać rządzić rozsądny, miłujący pokój i w istocie liberalny przywódca. Co więcej, proszę mieć na uwadze, że w Niemczech może pojawić się nowy establishment, dla którego nazistowska przeszłość to mała plama ptasich odchodów, na wspaniałej historii i dorobku ich Ojczyzny. Musimy być przygotowani na każdą ewentualność. Także i taką, że ewentualna baza wojsk w Polsce, może być wykorzystana do inwazji na inny kraj. Co wówczas?

Tags: , , , , , , , ,

28 komentarzy “Amerykańska baza wojskowa w Polsce – dywizja pancerna na stałe?”

  1. Inicjator
    8 czerwca 2018 at 04:58

    Czemu nie?

    Zakładając “czarne scenariusze” dla Polski – stała obecność wojsk potężnego sojusznika – tylko nas MOŻE wzmocnić.

    Ten sojusznik ma swoje cele i jak mu wyjdzie z globalnych kalkulacji – to ta dywizja (brygada?) – pozostanie u nas na stałe.

    Tylko koszty budowy osiedli – wraz z infrastrukturą dla rodzin kilkunastu tysięcy żołnierzy, poniesie Polskie Państwo.
    Plus inne koszty …

    Musimy tylko “ugłaskać Rosjan”, bo dla ich np. Iskanderów obecność stała czy rotacyjna 10 000 – 20 000 żołnierzy USA w Polsce – to nieistotna różnica.

    Ale podniesie to nasze nasze samopoczucie i wznowi sny o Polskiej Mocarstwowości od Morza do Morza (oczywiście o dowolnych nazwach, np. Morze Białe, Barentsa, itp.).

    A co – jak szaleć to na całego.

    Amen i Macondo.

  2. Fan radia M
    8 czerwca 2018 at 05:01

    Myślę, że to jest ultra ważny tekst, gdzie widać że autor to czysty, zimny, wyrachowany i bezwzględny pragmatyk… winszuję, serce rośnie że ktoś jeszcze jest w stanie tak myśleć!

  3. Herkules Poirot
    8 czerwca 2018 at 05:48

    Mocny tekst oj bardzo mocny!

  4. srakauer to amerykanski piesek
    8 czerwca 2018 at 06:56

    Srakauer ty jankeski lizodupie! OP w nowej odsłonie jako narzędzie natowsko izraelskiej propagandy

  5. g.pl
    8 czerwca 2018 at 07:01

    Rozumiem logike i ją przyjmuje. Oczywiście na taki wariant nie ma szans. Nas czekają wojska okupacyjne.

  6. Zbigniew
    8 czerwca 2018 at 07:36

    Na stałe mamy zainstalowaną głupotę, złodziejstwo, system zdurniania polityków w nieskończoność i zaawansowany syndrom sąsiada połączony z “fałszywym świadectwem” traktowanym jako normalny i wskazany stan rzeczy. To gwarantuje największe bezpieczeństwo z możliwych a nie jakieś tam pierdolety za miliardy. Przy takich stałych instalacjach tylko skończeni idioci będą chcieli tu wejść, zaatakować albo zostać na stałe. Staliśmy się lustrem dla tych kłamliwych żartów o Polakach z przeszłości.
    Ale innego efektu po uwierzeniu w instytucję talmudycznego rzymskowatykanizmu połączonego z masowym żarciem koszernego styropianu, – innego efektu… nie można było się spodziwać.
    Pamięci durni krótka, ale może warto przypominać że każda poprzednia iteracja z obcymi wojskami na NASZYCH ziemiach kończyła się wcześniej czy później źle, i to nawet jeśli na początku był dobry efekty i euforia.
    Bo woje to woje… jak nie są u siebie to wcześniej czy później granda murowana. Tylko żeby to zajarzyć należy odrzucić ideologiczne bzdety i patrzeć na każdego człowiek jakim jest, podług jego motywacji, działań czy jak kto woli interesów.
    Nawet w wojnach o ropę czy gaz nie chodzi o jakieś państwowe pitu pitu tylko u korzeni jedne góra kilka osób ogarniętych rządzą, chciwością.
    Dla wojów zwykle jest to żądza gwałtu i/lub mordu przeplatana nadużywaniem substancji aktywnych.
    A że poczyniłem kilka słownych przewrotek proszę nie mylić obrońców WŁASNEJ ojczyzny z wojami.

  7. wlodek
    8 czerwca 2018 at 07:59

    Jak powiedział pewien klasyk”prawda i gówno prawda”,w dodatku jak wyraża się naród który uważamy za “wroga”,” na jodełke wejść i dupy sobie nie poobdzierać”.Krakauer chyba po wybudowaniu pomnika Kuklińskiego ( nomen moment w Krakowie) przyjął jego poglądy”zdradziłem bo w planach UW Polska była skazana na wymarcie”.Coś się zmieniło tym razem w planach NATO? Pokrętna może być droga nie rozumowanie!

  8. d
    8 czerwca 2018 at 08:56

    Strona padła….

    PRACUJEMY NAD TYM! TO AWARIA CERTYFIKATU? WEB J.

  9. Miecław
    8 czerwca 2018 at 20:02

    Stanisław Staszic (1755-1826)
    NIEGODZIWOŚĆ
    „..ten obywatel jest niegodziwy, który w nieszczęściu Ojczyzny pracować dla niej zrzeka się i służyć jej nieprzyjaciołom wychodzi; ten złoczyńcą największym, który dla dopełnienia zemsty i dla dopięcia swojej pychy cudzoziemskie wojska do kraju wprowadza.” Źródło: Stanisław Staszic – Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego, Ossolineum, Wrocław 1952, s. 9.

    Dobre pytanie, “czy te 67% naszych rodaków, które wedle jednego z sondaży popiera obecność wojsk USA na stałe w kraju, również wyraziłoby zgodę na użycie taktycznych ładunków jądrowych na naszym terytorium, przez naszego sojusznika dla naszej obrony?”
    Ale raczej należy stwierdzić, że tak duży procent poparcia dla bazy amerykańskiej, jest dowodem skuteczności propagandy antyrosyjskiej i polityki histerycznej, skoro Polacy, aż tak bardzo czują się zagrożeni ze strony Rosji.

    Jedno jest pewne, retoryka wojny powinna być prawnie zakazana i ścigana, jako podżeganie do zbrodni ludobójstwa. Za swoją głupotę Polacy mogą zapłacić straszną cenę, bo o ile w czasie II wojny światowej Rosjanie nas uratowali przed totalną niemiecką zagładą i germanizacją, to obecnie mogą nas faktycznie jedną bombką atomową zniszczyć, aby ratować siebie. Poświęcą nas jak nic, skoro sami się o to prosimy.

    Przypomnę tylko słowa – “Joseph Goebbels (minister propagandy III Rzeszy) w dzienniku: Polska jest załatwiona. O odtworzeniu dawnego państwa polskiego nikt już właściwie nie mówi. […] Opinia Führera o Polakach jest miażdżąca. Bardziej zwierzęta niż ludzie, całkowicie otępiali i amorficzni. Do tego szlachta, będąca przynajmniej mieszanką niższych klas z aryjską warstwą panów. Brud wśród Polaków jest niewyobrażalny […].
    Führer nie chce asymilacji Polaków. Powinno się ich wtłoczyć do tego ich pomniejszonego państwa i tam pozostawić samych sobie. Gdyby Henryk Lew [1129–95; książę Saksonii i Bawarii, który walczył ze Słowianami połabskimi] zdobył Wschód, do czego wystarczały wtedy jego siły, efektem byłaby silna slawizacja niemieckiej mieszanej rasy. Chyba już tak lepiej, jak jest. Teraz przynajmniej mamy ustawy rasowe i możemy się nimi kierować.
    Berlin, 10 października 1939”
    [Joseph Goebbels, Dzienniki. Tom 2. 1939–1943, Warszawa 2013]
    Cyt. za: https://histmag.org/Sojusz-Okupantow-na-gruzach-Polski-Nieskonczenie-Niepodlegla-16949/2

  10. Miecław
    8 czerwca 2018 at 20:08

    Bronisław Łagowski o skuteczności propagandy wobec Polaków i rusofobicznej polityce historycznej:
    “Polska jako naród nie tylko zniknęłaby z mapy jak w XIX wieku., zniknęłaby z rzeczywistości i wątpliwe, czy z tej klasy parobków, jacy by się uchowali po 50-ciu latach, gdy ten neoniewolniczy system by się rozpadał, odrodziłby się jakiś choćby prymitywny naród polski. Polacy wcale nie myślą o tym, jak potwornego losu uniknęli za sprawą i dzięki armii radzieckiej. Gdy Polaka o to zapytać, nie otrzyma się artykułowanej odpowiedzi.
    Gdyby narody miały uczucia jak osoby, Polacy odczuwaliby w stosunku do Rosji wdzięczność za to, że istnieją jako naród. A może narody mają zdolność wdzięczności, tylko Polacy jej nie mają z powodu swojego moralnego prostactwa? A może mają, tylko lokują je w obiekty, którym nic lub mało zawdzięczają? Polska rusofobia ma źródła historyczne, to oczywiste, ale dlaczego narasta, mimo że Rosja nie robi nam niczego złego? Nowi “szatani” są tu czynni. W Europie Środkowej i Wschodniej nacjonalizmy naładowane jadami antyrosyjskimi są podsycane przez “klasę imperialną” Stanów Zjednoczonych.
    Waszyngton nie musi takiej polityki historycznej oficjalnie proklamować, ona „robi się sama” jako część składowa amerykańskiej polityki wschodnioeuropejskiej. Nie ma musu tej indoktrynacji ulegać, ale jak twierdził nieżyjący od kilkunastu lat Jan Goślicki, pesymistyczny Żyd z Krakowa, Polacy nie mają SUPEREGO i jeśli propagandysta jest wytrwały, wszystko może im wmówić”. Źródło: B. Łagowski, “Wdzięczność i niewdzięczność”, Przegląd nr 20/2018, s. 13.

    Czyżby wskazany żyd z Krakowa miał rację?

  11. Wojciech
    8 czerwca 2018 at 21:26

    Poglądy Autora są katastrofalne, niebezpieczne, upokarzające i zdradzieckie. Cokolwiek by się działo, Rosja zawsze będzie istnieć. Polska jak wiemy, nie zawsze. Rosja jest i będzie naszym sąsiadem. Lepiej z sąsiadami żyć w zgodzie. USA są daleko i są najbardziej barbarzyńskim i zbrodniczym mocarstwem w dziejach. Znajdują się dziś na progu katastrofy, która pociągnie za sobą cały glob.

  12. krzyk58
    8 czerwca 2018 at 21:26

    Właśnie taki jest sens baz USA w Polsce i dlatego JESTEŚMY ZA TĄ IDEĄ!

    No, właśnie – jeżeli już, niech to będzie ‘piękna katastrofa”.

    —————————

    ALEKSANDER JABŁONOWSKI I SPOSÓB NA OBCE WOJSKO W POLSCE 05VI2018

    https://www.youtube.com/watch?v=WFb5Q1MtbIU&t=115s

  13. daniel
    8 czerwca 2018 at 22:27

    “widok wypalonych amerykańskich kości w dymiących transporterach, czy raczej tym co z nich zostało – poruszy amerykańską opinię publiczną.” albo … przestraszy, bo z Wietnamu Yankees uciekli i z Polski też uciekną prędzej czy później. Jeżeli ktoś myśli, że można było bezkarnie zerwać sojusz z potężną Rosją i zamienić na księżycowy alians, to niebawem się przekona o sile swojej iluzji.
    drugie: Po prostu też po anihilacji atomowej tej dywizji nikt nie będzie w stanie przekazać translacji za ocean, bo jak ? Przecież atom zniweczy możliwości radiowej komunikacji w atmosferze. A uderzenie odwetowe za Europę ? Naprawdę wierzysz w to, że Amis zaryzykują swoim terytorium i ludnośćią ? Rosja dogada się z USA ponad naszymi grobami..

  14. daniel
    8 czerwca 2018 at 22:33

    Następnie: te nasze głupki z polityki jeszcze nie skumali, że Trump prowadzi politykę ratującego firmę wujka, którą siostrzeńcy doprowadzili do progu bankructwa – odrzucić wszelkie ciężary, bo inaczej nie uratuje Ameryki. Ale, aby to zrobić, musi pogniewać się ze wszystkimi a swoim ciemniakom wytłumaczyć w TV, że inne kraje wysysają dolary i dobrobyt z Ameryki. A więc do diabła z NATO, do diabła z Europą, mamy “make America great again”. “Fuck the EU”

  15. Rozdziobią nas kruki wrony
    9 czerwca 2018 at 01:13

    Ja tam się nie znam,studium wojskowe miałam bardzo dawno temu, ale umieszczanie wojsk pancernych w zasięgu wrogich wojsk rakietowych w poważnych celach obronnych wydaje mi się lekko bez sensu. Czołgami będą rozjeżdżać Iskandery? No można i tak. Ewentualnie przerobią czołgi na wyrzutnie przeciwrakietowe. Co do wizji amerykańskich kości, to bym uściśliła, że według źródeł dobrze poinformowanych będą to kości Afroamerykańskie, a zatem jakby nie z tej najwyższej półki. Wojska lądowe na naszym terytorium nie obronią ani guzika w razie ataku Moskali. Chyba że to klasyczne podstawienie piona pod zbicie – czyli że niby Moskale zaatakują złom swoimi najlepszymi rakietami i jak wyprztykają się z atutów, to mamy ich na widelcu. Znaczy, nie my, Polacy, bo Polaków już nie będzie, tylko my – sojusznicy i mściciele wyparowanych Polaków. Ja bym na taki wariant nie stawiała, w końcu Rosja ma paru niezłych szachistów, wojsko może wziąć ich na doradców. Ze względu na wzgląd nie napiszę, jaki scenariusz podsuwa mi wyobraźnia, tak czy owak mamy przechlapane.

  16. Anonim
    9 czerwca 2018 at 08:45

    @Rozdziobią nas kruki wrony … że według źródeł dobrze poinformowanych będą to kości Afroamerykańskie, a zatem jakby nie z tej najwyższej półki…
    Przypominam sobie że swego czasu na kanwie wojen pustynnych (?)
    (Pustynna Burza) jeden z notabli (syjonistycznych) nieopatrznie, cynicznie chlapnął:
    “nasze dzieci – uczą się, nasze dzieci nie będą ginąć…”

  17. Wojciech
    9 czerwca 2018 at 10:03

    Miecław 20.08. Radzę przeczytać książkę Łagowskiego pt “Polska chora na Rosję”. Sprawy wyglądają beznadziejnie w świetle wypowiedzi jednego z rosyjskich polityków, który napisał że Rosja już nigdy nie będzie prowadzić wojny na swoim terytorium. Czyli polem bitwy będzie jak zwykle Polska. Jak to będzie wyglądać, wystarczy spojrzeć na skutki amerykańskiej agresji na Syrię. https://www.google.com/search?q=syria+ruiny&client=firefox-b&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjR5dLujsbbAhVlDMAKHR6lDKoQsAQIJg&biw=1600&bih=735

  18. Wielka Polska Katolicka
    9 czerwca 2018 at 10:21

    Cysty zimny i wyrachowany pragmatyzm… W pełni popieram.

  19. Rozdziobią nas kruki wrony
    9 czerwca 2018 at 10:40

    @Anonim
    No właśnie. Ich dzieci nie będą ginąć, ani oni sami. I to nieco zmienia postać rzeczy.
    Zresztą…
    Gdyby teraz zebrało się 10 mln i zaprotestowało pod Sejmem….
    Ale teraz państwo nie da papu protestującym, najwyżej kopa w zad, jak to widzieliśmy niedawno w przypadku osób niepełnosprawnych.

  20. krzyk58
    9 czerwca 2018 at 11:00

    @Rozdziobią nas kruki wrony ‘Anonim
    9 czerwca 2018 at 08:45″ – To, ja.. 🙂

  21. Inicjator
    9 czerwca 2018 at 11:09

    Nadal popieram Autora i zwracam uwagę na ewentualną sytuację zarysowaną frazą: “Jeżeli zaś, damy się sprowokować i któż z naszej strony to zrobi – pytanie – na ile na jej użycie [broni jądrowej] będą mieli prawo wpływu polscy politycy?”

    Nasi politycy nie będą mieli na to żadnego wpływu.

    Tak jak w ewentualnym sporze Luksemburga (członek NATO) z np. Malezją – o użyciu uzbrojenia strategicznego zdecyduje Główny Dysponent, według SWOICH INTERESÓW.

    Stała obecność US Army (plus USAF, Marines, US Navy, itp) – to zwiększenie obliczalności NASZYCH POLITYKÓW.

    Nie będą sobie mogli wywołać wojenki pt. “Hajże na Moskala”, o ile to nie będzie w interesie zaoceanicznego Głównego Dysponenta Życia Na Ziemi – tej Ziemi …

    Wnioski: stała obecność wojsk USA na SERIO jest nam potrzebna, bo jesteśmy już po drugiej stronie NOWEGO MURU i lepiej, żeby to sobie wszyscy uświadomili.

    Nie ma stania okrakiem na barykadzie, bo się dostanie ciosy z OBU STRON.

    Plany ewentualnościowe NATO muszą zamienić się na REALNE.

    Dla wojskowych planistów NATO, siedzących w Niemczech czy Belgii – dobrze jest mieć CZAS na podjęcie działań, aż sytuacja się wyklaruje, tzn. w BUFORZE między Bugiem a Odrą coś się wydarzy.

    Mogą też nic nie zrobić – bo ich cywilni przełożeni mogą się dogadać z Rosjanami, że to tylko korekta granic i stref wpływu, np. Przesmyk Suwalski będzie strefą komunikacji pomiędzy Obwodem Kaliningradzkim a Białorusią (członek ZBiR!) pod kontrolą międzynarodową np. grupy czterech państw: Niemcy, Francja, Białoruś i Rosja …

    To wszystko może się wydarzyć i to z winy naszych głupich polityków, co poprzez swoją rusofobię wykluczyli się z udziału w pracach grupy decydującej o sytuacji na Wschodzie Ukrainy.

    Tam jest Francja, nie ma Polski …

    Ukraina to nasz sąsiad i brak Polski w ustalaniu porozumień – jest znamienny.

    Nie liczymy się w Europie oraz świecie, co pokazała reakcja USA na nowelizację ustawy o IPN …

    Trzeba chodzić po ziemi, tej Ziemi – dopóki się nie zeszkli.

    Amen i Macondo!

  22. bogo22
    9 czerwca 2018 at 12:05

    Amerykańska baza wojskowa w Polsce, to zaproszenie do zniszczenia Polski za nic…!

  23. k2000
    9 czerwca 2018 at 12:33

    Rozumiem kalkulacje autora w ten sposób, ze jak juz cos ma byc to na poważnie. Inaczej to nie ma sensu.

  24. krzyk58
    9 czerwca 2018 at 14:35

    @Rozdziobią nas kruki wrony …Ale teraz państwo nie da papu protestującym, najwyżej kopa w zad….
    Tymczasem w przypadku nagłego zwinięcia 40-dniowego protestu w Sejmie nie tylko wyobraźnia mnie wspierała, bo okazało się, że protestujących inwalidów dyskretnie „wspiera” sam pan generał Gromosław Czempiński, który również żywo „interesuje się” rozwojem sytuacji. To była ta wisienka na torcie, spinająca puzzle teorii spiskowej, jako że pan generał Czempiński, który z niejednego komina wygartywał, razem z ostatnim (?) szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, generałem Markiem Dukaczewskim, wzywany jest przez resortową „Stokrotkę” do TVN, kiedy tylko coś się w naszym nieszczęśliwym kraju dzieje i mówią tam, nie tylko „jak jest”, ale również – „jak będzie”. W tej sytuacji rozmowa telefoniczna mogła odbyć się naprawdę, a kiedy do energicznych mam dotarły stosowne rozkazy, to w jednej chwili zaczęły pakować manatki, bo zrozumiały, że tym razem to nie jest żadne PiS-owskie safandulstwo. Toteż, chociaż oczywiście protest zakończył się „zwycięstwem”, no bo jakże inaczej – to zaprawionym goryczą, bo nieprzejednana opozycja, która nie szczędziła inwalidom wyrazów serdeczności, w podpisanym w ostatniej chwili „Pakcie Solidarnościowym” jednak 500 złotych miesięcznie na głowę w gotówce też nie obiecała – w przecież na tyle właśnie wyceniona została „godność”. Oczywiście tylko w przypadku inwalidów, bo w przypadku naszego bantustanu godność kosztuje znacznie więcej – mniej więcej tyle, ile trzeba wydać na sprowadzenie i utrzymanie amerykańskiej dywizji – bo taka właśnie konkluzja objawiła się w rezultacie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie, które protest na sejmowych korytarzach zdmuchnęło, niczym tornado.
    “O wyższości teorii spiskowej”. http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4232

  25. jerzyjj
    10 czerwca 2018 at 05:44
  26. jerzyjj
    10 czerwca 2018 at 05:47
  27. krzyk58
    10 czerwca 2018 at 09:27

    @jerzyjj. To wszystko co linkujesz ‘już było” – nawet luźne
    improwizacje przypisane p. Ławrowowi… których nb. nigdy
    i nigdzie nie wypowiedział… 🙂

  28. jerzyjj
    10 czerwca 2018 at 11:17

    jak Ciebie nie kopią w tyłek to nie wierzgaj nogami …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up