Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2018

Weto ludowe w Polsce – doświadczenia szwajcarskie


 Obok referendum obligatoryjnego/obowiązkowego, którego przedmiotem jest zmiana konstytucji federalnej, istnieje w Szwajcarii forma demokratycznego rządzenia państwem, zwana referendum fakultatywnym/nieobowiązkowym lub potocznie wetem ludowym.

Referendum fakultatywne wprowadzone zostało w kraju Helwetów w 1874 r. Zwołuje się je na żądanie 50 tys. obywateli dla wyrażenia sprzeciwu wobec przyjętych już rozwiązań ustawowych. Czyli krótko mówiąc, instrument ten stosowany jest przeciwko uchwalonym ustawom federalnym i umowom międzynarodowym.

Wprowadzenie weta ludowego do szwajcarskiej konstytucji (art. 141) wywarło ogromny wpływ na rozwój ustroju w republice alpejskiej i miało znaczące konsekwencje dla procesu decyzyjnego.

Trzeba wyjaśnić, że szwajcarski system polityczny polega na zapewnieniu przewagi parlamentowi, który nie tylko realizuje zadania ustawodawcze, kontrolne, związane z wymiarem sprawiedliwości, ale także funkcje kierowania/rządzenia państwem. Nie występują w Szwajcarii znane w systemach parlamentarnych ograniczenia parlamentu tj. skracanie kadencji, zwoływanie i zamykanie sesji przez egzekutywę, sądownictwo konstytucyjne czy sądowa kontrola ważności wyborów. Dlatego funkcję kontrolną wobec parlamentu – czego w innych krajach niestety nie ma – sprawuje społeczeństwo. Właśnie na żądanie 50 tys. obywateli uprawnionych do głosowania może zostać odrzucona każda ustawa w ramach referendum fakultatywnego.

Z kolei rząd szwajcarski (Rada Federalna) jest organem kolegialnym, co oznacza, że każda wiążąca decyzja musi zapaść na jej posiedzeniu, na którym obecni są wszyscy członkowie (jest ich siedmiu), a głosowanie poprzedzone jest dyskusją. Wiąże się to z zasadą równorzędności stanowisk ministrów, którzy podejmują decyzje wspólnie. Kolegialność ta powoduje, że członkowie rządu nie odpowiadają osobiście za podejmowane decyzje. Złośliwi twierdzą, że aktorzy zarabiają więcej od szwajcarskich ministrów, bowiem Ci ostatni nie odgrywają żadnej roli. Decyzje podejmowane przez rząd muszą być kompromisem wszystkich partii politycznych, bowiem każda z nich posiadając struktury terenowe może zebrać 50 tys. podpisów, koniecznych do ogłoszenia weta ludowego w sprawie dowolnej ustawy.

W Polsce, podobnie jak i w innych krajach, w których panuje demokracja pośrednia/parlamentarna, forma weta ludowego jest nieznana. Niemniej jednak ta forma rządzenia państwem byłaby z pewnością nowatorskim i skutecznym instrumentem w polskim krajobrazie politycznym, zdominowanym przez ugrupowania elitarne.

Porównując liczbę ludności w Polsce i w Szwajcarii, w naszym kraju weto ludowe winno zostać przeprowadzone na żądanie, powiedzmy, 250-300 tys. obywateli uprawnionych do głosowania. A więc taka liczba elektoratu mogłaby zażądać poddania pod głosowanie ogólnokrajowe istniejącą już i obowiązującą ustawę.

Wynik głosowania (za albo przeciw) byłby wówczas decydujący o zmianie danej ustawy. Teoretycznie wydaje się to bardzo proste. Najciekawsze jest jednak to, że i w praktyce ta procedura nie jest wcale trudna do realizacji. Spójrzmy jednak na opisane zjawisko z innej strony. Weto ludowe nie musi być stosowane „na co dzień”. Ale dla władzy – parlamentu -istnieje zawsze zagrożenie użycia tego instrumentu przez obywateli. Sama świadomość tego faktu spowoduje, ze głosowania nad ustawami w parlamencie będą ostrożniejsze, bowiem parlamentarzyści i stojące za nimi partie i ugrupowania polityczne, będą musiały się liczyć z niezadowoleniem społeczeństwa lub różnych grup interesów i ich ewentualną reakcją w postaci weta ludowego.

Aktualnie toczy się w Polsce debata na temat nowej konstytucji. Wyłania się więc szansa, aby doprowadzić do rzeczywistej zmiany ustawy zasadniczej – na miarę XXI wieku. Wprowadzenie zapisu o wecie ludowym byłoby z pewnością nowatorskie i dawałoby społeczeństwu obywatelskiemu funkcję kontrolną. Ludzie, zamiast narzekać, mogliby wziąć inicjatywę w swoje ręce i zebrać – w razie potrzeby – odpowiednią ilość podpisów w celu zmiany niewygodnej, złej lub chybionej ustawy. Warto się nad tym zastanowić – następna szansa może się powtórzyć dopiero za paręnaście lat.

Należy podkreślić, że o tym czy ustawa będzie zatwierdzona lub odrzucona decydowałaby większość biorących w referendum, a jego wynik byłby prawnie wiążący dla organów decyzyjnych w Polsce.

Należy też uspokoić rządzące elity polityczne – zebranie 250-300 tys. podpisów nie jest łatwe i wymaga organizacji i czasu. Ale sama świadomość, że istnieje taka kontrolna opcja ze strony społeczeństwa, spowoduje, iż ośrodki władcze będą musiały się liczyć z elektoratem, który je nawiasem mówiąc wybiera i obdarza zaufaniem na co najmniej 4 lata.

Prof. Mirosław Matyja

Tags: , , ,

11 komentarzy “Weto ludowe w Polsce – doświadczenia szwajcarskie”

  1. Inicjator
    6 czerwca 2018 at 04:40

    Interesujące!

    Proszę o kolejne artykuły na temat rozwiązań w Szwajcarii.

  2. yossarian
    6 czerwca 2018 at 05:53

    Do szwajcarii ustrojowo mamy dalej niż na Marsa geograficznie… podziwiam za pomysł, ale … realia są raaliami …

  3. Zbigniew
    6 czerwca 2018 at 07:44

    Dobry kierunek tylko są schody po drodze. Długie i z wysokimi stopniami. Na początek jest struktura… federacji kantonów. Tu jest spory problem bo erzac samorządów w Polsce nijak nie odpowiada Szwajcarii zaś wyłonienie obszarów spójnych kulturowo jest praktycznie niemożliwe.
    Setki lat wożono nas w prawo i lewo, zmieniały się granice, przesiedlano tych i owych, wysiedlano, imigracja i emigracja zrobiły swoje. Ponad tysiąc lat skutecznie manipulowano faktografią rozpoczynając od Dagome iudex i całopalenia naszej tożsamości przez zalążki Nowego Rzymu (cesarstwa niemieckiego).
    Mamy jedną spójną kulturę na poziomie języka i doświadczeń. Te drugie jednak są tak różnie interpretowane że trudno pokusić się o jakiś sensowny podział kształtujący regiony. Województwa w obecnym kształcie nie nadają się do tego a już zupełnie nie nadają się tzw euroregiony bo to struktury mające na celu rozbicie społeczeństwa. Dochodzi też tzw “europejskość” niektórych z Nas skutecznie zmanipulowanych jakoby to UE była jakąś świetną strukturą. Nie jest, może i miała być ale nie będzie bo egoizm jednostek, chciwość i chęć dominacji nad innymi potocznie nazywana władzą jest skutecznym hamulcem. Prócz mitu Europejczyków są jeszcze poszukiwania korzeni tam gdzie ich nie ma – wśród gałęzi, a nawet narośli. Są tacy który czują się Niemcami (jakby czucie miało jakieś znaczenie), Żydami (tak jakby istniało kiedykolwiek państwo czy naród związany z tym terminem), Rusinami (błąd mentalny bo to korzenie drzewa obok a nie naszego).
    Możemy spróbować sięgnąć do krain Słowian (tak to MY) ale z braku ksiąg niecnie spalonych może to być trudne tak jak i z braku granic (tych które daje się potwierdzić) naszej dawnej państwowości obecnie skurczonej “o jedną rzeką” bliżej na wschodzie tak jak i “o jedną rzekę bliżej” na zachodzie. W to wszystko wrzucona jest tzw “turbosłowiańska” narracja i zwana często “turbolewacką” której kłamstwo założycielskiej opublikowano w paszkwilu i książce że jakoby zręby naszej obecnej państwowości zbudowano na handlu niewolnikami. Okrutne kłamstwo ale talmudyście który wydał pod niemal państwową redakcją książkę guzik możecie zrobić bo książka już się rozeszła.
    Model Szwajcarski jest niezły ale nasz model Słowiański opisany dobrze w źródłowych dokumentach z przeszłości na Zachodzie i na Wschodzie. był dużo lepszy i wymagał tylko niewielkiej aktualizacji byśmy pokazali Światu jak wygląda Demokracja i jak można cieszyć się Wolnością i Wspólnotą przebijając Szwajcarię o całe tysiąclecia. Zrozumienie tego jednak wymaga sięgnięcia do źródeł, nie do “turbolewackich” czy “turbosłowiańskich” bajek ale źródeł, korzeni, resztek tego co zostało po Nas. Zrozumieć że że tu nigdy nie było niewoli innej niż pokuta za “zbrodnie”. Zrozumieć że nasze korzenie są w tym że wszyscy byliśmy wobec siebie równi.

    I taka uwaga: Szwajcaria może sobie pozwolić na kształtowanie siebie bo…
    NIE JEST CZĘŚCIĄ TYRANII PRZEPISÓW I PRZYMUSU ZWANYCH UNIĄ EUROPEJSKĄ!
    Tym samym postulowanie modelu szwajcarskiego musi się wiązać z …

    Opuszczeniem Unii Europejskiej

    Ja jestem za 🙂

  4. Miecław
    6 czerwca 2018 at 08:47

    Świetnie, tylko że tzw. zachód nigdy nam na to nie pozwoli, aby kolonia miała prawdziwą demokrację, a “ukrzyżowane” umysły większości Polaków mogą nawet jej nie zrozumieć lub zechcieć z tej demokracji skorzystać po to, aby wprowadzić teokrację. I co wtedy?
    Ale spróbować warto, choćby dla młodych pokoleń, aby zaczęły tworzyć zręby nowego społeczeństwa obywatelskiego.

    @Zbigniew. 6 czerwca 2018 at 07:44
    Też jestem za opuszczeniem UE w takim układzie.
    Podaj książkę o jaką chodzi?

  5. Zbigniew
    6 czerwca 2018 at 10:35

    @Miecław
    Książka ta to “Kapitalizm. Historia krótkiego trwania” – Kacpra Pobłockiego. Zachwalał ten bełkot inny “obserwator” będący serwisem NBP.

    SZANOWNEGO PANA SIĘ PORÓWNANIA TRZYMAJĄ 🙂 WEB. JÓZ.

  6. Miecław
    6 czerwca 2018 at 13:34

    @Zbigniew. 6 czerwca 2018 at 10:35
    Dzięki. A to chyba się z tym bełkotem rozprawia trochę Mariusz Agnosiewicz, ale nie miałem jeszcze czasu tej krytyki przeczytać.
    https://wolnemedia.net/polskie-obozy-koncentracyjne-mieszka-i-czyli-turbolewicowa-historia-polski/

    Tak na marginesie, ci pseudouczeni historycy i nie tylko powinni się najpierw nauczyć logicznego myślenia. Zanim takiego wpuszczą do nauki, to powinien zdać jakiś trudny test z logiki, żeby nie zaśmiecał nauki. A prawda jest taka, że w nauce każda hipoteza jest uprawniona, jeżeli logicznie jest spójna a dowodowo nie zostanie obalona. Hipoteza istnienia federacji plemion słowiańskich, tzw. Wielkiej Lechii moim zdaniem jest logicznie spójna wobec wielu faktów historycznych opisanych w kronikach, a jej potwierdzenie naukowe lub obalenie nie może zaprzeczać faktom historycznym wynikającym logicznie z tych kronik uznanych za wiarygodne.

  7. krolowa bona
    6 czerwca 2018 at 21:11

    Hallo komentatorze @Zbigniew, 06.06’2018, 07:44 co do statusu Szwajcarii w Europie to Szwajcaria jest zwiazana wszystkimi przepisami UE,posiada wszyskie prawa i obowiazki panstw-czlonkow UE, gdyz nalezy do tzw. “Europäeischen WirtschsftsRaums” = “Europejskiego Obszaru Gospodarczego” i placi skladki do UE jak inne panstwa-czlonkowie UE lecz nie ma prawa glosu ani w parlamencie UE ani w Radzie Europy (szefowie rzadow wszystkich panstw-czlonkow UE ) a do tego co inne panstwa-czlonkowie UE podjma bez udzialu Szwajcarii musi sie ona do tego bezwzglednie dostosowac…podobny status ma w UE Norwegia a Komissja UE zmierza ,by podobny Status przyjela W.Brytania po Brexycie…chce handlowac bez cel w tzw. wolnym handlu to musi placic skladki do budzetu UE ale po Brexycie nie bedzie podejmowac zadnych decyzji i skadac zadnych veto’s…wlasnie o to kloci sie W.Brytania z UE…co do Szwajcarii,ktora jest panstwem bardzo malym i o charakterze federacyjnym i wielokulturowym // Allemany tj. “Niemcy” ok.Bazylei ijeszcte mowionym jezykiem ‘allemanskim”; Wlosi / Tessin ,Laggio Magiore..i jeszcze mowionym jezykiem reteroromanskim tj “starowloskim “=”wlosko-lacinskim”, Gallowie = Francuzi cos.ok.Genewy z jezykiem francuskim…takze ludzie /arystokracja z Czech mieszka tam od dluzej niz 200 lat,do tego szerokie kregi ludzi z obszaru kultury zydoskiej oraz grupy ludnosci z “absolutnie wszystkich stron swiata” // ich tradycje ostatnich stuleci i straszliwa nedza wyksztalcila swoistego rodzaju “system plemienny” zwany kantonem z wlasnym systemem decyzyjnym….spoleczenstwo jest bardzo konserwatywne / tradycyjne, mowia i mysla oni bardzo, bardzo powoli, z czego w szczegolnosci w Niemczech nabija sie wszyscy slyszac j.niemiecki w superzwolnionym tempie i z natarczywym”goralskim” akcentem i zmiekczeniami jezykowymi, gdzie inndziej wylacznie uzywanych w mowie dzieciecej….slyszy sie czasem takie “dziwologi” jezykowe,ze sie czlowiek lapie za glowe i smieje pod nosem…”bizzaren Insekt” = “fascynujacy,egzotyczny insekt / owad “…

  8. wieczorynka
    6 czerwca 2018 at 21:42

    I pomyśleć, że to legendarny Wilhelm Tell i jednocześnie bohater narodowy , rozpoczął proces demokracji w Szwajcarii, która ze zmianami przetrwała do dziś.

  9. Zbigniew
    7 czerwca 2018 at 06:46

    @krolowa bona
    Zapewniam Ciebie Królowo że “nie wszystkie prawa i nie wszystkie obowiązki” 🙂 I jestem tego powiem cokolwiek bym politycy gawiedzi nie próbowali wcisnąć. Pozdrawiam

  10. Zbigniew
    7 czerwca 2018 at 07:03

    @Miecław
    Przeczytałem. Faktycznie Agnosiewicz również się zagotował.
    I pomyśleć że dotarliśmy do czasów że taki idiotom funkcjonalnym dają tytułu doktorów. Wokół mnie również mam kilkoro doktorów młodego pokolenie. Pomijając dwa przypadki tytułów za jedyne słuszne dziś pochodzenie reszta nie wiem czy skończyłaby podstawówkę (tą moją/naszą). Bo jak można i to używając komputera i edytora tekstów popełnić pięć czy osiem poważnych błędów ortograficznych na jednej stronie A4 tekstu?
    “Świat idzie w piach”

  11. Miecław
    7 czerwca 2018 at 09:16

    @Zbigniew. 7 czerwca 2018 at 07:03
    Święta racja, ja też to zauważam, że potomkowie “jaśnie państwa” dziwnym trafem robią doktoraty, choć predyspozycji ku temu nie mają. Co ciekawe obecna reforma Gowina szkolnictwa wyższego pewnie specjalnie dla nich znosi wymóg habilitacji, bo już bez niej będzie można zostać profesorem uczelnianym.

    Przeczytałem wreszcie ten felieton Agnosiewicza, ma całkowitą rację i potwierdzam jego tezy z racji znajomości źródeł na które się powołuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up