Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

22 października 2018

Gwałtownie zmienia się architektura relacji międzynarodowych


 Gwałtownie zmienia się architektura relacji międzynarodowych. Niemieckie elity już otwarcie kwestionują sojusz z USA, Zachód, NATO – nie są już dla nich, tym czym były. Chodzi o kwestie strategiczne, ponieważ Amerykanie domagają się normalizacji relacji handlowych powodujących, że przewaga konkurencyjna firm europejskich w kilku sektorach ulegnie istotnemu ograniczeniu lub zniwelowaniu (to nie jest to samo). Pech chciał, że dotyczy to w pierwszej linii wyrobów stalowych i aluminiowych oraz strategicznego dla Niemiec przemysłu motoryzacyjnego. Ostatnie artykuły w ważnej prasie niemieckiej (Der Spiegel) i dyskusja jaka przetoczyła się w mediach i mediach społecznościowych, to wielkie niemieckie przebudzenie. 

Niemieckie elity mają pełną świadomość, że USA są konkurentem Unii Europejskiej, a ich parasol militarny nad Europą, to w istocie nic innego, jak okupacja i sprawowanie kontroli z opcją militarną na stole. Czego akurat Niemcy są klasycznym przykładem.

Wizyta w Rosji pana Prezydenta Macrona pozycjonuje naszych wschodnich przyjaciół ponownie, wśród krajów z którymi Europa się liczy i rozmawia o sprawach globalnych. Po tym jak Amerykanie oznajmili światu, że nakładają sankcje na Iran oraz będą karać wszystkie firmy, które nie będą ich przestrzegać restrykcjami w handlu z USA lub firmy amerykańskie, które się temu nie podporządkują – Europa i USA są po dwóch stronach problemu. Tak się również składa, że po tej drugiej stronie od zawsze była Rosja, prowadząc swoją racjonalną, rzeczową i pokojową politykę dialogu i globalnej współpracy na rzecz powszechnego dobrobytu, bezpieczeństwa i porozumienia. Dzisiaj Rosja jest gwarantem względnej stabilności na Bliskim Wschodzie rozerwanym przez działania Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Widać to w Europie, widać to we Francji, stąd możliwe jest porozumienie, a do tego pan Macron, pomimo wszystkich wad, jako człowiek dialogu o nastawieniu pragmatycznym doskonale się nadaje. Jeżeli jeszcze do tego weźmiemy pod uwagę skalę francuskich inwestycji w Rosji, w ogóle ich wymiany handlowej i strat w wyniku głupich sankcji, to nie można mieć wątpliwości, to gra o najwyższą stawkę.

Dodatkowo nowy rząd Włoch mówi wprost o zawetowaniu sankcji przeciwko Rosji i konieczności powrotu do polityki dialogu, wymiany i partnerstwa. Straty włoskiej gospodarki na antyrosyjskich sankcjach są jeszcze większe od francuskich, o ile nie największe w ujęciu procentowym w całej Unii. Ich wolumen obrotu się zwinął, a do tego eksportowali bardzo dużo produktów luksusowych, w tym najwyższej jakości żywność w gigantycznych ilościach. Nie można się dziwić, że nowe władze Włoch patrzą rozsądnie na problemy swojej zamierającej gospodarki.

Również Bułgaria doskonale rozumie, że gaz nie bierze się z powietrza, a trzeba go przetransportować z punktu wydobycia, do punktu odbioru. Położenie geograficzne Bułgarii, uwzględniające dostęp do jej wybrzeża z szelfu Morza Czarnego, czyni ją predestynowaną do roli regionalnego huba przesyłowego gazu z Rosji do Unii Europejskiej. Należy mieć nadzieję, że South Stream połączy kontynent, tworząc nowe miejsca pracy, stabilizując relacje i na długie lata zapewniając bezpieczeństwo energetyczne od Bałkanów po Włochy i Austrię.

Oczywiście liczy się również Nordstream 2, ta inwestycja zmieni oblicze Europy – reorientując sojusze. Pod koniec 2017 roku amerykański Senat przyjął ustawę o przeciwdziałaniu wrogom Ameryki poprzez sankcje (Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act CAATSA). Jeżeli w wyniku tego imperializmu prawnego, miałoby dojść do prześladowania firm europejskich za udział w budowie Nord Stream 2, to wszyscy na tym stracą. Dodatkowo na trwałe zepsuje się sytuacja porozumienia pomiędzy państwami zachodnimi. Mówimy bowiem o sprzeczności interesów dotyczącej Iranu, Rosji i wzajemnego handlu pomiędzy USA i Unią Europejską. Bądźmy realistami, przestańmy mówić o partnerstwie ono nie istnieje. No, chyba że akceptujemy droższy gaz, jako opłatę za życie pod butami amerykańskich Żołnierzy?

Zmiany w relacjach międzynarodowych są gwałtowne, jeżeli dojdzie do nowego wybuchu na Bliskim Wschodzie, to ropa będzie po 6-7 zł, a Złoty będzie jeszcze bardziej taniał. To mniej więcej tak działa. Zawsze pierwsi tracą najsłabsi, ponieważ u nich jest dużo kapitału spekulacyjnego, który ucieka jak coś się dzieje. Nie ma znaczenia, czy jest zagrożenie bezpośrednie, czy nie. Proszę się zastanowić, jak mielibyście Państwo inwestycję w Kirgistanie lub Birmie, to na wieść o zagrożeniu wojennym w tamtych regionach świata – wzmacnialibyście Państwo posiadane pozycje, czy je zwijali? W ten sposób Polska wygląda z Wall Street lub nawet City of London. Nie oszukujmy się, nie żyjmy w oparciu o mniemanie budowane na własnej propagandzie! Nigdy! Wiara we własną propagandę, to największy błąd jaki mogą popełnić politycy, to zguba i to beznadziejna dla Narodów!

Przy czym powyższe, to nie jest nasze największe zmartwienie. Jako kraj będący pół-kolonią, przyzwyczailiśmy się do spekulacji naszą walutą i nagłego zbiednienia o kilkanaście procent. To już przerabialiśmy nie jeden raz. Warto pamiętać, że pan Tusk nie wykorzystał szansy na przyjęcie Euro. Nie porozumiał się z panem Kaczyńskim. Sami jesteśmy sobie winni.

Jest jednak jeszcze jeden proces, który może rozsadzić cały świat, a na który nie mamy żadnego, najmniejszego wpływu. Ostatnio chińskie media dość ostrym tonem mówiły o potrzebie optymalizacji relacji z Australią, która śmiało sobie poczyna z regulacjami handlowymi i ograniczaniem chińskich inwestycji na swoim rynku. Te procesy bardzo bacznie obserwuje cały świat, ponieważ ewentualny konflikt – miejmy nadzieję, tylko handlowy pomiędzy Australią a Chinami, to nic innego jak wielki praktyczny test, ze strony budzącego się smoka. Na Australii chcą przetestować siłę amerykańskich gwarancji i w ogóle sprawność geopolityczną państw zachodnich i z nimi związanych. Jeżeli uderzą w Australię, to tak na prawdę grają o Japonię, poza tym to wspaniały test, preludium do prawdziwej konfrontacji z USA.

Trzeba się umieć w tym wszystkim odnaleźć, ale uwaga – nie jako przedmurze, czy “Chrystus narodów”! To już było! Wielkim szczęściem przetrwaliśmy okupację niemiecką, potem Zimną Wojnę – nie staliśmy się poligonem atomowym dla mocarstw. Niestety dzisiaj nasi politycy nie przedstawiają pełni spektrum zagrożeń i okoliczności jakie mogą wynikać z konfliktu w naszym regionie. Nie da się będąc małą kurą konfliktować się z wilkiem i niedźwiedziem. Nadzieja na to, że nadejdzie wielki słoń i przegoni bestie jest dowodem na nieuwzględnianie rzeczywistości i geografii. O historii nie wspominamy.

Tymczasem rząd Polski nie ma polityki międzynarodowej, poza konfrontacją z każdym, kto nie uznaje niezrozumiałych dogmatów polityki mesjanistyczno-cierpiętniczo-godnościowej. Uwaga nikt nie podważa polskich racji. Tylko, co z tego że mamy rację i fakty bywają po naszej stronie, jeżeli nie potrafimy ich przedstawić? Nie ma polityki wschodniej, relacje z Ukrainą ujawniły jaką są wydmuszką, ich nacjonalizm oparty na gloryfikacji faszyzmu i najdelikatniej mówiąc negowaniu ludobójstwa jest nie do pogodzenia nawet z naszym pragmatyzmem. Jeżeli popatrzymy dalej na wschód, to już wiadomo z komunikatów służb prasowych polskich służb specjalnych, że jesteśmy w stanie wojny hybrydowej (czy czegoś podobnego) z Rosją. Pozostawmy to bez komentarza. Na kierunku zachodnim jesteśmy ze wszech miar problemem. Roszczeniowym państwem, któremu nie wiadomo o co chodzi, poza „ich” pieniędzmi. Globalnie, czyli w praktyce w relacjach z USA jesteśmy warci mniej więcej tyle, co jedno kichnięcie pośrednich przedstawicieli lobby pewnego małego bliskowschodniego kraju lub mniej. 

Do tego media głównego nurtu zajmują się albo rządową propagandą, albo pierdołami. Społeczeństwo nie ma obrazu, a elity już dawno mają paszporty innych krajów i zabezpieczone tam miejsce do życia dla siebie i najważniejsze – swoich dzieci (pamiętacie Państwo słowa byłego pana Ministra Finansów w rządzie PO-PSL?). Jeżeli szybko tego wszystkiego nie zmienimy, to prawdopodobnie skończy się… jak zwykle… Tylko tym razem ze względu na postęp w technologii niszczenia, może nie być ciągu dalszego. Poza tym tak zupełnie na spokojnie i bez emocji, proszę rozważyć jeden problem – czy w obecnej konfiguracji międzynarodowej, po upadku państwa polskiego naszemu otoczeniu, naszym “sojusznikom” zależałoby na odtworzeniu naszego państwa w znaczeniu podmiotowym? Czy powrót do status quo byłby w ogóle możliwy? Jak wyglądałyby granice? To prawdopodobnie najważniejsze pytania, jakie dzisiaj należy postawić wszystkim zwolennikom konfrontacyjnej polityki para jagiellońskiej. To nie są żarty. Jeżeli zakładamy w polityce możliwość dojścia do militarnej konfrontacji, to zupełnie poważnie wypada się zapytać o to, czy architekci tej polityki, przewidują możliwą klęskę?

Jutro zapraszamy do przeczytania tekstu pt. Neoliberalizm się cofa – ustala się nowy porządek, który będzie uszczegółowieniem dzisiejszego problemu w kontekście ekonomii i jej wpływu na procesy polityczne. Rzeczywistość przyśpieszyła.

Publikacja zapowiadanego tekstu została przesunięta na pojutrze (na najbliższą niedzielę).

Tags: , , , , ,

17 komentarzy “Gwałtownie zmienia się architektura relacji międzynarodowych”

  1. Wierny czytelnik
    25 maja 2018 at 05:03

    Nie da się będąc małą kurą konfliktować się z wilkiem i niedźwiedziem. Nadzieja na to, że nadejdzie wielki słoń i przegoni bestie jest dowodem na nieuwzględnianie rzeczywistości i geografii.

  2. Eurypides
    25 maja 2018 at 05:59

    Uffff jak obuchem w głowę z rana, przeczytam jeszcze z 4 razy żeby to wszystko ogarnąć. Myślę tak samo. Dziękuję.

  3. h123
    25 maja 2018 at 06:51

    Niesłychanie mądry tekst, daje do myślenia.

  4. Inicjator
    25 maja 2018 at 07:50

    Trzeźwiący artykuł.

    Czy twórcy NEOJAGIELLONII zakładają przegraną?

    Czy dopuszczają myśl, że ta idea jest wymierzona w mniejszych i słabszych sąsiadów, żeby ich sobie podporządkować?

    To jest jak kura wydziobująca robaki z ziemi – na wybiegu.

    Im się to nie musi podobać.

    Lecz za płotem jest jeszcze niedźwiedź, a za stawem spaceruje – wilk.

    I tak to wygląda.

    Idylla maleńka taka: wróbel połyka robaka …

  5. Pozorovatel
    25 maja 2018 at 08:11

    Faktyczna opublikowana w 1997 r.doktryna geostrategiczna USA bez ogródek klasyfikowała Europę Zachodnią i Środkową jako lenników i wasali USA. Nie wspominała nic o amerykańsko-europejskim partnerstwie. Uzasadniała jednak konieczność całkowitego podporządkowania Europy jako środka do podboju Rosji, Chin i Iranu. Znana oczywiście była politologom i zwykłym Europejczykom, którzy przedkładali literaturę nad telewizją. Jednak Przez 20 lat realizacji zaplanowanych wówczas poczynań, nasza propaganda i polityka udawała, że nic się nie dzieje. Dopiero ostatnio niemieckie elity polityczne, jak dziecko z baśni Andersena, zawołały “król jest nagi !”. Pokładam nadzieję w polityczną mądrość kanclerz Merkel i prezydenta Macrona. Oczywiście dzisiejsza Europa nie sprosta presji zza oceanu, lecz zjednoczona wspólnotą interesów z Rosją wygląda już zupełnie inaczej. Zwłaszcza, że wówczas staje się niezwykle interesującym partnerem Chin i Iranu. Na naszych oczach zegar dziejów przyspieszył, koncepcje Emmanuela Todda i Goroouvre’a stają się coraz bardziej realne. Niestety nasze państwo sprawia wrażenie żaby na torach, zdziwionej widokiem pociągu. Czyżbyśmy więc zostali skazani na recydywę polityki Becka-Rydza-Mościckiego? U sterów państwa chciwe miernoty zainteresowane jedynie własnymi kompleksami, aspiracjami i personalnymi gierkami. Oni bezpieczeństwo własne chronią mglistą obietnicą amerykańskiego parasola i mostu na Czeremoszu. Przyszły los narodu jest poza obszarem ich zainteresowań.

  6. wlodek
    25 maja 2018 at 08:17

    Trzeba być nie tylko mądry ale mieć odwagę powiedzieć prawdę o świecie. Krakauerze gratuluje jednego i drugiego!

  7. dDuolingo
    25 maja 2018 at 08:43
  8. Wojciech
    25 maja 2018 at 09:54

    Nad światem dominuje amerykańska polityka podboju, agresji, wyzysku i wojny. Z całym światem ze szczególnym wyróżnieniem Rosji i Chin. Trwa to od początku istnienia tego kraju, byłej kolonii, który w czasie 235 lat istnienia prowadził 214 wojen zaborczych. W sumie 93 procent. I dalej żyje z wojen, grabieży, wyzysku, oszustwa i handlu bronią. https://www.globalresearch.ca/america-has-been-at-war-93-of-the-time-222-out-of-239-years-since-1776/5565946
    Wojenna i agresywna postawa USA i jego militarnego kartelu US/NATO stanowi dziś oś światowej polityki balansującej na skraju globalnej katastrofy ekologicznej lub totalnego zniszczenia. Ratunkiem może być wyzwolenie się Europy z satelickiej zależności od agresywnego mocarstwa i rozważna polityka Chin i Rosji. Niestety zdychająca bestia bywa czasem bardzo groźna. Polska w tej grze się nie liczy, będąc satelicko uzależniona od USA i zniewolona przez destrukcyjno obezwładniającą doktrynę katolicką.
    Dla Europy istnienie Polski lub jej niebyt nie stanowi żadnego problemu.

  9. Miecław
    25 maja 2018 at 11:31

    Ale czy w ogóle Polscy politycy są w stanie zrozumieć ten mądry i przewidujący felieton? Naród i jego politycy są rzuceni na kolana. Aby zacząć myśleć trzeba się podnieść z tych kolan i odrzucić fałszywą doktrynę religijną i polityczną. Kto tego dokona? Jest w Polsce jakaś partia nie umoczona w kolaborację z zachodem? Jest myślące społeczeństwo, które może ewentualnie taką nową partię stworzyć? Niech każdy sobie odpowie na te zasadnicze pytania i pomyśli o przyszłości jaka może nas czekać.

  10. krzyk58
    25 maja 2018 at 13:06

    Nie ukrywam że liczyłem w związku z nowym rozdaniem ,gdy ‘dobra zmiana”-
    brała wszystko” na duuuuuuuuuuużo więcej. ŻE zwycięży zdrowy rozsądek,że “przebijemy”
    W.Orbana,że….NIESTETY z wasalstwa i kundlizmu wobec…
    nie ma powrotu, a wiec i nadziei.
    Póki co układ zdrady narodowej przypieczętowany 04.06.1989 r. (postsolidarność +(post)komuna) ma się dobrze.
    “w relacjach z USA jesteśmy warci mniej więcej”. Z naciskiem
    na mniej,czego dowodem było dosłowne przeczołganie przez suwerena, a swoją drogą “nasz” wybraniec przeczołgał Polaków…. Notowania U(z)bekistanu aktualnie stoją o wiele wyżej na politycznej giełdzie
    waszyngtońskiej, (następny ‘twór postradziecki” wywija przyjaźnie ogonem – w nadziei na ‘przyjazne poklepanie” – oklep.) 🙂
    Musisz to wiedzieć (312) Panie prezydencie! Kto kazał policji wypędzić patriotów w Jersey City?

    https://www.youtube.com/watch?v=1WBJK7nNlrE

    Przytaczam treść jednego z kom. zanotowane
    w “bezpośredniej rozmowie” – cytuję:

    ” Мне очень жал вас, поляков!…

    Вы не знаете, что у вас будет впереи…

    А мы – знаем!”
    To wszystko “wzięte razem” – do KUPY, nie napawa optymizmem.

  11. bogo22
    25 maja 2018 at 15:28

    Niemieckie elity już otwarcie kwestionują sojusz z USA, Zachód, NATO – nie są już dla nich, tym czym były. – pisze autor

    ciekawe jakie jelita niemieckie ma autor na mysli…:)!?

  12. bob
    25 maja 2018 at 23:02

    Pamiętajmy, że lepiej być pod butem amerykańskich żołnierzy niż niemieckich i rosyjskich. Zresztą jeżeli nie doświadczymy wojny na naszym terytorium w ciągu najbliższych dziesięciu lat potem będzie już z górki i będziemy w stanie poradzić sobie bez wsparcia nawet gdyby powstał sojusz niemiecko-rosyjski.

  13. wlodek
    25 maja 2018 at 23:48

    Co tu komentować? Dopóki USA ma swoje bazy w Europie,o jakiej suwerenności może być rozmowa! A że kraje Europy dążą do tego,bo ile lat można być w niewoli to jest problem. Niemcy to powoli rozumią,Polska nie,czekają jak na bialego konia Andersa ,Wujka Sama ktory nas obroni?

  14. Xun Zi
    25 maja 2018 at 23:54

    Wierny czytelnik
    25 maja 2018 at 05:03
    “Nie da się będąc małą kurą konfliktować się z wilkiem i niedźwiedziem. Nadzieja na to, że nadejdzie wielki słoń i przegoni bestie jest dowodem na nieuwzględnianie rzeczywistości i geografii.”

    Słuszne spostrzeżenie.

    Pozorovatel
    25 maja 2018 at 08:11
    “U sterów państwa chciwe miernoty zainteresowane jedynie własnymi kompleksami, aspiracjami i personalnymi gierkami.”

    Chyba nie ma lepszego dowodu na to, że do władzy garną się ludzie nie potrafiący odnaleźć w sobie nic twórczego, pozytywnego, więc jedyne co im zostaje to właśnie to, co komentator przytoczył.

    Wojciech
    25 maja 2018 at 09:54
    “Nad światem dominuje amerykańska polityka podboju, agresji, wyzysku i wojny.”

    Zamiast “amerykańska polityka” wstawiłbym “ogólnoludzka mentalność”. I nie od 250 lat. Od początku cywilizacji. Pytanie tylko, czy jest konsekwencją tego, że kiedyś nie było zaawansowanych środków komunikacji i człowiek wędrując po świecie zbierał się w osobne grupy, które z konieczności wchodziły ze sobą w konflikt czy jest tego jeszcze inna/inne przyczyna/y. Odnalezienie przyczyny mogłoby naprowadzić nas na trop lekarstwa.

    Miecław
    25 maja 2018 at 11:31
    “Jest w Polsce jakaś partia nie umoczona w kolaborację z zachodem? Jest myślące społeczeństwo, które może ewentualnie taką nową partię stworzyć?”

    Bardzo dobre pytania, które można by postawić nie tylko w Polsce. Jednak co do myślącego społeczeństwa, to ostatnio zauważyłem, że dobrze się przyglądając społeczeństwo jest myślące – ale myśli pojęciami, obrazami, doktrynami, schematami, a nawet myślami wgranymi mu przez ośrodki oddziaływania – religijne, polityczne, ekonomiczne, rodzinne, społeczne itd. Myśli w ten sposób nie tylko zbiorowo, lecz i indywidualnie. Nie są to jednak nasze własne myśli…

    Co do artykułu – nie byłoby bez niego takich komentarzy i takich spostrzeżeń komentatorów. Dla mnie takie analizy są niezbitym dowodem na to, że cywilizacja ludzka osiągając swe apogeum technologiczne i materialne, pozbawiając się pierwiastka duchowego, kumuluje wszystkie swoje negatywne cechy i zmierza do globalnego samobójstwa. Atomowego samobójstwa. Cóż, historia tylko to potwierdza – dwa najbardziej znane przykłady: 1 – Napoleon zaatakował Rosję u szczytu swej potęgi, popełniając tym samym kardynalny błąd i doprowadzając swą potęgę do – de facto – samobójstwa. W 1941 roku ten sam błąd popełnił Adolf Hitler. Czy w XXI wieku ludzkość szykuje się na globalne powtórzenie błędów tych panów?

  15. Miecław
    26 maja 2018 at 08:54

    @bob. 25 maja 2018 at 23:02
    Budowanie cywilizacji wojny prędzej czy później musi się źle skończyć. Nie porównuj też obecności wojsk rosyjskich po 1945 roku i teraz amerykańskich w Polsce do okupacji wojsk Niemieckich.
    Fakty są takie, że żadne obce wojska nie powinny w Polsce stacjonować i służyć za straszaka w polityce międzynarodowej. To co obecne władze zrobiły wpuszczając amerykańskie wojska, jest to obraza naszej godności i suwerenności. Co innego jakieś tam ćwiczenia w ramach paktu NATO skoro już w nim jesteśmy, a co innego stałe bazy.

  16. Wojciech
    26 maja 2018 at 10:16

    Xun Zi, Święta racja, tylko ta “ogólnoludzka mentalność” nigdy nie zgromadziła w jednym ręku tak ogromnego potencjału zniszczenia, zdolnego unicestwić życie na globie. I to w ręku ludzi zdegenerowanych, pozbawionych wszelkich uczuć empatii i odpowiedzialności. Liderem tej mafii jest człowiek o mentalności i wyglądzie clowna

  17. Anonim
    14 lipca 2018 at 01:04

    Ciekawy artykuł. Zbyt europocentryczny…a świat idzie w innym kierunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up