Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 czerwca 2018

Jakbyśmy naprawdę chcieli robić w Polsce prorosyjską propagandę to…


 Jakbyśmy naprawdę chcieli robić w Polsce prorosyjską propagandę to, zrobilibyśmy to zupełnie inaczej, niż lansują to różnego rodzaju tropiciele sensacji, czy nawet oficjalne polskie źródła związane z rządem lub specjalna natowska komórka na Łotwie (NATO Stratcom). O ile nasi domorośli tropiciele “V-tej kolumny Kremla” są po prostu smutni w przekazie, to natowskie ciało jest interesujące. Warto się zapoznać z prezentowaną tam retoryką, przy lekturze proszę sobie zadać jedno zasadnicze pytanie – czemu nie zajmują się Polską? Nie możemy tutaj snuć żadnych hipotez, albowiem mogłyby spowodować niepotrzebny stres, wielu ważnych ludzi na dobrze płatnych etatach (pozdrawiamy Szanownych Czytelników i Czytelniczki). Proszę się jednak nad tym zastanowić, bo sprawa sama w sobie jest intrygująca. 

Robienie propagandy to trudna sztuka, ponieważ ludzie są z natury krytyczni, a ludzie w Polsce wobec wszelkich spraw wschodnich, w tym w szczególności dotyczących Rosji i Rosjan, są krytyczni po prostu nadzwyczajnie. Można się jednak zastanowić co takiego można byłoby podjąć, jakbyśmy chcieli rzeczywiście prowadzić działalność prorosyjską za pomocą środków masowego przekazu, tak żeby oddziałując na ogół wywierać wpływ?

Podstawą takiego procesu jest wyznaczenie trzech równoległych płaszczyzn. Po pierwsze płaszczyzny celu. Czyli określenie, co ma być celem naszych działań? Uwaga, sam proces wykluczamy, ponieważ jest niemierzalny. Mniej więcej tak kolportowano dzieła marksizmu-leninizmu w czasach ZSRR, placówki zgłaszały coraz większe zapotrzebowanie – centrala się cieszyła. Tylko, nikt tego nie czytał, przeważnie zalegały na składach, kończąc na makulaturze.  W tym przypadku celem działań propagandowych musiałoby, być coś realnego, co może niekoniecznie najbardziej sprzyjałoby rosyjskim interesom w Polsce, albowiem takie targetowanie natychmiast cel stygmatyzuje. O wiele bardziej opłacalnym byłby cel ukierunkowany na zmianę postaw, poprzez wyzwalanie postaw krytycznych wobec lansowanej wizji rzeczywistości przez media i władze w kraju. Takie zdefiniowanie celu byłoby bardzo wymagające dla całego procesu, ale przyniosłoby optymalne, możliwe do uzyskania efekty. Reasumując, celem działań propagandowych mogłoby być wyzwalanie postaw krytycznych, wobec lansowanej wizji rzeczywistości w Polsce. W praktyce targetujemy więc przekaz na tematy znajdujące się na agendzie, jak również staramy się ambitnie samodzielnie kreować różne nisze narracyjne.

Po drugie mamy wyzwanie w postaci płaszczyzny środków. Czyli jakich narzędzi, ludzi i generalnie wszelkich form dotarcia do odbiorców, można użyć, żeby pozytywnie przybliżać się do wyznaczonej płaszczyzny celu? W dobie komunikacji elektronicznej, oczywiście Internet jest naturalnym kandydatem do roli medium. Na media głównego nurtu nie ma bowiem co liczyć, są one przeważnie w rękach zagranicy lub rządu, ewentualnie polskiego kapitału, który nie może sobie pozwolić na nieuwzględnianie ewentualnych sugestii, ze strony władz państwowych. 

Internet ma jednak jedną zasadniczą wadę, to komunikacja zakładająca bardzo skonkretyzowaną formę – w istocie 1:1 (jeden do jeden). To znaczy, konkretna osoba musi wejść na określony portal, chcieć się zapoznać z treściami, przejąć je i idealnie, jeżeli będzie sama rozpowszechniać. 

Osiągnięcie takiego schematu jest bardzo trudne, zawsze kosztowne i długotrwałe. Dodatkowo niezwykle trudno jest o wiarygodność w takim przekazie, zwłaszcza targetowanym na różne kwestie, które aktualnie są na agendzie publicznej. Konkurencja jest olbrzymia i przekaz znika wśród innego przekazu, a z komercją nie ma się szans, ponieważ budżety na “serki i jogurty”, czy dosłownie buty lub kosmetyki – są tak gigantyczne, że nie da się tego przebić niczym. To nie jest możliwe bez wyłożenia dosłownie milionów złotych na reklamę.

Do takich działań trzeba mieć stosunkowo duże środki finansowe i istotne, liczące się zaplecze ludzkie, które swoim potencjałem organizacyjnym i co szczególnie ważne, także i intelektualnym – byłoby w stanie się takiego działania podjąć. W praktyce bariera wejście jest bardzo wysoka. Nie chodzi nawet tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o ludzi, którym można zaufać i powierzyć im istotną ideologicznie misję. Wiadomo, że nie wszyscy w zespole muszą wiedzieć jaki jest prawdziwy cel naszych działań, jednak muszą mieć odpowiednie nastawienie, żeby samodzielnie nie prowadzić działań przeciwnych od naszych zamierzeń.

Po trzecie mamy problem z doborem grupy docelowej. Czyli zdefiniowaniem, do kogo kierujemy swoje komunikaty? Tutaj zaczynają się prawdziwe schody, ponieważ opinia publiczna w Polsce jest sama z siebie niesłychanie krytyczna, a najdelikatniej mówiąc audytorium pod względem rozległości jest dość wąskie. Są dostępne dane na temat tego, ile osób dziennie korzysta w Polsce z mediów w sposób świadomy w ogóle. Generalnie problemem jest głębokość rynku. Jeżeli chcielibyśmy za przeproszeniem sprzedać treści nazwijmy to, popularne – to nie ma kłopotu. Wystarczy powielić model niemieckich nadawców medialnych, a zwłaszcza prasowych w Polsce. Jeżeli jednak chcielibyśmy przekazać coś, co zaintryguje ludzi i spowoduje, że będą chcieli spojrzeć na niektóre kwestie nieco inaczej, niż nakazuje im poprawna narracyjnie oficjalna retoryka głównego nurtu, to mamy poważny problem.

W mediach społecznościowych poważne tematy szybko giną, można stosować metodę kontrowersji, można szokować, można produkować zagadki, współczesna kuchnia mediów, zwłaszcza społecznościowych jest gigantyczna i ciągle tworzy nowe kanały dotarcia i narzędzia. Jeżeli jednak mamy dotrzeć do ludzi w sposób taki, żeby to było skuteczne, to najlepiej poprzez wykorzystanie elit opiniotwórczych. Intelektualistów, czy może raczej osoby się za takie uważające, jest bardzo prosto rozgryźć i wykorzystać do własnych celów. Można to robić bez angażowania jakichś wielkich środków finansowych, każdy lub prawie każdy jest łasy na „publicity”, poszukuje słuchaczy, chce się lansować, ma parcie na szkło. Wykorzystanie tych metod byłoby w istocie banalne.

Reasumując problem grupy docelowej, to jest to bardzo trudne. Można założyć adresowanie do ogółu i wyławiać najcenniejsze elementy zbioru, przekierowując je do bardziej wysublimowanych i bezpośrednio targetowanych kanałów komunikacji. Jednak to proces prawie niemożliwy do realizacji z marszu na tak zmonopolizowanym rynku medialnym jak nasz. Próg wejścia jest strasznie wysoko postawiony. Lepiej już byłoby podjąć działania ukierunkowane na pozyskanie przedstawicieli elity, którzy następnie proliferowaliby pożądaną narrację w swoich działaniach. Co jest w tym szczególnie ważne, proszę zwrócić uwagę, że nie dekonspirujemy w tym przypadku źródeł przekazu, cały mechanizm pozostaje w ukryciu. 

Podsumowując całość naszych syntetycznych rozważań, jak mamy już zdefiniowane powyższe parametry, powstaje zasadnicze pytanie – jak to wszystko połączyć i jak dotrzeć do ludzi, w taki sposób żeby zaczęli krytycznie myśleć? Do tego docelowo widząc sprawy, w taki sposób, który być może nie będzie spełnieniem naszych oczekiwań, ale ZMUSI LOKALNYCH DEMIURGÓW DO ZMIANY STRATEGII I KIERUNKÓW DZIAŁANIA. Chodzi o to, że byłoby naszym sukcesem, gdyby obecni władzy przekazu musieli uwzględnić krytyczną sumę wszystkich postaw ludzi, których umysłami obecnie władają. W języku tropicieli “V-tej kolumny Kremla” mówimy o “rozmiękczaniu zasobu”, tak żeby robić ludziom wodę z mózgu – żeby wątpili lub przynajmniej nie brali automatycznie na wiarę całości przekazu, jaki sączą media głównego nurtu. 

Od strony nauk o komunikacji, prawdopodobnie najlepszym wzorcem byłby marketing wirusowy, silnie skojarzony z dostarczaniem profesjonalnych treści w języku narodowym ze strony niezależnych czynników, stopniowo budujących swoją markę. Oparcie się o autorytety byłoby idealne, jeżeli ich nie da się zaprząc do działań, to należy stopniowo kreować swoich specjalistów. Pilnie uważając, żeby nie można ich było powiązać z naszym celem. 

Mając na uwadze powyższe, jakbyśmy naprawdę chcieli robić w Polsce prorosyjską propagandę to wykreowalibyśmy drukowany tytuł prasowy, który nawet w niewielkim nakładzie, ale wszędzie obecnym i możliwym do prenumeraty – „robiłby za eksperta”. Następnie powiązali z nim portal internetowy i sieć mediów wspierających, poczynając od blogów autorów indywidualnych, poprzez najaktywniejszych czytelników grupujących społeczność, oczywiście realne kanały mediów społecznościowych i robili to, co jest w każdym podręczniku agitatora. Chodzi o spotkania z ludźmi, terenowe spotkania pozwalające ludziom się wygadać i być wysłuchanym, a następnie to wszystko byśmy po odpowiedniej przeróbce publikowali multiplikując ilość treści. 

Całość – uwaga – bez bezpośredniego targetowania się na kierunku wschodnim. Mówimy o niezależnym medium, będącym medium obiektywnym, a wszystko co robiącym to pokazującym inny punkt widzenia w sposób strawny dla mediów głównego nurtu. Przykładowo, jeżeli władze Ukrainy znowu zbombardują jakiś blok mieszkalny lub szkołę z dziećmi w Donbasie, to nie należałoby o tym trąbić wprost pokazując porozrywane dzieci na strzępy i nauczycielki spalone żywcem lub coś podobnego z odpowiednim komentarzem. Taki przekaz nie przejdzie. Natomiast można ograniczyć się do odnotowania zagadnienia i zadać pytania o to, czy tam zginęli cywile, jeżeli zginęli to drążyć temat – jak to jest możliwe, że skoro tam giną cywile, których rząd Ukrainy uważa za swoich obywateli i ich „wyzwala” spod okupacji „gangsterów, terrorystów i wszelkiej maści przestępców rosyjskojęzycznych”, to może coś jest nie tak – jak widać zwłoki tych ludzi? Dodajmy dzieci? 

Mniej więcej tak można to sobie wyobrazić, to proces przewidziany na co najmniej 10-15 lat. Stopniowo można byłoby doprowadzić do istotnych zmian w percepcji spraw publicznych w naszym kraju. Prosta, schematyczna propaganda, czy nawet po prostu pisanie prawdy, tak jak to znamienicie robi Sputnik, czy RT.com – nie przejdzie. Generalnie czytając te media, przy pełnym podziwie dla profesjonalizmu ludzi, którzy robią to po prostu doskonale – niestety trzeba mieć jedno istotne „zastrzeżenie”. Chodzi o sposób narracji. Jest zbyt solidny, za bardzo prawdziwy, uczciwy. Oba wskazane to wiarygodny punkt odniesienia, jednak nie wynika z ich przekazu nic, ponad to, co można w nich przeczytać. To może być niewyczuwalne dla ludzi, którzy nie znają naszych realiów w sensie czucia ich od wewnątrz. Tego nie da się nauczyć, podpatrzeć, tu trzeba się urodzić i wyrosnąć na tych wszystkich Sienkiewiczach, Wyspiańskich, czy Gombrowiczach… ten stan rzeczy jest rzeczywistym dowodem, że w przypadku tych mediów, nie mamy do czynienia z propagandą, a jeżeli już to z pokazywaniem rzeczywistości. Jesteśmy za to wdzięczni, jest to bezcenne, zwłaszcza polsko-języczny Sputnik, tylko osobiście przykładowo ja mam taki problem, że wolałbym poczytać o Rosji i sprawach rosyjskich z pierwszej ręki po polsku, niż o sprawach polskich. Aczkolwiek bezwzględnie mówimy tu o mediach bezcennych, wzorcowych i będących dla nas codziennie stałym punktem lektury – do czego gorąco zachęcamy. 

Skala zakłamania w naszych mediach jest tak wielopoziomowa, że – co zresztą jest bardzo znamienne – nawet niektórzy dziennikarze widząc te mechanizmy, po prostu wolą przemilczeć prawdę, żeby nie wyjść na skończonych kłamców i hipokrytów. Wiadomo, Oświęcim “wyzwolili” Ukraińcy, a 2 maja 2014 roku w Odessie, to “rosyjscy agenci” spalili ludzi żywcem, do tego jeszcze “strzelali” do tych skaczących z płonących okien, a tych co wyszli z budynku Związków Zawodowych – “rozszarpywali, dźgali i dobijali”. Żeby przebić się przez tego typu przekaz, trzeba lat i bardzo wysublimowanych działań dawkowanych z dużą odpowiedzialnością, tak żeby ludzie sami odkrywali, że są nabijani i to w tak wielką armatę, że głupio im przyznać, że są robieni w przysłowiowego „ciula”. To ważny mechanizm, który trzeba uwzględnić w rozwoju autopercepcji, ale to może już raczej temat na inny felieton.

Na marginesie, to powyższy mechanizm działa w Polsce doskonale i się wybitnie sprawdza, jeżeli chodzi o propagandę na rzecz kilku innych krajów, w tym generalnie Zachodu, demokracji neoliberalnej itd. Bardzo łatwo można go obnażyć, nawet posiłkując się wybranymi działaniami mediów rządowych. Po prostu pewne trendy w działaniach niektórych redakcji, głównie prasowych i internetowych, jak i stacji telewizyjnych i radiowych są bardziej, niż czytelne. Co więcej, oni się z tym nie ukrywają. Jak ktoś ma czas, niech śledzi np. jeden wątek w mediach przykładowo frazę „Władimir Putin”. W popularnej wyszukiwarce są agregatory informacji, gdzie można ustawić odpowiednie parametry i otrzymywać informacje – ukierunkowane na takie frazy.

Dla zobrazowania zagadnienia proszę przeanalizować – wedle ww. wskazań dwa przypadki:

Mamy w kraju jedną gazetę, dodajmy niestety gazetę, która taką działalność bardzo skutecznie uprawia od prawie samego korzenia transformacji. Jeżeli prześledzicie państwo, a być może uda się wam odgadnąć o jaki tytuł chodzi – metody ich działania i postępowania. To odnajdziecie tam wszystkie powyższe orientacje. Tylko na totalną skalę, rozpasaną i przygniatającą naszą rzeczywistość. To prawdziwi władcy umysłów, z w istocie genialnym demiurgiem miłującym dyktafony na czele. Obecna władza nie toleruje tego środowiska i jeżeli wyrwie to zło z korzeniami z naszego rynku medialnego, to będzie jej wielka i autentyczna zasługa dla naszego kraju.

Jest też pewne środowisko medialne, które odwołuje się w swojej narracji do kwestii istotnie związanych z religią i wiarą. Na pewnym etapie swojego rozwoju bardzo silnie wspierali się możliwościami technologicznymi nadawania sygnału z terytorium Federacji Rosyjskiej. Obecnie to już prawdziwe imperium medialne, produkujące nawet własnych dziennikarzy. Absolutne mistrzostwo świata, majstersztyk – tylko podziwiać i to Szanowni Państwo nie jest kpina! Możemy się nie zgadzać w poglądach, ale talentu organizatorskiego, zamysłu na działanie oraz skuteczności – po prostu trzeba tym ludziom gratulować. To wielkie osiągnięcie. Uwaga, może to kogoś zszokuje, ale oni mają bardzo interesujący sposób pokazywania informacji w swojej telewizji, warto oglądać ich przekaz, jest oparty na bezpośrednich wypowiedziach polityków, nieosiągalnych w innych mediach. 

Tags: , , , , , , ,

22 komentarze “Jakbyśmy naprawdę chcieli robić w Polsce prorosyjską propagandę to…”

  1. Inicjator
    5 czerwca 2018 at 04:45

    Cenna analiza działań medialnych w Polsce.

    Trafna i stonowana.

    Gratulacje!

  2. jem jogurt z dżemem
    5 czerwca 2018 at 05:12

    Doskonały komentarz do postępowania Der Sturmera!

  3. Marcin Nowosielski
    5 czerwca 2018 at 06:09

    Zabiją was. Po prostu was zabiją.

  4. Mateusz P.
    5 czerwca 2018 at 08:37

    Jak macie orientację w sytuacji, a macie to macie też dużo odwagi. Winszuję.

  5. He he he
    5 czerwca 2018 at 09:32

    He he he !

  6. Miecław
    5 czerwca 2018 at 11:55

    A fakty są takie, że wszelka obrona polskiej racji stanu na OP przez szanownego Krakauera będzie poczytana przez zachodnie agentury i lobby za propagandę prorosyjską, ponieważ zachód nie może pozwolić Polakom na wolność i samodzielne myślenie. To byłoby zbyt niebezpieczne dla zachodu, gdybyśmy obecnie politycznie dogadali się z Rosją w kwestiach współpracy gospodarczej już na nowych warunkach rynkowych bez ograniczeń suwerenności politycznej, jak miało to miejsce za czasów ZSRR.

    Powstanie nowej przestrzeni słowiańskiej współpracy politycznej i gospodarczej (Rosja, Polska, Białoruś, Czechy, Ukraina, Słowacja itd.) to byłby cios dla zachodniej oligarchii światowej, bowiem z takim tworem grającym już zachodnimi kartami (kapitalizm) trudno byłoby walczyć, a tym bardziej go zniewolić. Dlatego tak bardzo potrzebna im była Ukraina (współczuję temu naiwnemu narodowi) z ich faszystami, aby rozbijać odradzającą się jedność słowiańską.

    Dobre pytanie “jak to wszystko połączyć i jak dotrzeć do ludzi, w taki sposób żeby zaczęli krytycznie myśleć?”.

    Otóż na dłuższą metę jest to też niemożliwe przy zmieniających się warunkach środowiskowych, które kształtują byt ludzi określając ich świadomość. Dlatego propaganda jest czasami przeciwskuteczna a jej skuteczność ograniczona w czasie, a gdy przestaje działać, to reżimy zaczynają stosować najpierw przemoc prawną, potem policyjną i wojskową, aż dochodzi do rewolucji.

    Ale najskuteczniejsze w każdym systemie kapitalistycznym jest bazowanie na ciemnocie i ludzkich atawizmach, co doskonale robią religie i zachodnia oligarchia. O tym nie wiedzieli komuniści, którzy zafundowali ludziom wyzwolenie z analfabetyzmu i ograniczeń religijnych, ale przegrali z ludzkim atawizmem. Trudno się więc dziwić, że zachód zwyciężył, on grał na najniższych instynktach i nie żył złudzeniami, jak komuniści chcący stworzyć nowy idealny typ uczciwego, pracowitego i sprawiedliwego człowieka. To się okazało niemożliwe, zwłaszcza w sytuacji istnienia V kolumny religijnej, której propaganda okazała się niezwykle skuteczną. Oto przykład, jak do manipulacji świadomością ludu wykorzystano refren pieśni religijnej “Boże coś Polskę”.
    Cyt:
    “Związek Boga i Ojczyzny wyrażony został w słynnej katolickiej pieśni religijnej „Boże coś Polskę”, która w 1918 r. wraz z „Mazurkiem Dąbrowskiego” była kandydatką na polski hymn narodowy. Kilka słów o meandrach losów tej pieśni, są bowiem niezwykle interesujące. Alojzy Feliński w 1816 roku napisał pierwszą wersję tekstu nadając mu tytuł „Boże zachowaj króla”, ku czci cara Aleksandra I, który jednocześnie był królem Polski. Uczynił to na zamówienie wielkiego księcia Konstantego – gubernatora i naczelnego wodza armii Królestwa Polskiego. W pierwotnej wersji refrenu zawarte były słowa: Naszego króla zachowaj nam Panie!, lecz wkrótce w kościołach śpiewano tę pieśń zmieniwszy ów fragment na: Naszą ojczyznę racz nam wrócić, Panie. Z czasem do pierwotnego tekstu pieśni dopisywano kolejne zwrotki. Osobliwe przemiany refrenu miały miejsce w PRL. Początkowo, gdy w decyzyjnych kręgach kleru katolickiego Kościoła dominowali księża patrioci, fragment ten brzmiał: Ojczyznę wolną zachowaj nam Panie, a gdy księża zhardzieli łącząc się z polityczną opozycją, śpiewano na przekór władzy: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie.”
    (….)
    http://poczmanski-wieslaw.blog.pl/

    Niestety blog Poczmańskiego, już chyba nie istnieje bo link go nie otwiera.

  7. krzyk58
    5 czerwca 2018 at 12:13

    СЛЕДЫ ИМПЕРИИ – ТРОЦКИЙ СЕГОДНЯ

    https://www.youtube.com/watch?v=qLUj0TOHtDs&t=697s

  8. krzyk58
    5 czerwca 2018 at 12:17

    Musisz to wiedzieć(314)Duda i A. Appelbaum rozpoczynają nową kampanię antyrosyjską?

    ttps://www.youtube.com/watch?v=b74NQM4vXqM&t=114s

  9. krzyk58
    5 czerwca 2018 at 13:39
  10. Hjk2999
    5 czerwca 2018 at 13:41

    Myślę że to miałoby większy sens niż g. Którym nas raczą łże mendia

  11. Nabuchodonozor
    5 czerwca 2018 at 15:19

    Oczywiście autor ma rację, całość zamyka się w dużych pieniądzach. Jeżeli ktoś miałby na poważnie coś robić, co miałoby mieć masowy wpływ powinien mieć budżet na poziomie około 5-7 mln Euro rocznie i tytuł prasowy oraz portal jak również sieć powiązanych stowarzyszeń. Warto zwrócić uwagę że takie podmioty istnieją i działają, tylko w drugą stronę. Autor pięknie zdemaskował pewne środowiska. Jakie nie piszę, żeby was po prostu nie odstrzelili, chociaż zakładam że wiecie, że wypadki chodzą po ludziach.

  12. wlodek
    5 czerwca 2018 at 17:50

    A jaką propagandę uprawia i co nas czeka,jeśli minister(z malej litery) MON,chce przenieść amerykańskie bazy z Niemiec do Polski.?

  13. Adam
    5 czerwca 2018 at 18:03

    @Miecław
    Z nie ukrywaną satysfakcją, gdyż bardzo cenię pańskie komentarze informuję, że blog Wiesława P. istnieje teraz
    pod innym adresem, a mianowicie: poczmanskiwieslaw.blogspot.com (Jajakobyły). Pozdrawiam przyjaźnie.

  14. Miecław
    5 czerwca 2018 at 20:42

    @Adam. 5 czerwca 2018 at 18:03
    Dzięki za info i miłe słowa. Ogromnie się cieszę, że ten gość nadal pisze, bo uważam go za jednego z najmądrzejszych ludzi z dawnych służb.
    Pozdrawiam serdecznie

  15. krzyk58
    5 czerwca 2018 at 21:16

    Autor zauważył, słusznie zresztą – iż ‘Mamy w kraju jedną gazetę,…”
    od siebie dodam że na antypodach (?) ‘jednej gazety” pozycjonuje się “druga
    gazeta”, nie mniej groźna, BO z błogosławieństwem…

    ———————–

    “Nasza historia fenomenalnie służy do regulowania uczuć “polskiego bydła” – Tomasz Gryguć “Pan Nikt”

    https://www.youtube.com/watch?v=lfVIO7DY_SI&t=1642s

  16. Inicjator
    6 czerwca 2018 at 05:05

    Brawo @Miecław!

    Pozdrawiam.

  17. krzyk58
    6 czerwca 2018 at 08:25

    @Miecław.
    Nie przesadzajmy w kadzeniu – wszak wspominałeś ‘costam”
    o szkodliwym wpływie zapachu kadzidlanego na “moje i Twoje ja”.
    Pisać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej, więc i “ten pan”
    pisze, zwłaszcza że już nie ma nic do stracenia…stracił wszystko
    a może jeszcze więcej. 🙂
    Należy pamiętać że to ludzie służb doły i średni szczebel uratowali Rosję w ostatniej
    chwili przed totalnym niebytem (wierchuszka “kagiebowska” od dawna
    chodziła na pasku CIA) W Polsce nic takiego nie stało się, wręcz
    przeciwnie po wygraniu wszystkiego przez postkomunistów
    ‘ludzie służb’ , (których już ‘nie było”) kombinowali co by tu jeszcze opier…dlić za jakieś
    nędzne ochłapy. I dobrze im tak. 🙂
    Pan P. pisze na swoim blogu, pełen przerażenia “Zdycham dzisiaj zwolna z niedostatku i wręcz nędzy, bo pobożny in spe Jarosław Kaczyński zarządził, by moją emeryturę, z wysokości 2100 PLN, zmniejszyć do ok. 950 PLN.” Paanie, a ilu Polaków żyje za taką kwotę i wcale nie zdycha z “niedostatku i nędzy” – a jeśli już, to
    z powodu nieubłaganych praw biologii i kalendarza… 🙂

  18. Miecław
    6 czerwca 2018 at 13:22

    @krzyk58. 6 czerwca 2018 at 08:25
    Tak naprawdę straciła Polska przez miliony takich krzyków, którzy zamiast kiedyś myśleć to sypali piach w tryby systemu i się modlili o zachodnią mannę do obcego boga, będąc wyznawcami obcej religii.

    I właśnie tym postem dałeś popis i dowód klasycznego polskiego “kołtuństwa”. Dawnym służbom należy się godna emerytura, choćby z tej przyczyny, że dbali o Polskę Ludową, taką jaka musiała być. PRL wypłacał przedwojenne sanacyjne emerytury, a szkoda, bo może też należało tylko zasiłek jakiś płacić? No i pozostaje pytanie, czy obibok z pod budki z piwem z opornikiem w klapie leżący na styropianie i rozwalający PRL teraz powinien mieć dodatki za ten opozycyjny styropian skoro Polskę to doprowadziło do ruiny? Czyli generalnie czy powinien mieć większą emeryturę niż dawne służby?

    Daje to świetny przykład dla obecnych służb, a podobno są braki kadrowe jak czytałem, bo młodzi nie chcę ryzykować swojej przyszłości za tak niskie pensje (w Policji podobno) i niepewną przyszłość emerytalną? Kto będzie chciał ryzykować życie i zdrowie dla polskich “kołtunów”? Chyba tylko obiboki i nieudacznicy, ale marna przyszłość z takimi nas czeka. Generalnie współczuję obecnym funkcjonariuszom wszystkich służb pracy w kraju posiadającym takie polityczne bagno i sporą ilość “kołtunów”, bo czeka ich szybkie wypalenie zawodowe i siądzie psychika u nawet najbardziej opornych a tych uczciwych i wrażliwych oraz ambitnych szczególnie to dotyka.

    Ale pomijając kwestie emerytalne. W. P. z tego co czytałem odszedł na emeryturę honorowo, bo nie chciał firmować dalej nowego systemu i zdaje się, że nie było z kim ratować Polski, skoro większość Polaków wybrała “wolność od myślenia” za to intensywnie uprawiała kult JPII. Kiedyś pisałem już, że jest zasadnicza różnica między polskim a rosyjskim społeczeństwem, które jest bardziej skonsolidowane na patriotyzmie wobec “matuszki Rosji”, niż Polacy uwarunkowani religijnie i skupieni wokół personalizmu katolickiego, dla których Polska to wspólna kultura, ale odpowiedzialności za jej los nie biorą. Rosyjskim służbom było łatwiej uratować Rosję, niż Polskim, a dlaczego to trzeba by esej napisać, ale najpierw jeszcze pogłębić wiedzę na ten temat, a ja takiej nie posiadam.

    Reasumując wpisałeś się w prawacką i “kołtuńską” propagandę. Ostatnio świetnie to podsumował kolejny raz B. Piętka w odniesieniu do opluwania życiorysu Cyrankiewicza przez prawacką propagandę. Cyt.:
    “Podjęte po 1989 roku przez środowiska prawicowe oczernianie obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza jest wymownym obrazem wielkości i moralności Polski solidarnościowej. To jest wielki skandal. To jest nie tylko wielka krzywda moralna czyniona zasłużonemu bojownikowi i przywódcy konspiracji więźniarskiej w KL Auschwitz. To jest także – powtarzam jeszcze raz – profanowanie historii Polski. To są działania ohydne moralnie i nieodpowiedzialne. To są zachowania nie tylko szkodliwe, ale warte pogardy.” – Bohdan Piętka
    Myśl Polska, nr 23-24 (3-10.06.2018)
    http://www.mysl-polska.pl/1581

    Jeżeli zamienisz Cyrankiewicza na PRL i wszystko co z nim związane, to masz właśnie retorykę prawackiej nikczemnej propagandy, która sama nie jest w stanie nic dokonać, poza zniszczeniem ludzkiej egzystencji i życiem na kredyt sprzedając rodowe srebra po PRL. No taki poziom – godny pogardy. Niestety.

  19. Adam
    6 czerwca 2018 at 23:19

    @Miecław
    Też tak uważam, zresztą nie tylko ja, a znamy się od ponad 40 lat. Uprzedzeni do Wiesława są tylko patrioci innego chowu i solidaruchy, ponieważ zawsze pisał i pisze
    o nich prawdę, a ta czasami boli. Aktualnie pisze trochę mniej ze względów zdrowotnych. Przy okazji jedno zdanie o
    Panu Piętce, którego Pan tu wymienia. To bardzo wnikliwy
    i obiektywny historyk pracujący w muzeum oświęcimskim. Pozdrawiam.

  20. Miecław
    7 czerwca 2018 at 09:08

    @Adam. 6 czerwca 2018 at 23:19
    Tak faktycznie jest. Ja oczywiście nie znam Wiesława, bo i z jakiej racji, a na jego blog trafiłem przypadkiem, tak jak i na OP. Ale skoro się znacie to proszę go pozdrowić ode mnie i życzyć zdrowia, oby jak najdłużej pisał prawdę o zniszczeniu Polski przez styropianowe prawactwo. Niestety takich jak on w służbach zapewne był tylko niewielki procent, więc skutki dla Polski są takie, jakie są.
    Co do pana Piętki jestem naprawdę mile zaskoczony, bo jest naprawdę świetnym historykiem, a przede wszystkim odważnym i dosadnym, przez co “bije na głowę” wszystkich tzw. lewicowych niby historyków z dawnej nomenklatury, którzy “jaj” nie mają, aby powalczyć o prawdę. A może nie mają też odpowiedniej wiedzy a wielu z nich zaprzedało się zachodowi.
    Pozdrawiam

  21. krzyk58
    7 czerwca 2018 at 16:58

    @Adam. @Miecław. również z przyjemnością czytam p.Piętkę… 🙂
    BA! Niekiedy linkuję:
    https://marucha.wordpress.com/2018/06/03/demokracja-w-europie-zachodniej-jest-fikcja/

  22. Miecław
    7 czerwca 2018 at 19:57

    @krzyk58. 7 czerwca 2018 at 16:58
    No jak nie ma demokracji na Zachodzie? 🙂 Przecież pozwalają nawet zmienić zdanie Włochom, no bo jak mogą żyć w takim błędzie? 🙂 Podobnie, jak Irlandczykom pozwolono zrobić drugie referendum w sprawie przyjęcia Traktatu. 🙂 To i tak jest postęp w stosunku do okresu kolonialnego, czy sanacji w II RP, bo już nie ma obozów dla opozycji, tylko ewentualnie getta dla niepokornych i zasiłki, aby mogli zmienić zdanie, nt. dobrodziejstw UE.:-)

    A w ogóle to porównanie demokracji UE do dawnej w ZSRR, nie jest zbyt trafne. Ponieważ w “demokracji” socjalistycznej, jakby nie było, z jej wadami, to jednak starano się o dobro całego narodu i narodów uzależnionych politycznie i ideologicznie. Nikogo z obywateli oraz całych narodów nie zadłużano specjalnie i nie wykorzystywano po lichwiarsku, nie niszczono struktur gospodarczych i przemysłu. Starano się budować wszędzie równomiernie przemysł, aby każdy obywatel mógł godnie zarobić na życie. Dlatego tak wiele np. zyskały republiki bałtyckie, a teraz dzięki demokracji UE wymierają.Tak więc p. Piętka nie ma tu racji, tak do końca, a ciągłe poniewieranie demokracji socjalistycznej (komunistycznej) i niewłaściwe porównania tylko zniechęcają mierne umysły do głębszej analizy systemu oraz obiektywne spojrzenie na skutki tamtej i obecnej demokracji unijnej. Ale krytyka trafna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up