Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 sierpnia 2018

1 maja czyli grillujemy modlitewnie!


 1 maja czyli grillujemy modlitewnie! Tak w tej chwili wygląda Święto Pracy. Jeden z Kościołów próbuje bardzo skutecznie doprowadzić do deprawacji świadomości społeczeństwa. To się już prawie udało. W ogóle o czym my piszemy? Można mówić w ogóle o 1 maja w Polsce od początku nowego tysiąclecia? Proletariat został zamieniony w prekariat, polega to na tym że inaczej nazywa się biedę i nie ma się praw w imię kapitalizmu, neoliberalizmu i niewidzialnej ręki rynku. Sami tego chcieliśmy, sami się o to upominaliśmy, mamy to czego chcieliśmy, a ściślej to co spowodowały nam naszej pseudo elity.

Stosunki pracy we współczesnej Polsce są patologią. Tylko i wyłącznie ekonomicznemu upodleniu, religijnemu zniewoleniu oraz poronionemu systemowi prawnemu, który jest restrykcyjny dla małych, biednych i słabych – zawdzięczamy to, że jeszcze nie było rewolucji. Ona powinnna wybuchnąć już dawno, zaraz po tym jak pewien pan „profesor” popełnił na Narodzie swój poroniony plan. 

Nic z tego nie wyszło ponieważ wmówiono Polakom, że Święto Pracy, to święto komunistyczne! Jakoś tak sprytnie się milczy na ten temat, że jest to święto amerykańskie i w Ameryce ustanowione. Do dzisiaj o tym w oficjalnych przekazach się nie mówi, pokazuje się za to albo czerwone sztandary, albo jednego ze świętych religii dominującej zdaje się cieślę z zawodu.

Nic nie wyrządziło większej krzywdy stosunkom pracy i w ogóle filozofii relacji w trójkącie pracownik – pracodawca – państwo, niż nauka jednego z Kościołów i jego bezwzględne parcie na wmawianie ludziom, co jest dobre a co złe. Przecież ta cała nauka społeczna tej instytucji, powstała jako reakcja feudałów i obrońców porządku feudalnego przeciwko budzącemu się świtowi Socjalizmu, to nic innego jak jedno wielkie kłamstwo, ciemnogród i zabobon. To z niej się wzięło wielkie kłamstwo, które potem wykorzystali neoliberałowie jednak tenże Kościół na ten temat milczał i w istocie nadal milczy. Wystarczy popatrzeć jak traktowana jest Teologia Wyzwolenia! 

W naszym kraju również mieliśmy do czynienia z rozdwojeniem jaźni. Z jednej strony Kościół dominujący wspierał wielki ruch społeczny lat 80-tych. Jednak jeżeli przyjrzymy się bliżej jego zachowaniu, to wyraźnie widać, że głównym celem tej instytucji było zdobycie własnych wpływów. Konkordat jest prawdopodobnie najbardziej niekorzystną umową jaką Polska zawarła od czasu traktatów rozbiorowych, to oczywiście pogląd subiektywny, ale nieodosobniony. 

W tym procesie przekłamywania rzeczywistości, chodzi głównie o odcięcie Polaków od lewicy w jej rdzeniowym rozumieniu, jako opcji politycznej opierającej się na postulatach socjalnych. Kto przejął socjalne postulaty socjalne lewicy i ubrał się w religijno-narodowe piórka? Kto jest wielkim zwycięzcą i ostatecznym beneficjentem tych wszystkich procesów? Kto jest sojusznikiem ołtarza na tronie? 

Nie ma żartów jeżeli chodzi o państwo. Procesy, których jesteśmy ofiarami były programowane na początku lat 80-tych. Pan Generał Wojciech Jaruzelski próbował ratować rozkład Ojczyzny, ale niestety mu się to nie udało. Potem słynna „Magdalenka” i „Okrągły Stół”, to już rozmowy ściśle skojarzone z przedstawicielami pewnego Kościoła, którzy postarali się o to, żeby zapewnić dla swojej instytucji należny wpływ na ten kraj. Dzisiaj widzimy tego skutki.

Na 1 maja możecie sobie Państwo pójść do pewnego Kościoła, może nawet na procesję. Posłuchać o pracy, o tym jak się pracuje i na czym praca ma polegać, jak macie z tego czerpać godność i dawać świadectwo i innych dobrze oprawionych i silnie ideologicznie osadzonych bzdetów. Uwaga, one są dlatego tak niebezpieczne, wręcz skrajnie niebezpieczne ponieważ są spójne heurystycznie.  Nie trzeba niczego udowadniać w ostatecznym rozrachunku, ponieważ dogmat wiary załatwia wszystko i uwalnia szafarzy od odpowiedzialności.

Po wizycie w Kościele, przeciętny obywatel może udać się na działkę lub do parku, gdzie wyjmie swojego grilla, sąsiedzi przyniosą podpałkę, szaszłyki, kiełbaski i oczywiście wiadomo jakie napoje. Puści się radyjko, nasmaruje się człowiek na słońcu, napije napoju, porozmawia o piłce, polityce, pochwali rząd za 500+. Następnie kolejnego dnia, jeżeli nie był zapobiegliwy pójdzie sobie po prostu do pracy. 

Nieźle prawda? Tak oto wygląda nasza rzeczywistość. Pomiędzy ołtarzem i tronem, na które już 1000 lat musimy pracować. Co dostajemy w zamian? Ład i porządek mówiący nam jak zginać kark i nie wychylać się?

Poważne wyzwanie polega na tym, że kolejna rewolucja zmiecie rzeczywistość jaką znamy, będzie to rewolucja ludzi oszukanych. Jak jednak obudzić te umysły? Czy potrzebny jest reset ekonomiczny? Prawdziwa bieda i nędza, żebyśmy otworzyli oczy? 1 maja był zawsze wygodnym bezpiecznikiem dla każdej władzy. Władza monopolizująca 1 maja, popełnia zawsze ten sam błąd. Popełniono go w PRL-u, popełniono go już w III/IV RP. Skutek będzie zawsze taki sam, ponieważ nie da się oszukać ludzkiej natury. Można ludzi okłamać, zbałamucić, wmówić że zginanie karku za gówniane grosze jest dobre, nabożne, słuszne i sprawiedliwe, karmić tanią kiełbachą z niemieckich dyskontów, jednak w ostateczności ludzie zawsze wiedzą swoje.

Tags: , , , , , , ,

7 komentarzy “1 maja czyli grillujemy modlitewnie!”

  1. Emeryt z Toporu
    1 maja 2018 at 06:19

    Widzę że autor coraz bardziej się radykalizuje. To dobrze.

  2. wlodek
    1 maja 2018 at 07:42

    Wszystkim ludziom pracy najemnej,weteranom trudu Niech Się Świeci 1 Maja !!!

  3. Bior
    1 maja 2018 at 08:12

    Świadomość szybko podskoczy jak ściany przestaną wydawać banknoty, montownie się zwiną, a do kraju wrócą 2mln ludzi (oczywiście nie ze swojej woli). Wystarczy globalny kryzys i pewnego ranka wszyscy obudzimy się z ręką w nocniku.

  4. Inicjator
    1 maja 2018 at 08:21

    Ostry, ale dobry i słuszny artykuł.

    Powoli wraca sens święta 1-go Maja.

    To było zawsze święto PROTESTU pracujących przeciwko KAPITAŁOWI.

    W PRL-u to była apoteoza pracy, bo nie było KAPITAŁU, przeciwko któremu można protestować.

    Teraz już ten kapitał i chroniący go system władzy świeckiej i duchownej – są w Polsce.

    Jeszcze parę lat i obecne władze zlikwidują to święto.

    Bo będzie okazją dla demonstracji do obalenia tej władzy.

    Ludzie powoli to sobie uświadamiają.

    To może być kiedyś wybuch niezadowolenia.

    Pytanie: dlaczego to CZEKANIE tak długo trwa?

  5. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    1 maja 2018 at 10:26

    Bardzo ciekawe słowa. W końcu poznałem swój własny cel wywieszenia dzisiaj flagi. Panie Krakauerze dziękuję.

  6. Miecław
    1 maja 2018 at 12:51

    Szczera prawda. Tak to wygląda:
    “W utrzymaniu monopolu religijnego pomocne, a nawet niezbędne jest państwo, które jako szczególny rodzaj monopolisty może ingerować także w sferę sacrum? (religioznawczyni z Polski, dr Ewa Stachowska). W zamian za sakralizację i w jakimś stopniu legitymizacją – mimo demokracji i wolnych wyborów – swej pozycji jako władzy elita rządząca danym państwem przekazuje dostęp instytucji religijnej do kulturowych środków przymusu potrzebnych do zdławienia konkurencyjnych firm. Państwo wchodząc w przymierze z firmą religijną uzyskuje wspomnianą już sakralizację i duchową legitymizację dla swoich poczynań, zwłaszcza w sferze utrzymywania ładu społecznego, który nota bene wynika często z nauk wpajanych rządzonej zbiorowości przez doktrynę religijną, narzuconą siłą i autorytetem państwa. Instytucja religijna jest tym samym pozbawiana konkurencji, a rynek dóbr sakralno-religijnych przypomina w dużym stopniu monopolistyczne praktyki w gospodarce krajów realnego socjalizmu.”

    “I tak funkcjonuje symbioza państwa i Kościoła (zwłaszcza w mocno tradycjonalistycznych, nie zmodernizowanych w sferze świadomości, krajach i społeczeństwach). Jest to często symbioza nieformalna, poza konstytucyjna, co jest dodatkowo frustrujące i destrukcyjnie wpływa na poziom demokracji oraz swobód osobistych. W każdej dziedzinie życia monopol prędzej czy później prowadzi bowiem do głębokich wynaturzeń.”
    Więcej: http://www.kulturaswiecka.pl/node/1090

    Każdy też powinien sobie przeczytać Encyklikę Rerum novarum papieża Leona XIII ogłoszoną 15 maja 1891, która sprzeciwiła się socjalizmowi w kwestii robotniczej stając w obronie “świętej własności prywatnej” i feudalizmu wbrew nauce społecznej Jezusa Chrystusa płynącej z samej Biblii.
    Zob. Dokumenty nauki społecznej Kościoła, Cz. 1, red. nauk. Marian Radwan, Rzym – Lublin 1996, s. 63-92. http://www.mop.pl/doc/html/encykliki/Rerum%20novarum.htm

    Jak się ma ta Encyklika do Dziejów Apostolskich?
    “Miłość zespala Kościół pierwotny
    32 Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. 33 Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich. 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. 36 A Józef, nazwany przez Apostołów Barnaba, to znaczy „Syn Pocieszenia”, lewita rodem z Cypru, 37 sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów.”
    http://www.biblijni.pl/Dz,4,32-37

    A co robi obecny kościół wspólnie z oligarchią feudalną-kapitalistyczną? Co robił w przeszłości Jan Paweł II p-ko teologii wyzwolenia?

    „Nie istnieje zatem sprzeczność pomiędzy rewolucyjną walką klas a chrześcijaństwem.”
    Jedna z najważniejszych tez teologii wyzwolenia głosiła, że zbawienie miało dokonać się nie tylko po śmierci, ale i tu, na ziemi. Zbawienie od przemocy, podziału klasowego i nędzy.
    W całej Ameryce Południowo-Środkowej wielu księży zaangażowało się w walkę polityczną i militarną. Wielu wstąpiło do lewicowych ugrupowań, uczestnicząc w regularnej wojnie partyzanckiej. Bardzo często księża angażowali się w działalność polityczną, gdzie ewangelię zamienili na marksistowską ideologię.

    Skrajnym przypadkiem aktywności politycznej księży stanowią nikaraguańscy bracia Ernesto i Fernando Cardenal. Po zwycięstwie rewolucji sandinistowskiej w Nikaragui w 1979 roku oficjalnie objęli oni stanowiska ministrów. Erensto Cardenal, chyba jako jedyny teolog, został publicznie skarcony przez Jana Pawła II podczas pielgrzymki Papieża do tego kraju w 1983 roku. Jako minister, wprost wypowiadał się przeciwko Watykanowi, używając przy tym ideologicznej retoryki, a samego siebie określał jako marksistę.

    Podczas papieskiej mszy wierni trzymali transparenty z hasłami: „Między chrześcijaństwem a rewolucją nie ma sprzeczności”, „Witaj, Janie Pawle II w Nikaragui wolnej dzięki Bogu i rewolucji”, wznoszono też okrzyki, aż papież musiał wykrzyknąć: silencio! (cisza!).

    Teologia wyzwolenia podzieliła Kościół krajów Ameryki Południowej na dwa obozy. Przeciwnicy teologii wyzwolenia, oskarżani o kolaborację z reżymami łamiącymi często prawa człowieka, domagali się usunięcia niepokornych księży Zwolennicy bronili ich przed władzą świecką oraz Watykanem, który – zwłaszcza od czasu pontyfikatu Jana Pawła II – przyjął jednoznacznie przeciwne stanowisko wobec teologii wyzwolenia.

    Papież Franciszek a teologia wyzwolenia.

    Obecny papież zdaje się sympatyzować z teologią wyzwolenia i zamierza wynieść Romero na ołtarze.

    „Romero to człowiek Boży. Postulatorzy mają się zabrać do pracy, bo nie ma żadnych przeszkód”, oświadczył papież Franciszek .

    Franciszek od jakiegoś czasu wysyła sygnały, które mogą świadczyć o tym, że Stolica Apostolska gotowa jest ten nurt zrehabilitować. W ciągu ostatniego roku papież spotkał się z ojcami założycielami teologii wyzwolenia, dominikanami: Gustavo Gutierrezem z Peru i Carlosem Albertem Libânio Christo z Brazylii, znanym tam powszechnie jako Frei (brat) Betto.
    Ojciec Gutierrez publicznie podnosił zasługi kubańskiego dyktatora, Fidela Castro. Po „pielgrzymce” teologów wyzwolenia do ZSRR w 1987 roku, organ prasowy KC PZPR „Trybuna Ludu”, relacjonował wypowiedź innego „ojca założyciela”, franciszkanina (byłego już) Leonardo Boffa, że łatwiej jest być chrześcijaninem w Związku Radzieckim niż w kapitalizmie. Podobnie jak zachodni intelektualiści w latach 30, mówił on, że w ZSRR znalazł „foremne i zdrowe społeczeństwo”, a tamtejsze władze miały być, jego zdaniem, wysoce etyczne i moralnie czyste. Oświadczył też, że nie stwierdził w obozie komunistycznym żadnych ograniczeń dla wolności słowa.”
    Więcej: K.L. Woddward „Fabryka świętych”
    http://www.fronda.powrótrewolucjonistów w habitach
    http://www.opoka.org.teologiawyzwolenia
    http://roux.neon24.pl/post/118947,papiez-marksista

  7. Kasyno zawsze wygrywa
    1 maja 2018 at 17:37

    modelowe jak w soczewce odwzorowanie naszej smutnej rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up