Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 października 2018

Poznań miasto bez knajp? (fotorelacja)


Poznań miasto bez knajp? Poznań to trochę inną, śmiało można powiedzieć lepsza, bo przede wszystkim czystsza Polska. Ludzie uprzejmi, akcent w ich wypowiedziach rozkłada się nieco inaczej, inna architektura, inny porządek i mechanika miasta. Jednak w znaczeniu pozytywnym. Zabytki mniejsze, uliczki węższe, ale piękne. Może jedynie po niemieckie nadają innego charakteru, ale to nie jest ze szkodą dla miasta i jego klimatu, wręcz przeciwnie. Poznań dominuje nad każdym germańskim cierniem wbitym w jego zdrowy organizm. 

Komunikacja miejsca w Poznaniu jest fantastyczna, za około 13 zł kupuje się bilet na wszystko, co po nim publicznego jeździ i można jeździć 24 h. Tramwaje czyste, nowoczesne, przeważnie niskopodłogowe, autobusy również nie do skrytykowania. Przystanki rozplanowane logicznie, wiaty przystankowe sensowne – jest gdzie usiąść i gdzie się schronić przed pogodą. Szału nie ma, ale standard jest poprawny, a przede wszystkim liczy się to, że jest czysto. Nie tylko człowiek nie przykleja się do osikanej ławki i nie opiera się o coś brudnego, wymazanego papierkiem z sosem z kebabowni, ale nawet nie ma niedopałków czy innych śmieci w nadmiernej ilości. Komunikacja miejska okiem jednodniowego użytkownika zachwyca, jeżeli w godzinach szczyty na głównych liniach tramwajowych nie ma tłoku na zasadzie puszki z sardynkami, to naprawdę jest dobrze.

Rano miasto poznaje się od dworca kolejowego. Tutaj zaszła duża zmiana od poprzedniej wizyty, powstała duża galeria zwana przez ludność tubylczą „chlebakiem”. Kształt ma taki jaki ma, ktoś to zaprojektował, ktoś zatwierdzał. Generalnie w budownictwie publicznym w Polsce jest tak jak jest, nie ma po co tego krytykować. Liczy się dworzec od strony funkcjonalnej. Jest tam problem z komunikacją, przechodzi się przez perony do przejścia podziemnego, sprawia to wrażenie czegoś tymczasowego, jednak działa i jest względnie funkcjonalne. Chociaż czy ten tunel jest należycie zabezpieczony na wypadek pożaru? Obok dworca kolejowego jest autobusowy. Bezpośrednio przy wyjściu mamy tramwaje. 

Wyprawa z dworca tramwajem 6 na przystanek ul. Półwiejska (świetna nazwa). Dalej na piechotę w kierunku Rynku. Fascynuje stary bruk. Chyba wszędzie w Polsce nienawidzimy Kobiet, jeżeli jesteś Kobietą i myślisz, że przejdziesz się w szpilkach lub na wysokim obcasie – porzuć wszelką nadzieję. Piękny zabytkowy bruk, niestety nie jest tym, co jest pożądane w XX! Wieku. Miasto ciche, budzące się, pełno śmieci po nocnej aktywności w centrum. Grupki imprezowiczów wracają w sobie znanym kierunku. Pracownicy służb porządkowych bardzo szybko i sprawnie się uwijają. 

Rynek rano jest piękny, w zasadzie nie ma ludzi poza dwiema młodymi Kobietami zachęcającymi do odwiedzenia jednego z lokali, gdzie jak czytelnik łatwo może się domyśleć, w zamian za zakup drogiego drinka, można liczyć na zainteresowanie ze strony innych młodych i bardzo atrakcyjnych Kobiet. W sumie, to smutne że takie lokale w ogóle w naszych miastach istnieją, w Krakowie jest ich o wiele więcej, Poznań ma pod tym względem szczęście. 

Jedna uwaga, trzeba uważać na samochody. Jeżdżą deptakiem z dostawami towarów do różnych punktów, w taki sposób jakby pieszy nie mógł się przydarzyć. 

Po południu około 17:00 wizyta w pewnej dużej galerii handlowej położonej w centrum miasta, to niezapomniane wrażenie. Obiekt jest olbrzymi, sklepów jest więcej niż można to ogarnąć rozumem. Miejsca, gdzie można usiąść to przeważnie lokale gastronomiczne. Widać, w których siedzi klient masowy, widać w innych ukierunkowanie na grubsze portfele. Pieniądz pięknie segreguje nasze społeczeństwo, a to przecież nic wielkiego zapłacić za piwo 12 zł lub coś koło tego za kawę. Niesłychanie intryguje skala tego przedsięwzięcia oraz jego otwarcie na kilka poziomów przestrzeni. Bezwzględnie to klasa sama w sobie dla całej Polski, można tylko wyrazić uznanie. Oczywiście jak ktoś lubi takie miejsca.

Jedno jest natomiast nieodgadniętym fenomenem. W Poznaniu, poza rynkiem praktycznie nie ma ogródków piwnych. W Krakowie w zasadzie nie da się nie wejść do ogródka piwnego lub innego rodzaju knajpki, w której można usiąść wewnątrz, w piwnicy, na tarasie lub na dziedzińcu wewnętrznym. W Poznaniu na Rynku jak najbardziej, ale poza nim – owszem są pierogarnie, są amerykańskie i włoskie restauracje, ale klasycznego miejsca gdzie jest lane piwo i siedzi dużo ludzi – brakuje. Może to dlatego bo uliczki są węższe? Trudno powiedzieć. Co ważne, widać o wiele mniej pijanych Anglików w sukienkach i stringach pod wpływem alkoholu. 

Warto polecić Poznań każdemu, kto chciałby to miasto odwiedzić. To wspaniała przygoda, a przede wszystkim cieszy to, że taka inna, lepsza, nieco czystsza Polska istnieje i ma się świetnie. W panoramie miasta widać dużo dźwigów. 

Tags: , , ,

7 komentarzy “Poznań miasto bez knajp? (fotorelacja)”

  1. Inicjator
    24 kwietnia 2018 at 05:09

    Interesujący tekst i ładne fotografie.

    No i opis z porównaniami do przybrudzonego Krakowa, gdzie się chyba wcale nie sprząta, albo robi to dopiero koło południa …

  2. yossarian
    24 kwietnia 2018 at 05:43

    Piękne zdjęcia

  3. 50-parolatek
    24 kwietnia 2018 at 10:47

    Potwierdzam, Poznań to miasto z “duszą”. Wyróżnia się spomiędzy innych w PL.
    Od lat w jakiś tam sposób powiązany jestem z tym miastem (obecnie zawodowo). Bywam tam często.
    Ba, krótko, bo krótko (niecałe 2 lata), ale miałem okazję nawet tam studiować (początek 80-ych)!
    – nawet w tamtym czasie odbiegało od innych miast.
    “Poznańskie Pyry”, też trochę inni. Jakby bardziej “zachodni”. Ale w pozytywnym słowa tego znaczeniu…
    – lubię tam bywać

    Jedynym “minusem” Poznania, chyba to, że ceny też już “zachodnie”, tzn. relatywnie do innych miast (oczywiście, nie licząc “stolycy”, Trójmiasta, Krakowa i kilku innych “atrakcji”), stosunkowo wysokie.

    Ps – jeszcze jednym, wielkim “plusem” Poznania jest BEZPIECZEńSTWO. Jak na razie, szczególnie późnym wieczorem, czy nocą, nie ma tam żadnych “no go zone”.
    W przeciwieństwie do wielu innych miast w Polsce.

  4. wieczorynka
    24 kwietnia 2018 at 14:51

    W Poznaniu nie byłam, tylko przejazdem. Natomiast w mojej wsi jest bardziej kameralnie. Stoi kilka starych chałup, rzeka Łyna płynie przez całą wieś pojawiły się nawet bobry. Nieduże jeziorko w odległości 2 km, znacznie większe w odległości 15 km. Niestety oddalił się las, sporo go wycięli. Typowych miastowych nie zapraszam gdyż będzie im nudno i na dodatek zostawią mnóstwo śmieci. Natomiast tym co kochają przyrodę i spokój polecam. Nie trzeba kupować biletu do każdego urokliwego zakątka najlepiej dojść na własnych nogach.

  5. krolowa bona
    24 kwietnia 2018 at 15:11

    Hallo, rodzina Merkel i Tuska wywodzi sie z Poznania i poznanskiego z tzw. doliny dorzecza rzeki Warty zwanej “WarteGau”….Smacznego !

    ***
    W felietonie autor pisze “pierogarnie” tzn rozumiem restauracje jarskie z rozmaitymi daniami jak: pierogi z miesem ,z grzybkami, z kapusta i grzykami,z kartoflami ( austryjackie), z serem, tzw.ruskie z serem i kartoflami i zapachem z miety, z kasza gryczana,z kasza gryczana i serem, z jagodami,z rabarbarem,z truskawkami, z jablkami, ze sliwkami,z merelami…no ! Z jakim jeszcze farszem…
    Czy takze sa(poznanskie) pyzy, ( slaskie ) kluski na parze, kopytka,pierogi leniwe ( z bialego sera z kartoflami..),nalesniki z rozmaitymi nadzieniami…czy moje marzenia i wspomnienia z dawnych lat sa rzeczywistoscia ?
    Czy te “pierogarnie” zastapily nieodzalowane 💝”Bary Mleczne” ?
    Szkoda,ze nie mozna przeslac przez E-mail jakiegos dania z tej pierogarni..wiem,wiem to dopiero przyszlosc !

    ****
    Na jednej z powyzszych fotografii jest piekna ,nowoczesna budowla z polokraglym dachem metaliczno-zlotym i (monarchistycznymi ) niebieskimi ” luskami” -czy to dworzec glowny czy to ta “super galeria handlowa”(dla klientow z UE i wschodnich Niemiec i Berlina,oddalonego o cos godzine…?
    *#*#*#*#*#
    Czy w Poznaniu dalej odbywaja sie coroczne targi handlowe,tak cicho o tym ?

  6. krolowa bona
    24 kwietnia 2018 at 15:21

    @wieczorynka….oh ! Marzenie…a prosze komentatorki,czy przylecialy juz kormorany ?
    Bo przeciez musza najpierw przyleciec,by moc pozniej odleciec, jak spiewa ( dla mnie ) Piotr Szczepnik w “Goniac kormorany”…..”…dzien gasnie w szarej mgle,wiatr straca krople z drzew ….i kormorany odlecialy z stad, poszukac cieplych stroooon…himmm, hmm,hmmm…”

  7. wieczorynka
    24 kwietnia 2018 at 17:12

    @ Królowa, Kormorany z pewnością przyleciały, jednak ze względu na wiek coraz mniej mnie na dużych jeziorach. Piosenkę Piotra Szczepanika “Goniąc kormorany” doskonale znam.

    Obecnie aby przekazać moją “miłość” do wujka Sama opiszę autentyczną historię. Otóż do znajomych z Warszawy przyjechał wujek zza oceanu i to autentyczny wujek. Znajomy zawiózł go na Warmię i Mazury. Na temat wrażeń i przyrody wujek zza oceanu się nie wypowiadał. Natomiast spytał, czy u was sprzątają pobocza dróg, znajomy nie, wujek to dlaczego nie ma tam śmieci, znajomy ponieważ my śmieci wrzucamy do kosza. To jest właśnie ta różnica pomiędzy Europą a Wujkiem. Choć obecnie w Polsce wiele się zmieniło i to na niekorzyść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

Scroll Up