Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2018

Turecka polityka w Syrii po Afrin


 Operacja militarna w Afrin to, obok uderzenia w PYD/YPG, próba powrotu Turcji do gry o przyszłość Syrii. 

W całej sprawie najciekawsza wydaje się postawa Moskwy. Zachowanie Kremla, który nie tylko „zgodził się”  [Źródło 1: Hajra Chaudhry, Turkey’s Afrin Operation – New Chapter,] na turecką interwencję w Afrin, ale dodatkowo, jak zapewnia strona turecka, sam powstrzymywał zapędy Damaszku, tłumaczyć można na dwa sposoby. 

Albo jako kolejne posunięcie w obmyślonej z góry grze, gdzie Turcja, w skrajnej niekorzystnej dla niej interpretacji, odgrywa rolę wykonawcy, a Moskwa zewnętrznego koordynatora wydarzeń. Albo jako cofnięcie się Kremla pod presją. 

Zwolennicy pierwszej tezy mogą wskazywać na pośrednie poparcie dla tureckiej operacji w północnej Syrii, m.in. poprzez otwarcie przez Rosję przestrzeni powietrznej nad Afrin dla tureckiego lotnictwa. Jak i na fakt styczniowych konsultacji, gdy w Moskwie byli obecni: szef sztabu tureckiej armii, Hulusi Akar i szef wywiadu, Hakan Fidan. Jednak taka interpretacja stosunków turecko-rosyjskich, ujmująca je wręcz w kategorii wasal-senior, lub co najmniej jako zaawansowaną koordynację działań, daleka jest od prawdy.

Jest to oczywiście interpretacja korzystna dla Rosji. Choć wsparcie działań Ankary nie musi od razu oznaczać współpracy, co raczej próbę wykorzystania okazji: armia turecka wkraczająca do Syrii, i dodatkowo grożąca dalszą ekspansją, to przecież nowy punkt sporny w relacjach USA-Ankara. Interwencja turecka dodatkowo oddala zakończenie kryzysy syryjskiego, która z fazy walki z Państwem Islamskim, wrócił do fazy zasadniczej wojny domowej, lecz z umocnioną pozycją rządu w Damaszku.  

Jeszcze w styczniu Hulusi Akar zapowiedział, że obecna operacja będzie kontynuowana w kierunku prowincji Manbij, gdzie stacjonuje około 2000 Amerykanów, i dalej do granic irackich. Oznaczało by to wkroczenie Turcji bezpośrednio w strefę wpływów Waszyngtonu (Afrin leży poza nią).

Gdyby operację w prowincji Afrin, przez media tureckie określaną jako „wyzwolenie” [Źródło 2: FSA commanders recount liberation of Afrin], postrzegać jako efekt ścisłej współpracy turecko-rosyjskiej, wymierzonej w sprzymierzeńców Waszyngtonu, to – wnioskując logicznie, musiałoby to spowodować wzrost wsparcia USA dla Kurdów syryjskich, działających pod banderą PYD/YPG oraz SDF. Lecz tak się nie stało. 

Turcy operację „Gałąź Oliwna” omawiali nie tylko z Moskwą, lecz również z Amerykanami; wstępnie sprawa mogła być poruszona już podczas listopadowego spotkania amerykańskiego sekretarza obrony z Nurettinem Caniklim, tureckim ministrem obrony, a na pewno w grudniu podczas spotkania Tillersona, Mattisa i Mevlüt Çavuşoğlu, ministrem spraw zagranicznych Republiki Tureckiej. 

Amerykanie byli przez stronę turecką informowani o jej planach i działaniach w mniejszym zakresie niż Rosjanie, jak w styczniu przyznał James Mattis. Jednak da się to łatwo wytłumaczyć: to przychylna neutralność ze strony Moskwy, a nie Waszyngtonu, była konieczna dla sprawnego przeprowadzenia operacji. 

Jeszcze w styczniu administracja Donalda Trumpa wypowiadała się o sprawie ostro; wskazywała, że interwencja Turcji może osłabić działania wymierzone w resztki Państwa Islamskiego. Jednak szybko Amerykanie złagodzili ton. Co zostało zresztą zinterpretowane przez Moskwę jako próba „przeciągnięcia” Ankary ponownie na stronę USA. 15 lutego w stolicy Turcji był obecny Rex Tillerson [Źródło 3: Ayla Jean Yackley, Turkey shells pro-Assad militias entering Afrin to aid Kurdish rebels]; komunikaty po spotkaniu były utrzymane w „pozytywnym” tonie. 

Działania dyplomatyczne Turcji, jeszcze przed rozpoczęciem samej operacji wojskowej, można więc tłumaczyć jako postawienie obu państw, Rosji i USA, przed faktem dokonanym. Turcja i tak wkroczy do Afrinu, pytanie tylko jak oba kraje na to zareagują. Nacisk Moskwy na Damaszek, aby ten nie wysyłał swoich wojsk na północ, także można rozumieć jako ustępowanie przez Rosję z pola. Na marginesie należy dodać, że naciski okazały się mało skutecznie, w końcu lutego syryjskie siły rządowe, wspomagane przez Siły Ludowej Mobilizacji (a więc pośrednio Iran) [Źródło 4: Bethan McKernan, Syrian civil war: regime forces come to Kurds’ aid against Turkey in Afrin] i tak do Afrinu weszły.

YPG nawiązało ściślejsze relacje z armią syryjską jeszcze przed wizytą sekretarza stanu w Turcji, co ułatwiło Amerykanom zdystansowanie się od działań Kurdów. Zapowiedź Amerykanów o wycofaniu się z Syrii, to również dalsza część nacisków na YPG. USA nie może nieustannie ignorować oczekiwań Ankary. 

Syryjscy Kurdowie mogą nie tylko czuć się opuszczeni przez Amerykanów, ale również przez Rosjan. Choć oficjalnie to sojusznicy USA, to do Moskwy nigdy im nie było daleko. Kurdowie z Afrinu bywają nawet określani jako „rosyjscy Kurdowie”, z uwagi na bliskie stosunki z Kremlem. Jaki może mieć w tym Rosja cel? Wywarcie na nich presji celem przyjęcia warunków stawianych przez Damaszek.

Gra Damaszku jest taka, że ten z jednej strony zdaje sobie dobrze sprawę, że bez Kurdów nie będzie w stanie ani zakończyć zasadniczego etapu wojny domowej, ani ustanowić nowego post-wojennego ładu, lecz jednocześnie chce, aby byli oni zmuszeni do przystania na jego warunki, a nie stawiania własnych. Temat to oczywiście, oddalająca się coraz bardziej, „federacja”. Stąd zaangażowanie w obronę Afrinu było dość ograniczone. 

Starcia w Afrin na dużą skalę, o wiele większą niż ta z jaką miano do czynienia w lutym i w marcu, miedzy siłami tureckimi (i FSA), a syryjską armią rządową, mogłoby mieć daleko idące konsekwencje polityczne; ich efektem mogłoby być wycofaniem się Turcji (i jej syryjskich sojuszników) z rozmów w Astanie (rozmowy w marcu, nowe przewidywane na maj) [Źródło 5: New round of talks on Syria to be held on May 14-15 in Astana] i w Sochi. 

Dla Ankary Astana pozostaje również istotna, nie mniej niż dla Rosji, nade wszystko jako forma nacisku, mało zresztą skutecznego, na Damaszek. Wprawdzie Astana nigdy nie powstrzymywała na długo ofensywy sił rządowych, lecz co jakiś czas je stopowała; dawało to Ankarze czas na przegrupowanie sił i ich regenerację, co było jej potrzebne po zamachu wojskowym. 

Jeszcze pod koniec lutego wieszczono [Źródło 6: How Turkey Was Deceived In Syria’s Afrin? – OpEd], że cała operacja wojsk tureckich może zakończyć się niepowodzeniem. Armia turecka dziś jednak wypadła lepiej niż w 2016 r., gdy podczas pierwszej interwencji militarnej w walkach pod Al-Bab siły kurdyjskie wykazały się dużą odpornością, opóźniając stanowczo marsz tureckiej armii. 

Jeśli podejść do sprawy czysto militarnie to „Gałąź Oliwna” wykazała, że armia turecka odzyskuje sprawność. Gdy w północnej Syrii trwały walki, Turcja zajmowała się testowaniem nowej broni balistycznej (Rokestan), czy aktywnego sytemu bezpieczeństwa, Akkor Pulat, w który zapatrzone mają być w przyszłości tureckie czołgi [Źródło 7: Burak Bekdil,  Turkey’s Syrian Battleground, „BESA Center Perspectives Papers”, nr 777, marzec 2018.]. 

Z kolei militarne, i polityczne, znaczenia PYD/YGP powiązane jest z rolą jaką odgrywało ono w walce z Państwem Islamskim. Jednak nie można przeceniać militarnych zdolności Kurdów, które zostały osiągnięte dzięki znacznej pomocy Zachodu. Utrata lub istotne ograniczenie tej pomocy może oznaczać szybki spadek ich znaczenia i wpływów. Przykładem może być kryzys jaki dotknął Kurdów w Iraku, którzy mogli być przekonani, że uzyskali na tyle silną pozycję, iż mogą samodzielnie decydować o sobie, lecz brutalna rzeczywistość szybko udowodniła, że się mylą. 

Co może być zasadniczym celem samej Ankary? Dziś Turcja chce odwrócić trendy zaistniałe w wojnie domowej, które doprowadziły do nawiązania współpracy Damaszku z Kurdami (PYD), pod rosyjską protekcją.

Wzmożone działań wojennych we wschodniej Ghoucie i w Doumie (z użyciem broni chemicznej) – co oczywiście przyczyni się do odłożenia na bok planów wycofania się USA z Syrii, to próba przechwycenia przez rząd w Damaszku inicjatywy, który obawia się, że Turcja w następnym etapie, po umocnieniu się w Afrinie, nie tyle pójdzie na wschód, co na południe; nawet jeśli nie jest to zgodne z prawdą. Stąd też można wnosić, że kolejnym kierunkiem ekspansji armii syryjskiej będzie właśnie Idlib [Źródło 8: Bruce Mabley The Fall Of Afrin – OpEd].  

Najważniejszy w całej operacji „Gałąź Oliwna” jest nie tyle sukces militarny, co odtworzenie i ponowne włączenie do gry politycznej sił umiarkowanej, sunnickiej opozycji spod znaku Wolnej Armii Syryjskiej. Struktury wojskowe FSA uległy praktycznie dekompozycji w połowie 2014 r., pomimo tego nazwa ta przez cały czas funkcjonowała w mediach, nie wiadomo do końca do czego się tak naprawdę odnosząc. FSA miała brać udział w walkach w ramach operacji „Tarcza Eufratu”. W styczniu br. 30 grup działających w jej ramach uformować miało tzw. Armię Narodową, w sile 22 tys. ludzi [Źródło 9: Yeni Şafak, Turkey-backed National Army formed in Syria], wspieraną przez Ankarę. To jej siły, wraz z armię turecką, brały udział w „wyzwalaniu” Afrinu. Czymkolwiek nowa FSA jest, to politycznie i wojskowo pozostaje podporządkowana Ankarze. Dowodzić może tego choćby jej udział w walkach z PYD i PKK, co nigdy nie było jej priorytetem.  

Odtworzona FSA to turecka karta w grze wojskowej i politycznej. Jak długo głównym tematem w wojnie syryjskiej była walka z Państwem Islamskim, tak długo interes anty-Asadowskiej opozycji pozostawał dla opinii światowej na dalszym planie. Nie bez przyczyny rosyjska i syryjska propaganda ukazywały wszystkie siły opozycyjne jako, jeśli nawet nie otwarcie to faktycznie, służące Państwu Islamskiemu. Walka z PI dała także Kurdom sposobność na nawiązanie co najmniej neutralnych stosunków z Damaszkiem, pomimo że oficjalnie byli/są oni nadal częścią opozycji dążącej do zmiany reżimu. 

Sunnicka opozycja gnieciona przez, z jednej strony, siły rządowe, z drugiej, przez dżihadystów, nieustannie słabła, zmuszona akceptować co rusz to łamane porozumienia o zawieszeniu broni. Ruch Turcji należy przede wszystkim rozumieć jako próbę ponownego wprowadzenia opozycji do gry, jak również przejęcia nad tą pełnej politycznej kontroli. Pozostałe ogniwa oporu skierowane przeciw Asadowi, jeśli nie będą miały być całkowicie unicestwione, będą musiały uznać protekcję Ankary. 

Łazarz Grajczyński

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone na rzecz pana Łazarza Grajczyńskiego, wyłączenie licencji CC 3.0.

Tags: , , , , , ,

22 komentarze “Turecka polityka w Syrii po Afrin”

  1. 55ww
    13 kwietnia 2018 at 05:02

    Dużo źródeł.

  2. Inicjator
    13 kwietnia 2018 at 05:55

    Czyli Turcja zaczyna tam, za zgodą Rosji – narzucać swoje rozwiązania.

    USA zostaną z boku, tylko jako obserwator.

    I to się utrwali, a Bosfor będzie bardziej otwarty dla floty rosyjskiej.

  3. karmazynowy Trufel
    13 kwietnia 2018 at 08:27

    Interesujące spojrzenie na problem, bogato ilustrowane cytatami dotyczącymi problemu.

  4. Wojciech
    13 kwietnia 2018 at 10:06

    Jak na razie zabili w Syrii już ponad pół miliona ludzi. Miliony wypędzono, a piękny starożytny kraj, źródło chrześcijaństwa leży w gruzach. A w gruncie rzeczy chodzi tam o amerykańską rurę gazową i wyeliminowanie Rosji z rynku energii. Wielu padlinożerców przy okazji chce się nakarmić, a Rosja usadowiła się na Bliskim Wschodzie na stałe. Wszystko to dzieje się na oczach bawiącego się i oglądającego mecze świata. Aż to wszystko nagle pieprznie. I będzie spokój.

  5. Xun Zi
    13 kwietnia 2018 at 11:12

    Hehe, Rosjanie biją Amerykanów ich własną bronią i jeszcze dodatkowo powoli wyciągają Turcję z NATO. Nie udało się Amerykanom wyrzucić Rosjan z Krymu, a teraz jeszcze może dojść do zbliżenia Ankary w Moskwą, co będzie korzystne i dla pana Putina i dla Erdogana, który rozumie grę mocarstw i próbuje samodzielnie wejść do gry, realizując własne cele, w oparciu o rozgrywanie interesów mocarstw pomiędzy sobą. Tak się robi politykę zagraniczną. Naczelny Prezes Polski powinien pojechać po nauki do pana Erdogana.

  6. bogo22
    13 kwietnia 2018 at 14:55

    i placic za korepetycje,likwidujac podkomisje pana antoniego…!

    Xun Zi 13 kwietnia 2018 at 11:12
    Naczelny Prezes Polski powinien pojechać po nauki do pana Erdogana.

  7. Miecław
    13 kwietnia 2018 at 16:00

    Ano zobaczymy kogo tak naprawdę Erdogan będzie chciał wykołować – Rosję czy USA? Czas pokaże. Ale jeżeli Rosja trwale zwiąże swoimi interesami gospodarczymi Turcję i Turcja na tym skorzysta, to zmiany geopolityczne mogą być nieodwracalne i niekorzystne dla stanów, ale w konsekwencji mogą być korzystne dla Europy Zachodniej uwalniającej swój potencjał spod kontroli Wielkiego Brata.

    @Xun Zi 13 kwietnia 2018 at 11:12.
    “Naczelny Prezes Polski powinien pojechać po nauki do pana Erdogana.” To fakt, ale najpierw musiałby się przestać modlić i zrezygnować z polityki styropianowo-sanacyjnej, która powoduje ograniczenia poznawcze. A na to chyba jest już za późno.

    Wolą natomiast uprawiać prymitywna politykę historyczną, ostatni przykład odrzucenia pomnika ku czci “przeklętych” w Czarnem spowodował napad furii “jaśnie pańskiej” u przedstawiciela jedynie słusznej interpretacji historycznej. Za znieważenie mieszkańców otrzymał tylko naganę, zgroza.
    Wyguglać jak link nie przejdzie:
    “Piotr Szubarczyk z IPN-u ukarany naganą. Przeprasza za wystąpienie w Czarnem” – https://wiadomosci.wp.pl/piotr-szubarczyk-z-ipn-u-ukarany-nagana-przeprasza-za-wystapienie-w-czarnem-6240374621886593a

  8. leming
    13 kwietnia 2018 at 17:32

    Wszyscy odbierają koncentrację amerykańską przy Syrii jako chęć ukarania “chemicznego Assada”, ale czy to tylko o to chodzi ? Nagle Turcja dość mocno przycichła w grożeniu kurdom i w zapowiadaniu dalszej ofensywy.W tym kłębowisku żmij trudno się rozeznać, bo media straciły swój informacyjny charakter i brak jest wiarygodnych informacji. Przecież postępowanie Turcji wobec sojuszniczych kurdów mocno ośmieszało głośno wyrażane amerykańskie gwarancje.

  9. rum tum tiger
    13 kwietnia 2018 at 17:58

    Fajnie napisane, duzo informacji mało tresci

  10. krzyk58
    13 kwietnia 2018 at 19:04

    Ponieważ chwilowo III WŚ została przez prezydenta Trumpa odwołana, ponawiam film Anna-News… [Syria] Vengeance for the Damascus liberation | Третья Мировая: Месть за освобождение Дамаска https://www.youtube.com/watch?v=qd2Cds0OlZI&t=35s

    Muszę przyznać że po oglądnięciu tego filmu jestem pod wielkim wrażeniem rosyjskich osiągnięć w Syrii. Bo to dzięki ich szkoleniu widzimy dobrze wyszkolonych dowódców, świetnie działających żołnierzy i pokazową organizację.

    Jakieś 900 dni temu tłumaczyłem i omawiałem kilka opinii na temat syryjskiej armii. I były one na tyle niepochlebne, że było niewytłumaczalne, jak Syria przetrwała te kilka lat, atakowana przez dobrze zorganizowanych terrorystów. Ówczesna armia syryjska nie była przygotowana do wojny partyzanckiej. Nie brakowało jej morale, było bardzo mało dezercji, ale brakowało ducha i wiary. Brakowało strategii i taktyki. Brakowało podstawowego wyszkolenia żołnierzy. Brakowało łączności, koordynacji i umiejętności współdziałania. Armia syryjska atakowała na wąskich odcinkach, bez koordynacji działań ze skrzydłami, napotykając opór wycofywała się, często porzucając sprawny sprzęt. Uszkodzonego sprzętu nie remontowano.

    Tymczasem oddziały terrorystów atakowały niewielkimi, mobilnymi oddziałami na słynnych Toyotach, dysponowały doskonałą łącznością, dostępem do zdjęć satelitarnych z Izraela i USA. A przede wszystkim niemal nieograniczonymi zasobami finansowymi, a co za tym idzie sprzętowymi i ludzkimi…

    Oglądając powyższy film, trudno uwierzyć w to, że rosyjscy nauczyciele potrafili w tak krótkim czasie, pod ogniem wroga, wyszkolić taką zwycięską armię…

    Czy po wyzwoleniu całej Syrii ta armia się zatrzyma, czy wyzwoli jeszcze Palestynę?—————————————-????
    https://kodluch.wordpress.com/2018/04/12/12-04-2018-syria-923-dzien-sprzatania-swiata/

  11. Wierny_czytelnik
    13 kwietnia 2018 at 20:01

    No dobrze a jakieś wnioski ? Ja rozumiem ze zna pan angielski i przepisał pan kompilując różne zbiory tez. Ale standard do jakiego nas przyzwyczaił ten portal jest inny tu chodzi o krytyczne myślenie. Na co bardzo liczę…

  12. 14 kwietnia 2018 at 11:54

    Bzdury. Rosja szczuła Rożawę Turcją od dawna. W końcu spuściła ją ze smyczy biorąc w zamian druga nitkę Turkish Streamu i budowę elektrowni atomowej w Turcji.
    Nie było wzrostu wsparcia USA dla Kurdów syryjskich, bo USA nie chciała bardziej popychać Turcji w stronę Rosji. Inna sprawa, że to błąd.
    Siły rządowe do Efrin nie weszły. Weszło tylko 250 bojowników prorządowych (to jednak nie to samo) milicji NDF. Przy czym była to prawdopodobnie ich własna inicjatywa. To byli głównie członkowie szyickich (alawickich) milicji z miast Nubl i Zahra. Miasta te były wcześniej oblegane przez dżihadystów Nusry i utrzymały się dzięki korytarzowi humanitarnemu z Efrin. Teraz odwdzięczyli się za tamtą pomoc.A naciski Rosji były bardzo skuteczne, bo to własnie ona zablokowała rozmowy z rezimem.
    Jakie siły kurdyjskie w walach pod al Bab? Al Bab to jedyny przypadek walk Turcji z Daesh. Faktycznie kiepski dla Turcji i zaraz powrócono do układów.
    Różnica wobec Efrin polega na niepodejmowaniu przez SDF walk miejskich, a nie na mitycznego “odzyskiwania sprawności” armii tureckiej. Nota bene co miałaby odzyskiwać? Jej wartość bojowa zawsze była niewielka.
    Wartośc militarny YPG/YPJ jest wysoka. Porównywanie do Peszmergi, której faktyczne doswiadczenie bojowe nie jest takie duże jest śmieszne. Zresztą w ogóle porównywanie Rożawy do Baszuru jest śmieszne.
    “Do Moskwy nie było daleko”, ale fantazjom autora, a nie Efrin.
    Nie ma żadnych “sił umiarkowanej, sunnickiej opozycji spod znaku Wolnej Armii Syryjskiej”. Szyldu FSA używają dżihadyści. Co było “umiarkowanego” przeszło do SDF. I tak Efrin przed dzihadystyczna pseudoFSA broniła m.in Jaish al Thuwar ze składu “starego” FSA.

    SZANOWNY PANIE CHĘTNIE PRZYJMIEMY TEKST POLEMICZNY. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  13. 14 kwietnia 2018 at 12:01

    krzyk58. Głównymi siłami walczącymi za reżim nie jest syryjska armia, tylko szyiccy najemnicy z całego świata. Najbardziej zaangażowana formacją jest dywizja Fatemiyun – Afgańczycy na irańskim żołdzie, oprócz tego kupa mniejszych milicji.

  14. Xun Zi
    14 kwietnia 2018 at 13:08

    Boruta
    14 kwietnia 2018 at 12:01

    Ta wojna trwa tyle lat tylko dlatego, że wszystkie strony tego konfliktu przysyłają i finansują swoich najemników. Gdyby nie pomoc obcych żołnierzy finansowanych przez globalne i lokalne mocarstwa, chcących rozgrywać tam swoje interesy, ta wojna skończyłaby się już kilka lat temu, bo Syryjczycy zwyczajnie straciliby zasoby ludzkie do jej kontynuowania. Ja zaryzykuję nawet tezę, że wojna w Syrii to III wojna światowa w wersji mikro. Tam walczą wszyscy – Syryjczycy między sobą, Turcja, Kurdowie, terroryści, Iran, Izrael, USA, Rosja, Arabia Saudyjska, Francja, podobno niedawno nawet Chiny wysłały tam niedawno swoje siły specjalne. Czemu jeszcze Polscy żołnierze tam nie pojechali? Jak ta wojna przejdzie do skali makro to na Ziemi nie znajdziemy ani jednego kraju, który nie będzie obrócony w gruzy. Ale życie i tak znajdzie sposób…

  15. krzyk58
    14 kwietnia 2018 at 19:22

    @Boruta. ‘reżim”, hmmm…Sz.z premedytacją użył eufemizmu, tym samym
    “sie okreslił politycznie” – po stronie zachodnich psów wojny i prozachodnich
    gołoworezów. Dzicz zachodnia wspiera tubylczą, rebeliancką dzicz…

    Wg. mnie “ów reżim” to jedynie prawowity i legalny rząd z POPARCIEM
    syryjskiego suwerena – kto widzi inaczej jest “normalnym” sq….nem.

  16. 17 kwietnia 2018 at 13:22

    krzyk58 To, że nie ogarniasz tego konfliktu to jedno, to, że mając pod nosem link nie potrafisz zrozumieć po czyjej jestem stronie to drugie.
    Opowiadanie o prawowitym i legalnym rządzie będącym wynikiem serii przewrotów, najpierw partii Baas, potem w jej łonie Asada seniora, a finalnie przekazania władzy przez dyktatora-tatusia dyktatorowi-synusiowi świadczy o przedadawkowaniu rosyjskiej propagandy.
    A suweren to moneta brytyjska, nie syryjska. 😀

  17. wlodek
    17 kwietnia 2018 at 17:08

    Boruta,czy ty byłeś w Syrii czy naogladałeś się obrazków w BBC?Czy ty nie widzisz do czego doprowadziła walka o “demokracje i prawa człowieka” pod egidą USA.Jedź chociaż do Niemiec,to popatrzysz na “ofiary Iraku,Libii i Syrii’.

  18. krzyk58
    17 kwietnia 2018 at 17:21

    @Boruta.
    Хватит! Jeszcze jeden euroatlanta (syjonistyczny).

  19. krzyk58
    17 kwietnia 2018 at 19:17

    [3dom.pro] Pan Nikt wzywa do pomocy! Film o wojnie w Syrii!

    https://www.youtube.com/watch?v=WVJ0FS6KgFM

    https://zrzutka.pl/casus-belli

    Dlaczego należy doprowadzić do zniszczenia „Izraela”

    http://www.prawica.net/10115

    https://blagin-anton.livejournal.com/1012741.html

  20. 21 kwietnia 2018 at 12:49

    W odróżnieniu od Ciebie Włodku ja widzę. Ty też możesz. Np do tego: https://www.facebook.com/KurdyjskaRewolucjawRojavie/photos/?tab=album&album_id=2044662055761179

  21. 21 kwietnia 2018 at 12:53

    krzyk58 żałosny jesteś. 🙁

  22. krzyk58
    21 kwietnia 2018 at 15:50

    @Boruta.
    I jest ci smutno tylko z tego powodu? Proponuję – snickersa, albo budyń…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up