Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2018

Wolny handel czyli korporacje rządzą światem ale nie w Chinach


 Wolny handel jest narzędziem w korporacyjnym rządzeniu światem. Wolny handel wymyślono po to, żeby realizować dominację gospodarczą, poprzez całe spektrum narzędzi. Poczynając od uzależnienia źródeł zbytu i zakupu, a na klasycznej dominacji kapitałowej kończąc. 

Istotą wolnego handlu jest nierównowaga. W jednej części świata coś jest tańsze lub powoduje się, żeby było tańsze, niż w innej – gdzie dane dobra się sprzedaje, w celu odnotowania zwiększonych zysków. 

Proszę się zastanowić, to fajnie że w naszych sklepach możemy kupić owoce z odległych krajów lub np. ryby, albo zaawansowaną elektronikę. Powstaje jednak pytanie, czy to dobrze że sałatę do sklepu na moim osiedlu sprowadza się z Włoch, a Niemiec żeby napić się mleka musi mieć je przywiezione z Litwy? 

Teoretycznie nie ma w tym niczego złego, do póki się kręci i państwo pobiera z tego swój haracz zwany vatem. Jednak w przypadku transferów globalnych, gdzie dochodzi jeszcze brak ceł pomiędzy systemami polityczno-gospodarczymi, to już nie jest takie fajne. Z tego powodu, ponieważ zaraz za kreowaniem wartości podąża pieniądz. Jeżeli się niczego nie wytwarza, to otrzymuje się mniejszy zwrot do podziału, albo żaden.

Do tej pory neoliberalne kłamstwo wciskało nam wszystkim dwa wielkie oszustwa: po pierwsze, że kapitał nie ma narodowości, a po drugie, że to dobrze że można coś kupić taniej, bo dzięki temu ma się więcej zasobów na inne cele. Pierwsza kwestia jest już empirycznie obalona, także i w naszym kraju. Już wiemy, że kapitał ma narodowość i słucha się polityków, a ci słuchają się wyborców. Druga kwestia jest istotnie prawdziwa, ale działa tylko wówczas, gdy pierwsza teza jest prawdziwa, czyli nigdy nie działa. Teoretycznie, jeżeli możemy kupić miliard ołówków w Chinach za miliard USD, co zaspokaja nasze potrzeby na ołówki na rok, to warto tak zrobić. Alternatywą jest posiadanie własnych fabryk ołówków, ale wówczas jeden będzie kosztował nie 1 USD ale około 3 USD. Ponieważ fabryki w Europie płacą europejski socjal, podatki i opłaty, w tym środowiskowe. Otrzymamy ultra nowoczesne ołówki, płacąc za nie do trzech razy więcej, niż za importowane i mamy około 2 mld USD wolnych środków. 

Tylko ten rachunek nie uwzględnia korzyści ciągnionych i mnożnikowych, jakie wynikają z faktu, że te 3 mld USD wydamy na własnym podwórku, a nie po prostu przelejemy je do eksportera. O tym już szkoły neoliberalnej ekonomii, co najmniej milczą. Ewentualnie starają się przejść nad tym zagadnieniem do porządku dziennego. Z jednym wyjątkiem – przemysłu zbrojeniowego. 

Proszę się zastanowić, dlaczego każdy kraj stara się mieć u siebie jak najwięcej możliwości produkcji zbrojeniowej i być uniezależnionym od importu broni? Kwestie strategiczne również są ważne, ale o wiele ważniejszy jest rachunek ciągniony i korzyści mnożnikowe dla gospodarki, jakie taki przemysł daje. Badania i rozwój, badania podstawowe, inwestowanie w nowe technologie, w przemysł ciężki, logistykę, wszystko o wielkiej złożoności – w celu uzyskania docelowego produktu za miliony, który ktoś wystrzeli na poligonie do tarczy z desek odzyskanych z palet. Dlaczego wszyscy starają się to robić? Ponieważ to się bardzo opłaca i jest to motorem gospodarki. 

Dlaczego więc przysłowiowe „ołówki” można odpuścić, ale już „bombki”, to chcielibyśmy robić w kraju? Rzeczywiście specjalizacja jest istotną dźwignią ekonomii i nie da się produkować wszystkiego, jednak każdy może z łatwością wskazać branże o znaczeniu strategicznym, które warto kultywować. Nawet jeżeli nie są najnowocześniejsze i najlepsze. Z tego prostego powodu, że jak się je wypuści, to jak dowodzą nawet nasze krajowe przykłady, inwestor bardzo szybko zamienia fabryki na montownie lub po prostu burzy, orze i sprzedaje deweloperom. Cel zawsze jest ten sam, jest nim zdobycie rynku pozwalającego na zwiększenie własnej produkcji strategicznej. Ponieważ ona z definicji może być na progu opłacalności, a każdy dodatkowy produkt ponad stopę zwrotu z inwestycji, powoduje, że koszty jednostkowe rozkładają się inaczej. To proste – jeżeli do opracowania nowego samolotu bojowego trzeba wydać na badania i rozwój, projekt, testy i wdrożenia około 50-70 mld USD, to jeżeli kupimy 100 sztuk, to każdy będzie kosztował cenę jednostkową (wytworzenia), plus składową procentową kosztów poniesionych. Tak jest ze wszystkim, co wymaga koncentracji kapitału i utrzymywania tej koncentracji w czasie.

Czy wolny handel jest dobry dla gospodarki? Tak, ponieważ pozwala na specjalizację i zmniejszanie kosztów produkcji. Nie, ponieważ powoduje migrację miejsc pracy. Tu dochodzimy do sedna problemu, bo kapitał ma narodowość – w tym znaczeniu, że osoby odpowiedzialne za jego alokację odpowiadają zawsze przed kimś politycznie. Jeżeli byśmy pozwolili na to, żeby wszystko produkować poza daną przestrzenią, to jak rynek pracy ma się dostosować? Skoro nie opłaca się w nim niczego wytwarzać?

Pierwszy globalnie odważył się to zauważyć pan Donald Trump. Przy wielkiej przewadze zdolności produkcyjnych Chin, wszystko co tam będzie produkowane, zawsze będzie tańsze, nić produkowane na Zachodzie. W Europie widać to jeszcze boleśniej, bo ludzie którzy nie mieli możliwości znaleść dla siebie pracy, ponieważ ich sektory zostały wyparte z rynku przez konkurencję z zewnątrz – migrują w poszukiwaniu chleba. Przeprowadzka z Polski do Niemiec, nie jest taka prosta jak z Ohio do Kalifornii. Inna kultura, inna cywilizacja, wszystko inne. Podobnie na linii Meksyk – USA. Pan Trump to widzi i rozumie, że jeżeli dzisiaj nie powstrzyma się zachodzących procesów, to za 30 lat, wszystko może być inaczej, a skutki będą nieodwracalne. W zasadzie już dzisiaj są.

Śmieszne jest to, że wolny handel wdrożyły brytyjskie i amerykańskie korporacje. Zaczęło się od Chin, proszę sobie przypomnieć jak skłaniano Chiny do przyjmowania zapłaty za herbatę lub jedwab w opium i dlaczego! Jeżeli ktoś myśli, że w Chinach o tym zapomniano, ten popełnia wielki, wręcz niemożliwy do wyjaśnienia błąd. Każde chińskie dziecko dowiaduje się o tym w domu i na lekcjach w szkole. Zachód zbudował swoją pozycję na nierównowadze, wymuszonej mordami, przekupstwem, porwaniami, handlem niewolnikami i narkotykami. Dzisiaj ten Zachód przegrał rywalizację z potomkami oszukiwanych i wykorzystywanych ludzi, głównie dlatego ponieważ byli na tyle mądrzy, żeby zaadoptować do swoich potrzeb nauki kolektywnej filozofii Komunizmu. Obracając ostrze kapitalizmu przeciwko swoim krzywdzicielom. 

Chiny tak ustawiły swoje prawodawstwo i zwyczaje gospodarcze, żeby zachodnie korporacje musiały przekazywać im know-how i działać na ich warunkach. Jednak w Afryce, chińskie korporacje działają analogicznie, jak zachodnie, a często nawet i bardziej atawistycznie. Merkantylizm zawsze jest aktualny (kto ma więcej złota na koniec dnia, ten wygrywa). Pan Trump to rozumie, rozumieją to zarządzający zachodnimi korporacjami, które nie są w stanie już ssać Chin. W tych warunkach – wolny handel na zasadach win-win, jest niemożliwy.

Wolny handel właśnie się kończy, więcej ludzi będzie mogło pracować w swoich krajach, w zawodach do tej pory wyjaławianych przez globalną konkurencję. Wcześniej jednak czeka nas śmiertelny bój o przetrwanie. Ponieważ tutaj liczy się ten, kto jest pierwszy. Wszyscy inni będą zalani nadmiarem podaży z rynku, której nie kupili ci, dla których była przeznaczona. Trzeba na to wziąć poprawkę. Czeka nas wojna handlowa, a potem wzrost cen wszystkiego. 

Zastanówmy się, jakby funkcjonował świat, gdyby zamiast braku taryf celnych, na wszystko obowiązywała stawka 100%? To pytanie zadaje sobie wielu ekonomistów. W praktyce jednak, oczywiście po okresie szoku i dostosowania KORPORACJE BYŁBY ZMUSZONE DO LOKALNEGO OKREŚLANIA SWOICH STRATEGII. Tego się chyba najbardziej boją, bo to jest zupełną odwrotnością od standardu, do którego są przyzwyczajone. Powstaje jednak pytanie, czy to świat i ludzie są dla korporacji, czy korporacje są dla ludzi i świata?

Tags: , , , , , , ,

17 komentarzy “Wolny handel czyli korporacje rządzą światem ale nie w Chinach”

  1. Labrador
    13 kwietnia 2018 at 04:44

    Doskonały tekst właśnie o to chodzi.

  2. Inicjator
    13 kwietnia 2018 at 05:38

    Ciekawy i pouczający artykuł.

  3. Ja Pułkownik
    13 kwietnia 2018 at 06:12

    Tekst syntetyzuję główne problemy współczesnego kapitalizmu, którego paradygmat po prostu się wyczerpał.

  4. Miecław
    13 kwietnia 2018 at 10:38

    Jednym słowem zachodnie “jaśnie państwo” z chęci zysku utraciło rozum, co teraz odbija się im czkawką gospodarczą. Zobaczymy jakie i czy znajdą na tą czkawkę gospodarczą, jakieś lekarstwo, oprócz wojny?

    Polacy uczcie się tego fragmentu na pamięć:
    “Zachód zbudował swoją pozycję na nierównowadze, wymuszonej mordami, przekupstwem, porwaniami, handlem niewolnikami i narkotykami. Dzisiaj ten Zachód przegrał rywalizację z potomkami oszukiwanych i wykorzystywanych ludzi, głównie dlatego ponieważ byli na tyle mądrzy, żeby zaadoptować do swoich potrzeb nauki kolektywnej filozofii Komunizmu. Obracając ostrze kapitalizmu przeciwko swoim krzywdzicielom. Chiny tak ustawiły swoje prawodawstwo i zwyczaje gospodarcze, żeby zachodnie korporacje musiały przekazywać im know-how i działać na ich warunkach.” –
    i proszę powtarzać go zamiast modlitwy przed snem, a może wreszcie doznacie oświecenia i zrozumiecie, w co was wpakowało współpracując z zachodem “jaśnie państwo” i kk, rządne władzy i majątków, kosztem własnego narodu.

  5. Xun Zi
    13 kwietnia 2018 at 10:58

    Dobre podsumowanie obecnego systemu. Już nawet na racjonaliście był podobny artykuł o zachodnim korporacjonizmie, który udaje kapitalizm: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10198. Temat jest więc warty dalszego rozwijania.
    Najgorszym problemem są przede wszystkim globalne korporacje, które dla swoich interesów starają się podporządkować gospodarki kolonizowanych krajów. W zasadzie ich system jest stworzony na nieustanne rozszerzanie się. Gdy już jedna korporacja ma obstawiony jeden kraj, nie może się zatrzymać w miejscu i dbać o swój interes w kraju. Musi kontynuować ekspansję. W tym roku mogłem się o tym przekonać osobiście, ponieważ pracuję w korporacji w Holandii i na początku roku było spotkanie podsumowujące poprzedni rok. Dyrektor jasno określił strategię na następne lata. Holandia jest już za mała, firma rozpoczyna ekspansję w kraju sąsiednim, a później w planach jest wejście na rynki innych państw Europy. Można ten system porównać do ośmiornicy, która nie może stać w jednym miejscu, ona musi rozszerzać swe macki nieustannie, niczym kosmos. W pewnym sensie to takie gospodarcze imperia, które potrzebują nieustannie się rozszerzać, żeby móc funkcjonować. Kolonializm, tylko w wydaniu gospodarczym, nie zbrojnym.

  6. wlodek
    13 kwietnia 2018 at 12:00

    Mieclawie, coraz częściej słyszę w poważnych rosyjskich komentarzach że należy opuścić WHO.Co ich hamuje ?Myślę że czekają na ruch Chin i fakt że rosyjskie obligacje mają podstawę dolar. Jak Chiny w 2019 roku w rozliczeniach przejdą na juan to obecna zależność od Wujka Sama odpadnie ( już dzisiaj niemieckie banki skupiają juany).Pozdro.

  7. fretka Fredzia
    13 kwietnia 2018 at 15:05

    Kolonializm gospodarczy jest taki sam jak był kiedyś. Zachód nie tylko ukradł pierwszy kapitał, ale potem jak już produkował to dusił produkcję innych. Przykład XIX wieczna Anglia i Niemcy

  8. wieczorynka
    13 kwietnia 2018 at 15:16

    Zachodnie “jaśnie państwo” jak pisze Miecław utraciło z chęci zysku rozum i ja się z tym zgadzam. Ponadto czytając na różnych portalach teksty, bawi mnie jak “zachodnie jaśnie państwo goni w piętkę”. czasami jak się chce za dużo to można się udławić.

    Pozdro i Włodka też.

  9. Trex
    13 kwietnia 2018 at 17:55

    Mam nadzieje na upadek dolara

  10. Gopło 1976
    13 kwietnia 2018 at 20:04

    Tekst roku. Bez dwóch zdań.

  11. krzyk58
    13 kwietnia 2018 at 20:29

    …………………………………………………………………………………..Proszę
    o wskazanie drugiego kraju z podobnym wyzyskiem człowieka pracy
    jak w Chińskiej republice Ludowej,pod rządami Komunistycznyj
    Partii Chin… wiem, wiem elokwentni wymienią Bangladesz itp…
    tyle że tam TO ‘dzieje się” bez udziału Komunistów…https://krajcichejsmierci.wordpress.com/2015/06/01/made-in-china-wyzysk-niewolnicza-praca
    ………………………….
    https://krajcichejsmierci.wordpress.com/

    Nie interesują mnie tłumaczenia że to etap przejściowy, że tak trzeba, że dzięki temu – każdy ma miskę ryżu.. że…………….itd.
    TAM po prostu jest przepaść pomiędzy niewąską już grupą
    nababów a plebsem, ‘niewartym splunięcia”, takie są uroki życia
    i rządów partii komunistycznyj w Chinach….

  12. Ja Pułkownik
    13 kwietnia 2018 at 21:25

    W pełni się zgadzam korporacje to zło, ale niestety jestsmy na nie skazani

  13. yossarian
    13 kwietnia 2018 at 23:29

    Myślę że to jeden z takich tekstów, o których się będzie długo pamiętać.

  14. Miecław
    13 kwietnia 2018 at 23:58

    @krzyk58. 13 kwietnia 2018 at 20:29
    Ciekawe co na to sami Chińczycy? Czy lepiej im było w feudalizmie, czy obecnie? Albo pod władzą zachodnich panów i na haju opiumowym? Może tam się jednak sprawdzi teoria skapywania dobrobytu 🙂 Póki co każdemu według pracy, zdolności i potrzeb, więc jednak może bardziej sprawiedliwie niż w Euro-kołchozie, w którym podobno też 880 mln ludzi wg info „Der Spiegel” z 2015 roku wykonuje pracę niewolniczą. Źródła nie linkujemy i sprawdziłem już nie działa na biznes onet.

  15. krzyk58
    14 kwietnia 2018 at 08:02

    @Miecław. “Ciekawe co na to sami Chińczycy? ”
    Zgaduję w ciemno, i na pewno nie pomylę się w ocenie
    świadomości Chińczyków – orzekną ‘jednogłośnie”
    że “teraz im lepiej”, analogicznie jak np. Polacy. 🙂
    http://raportzazji.pl/

  16. 50-parolatek
    7 maja 2018 at 12:01

    @krzyk58
    “plebsem, ‘niewartym splunięcia””…
    – Krzyku, chyba jednak lepiej być “plebsem, ‘niewartym splunięcia”” z PEŁNYM BRZUCHEM i NAPEŁNIONą MISKą, niż tym samym, tylko w dodatku przymierając “głodem i chłodem” ?
    Poza tym, na jakiej podstawie wypisujesz te pierdoły, byłeś tam, czy co?
    Przypomnij sobie, a najlepiej zdobądź jakieś zachodnie “materiały” z okresu “zimnej wojny”, np. z lat 70-ych na temat warunków życia w ówczesnym PRLu….
    – nie uwierzysz co tam za bzdury wypisywano!
    Jak myśmy w tamtej Polsce “ciężko” mieli, jak myśmy żyli i jakimi “niewolnikami” komuchów byliśmy w tamtym okresie!.
    Prawdopodobnie tylko “cud boski” sprawił, że Naród nie dość, że przetrwał ten “tragiczny” okres, to jeszcze przeżył okres NAJWIęKSZEGO ROZWOJU w historii Polski…

    Och Krzyku, Krzyku…
    – czy Ty tylko mówisz po to, żeby mówić ?

  17. Anonim
    28 maja 2018 at 10:13

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up