Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 lipca 2018

Bez obronności nie będzie ochrony zdrowia bo nie będzie państwa!


 Pomimo awansów generalskich, zdaniem części środowiska mundurowego zabawa w przestawianie żołnierzyków trwa w najlepsze. Ludzie w mundurach nie są pewni etatów. Dzieją się rzeczy niesłychane. Wszyscy w tym kraju znają się na wojsku, w tym w szczególności na Marynarce Wojennej, rakietach przeciwlotniczych, myśliwcach, czołgach… Najnowszym hitem jest znajomość zasad wojny minowej! Wypowiada się na ten temat – jako ekspert – najpośledniejszy polityk z kresów obecnej Rzeczpospolitej, gdzie nigdy nie było morza.

Opozycja krytykuje rządzących za to, że chcą budować strzelnice sportowe do edukacji proobronnej, stawiając na drugiej szali problematykę ochrony zdrowia z publicznych pieniędzy. To bardzo nieuczciwe, zwłaszcza w kraju o takiej historii i z takim położeniem jak nasz. Można powiedzieć więcej, takie porównywanie jest szkodliwe dla państwa. Ponieważ potrzebna jest i ochrona zdrowia i obronność. Nie można pomiędzy tymi kategoriami spraw publicznych stawiać znaków nierówności. Są równoważne. Bez obronności nie będzie państwa, a jak nie będzie państwa, to na pewno nie będzie ochrony zdrowia.

Nie jest tak, że mamy wybór – armaty albo masło? Nie ma takiego wyboru, ponieważ co najwyżej możemy kupić trochę karabinów, a masło jest dzisiaj już prawie towarem luksusowym, więc jego cena nie jest śmieszna. Dlatego wszystko, co robimy na polu obronności musi być przemyślane i odpowiednio angażować środki. Wiadomo, że to boli i jest trudne do społecznego uzasadnienia, jednak na tym polega rola polityków, żeby dokonywać wyboru publicznego.

Każdy względnie rozgarnięty człowiek, nawet bez wiedzy wojskowej, widzi że obecna sytuacja naszego kraju nie jest łatwa, podstawowe założenia geostrategiczne są takie jak zawsze, tylko zmieniła się technologia. Ta z kolei ma wpływ na szybkość prowadzenia wojny, jej intensywność i okrucieństwo. Dzisiaj można zabić szybciej, więcej i na bardziej masową skalę – z większej odległości. Proszę popatrzeć na dramat jaki dzieje się w Syrii, czy na postukraińskiej przestrzeni państwowej. Gdzie dzisiaj w tych krajach jest problematyka społeczna? Liczą się karabiny, amunicja i paliwo dla pojazdów wojskowych. Bez ropy naftowej nie ma wojny, jest niezbędna do jej prowadzenia. Trzeba o tym pamiętać i mieć na to poprawkę w ocenie spraw publicznych.

Nasz czas standardowego liniowego rozwoju i reformowania państwa już przeminął. Jesteśmy na zakręcie historii. Posypała się idea europejska, Stany Zjednoczone nie ukrywają asymetryczności naszych relacji – łojąc nas za to, że się nie kajamy za antysemityzm. Na Wschodzie jest wielka niewiadoma. Niemcy są zagadką, jednak mając na względzie historię, nie można uznawać, że tam nie dojdą do głosu „wątki polityki tradycyjnej”. To już dziś jest tam trzecia siła polityczna w tym kraju! Tylko media o tym nie mówią. Do tego dochodzi jeszcze problem ukraiński, gdzie rządzi wąska kasta, dla której życie własnego Narodu jest pojęciem pojmowanym w funkcji własnych zysków. Pozwolili na odrodzenie się nacjonalizmu, który ma w tym kraju najbardziej parszywe z parszywych – bo faszystowskie konotacje, dodatkowo wyrósł na antypolonizmie (i antysemityzmie).

Ciekawostką, której nie można lekceważyć jest również sytuacja na Słowacji. W tym kraju również odradza się faszyzm, także odwołujący się do historycznych tradycji faszystowskich tego państwa. Nie można nad tym problemem milczeć, zwłaszcza w kontekście wewnętrznej konstrukcji elit tego kraju.

Nie chodzi o to, że mamy się bać. Chociaż jeżeli już tylko strach może być naszą motywacją, to należy ten element wykorzystać, bo lepiej jest się bać na własnych warunkach, niż być wieszanym na hakach w gestapowskich katowniach lub być strzelanym w tył głowy nad dołami wschodnich lasów.

Nasze państwo potrzebuje prawdziwej rewitalizacji spraw wojskowych i znaczenia wojskowości w życiu społecznym, politycznym i państwowym. Nasze elity okłamują społeczeństwo mówiąc, że jesteśmy bezpieczni w oparciu o NATO. Dzisiaj cała siła NATO polega na hazardzie, istotą Sojuszu jest powodowanie, żeby konkurenci strategiczni nie powiedzieli „sprawdzam”. Przy czym problemem i wyzwaniem nie jest tylko tradycyjny konflikt Wschód-Zachód. Dzisiaj istotne są zagrożenia pełzające z miękkiego podbrzusza Europy, napędzane kulturowo i religijnie. Na te zagrożenia dzisiaj nie ma odpowiedzi, ponieważ coś co można byłoby powstrzymać kilkoma seriami z karabinów maszynowych – urasta do rangi procesu rozsadzającego cały porządek cywilizacyjny. W ten sposób upadł Rzym. Zachód stale wykazuje tą samą słabość, pogrążając się we własnych regulacjach wynikających z pozornej moralności. Nie będzie poprawności politycznej, praw kobiet i całego genderowego ogłupiania, jeżeli inno-kulturowa ludność będzie miała polityczną większość. Świat jaki znamy się skończy. Zachód nie ma na to odpowiedzi. Zresztą w USA jest podobnie, nie bez powodu idea budowy muru jest czymś tak niezwykle lansowanym przez aktualnego Prezydenta USA.

Oczywiście na pewno to może być istotnym czynnikiem wspierającym nasze bezpieczeństwo. Nie ma jednak mowy o tym, żebyśmy opierali swoje bezpieczeństwo na wierze, przecież ten błąd popełniono już w pamiętnym Wrześniu 1939 roku.

Obecna władza popełniła totalne błędy jeżeli chodzi o obronność. Poczynając od rozbicia morale w Wojsku, poprzez namącenie ludziom w głowach twierdzeniami, że będziemy bronić każdej piędzi ziemi. Osobowość byłego Ministra Obrony Narodowej odcisnęła olbrzymie piętno na naszej armii, doprowadzając do jej zdewastowania. Świadczą o tym decyzje nowego Ministra, który chociaż z tego samego obozu – odsunął ludzi swojego poprzednika i dokonuje głębokich zmian systemowych, wracając do wzorców i mechanizmów zrozumiałych dla ludzi w mundurach. Można się tylko z tego cieszyć, jednak odpowiedzialność za dewastację armii ciąży na Prawie i Sprawiedliwości i ich sojusznikach.

Musimy zwiększyć wagę spraw obronnych w życiu publicznym. Ponieważ nasz czas jest niepewny, musimy to zrobić skokowo. Bardzo ważna w tym jest kwestia Obrony Cywilnej, która w naszym kraju została praktycznie wygaszona.

Dobrze, że skończyła się wojna Ministra Obrony Narodowej z Prezydentem. Dobrze się dzieje, że jest ujednolicenie kierownictwa. Jednak dużo jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim sytuacja wróci do stanu sprzed poprzednika obecnego pana Ministra… To niesamowite, że w XXI wieku, w wolnym państwie polskim zrobiono wojskowym czystkę… To naprawdę w wymiarze czysto systemowym jest fenomenem. Warto pamiętać o tych, którym ograniczono emerytury, jest to również coś wręcz abstrakcyjnego – niespotykanego nawet w przypadku zmian ustrojowych.

Czy ten rząd podoła wyzwaniom, których się podjął i którymi w dużej części się zakrztusił? Nie można się zgodzić na derogowanie spraw obronnych poprzez uderzanie w socjalne bębny. Nikt, niczego nie neguje, ale Bez obronności nie będzie ochrony zdrowia, nie będzie niczego, bo nie będzie państwa!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj].

Tags: , , , , , , , ,

19 komentarzy “Bez obronności nie będzie ochrony zdrowia bo nie będzie państwa!”

  1. Inicjator
    14 marca 2018 at 05:34

    Słuszny tekst.

    Tylko armia to głównie ludzie.

    Czołgi same nie jeżdżą i nie strzelają.

    Samoloty same nie latają.

    Nawet drony muszą mieć obsługę.

    Dlatego ludzie służący w wojsku muszą mieć pewność, że warunki na których zgodzili się służyć będą stabilne przez kilkadziesiąt lat.

    Takie jest związanie żołnierzy z Państwem – poprzez stabilność ich praw emerytalnych oraz szacunek dla ich służby, która zakłada POŚWIĘCENIE zdrowia i życia.

    Jeśli się przy tym manipuluje, to obecni żołnierze mogą odnieść przekonanie – że wszystko jest możliwe w nadchodzącej przyszłości.

    Skoro, zdawałoby się nienaruszalność STOPNIA wojskowego może być podważona decyzją administracyjną urzędnika o randze Ministra, to wszystko jest możliwe.

    Następuje INFLACJA zaufania do Państwa Polskiego i na tym nadkruszonym fundamencie nic nie da się zbudować, nawet kupując 1000 F-35, milion Patriotów czy setki okrętów podwodnych.

    Przecież możliwość degradacji istniała w dotychczasowym systemie prawnym, ale opartym o INDYWIDUALNĄ winę żołnierza ocenioną na drodze sądowej.

    Jeśli ktoś tę zasadę łamie, to nie rozumie na czym polega wojsko.

    A tam wszystko oparte jest o przepisy i regulaminy, które są w codziennym użyciu, bo one służą OCHRONIE żołnierza przed nadużyciami ze strony przełożonych.

    Dlatego wszyscy je znają i według nich podejmują swoje życiowe decyzje, bo w służbie jest BROŃ i zawsze może dojść do jej użycia, a potem jest DOCHODZENIE, itp konsekwencje.

    Wojsko to nie ekipa tynkarska.

    Jak`ktoś tego nie rozumie, to niech lepiej zlikwiduje wojsko i oprze obronność kraju o Kluby Miłośników Radia Maryja.

    Amen.

  2. Anhenerydyta
    14 marca 2018 at 05:55

    PiS sprowadził Wojsko do roli trzymaczy parasoli przed gówniarzem będącym smętnym chłyskiem. Złamano setki karier ludzi, których szkolenie kosztowało setki milionów złotych. Mogliby słuzyć Ojczyźnie, ale dzisiaj biorą za free emerytury. Żenada. PiS to porażka niszczy nasz kraj,.

  3. Karmazynowy Trufel
    14 marca 2018 at 08:02

    Doskonała analiza. Wszyscy malkontenci powinni ją przeczytać. Armaty zamiast masła!

  4. awkzim
    14 marca 2018 at 08:11

    W wosku obowiązuje coś czego obecni politycy zupełnie nie rozumieją – jest decyzja i jest odpowiedzialność za podjętą decyzję. W WSO młodego człowieka przez roku uczono podejmować decyzje i przez 3 lata odpowiadać za podjęte decyzje.

  5. Zbigniew
    14 marca 2018 at 08:42

    Obronność rodzi się w umysłach Narodu czy jak kto woli Obywateli. Tymczasem najbardziej rozbrojony Naród za podstawę bezpieczeństwa uważa brak posiadania broni, brak kultury posiadania i użycia broni oraz budowanie coraz wyższych parkanów, płotów i murów dzielących od innych Obywateli.
    I to jest największa dewastacja, jeszcze przed tą fizyczną, jaka się dokonała. Dewastacja umysłów przerażającej większości.
    Co do wiedzy, umiejętności (w tym analitycznych), kompetencji to nie brak jest tych którzy się znają, jednak w świecie publicznej narracji próżno ich szukać bo tu “znają się wszyscy” (głupi) a i byciem kompetentnym i pracowitym zagrożone jest swoistym ostracyzmem i pozbawieniem środków do życia, a w najłagodniejszym przypadku, przesunięciem do “parzenia kawy”. Stać na i na masło (własne) i (własne) jaja (ale nie w rozumieniu wątpliwych obyczajów chorzowskiej tatuowanej joga baleriny) jak i “armaty” w wieloznacznym rozumienie tego słowa. Stać nas ale najpierw musimy być zgodnie z filmową przesłanką Cezara “jedna małpa słaba, wszystkie małpy silne”.
    Tymczasem dewastacja postępuje skoro autorytetami są naukowcy samozwańcy od tego co Naukami nigdy nie było. To że to że zdewastowana większość nie potrafi zrobić masła jest konsekwencją tego że ta większość nie potrafi zaprojektować i zbudować “armat” wieloznacznie rozumując choć to drugie wbrew pozorom wcale nie jest bardziej pracochłonne.
    Świat nie jest jakimś niebiańskim miejscem i bredzenie w rodzaju “kochajmy się” czy o Rzeczpospolitej “Przyjaciół” (co to za twór w ogóle?) jest przeciwskuteczne.
    Znamy nam świat to, jeśli uznać wersję biblijną, miejsce w które strąceni zostali ludzie, a za nimi anioł upadły zwany czasem Szatanem. O ile więc nazwa “piekło” jest czysto literacka, to w odniesieniu do rzeczywistości, można zaryzykować stwierdzenie że żyjemy w “piekle” i obowiązują tu zasady “piekła”. Możemy je czasem uczynić bardzie znośnym i pomalować w pastelowych barwach, ale to nadal będzie “piekło” w którym dewastacja jest jednym z podstawowych i najbardziej uniwersalnych narzędzi.
    Obronność więc jest tu obowiązkiem tak jak tworzenie obronnej wspólnoty. Mury zaś powinniśmy budować po obu stronach dróg łączących wspólnotę a nie w poprzek każdej z nich.
    Pastelowe getta, wirtualne i wrogie sobie osady. Umysły zdewastowane do podstawowych funkcji niewolniczych. Niewolnicy wierzeń, niewolnicy ideologii, niewolnicy “wyjątkowości”, niewolnicy sugestii, niewolnicy “Internetów”.
    Niewolnicy wirtualnego świata. masła, armat i wątpliwych obyczajów.
    Jak to w “Piekle”.

  6. Xun Zi
    14 marca 2018 at 08:57

    Ogólnie przesłanie słuszne. Ale na armaty trzeba… pieniędzy. A te są rozdawane w sposób nieodpowiedzialny społeczeństwu, politykom i kościołowi, co rekompensowane jest pogłębianiem się zadłużenia, które będzie trzeba kiedyś spłacić, a kto nie oddaje pożyczonego, ten przecież jest świnia. Ale jak często gdzieś napiszę, że państwo nie jest od dawania (zwłaszcza za darmo, tylko dlatego, że ktoś się urodził i żyje) tylko od organizowania życia społecznego, ekonomicznego i publicznego w taki sposób aby każdy mógł zarobić na dołożenie się do wspólnego dobra (kto nie pracuje, ten nie je – proste, darmozjadów nie utrzymujemy, zdychajcie i nie zawracajcie głowy ciężko pracującym) i utrzymanie siebie i rodziny (biedny nie utrzyma siebie, a co dopiero państwa!) i ochrona tego porządku – to od razu wylewają na mnie falę hejtu. Rozleniwić ludzi to nie problem, problem to zachęcić ich do wspólnego wysiłku. Dlatego władza, która rozleniwia obywateli, to zawsze będzie zła władza. Skutki tego są coraz bardziej widoczne.

  7. Pozorovatel
    14 marca 2018 at 09:54

    Wybaczcie Szanowni Czytelnicy, że powtarzam swoje słowa, lecz wiele wskazuje na to że stają się coraz to bardziej aktualną przestrogą. Otóż niezależnie od tego kto atomową III wojnę światową rozpęta, to Polskie terytorium dozna w niej ogromnych zniszczeń. Po prostu będzie musiało zostać unicestwione by zlikwidować zgromadzone na nim środki bojowe, i ciągi komunikacyjne. Ponadto dla obu stron konfliktu ważne będzie uczynienie z Polski atomowej pustyni niemożliwej do efektywnego przebycia przez siły lądowe walczących stron. Polscy planiści wojenni od dawna zdawali sobie z tego sprawę i stąd już w 1957 roku na forum ONZ Adam Rapacki wystąpił z inicjatywą stworzenia środkowo-europejskiej strefy bezatomowej. Pamięć o wojennych cierpieniach była jeszcze świeża i takie inicjatywy zdawały się mieć szanse powodzenia. “Historia (jednak) uczy że ludzkość niiczego się z niej nie nauczyła” (Hegel), więc mamy w polskiej polityce recydywę roku 1934 i premiera Leona Kozłowskiego (skończył marnie).
    Cóż więc nasze państwo zrobiło i wciąż robi aby dać Polakom szanse biologicznego przetrwania wojny?
    Koncepcję stworzenia polskich sił zbrojnych zdolnych do odparcia ataku ze strony Rosji, Niemiec czy USA odrzucam jako zupełnie nierealną. Nie jesteśmy na to narodem wystarczająco licznym ani zasobnym aby uzyskać taką zdolność. Wobec praktycznego braku potencjału naukowego, technicznego i przemysłowego nie jesteśmy zdolni do wyprodukowania odpowiedniej ilości i jakości broni. Utraciliśmy też poczucie wartości państwa narodowego chroniącego nasze wspólne interesy. Państwo traktujemy już jako kolejnego okupanta oferującego nam represje, grabiącego nas z owoców naszej pracy i podważającego nasze dotychczasowe prawa do: bezpieczeństwa, pracy, emerytury, oświaty, ochrony zdrowia, narodowej kultury, ochrony tradycji. Państwo w obawie przed silnym społeczeństwem zrobiło wszystko co zdołało aby niszczyć społeczne więzi i poczucie wspólnoty narodowej. Po cóż więc obywatelom takie państwo? Dalsze obciążanie nas daninami a tym bardziej przymusowa służba wojskowa zaowocuje po prostu nasileniem emigracji i zmniejszeniem dzietności. Nie widzę też wielkich perspektyw w rządowej koncepcji wymiany narodowej polegającej na wypychaniu na emigrację kosmopolitycznej już polskiej młodzieży i zastępowania jej ludnością uciekającą z Ukrainy. Ci uchodźcy z pewnością nigdy nie staną się kochającymi Polskę lojalnymi obywatelami. Tym bardziej że właśnie w polskim państwie widzą podpalacza ich ojczyzny.
    Powrócę do tematu przetrwania wojny.
    Nam nie czołgów, samolotów i rakiet potrzeba, ale schronów, zapasów żywności, leków, odzieży i nieskażonej wody. III wojna światowa jest zapewne nieunikniona, a polska polityka ostatniego 20-lecia przeznaczyła nasze terytorium na główną europejską arenę wymiany ciosów jądrowych. Odsetek ludności która przetrwa jądrowy armagedon będzie rzeczywiście uzależniony od ilości zgromadzonej w Polsce broni ofensywnej (a zaliczam do nie również środki obrony przeciwrakietowej), lecz proporcji odwrotnej, czyli im więcej broni na naszym terytorium, tym więcej Polaków zginie. Nie zapominajmy o historii lat 1938-1945. Polska okazała się największym przegranym II wojny światowej, zaś największym jej zwycięzcą USA. Natomiast w Europie zwycięską była głównie niewielka Czechosłowacja, co nie wynikało z jej potęgi militarnej, lecz mądrej polityki w latach poprzedzających wybuch wojny. Zapewne i dzisiaj nikt z jej władz nie marzy o wybuchu bomby atomowej nad Pragą, czego o polskiej polityce nie da się powiedzieć. Znów nasz kraj staje się przedmurzem i personifikacją Chrystusa i Winkelrieda, którzy musieli złożyć siebie w ofierze aby osiągnąć wyższe cele. A twórcy naszej polityki? No cóż wspomnijmy polskie władze polityczne, wojskowe i finansowe, które na samym początku wojny porzuciły naród i żołnierzy aby salwować się zaleszczycką ucieczką.
    Co warunkuje możliwość biologicznego przetrwania narodu w warunkach wojny?
    1. Schronienie przed bezpośrednim oddziaływaniem środków bojowych. Otóż pamiętam jak w czasach PRL dostosowywano podpiwniczenia budynków do funkcji prowizorycznych schronów, oznaczano drogi ucieczki i utrzymywano systemy powiadamiania o zagrożeniu, zapasy środków ochrony, żywności itp. Sam w latach 80-tych uczestniczyłem w budowie ogromnego schronu na głębokości 550 metrów pod powierzchnią terenu. Wyposażony był w systemy filtracji powietrza, uzdatniania wody, zapasy żywności, medykamentów i środków higieny. W latach 90-tych schron został zdewastowany a wyposażenie i zapasy rozgrabione.
    2. Dostęp do wody i żywności. Jeszcze przed 30 laty Polska posiadała kilka milionów ośrodków produkcji żywności. Były nimi wszystkie gospodarstwa rolne. Większość spośród nich była zdolna do wytwarzania na miejscu i konserwowania przetworów żywnościowych. Większość posiadała na miejscu studnie, często już nieczynne , ale możliwe do uruchomienia po zniszczeniu infrastruktury wodociągowej. Tak rozproszonej infrastruktury nie udało by się zniszczyć żadnym bombardowaniem, a praktyka II wojny światowej potwierdziła że nawet ludobójcza okupacja nie była wystarczająco skuteczna by pozbawić Polaków żywności. Co nam zostało dzisiaj? Żywność wytwarza się, magazynuje i dystrybuuje w nielicznych skoncentrowanych ośrodkach. Miejsca kolejnych etapów jej przetworzenia oddalone są od siebie o setki kilometrów a ich działanie uzależnione jest od sprawnego funkcjonowania transportu samochodowego. Zniszczenie tak skoncentrowanego i transportochłonnego systemu wytwarzania i dystrybucji żywności jest, z wojskowego punktu widzenia, rzeczą tania i prostą.
    3. Podobnie jest z wodą zaopatrzeniem w opał i czynniki energetyczne oraz zapewnienie opieki medycznej.
    Wniosek: Jeżeli wojna wybuchnie w czasie mroźnej zimy to nieprzyjaciel, przy użyciu stosunkowo stosunkowo szczupłych środków, uzyska zupełny paraliż państwa i humanitarną klęskę ludności. Po kilku miesiącach jego siły lądowe będą mogły zająć terytorium właściwie oczyszczone z polskiej ludności.

  8. krzyk58
    14 marca 2018 at 12:34

    ……….dodatkowo wyrósł na antypolonizmie (i antysemityzmie)……….
    Jeśli już autor zauważył antysemityzm, moim zdaniem niepotrzebnie,(nie bądźmy świętsi od papieża).
    Noo, chyba po to by przypodobać się, komu należy – należało wspomnieć o wdrukowanej
    rusofobii “mieszańców z za Sanu” (zachodnia upaina).
    Paka, tzn. po “rewolucyji godności’ ‘tybylczy semici” dzierżą palmę
    pierszeństwa nad Dniprom…szowiniści upaińscy są tylko armatnią plasteliną
    w brudnych łapach bbbbbb…

  9. Zbigniew
    14 marca 2018 at 13:04

    @Pozorovatel
    Pełna zgoda. Polałbym wódki ale sam nie piją a nie wiem czy ty również nie. W umysłach jakoś tak dziwnie się składa że obrona to zwykle strzelanie do czegoś i kogoś. W piekle to oczywiście uzasadniona narracja i o ile będą jakiekolwiek schrony i wejścia do nich staną się niewidoczne to jesteśmy w stanie obronić… Życie.
    Bo o to chodzi w obronie i bezpieczeństwie. Tymczasem ludzie są na tyle głupi że uważają że oplucie to jest forma zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Logika zaiste piekielna bo ostatecznie przyjęta wersja ubojowiona prowadzi do wzajemnego rozstrzelania i to w dość krótkim czasie.
    Potrzeba schronów i masła (oraz jajek albo lepiej niosek) w nich ale byśmy zdążyli się ukryć ktoś musi armatami odsłaniać odwrót. Gdyby nie to że nie ma cudownych technologii i ludzie przywiązani są do ziemi to zaproponował bym przeniesienie się Polaków tak pół na pół zależnie od poglądów gdzieś w centralne stany US jedni a drudzy daleko w Rosji za Ural i tam stworzenie dwóch wielki województw jednego Państwa.
    Na dłuższą chwilę rozwiązałoby to problem i wprawiło w osłupienie rzekome imperia choć nie mam złudzeń że po może stu latach problem by się powtórzył.
    Bo wojna to przed wszystkim grabież tyle że zmilitaryzowana. Nikt nie będzie zrzucał atomówek na miejsca które mają wartość, nikt nie będzie ich zrzucał by zatruć rzeki. Bajki o tym że ktoś kogoś chce zniszczyć to można ubogim umysłem opowiadać. W wojnie chodzi o grabież.
    Polska ma wciąż wartość ziemi, zasobów w niej i stosunkowo czystego środowiska. Dokładnie o to samo chodzi z Rosją. Nie chodzi o to by Rosjan zniszczyć, co najwyżej zniewolić. Chodzi o to by najbardziej zasobne ziemie ukraść. Jak się nie da sztuczkami bez machiny wojennej to machina wojenna zostanie użyta.
    Wszystkie ideologiczne bzdety i historyjki o tym że ktoś kogoś nie lubi albo gdzieś nie ma albo jest demokracja można.. i tu szereg wulgarnych opisów.
    I wojna była bo potrzeba była grabież.
    II wojna była bo potrzebna była grabież.
    Kolejne lokalne wojny były dla grabieży.
    Cała reszta oparta na niby to wyższych wartościach to zwykły terroryzm i bandyterka.

  10. Wojciech
    14 marca 2018 at 13:22

    4. ludność należy zaopatrzyć w białe prześcieradła i wytyczyć wyraźnie szlak czołgania się w kierunku cmentarza.

  11. tuk tuk
    14 marca 2018 at 15:54

    Ufff już się bałem że pisowski redaktor Klasa nie chce publikować pana K.?

  12. er343
    14 marca 2018 at 18:44

    Możecie gdakać państwo czytelnicy jak chcecie ale uważam że powinniśmy mieć jak najsilniejszą armię.

  13. Xun Zi
    14 marca 2018 at 20:17

    @Pozorovatel
    Twoje propozycja jest troszkę nieaktualna, ponieważ od tamtego czasu niewątpliwie wzrosły możliwości mocarstw posiadających broń nuklearną w dziedzinie ochrony wojsk przed skutkami jej działania, w tym także promieniowania i uważam, że obecnie wojska USA albo Rosji byłyby w stanie bez problemu działać w terenie skażonym. Zniszczona infrastruktura komunikacyjna mogłaby stworzyć pewne opóźnienia, ale… tylko opóźnienia. Atomowy pas śmierci to dla tych państw obecnie nic trudnego do pokonania. Zwłaszcza jeśli lotnictwo transportowe nie zostanie naruszone, a w powietrzu obie strony będą miały równowagę sił.
    Druga sprawa to to, że należy spojrzeć na mapę i jak zmieniają się obecnie priorytety mocarstw. Przede wszystkim Ameryka większego wroga widzi w Chinach niż w Rosji, na której neutralności bardziej by Amerykanom zależało. Jednak będzie to trudne do osiągnięcia i jest inny wariant. Atomowy pas śmierci mógłby sprawić, że Rosji nie będzie opłacało się zajmować Polski (na co komu skażony kraj?) i ta będzie mogła wtedy skupić się na pomocy militarnej i ekonomicznej Chinom. Lepiej wciągnąć rosyjskie wojsko do Polski i związać je walkami z Polakami. Zapewni to rosyjskim wojakom zajęcie i jeśli nie uniemożliwi całkowicie odciągnięcie Rosji od pomocy Chinom, to na pewno ją ograniczy, ponieważ front Polski będzie przecież wymagał ludzi, sprzętu i zaopatrzenia. Po to Obrona Terytorialna – bez zgody “wielkiego brata” nikt nie odważyłby się powołać takiej formacji i proszę zauważyć, w którym rejonie Polski rozpoczęto jej formowanie.
    Jedyne z czym się z panem zgodzę to to, że 3 wojna jest nieunikniona. Nie jesteśmy w stanie powstrzymać rządców tego świata przed rozpętaniem kolejnego szaleństwa. I Polski też nie jesteśmy w stanie uratować. Naród jest zbyt ogłupiony, trucizna weszła za głęboko. Ale pokomentować – póki jeszcze jest możliwość – można…

  14. Xun Zi
    14 marca 2018 at 20:24

    Zbigniew
    14 marca 2018 at 08:42
    “Co do wiedzy, umiejętności (w tym analitycznych), kompetencji to nie brak jest tych którzy się znają, jednak w świecie publicznej narracji próżno ich szukać bo tu “znają się wszyscy” (głupi) a i byciem kompetentnym i pracowitym zagrożone jest swoistym ostracyzmem i pozbawieniem środków do życia, a w najłagodniejszym przypadku, przesunięciem do “parzenia kawy”.”

    “Świat nie jest jakimś niebiańskim miejscem i bredzenie w rodzaju “kochajmy się” czy o Rzeczpospolitej “Przyjaciół” (co to za twór w ogóle?) jest przeciwskuteczne.
    Znamy nam świat to, jeśli uznać wersję biblijną, miejsce w które strąceni zostali ludzie, a za nimi anioł upadły zwany czasem Szatanem. O ile więc nazwa “piekło” jest czysto literacka, to w odniesieniu do rzeczywistości, można zaryzykować stwierdzenie że żyjemy w “piekle” i obowiązują tu zasady “piekła”. Możemy je czasem uczynić bardzie znośnym i pomalować w pastelowych barwach, ale to nadal będzie “piekło” w którym dewastacja jest jednym z podstawowych i najbardziej uniwersalnych narzędzi.”

    “Niewolnicy wierzeń, niewolnicy ideologii, niewolnicy “wyjątkowości”, niewolnicy sugestii, niewolnicy “Internetów”.
    Niewolnicy wirtualnego świata. masła, armat i wątpliwych obyczajów.
    Jak to w “Piekle”.”

    Panie Zbigniewie, 100 flaszek whisky dla pana. Lepiej bym tego nie ujął, ale pańskie słowa w całej pełni oddają moje poglądy na ludzi, świat i otaczającą mnie rzeczywistość.

  15. krolowa bona
    14 marca 2018 at 22:19

    Podzielam calkowicie i zupelnie przedstawiona analize i wynikajacej z niej wnioski zarowno komentatora @Pozorovatel jak i komentatora @Zbigniew , nie moge takze pojac, ze umyka uwadze “elity” tak oczywiste stwierdzenie stanu rzeczy polaczonych z doswiadczeniami 2WS, nawet majac na uwadze,ze wojsko i jego kadry sa drylowane na walke i zawsze w tym kierunku zada inwestycji i szkolen to winno byc to zindywidualizowane na polskie potrzeby tzn.na dokladnie taka obrone ludnosci w wypadku napasci z zewnatrz,jaka prezentuje i to “lopata” /”lopatologia” /@Pozorovatel…ja sobie od zawsze az do do tej surrealistycznej “transformacji ustrojowej” przypominalam powszechne szkolenia ludnosci cywilnej absolutnie we wszystkich zakladach pracy w obronie cywilne przed bronia ABC /ATOMOWA,BIOLOGICZNA I CHEMICZNA / a w szkolach piwszechnych od cos IV klasy przedmiot “przyspisobienie obronne” wraz z praktycznymi cwiczeniami i wkladaniem maski,wydawaniem lekow.itd, itd,byly do tego podreczniki i klasowki i sprawdziany,na studiach bylo 2-letnie szkolenie wojskowe w koszarach lub innych zamknietych objektach wojskowych i kazdego petenta tam wysokospecjalistycznie szkolono,vyl z tego przedmiotu powazny teoretyczny i praktyczny egzamin przed komisja z wykladowcow wojskowych w tym wyzstego i srednurgo personelu medycznego,w indeksie wpusana byl ocena i kazdy studjujacy byl na odpowiedniej liscie rezerwistow, topografie schronow z nie rzucajacym sie w oczy wejsciem do niego bylo mi znakomicie znane, na jednym z nich byl np. sad z jabklami,na innym boisko do pilki a w zimie lodowisko,mogla bym dluzej tu rozne objekty wymieniac…ja sie tu pytam publicznie pytam : KOMU TO PRZESZKADZALO ? Moze koncernom produkujacym arsenal wojenny, ktore natarczywie szukaja nowych rynkow zbytu i usilnie pracuja wszystkimi dostepnymi i “niedostepnymi” metodami i to tzw.”ponizej pasa” by siac strach i niepokoj,dezorientacje i oglupienie i wszczynac wojny proxy,by tylko “szczacy” ze strachu po nogach pokupili sobie zamiast modele kolejek zelaznych rakietki, pacerne wizy drabiniaste i rozne bambki….zreszta te nowe “elity” to jak zwierzeta wypuszczone z Zoo….kupowac,kupowac zreszta za pozyczone na wysoki % pieniadze i nie baczac,ze ich nabijaja w butelke i ze ich kontrahenci chichoca az sie stropy uginaja ,gdyz te zbrojenia to tylko na wlasna zgube,to plachta na byka ,gdyz ten zgromadzony na terenie Polski arsenal wojenny bedzie musial byc zniszczony lub zagarniety przez agresora i to wszystko jedno czy on przyjdzie z lewej czy z prawej strony czy wprost z powietrza….wojsko w Polsce to tylko do organizacji ochrony
    ludnosci cywilnej….. …Plan Rapackiego byl prekursorem i wzorcem polityki odprezenia
    dla Willy Brandt’a i Helmuta Schmidt’a , bylych kanclerzy federalnych Niemiec ale sola w oku koncernow arsenalu wojennego, co widzimy w ryzykownej grze na ostrzu noza w wiecznie zaostrzanym przez olbrzymie i wszechmocne agentury PR i sluzby specjalne konflikcie pomiedzy Korea Poludniowa i Korea Polnocna,te obydwa panstwa codziennie sa doslownie przyduszane do betonowej sciany,dzieci szkolne zastraszane do cna a wszystko to bezwzgledny marketing firm arsenalu wojennego,maja swietne wyniki i zyski..,swietne..tak bylo podczss 2 wojen swiatowych,wojny w Indochinach /Vietnam,Kambodza,Filipiny,Birmie i na calym Bliskim Wschodzie przez Afganistan i Irak az do aktualnie prowadzenonej wojny w Syrii..wszystko ,cala produkcje sprzedaja od reki od odziezy przez chleb i herbatniki w puszkach,kosmetykach wojennych,lekach i arsenal dla inwalidow az do roznych bombek i naboji, samochodow i samolotow…

    Ludzie na poczatku lutego przywiozla mi pewna osoba w prezencie z Turcji 1kg puszke prostokatna pieknie odrukowana rozami konfitury z platkow rozy,bardzo,bardzo slodka z takim plaskim
    “zamknieciem”,ktorego nie moglam otworzyc…ta osoba mi mowi ,ze to opakowanie dla potrzeb wojkowych i potrzeb frontu….

    Kiedys dostalam jako” chefsekretaerin” od dziecka szefa,ktorym sie opiekowalam w pracy
    juz cos ponad 25 lat temu puszke “militarnych” w puszce keksow / herbatniki / i puszke chleba militarnego….mama tego dziecka byla zaprzyjazniona z pewna Ameryksnka,ktora pracowala w armii amer….a to ja sie napatrzylam na rozne rzeczy…. cis 4 lata temu mialam sasiada 16-letnego ucznia (biedny bez stypedium itd. ),ktorego matka kupowala “na czarnym rynku ” od tu stacjonujacych jeszcze wojsk amer. za 0,03 €/
    sztuka (bardzo tanio )bulki w metalowych puszkach militarnych… mozna tak kupic,jak sie ma odpowiednie kontakty rozmaite rzeczy np.spodnie i prezerwatywy ale wlasciwie wszystko…zolnierze sobie tak dorabiaja….

  16. Inicjator
    15 marca 2018 at 05:38

    W wojsku są ludzie myślący i stosunkowo młodzi.

    Ale myślenie o emeryturze, obecnie po 25-ciu latach służby – jest tam wkomponowane w ocenę wyboru własnego sposobu na życie i rodziny, plus liczne przeprowadzki.

    Może się za kilka lat okazać, że już nie służba w ludowym WP jest naganna i może skłoniać polityków do zmniejszenia im emerytury, ale również służba w latach “rządów bezprawia”, jak nazwą obecne lata “dobrej zmiany” ich następcy – po latach …

    Przecież odpowiedzialność zbiorową i działanie prawa wstecz oraz zlekceważenie praw nabytych zrobili już politycy z PO wobec funkcjonariuszy MSW z PRL – jak leci.

    Sprzątaczka czy lekarz ze szpitala MSW, milicjant, który awansował do organów kierowania w WUSW (skupiały dowodzenie milicją i SB) – wszystkim zmniejszono emerytury jak leci.

    Obie formacje PO i PiS mają ten sam stosunek do funkcjonariuszy MSW poprzedniego ustroju.

    Zutylizować!

    I to wszyscy czują, że nie da się budować sprawnego Państwa, gdy co kilka-kilkanaście lat dokonuje się ROZLICZEŃ z poprzednikami na urzędach i miejscach pracy połączonych tylko nazwą MSW i latami: przed 1990.

    Ta nowa “świecka tradycja” może się utrwalić, a zaufanie do Państwa, które stosuje ODPOWIEDZIALNOŚĆ zbiorową wobec swoich obywateli – będzie zanikać.

    Bo życie człowieka trwa dłużej niż kadencja polityka z PO czy PiS.

    Ci ludzie nie czują wymiaru czasu i przestrzeni w postępowaniu z ludźmi,

    Stąd CYKLICZNE czystki i represje, których końca nie widać.

    No bo trzeba czymś zająć opinię publiczna, jak się nie ma sukcesów w rządzeniu, a długi rosną …

    Stąd ta zemsta z degradacją nieboszczyków.

    I to w KATOLICKIM KRAJU NARODU POLSKIEGO.

    Amen.

  17. Pozorovatel
    15 marca 2018 at 09:51

    @Królowo. Nie napawa mnie to optymizmem. Mamy w Polsce koniunkcję rezygnacji ze środków i szkoleń w zakresie obrony cywilnej, oraz propagandowej eksplozji prowojennej i rusofobicznej indoktrynacji, szczególnie młodego pokolenia. Wygląda więc na to że polskie władze są zainteresowane jak najszerszym wykorzystaniem polskiej ludności w antyrosyjskich działaniach wojennych, a przy tym nie przewidują działań minimalizujących wśród ludności cywilnej. Takie strategie znane są w historii, również i naszej. Warto wspomnieć choćby brytyjskie gwarancje z przełomu marca i kwietnia 1939 roku. Tylko naiwni mogli przypuszczać że ówczesnym celem brytyjskiej polityki była obrona polskiej suwerenności, nie zaś było skierowanie Hitlera na wschód i zyskanie paru lat na przygotowanie Zjednoczonego Królestwa do nieuchronnie zbliżającej się wojny. Jedynym przejawem brytyjskiej lojalności była gotowość udzielenia schronienia lojalnych im polskim władzom i wywożonemu przez nie złota. W pół roku później władze ze złotem uciekły, a naród został wydany na rzeź. Możemy więc mieć obawy, że w planach NATO-wskiego stratega nasze terytorium i ludność zakwalifikowano do strat nieuniknionych. W te nie warto ponosić nakładów finansowych, tak potrzebnych na broń ofensywną. Trzeba przy tym przyznać że z punktu widzenia amerykańskiego podatnika są to zamierzenia rozsądne. Nie jest bowiem celem ich państwa ochrona San Escobar i europejskiego Macondo, lecz zdobycie ogromnego terytorium wraz z jego niezmierzonymi zasobami. Oczywiście przy akceptowalnych stratach własnych. To oczywiście kieruje politykę na działania przerzucające ciężar strat na wasalnych sojuszników. Kupić to można udzielając ich władzom gwarancji analogicznych do tych brytyjskich z 1939. Wątpiącym w mój zarzut indoktrynowania nas prowojenną retoryką przytoczę cytat ze słów, nie byle kogo lecz znawcy tematu, samego Hermann Göringa : “Naturalnie, zwykli ludzie nie chcą wojny, … ale w końcu to przywódcy kraju określają politykę i zawsze łatwo jest pociągnąć za sobą ludzi, niezależnie, czy jest to demokracja, faszystowska dyktatura, parlament czy dyktatura komunistyczna. … Mając głos czy go nie mając, ludzie zawsze mogą być podporządkowani przywódcom. To łatwe. Jedyne, co trzeba zrobić, to powtarzać ludziom w kółko, że są atakowani, oraz potępić pacyfistów za brak patriotyzmu i narażanie kraju na niebezpieczeństwo. To działa w każdym kraju.

  18. Zyzix
    15 marca 2018 at 22:57

    Zasady wojny minowej…
    Trałowce są najważniejszymi okrętami naszej floty, albowiem gdy Wraży Wróg zaminuje nam podejścia do głównych portów, to Nasze Niezwyciężone Trałowce szybko je przetrałują i znowu będą mogły zawijać olbrzymie kontenerowce pełne chińskiego szajsu, które polactwo będzie konsumować, konsumować i konsumować. Bo przecież o to chodzi.

  19. Inicjator
    16 marca 2018 at 04:58

    No i to traktowanie żołnierzy jak prywatnej służby domowej i to z czasów feudalnych.

    A żołnierz owszem jest SŁUGĄ, ale CAŁEGO PAŃSTWA w zakresie jego obrony.

    Ostatnie lata pokazały, jakie wielkie Paniska nami rządzą i co okazują podległym im żołnierzom.

    To jest wręcz obrzydliwe, a lokajstwo oficerów z parasolami wobec Pana M. – to już więcej niż CYRK.

    Publiczne upokarzanie i to wszystko pokazują kamery …

    Nawet w Południowo-Amerykańskim Macondo tak nie było.

    Ale w naszym, Nadwiślańskim Macondo – to jest NORMA.

    Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up