Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

14 grudnia 2018

Czynsz to nie wszystko – ile kosztuje nas utrzymanie mieszkania?


 Nawet 1700 złotych miesięcznie – tyle może kosztować nas utrzymanie mieszkania własnościowego. Choć własne cztery kąty nie obciążają nas kosztami wynajmu, podliczając wydatki czynszowe, kredyt hipoteczny i rachunki, kwoty są wysokie. Porównując je z medianą wynagrodzeń w Polsce wynoszącą około 2500 złotych netto, dysponowanie budżetem może być trudne.

Ceny czynszów wahają się od 7 do nawet 13 złotych za metr kwadratowy. W przypadku mieszkania o powierzchni 40 metrów, zapłacić możemy nawet pół tysiąca złotych. To nie wszystko. Musimy doliczyć jeszcze bieżące rachunki i zmiany ich wysokości oraz np. utrzymanie miejsca garażowego, które potrafi kosztować nawet 100 złotych miesięcznie. Po zsumowaniu tych wydatków razem z kredytem hipotecznym całkowity koszt utrzymania własnego mieszkania może wynieść nawet 1700 złotych. Biorąc pod uwagę, że kredyt na zakup własnego domu lub mieszkania jest najpopularniejszy wśród Polaków (planuje go zaciągnąć 30% potencjalnych kredytobiorców*), problem jest istotny.

– Dwustutysięczny kredyt hipoteczny na 25 lat kosztuje nas ponad 1000 złotych miesięcznie. Podliczając wydatki konsumpcyjne i czynszowe, zagrożenie zadłużeniem jest spore szczególnie w przypadku nieprzewidzianych płatności. A te mogą zdarzyć się każdemu. Dlatego szczególnie osoby posiadające kredyt muszą uważać na dysponowanie domowym budżetem i brać pod uwagę różne sytuacje. Nawet jeśli nie możemy pozwolić sobie na większe oszczędności, nie doprowadzajmy do zadłużenia, nad którym stracimy kontrolę – mówi Agnieszka Salach z Grupy KRUK.

Prawie 2/5 Polaków w badanych przez GUS gospodarstwach domowych przyznaje, że w momencie wystąpienia nieprzewidzianych wydatków, nie miałaby pieniędzy na ich pokrycie.** Dlatego przed zaciągnięciem kredytu hipotecznego, warto przygotować sobie listę stałych, comiesięcznych rachunków. Czasami z pozoru niskie koszty utrzymania mieszkania mogą okazać się dużym wyzwaniem w połączeniu z ratą kredytu i innymi bieżącymi wydatkami. Jak pokazują wyniki badania „Dług po europejsku” przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie Grupy KRUK – prawie 30% zadłużonych Polaków ma problem z opłatami czynszowymi. Receptą na takie sytuacje może być comiesięczne planowanie wydatków z wyprzedzeniem i stała kontrola bieżącego stanu swojego konta bankowego. Warto również pamiętać, że po zmianie mieszkania z wynajmowanego na własne, wydatki niekoniecznie się zmniejszą.

* Badanie „Dług po Europejsku” Millward Brown na zlecenie Grupy KRUK, październik, 2016.
** Europejskie badanie dochodów i warunków życia”, Główny Urząd Statystyczny, 2017.

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone na rzecz KRUK S.A. wyłączenie licencji CC 3.0.

Tags: , , , ,

15 komentarzy “Czynsz to nie wszystko – ile kosztuje nas utrzymanie mieszkania?”

  1. Inicjator
    16 lutego 2018 at 04:50

    Autorzy mylą pojęcie CZYNSZ z opłatami eksploatacyjnymi budynku (fundusz remontowy, ubezpieczenia, śmieci, itp.).

    Czynsz to opłata za wynajem.

    Poza tym opłata 100 zł za miejsce w garażu to mało, jeśli to jest WYNAJEM garażu, bo opłata roczna własnościowego miejsca w garażowym boksie wynosi kilkadziesiąt złotych (podatek od nieruchomości).

    Chyba że jest to stanowisko w garażu z windami – to dochodzą rocznie 2 przeglądy po parę tysięcy złotych PLUS inne koszty – podzielone na ilość boksów.

    Dlatego artykuł jest nieprecyzyjny.

    Do podanych kosztów dodane są raty kredytu – a to już inna bajka!

    Koszt utrzymania mieszkania nie powinien zawierać kosztów spłaty kredytu, bo to są inne porządki.

    Wnioski:

    – jak się chce o czymś pisać, trzeba na tym się znać;

    – chyba że się mieszka “pod mostem” i dopiero marzy o mieszkaniu …

    Macondo!

    • krolowa bona
      16 lutego 2018 at 13:01

      @Inicjator…ja mimo blednych okreslen przeslanie artykulu zrozumialam,gdyz chodzi tu generalnie o miesieczne koszty POSIADANIA MIESZKANIA ,a wiec o sume wszystich wydatkow,by miec dach nad glowa…ale de facto artykul jest bardzo nieprecyzny i miesza pojecia prawne uzywajac jak komentator@Inicjator slusznie podkreslil na tzw.”koszty poboczne” / NebenKosten /= koszty eksploatacji mieszkania okreskenia :” z oplata za wynajm lokalu “zwanego w prawie czynszem….by nie placic comiesiecznego czynszu ludzie pragna mieszkania czy domu wlasnosciowego i jesli nie posiadaja gotowki na zakup takowego zaciagaja kredyt z regoly hipoteczny,ciazacy w ksiedze wieczystej na danej nieruchomosci,ktora w wypadku np.sprzedazy bedzie tym dlugiem obciazona a nawet wierzyciel w przypadku zaniechania splaty dlugu moze taka nieruchomosc sprzedac dla zaspokojenia swoich rozczen…pisze to,gdyz w oststnich dniach przy tekstach o “frankowiczach”i pewnemu sedziemu SN,ktory jest autorem polskiego prawa bankowego z okresu transformacji i regulacji w nim a nie w kodeksie cywilnym kredytu bankowego doszukalam sie wielkiej ale to wielkiej mistyfikacji i wielkiego oszustwa systemowego polegajacego na tym, ze owy SSN w prawie bankowym( !!! ) posluguje sie terminem slownym”kredyt bankowy” ale opisuje i powoluje instytucje” leasingu “w stosunku do kredytow na mieszkania/dom,ktore sa przez banki swoim klijentom “stawiane jedynie do dypozycji” bez nabycia prawa wlasnosci na niby “swojej” nieruchomosci,prawo wlasnosci nabywa bank ( !!!) udzielajacy kredytu,ktory w stosunku do sprzedawcy nieruchomosci jest kupujacym,przeto jest mozliwa tzw.eksmisja na mocy bankowego tytulu,ktory jest w praktyce “wyzuciem z posiadania” nieruchomosci bedaca wlasnoscia innego wlasciciela !!! TAKI PRZEKRET TEGO SSN I TWORCY PRAWA BANKOWEGO I REGULACJI W NIM KREDYTU BANKOWEGO (!!! )
      Odnosnie comiesiecznych kosztow *posiadania ” mieszkania czy domu autor nie wliczyl stalych kosztow za :
      ogrzewanie lokalu ( energie cieplna ),za pobieranie wody,
      za kanalizacje tj.za “odbior wody zuzytej”,
      za swiatlo / prad,co stanowi obecnie krocie
      czesto za gaz,sluzacy i do gotowania i do ogrzewania i do przygotowywania wody cieplej
      te koszty sa stalymi ,miesiecznymi oplatami eksploatacji danego lokalu i prawie wszedzie placi sie je “z gory” w formie przedplaty,ktora w sytemie rocznym po odczytaniu licznikow zuzycia jest rozliczana poprzez doplaty lub zwroty z poczynionych miesiecznie przedplat.
      Czesto dochodza tez koszty “dozorcy” i firm “sprzatajacych” klatke schodowa i fragment ulicy przed domem w zimie go odsniezajac,np.w moim obecnym mieszkaniu w domku z konca XIX w. z 3-ma lokatorami kazdy ma co 3 miesiac “dyzur” i w /w planu wywozi kontenery z rozsortowanymi przrz samych lokatorow smieciami, sprzata klatke schodowa i piwnice oraz strych i “odsnieza”ulice przed domem (!!!),by comiesieczne oplaty za te wlasnie czynnosci nie placic wynajetym firmom,sa jeszcze oplaty za obowiakowe uslugi kominiarskie i wspomniane przez @Inicjator koszty za ubezpieczenia obowiazkowe,za obowiazkowa wywozke smieci,bardzo znaczne w Niemczech,na” fundusz remontowy”tj lokator do cos 300€ (duzo ) placi za reperacje,wieksze remonty musi placic wlasciciel,w spoldzielniach mieszkaniowych i we wlasnisci wspolnej jest regularna oplata na fundusz remontowy..do tego czesto placi sie za instslacje odbioru TV i radia np.kabel lub antene satelitarna, hallo !..nie mylic z abonamentem (przymusowym na kazdego zameldowabego w urzedzie
      meldunkowych) placonym radiu i tv za “distaw”tj.”robienie “programu tv i radiowego,moze nawet czegos nie ujelam…suma sumarum tylko “raz umrzec jest taniej”…..ze sie czlowiek musi czarnym humorem ratowac przed takim kataklizmem,jakim jest zycie …😘

    • 16 lutego 2018 at 13:37

      Święta racja. Równie dobrze do mojego kosztu utrzymania domu mógłbym doliczyć abonament za TV.

  2. K2000
    16 lutego 2018 at 05:58

    Jedno jest pewne – mieszkania są za drogie, koszty utrzymania szokują i przytłaczają! Na wsi jest lżej ale w miastach jest strasznie.

    • krolowa bona
      16 lutego 2018 at 13:32

      @K2000….no wlasnie,na calym swiecie jest spekulacja mieszkaniami i comiesieczne koszty eksploatacji z energia elekryczna i cieplna oraz oplatami za wode i kanalizacje sa drzugocace,w Niemczech przez te ratunki /”parasole ratunkowe waluty €uro /Merkel ladowali ludzie np.z Grecji i innych panstw iraz Niemiec w tzw.betonowe zloto i powykupowali cale ulice w Berlinie,Hamburgu,Monachium….stoja superluxusowe z podlogami z marmuru i granitu jak przedtem tylko w muzeach obiekty :
      mieszkania i biurowce puste,bo nikogo nie stac na ich wynajecie a wlasciciele tychze z uwagi na “straty” biora “zwroty” (za straty z inwestycji ) z urzedow skarbiwych….
      Srednio w rzeczywistisci sa te koszty wyzsze.
      Za 1m2 placi najemca lokalu w Monachium i we Freiburgu /Breisgau ( lezy o 20-30minut od granicy ze Szwajcaria ) 16,85€, we Frankfurcie /Main 13,95€, w Berlinie 15,95€,gdzie inndziej (malo miejsc pracy,tzw.”zadupie”)przynajmniej
      8,50€, sa cos 2 miejscowosci w Niemczech gdzie czynsz za 1m2 /qm / kosztuje 4,50€ ale tam te lokale stoja puste bo ni sklepu ni poczty ni internetu ni lekarza ,ni autobusu lub koleji nie ma i nie ma gdzie pracowac,tam jada tyklo wariaci… w Londynie sa cale “betonowe pustynie” wykupione nieruchomosci w centrum glownie przez “nowobogaczy”-oligarchow z Ukrainy,na 2-gim miejscu z Rosji,ktore to objekty stoja prawie caly rok puste…a tubylcy mieszkaja po wsiach i jada 2-3 godziny w te i 2-3 godziny “nazad”pociagiem do pracy…..dlatego tez UK wystepuje /Brexit / z UE….widzimy tu oczywiscie bezposredni zwiazek przyczynowo-skutkowy…..

      • wieczorynka
        16 lutego 2018 at 15:31

        @ królowo w Polsce też coraz więcej mieszkań stoi pustych o bezdomnych się nie mówi, czyli to zjawisko teoretycznie nie występuje.
        Swego czasu deweloperzy w Polsce zażyczyli sobie aby skarb państwa kupował od nich mieszkania gdyż ci deweloperzy nie osiągają założonych zysków, czy to porozumienie doszło do skutku nie wiem. Podobna sytuacja jest z autostradami w Polsce.

  3. wieczorynka
    16 lutego 2018 at 14:32

    To, że mieszkania są za drogi – całkowicie się zgadzam.
    Czy na wsi jest lżej, mam wątpliwości gdyż sama mieszkam na wsi i mam notorycznie nie dogrzane mieszkanie. Budynki wolno stojące wymagają więcej opału a jest to kwestia kosztów. Ile w Polsce zarabia Kowalski większość się orientuje i niestety ponosimy tego skutki.

  4. krzyk58
    16 lutego 2018 at 16:04

    Budynki wolnostojące wymagają stosownej termoizolacji, a wówczas
    wiele dotychczasowych problemów znika.
    W tej chwili sprawdziłem wskazania termometru mam w domu 23 st. C. co uważam za optymalną tem. za oknem około zera, więc
    podkładam ( do pieca) ‘byle jak”. Pale wyłącznie drzewem.
    Palenie kończę około 19, rano mam w domu około 19 stopni, więc
    rozpalam ponownie, i po godzinie mam ‘optymalną’ tem. i tak aż do
    ‘ us…..nej śmierci” – lub do prawdziwej wiosny. 🙂 Pozdrawiam

    @ K2000. Na wsi coraz więcej ‘pustostanów” – wiec niektóre problemy
    mieszczucha znikają BO, jak to mówią uczeni nie tylko w piśmie chłop śpi ( na dutkach) a jemu – rośnie… 🙂

    …tylko gdzie te chłopy ‘som”…gdy unia ‘zlikwidowała wszystko”.
    Temat – rzeka, rozwijał nie będę.

    • wieczorynka
      16 lutego 2018 at 19:57

      Krzyku, co należy zrobić aby w chałupie było cieplej to ja doskonale wiem, tak jak Ty wiesz, że sprawa rozbija się o pieniądze. Aby zakończyć z narzekaniem opiszę dykteryjkę.

      Dzwoni ktoś z Moskwy do brata na Syberii i mówi, ponoć u was minus 60 stopni C.
      -Nie minus 20
      -Ale w telewizji mówią, że minus 60
      -A to chyba na dworze
      Pozdrawiam

  5. krzyk58
    16 lutego 2018 at 16:17

    Cd. dodatek muzyczny, nieco prowincjonalny. Вячеслав Антонов – За глубинку. https://www.youtube.com/watch?v=cWZhAXfRe1E

  6. krzyk58
    16 lutego 2018 at 16:46

    …i w temacie. 🙂 Ипотека. Вячеслав Антонов.
    https://www.youtube.com/watch?v=Ei45CNPSHpE

  7. 50-parolatek
    19 marca 2018 at 14:26

    @krolowa bona
    “tzw.”koszty poboczne” / NebenKosten /”
    – Królowo, pomimo Szacunku dla Twojej Osoby, zerwij może z Twoim nawykiem tłumaczenia niektórych terminów z niemieckiego na j. polski.
    Nie zawsze to pasuje (np. w w/w przypadku nie ma czegoś takiego w j. polskim, jak “koszty poboczne”, jeśli już to są to koszty/opłaty dodatkowe, opłaty stałe, lub t.p), to raz, a dwa, przypuszczam, że może to niektórych czytelników nawet drażnić.
    Bo dlaczego akurat na niemiecki?, przecież równie dobrze można by tłumaczyć np. na czeski, rosyjski, hiszpański, chiński, hebrajski itd 😉

    @wieczorynka
    – Krzyku ma rację, dobrze ocieplony dom i prawidłowo zaplanowany system grzewczy zredukować może energochłonność obiektu nawet do 20%.
    Taki wynik osiągnąłem u siebie. Nabyłem kiedyś dom z 1962. Zużycie energii przed renowacją wynosiło (dla CWU i CO) ok. 50.000 – 60.000 kWh rocznie.
    Po renowacji nie zużywam więcej, jak 17.000-18.000 kWh w roku.
    Oczywiście, był to wydatek, ale wydatek, który zwrócił się po kilku latach eksploatacji objektu. Teraz, pomimo posiadania wielkiej powierzchni (ok. 300m²) koszty eksploatacji są na “przyzwoitym” poziomie.

    Jeśli Cię to interesuje, mogę ew. coś doradzić (w pewnym sensie to mój zawód), to przecież nic nie kosztuje.

  8. wieczorynka
    19 marca 2018 at 19:38

    50-latku, dziękuję za chęć pomocy. Mój mąż ma również wykształcenie techniczne a na półce jest wiele książek jak zgodnie ze sztuką remontować dom.
    Już wyjaśniam swoją sytuację. Przyjechaliśmy w okolice Olsztyna około 40-lat wstecz. Od razu okazało się, że będziemy zarabiali o połowę mniej, takie były realia. Wówczas już do głosu doszli (nie) solidarni, jeszcze nie oficjalnie jednak głównym ich zajęciem było wylegiwanie się na styropianie. Następnie przywiezione oszczędności zjadła nam inflacja co załatwił guru ekonomi.
    Zatem wiem, że “krzyk” ma rację .
    Pozdrawiam obu panów.

  9. krolowa bona
    20 marca 2018 at 04:13

    @50-parolatek,19.03’2018,14:26
    Hallo komentatorze 50-parolatek !
    Za wszystkie uwagi i wnioski ora z komplementy pod adresem mojej skromnej osoby piekne dzieki….moj powyzszy komentarz nie jest natarczywym tlumaczeniem i walkowaniem obcych zwrotow…kto nie lubi widzenia swiata z mojej perspektywy,specyficznej akurat z uwagi na
    moja niemiecka rzeczywistosc to widzac juz sam pseudonim przeroluje tekst mojego autorstwa,co zestressowanemu komentorowi @50-parolatek bardzo polecam….dlaczego probuje interpretacji zycia z niemieckiego i jezyka i obyczaju lub stosujac analogie opisywane zjawisko do zycia w Niemczech …? A ja tu komentatora @50-parolatek zaskocze….dlatego,ze juz.od bardzo dawna mieszkam w Niemczech i moge zaprezentowac “niemieckie widzenie swiata” a nie np.chinskie, czeskie czy jak to komentator wymienia hiszpanskie..itd…. gdyz ja nie mieszkam w Chinach,Czechach czy w Hiszpanii….moje tlumaczenia sa proba przyblizenia rodakom i innym czytelnikom niemieckiej codziennosci i jest moja praca u podstaw w zwalczaniu wysokiej mitologii i legend o zyciu w “raju /Reichu niemieckim,to nie bylo i nie jest miejsce “raju” i dobrobytu i nie chce by marzono w Polsce i to dniami i nocami “niemieckiej Lampie Alladyna” i o “Nebywalych wrecz historiach zoltej cizemki…”, gdyz to zwykle oszustwo i efemeryda dla tysiecy a moze i milionow ludzi w Polsce i poza nia…Jak ja tu trafilam na lamy OP to.mnie rzucalo wrecz o (betonowe ) sciany z uwagi na milosc autorow do Niemiec i ich zachwyt nad wszystim co niemieckie,co z uwagi na to,ze poslugiwali sie zwykla polityczna emaginacja,wypracowana przez sluzby specjalne ( np.o wysokosci rent i emerytur), co jest mi w obliczu takich problemow ,jak system emerytalno- rentowy wrecz wyzwaniem do odmitologizowania sytuacji w Niemczech i dalej idac takze na tzw.”zachodzie”….ze strony redakcji OP wypowiedziano mi pare razy wyrazy uznania i podziekowania za moja skromna misje w tej materii i nawet zaproponowano oficjalne przedsrawicielstwo OP w Niemczech na co juz wyrazilam zgode i nawet tu i owdzie zglosilam swoja w biurach prasowych swoja akredyracje przeto przycinki komentatora co do moich rzekomych dziwnych i drazniacych publikacji na lanach OP sa dla mnie nueco niezrozumiale….
    Pozdrowienia

  10. 50-parolatek
    20 marca 2018 at 09:24

    @krolowa bona
    – ależ Królowo, ja w żadnym przypadku nie krytykuję ani Twoich tekstów, ani żadnych treści, które prezentujesz na łamach OP!
    Przecież nasze doświadczenia życiowe, a zarazem poglądy i widzenie niemieckiej rzeczywistości są podobne. Tak samo, jak Ty, żyję tu już prawie 30 lat, więc wiem o czym mówisz/piszesz w Twoich publikacjach. Całkowicie się z Tobą zgadzam!
    Mnie chodziło o coś innego. O to, że jeśli na czysto polskojęzycznym portalu dywagujemy nad jakimś problemem, to po co wtrącać tutaj obcojęzyczną terminologię?
    Oczywiście, zależnie od kontekstu, niekiedy trzeba posłużyć się czymś takim, np. opisując opodatkowania od towarów i usług w obiu krajach, na pewno trzebaby wymieniać nazwy tych typów podatków. W Niemczech “Mehrwertsteuer” (MwSt), odpowiednik w Polsce to VAT, ale jeśli rozwarzamy problemy ogólnikowo, np. dyskutując na temat budowy autostrad, to nie będziemy przecież za każdym razem tłumaczyć terminu “autostrada” na “Autobahn”. Rownie dobrze moglibyśmy przetłumaczać to na czeską “dalnicę” i.tp. Rozważamy przecież problem, a nie prowadzimy kurs języka niemieckiego.
    Ale są to moje odczucia, ale może czytelnicy nie mają nic przeciwko takiej formie?.

    Gwoli usprawiedliwienia, powiem Ci Królowo, że moja dygresja wynika z zawodowych doświadczeń. Sporo podróżuję. I to do krajów w których potrafię się porozumieć (m. in. Polska, Czechy, Słowacja, Białoruś, Rosja) i powiem Ci Królowo, że gdybym używał podobnej terminologii (np. polskie, fachowe określenie, a równocześnie tłumaczone na niemiecki) spotykałoby się to co najmniej z niechęcią…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up