Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

17 lipca 2018

Nasza mała demokracja


 W naszym uroczo zakompleksionym kraju chyba już nikt nie ma pojęcia czym jest demokracja. Nie uczą o niej ani w szkole, ani na studiach wyższych, chyba nawet studenci nauk politycznych nie ogarniają tego skomplikowanego systemu.

Pamiętam z czasów PRL-u dyskusje o przewagach demokracji socjalistycznej nad prawdziwą demokracją i odwrotnie. Prawdziwa demokracja nie wymagała dookreślana żadnymi przymiotnikami. Po prostu jest. Podobno.Teraz okazuje się, że tak po prostu jednak nie. Taka najprawdziwsza demokracja liberalna  niestety nie działa, i nie jest ważne czy jest prawdziwa czy nie. Mamy wiele odmian czegoś, co bywa mniej lub bardziej demokratyczne. Demokracja jest stopniowalna, co może być dla niektórych zaskoczeniem. Co ciekawe w trosce o pragmatykę rządzenia zaczęto stopniować demokrację już od 1993 roku. Z krótką przerwą na uchwalenie konstytucji. To był drugi kompromis polityczny po 1989. Zarówno tego pierwszego, jak i tego konstytucyjnego nie dotrzymano.

Można uznawać demokrację, jako trzymanie się zasad wyłaniania władz politycznych ale nawet, gdy wszyscy trzymają się tych reguł, nie zawsze to wystarcza. Ciągoty do mieszania w tych regułach mieli po roku 1989 wszyscy. Tak się składa, że demokracje liberalne jakoś tak dryfują w stronę większościowych systemów wyborczych. Na wzór brytyjski czy amerykański, o ile faktycznie te systemy można traktować jako wzory. To znaczy dobre wzory. Tym niemniej logika demokracji sugeruje poszukiwanie kompromisów i łączenie sił politycznych, generowanie pewnych wspólnot programowych. Po roku 1989 największe sukcesy odnosiły sojusze polityczne – w 1997 AWS, w 2001 SLD, w 2015 koalicja wokół PiS. Z drugiej strony zwycięskie koalicje nie potrafiły utrzymać stabilności swoich kompromisów i kolejne wybory przynosiły im klęski.

Inny paradoks polityczny polega na tym, że wszystkim ugrupowaniom zarzucano kierowanie się sondażami opinii, a jednak ponosiły porażki. Albo więc źle odczytywały sondaże, albo nie potrafiły komunikować się ze swoimi wyborcami. Polski system wyborczy dryfuje w kierunku większościowego czy to wprost, jak przy wyborach do Senatu, czy to pośrednio poprzez manipulowanie metodami przeliczania głosów na mandaty czy wielkością okręgów wyborczych.

W tej sytuacja partie opozycyjne powinny dążyć do grupowania się w większe struktury wyborcze kierując się wspólnotą rozwiązań programowych. Nie ma zasadniczych różnic politycznych pomiędzy PO a Nowoczesną. Oba ugrupowania są w takim samym stopniu nowoczesne jak i obywatelskie. Co prawda obie partie nie różni wiele od partii pana Jarosława Gowina, ale ten wybrał inny alians. Intuicja polityczna tym razem też go nie zawiodła.

Sporo podobnych rozwiązań można znaleźć w propozycjach programowych Razem i SLD . Może nie łączy ich aż tak wiele jak PO i Nowoczesną, ale nie ma dla nich innych atrakcyjnych alternatyw. Tym bardziej, że jedna z tych partii balansuje na wyborczej krawędzi a druga ma ją bardziej na horyzoncie.

Logika, nie tylko polityczna, nakazywałaby utworzenie dwóch bloków wyborczych, liberalno-konserwatywnego PO-N-u oraz kwasi lewicowego Razem-SLD. Niestety logiki, nawet tej politycznej, nie można polskim politykom od dawna zarzucić. Z jednym może wyjątkiem. Żelazna logika to domena lidera PiS-u. Lewicowe partie dzieli nie tylko stosunek do PRL-u, ale kto wie czy nie bardziej stosunek do rządów SLD w III RP.

Tyle tylko, że rządy te były króciutkie. Premierzy Oleksy i Cimoszewicz rządzili niespełna 2,5 roku do spółki a Leszek Miller też nie więcej. Rządy te miały swoje sukcesy i porażki. I Miller i Cimoszewicz ewoluowali i ich poglądy polityczne plasują się zdecydowanie bliżej (Miller) czy nawet w środku, nawet nie tyle sceny politycznej ale poglądów PO (Cimoszewicz). Ale to nie oni stanowią o dzisiejszym SLD.

Skupianie się jednak na przeszłości, to jest zajmowanie się właśnie tym, co jest na rękę PiS. O wyniku wyborczym rozstrzygać będą nadzieje na przyszłość. Albo też brak tych nadziei.

Tags: , , , , , , , , , , ,

11 komentarzy “Nasza mała demokracja”

  1. Inicjator
    22 stycznia 2018 at 05:23

    Wszystko to jest bardzo mądre.

    Tylko że demokracja jest dla zamożnych, a przez to NIEZALEŻNYCH.

    U nas do polityki garną się ludzie, którzy dopiero po zdobyciu POZYCJI w danym środowisku “politycznym” – nawet miejskiej Dzielnicy – dopiero MOGĄ STARA|C się wzbogacić.

    Nikt nie patrzy na kandydaturę radnego/posła/senatora przez pryzmat jego osobistych WYMIERNYCH osiągnięć, w tym zgromadzonego majątku.

    To świadczyłby o jego zapobiegliwości i dawało wyborcy szanse oceny kandydata z dwóch aspektów.

    Po pierwsze, jak się UCZCIWIE wzbogacił (w Polsce to oksymoron jest!), to znaczy że jest zaradny i racjonalny, oraz daje jakieś szanse na to, że przy jego WŁADZY (jak go wybiorą) – wzbogacą się też WYBORCY, lub chociażby stworzy im warunki do rozwoju.

    Po drugie: jak jest już zamożny, to może nie będzie kradł – co jest trudne do przewidzenia, bo tu ulegają pokusie nawet najuczciwsi …
    Przykłady były w Polsce już przed wojną.

    Zamożny i zaradny Korfanty oraz biedny jak mysz kościelna Naczelnik Państwa – Piłsudski.

    To były główne przeciwstawne archetypy i wiele im podobnych.

    W obecnej Polsce mamy Prezesa, który wyraźnie NIC NIE MA.

    A o tych co cokolwiek mają – mówi że jak ktoś ma majątek, to SKĄDŚ GO MA!

    Czyli wszystko jasne i to w dobie globalizacji.

    Sukces osobisty w Polsce to nadal podejrzana sprawa.

    Z drugiej strony wśród mniej zamożnych łatwiej o wiernych WYZNAWCÓW, ale to prowadzi do URAWNIŁOWKI i BIEDY.

    Teraz jesteśmy na takiej populistycznej równi pochyłej w polskiej polityce.

    Po prostu jesteśmy w Nadwiślańskim Macondo.

  2. Eurypides
    22 stycznia 2018 at 05:23

    SLD panie J. jest politycznym, organizacyjnym i moralnym trupem. Leży sobie w przydrożnym rowie i sobie gnije i mam nadzieję, że z niego już nie powstanie. Razem pana Zandberga – który jak wiadomo wszystko wie najlepiej i pozjadał wszystkie rozumy przyczyniła się do dominacji wyborczej PiS – obozu dobrej zmiany i przez to jest politycznie przeklęta nie można im podawać ręki bananowa młodzież bawiąca się w Che i Komunardów. Nie ma w Polsce lewicy zdechła sobie a jej atrapa jest po prostu żenująca.

  3. Zbigniew
    22 stycznia 2018 at 07:33

    @Adam Jaskow
    “Logika…”
    Logika?
    Proszę nie pisać o szyldach czy zorganizowanych grupach bo jednostki w tych grupach i pomysły są wciąż te same tudzież ich brak.
    Proszę samemu zadać sobie pytanie co się naprawdę zmieniło, z tych rzeczy istotnych?
    Otóż.. nic się nie zmieniło.
    Nadal mamy wariację tej samej narracji dla gawiedzi a system, REPUBLIKA jak trwała tak trwa, z całym jej bagażem i wszystkimi jej metodami.
    Nie wiem gdzie widzisz “nowoczesność” i “obywatelskość”. Nawet obywatele nie są “obywatelscy”. Czasem zdaje się “obywatelską” jakaś jednostka a istota i tak opiera się o miraże zwane “kasa” i “interesy”.
    Rzeczywistość wygląda na tak przesiąkniętą “republiką” i “prawniczością” a ogół szafuje “bredniami” dla “zysku” niczym elita psychopatów zwana “prawnikami”, że trudno będzie to wszystko “doprać” z tego “zjełczałego tłuszczu”, bo praca do wykonania ma wymiar tytaniczny. Nie ma również pomysłu jak zacząć a nawet jeśli uznać że jest to jest niezgodny z owym “tłuszczem”..tfu…”prawem”.
    Demokracja? Od kiedy to demokracja to “rządy” większości albo też “głos” większości? Gdzie jest w ogóle “wybór” i “głos” bo o ile dobrze widzę WYBORU dokonują partyjni “bossowie”.
    Nie ma żadnej demokracji ani “reguł” demokratycznych.
    To jest REPUBLIKA.
    Z całym jej “rzymskim” bagażem i tak jak “rzym” skończy, odwracając głowę od tego co ważne nurzając się w “teatrum” albo raczej jego “podłej siostrze” – musicalu, rozrywce dla “dam” wątpliwej reputacji i “panów” wątpliwej “orientacji”.
    Bo nic tak skutecznie odwraca uwagi od braku warsztatu jak śpiew, a im gorszy tym bardziej uwagę odwraca od tego co ważne.

  4. 6667
    22 stycznia 2018 at 10:44

    Dobra diagnoza, ale zgadzam sie ze lewicy już nie ma.

    • wlodek.
      22 stycznia 2018 at 15:28

      W sensie politycznym,nie istnieje,ale są ludzie tacy jak ja i wielu na tym portalu którzy nie dadzą się omamić liberalną i prawicową retoryką. A dopóki będą istnieć nierówności wynikające z faktu posiadania a nie pracy, rożnego dostępu do słuzby zdrowia,dziedziczenia pozycji społecznych, faktycznego braku świeckości instytucji państwa to lewica nie umrze!!!

  5. Urbańczyk
    22 stycznia 2018 at 16:01

    Marzenia byłego asystenta, żeby móc wrócić do biura … Mało kto pamięta ze prze al Słowackiego gdzie SLD ma swoje biura, wcześniej było Hitlerjugend.

  6. Miecław
    22 stycznia 2018 at 21:42

    Szczera prawda. Dodam, że o względnej demokracji przedstawicielskiej moglibyśmy mówić dopiero wtedy, gdyby wprowadzono w najważniejszych sprawach obowiązek podejmowania decyzji w drodze referendum, ale z bezwzględną większością głosów osób uprawnionych do głosowania (vide przepisy PRL o referendum) a nie głosujących, jak jest obecnie. Przy czym wynik referendum powinien mieć status stanowienia prawa.

    • krolowa bona
      23 stycznia 2018 at 01:23

      @Mieclaw….tak przylaczam sie do tego postulatu i uzupelniam,ze na osobach uprawnionych do glosowania spoczywal by obligatoryjny.obowiazek oddania glosu,do tego wszystkie urzedy panstwowe mogly by byc tylko i wylacznie piastowane przez maximum 2 kadencje choc z uwgi na ponadpopulacje i “udostepnienie” demokracji tej masie lzdzi trzeba by wziac pod uwage postulat nie tylko sprawowania funkcji przez maximum jednej kadencji ale jak sie podnosi po uplywie jej polowy system rotacyjny i zmiane….ja osobiscie podnosze takze to,ze w prawdziwej demokracji przedstawicielskiej “stanowiska”/funkcje / na radnych czy poslow( senatorow uwazam za luxus i zbytek oraz strate czasu i pieniedzy ) winny byc losowane z ogolu mieszkancow danego terenu lub obszaru danego kraju innaczej jest bardzo kosztowna zabawa w ciuciubabke,chowanego,cyrk z wystepami klaunow i wygibasami na trapezie i skakaniem pobitych peicza zwierzat przez komiczny przeszkody…tak opisywano tu na lamach OP prtekazy mediow,ktore za drogie.oplaty zwane “abonamentem” przedstawiaja wszystkich to targowisko proznosci i wyscig o horendalne apanaze z kiesy zgrzytajacego zebami podatnika,ktory glodny i boso nie moze dottzrc do urny wyborczej i to nawet komunikacja publicza,ktorej po prostuna prowincji nie ma….

  7. Xun Zi
    23 stycznia 2018 at 09:00

    Demokracja to czysta fikcja pozwalająca przykryć rządy prawdziwych graczy, poprzez rozgrywanie ludzi w najbardziej prymitywny sposób. Wystarczy potworzyć różne partyjne potworki i ogłupiające ideologie (ogłupiają równie skutecznie jak religie), dobrać do nich prymitywnych aktorów chcących się dorobić i chaos gotowy. Niestety, ale o losach narodów i państw decydowały najczęściej wybitne albo marne jednostki – ci pierwsi dzięki swym pozytywnym talentom robili rzeczy wielkie, ci drudzy dali się rozgrywać jak dzieci. Taka forma rządów może się sprawdzić tylko w małej, dobrze zorganizowanej społeczności, gdzie każdy jest świadomy swoich celów, panuje jednolity sposób myślenia a różnice są tylko w ocenie metod pozwalających osiągnąć te cele. Tylko taka społeczność jest w stanie wyłonić utalentowanego przywódcę (my przy naszych obecnych stosunkach, możemy wyłonić co najwyżej utalentowanego przy wódce). Osobiście się o tym przekonałem w pracy. Gdy raz musiałem zarządzać za szefa całą grupą na dziale i kazałem im się podzielić zadaniami, oni stali jak słupy i nic się nie działo, chociaż pracowali już kilka miesięcy, a codziennie robimy to samo. Dopiero jak każdemu powiedziałem co ma robić, robota ruszyła. I tak samo jest wszędzie. Tylko utalentowane jednostki, posiadające chęć do pracy, są w stanie kierować jakąś społecznością (kierowanie to też praca – jedni bowiem pracują umysłowo, inni fizycznie i oba rodzaje tych prac są potrzebne). A demokracja pozwala na stworzenie skutecznej zasłony dla prawdziwych rządów. U nas już dwie osoby w historii potrafiły ją w ten sposób wykorzystać. Tylko, że jeden był marszałkiem, a drugi… dobrze wiecie.

    • krolowa bona
      23 stycznia 2018 at 20:52

      @Xun Zi” komentator ma racje i rozne glowy w historii swiata a nam wspolczesnych Churchill,ze demorkracja jest nalepsza z wszystkich modeli by ludzie sie nie zabijali od razu….a wszystkie modele sa “niedoskonale”… to doswiadczenie Komentatora w kierowaniu kolektywem sa arcyprawdziwe a w Niemczech sa we wszystkich dziedzinach zycia nadreprezentowane i sa zawsze “rozkazem”/”dyspozycja “nazywa sie to w cywilizowanym prawniczym .j.polskim / obarczona sankcja / represalia sa ludzie ,ktorzy jedza w stolowkach pracowniczych na rozkaz “a teraz jesc”/”MahlZeit ! Jak ktos przybywa z Polski,Francji,Hiszpanii czy Wloch do Niemiec to jest gleboko wstrzasniety i mowi,ze nie wypenia rozkazow bo nie jest w wojsku…(“ich gebe keine Befehle aber ich nehme auch keine …!!! = “ja nikomu nie daje rozkazow ale tez zadnych rozkazow nie przyjmuje / wypelniam…) na co tubylcy-Niemiec dziwuja sie….
      Np. W poniedzialek 08.01’2018 byl rozkaz zakonczenia Swiat Bozego Narodzenia i trzeba bylo wyrzucic choinke lub weniec ,beda przez smieciarzy pozbierane z ulic a we wszystkich sklepach sa: pisanki, zajaczki, kurczatka i wogole jest rozkaz:KUPOWAC, “TERA JE ” WIELKANOC”, ktora nota bene nazwe swa wywodzi z jezyka staroslowianskiego i nazywa sie “Ostern” a Swieta Bozego Narodzenia nazywaja sie “Wielkanoc”(“Weihnachten”)….

  8. Adam
    18 marca 2018 at 13:11

    Oglądałem niedawno, program w tvn, gdzie grupa utytułowanych ludzi , starała udzielić sobie i dojsć do consensusu, jaki to teraz , mamy ustrój? Każdy kolejno przedstawiał swą definicję i wszyscy się różnili.

    W pewnej bezradności swej , sięgnęli po pomoc dr-a , politologa z Uś , stojącego na tle Spodka. Ten niemalże bez namysłu , odpowiedział Panom w studio , ciekawym jego poglądu , że mamy – Demokrację Hybrydową-. .Podał tym samym , nowa , kolejną jej definicję , dorzucając nowa , do już , wymyślonych , przez te tęgie głowy.

    Wiem natomiast , z etmologii choćby, bez wdawania się w szczegółowe rozważania i rozszepiania jąder, że to od greck. -Ludowładztwo.

    No i mamy takową włąśnie drmokrację, gdzie władzę ma jeden , a Demos ma w d….., razem z wszystkimi , którzy wraz z nim , są przy korycie+.

    Gdyby ktoś żądał ode mnie zaproponowania ustroju , który niósłby w sobie NORMALNOŚĆ i Sprawiedliwość Społeczną , z ogołnospolęcznym , a nie dla wybranych , dobrobytem , to proponuję – WSPÓLNOTĘ, – taka choćby na wzór ,nie dosłownie organizacyjnie, wspólnoty mieszkaniowej.

    Bez potwierdzonej prawem Parkinsona, samorozrastającej się biurokracji. Dziś, z tej półmiliardowej , nie ma żadnego pożytku , . To armia społecznie nieużyteczna i dla społeczeństwa , szkodliwa . Też i bez wszelkiej maści polityków. Polityk – jest , jak rzeka, mętny , leniwy i trzymający się koryta . Na cóż on Obywatelom ? Mało ich nieprzydatności i szkodliwości , doświadczają na co dzień?

    Od Centralnej Krajowej Wspólnoty , zejść do wojewódzkiej , do powiatowej , gminnej , do wiejskiej.Zręcznie , połączyć wspólnotę, z samorządzeniem.

    Poza tym od myslenia są inni , mądrzejsi ,ode , a mnie już boli głowa. Dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up