Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 lipca 2018

Czy pan Minister pędził około 120 km/h a teraz winę ponosi zwykły Żołnierz?


 W środę 25 stycznia 2017 ok. godz. 17:46 w Lubiczu Dolnym k. Torunia na drodze krajowej nr 10 zderzyło się kilka pojazdów, w tym dwa samochody służbowe należące do Żandarmerii Wojskowej i pojazdy prywatne. Obrażenia odniosły trzy osoby, panu Ministrowi Obrony Narodowej nic się nie stało – w jego pojazd uderzył pojazd jadący za nim w eskortującej go kolumnie. 

Wedle symulacji wielu mediów, w tym jeden z dziennikarzy nawet pokonał tą samą trasę z Warszawy do Torunia o mniej więcej tej samej porze dnia – jest możliwe przejechanie jej w 1 godzinę i 45 minut. Co jednak implikuje średnią arytmetyczną prędkość około 120 km/h. Oczywiście nie wiemy z jaką prędkością jechała kolumna z panem Ministrem. Wiadomo jednak, że na jednym z wykładów na pewnej uczelni w Toruniu pan Minister miał publicznie dziękować swojemu kierowcy za pokonanie odległości z Warszawy w wyjątkowo krótkim czasie, dzięki czemu zdążył na czas.

W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald przesłała do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie akta sprawy. Oskarżonym jest Żołnierz Rzeczypospolitej Polskiej z Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie., kierujący samochodem w kolumnie pana Ministra, który najechał na pojazd z panem Ministrem. Zarzut dotyczy nieumyślnego naruszenia zasad w ruchu lądowym. Grozi za to do 3 lat kary pozbawienia wolności.

Oczywiście należy uszanować decyzję Prokuratury, albowiem prawo jest prawem i zgodnie z kwalifikacją czynu – na to wynika, co zdecydowano. Jednak ze względu na kontekst i specyfikę służby wojskowej to skandal, to po prostu skandal! Skandalem jest to, że postawiono zarzut Żołnierzowi Rzeczypospolitej, który po prostu wykonywał powierzone mu zadania, zgodnie z posiadaną wiedzą i na tyle, na ile pozwalał mu powierzony sprzęt w określonych warunkach terenowych i pogodowych. 

Wojsko rządzi się zupełnie innymi prawami, niż życie w cywilu – Żołnierze to nie są małe dziewczynki w różowych pantofelkach głaszczące króliczki, a służba dla Rzeczpospolitej nie jest usłaną różami patriotyczną przygodą pełną euforycznych uniesień. Te struktury działają inaczej, zupełnie inaczej od czegokolwiek co znamy my w świecie cywilnym – ten, kto nie podlegał pod rozkaz, tego nie zrozumie nigdy. Dlatego ocenianie tego zdarzenia musi uwzględniać specyfikę służby i zadania jakie było realizowane. W tym przypadku jak było wilgotno, czy droga lekko oblodzona, to pędząc w pobliżu samochodu poprzedzającego z prędkością około 120 km/h nie da się wyhamować. Przynajmniej trzeba wliczyć w proces takie ryzyko – po prostu zdarzyło się, bo pędzili – była wyższa konieczność, nie ważne jaka – był rozkaz – dowieść pana Ministra i oni ten rozkaz wykonali. Za to należy się im uznanie i szacunek, a nie sankcja prokuratorska dla jednego człowieka, który kierował samochodem. 

Wiadomo, że profesjonalizm jest podstawą służby i jest bezwzględnym warunkiem jej wykonywania. Jednak wypadki się zdarzają. Jeżeli ten Żołnierz pracowałby w Kancelarii i operował dziurkaczem lub zszywaczem, to jego ryzyko byłoby o wiele mniejsze, niż jako kierowcy samochodu przewożącego, czy eskortującego ministra. Pieniądze natomiast miałby takie same, o ile nie większe. 

Jeżeli więc pan Minister pędził około 120 km/h – oczywiście nie wiemy czy to jest prawda? Przyjmujemy jednak że tak mogło być. To biorąc pod uwagę natężenie ruchu na tej drodze, warunki atmosferyczne i po prostu ryzyko wypadku – trzeba takie zdarzenie po prostu wliczyć w jedną z opcji. Nie można potem mówić, że winę ponosi jeden konkretny Żołnierz! Nawet jeżeli to wnika z przepisów prawa o ruchu drogowym, to nie była to zwykła kolumna, tylko kolumna wojskowych pojazdów uprzywilejowanych!

Być może to kogoś zdziwi i nie wszyscy się zgodzą z tym zdaniem, wręcz na pewno będzie krytykowane, ale trzeba na sprawę popatrzeć od strony funkcjonalnej. Minister Obrony Narodowej jest jednym z najważniejszych urzędników państwowych. Od jego pracy zależy bezpieczeństwo naszego kraju. Taka osoba powinna mieć do swojej wyłącznej dyspozycji – nie tylko kolumnę samochodów, ale przede wszystkim śmigłowiec i mały samolot dyspozycyjny. Pozwalające na mobilność – pierwszy w kraju, a drugi z krajami sojuszniczymi – w pobliżu. To pewien standard, po prostu tak powinno być. Nie chodzi tylko o wygodę osoby pana Ministra, chociaż i to jest ważne. Najważniejsze jest bezpieczeństwo oczywiście pana Ministra i jego bezpośrednich doradców oraz DOKUMENTÓW I ŚRODKÓW ŁĄCZNOŚCI, które ze sobą stale przewozi, a przynajmniej powinien. Wówczas do takiej sytuacji po prostu by nie doszło. To powinien być standard. Proszę na to nie patrzeć przez pryzmat polskiego dziadostwa i bylejakości w administracji publicznej, to jest naprawdę ważna funkcja. Pan Minister Obrony Narodowej, ktokolwiek by nim nie był po prostu na to zasługuje z racji swojej funkcji. Jeżeli nie, to może wróćmy do tradycji zaprzęgów konnych i parowozów? Też się da tak przemieszczać! 

Szkoda tylko Żołnierza, na którym skupia się teraz cały system, chociaż prawdopodobnie Sąd może uznać, że ten człowiek jest winny, to winy nie powinien ponosić, ponieważ to jest jego praca, a wypadki się zdarzają. Co innego jakby celowo to zrobił lub pod wpływem substancji wiadomo jakich, jednak w tym przypadku sprawa jest oczywista – prędkość prawdopodobnie wynikała z pośpiechu. Większa prędkość, to zawsze ryzyko najechania na siebie pojazdów jak jadą w kolumnie. 

Może pan Prezydent Andrzej Duda stanie po stronie swojego Żołnierza? Powtórzmy – szkoda Żołnierza, jest ich tak niewielu i mają tak trudną służbę, za w sumie małe pieniądze, że należy się im ochrona i pełne wsparcie ze strony państwa i szacunek od społeczeństwa. 

Tags: , , , , , , ,

9 komentarzy “Czy pan Minister pędził około 120 km/h a teraz winę ponosi zwykły Żołnierz?”

  1. Klakier
    23 grudnia 2017 at 05:30

    To rzeczywiście trudna sprawa, bo przecież jest oczywistością że im kazali tak pędzić chłopcy nie jechali na przejażdżkę z dupeczkami 150 na godzinę, tylko wieźli… na rozkaz. A jak jest taki rozkaz to musi uwzględniać konsekwencje. Dlaczego więc konsekwencji nie ponosi ten co wydał rozkaz – minister?

  2. awkzim
    23 grudnia 2017 at 08:03

    W czasach PRL-u była odpowiedzialność służbowa dysponenta pojazdu mechanicznego. Obecnie politycy nie wiedzą co to jest odpowiedzialność.

  3. wlodek
    23 grudnia 2017 at 08:20

    A co z wypadkiem p.Broszki?Czyżby zgodnie z religią Smoleńską winien Tusk i Putin?I należy powołać nową komisję?A najlepiej od razu wypowiedzieć wojnę?

  4. Inicjator
    23 grudnia 2017 at 09:09

    Prezydent Duda może Żołnierza uniewinnić, tak jak to zrobił z Panem Kamińskim, obecnie Ministrem od Służb Niejawnych.

    Minister Obrony Narodowej poza dokumentami, środkami łączności utajnionej powinien posiadać w swoim zasięgu WALIZKĘ z KODAMI dostępu do GŁOWIC …

    Tak powinno być i cała otaczająca Go infrastruktura powinna służyć ochronie możliwości kierowania przez Niego Obronnością Naszego Nadwiślańskiego Macondo – w każdych warunkach.

    A tak nie jest i nie było, skoro był ten wypadek (a może to był ZAMACH?).

    Powinny jeszcze działać PROCEDURY, których nie lubimy przestrzegać, nawet jeśli są, co pokazała TRAGEDIA na lotnisku w Smoleńsku 10.04.2010 r.

    Po prostu mamy to Nasze Nadwiślańskie Macondo i magiczne zaklęcia, spośród których główne brzmi: JAKOŚ TAM BĘDZIE.

    Dlatego to jest jakiś horror i aberacja, gdy wobec lekceważenia zasad przez ważnych urzędników Państwa – Prokuratura i Sądy usiłują teraz zastosować przepisy ruchu drogowego, gdy cały czas były one łamane na polecenie tego urzędnika.

    Bo przecież On nie musiał kazać tak pędzić, wystarczy że powiedział, że chciałby być o tej czy innej godzinie u celu.

    To jego życzenie otoczenie Ministra potraktowało jak rozkaz i doszło do kolizji, bo kiedyś musiało.

    Oni pędzą zawsze wbrew przepisom, czego kolejnym przykładem był ZAMACH na limuzynę z Panią Premier w okolicach Oświęcimia, dokonany przez młodego kierowcę w Cinquecento.

    Dlatego mamy tu do czynienia z ciągłym stosowaniem innych zasad dla VIP-ów oraz BOR-u czy Żandarmerii, niż dla zwykłych uczestników ruchu.

    Dopiero jak jest kolizja, a dziwne jest że jest ich tak niewiele – to zaczyna się “udawane” rozpatrywanie zdarzenia – jakby to była powolna i rozważna jazda STARUSZKA w wózku inwalidzkim, a było inaczej.

    Zdarzenia: Smoleńsk, Lubicz k.Torunia, Droga koło Oświęcimia – powstały na skutek łamania zasad zdrowego rozsądku przez otoczenie i samych VIP-ów.

    Bo oni musieli wiedzieć, że pędzą.

    Otaczające ich przekonanie, że są BLISCY BOGOM i PYCHA, no bo służą SUWERENOWI – zderza się z prawami fizyki, których nawet dla NICH DOBRY BÓG nie chce nawet na chwilę zmienić, czy zawiesić.

    Jeżeli tego nie zmienimy w ICH głowach, to będą dalsze kolizje i tragedie..

    Tylko dlaczego z powodu ICH pychy, mają cierpieć zwykli, służacy im ludzie?

    Amen.

  5. 23 grudnia 2017 at 13:26

    W ramach opieki i ochrony żołnierzy, czy żołnierza na drugi raz winien prowadzić samochód PAD. A referentowi owocowemu w ramach Św. B. N. dedykuję piosenkę: kakim ty był takim ty i ostałsja kozak lichoj DURAK bolszoj ……… Pozdrawiam i życzę zdrowych, wesołych, spokojnych Świąt.

    • wlodek
      23 grudnia 2017 at 15:11

      A gdzie pytanie do PADa?Szkoda mi słów w pięknym języku rosyjskim na zwolennika Drobnej Zmiany!

  6. Wernyhora
    23 grudnia 2017 at 16:52

    Klaszyczne antek kazał pędzić do ojca protektora a żołnierza ciągają po sądach – hańba… Mam nadzieję że Duda zrobi to co z Kamińskim skororaz mógł to może i drugi raz

  7. wieczorynka
    23 grudnia 2017 at 20:15

    Przepraszam Autorze, że odbiegam od tematu. To, że nie lubię politykierów pisałam, zatem zachowanie wymienionego polityka mnie nie dziwi.
    Jednak ponieważ jutro Wigilia to życzę sobie aby człowieki (w tym politycy) przemówili ludzkim głosem.
    Jestem tradycyjna zatem życzę Wszystkim zdrowia i wszystkiego co najlepsze.

  8. 50-parolatek
    10 stycznia 2018 at 21:41

    Trochę po niewczasie, ale chcę dorzucić swoje “2 Grosze”.
    Sprawa obiła mi się o uszy, ale nie miałem pojęcia, jak to się rozwinęło dalej.
    Z tekstu wynika, że żołnierz na służbie będzie odpowiadać w cywilnym procesie?
    WOW !, to jeśli tak rzeczywiście jest, to Hitler, czy inny Pinochet w niczym winy nie ponosi…
    – przecież strzelali rzołnierze….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up